Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Pokój Lyry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Garrett Weasley
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t597-garrett-weasley http://www.morsmordre.net/t627-barney#1770 http://www.morsmordre.net/t630-garrett http://www.morsmordre.net/f112-st-martin-s-lane-45-3 http://www.morsmordre.net/t975-garrett-weasley#5311
auror
29 lat
Szlachetna
Kawaler
zapisuję czterem żywiołom
to co miałem
na niedługie władanie
ogniowi - myśl
niech kwitnie ogień
42
25
0
0
0
1
6
7
Czarodziej

PisanieTemat: Pokój Lyry   19.08.15 18:49

First topic message reminder :

Pokój Lyry

Pokój Lyry jest niewielki i skromny, ale przytulny, o jasnych ścianach i drewnianej podłodze. Znajduje się tutaj łóżko, szafka, niewielkie biureczko oraz kącik w pobliżu okna, gdzie maluje. Na ścianach wisi kilka jej obrazów, a na wyściełanym, szerokim parapecie lubi przesiadywać i wyglądać na znajdującą się poniżej ulicę.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f280-norfolk-dworek-na-wschodnim-wybrzezu http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Pokój Lyry   29.11.15 18:16

Lyra do tej pory chyba tylko raz podróżowała Błędnym Rycerzem. Mimo pewnego nieśmiałego zaciekawienia światem mugoli, nie mogła się nadziwić, że czarodzieje zdecydowali się zaadaptować do swoich potrzeb taki środek lokomocji. Zazwyczaj wolała korzystać z teleportacji, którą zdała tuż po skończeniu Hogwartu. Przez wzgląd na wypadek musiała odczekać rok dłużej z egzaminem, bo bezpośrednio po siedemnastych urodzinach wciąż była zbyt słaba, by ryzykować próby teleportowania się.
- Oby było lepiej. Usiądź gdzieś, a ja uchylę okno, by wpuścić trochę świeżego powietrza. – Jak powiedziała, tak zrobiła. Uchyliła lekko okno pokoju, po czym usiadła obok Eilis, wcześniej biorąc sobie kawałek ciasta. – Jest naprawdę dobre! Musisz kiedyś nauczyć mnie tak piec.
Próby pieczenia Lyry wciąż były raczej marne.
- O tak, może jak i ty zaczniesz mu o tym mówić, to posłucha. – Lyra parsknęła cichutkim śmiechem, który ucichł dopiero po chwili, gdy rozmowa zeszła na kwestię zaręczyn.
Przygryzła lekko wargę. Czasami trochę zazdrościła Eilis, że będzie mogła mieć większą swobodę w wyborze życiowego partnera.
- Zaprosił nas do takiej podwodnej restauracji, Syreniego Ogona. Byli tam także jego rodzice, a ja pojawiłam się z matką, moi bracia nie mogli przybyć – zaczęła. Garrett zawsze miał dużo pracy, a Barry... Chodził swoimi drogami, jak kot. Ale może to nawet lepiej, że ich tam nie było. – Po obiedzie zabrał mnie do pomieszczenia obok... Tam uklęknął i oświadczył mi się.
Na bladych policzkach Lyry pojawiły się intensywne rumieńce. Była wdzięczna Glaucusowi, że oszczędził jej konieczności przyjmowania oświadczyn w obecności obserwujących ich rodziców obojga. Znowu spojrzała na pierścionek, gładząc go delikatnie, żałując, że nie został jej podarowany z miłości, a z przymusu. Bo tak zadecydowały ich rody.
- Tak, jest przepiękny. Sam wyłowił tę perłę – potwierdziła. Jednak dziwnie się czuła, opowiadając o swoich zaręczynach, Eilis była chyba pierwszą osobą spoza rodziny, której opisała, jak to wyglądało. – Tylko... Ja dopiero skończyłam osiemnaście lat, a on jest dwanaście lat starszy. Nie wiem, czy nadaję się na dobrą żonę. – O byciu matką nie wspominając. Nie, Lyra zdecydowanie nie chciałaby tak szybko zakładać rodziny, skoro pod niektórymi względami czuła się jeszcze tak młoda i niedoświadczona. Miała nadzieję, że Glaucus dotrzyma danego jej słowa i nie zmusi jej tak szybko do wypełniania powinności wobec rodu, że pozwoli jej jeszcze choć trochę nacieszyć się życiem i spełnić choć parę marzeń, które miała. Co wbrew pozorom, dzięki małżeństwu może okazać się łatwiejsze, bo Traversowie z pewnością byli bardziej szanowani i poważani w towarzystwie niż Weasleyowie. Ale nie chciała o tym jeszcze myśleć, nie chciałaby też, żeby Glaucus pomyślał, że Lyra przyjęła jego zaręczyny tylko dlatego, że widziała w tym szansę na spełnienie swojego pragnienia o zostaniu malarką. Bo tak nie było. Poza tym, zdawała sobie sprawę, że i tak ma szczęście, że to ktoś, kogo lubiła, i postąpiłaby nierozsądnie, buntując się.
- Wolałabym tylko... żeby to nastąpiło choć troszkę później – dodała jeszcze. – Dobrze, że do ślubu jeszcze mamy czas.
Nie wiedziała jeszcze, na kiedy Traversowie wyznaczą ich ślub. Spojrzała więc przelotnie na niedokończony obraz stojący na sztaludze i dokończyła trzymany w dłoni kawałek ciasta.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Eilis Avery
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1783-eilis-sykes http://www.morsmordre.net/t1792-dziob#21925 http://www.morsmordre.net/t1787-eliksirow-szal#21754 http://www.morsmordre.net/t1853-pokoj-eilis#24478 http://www.morsmordre.net/t1793-eilis-sykes#21929
alchemik w szpitalu Świętego Munga
20
Czysta
Zamężna
więc pogrzebałam moją miłość w głowie
i pytali ludzie
dlaczego moja głowa ma kształt kwiatu
i dlaczego moje oczy świecą jak dwie gwiazdy
i dlaczego moje wargi czerwieńsze są niż świt
chwyciłam miłość aby ją połamać
lecz giętka była oplotła mi ręce
i moje ręce związane miłością
pytają ludzie czyim jestem więźniem
0
2
18
5
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój Lyry   01.12.15 9:29

Błędny Rycerze nie był zwykłym autobusem. Czarodzieje do tego musieli dołożyć niewyobrażalną prędkość, pojawianie się jak na zawołanie. W środku nawet były łóżka w odróżnieniu do naszej komunikacji miejskiej. Nawet jeżeli chciałam stać i trzymać dziarsko swoje ciasto, nie potrafiłam. Autobus tak pędził i skręcał nagle, że moje drobne ciało uderzało o każdy kąt. Nie skupiając się już na Błędnym Rycerzu, pokręciłam głową.
- Tam jest okropny upał, nawet nie próbuj, zobacz, ledwo jest poranek, a już leje się żar z nieba – zagadałam, bo nie bez kozery prosiłam o lód do filiżanki. Ciekawe było to, że nawet jak kupowałam herbatę u Lovegood’ów, nie smakowała ona tak samo dobrze jak u Weasley’ów. Ciągle nie potrafiłam wyjść z podziwu takiego absurdalnego ciepła. Wszak nie żyła tu cała rodzina, a Garrett z Lyrą powodowali, że czułam się tu zawsze jak na wakacjach, gdy wskazówka zegara stawała nagle i nie obchodził nas już czas. Zaśmiałam się, poprawiając swoją sukienkę. Nie chciałam wyglądać w pracy jak kocmołuch.
- O nie, jak cię nauczę, to nie będziesz ich z takim smakiem jeść. Muszę mieć jakąś kartę przetargową, wykorzystam ją też na Garretta – zapowiedziałam swój pomysł. Co prawda napiszę do niego po naszym spotkaniu, bo już miałam idealny plan, jak zmotywować jednego z Weasley’ów do wstawienia kominka. Nie wiedziałam, czy przekonam go lepiej niż Lyra, wszak rodzina zawsze miała plus dziesięć punktów do negocjacji, ale postanowiłam spróbować. To wszystko było dla dobra mojego żołądka. Lyra się myliła, nie będę miała wyboru w kwestii zaręczyn. Moja matka była z Burków, a tego nie zapomina się, wychodząc za mąż za czarodzieja czystej krwi.
- Aaaw – nieświadomie wydobyłam z siebie rozczulający jęk. Och, był takim romantykiem! Mamusia opowiadała mi, że w jej rodzinie nieczęsto uciekało się do romantyzmu. Czasami wysyłało się pierścionek sową, wszak to była tylko formalność. Co Nestor kazał, tak miało być. A historii nie musieli pisać wspólnie. Ja tego nie rozumiałam. Chciałam chwytać dzień, delektować się życiem, a nie czuć przymus funkcjonowania z człowiekiem, który nawet mnie nie fascynuje. Czasami wierzyłam, że te wymuszone małżeństwa mogą skończyć się wielką miłością, gdy ludzie tego pragną. Jak pić herbatę i jeść ciasto z człowiekiem, który lepiej wyglądałby z nożem w piersi?
- Och, Lyra, większość szlachciców wysyła byle jaki pierścionek, a jemu naprawdę zależy! Ta perła… – rozczuliłam się, a łza ni to szczęścia ni to końca jakiegoś etapu popłynęła mi po policzku. Nie wiedziałam, czy po małżeństwie Lyry nadal będziemy mogły się przyjaźnić tak jak teraz. Wszak wystarczył zaledwie list, abym wsiadła do Błędnego Rycerza i zapukała do jej drzwi. A co jeśli mąż Lyry będzie chciał ją tylko dla siebie? Chyba dosypałabym mu coś do herbaty, nie, nie może tak zrobić. Czując nagły smutek, znów przytuliłam się do Lyry. Nie sądzę, aby to odczytała z mojej twarzy. Z jednej strony cieszyłam się, że trafiła na uroczego mężczyznę, a z drugiej obawiałam się go. Szlachcice nie mieli zbyt dobrej opinii, chociaż każda kobieta chciała wkręcić się w bogatą rodzinę. Chciałam zażartować, że skoro jest tyle starczy, to na pewno będzie żył krócej niż ona, ale było to zdecydowanie nie na miejscu.
- Kochanie, będziesz naprawdę wspaniałą, żoną. Jesteś taką kochaną osobą, taką ciepłą, dobrą, to naprawdę nie jest możliwe, żebyś… – stała się jakimś potworem. W naszym świecie to mężczyzna miał przecierać szlaki doświadczenia związkowego, seksualnego. Miał uczuć codziennego życia z kimś obcym, a jednocześnie tak bliskim.
- Już znacie datę? – spytałam zaskoczona.





self destruction is such a pretty little thing



Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f280-norfolk-dworek-na-wschodnim-wybrzezu http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Pokój Lyry   01.12.15 16:14

Faktycznie, na zewnątrz było gorąco. Lyra, która dziś jeszcze nie wychodziła na zewnątrz i pozostawała schroniona w grubych murach kamienicy, nie miała sposobności tak tego odczuć.
- Rzeczywiście, na zewnątrz jest jeszcze cieplej niż tu – stwierdziła, po czym także dołożyła sobie lodu do herbaty.
Czasy, kiedy Weasleyowie byli pełną rodziną, minęły ponad dziesięć lat temu, gdy zaginął ojciec. Później trójka rodzeństwa pozostała sama z matką. Lyra była najmłodsza, więc najmniej pamiętała ojca, jej wspomnienia były w większości zatarte i fragmentaryczne. Mężczyzna jednak odnalazł się niedawno, choć okazało się, że stracił pamięć, i Lyra nawet nie wiedziała, czy w ogóle ją pamiętał. Matka kazała jej pozostać w Londynie z bratem, więc zamieszkała u niego zaraz po skończeniu Hogwartu.
- Chciałabym nauczyć się tak dobrze piec.Tym bardziej, że właśnie zostałam narzeczoną, dokończyła już w myślach, nieporadnie przywołując na twarz blady uśmiech.
Eilis z pewnością miała szanse na dobre zamążpójście, była młoda, ładna i utalentowana, a mając czystą krew mogła wyjść za kogoś ze szlachetnego rodu. Trochę jak matka Lyry, która także była czystej krwi, a dzięki poślubieniu Weasleya mogła wejść w ten hermetyczny świat. Lyra nie przypuszczała jednak, że na pannę Sykes także będzie wywierana aż taka presja. Ale, swoją drogą, ciekawe, kto zostałby dla niej wybrany. Miała nadzieję, że Eilis trafi na kogoś dobrego, kto ją doceni.
Rzeczywiście, także Lyra słyszała o przypadkach, kiedy narzeczeni nie dopełniali nawet powinności faktycznego oświadczenia się kobiecie i podarowania jej pierścionka osobiście. Tak więc, należała do tego szczęśliwego grona, gdzie wszystko wyglądało jak należy. Był zaręczynowy obiad w eleganckiej restauracji, na którą Lyra w normalnych okolicznościach raczej nie mogłaby sobie pozwolić, było także uklęknięcie i założenie jej na palec pierścionka niczym w jakiejś pięknej opowieści. Jedyne, czego brakowało, to prawdziwej miłości.
- Mam nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży. Glaucus jest... naprawdę miłym mężczyzną, lubię go. Ale nigdy nie przypuszczałam, że właśnie on zostanie dla mnie wybrany – powiedziała, poprawiając dłonią zbłąkane rude kosmyki. To wszystko wciąż było tak dziwne, tak zaskakujące... – Jeszcze nie. Ale pewnie wkrótce się dowiemy.
Narzeczeństwo zapewne oznaczało, że Lyra będzie musiała więcej pokazywać się w towarzystwie, i to najlepiej wspólnie z młodym Traversem. Teraz rozmowy z innymi mężczyznami, nawet jeśli byli tylko przyjaciółmi czy znajomymi, mogły budzić większe kontrowersje, przynajmniej w oczach niektórych. Ale również miała nadzieję, że po ślubie nadal będzie mogła spotykać się z dotychczasowymi znajomymi i robić inne rzeczy, które lubiła. Glaucus obiecał jej to.
Ponadto, poza kwestią zaręczyn miała także inne zmartwienia, choćby sprawę tajemniczego zaniku pamięci z lipca i teorii Alexandra, jakoby ktoś zaatakował ją i wymazał jej pamięć, a także sprawę niejakiej Melanie Karkarov, która ukradła jej włosy i podszywała się pod nią, by umykać aurorom. Jednak o żadnej z tych spraw nie wspominała Eilis; wiedziała, że dziewczyna była wrażliwa i mogłaby się nadmiernie przejąć. Lyra i tak myślała o tych sprawach zbyt często; może nawet lepiej, że chwilowo tak zaabsorbowały ją zaręczyny, bo stresując się nimi, mniej myślała o tamtych problemach.
- A jak wyglądają te sprawy u ciebie? – zapytała, zmieniając temat i mając nadzieję, że dziewczyna nie dostrzegła cienia, który przemknął przez twarz Lyry, gdy jej myśli na moment znowu cofnęły się do lipcowych wydarzeń. – Już coś wiadomo? Masz kogoś na oku? Lub twoja rodzina...?
Zwiesiła nieco głos, ciekawa odpowiedzi.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Eilis Avery
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1783-eilis-sykes http://www.morsmordre.net/t1792-dziob#21925 http://www.morsmordre.net/t1787-eliksirow-szal#21754 http://www.morsmordre.net/t1853-pokoj-eilis#24478 http://www.morsmordre.net/t1793-eilis-sykes#21929
alchemik w szpitalu Świętego Munga
20
Czysta
Zamężna
więc pogrzebałam moją miłość w głowie
i pytali ludzie
dlaczego moja głowa ma kształt kwiatu
i dlaczego moje oczy świecą jak dwie gwiazdy
i dlaczego moje wargi czerwieńsze są niż świt
chwyciłam miłość aby ją połamać
lecz giętka była oplotła mi ręce
i moje ręce związane miłością
pytają ludzie czyim jestem więźniem
0
2
18
5
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój Lyry   03.12.15 19:56

Nie chciałam już wracać myślami do Błędnego Rycerza. Wzięłam widelczyk i spróbowałam w końcu ciasta. Wyszło mi trochę za słodkie, ale Seth na pewno będzie zadowolony. Otulam szczupłymi palcami filiżankę. Gdy unoszę ją do ust, lód grzechoczę o ścianki. Najprzyjemniejsze uczucie chłodu. Kręcę się na łóżku, nie mogąc znaleźć wygodnej pozycji. Chciałabym tu zostać dłużej niż ledwie godzinę, ale wiem, że w pracy będą mnie ludzie potrzebować.
- Kochanie, a ja chciałabym tak dobrze malować – wzdycham ciężko, bo utrzymanie pióra w dłoni już bywało za bolesne, a co dopiero pędzla. Coraz częściej musiałam robić sobie eliksiry rozgrzewające. Piłam je nawet podczas pracy. Próbowałam ukrywać łzy z bólu, ale czasami to było silniejsze. Próbowałam zrozumieć całą składową cierpienia. Może to siedziało w mojej psychice? Powinnam porozmawiać o tym ze stosowanym Uzdrowicielem. Tylko nie lordem Averym. Specjalnie r rozmowach lekceważyłam jego tytuł. Nie wiem, dlaczego lubiłam go tak drażnić. Od ostatniej rozmowy zaprzątał mi codziennie myśli. Potrzebowałam takiego ciepła, jakie Lyra miała na co dzień. Świat wirował mi przed oczami, gdy zaspane oczy czuły absurdalną obecność pana Avery’ego. Dlaczego siedział w mojej głowie? Przez chwilę poczułam jak serce mi wariuje, nie mogąc zrozumieć ani swojego ani jego zachowania. Po plecach przeszedł zimny dreszcz, a ja wzdrygnęłam się jakby mnie coś przestraszyło.
- Zawsze przypadek decyduje o naszym szczęściu, Lyra – próbuje ją pocieszać i podsycać nadzieję, że małżeństwo da jej spełnienie. Nie chciałam, aby moja przyjaciółka potrzebowała mężczyzny do szczęścia. Dzięki Merlinowi sama potrafiła zadbać o pasję, o rozwój. Nie musiał nią nikt kierować. Bałam się, że częstotliwość naszym spotkań się zmieni. Nie należałam do szlachty, nawet jak moja mamusia pochodziła z zacnego rodu, ja nie miałam żadnych praw do herbu. Mógł nawet jej zabronić się ze mną spotykać. Chyba podałabym mu truciznę, nie, nie może tak dyktować… - Och, musimy wybrać ci u Harriett sukienkę, będziesz najpiękniejszą panną młodą. Zorganizujemy ci wspaniały ślub, Lyra. Będziesz taką piękną, małą księżniczką – gdy to mówiłam, łezka zakręciła mi się w oku. Była taka młoda, a jednocześnie… Dorosła. Nie potrafiłam się pogodzić z tym, że moja przyjaciółka zacznie zupełnie inny rozdział w życiu. Czy powinna mieć czas na szaleństwo? Nie była chora jak ja, powinna poznać świat, malować na dworze największych szlachciców i… Och, brakowało mi słów. Miała rację, przeżywałam wszystko całą sobą. Aż bałam się, co może się wydarzyć po ślubie jej marzeń.
- Nie wiem, moja rodzina jest zbyt zajęta wszystkim – powiedziałam, bo wolałam używać tego słowa niż mówić o Meduzie. To było oczywiste, że pytają tylko o moje zdrowie, proszą o odejście z pracy, o zajmowanie się domem jakby mieszanie w kociołku sprawiało mi trudność. Nie teraz, jeszcze byłam sprawa, jeszcze nie mogłam stać się posągiem. – Nie – zaśmiałam się jakby powiedziała najgorszą głupotę świata – Bardzo denerwuje mnie Samael, jest taki dziwny. Zleca mi eliksiry, a nie jest na moim oddziale. Jest zarówno bezczelny, arogancji, ale taki absurdalne troskliwy, nie rozumiem go, jest jakąś zagadką. Chyba powinnam podać mu Veritaserum. – mówiłam zamyślona, nie potrafiąc tego opisać. Dlaczego ciągle siedział w mojej głowie?





self destruction is such a pretty little thing



Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f280-norfolk-dworek-na-wschodnim-wybrzezu http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Pokój Lyry   04.12.15 11:41

Lyra uwielbiała malować. Odkąd dawne, młodzieńcze pragnienie pójścia w ślady brata zostało definitywnie pogrzebane za sprawą wypadku, skupiła się na talencie plastycznym. Przecież tak naprawdę wcale się nie nadawała do bycia aurorem, więc może nawet dobrze się stało, że musiała zmienić swoje plany. To, w czym dobrze sprawdzał się jej starszy brat, niekoniecznie musiałoby okazać się dobre dla niej. Malarstwo było bardziej odpowiednie dla wrażliwej artystycznej duszy.
- Uwielbiam malować. Chciałabym tylko, żeby ktoś mnie zauważył – westchnęła. Może na brak zamówień nie mogła narzekać, ale nadal nie udało jej się nic konkretnego osiągnąć. Nie miała nawet własnej pracowni malarskiej i wciąż była zmuszona stać godzinami na Pokątnej. Zdawała sobie sprawę, że może minąć sporo czasu, zanim zostanie doceniona (niektórzy malarze doczekiwali się sławy dopiero po śmierci), ale i tak napawało ją to frustracją i desperacją.
W pewnym sensie Lyra mogła zrozumieć Eilis. Bo choć szczęśliwie nie została obciążona żadną chorobą genetyczną, wypadek sporo zmienił w jej życiu. Musiała zrezygnować z czegoś, co (wtedy) było dla niej ważne (dopiero po dłuższym czasie zrozumiała, że powinna ruszyć własną drogą, a nie naśladować Garretta) i przez długi czas odczuwała jego skutki. Ale i tak miała lepsze perspektywy, bo zażywając eliksiry, mogła w końcu zniwelować skutki pozaklęciowe, natomiast stan Eilis niestety miał się pogarszać i coraz bardziej utrudniać jej normalne funkcjonowanie i realizowanie swoich pasji.
- Naprawdę tak myślisz? – zapytała, po czym westchnęła cicho. – I tak trochę się tego boję. To znaczy... ślubu, małżeństwa... Ale nie zamierzam rezygnować z tego, co lubię. Będę nadal malować – zapewniła. Zresztą, dlaczego Glaucus miałby jej tego zabraniać? Lubił jej obrazy, kiedyś, zanim się zaręczyli, sam podarował jej nowy zestaw pędzli. Malowanie nie było niczym niestosownym, wiele dziewcząt z zamożnych rodów było uczonych sztuki. Za niestosowne mogłoby uchodzić co najwyżej malowanie na ulicy, które praktykowała teraz, i z czym bez wątpienia należało coś zrobić. Choćby po to, by Travers nie musiał się wstydzić ubogiej narzeczonej zmuszonej do zarabiania ulicznym malarstwem. Lyra nie chciała, żeby Glaucus musiał się jej wstydzić w towarzystwie, ale nie chciała też rezygnować ze swoich pasji.
Wysłuchała jej odpowiedzi na swoje wcześniejsze pytanie, unosząc lekko brwi.
- Samael? To ktoś z twojej pracy? – Chyba słyszała o kimś takim od Alexandra, jakiś czas temu. I niestety miała wątpliwą „przyjemność” spotkać tego czarodzieja, ale za sprawą wymazania pamięci, nie wiedziała, że to właśnie on odpowiadał za jej problemy w połowie lipca. Wciąż przypisywała incydent z przebudzeniem się w parku bez wspomnień niejakiej Melanie Karkarov, która podszywała się pod nią i przez którą Lyrę spotkały inne nieprzyjemności.
Odniosła jednak wrażenie, że ten czarodziej wyraźnie zaintrygował Eilis. Było to czuć w sposobie, w jaki o nim mówiła.
- Interesujesz się nim? – dopytywała, jednak podejrzewała, że to może wcale nie być łatwa sprawa, zwłaszcza jeśli mężczyzna był czystokrwisty i sporo starszy. Rody zazwyczaj miały swoje plany i rzadko kiedy dochodziło do związków w własnego wyboru.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Eilis Avery
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1783-eilis-sykes http://www.morsmordre.net/t1792-dziob#21925 http://www.morsmordre.net/t1787-eliksirow-szal#21754 http://www.morsmordre.net/t1853-pokoj-eilis#24478 http://www.morsmordre.net/t1793-eilis-sykes#21929
alchemik w szpitalu Świętego Munga
20
Czysta
Zamężna
więc pogrzebałam moją miłość w głowie
i pytali ludzie
dlaczego moja głowa ma kształt kwiatu
i dlaczego moje oczy świecą jak dwie gwiazdy
i dlaczego moje wargi czerwieńsze są niż świt
chwyciłam miłość aby ją połamać
lecz giętka była oplotła mi ręce
i moje ręce związane miłością
pytają ludzie czyim jestem więźniem
0
2
18
5
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój Lyry   04.12.15 17:13

przepraszam, że krótko i nagle, ale egzaminy tears
Nigdy nie wątpiłam w talent Lyry. Co więcej, gdybym tylko mogła zafundowałabym jej przeprawę przez wszystkie szlacheckie dwory, aby zaprezentowała swoje obrazy. Nie rozumiałam, dlaczego Weasley’ówna nie została jeszcze zauważona. Może i pochodziła z biednego rodu, ale nie była chodzącym beztalenciem. Gdybym tylko znała się lepiej na sztuce… Wszak jak jakiś pacjent się wybudzi, nie mogę do niego biec i opowiadać o świetnych krajobrazach. Czułam w sercu ból, że moja pasja musiała się tak szybko skończyć, że nie jestem w stanie utrzymać już smyczka w dłoniach.
- Na twoim miejscu wcale bym się nie bała. To w jaki sposób się zachował, bardzo dobrze o nim świadczy. Nie sądzę, żeby stwarzał jakieś pozory – pocieszałam ją, ale aż kusiło mnie, aby powiedzieć, że jest za stary na manipulowanie i odgrywanie szarmanckiego mężczyzny. Ci starsi o wiele lepiej traktowali kobiety. Dbali o nie, zabiegali, pokazywali swoje starania bardziej niż ktokolwiek mógłby pomyśleć. U młodych szlachciców w większości liczyła się zabawa. Nie patrzyli na wiele wartości, których nawet mnie czystą aczkolwiek nieszlachetną czarownicę, uczyła matka.
- Magipsychiatra, jest tak bezczelny, arogancji, ugh, przysyła mi pacjentów, a doskonale wie, że nie będę potrafiła odmówić potrzebującym i w pracy siedzę od rana do wieczora. A wiesz o co jeszcze spytał? Czy sama się przeniosę czy on może ma to zrobić za mnie… – westchnęłam, zaciskając usta w jedną linię. Naprawdę mnie denerwował. A jak tylko Lyra spytała, czy się nim interesuje, parsknęłam śmiechem. Och, tak. Nie widziałam siebie jako żonę szlachcica. Mogłam mówić do niego panie Avery zamiast Lordzie w Szpitalu Świętego Munga, ale nie wiem, czy zniosłabym jego wywyższanie się na co dzień. Co jest w nim takiego, że myślę o nim w każdej wolnej chwili?
- Jest wkurzającym i zadufanym w sobie szlachciem, a ja Sykes nie mam prawa nawet się nim interesować, Lyro. Po prostu… Dlaczego nie szanuje mojego czasu? – spytałam się, ale tylko ja znałam na to odpowiedź. Moja przyjaciółka mogła traktować to jako dziwne zaloty, ale w Szpitalu Świętego Munga wykorzystywało się każde wolne dłonie chętne do pomocy. A ja nie potrafiłam odmówić potrzebującym. Zegar w mojej torebce zaczął wić przerażające „Sykes do pracy”, a ja zerwałam się na równe nogi. Zaczęłam całować przyjaciółkę w obydwa policzki, szybko spakowałam swoje rzeczy.
- Przepraszam, z tobą tak czas szybko mija… Odwiedź mnie w pracy jak nie będziesz mieć weny, dam ci trochę większy zapas – podsunęłam jej pomysł, bojąc się, że przez to małżeństwo naprawdę możemy widywać się tylko w Mungu – A ja już porozmawiam z Garrettem na temat waszego komunika, na brodę Merlina, znowu ten błędny rycerz – marudziłam pod nosem, zarzucając torbę na ramię. W biegu zakładałam swoje malutkie obcasiki i już wybiegałam na ulicę.
Zt x2





self destruction is such a pretty little thing



Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 http://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli http://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 http://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 http://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Pokój Lyry   28.01.16 17:35

/po uwolnieniu Lyry i spotkaniu z Nicholasem

Zdążył wrócić do pracy po nieco burzliwej konwersacji z jednym z urzędników Ministerstwa, gdy to zarz Ollivander rzucił na niego kilogram rzeczy do zrobienia. Chłopak nie protestował, bo wiedział że ostatnio często wymyka się na kilka chwil, także bez zbędnego gadania zajął się swoimi obowiązkami. Reszta dnia przepłynęła w dalszych jego obowiązkach. Zdążył zjawić się w domu na chwilę oddechu, gdy nagle wleciała sowa. Od razu ją rozpoznał, gdyż należała ona do siostry. Rozejrzał się chwilę i zaraz wziął rulonik zwiniętego pergaminu i zaczął szybko czytać. Z jednej strony ulżyło jemu, że mimo wszystko jest cała i zdrowa. Że ją wypuścili i siedzi bezpiecznie w domu. Może nie powinna być sama, ale wiedział, że praca Garretta nie należy do lekkich. Wziął zaraz swoją sowę i wysłał Hectorowi krótką informację, że nie stawi się dzisiaj w pracy i kiedy indziej to nadrobi. Liczył się z tym, że tym postępowaniem może łatwo stracić pracę, ale tym akurat najmniej się rpzejmował. A co zaprzątało jego głowę? Ostatnie zdanie Lyry w liście. Że zaczyna sobie coś przypominać. Przypominać co? Jak Barry ją zaatakował? Czyżby o to jej chodziło? Weasley miał nadzieję, że jednak nie on jest pierwszym obrazem jej wspomnień, tylko inne wydarzenie. Żył nadzieją, że jego zaklęcie zadziałało, bo inaczej by już wcześniej miał wizytę Garretta.
Wziął wszystko, co niezbędne, jak i założył na siebei szatę wyjściową. Zamknął drzwi od swego mieszkanai i teleportował się niedaleko kamienicy, w której mieszka jego rodzeństwo. Zaraz przeszedł chodnikiem kilka kroków i wszedł do środka bloku. Nie chciał pukać, czy czekać na przywitanie siostry, więc otworzył drzwi używając przy tym swej magii. Zaraz jednak patyk schował z powrotem i wszedł cichutko do środka zamykajac przy tym normalnie już drzwi wejściowe. Kolejne jego kroki przemieściły jego do salonu. Wzrokiem szybko zbadał pomieszczenie i nie ujrzał nigdzie swej siostry. Więc powinna być w swoim pokoju, gdzie z pozoru bywa najbezpieczniej. Ubrany tak jak teleportował się z własnego mieszkania, wpierw zapukał, a zaraz otworzył drzwi do jej pokoju. - Lyra?- zajrzał do środka mając nadzieję, że ujrzy tam jego słodką rudzielcowatą siostrę.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f280-norfolk-dworek-na-wschodnim-wybrzezu http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Pokój Lyry   28.01.16 18:34

Zaraz po uwolnieniu wróciła do domu. Wciąż była wystraszona i skołowana tym wszystkim, co się wydarzyło. W jednej chwili spokojne zakupy i rozmowa z Eilis, a w drugiej... Nagłe pojawienie się aurorów i zaciągnięcie do ciemnych i zimnych podziemi Tower za rzekome używanie magii na ulicy. Już po raz drugi w jej zaledwie osiemnastoletnim życiu, i znowu przez nieszczęśliwy przypadek, przez znalezienie się w niewłaściwym miejscu i czasie.
Garretta nie było w mieszkaniu. Może to i lepiej, przynajmniej będzie miała trochę czasu, by poukładać sobie w głowie to wszystko, zanim padną nieprzyjemne pytania. Możliwe, że wciąż nie wiedział, co się z nią stało, ale wieść o łapankach na pewno dotarła i do niego, może nawet też został zmuszony do uczestniczenia w całej akcji lub przynajmniej mówiono o niej w ministerstwie? W końcu nie tylko ją złapano. Do celi trafiło całkiem sporo osób, także spośród czystokrwistych... Którzy jednak zostali szybko uwolnieni. Lyra nie miała jednak pojęcia, co działo się teraz z pozostałymi, i co właściwie będzie dalej z tymi uwolnionymi. I o co w ogóle chodziło z tym całym dekretem i zakazem używania magii na Pokątnej. To było takie absurdalne, pokręcone... Tak wielu rzeczy tutaj nie rozumiała!
Wciąż ogarnięta niepokojem, krążyła po całym mieszkanku. Dopiero, gdy trochę się uspokoiła, wzięła gorącą kąpiel, by zmyć z siebie wilgoć i zapach stęchlizny, którym, jak jej się wydawało, nasiąkła w celi. Poza tym, że była tak osłabiona i wokół jej nadgarstków pojawiły się brzydkie, sine pręgi, chyba nic jej nie dolegało. Zażyła jednak swój eliksir i zamknęła się w pokoiku. Po pewnym czasie usłyszała jednak ciche stukanie w szybę i zobaczyła, że to Złotko wróciła; widok maleńkiej sówki podsunął jej pomysł, by napisać do Barry’ego. Choć zazwyczaj to z Garrettem była bliżej, o sprawie, która ją dręczyła, chyba wolałaby jednak porozmawiać właśnie ze środkowym bratem, który miał znacznie mniejsze skłonności do bawienia się w jej ojca i nadmiernej nadopiekuńczości, oraz co do którego nie musiała się obawiać, że spakuje jej rzeczy i odeśle ją do matki, obawiając się o jej bezpieczeństwo w Londynie.
Napisała więc krótki, nieco chaotyczny liścik, po czym znowu wypuściła Złotko; jeśli brat był w mieście, powinien wkrótce dostać jej wiadomość. A potem znowu ułożyła się na łóżku i skryła się pod narzutą, tak, że wystawał jej spod niej tylko nakrapiany nosek i trochę rudych włosów. Czując rozchodzące się po zziębniętym ciałku ciepło, prawie zasnęła, kiedy nagle usłyszała dobiegające z przedpokoju ciche kroki. Przez chwilę obawiała się, że to Garrett tak szybko wrócił, ale po chwili rozpoznała głos Barry’ego. Wchodząc do pokoju, brat mógł ją zobaczyć ciasno owiniętą narzutą, wciśniętą w sam kąt, gdzie łóżko stykało się ze ścianą. W jej wystraszonych, zielonych oczach błysnęła jednak radość.
- Barry! – powiedziała, odrzucając okrycie. Przez chwilę mógł widzieć posiniaczone nadgarstki dziewczyny, jednak szybko obciągnęła w dół rękawy swetra. Wstała z łóżka i podbiegła do niego, nieco niepewnie się w niego wtulając. – Cieszę się, że przyszedłeś – wyznała. W tym całym strachu i niepewności, jakie musiała przeżyć, przyjemnie było mieć świadomość, że ktoś bliski jest obok. – To było... straszne – wyznała, zastanawiając się jednocześnie, jak mu to wszystko powiedzieć.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 http://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli http://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 http://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 http://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Pokój Lyry   28.01.16 19:15

Rudzielec ujrzał przed sobą nieza ciekawy widok. Siostra - co prawda cała, ale leżała owinieta w koc na łóżku. Rozszerzył drzwi wchodząc do środka i wpuszczając nieco światła jak i powietrza. Udało jemu się dostrzeć siniaki na nadgarstkach, co jemu się nie spodobało. A miało nie być używanie przemocy. Co się u diabła stało w tej wieży? Czy ci aurorzy stracili już rozum, czy co? Nie powinno tak się traktować [iniewinnych[/i] ludzi, a szczególnie kobiet! Może i Barry nie okazywał poparcia dla kobiet o ich prawa, ale mimo wszystko jakiś szacunek im się należy.
Zaraz objął delikatnie Lyrę, która wtuliła się w jego chude ciało. - Cii... już jesteś bezpieczna.- powiedział cicho delikatnie głaszcząc ją po jej rudych włosach. Niech się uspokoi na początek. Barry co prawda nie był rozluźniony, ale starał się dla siostry być spokojny i być starszym bratem. Zazwyczaj tę rolę pełnił Garrett i Barry nie przywykł do takiej wylewności od strony Lyry. Potrzebował chwili, aby pomyśleć jak powinien się zachować jednocześnie maskując swe pozostałe uczucia względem siostry.
Po chwili tulenia, Barry spojrzał na siostrę i zaraz poprowadził małymi kroczkami w stronę jej łóżka. Głupio jemu było stać. - Powiedz na spokojnie, ale może lepiej leżąc na łóżku?- powiedział niepewnie. Na razye chyba dobrze postępuje. To Garrett powinien być na jego miejscu, nie on. Nie teraz, gdy musi tłumić poczucie winy, wstyd i chęć ucieczki przed własną siostrą. Teraz naprawdę starał się być tym dobrym bratem, który ma zamiar ją wysłuchać, pocieszyć i położyć spokojnie do snu, jeśli tego potrzebuje. Może nawet poczeka na Garretta, skoro napisał do Hectora, że się nie zjawi. Nie wie co potem zrobi, ale wie, co teraz uczyni.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f280-norfolk-dworek-na-wschodnim-wybrzezu http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Pokój Lyry   28.01.16 19:47

Lyra zawsze miała bardzo bliskie relacje z braćmi. Nic więc dziwnego, że nie czuła większych oporów przed przytuleniem się do Barry’ego. Chciała po prostu poczuć, że nie jest sama, że nieprzyjemna „przygoda” jest już za nią, a teraz była bezpieczna. We własnym mieszkaniu, nie w ciemnej, stęchłej celi, oczekując w niepokoju na jakąkolwiek wiadomość ze strony tych, którzy ich tam zamknęli.
- Tak bardzo się bałam, Barry – wyznała, lekko zaciskając wątłe dłonie na jego ramionach i starając się nie rozpłakać. Nie chciała, żeby to widział, wtedy jeszcze bardziej by się zmartwił. – Nic mi nie jest, nie musisz się martwić – uspokoiła go jednak, widząc, że niestety dostrzegł jej siniaki. – Po prostu czuję się zmęczona i skołowana, to wszystko.
Pozwoliła, by podprowadził ją do łóżka, na którym usiadła wraz z nim. Dopiero po chwili znowu się odezwała.
- Zabrali nas z ulicy... Mówili o... jakimś nowym dekrecie. A żadna z nas nawet nie użyła magii! Mimo to zamknęli nas tam... – zaczęła, lekko się jąkając. Jej głos zdradzał lekkie roztrzęsienie mimo jej usilnych starań, by zachowywać się jak najnormalniej. Wciąż siedząc na łóżku, przekręciła się lekko w bok w stronę brata, by móc na niego patrzeć. Dłońmi mięła brzegi rękawów. Nadal była zaniepokojona, choć obecność brata w dziwny sposób koiła jej nerwy. Dobrze, że nie pamiętała, jak urządził ją we wrześniu, bo wtedy na pewno nie byłaby tak zadowolona, widząc go. No, ale nie miała pojęcia, że to przez niego wylądowała w Mungu, i póki co nic nie wskazywało na to, by miała się dowiedzieć. Ostatnim pamiętanym przez nią spotkaniem z bratem było to na statku Glaucusa na początku października, później już jakoś się nie widzieli, co tłumaczyła sobie tym, że z pewnością miał dużo zajęć w pracy.
- Dobrze, że ciebie nie złapali. Bałam się o was, o mamę, Glaucusa... Razem ze mną trafili tam także Daniel, Eileen, Hereward... I wielu innych. To chyba była jakaś większa akcja – dodała po chwili; mimo wszystko była szczęśliwa, że brat akurat nie szwendał się po ulicy, że uniknął kłopotów. Garretta by nie zamknęli, skoro był aurorem, ale Barry... Cóż, pewnie podzieliłby losy Lyry.

[bylobrzydkobedzieladnie]






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance


Ostatnio zmieniony przez Lyra Weasley dnia 01.02.16 7:13, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 http://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli http://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 http://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 http://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Pokój Lyry   28.01.16 20:11

Barry starał się być dobrym bratem. opiekował się Lyrą, nieraz też dbał o jej bezpieczeństwo, szzególnie na Pokątniej. Nie jego wina, że przy ich ostatnim spotkaniu zapanikował za sprawą jej obecności i użył takich, a nie innych środków. Skąd mógł mieć pewność, że się rpzypadkiem nie wygada Garrettowi? Garrett potrafi jak chce, wyciągnąc niemal całą prawdę, szczególnie od Lyry, która przecież jest niewinną i słodką istotką. Czy ona umiałaby kłamać, aby kryć brudy swego brata? Za dużo pytań by się zrodziło wraz z jej wspomnieniami, więc najlepiej było je wykasować. Lyrze często zdarzają się zaniki pamięci, więc tym bardziej był bezpieczny tym, że jakiś trop nie mógłby paść właśnie na niego. - Dobrze dobrze...- powiedział cicho doprowadzając ją ostatecznie do łóżka, a zaraz usiadł na jej łóżku i odwrócił sie w jej stronę. Co z tego, ze był w płaszczu i robiło mu się coraz cieplej.
- Wiem o zamknięciu i o dekretach... jednak nie podejrzewałem, że nie będą potrafili uszanowac kobiet w celach.- powiedział cicho sygnalizując jej, że wie, co się stało i z jakiej przyczyny. nie musi jemu wyjaśniać, bo dokładnie to omówił z Nicholasem, do którego chyba znów się wybierze. Chociaż może lepiej nie... Może lepiej cieszyć sie z tego, ze wypuścili siostrę żywą? Bo na zdrową to raczej zbytnio nie wygladała, skoro leżała w łóżku.
- Jak widzisz, jestem cały i zdrowy. Pracowałem akurat u Olliego. Ale mówisz, że tyle osób... Nie sądziłem, że pani Minister tak mocno podupadła na głowę wraz ze swoim szeregiem półgłówków.- powiedział chyba bardziej do siebie, niż do siostry mimo to, że jego wzrok był właśnie na nią skierowany. Zaraz jednak położył swą lewą dłoń na jej dłoni i uśmiechnął się ciepło chcąc przegonić czarne smutki i wspomnienia z tego dnia. - Ale widzę, że lepiej zostawić ten temat w niepamięć i spokojnie czekać na dalsze wyjaśnienia... Chcesz kakao? Może ci zrobię coś do picia?- rzucił parę zdań kończąc swą wypowiedź dwoma krótkimi pytaniami. Skoro już tu jest, to może coś siostrze zrobić ciepłego do picia, albo do zjedzenia. I nie, tym razem nie da jej żadnych narkotyków, czy innych nieznanych jej rzeczy.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f280-norfolk-dworek-na-wschodnim-wybrzezu http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Pokój Lyry   28.01.16 21:28

O tak, Garrett bez wątpienia potrafił umiejętnie podejść Lyrę i nakłaniać do opowiadania mu nawet o rzeczach, o których niekoniecznie chciała mu mówić. Lyrę zbyt łatwo było wpędzić w poczucie winy, a odczuwała je za każdym razem, gdy widziała, że Garrett jest zawiedziony jej postępowaniem. Zresztą, o Barrym trudno byłoby jej milczeć choćby z tego względu, że z pewnością nie spodobałaby jej się prawda o nim i w jak najlepszych chęciach chciałaby coś z tym zrobić. Nie żeby wpędzić go w tarapaty, a żeby umożliwić najstarszemu bratu pomoc mu w uporaniu się z nałogiem.
- Skąd o tym wiesz, Barry? – zapytała. Czyżby jednak widział lub słyszał coś na Pokątnej? – Nic mi nie zrobili, ale... Siedzieliśmy tam może kilka godzin w takiej dużej, zimnej celi w podziemiach, szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, ile dokładnie czasu minęło i jak to się stało, że część z nas wypuszczono. Samych przedstawicieli szlachetnych rodów – doprecyzowała, nie wspominając jednak o Danielu; kiedy się spotkają, z pewnością go spyta, o co chodziło.
Westchnęła, delikatnie pocierając palcami nadgarstek. Chyba powinna zrobić sobie jakieś okłady. Nie miała maści na sińce, ale może obłożenie poobcieranych miejsc mokrymi szmatkami nasączonymi wyciągiem z ziół coś pomoże? Lepiej by było, żeby Garrett nie widział jej rąk w takim stanie.
- To dobrze... Że cię to ominęło. Naprawdę, nic przyjemnego. I także mnie dziwi, że złapali tak wiele osób, tak po prostu, z ulicy. Na Pokątnej i w Hogsmeade... Akurat byłam z Eilis w Miodowym Królestwie.
Choć może nie wyrażała swoich myśli aż tak dosadnie, jak Barry, to też zastanawiała się, co takiego wyrabiało się w ministerstwie, że doszło do wydania tego absurdalnego dekretu. Godzącego także w nią, bo odtąd nie będzie mogła czarować na Pokątnej. A nie chciała nigdy więcej trafić do Tower, zdecydowanie. Dobrze, że i tak zimą nie będzie malować na ulicy, a do wiosny może odwołają to rozporządzenie. Oby.
Na wzmiankę o kakao ożywiła się.
- Jasne! Bardzo chętnie się napiję – rzekła. – A jeśli nie znajdziesz, może być zwykła herbata.
Nagle znowu wstała.
- A ja chyba pójdę przygotować sobie okłady. Lepiej, żeby Garrett tego nie widział – z westchnieniem pokazała na swoje ręce, po czym poszła do malutkiej łazieneczki.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 http://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli http://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 http://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 http://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Pokój Lyry   28.01.16 21:59

Barry w przeciwieństwie do siostry, potrafi zmanipulować własne rodzeństwo. Czyż nie robi tego przez cały czas? Z każdym ich sptokaniem doskonali się w ukrywaniu zarówno swych sekretów, jak i tuszowaniu kłamstw, które po wyjściu na powierzchnię wręcz utopią Weasley'a w nieprzyjemnościach. Może to on powinien pracować jako pracownik Ministerstwa? Bo kłamać umie równie dobrze, jak tacy urzędnicy. Może się dostanie, jak jego wywalą z obu prac. Tylko najważniejsze, aby w papierach nic złego nie było, bo inaczej to chyba nie dostanie jakiegokolwiek stanowiska.
- Widziałem, jak zabierali ludzi z ulicy i z okolicznych miejsc na Pokątnej.- powiedział półprawdę. Lyra nie musi wiedzieć, że potem poszedł do Ministerstwa i rozmawiał trochę na temat tego dekretu z Nottem. Z Nottem, który powiedział co innego, niż co teraz słyszy od swej siostry. Pokręcił głową neizadowolony z tego, co usłyszał. Zgarnięci wszyscy razem w jednym zimnym lochu? To jest trudne do uwierzenia, lecz Lyrze teraz wierzy. Ona nie umie kłamać i Barry doskonale o tym wiedział. Dlatego tym trudniej było do wyobrażenia, w jakich warunakch musiała spędzić te kilka koszmarnych godzin.
Rudzielec już nie kontynuował tej rozmowy, tylko cicho westchnął. Oby tylko wkrótce się wyjaśniło, bo inaczej to nie wiadomo, jak szlachcice zareagują na tą ... łapankę. Bo inaczej tego chyba nie można nazwać. Chyba ciężkie czasy się zbliżają do Anglii. Jakby dwie wojny światowe wśród mugoli nie wystarczyło, to trzeba jeszcze tu własną, czwartą rozpętać, bo wcześniej to była wojna z Grindelwaldem. Tylko kto tym razem stanie się ofiarą? Społeczeństwo?
Już chciał powiedzieć, że jej przygotuje okład, ale zaraz zrezygnował. W końcu nie znał się na tym tak dobrze, jak Lyra, więc westchnął ponownie i kiwnął głową na zgodę, po czym wyszedł do kuchni. Kakao znalazł po chwili przeszukiwania kuchni. Część rzeczy ma inaczej we własnym mieszkaniu, więc musiał na nowo przypomnieć sobie układ mebli i pochowanych w nich przedmiotach kuchennych, jak i przypraw czy innych artykułów spożywczych. Przygotował ciepłe mleko i po kilku minutach już nalał do kubka mleko z wymeszanym kakaem. Ciepły napój zaraz przyniósł do pokoju rudej, która ta wróciła już do łóżka i miała swoje okłady. Podał siostrze ostrzożnie kubek z kakaem i usiadł na swe wcześniejsze miejsce.
- Lepiej, abyś nie była teraz sama, więc zostanę, póki Garrett nie wróci z pracy... Poza tym, jak ci idzie malowanie? Ostatnoi mało Ciebie widuję na Pokątnej.- powiedział rozpoczynając przyjemniejszy [jego zdaniem] temat. Niech pogadają o czymś przyjemnym i normalnym, póki mogą i mają czas. Poza tym chyba dosyć dawno mieli okazję to tego typu rozmowy. Nie licząc tej rozmowy w jego mieszkaniu, która była trochę wymuszona. Przynajmniej tak jemu się zdawało. Teraz to chyba raczej taka spokojna i naturalna jest. Rozmowa, nie Lyra. Chociaż i Lyra może się trochę uspokoi do powrotu starszego brata.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f280-norfolk-dworek-na-wschodnim-wybrzezu http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Pokój Lyry   29.01.16 0:14

Lyra w całej swej naiwności nadal niczego nie podejrzewała, jedynie mogąc się zastanawiać nad powodami jego izolacji od rodziny i unikania rodzeństwa. Nie miała również pojęcia, że Barry na własną rękę próbował działać, aby ją uwolnić, że pojawił się w ministerstwie, próbując się czegoś dowiedzieć.
- Pewnie mniej więcej tak to wyglądało... Zabierali wszystkich, którzy mieli pecha akurat się nawinąć – zauważyła. Wspomniała przelotnie zasłyszane w celi rozmowy, które zmusiły ją do niejakiego zastanowienia nad pewnymi kwestiami. jak to, kto i w jakim celu to wszystko robił. Jakie będą dalsze skutki i kiedy to się skończy. Oby tylko nie wyniknęły z tego kolejne komplikacje, bo Lyra na takowe zdecydowanie nie miała ochoty.
Podczas gdy Barry poszedł do kuchni, by poszukać kakao, Lyra udała się do łazienki. W szafeczce znalazła sproszkowaną mieszankę ziół, więc przygotowała z niej rzadką papkę w małej miseczce, w której wymoczyła wąskie paski materiału, a następnie wróciła z tym do pokoju, gdzie po chwili przyszedł też jej brat. Podziękowała mu cicho i napiła się cudownie ciepłego, pachnącego kakaa.
- Ostatnimi czasy coraz częściej jest zimno i pada. To nie są sprzyjające warunki do malowania, więc coraz częściej robię to tutaj – wyjaśniła. – Zresztą, w obliczu tego nowego dekretu może nawet nie mam co żałować, że nadchodząca zima zmusza mnie do rezygnacji z ulicznego malowania na ten czas. Nie chcę znowu wylądować w tym okropnym miejscu tylko dlatego, że niechcący się zapomnę podczas twórczego szału.
Upiła kolejny łyk, po czym odłożyła kubek na szafkę nocną i chwyciła miseczkę z okładami. Skupienie się na konkretnych czynnościach, jak rozmowa czy robienie okładów, trochę jej pomogło, była spokojniejsza niż wówczas, gdy samotnie kręciła się po pokoju bezpośrednio po powrocie do domu. Obecność brata także miała na nią bardzo dobry wpływ i czuła się lżej, zrzucając z siebie część tego ciężaru.
- Jesteś pewien, że chcesz tu zostać do powrotu Garretta? – zapytała, pamiętając o tym, jak w sierpniu prawie się pobili i krótko po tym Barry się wyprowadził. Prawdę powiedziawszy, nie miała pojęcia jak ich relacje układały się teraz i czy w ogóle widywali się po tamtym dniu. Samego Garretta też nie miała śmiałości tak często dopytywać o Barry’ego. – Nie chcę, byście się znowu pokłócili.
Podczas gdy Barry wciąż siedział obok, Lyra w spokoju najpierw ostrożnie przemyła posiniaczone nadgarstki, a potem obłożyła je paskami nasączonymi ziołami. Szybko zaczęła czuć przyjemne ukojenie w podrażnionej, piekącej skórze. Nie znała się na magii leczniczej, więc takie sposoby przynoszenia sobie ulgi musiały jej wystarczyć.
- Od razu lepiej – podsumowała, znowu chwytając obiema rękami kubek. Wciąż drżały, więc musiała bardzo uważać, by nie rozlać napoju.

[bylobrzydkobedzieladnie]






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance


Ostatnio zmieniony przez Lyra Weasley dnia 01.02.16 7:18, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 http://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli http://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 http://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 http://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Pokój Lyry   29.01.16 10:03

Chłopak może zbyt wiele nie okazywał ostatnio rodzeństwu wsparcia, tylko ciągle wdawał się w jakieś kłótnie czy bójki z bratem. Ale mimo wszystko kocha swe rodzeństwo i chce dla nich jak najlepiej. On odruchowo poszedł do tego ministerstwa nie bacząc na to, że Garrett może o tym nawet nie wiedzieć. Jak Barry chce, to umie wśród swojej zwariowanej hierarchii postawić rodzinę na pierwszym miejscu. W końcu tak został wychowany. Rodzina ponad wszystko. Czyż to nie dla niej Barry poświęca swoją duszę i zdrowie?
- Może powinnaś malować jakieś portery szlachciców czy ich dzieci? Przynajmniej wpuszczą Ciebie do środka i poznasz ich gościnność, nie ważne, jak uboga czy zbyt bogata dla nas by była.- zaproponował. Może na zimowy czas powinna malować szlachciców? Wystawić gdzieś by mogła obrazy. Czy to na ulicy, czy w jakimś muzeum albo w innym budynku. Barry wierzył w to, że przyjmą jej prace i będzie mogła ona spełniać swe marzenie. Tylko czy aby teraz było bezpiecznie dla niej, by malować w cudzym domu? Szczególnie u osób, które nie lubią ich rodu? Tu Lyra będzie musiała pomyśleć nad tym, bo Barry mimo swej chęci pomocy, zbyt wiele zrobić nie może. Ma związane ręce i może tylko przyglądać się i ewentualnie proponować jakieś drobne zmiany lub uwagi co do jakiegoś tematu.
Gdy Lyra rzuciła temat brata, Barry lekko spiął się, lecz zaraz udał, że wszystko jest w porządku i uśmiechnął się szerzej. - Nie pokłócimy się Lyra. Chwilę może porozmawiamy i zaraz wychodzę. W ogóle nie powinnaś się tym teraz przejmować. Powinnaś odpoczywać teraz. Chłopak wolał nie rozmawiać z Lyrą na temat Garretta. Bo jednak rudzielec obawiał się konfrontacji ze swym starszym bratem. Nie ma pojęcia, jakiej reakcji może się spodziewać, jak i tego, jak on powinien się zachować. Dlatego ma w planach wyjście poprzez użycie kominka, aby uciec od ewentualnej kłótni, która dziś nie miała prawa ze względu na Lyrę, się rozegrać. Dziś siostra powinna mieć spokój i braci przy sobie. Przynajmniej jednego.
- Lepiej opowiedz, jak tam sobie radzisz z nowym stanem. Glaucus dobrze Ciebei traktuje?- spróbował rzucić inny temat, aby ewentualne uwagi lub protesty Lyry były stłumione przez temat jej narzeczeństwa.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
 

Pokój Lyry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

 Similar topics

-
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu
» Pokój Zakochanych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Centrum :: St. Martin's Lane 45/3-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17