Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Salon   15.08.15 0:14

First topic message reminder :

Salon

Salon Lestrange'ów to jasne, przestronne pomieszczenie, o wysokich, wpuszczających dużo światła oknach i wystroju utrzymanym w odcieniach błękitu. W jego centrum, na wyłożonej drewnem podłodze, ustawione zostały kremowa kanapa, okrągły, elegancki i misternie zdobiony stoliczek oraz dwa obite niebieskim materiałem krzesła. Tuż nad nimi z sufitu zwiesza się kryształowy, wykonany na specjalne zamówienie żyrandol; ulubiona ozdoba pani domu. Choć Ceasar zabrał już swe pianino, to harfa Evandry nadal znajduje się w jednym z jego rogów; młódka często umila rodzinie czas swymi kameralnymi występami.
Choć w pokoju nie brak bogatych dodatków - kryształowych ozdób, drogocennych figurek czy alabastrowych rzeźb - został on urządzony ze smakiem i trudno posądzić gospodarzy o zbędny przepych.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon   07.05.16 10:37

The member 'Constance Lestrange' has done the following action : rzut kością


'k100' : 82


Powrót do góry Go down
Constance Lestrange
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2661-constance-lestrange#42512 http://www.morsmordre.net/t2834-okienko-connie#45604 http://www.morsmordre.net/t2789-dance-with-me#45096 http://www.morsmordre.net/t2788-sypialnia-constance http://www.morsmordre.net/t2790-constance-lestrange
badacz zaklęć
24
Szlachetna
Panna
Pięknej duszy obce są mroki życia.
10
23
0
0
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon   08.05.16 15:59

6 grudnia 1955

Wczorajsza wyprawa do biblioteki nie była za szczególnie dobrym pomysłem. Zmęczona Constance zasypiała nad książkami z planowania więc nic dziwnego, że poprosiła swoją służkę o wypożyczenie egzemplarzu, nad którym wczoraj siedziała. Na szczęście bibliotekarka tak często widziała jej twarzyczkę, że zapamiętała o wszystkie tytuły, o które wypytywała się Connie. Z wdzięcznością przyjęła poranną kawę oraz kilka pergaminów. Usiadła w swoim ulubionym fotelu, zakładając nogi w kostkach. Och, ile ona toczyła kłótni o tę pozycję, aż w końcu naprawdę ją polubiła. Zmoczyła usta w kawie i jeszcze raz otworzyła książkę. Wiedziała, że dopóki nie będzie pewna planu badań naukowych, to nie wykona ich poprawnie, a wtedy zdenerwuje swojego szefa i nigdy nie dostanie się do Departamentu Tajemnic. Mimo wszystko, nie czuła się zestresowana. Oddawała się swoje pasji, a lektura wydawała się naprawdę ciekawa. Popijała spokojnie swoją kawę, a tym razem, gdy coś przykuło jej uwagę, zaznaczała to za pomocą kawałka pergaminu włożonego między strony. Nagle poczuła dłoń na swoim ramieniu, a zauważając ukochanego ojca, zamknęła książkę i z uśmiechem go powitała.
zt




lost through time and that's all I need
so much love, the more they bury

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon   08.05.16 15:59

The member 'Constance Lestrange' has done the following action : rzut kością


'k100' : 95


Powrót do góry Go down
Constance Lestrange
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2661-constance-lestrange#42512 http://www.morsmordre.net/t2834-okienko-connie#45604 http://www.morsmordre.net/t2789-dance-with-me#45096 http://www.morsmordre.net/t2788-sypialnia-constance http://www.morsmordre.net/t2790-constance-lestrange
badacz zaklęć
24
Szlachetna
Panna
Pięknej duszy obce są mroki życia.
10
23
0
0
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon   09.05.16 19:52

7 grudnia 1955

W pracy miała okropnie nudny dzień. Nawet nie chwyciła ani razu za różdżkę! Zajmowała się nudnymi papierami administracyjnymi. Szukała, czy kiedykolwiek policja, chociażby na własną rękę, próbowała modyfikować zaklęcie magicznych kajdan. Raporty aresztowań, zwłaszcza po ostatnich dekretach, mnożyły się w oczach, a Constance odpuściła już przy siedemdziesiątym ósmym. Nawet za mocna kawa nie była w stanie ją obudzić. Policzyła, ile ma piór na biurku i uważnie przypatrywała się każdej rysie na drewnianych manekinach. Dopiero pod koniec dnia profesor znalazł dla niej czas, a Constance nie wypadało cieszyć się jak małe dziecko. Dyskutowali o pomyśle na badania, ale przede wszystkim o planie, który wciąż czekał na akceptacje. Constance początkowo chciała zmienić całą formułę zaklęcia, lecz profesor powiedział, że to bardzo kiepski pomysł. Policjanci rzadko dobrze przystosowywali się do czegoś nowego, lepiej było zmienić część jak ruch nadgarstka czy akcentowanie inkantacji. Constance speszyła się tym podcięciem skrzydeł. Miała wrażenie, że jak już ma na coś pomysł, profesor kręci głową i mówi, że nie tak powinno się postępować w badaniach. Podłamana tą rozmową, wróciła do domu, nie mając ochoty z nikim rozmawiać. Poczekała jak wszyscy zasną i dopiero wtedy, zajęła swój ukochany fotel. Przy dużej ilości świec otworzyła ponownie książkę o planowaniu badań. Czy profesor na pewno miał rację? Czy nie powinna zmieniać również inkantacji? Najważniejsze fragmenty ponownie zaznaczała pergaminem. Nawet nie zauważyła kiedy zaczęła przygryzać końcówkę pióra. Mijały godziny, a Constance nie odpuszczała. Chciała poznać prawdę. Kto miał rację? Jak powinna podejść do badań, aby przyniosły jak największy skutek? Wraz ze wschodem słońca zasnęła w swoim ukochanym fotelu, a książka pozostała na jej kolanach.
zt




lost through time and that's all I need
so much love, the more they bury

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon   09.05.16 19:52

The member 'Constance Lestrange' has done the following action : rzut kością


'k100' : 51


Powrót do góry Go down
Constance Lestrange
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2661-constance-lestrange#42512 http://www.morsmordre.net/t2834-okienko-connie#45604 http://www.morsmordre.net/t2789-dance-with-me#45096 http://www.morsmordre.net/t2788-sypialnia-constance http://www.morsmordre.net/t2790-constance-lestrange
badacz zaklęć
24
Szlachetna
Panna
Pięknej duszy obce są mroki życia.
10
23
0
0
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon   12.05.16 13:38

9 grudnia 1955

Wciąż w dobrym nastroju po rozmowie z profesorem nie mogła się na niczym skupić. Chciała koniecznie zobaczyć jego nową sowę, a mężczyzna podczas wczorajszego spotkania nie zdążył odpowiedzieć jej na wiele pytań. Constance usiadła przy swoim ulubionym stoliku, prosząc służkę o kilka nowych pergaminów, które zostawiła w pokoju. Chwyciła swoje najpiękniejsze pióro, ostatnia wizyta w Scibbusie okazała się naprawdę spektakularnym sukcesem. Dawno nie była tak zadowolona z zakupów! Rozpoczęła pisanie listu z frapującymi ją pytaniami. Dodała oczywiście, że jest to ścisle tajna współpraca i nikt nie powinien wiedzieć, że aż tak bardzo miota się z planem badań, lecz na kogo może bardziej liczyć niż na najdroższego profesora? Zdradziła się z pomysłami, z tym, od czego by zaczęła i kiedy powinna zacząć testować zaklęcia nie tylko na manekinach, ale także na ludziach. Przesłała najserdeczniejsze pozdrowienia oraz dała bilet do opery. Czekała dość długo na odpowiedź, a jej cierpliwość nie znała granic. Wydeptała ścieżkę wokół okna, wypatrując nieznanej sowy. W końcu przyleciała, a Consance nie widziała bardziej słodkiego ptaszyska. Poczęstowała ją przysmakami i szybko zabrała się za czytanie listu.
zt




lost through time and that's all I need
so much love, the more they bury

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon   12.05.16 13:38

The member 'Constance Lestrange' has done the following action : rzut kością


'k100' : 95


Powrót do góry Go down
Constance Lestrange
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2661-constance-lestrange#42512 http://www.morsmordre.net/t2834-okienko-connie#45604 http://www.morsmordre.net/t2789-dance-with-me#45096 http://www.morsmordre.net/t2788-sypialnia-constance http://www.morsmordre.net/t2790-constance-lestrange
badacz zaklęć
24
Szlachetna
Panna
Pięknej duszy obce są mroki życia.
10
23
0
0
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon   14.05.16 8:06

13 grudnia 19555

Wczorajszy dzień był za intensywny. Burza mózgów przy tablicy oraz pośpiech następnej osoby, która wchodziła na salę spowodował, że Constance zrobiła masę błędów w swoich notatkach. Schodząc na śniadanie okazało się, że większość domowników zdążyła już dawno zjeść. Zapewne pomyśleli, iż Constance jest już dawno w pracy. Jak na szlachciankę przystało, sama narzucała sobie godziny pracy, więc często wychodziła tam albo nad ranem albo w samo południe. Poprosiła, aby miskę owoców przenieść jej do ukochanego salonu, a tam popijając kawę otworzyła swój dziennik naukowy. Zabazgrane pismo aż ją przeraziło. Prędko wyrwała kartkę i kaligraficznie zaczęła przepisywać wszystkie swoje pomysły, dodając oczywiście kilka nowych, przeoczonych przez pośpiech i rozkojarzenie. Gdy skończyła swoje śniadanie, miała zapisanych już kilka stron. Czy tym razem prawidłowo sporządziła notatki?




lost through time and that's all I need
so much love, the more they bury

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon   14.05.16 8:06

The member 'Constance Lestrange' has done the following action : rzut kością


'k100' : 40


Powrót do góry Go down
Constance Lestrange
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2661-constance-lestrange#42512 http://www.morsmordre.net/t2834-okienko-connie#45604 http://www.morsmordre.net/t2789-dance-with-me#45096 http://www.morsmordre.net/t2788-sypialnia-constance http://www.morsmordre.net/t2790-constance-lestrange
badacz zaklęć
24
Szlachetna
Panna
Pięknej duszy obce są mroki życia.
10
23
0
0
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon   14.05.16 8:28

15 grudnia 1955

Echo roznoszące się wczoraj w sali treningowej ją również rozpraszało. Już miała kilka ulubionych typów na wypowiadanie formuły zaklęcia, lecz ciągle coś jej nie pasowało. Obudziła się tuż po północy cała zlana potem. Śniło jej się, że zrobiła sobie krzywdę podczas badań, a rodzice płakali nad jej grobem. Nie chciała już spać. Cała rozdygotana poszła się wykąpać i nawet nie budziła służby w domu. Potrzebowała ciszy, pobycia sama ze sobą. Zakładając na siebie świeże ubrania, wciąż rozmyślała o badaniach. Czy naprawdę będzie dążyła do samo-destrukcji? Nalała sobie do kieliszka wody z cytryną i usiadła wygodnie w swoim ulubionym fotelu. Zaczęła przeglądać od samego początku swój dziennik badawczy. Gdy była wystarczająco obudzona, po raz kolejny na głos zaczęła czytać już tylko podkreślone wyrazy, chcąc wybrać w końcu te, które będzie próbować na manekinach. Nawet nie zauważyła kiedy zasnęła. Na szczęście wcześniej odłożyła kieliszek na stolik, a głowa spoczęła na dużej poduszce. Gdy obudził ją tata, był rozczulony widokiem i zaczął szeptać, że martwi się, iż całkowicie zatraciła się w badaniach. Miał rację, nauka to było jej życie. Nie odpuści nigdy.




lost through time and that's all I need
so much love, the more they bury

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon   14.05.16 8:28

The member 'Constance Lestrange' has done the following action : rzut kością


'k100' : 81


Powrót do góry Go down
Constance Lestrange
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2661-constance-lestrange#42512 http://www.morsmordre.net/t2834-okienko-connie#45604 http://www.morsmordre.net/t2789-dance-with-me#45096 http://www.morsmordre.net/t2788-sypialnia-constance http://www.morsmordre.net/t2790-constance-lestrange
badacz zaklęć
24
Szlachetna
Panna
Pięknej duszy obce są mroki życia.
10
23
0
0
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon   22.06.16 18:13

24 grudnia 1955

Lubiła ten świąteczny harmider. Sprawdzanie czy służba dobrze opieka kaczkę sprawiało jej dziką satysfakcję. Chociaż rodzinę Emery traktowała jak swoją, nie mogła pozwolić sobie, aby poszło coś nie tak. Mama Constance cieszyła się, że zobaczy w końcu brata. Cała gałąź tej rodziny Lestrange zaprosiła Parkinsonów na święta. Zwykle dołączyłaby do nich część rodziny Caesara i Evandry, ale niekoniecznie szczęśliwe okoliczności sprawiały, że zostali sami. Chociaż w sercu Constance zagościło już za dużo smutków, nie mogła się nie uśmiechać na samą myśl o odwiedzinach Emery. Cały ranek szalała po dworku, pytając się, czy wszystko jest gotowe. Aby tradycji stało się zadość, zabroniła skrzatom ubierać choinki. Dziewczyny potrzebowały dużo czasu ze sobą. Nie dość, że wypadałoby poplotkować o zbliżającym się sabacie, to jeszcze jutro miały się odbyć zaręczyny Constance. Ta przez to chodziła wkurzona jak osa. Czepiała się o najmniejsze szczegóły, a na garderobianą prawie rzuciła klątwę, gdy zobaczyła, że krzywo zapięła guziki sukni.
Równo o godzinie czternastej w kominku pojawiła się rodzina Parkinsonów. Matka uroniła łzy, widząc swojego brata, zaś Constance gdy się witała z Emery, prawie ją udusiła. Od razu ją chwyciła za rękę, prowadząc do jadalni. Część pomieszczenia Constance zdążyła sama udekorować na obiad. Ozdobne łańcuchy w kolorach obydwu rodów wisiały nad sufitem, przyklejone zaklęciami. Na stole już piętrzyły się przeróżne potrawy. Constance zaczarowała gałązki iglaków na biały kolor i dodała złotą zastawę. Obserwowała pracę skrzatów z boku, poprawiając po nich kolejne ozdoby. Już nie miała siły zwracać im ciągle uwagi. Niereformowalna służba! Obiad przebiegł w niezwykle spokojnej atmosferze. Nie obyło się bez opowieści o nadchodzących zaręczynach, a na samo przypomnienie Constance straciła apetyt. Jeszcze przed deserem, poprosiła rodziców o chwilkę dla dziewczyn, aby mogły zjeść same w salonie. Wszak nawet rodzice muszą się nagadać! Całując czubek głowy matki, odeszła ze stołu, prowadząc Emery do salonu. Na ścianie rozciągał się napis, życzący miłych świąt. Drzewko choinkowe już stało w rogu, czekając na ozdoby.
- Ślub, ślub, ślub, jakby nie mogli porozmawiać o polityce – jęknęła niezadowolona. Służba przyniosła im deser oraz wino. Constance od razu poprosiła, aby zostawili całą butelkę. Wszak nie będzie ich wołać co pięć minut.
- Święta i już poruszają same nieprzyjemne tematy. Nie pochwalili nawet twojej sukienki! Och, okropieństwo. -  Marudna Consance najchętniej przespałaby gorący okres świąteczny. Może obudziłaby się na czas prezentów. Nie wyobrażała sobie tych zaręczyn. Wszak z Emery gnębiły jej przyszłego męża i nie zakładały, że kiedykolwiek nadejdzie taka chwila, gdy Constance przyjmie zaręczynowy prezent. Rozlała wino do kieliszków, krytycznie zerkając na ciasto.
- Słyszałaś o przyspieszonym ślubie mego kuzyna, Glaucusa? Doprawdy, panna młoda z Weasley’ów, jak już dawno nie powinni mieć tytułu szlacheckiego, a w dodatku podobno zapraszają mugoli. Skąd u nich ten pośpiech? – spytała Emery, rozpoczynając konspiracyjne plotki. Lepiej najpierw obgadać wszystkich, a potem wrócić do ciężkich tematów.




lost through time and that's all I need
so much love, the more they bury

Powrót do góry Go down
Emery Parkinson
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2503-emery-parkinson#39082 http://www.morsmordre.net/t2633-poczta-lady-parkinson#41954 http://www.morsmordre.net/t2632-emy#41952 http://www.morsmordre.net/f258-gloucestershire-dwor-parkinsonow http://www.morsmordre.net/t2744-emery#44244
Projektantka mody
23
Szlachetna
Panna
Appear like the innocent flower, but be the deadly snake beneath it.
7
21
0
0
0
1
0
1
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Salon   11.07.16 14:03

Święta mają swój rytuał. Są okresem, który należy celebrować w odpowiedni sposób – z rodziną. W zeszłym roku spędzaliśmy ten magiczny czas w dworku Parkinsonów, w tym roku jednak w wigilie spotkaliśmy się na dworze Lestrage’ów. Jak najbardziej mi to odpowiada, jakbym mogła marudzić na spotkanie z ukochaną Constance. Gdybym mogła, pomknęłabym już tam z samego rana, by wspomóc kuzynkę w nadzorowaniu świątecznych przygotowań i wymienić się wieściami ze świata. A w ostatnim czasie było gorąco. Zbliżający się sabat, ostatni i jednocześnie najbardziej huczny w tym roku, Czarownica podsumowywała ostatnie wieści, nawet redakcja Proroka zapraszała na ten mniej huczne zabawy dla nieuprzywilejowanych do zabaw na salonach. Starała się więc przygotowywać bez nadmiernej ekscytacji, zachowując powagę godną szlachcianki, jednak pozwalając służce na pomoc przy ubraniu sukni, niecierpliwie zerkała w stronę zegara. Wiedziała, że będzie musiała przecierpieć swoje przy powitaniach i rodzinnym stole zanim uda się wraz z Constance do salonu, by spędzić trochę czasu sam na sam. Wstyd było przyznać, ale cieszyła się na ten moment o wiele bardziej niż z obecności brata, który stawił się na święta ze swoją młodą żoną i chorym synem. Przed czternastą po raz ostatni poprawiła ozdobę włosów zanim przenosiła się kominkiem do dworku kuzynki. Czy to już ostatnie tak swobodne święta? Czy będzie im dane spędzać jeszcze wspólnie świąteczny czas, gdy Constance zostanie zmuszona do spędzenia reszty życia u boku Arthura? Nie mogą im tego odebrać! To byłoby zbyt okrutne, w końcu z godnością podejmują się stawianych przed nimi obowiązków! Oczywiście, rodzice muszą radośnie wymieniać się nowinami o nadchodzących zaręczynach. Nawet ja czuję związujący się supeł w miejscu żołądka, pomimo to staram się uśmiechnąć do Connie, by jakoś okazać jej wsparcie. Och, idioci! Czy oni nie rozumieją, że moja ukochana Constance, bardziej nieszczęśliwa mogłaby być tylko u boku jakiegoś Weasleya?! Ileż potrwa to małżeństwo z Slughornem zanim obydwoje oszaleją? Mam cichą nadzieję, że tak się nie stanie i młoda pani Slughorn pokaże mężowi, gdzie znajduje się jego miejsce. Nie rozumiem, jak sprawy mogły przyjąć taki obrót, przecież jeszcze przed kilkoma laty uprzykrzały mu życie na hogwarckich korytarzach, nie dawały spać podrzucając ropuchy do łóżka. Och na Merlina! Przecież jeszcze przed miesiącem wymieniały się kąśliwymi uwagami na jego temat, nie dając mu zapomnieć, nie pozwalając na zmianę sytuacji nawet pomimo ukończenia szkoły – teraz to wszystko ma się skończyć? Czuję niemożliwy do wyrażenia żal na myśl o przyszłości kuzynki. Jednak jestem pewna, że sobie poradzi. Jak mogłoby być inaczej? Przed samym ślubem mam zamiar rozmówić się z Arthurem, by przypomnieć mu, gdzie jego miejsce. Jednak to nie teraz… Tego dnia mam zamiar się cieszyć, dlatego z radością witam chwilę, gdy udajemy się do salonu. Uśmiecham się sama do siebie na widok pustego drzewka i czekających ozdób. Będziemy mogły spędzić te święta jak za dawnych lat młodości, gdy jeszcze nad żadną z nas nie wisiało widmo małżeństwa.
- Kochana, nie myśl o tym. Jeśli Arthur ma choć odrobinę oleju w głowie, odwoła tę całą farsę! – próbuję jakoś pocieszyć, chociaż nie wierzę w urealnienie własnych słów. Slughorn nigdy nie należał do najrozważniejszych osób, a by udowodnić swoje racje potrafi być uparty jak najprawdziwszy osioł. Przyjęła kieliszek wina od kuzynki, oceniając jej sukienkę. Prezentowała się w niej zniewalająco, jednak całość efektu popsuła myśl, że wkrótce lady Lestrange stanie się lady Slughorn, porzucając rodowe błękity, które tak dumnie nosiła od dnia narodzin. - Kochana, zaręczyny to jeszcze nie koniec świata. Dopiero ślub stawia kropkę nad i… – sugeruję nieśmiało. Przecież przez wiele lat skutecznie zniechęcały Arthura… Może i tym razem im się uda, wspólnie przełamią ośli upór, odwiodą młodzieńca od myśli o Constance jako żony? Być może grałby na przekór, ale któż jest w stanie poświęcić własne szczęście dla udowodnienia własnej wyższości? Zmieniłabym temat, jednak chcę usłyszeć, co myśli o tym wszystkim sama zainteresowana, czy ma jakiś tajemny plan, którym zaskoczy przyszłego męża? - Nie zaprzątajmy sobie tym głowy! To czas dla nas – nabijam na widelczyk kawałek świątecznego ciasta, by zabić smak goryczy wzbierającej w ustach. Chcę usłyszeć coś innego niż ślub, odciągnąć myśli Constance od SLughorna choć na chwilę. Spiskować możemy później, najlepiej po dwóch butelkach wina. Następny podjęty temat, choć też dotyczy ożenku, o wiele bardziej mi się podoba. - To hańba dla Traversów. Nie rozumiem istoty działań nestorów! Przecież ta biedna uliczna malarka powinna znaleźć kogoś swojego pokroju, a nie rozprzestrzeniać chore geny w dobre, szlacheckie rodziny... – wzdrygam się z niesmakiem na myśl o Weasleyównie. - Naprawdę, moja droga, niektórym chyba przydałoby się przypomnieć, gdzie znajduje się ich miejsce – wzdycham, upijając łyk wina. A przed moimi oczyma staje młoda, wyszczekana Weasley. Cóż, kto by pomyślał, że w końcu uda się jej zaznać luksusów, choć szlachta nigdy jej nie zapomni – nawet próba zmiany koloru włosów na inny niż Weasleyowa rudość, nie zmaże piętna rodziny, w której się wychowała. - Wiesz… Słyszałam, że nie tak dawno jakaś młoda, ruda panna przyszła do Malkin, by kupić szaty maskujące ciążowy brzuch! Sądzisz, że… – zakrywam usta dłonią, by nie uczynić z nich wielkiego, malowniczego o. Wszystko by się zgadzało, Weasleyów nie stać na nowe szaty, ale rodzina przyszłego męża miała całkiem spory majątek, a by zadbać o dyskrecje, nierozważnie udali się na Pokątną, gdzie nowiny roznoszą się szybciej niż Błędny Rycerz mknie po ulicach. Któż by pomyślał! Nie dość, że nie zna swojego miejsca, to jeszcze nogi ma rozwarte jak jakaś podrzędna ulicznica! Biedny Travers, czyżby w macicy tej rudej wywłoki rosło jego dziecko? A może tylko się zlitował? Choć wydaje się to dziwne, Weasleyowie nie mieli nic, by spłacić taki dług wobec szlachetnego rodu. Cóż, najwyraźniej Glaucus musiał pomylić rudą pannicę z portową dziewką, to przecież nie jest trudne, nawet bez spożycia dużej ilości rumu.


Powrót do góry Go down
Constance Lestrange
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2661-constance-lestrange#42512 http://www.morsmordre.net/t2834-okienko-connie#45604 http://www.morsmordre.net/t2789-dance-with-me#45096 http://www.morsmordre.net/t2788-sypialnia-constance http://www.morsmordre.net/t2790-constance-lestrange
badacz zaklęć
24
Szlachetna
Panna
Pięknej duszy obce są mroki życia.
10
23
0
0
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon   17.07.16 20:49

Święta przez okropne wydarzenia straciły swój smak. Constance chociaż bardzo się starała nadać im klimatu, wszędzie zauważała pustkę, spowodowaną świętami u Rosierów czy wizytą Caesara w szpitalu. Święta straciły swój urok również przez moment zaręczyn, który nieuchronnie się zbliżał. Liczyła godziny w głowie, ile jeszcze pozostało jej wolności. Na szczęście zawsze mogła liczyć na Emery, a z nią najlepiej zapijało się smutki. Nie nalegała, aby Emery zjawiła się wcześniej w kominku od rodziców. Wszak i ona miała swoje zajęcia, a bądź co bądź była w gościach. Na głowie Constance spoczęła okrutna odpowiedzialność organizacji świąt. Matka zostawiała wszystko w rękach służby, a ta jak na złość psuła chociażby ustawienie kwiatów na stole. Doprawdy, jak można je tak krzywo położyć. Dobrali nieodpowiedni kolor obrusu, a nawet ułożyli w złym miejscu kieliszek do białego wina. Wszystkiego trzeba było przypilnować od pakowania prezentów aż do potraw, które albo były niedoprawione albo wyglądały obrzydliwie. Brak kontroli nad swoim życiem musiała przenieść w inne dziedziny, a służba, cóż, ona mogła ucierpieć. Formalny obiad dłużył się w nieskończoność. Grzecznościowe rozmowy i przelotne spojrzenia rzucane w kierunku Emery nie miały końca. Już chciała wyjść do salonu, ubrać choinkę, nie słuchać o rzekomym szczęściu, które spotkało rodzinę Lestrange’ów.
Więcej wina, więcej deseru. To były jedyne błagalne prośby Constance. Dobrze, że jeszcze w tym całym udawanym szczęście nie było Arthura oraz jego rodziny. Och, jeszcze miałaby robić dobrą minę do złej gry. Tego już byłoby za dużo. Już i tak psuł jej idealne święta swoim krzywym nosem oraz zgarbioną postawą. Zapewne będzie osobiście wnioskowała, aby Emery została z nią aż do sabatu, wszak przygotowania nie zrobią się same. Nieszczęście trzeba było zapijać pod osłoną nocy, a któż lepiej dotrzyma sekretów niż dwie najdroższe przyjaciółki? Dalej rodzina mówiła o szczęściu, a w każdym słowie Constance się go doszukiwała. Kolejne wspomnienia migały przed oczami Lestrange. Chętnie przypomniałaby rodzicom, jaki to paskudny wybór i jakie urocze chwile łączą ją z Arthurem. Dokładnie pamięta jak wylała na niego swój eliksir, nie przeszkadzając za wyrządzone szkody. Cała trójka była znana z tego, że nie odpuszcza. Z dobrego domu, utalentowane, a przede wszystkim znały swoją wartość – i innych też. Była szlachta, podszlachta i plebs. Szybko przetransportowały się do salonu, a pierwszą potrzebą życiową obydwóch dziewczyn nie były prezenty, a kieliszek wina. Constance zaśmiała się głucho.
- To dla niego doskonała okazja, Emery, gdzież znajdzie lepszą – westchnęła, mocząc usta w alkoholu. Może nie był to tak wybitny rocznik jak na stole, a któż by na to patrzył właśnie teraz, gdy potrzeba była większa niż wrażenia smakowe.
- Jutro mój ojciec podpisuje umowę, doprawdy widzisz mnie w srebrze i szkarłacie? – skrzywiła się, poprawiając swoją sukienkę. Emery miała niesamowity talent oraz cierpliwość. Constance nie była łatwym klientem. Kręciła nosem na chociażby inny odcień bieli i błękitu niż w jej wyobraźni. Nie zgadzała się na inne wynalazki. Biel, błękit i złote ozdoby wraz z czerwonymi ustami stanowiły Constance. Były charakterystycznymi znakami. Nie odda ich tak łatwo! Była wdzięczna, że Emery szybko ucięła temat. Nie miała siły walczyć z kolejną osobą, że jej ślub to nie taka wielka tragedia. Doprawdy, czy oni mieli oczy?
- Spróbuj tego z kremem, sprowadziliśmy czekoladę specjalnie z Belgii – zachęciła kuzynkę, sama decydując się na kawałek ciasta. Co prawda chciała ukryć swoje zbyt częste sięganie po kieliszek, ale co jak co, deser im na pewno wyszedł. Obiad nie bardzo, ale w głowie miała już wiele uwag do służby. A miało być idealne!
- Glaucus to mój kuzyn, doprawdy to jest niewybaczalne. Nie rozumiem również wyboru żony… Och, Weasleye, w rodzinie, co za hańba – zgodziła się z przyjaciółką, dolewając jej wina. Za szybkie tempo? Nie, nie dziś. Wszystko jest dopuszczalne podczas tego wieczoru. – Ani majątku, ani dobrych genów. Wszak to nawet nie jest przyszłościowa transakcja. Podobno nawet Weasley chciała termin w naszym salonie, ale cóż, nie pomagamy w organizacji ślubów na ostatni moment. – zaśmiała się, poprawiając swoje włosy. Tak, idealne fryzury były w cenie, a co się z tym wiązało nie można było oczekiwać od salonu terminów na ostatni moment. Constance nigdy nie dopuściłaby do takiego skandalu. Rodzina Lestrange’ów powinna być na językach, ale tylko podczas poruszania pozytywnych tematów.
- Och, naprawdę? Na Merlina, co za skandal! Słyszałam plotki, że przyspieszony ślub jest z powodu choroby matki Glaucusa, ale doprawdy, wszystko łączy się w całość. Och, Weasley’e, nie mieli nigdy poszanowana dla tradycji. Odkąd zaczęła współpracę z przyjaciółką mamy, Laidan Avery, zachowuje się jakby postradała rozumy. Podobno nawet kupowała książki nie do czytania, a do tego, aby wygodnie się układały na głowie podczas ćwiczenia chodzenia. – Constance nachyliła się do Emery, zamieniając ploteczkowe wiadomości na szepty przerywane chichraniem. Obydwie niestety były okropne, lecz kuzyn wraz z przyszłą żoną sami prosili się o wyjątkowo złe słowa.
- Jeśli takie przykłady doczepiane są do naszego grona, to boję się do czego zmierzamy. Czy naprawdę nie powinniśmy zacząć dbać o pozbawianie się przypadków, które uderzają w nasze dobre, szlacheckie imię? – spytała przejęta, zagryzając swoją niezadowoloną minę kawałkiem ciasta.




lost through time and that's all I need
so much love, the more they bury

Powrót do góry Go down
Emery Parkinson
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2503-emery-parkinson#39082 http://www.morsmordre.net/t2633-poczta-lady-parkinson#41954 http://www.morsmordre.net/t2632-emy#41952 http://www.morsmordre.net/f258-gloucestershire-dwor-parkinsonow http://www.morsmordre.net/t2744-emery#44244
Projektantka mody
23
Szlachetna
Panna
Appear like the innocent flower, but be the deadly snake beneath it.
7
21
0
0
0
1
0
1
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Salon   08.08.16 16:51

Te święta miały coś w sobie; coś trującego, co psuło całą ich magię. Dlaczego winni tego całego rozgardiaszu nie odczuwali wagi swoich decyzji? - Naprawdę poświeci własną przyszłość na zemstę? To dość radykalne kroki… Jemu ten cały związek jest równie nie na rękę, czyż nie? – Emery nie chciała wierzyć w słowa kuzynki. Constance być może przesadzała, do czego oczywiście miała pełne prawo… Albo odniosła mylne wrażenie, gdy lord – Na Merlina jak on może nosić taki tytuł – Slughorn uniósł się dumą. Tak musiało być, po tych wszystkich latach w szkole nie znosił ich równie mocno, jak one jego – choć podkładanie żab do łóżka było przednią zabawą.
Emery do takich próśb zwykle podchodziła poważnie. Spojrzała na kuzynkę krytycznym spojrzeniem – urodziła się Lestrangem i w takich kolorach było jej najlepiej, jednak dla każdej panny przychodzi taki dzień, by zmienić suknie. Naturalna kolej rzeczy, choć nie zawsze wygodna… Ciężko wyobrazić Constance w innych sukniach – dlaczego nie postanowili jej wydać za dalekiego kuzyna? - Kochana, pięknemu we wszystkim pięknie. Choć mam nadzieję, że jak najdłużej uda ci się pozostać w błękitach – uśmiechnęła się pokrzepiająco do kuzynki, a przynajmniej miała nadzieję, że tak to zostanie odebrane. Pocieszenie wydawało się tutaj niemożliwe. Upiła łyk wina, by zabić posmak goryczy. Sięgnęła także po ciasto, belgijska czekolada na pewno będzie w stanie poprawić im humor. - W waszym salonie? – prychnęła, omal nie zakrztuszając się kawałkiem ciasta. W oczach pojawiły się łzy rozbawienia. - To dziewczę chyba psidwak kopnął… Całkowicie jej się w głowie poprzestawiało! – zaśmiała się, tak cenne informacje czasami działały lepiej niż czekolada. Skupiając się na godnej pożałowania Weasleyównie i nierozważnym Traversie, zapominały choć na chwilę o ciążących nad nimi problemach. Szkoda tylko, że taka odskocznia nigdy nie trwała zbyt długo. Wysłuchała wersji kuzynki, kosztując jeszcze kawałka ciasta - Doprawdy, lady Avery traktuje to dziecko zbyt dobrodusznie. Rozumiem, że działalność charytatywna staje się coraz to modniejsza, a o całej wystawie było głośno nawet w Czarownicy… Jednak, jak widzisz, takie rozpuszczanie nie prowadzi do niczego dobrego, spójrz na ten przypadek Wrońskiej... Akty na obrazach w szanowanej galerii! Toż to nie dom publiczny – Parkinson szokowało takie zachowanie, pamiętała dokładnie swoje zdziwienie, gdy czytała ten numer. Akurat nie była w stanie uczestniczyć na tym wernisażu, chociaż stworzyła dla Laidan doskonałą suknię. W listopadzie nadmiar obowiązków osiągał apogeum, dlatego omal nie padła, czytając nowiny. - Natomiast ta Weasley może sądzi, że zostanie przyjęta dobrze na salonach i ktokolwiek zapomni jej prawdziwe nazwisko, ha, niedoczekanie! – Emery uśmiechnęła się krzywo, podchodząc do choinki. Wyciągnęła jedną z większych bombek znajdującą się w pudełeczku i zawiesiła u dołu, przykucając przy drzewku. - Och naprawdę, powinni już dawno ją wydziedziczyć, albo lepiej, pozbyć się szlacheckiej hańby ze skorowidzu. Rozumiem, że jeszcze po zakończeniu pierwszej wojny mugolskiej, byli szanowani, jednak spójrz jak bardzo się stoczyli! Naprawdę, lord Nott powinien zaktualizować swój skorowidz, bo to wszystko zakrawa o czyste szaleństwo! – zawiesiła kolejne bombki, a kieliszek wina postawiła na jednym z pudełek. Dziś jest taki wieczór, że musiała mieć swobodny dostęp do alkoholu. - Pomożesz mi? – spytała, przyglądając się uważnie drzewku, zastanawiała się, gdzie będzie najlepiej umieścić muszlę, najpewniej znalezioną na licznych plażach wyspy. Gdy skończą będzie piękne – turkusowo-złote.


Powrót do góry Go down
 

Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Mały salon
» Główny Salon
» Pokój Dzienny - Salon II - Parter
» Salon z kuchnią
» Studio Piercingu i Tatuażu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Nieaktywni :: Posiadłości-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17