Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Pokój Lyry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Garrett Weasley
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t597-garrett-weasley http://www.morsmordre.net/t627-barney#1770 http://www.morsmordre.net/t630-garrett http://www.morsmordre.net/f112-st-martin-s-lane-45-3 http://www.morsmordre.net/t975-garrett-weasley#5311
auror
29 lat
Szlachetna
Kawaler
zapisuję czterem żywiołom
to co miałem
na niedługie władanie
ogniowi - myśl
niech kwitnie ogień
42
25
0
0
0
1
6
7
Czarodziej

PisanieTemat: Pokój Lyry   19.08.15 18:49

First topic message reminder :

Pokój Lyry

Pokój Lyry jest niewielki i skromny, ale przytulny, o jasnych ścianach i drewnianej podłodze. Znajduje się tutaj łóżko, szafka, niewielkie biureczko oraz kącik w pobliżu okna, gdzie maluje. Na ścianach wisi kilka jej obrazów, a na wyściełanym, szerokim parapecie lubi przesiadywać i wyglądać na znajdującą się poniżej ulicę.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f280-norfolk-dworek-na-wschodnim-wybrzezu http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Pokój Lyry   29.01.16 17:11

Dla Lyry rodzina również była bardzo ważna. Choć jako najmłodsza z rodzeństwa, nie musiała się nikim opiekować, to i tak zawsze na swój sposób martwiła się o braci, zwłaszcza odkąd skończyła szkołę i zamieszkała w Londynie. Zresztą, jak miałaby się nie martwić o Garretta, kiedy ten narażał się w pracy aurora, czy o Barry’ego, który tak często znikał i tak rzadko nawiązywał kontakt?
- To też robię, Barry, i to od dawna – potwierdziła. W końcu zdarzało jej się już wykonywać zlecenia bezpośrednio w czyichś domach, czystokrwiści nie zgodziliby się przecież na pozowanie na ulicy. Pokątna była zresztą przede wszystkim miejscem poszukiwania klientów, bo wymagające zlecenia realizowała w domowym zaciszu, marząc skrycie o pracowni z prawdziwego zdarzenia. I jak dotąd nie działo się nic złego; tego razu, kiedy została skrzywdzona, szczęśliwie nie pamiętała.
- Na pewno? Nie chcę znowu być świadkiem takiej sceny, jak wtedy. – Oglądanie kłócących się, może nawet bijących braci zdecydowanie nie było dla niej szczytem marzeń. – Obiecaj, że nie zrobisz ani nie powiesz niczego głupiego.
Ścisnęła nieco mocniej jego dłoń, patrząc na niego znacząco, po czym znowu napiła się kakao. Stopniowo się uspokajała, choć z pewnością jeszcze długo nie zapomni wydarzeń dzisiejszego dnia, boleśnie przypominających pewien dzień z końca lipca.
Kiedy Barry zmienił temat na Glaucusa, uniosła brwi, ale lekko się uśmiechnęła.
- Jest naprawdę... w porządku – odpowiedziała. Zdecydowanie nie mogła narzekać na narzeczonego. Stopniowo przyzwyczajała się już do myśli, że matka w porozumieniu z rodzicami Glaucusa wyobrażali sobie ich wspólną przyszłość, i musiała docenić fakt, że wybrano dla niej kogoś, kogo znała i lubiła. Zawsze mogło być gorzej, a tak to przynajmniej miała szansę na szczęśliwe, spokojne życie, nawet jeśli na pojawienie się prawdziwego uczucia trzeba będzie poczekać. – Lubię go, jest miły i pozbawiony zbędnej sztywności. I zaprosił mnie na bal, który ma odbyć się ostatniego października... Tyle że nie wiem, czy w obecnej sytuacji... – urwała nagle, wahając się. Czy da radę dobrze bawić się tak krótko po tej niemiłej sytuacji? Wiedziała jednak, że powinna iść, bo wypadało pokazywać się z narzeczonym w towarzystwie, poza tym, w związku z nadziejami jakie żywiła odnośnie wernisażu, powinna spróbować wywrzeć dobre wrażenie na Averych.
Westchnęła, teraz dla odmiany spoglądając w okno swojego pokoiku. Niby to błahostka, ale po kilku godzinach w ciemnej celi w podziemiach naprawdę cieszył ją widok pochmurnego, londyńskiego nieba.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 http://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli http://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 http://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 http://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Pokój Lyry   29.01.16 18:18

Barry nie wiedział, co jeszcze mógł dopowiedzieć, aby dać dobrą radę własnej siostrze. Skoro też i maluje w domach, to chyba nic więcej nie ma do dodania. Tak więc tylko przytaknął głową rozumiejąc jej słowa. Niech tylko uważa tam na siebie, aby nic złego się jej nie stało. Niby szlachcice z pozoru powinni być wychowani i wyedukowani, a przynajmniej kobiety w pierwszej pomocy, lecz ludzie są różni. Nawet bardzo, przynajmniej takie różne ciekawostki dotarły i do jego piegowatych uszów.
- Tak, obiecuję- rzucił jej fałszywą obietnicę zaciskając pewnie jej dłoń. Niech myśli, że Barry będzie grzeczny i będzie uważać na słowa. Tak jej wyjdzie na dobre. Bo czy on będzie umiał siebie kontrolować, gdy Garrett zacznie mówić rzeczy, które jemu się nie spodobają? Nie wiadomo. Z pewnością będzie chciał coś od siebie dodać, ale ze względu na Lyrę, będzie to robić nieco ... delikatniej. Aby tylko nie podnosić głosu. To będzie najważniejsze podczas spotkania braci.
I tym sposobem ostatecznie zakończył temat rodzeństwa i rozpoczął nieco przyjemniejszy temat. Przynajmniej dla Lyry, bo Barry mimo wszystko, nadal nie zna imienia swej przyszłej narzeczonej. Co ci Carrowowie myślą, że mogą sobie to utrzymać w tajemnicy? Nie dość, że Laoise uciekła, to jeszcze to. Jeśli i kolejne jemu ucieknie jeszcze przed zaręczeniem się, to chyba poszuka sobie panny w innym rodzie. Na przykład u Yaxley'ów. Taka Lilianna jest młoda, piękna i czarująca.
- Spokojnie Lyra. Odpoczniesz, będziesz robiła okłady i wrócisz raz dwa do zdrowia. W razie gdybyś nie dała rady, Glaucus powinien zrozumieć Twoją sytuację. Nie ma czym się przejmować.- powiedział próbując po raz kolejny tego spotkania pocieszyć ją i nieco rozweselić. Co on powinien teraz zrobić? -Spróbuj teraz zasnąć... To ci powinno dobrze zrobić dla zdrowia.- powiedział spokojnym głosem i nieco odsunął swą dłoń od niej. Niech może spróbuje zasnąć. Obudzi się rano, a w pokoju może nawet Garrett będzie. Bo z pewnością Barry'ego już wtedy nie będzie.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f280-norfolk-dworek-na-wschodnim-wybrzezu http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Pokój Lyry   29.01.16 19:52

Lyra westchnęła. Także miała nadzieję, że wszystko pójdzie pomyślnie: zarówno w kwestii relacji jej braci, jak i, bardziej dalszoplanowo, jej przygody ze sztuką. Rychłe nadejście zimy oraz nagłe ogłoszenie dekretu stwarzało pewne komplikacje, ale oby nie były na tyle znaczące, by poważniej utrudnić Lyrze pracę. Musiała być dobrej myśli.
I nawet miała nadzieję, że Garrett wróci dziś później, tak, żeby nawet się nie zorientował, że Barry tutaj był, bo nie była pewna, jak by zareagował. Tak czy inaczej, i tak czekała ją pewnie kolejna poważna rozmowa z zatroskanym najstarszym bratem. Oby tylko nie stwierdził, że odeśle ją do matki. Lyra nie zamierzała wracać do domu, teraz jej miejsce było tutaj.
Prawdę powiedziawszy, Lyra nawet nie wiedziała, jak obecnie wygląda kwestia z narzeczoną Barry’ego. Nawet nie miała okazji jej poznać; słyszała tylko, że z kimś go zaręczono, ale mimo ciekawości, nie udało jej się dowiedzieć nic więcej, mogła tylko się zastanawiać, czemu brat robi z tego taką tajemnicę.
- Mam nadzieję, w końcu po co także Glaucus ma się tym zamartwiać? – westchnęła, poprawiając okłady na swoich rękach. Siniaki pewnie nie znikną od razu, na balu będzie musiała jakoś je zamaskować. – Muszę tam iść, Barry. Ale przez te kilka dni, które zostały... Chciałabym wypocząć. Nie będę nawet chodzić na razie na Pokątną, nie chcę ryzykować, że znowu zrobią łapankę i bezpodstawnie mnie zamkną.
Dokończyła kakao i odłożyła pusty już kubek na szafkę, po czym znowu położyła się na łóżku i zwinęła się w kłębek pod kocem, by było jej cieplej. Potrzebowała ciepła i poczucia ukojenia. Wciąż jednak wpatrywała się wielkimi, zielonymi oczami w twarz brata. Wciąż trzymała się w ryzach, mimo że lęk nadal jej towarzyszył, była spokojniejsza ani nie panikowała. Chciała położyć się spać i nie myśleć o niczym, choć na kilka godzin oderwać się od rzeczywistości i niemiłych myśli. Tylko tyle.
- I ty też uważaj, dobrze? – poprosiła go. – Zostaniesz ze mną, póki nie zasnę?
Przeczuwała sen pełen koszmarów; po lipcu i pierwszym pobycie w Tower, a także późniejszych wydarzeniach na Nokturnie z Samuelem oraz aurorem Woodem, który zginął z rąk niejakiej Melanie Karkarov, często dręczyły ją złe sny. Czułaby się lepiej, gdyby Barry jeszcze trochę przy niej został.

[bylobrzydkobedzieladnie]






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance


Ostatnio zmieniony przez Lyra Weasley dnia 01.02.16 7:23, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 http://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli http://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 http://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 http://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Pokój Lyry   29.01.16 22:39

Rudzielec chwilę posiedział przy siostrze przytakując, niżeli coś mówiąc do niej. Tak było najłatwiej. Słowa często są puste i nie oddają tego, co chce człowiek powiedzieć. W dodatku Barry'emu robiło się coraz dziwniej w towarzystwie siostry, którą teraz pociesza. To tak wyglądają rozmowy Garretta z Lyrą? A może inaczej to przebiega? Barry mógł tylko głowić się nad tym, ale dopóki Lyra nie zaśnie, myślami będzie przy niej. - Będę i zostanę. Śpij spokojnie.- powiedział i chwilę obserwował, gdy siostra zasypia. Zaraz poprawił jej kołdrę, aby miała ciepło. Kto wie, jak bardzo teraz będzie chciała ciepła. Musiała zmarznąć w tej celi, bo w tej wieży nie mają.
Przeniósł swoje cztery litery na krzesło i przez chwilę wpatrywał się w śpiącą siostrę. Poczuł nagle nadmiar uczuć, które obrazy to, co on jej zrobił kilka tygodni temu. Nie mógł patrzeć na nią bez powstrzymywania ponurych wspomnień jak i poczucia winy, więc westchnął cicho i odwrócił się w stronę biurka. Póki brata nie ma, to coś porobi, więc wyjął ze swej wsiąkiewki dokumenty dla Burke'a i zaczął pisać rozliczenie za październik ze sprzedaży narkotyków. Trochę mu to zajęło, więc gdy przerwał, spojrzał w stronę siostry. Nadal słodko spała, a późna godzina jeszcze bardziej irytowała młodego narkomana. Już wstał z biurka, gdy spojrzał na dokumenty i stwierdził, że nie może ich zostawić. A co, gdy Lyra nagle się przebudzi i zajrzy? Co prawda nie zrozumie o co chodzi, ale te dane są poufne, jak diabli. I te nazwiska... Schował swoje rzeczy z powrotem do swej wsiąkiewki i udał się do kuchni delikatnie zamykając drzwi od pokoju Lyry.

z.t oboje





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f280-norfolk-dworek-na-wschodnim-wybrzezu http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Pokój Lyry   13.02.16 14:22

29/30 października 1955

Podeszła do okna, wyglądając na znajdującą się poniżej ulicę. Przez chwilę stała tak, opierając posiniaczone dłonie o szeroki parapet i patrząc w dół na wszechobecną szarość deszczowego, jesiennego dnia. Wiedziała, że teraz czeka ją kilka miesięcy takiej szarzyzny i odruchowo wzdrygnęła się. Kochała przecież piękno i kolory. Na szczęście jako artystka mogła dostarczyć je do swojego życia w inny sposób.
Uchyliła nieznacznie okno, tak, aby przez wąski lufcik do środka wpadało odrobinę świeżego powietrza (o ile można było tak powiedzieć o londyńskim jesiennym powietrzu), po czym odwróciła się i zaczęła przygotowywać swój kącik malarski do wykonywania kolejnego zlecenia. O prawdziwej pracowni malarskiej póki co mogła niestety tylko pomarzyć, więc to jej pokój pełnił jednocześnie funkcję i sypialni, i pracowni. Sztalugi, płótna i przybory były stłoczone na ciasnej przestrzeni pod oknem, pomiędzy łóżkiem Lyry a jej biureczkiem. Miała także coraz większy problem w tak niewielkiej przestrzeni mieścić kolejne zamalowane płótna. Mieszkanko Garretta w centrum Londynu było naprawdę niewielkie, składało się z zaledwie saloniku, maleńkich sypialni Lyry i Garretta oraz równie małej kuchni. Niezbyt wymarzone warunki do tworzenia, ale cóż poradzić, na razie na nic lepszego nie mogła liczyć. Co innego, gdyby wreszcie została naprawdę zauważona i doceniona, ale to nadal pozostawało bliżej nieokreśloną przyszłością. Jednak to, co było teraz, to i tak był to spory postęp w stosunku do czasów sprzed skończenia szkoły; wówczas miała do dyspozycji głównie zwykłe kartki, ołówki i kredki. Jej matka, samotnie utrzymująca trójkę dzieci, nie mogła pozwolić sobie na nic więcej mimo jak najlepszych chęci pomocy córce. Między innymi dlatego tak ważne było dla niej wybicie się – to miało zapewnić jej większe szanse dalszego rozwoju i to bez konieczności obciążania rodziny, a kto wie, może nawet sama będzie mogła im pomagać.
W pierwszych dniach, kiedy skończyła szkołę, zamieszkała z bratem w Londynie i zaczęła chodzić na Pokątną, może tylko czasami zaszczycano przelotnym spojrzeniem młodziutką, rudowłosą malarkę kulącą się przy swojej sztaludze. Dopiero z czasem zaczęli pojawiać się pierwsi klienci, a Lyra z niezwykłą starannością wykonywała zamówienia, zazwyczaj w domu, choć niekiedy zdarzały się przypadki, gdy ktoś życzył sobie, aby pojawiła się w jego posiadłości i tam sporządziła portret zamawiającego bądź jakiegoś członka jego rodziny.
Zlecenie, do którego właśnie się przygotowywała, otrzymała kilka dni temu na Pokątnej, jeszcze przed feralnym dekretem i zaciągnięciem do Tower. Po powrocie do domu Lyra na razie nie wychodziła nigdzie, w spokoju dochodząc do siebie i bojąc się kolejnych łapanek. Malować jednak musiała, to była zresztą bardzo dobra odskocznia od tych wszystkich złych myśli, od dręczących ją nocą koszmarów i od niepokoju, który odczuwała; zarówno z powodu tamtego dnia, jak i tego, co czekało ją pojutrze – pierwsze wspólne wyjście z narzeczonym na bal do Averych. Na którym musiała dobrze wypaść nie tylko ze względu na narzeczonego, ale także swoje pragnienie uczestnictwa w listopadowym wernisażu w galerii sztuki.
Wyjęła pokrowiec z pędzlami i kasetkę z farbami, z pieczołowitością ustawiając słoiczki w odpowiedniej kolejności. Poprawiła także noszącą na sobie wyraźne ślady użytkowania sztalugę, ustawiając ją pod nieco innym kątem, by na płótno padało więcej światła. Miała namalować pejzaż znajdujący się w okolicy rodowej posiadłości czarownicy, która powierzyła jej to zlecenie, obiecując za nie całkiem przyzwoitą zapłatę. Żeby dobrze się przygotować, kilka dni temu teleportowała się w tamto miejsce, żeby wykonać kilka szkiców, na podstawie których miała malować obraz. Lyra szczęśliwie posiadała naprawdę dobrą, wręcz fotograficzną pamięć do różnych miejsc, które widziała, choć naturalnie nie znała takiego pojęcia. Dzięki temu mogła jednak odtwarzać widoki w pamięci, nie musząc malować ostatecznego obrazu bezpośrednio w danym miejscu.
Przygotowała te rysunki, przypinając je na najbliższej ścianie tak, żeby mogła na nie zerkać i wspomagać się. Odrzuciła na plecy splecione w warkocz rude włosy i chwyciła pędzel, pieszczotliwie gładząc jego miękkie włosie. Był to zestaw, który kilka miesięcy temu podarował jej Glaucus, jeszcze zanim dowiedzieli się o zaręczynach.
A po chwili zaczęła malować. Najpierw zaznaczyła odpowiednie kontury, by następnie zacząć wypełniać je kolorami. Od czasu do czasu robiła przerwy, pozwalając poszczególnym warstwom farby olejnej wyschnąć. Dzięki temu, że była to farba magiczna, cały proces nakładania jej oraz schnięcia trwał znacznie szybciej niż w przypadku tych najbardziej zwykłych, tanich farb, którymi posługiwała się na samym początku i z których efektów nie była tak zadowolona, jak obecnie. Kupno porządnych, czarodziejskich farb zaowocowało nie tylko lepszą jakością, ale i znacznie krótszym czasem pracy, co przy malowaniu obrazów na zlecenie było szczególnie pomocne, tym bardziej wtedy, gdy tworzyła portrety bezpośrednio w czyjejś posiadłości, a nikt przecież nie lubił zbyt długo pozować. Malując w domu, nie musiała jednak się tak bardzo spieszyć. W międzyczasie zrobiła dłuższą przerwę, kiedy to poszła ogarnąć jakiś skromny obiad dla siebie i Garretta, żeby miał co zjeść, gdy przyjdzie z pracy. Nie chciała przecież, by musiał chodzić głodny przez to, że malowanie nowego obrazu pochłonęło ją na cały dzień.
A później wróciła do malowania, już najedzona i z nowymi siłami. Niektóre zlecenia wymagały poświęcenia długich godzin pracy, zwłaszcza obrazy olejne. Musiała się z tym liczyć, no, ale przecież to w końcu była jej praca, z której żyła. Dzięki tym zarobkom mogła sobie pozwolić na nowe przybory malarskie, na różne inne potrzeby (których z racji biedy nie mogła mieć zbyt wiele) i na eliksiry, które zażywała na swoje dolegliwości po ubiegłorocznym wypadku. Garrett zapewniał jej mieszkanie i podstawowe potrzeby, więc przynajmniej o to nie musiała się martwić.
Pędzel poruszał się w jej drobnej dłoni niezwykle płynnie, zupełnie jakby została stworzona do malowania. W odpowiednich momentach zmieniała pędzle na takie o grubszym lub cieńszym włosiu; do najdrobniejszych detali potrzebne były precyzyjne pędzle o cienkich końcówkach, a ręka nie powinna drżeć, choć teraz o to ostatnie było ciężko; posiniaczone nadgarstki wciąż pobolewały, ale starała się to ignorować, skupiając się wyłącznie na stabilnym trzymaniu pędzla i precyzyjnym nanoszeniu kolorów.
W powietrzu wokół niej unosiła się charakterystyczna woń farb olejnych, która dla nieprzyzwyczajonych do niej osób mogła wydawać się drażniąca, jednak Lyra zdążyła już przywyknąć. W jej pokoju praktycznie nieustannie unosiła się mieszanka woni różnych rodzajów farb (głównie olejnych i akwarelowych) oraz terpentyny, i nawet regularne wietrzenie niewiele pomagało. Włosie pędzla wydawało lekki szelest w kontakcie z płótnem, by bardziej miękko stykać się z zamalowaną powierzchnią. Malowała tak do samego wieczora, ostatnie szczegóły zamierzając dokończyć nazajutrz. Starannie pozamykała słoiczki z farbami i oczyściła pędzle z ich pozostałości. To zlecenie może nie było najbardziej angażującym czasowo, z jakim się zetknęła, ale niewątpliwie musiała mu poświęcić sporo czasu. Najważniejsze jednak, żeby klientka była zadowolona i zapłaciła jej obiecaną sumę, choć same nowe doświadczenia, jakie wynosiła z malowania każdego obrazu, również były istotne. Im więcej malowała, tym bardziej mogła się doskonalić.
Wstała więc o świcie. Zjadła szybkie śniadanie złożone z dwóch koślawych kanapek z dżemem, po czym przebrała się w poznaczone farbami sweter i spódnicę, których zwykle używała podczas malowania w domu. Znowu przygotowała farby i pędzle i wróciła do malowania. Jej myśli znowu, nawet bardziej niż wczoraj, często zbaczały do kwestii mającego się jutro odbyć balu u Averych, podczas którego być może dowie się, czy będzie mogła wziąć udział w listopadowym wernisażu, o którym tak marzyła. Szybko jednak przywracała się do rzeczywistości, choć w obliczu takiej perspektywy, kiedy jej marzenia mogły albo się spełnić, albo zostać strzaskane, było to dosyć trudne. Tak wiele zależało od tego, jak zaprezentuje się zarówno na balu, jak i na samym wernisażu i czy obrazy, które przygotuje, w ogóle się spodobają. W końcu każdy odbierał sztukę na swój sposób.
Skończyła obraz po południu. Stojąc naprzeciwko sztalugi, mogła powiedzieć, że końcowy efekt jej się podoba, przynajmniej teraz, w pierwszej chwili po zakończeniu pracy. Starała się uchwycić ulotny kolor nieba towarzyszący zachodowi słońca nad wzgórzami porośniętymi łąką i drzewami oraz delikatną fakturę falującej trawy, która wymagała starannego zaznaczenia źdźbeł. Teraz tylko pozostawało mieć nadzieję, że kiedy w najbliższych dniach dostarczy gotowy obraz klientce, ta także okaże zadowolenie z pracy Lyry. W końcu dziewczyna bardzo się starała, wiedząc, że od zadowolenia klientów tak wiele zależy.

| zt.







come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Katya Ollivander
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2039-celeste-ellsworth http://www.morsmordre.net/t2291-vesper#34826 http://www.morsmordre.net/t2286-dam-ci-gwiazdke-z-nieba#34654
Zawieszona w prawie wykonywania zawodu
25
Szlachetna
Panna
Mogę się oprzeć wszystkiemu z wyjątkiem pokusy!
8
6
0
0
0
0
0
1
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Pokój Lyry   14.02.16 0:23

/Zapewne tego samego wieczoru, gdy wyszła już od Barry'ego

Była roztargniona, ale jak ta typowa kobieta - potrafiła zrobić jeszcze dwie rzeczy na raz, nim podjęła ostateczną decyzję. To niewyobrażalne, że w trybie natychmiastowym wręcz, odezwała się do Małej, a także Garretta, z którym nie zdążyła się jeszcze spotkać odkąd wróciła na dobre. Liczyła jednak, że mężczyzna wszystko jej wyjaśni, a przynajmniej część tego, co się dzieje z jego bratem, którego miała ochotę udusić, a przecież jedyne co zrobiła, to... Oblała go wodą. Lodowatą, ale zasłużył na to. Nie żałowała zatem swojego zachowania, które mogło być karygodne i cieszyła się, że nikt nie był świadkiem tego, bo zapewne Malakai zdecydowałby się w trybie natychmiastowym ją ukarać. jego zdaniem, szlachcianka winna umieć trzymać nerwy i emocje na wodzy, ale Katya była więziona przez wiele w złotej klatce i dopiero teraz, gdy przełamała pewnego rodzaju dystans, ciężko było jej zaakceptować niezręczne sytuacje, które wynikały nagle i nieoczekiwanie. Może to stąd zamiast pomóc Weasley'owi, ona pogorszyła stosunki z nim, które i tak były już napięte? Nie wiedziała, że ma tak ogromny żal o wyjazd do Norwegii, ale to właśnie tam zebrała się w sobie i wróciła silniejsza, a także pewniejsza we własnych działaniach, które mogły ją nadzwyczajnie szybko zgubić. Informacje o zaręczynach, które nie były rozpowszechnione, a prawo o tym miały wiedzieć raptem cztery osoby. Liczyła zatem, że spotka się z Percivalem jak najszybciej, bo to przecież u niego mogła liczyć na największe wsparcie, a to było teraz potrzebne do tego, by w ogóle zacząć funkcjonować. Znał ją, a także każdy sekret, który trzymała głęboko w sercu, więc dlaczego miałaby mu nie zaufać?
Teleportowała się od razu po otrzymaniu listu od Lyry, zapewne ta się nie spodziewała, że rudzielec znajdzie się tak szybko w jej pokoju, ale przecież doskonale pamiętała ułożenie mebli, a także potencjalne zagrożenie dla samej siebie. Nic złego się nie stało, a dzięki temu zachowała spokój i swobodę, gdy stanęła na wprost łóżka dziewczyny. Zmierzyła ją z góry do dołu i przygryzła policzek, jakby nie wiedząc co chce powiedzieć. Głęboko wierzyła, że jest w stanie sobie poradzić z sytuacją, która się stopniowo rozwijała, a zarazem ukoić rozkołatane serce, które głośno uderzało w jej młodzieńczej piersi.
-Słyszałam, że miałaś kłopoty - rzuciła bez ogródek, bo liczyła, że... Chociaż ona nie będzie jej zwodzić za nos i powie prawdę, którą chciała usłyszeć. O dekrecie wiedziała, jak i zarówno o konsekwencjach, ale ona jako auror miała zupełnie inne prawo, toteż zbliżyła się na dwa kroki i przechyliła lekko głowę w bok. Czy to było złe powitanie? Zapewne, dlatego od razu otworzyła szeroko ramiona, by Mała nie odebrała tego jako przymuszenia do spowiedzi. -Panno Weasley, Katya Ollivander zaszczyciła swoją obecnością Londyn i mam nadzieję, że niewymiernie cieszysz się z tego powodu, prawda? - uśmiechnęła się delikatnie i nagle cała złość i frustracja minęła, bo teraz księżniczka różdżek miała pewność, że Ruda jest bezpieczna.




meet me  with bundles of flowers We'll wade through the hours of cold Winter she'll howl at the walls Tearing down doors of time
Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f280-norfolk-dworek-na-wschodnim-wybrzezu http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Pokój Lyry   14.02.16 0:48

Po namalowaniu obrazu zajęła się czytaniem książki. Musiała trochę odpocząć od malowania, przynajmniej do jutra. Może przed balem zdąży zacząć malować coś nowego, musiała zacząć przygotowywać obrazy do wernisażu, na wypadek, gdyby lady Avery udzieliła jej pomyślnej odpowiedzi. A jeśli nie... Cóż, o tym wolała nie myśleć. Po co psuć sobie dzień snuciem pesymistycznych wizji, kiedy być może czekała na nią tak wyjątkowa szansa?
W pokoju wciąż pachniało terpentyną i farbami. Lyra jednak półleżała na łóżku wygodnie oparta o poduszki, w dłoniach ściskając wyświechtaną książkę, której stronice praktycznie wysypywały się z okładki. Jednak chwilę później przerwało jej stukanie w szybę i dostrzegła na parapecie sowę. Wpuściła ją do środka i odwinęła liścik, zauważając znajome pismo Katyi, której od dawna nie widziała, jako że dziewczyna od pewnego czasu przebywała za granicą i rzadko wpadała do kraju.
Odpisała jej, nie wiedząc ile może, ile chce zdradzać jej w liście. Był więc dość krótki i chaotyczny. Nie była nawet pewna, na ile dziewczyna wróciła do kraju i czy w ogóle wie o ostatnich wydarzeniach.
Ani tym bardziej nie spodziewała się, że panna Ollivander wkrótce później postanowi naprawdę ją tutaj odwiedzić. Widząc ją pojawiającą się w drzwiach uniosła brwi, a książka wypadła z jej posiniaczonych dłoni na podłogę. Szybko schyliła się, żeby ją podnieść.
Odezwała się dopiero po kilku sekundach, kiedy pierwszy szok tą nagłą wizytą minął.
- Katya – powiedziała, wstając. Po chwili wahania powoli podeszła do dziewczyny i pozwoliła się objąć. Sama krótko objęła ją swoimi chudymi rękami, po czym lekko się odsunęła, zadzierając głowę nieznacznie do góry, by spojrzeć jej w twarz z pozycji swojego wyjątkowo niskiego wzrostu.
- Oczywiście, że się cieszę – dodała przyglądając jej się bystrym spojrzeniem zielonych oczu. – Przyjechałaś na dłużej?
Przez chwilę kręciła się nieco niespokojnie po niewielkiej przestrzeni, nie bardzo wiedząc, co robić.
- Co usłyszałaś? – zapytała więc; była ciekawa, co usłyszała Katya i od kogo. Od Garretta? Barry’ego? A może po prostu przeczytała w gazecie o dekrecie i łapankach? Tego nie wiedziała. – I może... napijesz się herbaty? – zaproponowała nagle, by nieco zatuszować swoje zmieszanie i niepokój.







come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Katya Ollivander
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2039-celeste-ellsworth http://www.morsmordre.net/t2291-vesper#34826 http://www.morsmordre.net/t2286-dam-ci-gwiazdke-z-nieba#34654
Zawieszona w prawie wykonywania zawodu
25
Szlachetna
Panna
Mogę się oprzeć wszystkiemu z wyjątkiem pokusy!
8
6
0
0
0
0
0
1
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Pokój Lyry   17.02.16 21:12

Katya była niezwykle smutną osobą, która pod maską pseudo-emocji myślała, że jest w stanie zrównać się z uczuciami tych, którzy odczuwali względem nich prawdziwy Armagedon. Znała irytację złość, radość, przygnębienie, a nawet tą przez wszystkich ukochaną - nienawiść. Potrafiła nazywać każde z uczuć, ale sama nie nauczyła się reagowania na to, co działo się dookoła. Była wypruta, jakby pozbawiona blasku, nadziei i swobody w tym, co miało kształtować człowieka. Żyjąca zbyt długo pod kloszem sprawiała wrażenie istoty wycofanej, apatycznej, może nieco pozbawionej człowieczeństwa, bo jej obojętność była potężną machiną, która wyzwalała w niej wszelkie możliwe pokłady dystansu. Próbowała za wszelką cenę dopasować się do roli przyszłej żony, choć mogła iść na układ z człowiekiem, który winien zostać jej mężem. Planowała wyjazd, ucieczkę, bo powrót do Londynu był bardzo złym rozwiązaniem, ale z drugiej strony... Dlaczego obcy człowiek miał się zgadzać na odejście, które mogłoby zbrukać jego nazwisko? Nie interesował ją jednak Ramsey, ani tym bardziej dusza, która skrywała się w ciele mężczyzny, o którym właściwie wiedziała tylko jedno... Pochodził od Averych? Mulciberów? Rosierów? Nic już jej nie robiło różnicy, bo odnajdywała spełnienie w pomocy ludziom, którzy możliwe, że jej potrzebowali. Tak więc patrzyła na spotkanie z Lyrą, która zdawała się być po dość traumatycznych przejściach, a sama Katya nie umiała ulokować ich na żadnym etapie swojego życia, co było niezwykle przykre dla dziedziczki Ollivanderów.
Smukłymi palcami wodziła po długich, rudych włosach, które kaskadami opadały na plecy, a ciepło Małej dodawało pani Auror wszelkich możliwych pozytywnych bodźców, za którymi tęskniła. Uśmiechnęła się delikatnie, choć nieco stonowanie, by zaraz potem wbić spojrzenie w delikatną i słodką buzię nastolatki, jakby na siłę doszukując się krzywdy, która ja spotkała, a tlić mogła się w pięknych oczach, które pochłaniały ją bez reszty.
-Nie, tylko na parę dni... - powiedziała zgodnie z prawdą i wzruszyła lekko ramionami. Początkowo myślała przecież, że się zaaklimatyzuje, ale nie miała dostatecznie dużo argumentów, by robić cokolwiek na siłę. Pewnie dlatego podświadomie już rezygnowała z życia w Londynie, które dawało nową garść doświadczeń, o jakich nawet jej się nie śniło. -Barry bąknął pod nosem, że cię złapali, tuż po tym jak wyszedł dekret Ministra o zakazie czarowania; prawda to? Jeśli tak, to mów wszystko - jak na spowiedzi; o co chodzi? - nie zmuszała rudej do niczego, a jedynie poszukiwała odpowiedzi na dręczące ją pytania, na które być może nigdy nie będzie w stanie uzyskać odpowiedzi. Na odległość w końcu tak ciężko cokolwiek zdziałać, czyż nie? -Za herbatę dziękuję - mruknęła bardziej do siebie i usiadła w fotelu, by zaraz potem wlepić intensywne spojrzenie w panienkę Weasley. Z troski, a może obawy o to, że ta również będzie próbowała cokolwiek przed nią ukryć.




meet me  with bundles of flowers We'll wade through the hours of cold Winter she'll howl at the walls Tearing down doors of time
Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f280-norfolk-dworek-na-wschodnim-wybrzezu http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Pokój Lyry   17.02.16 23:17

Lyra przez chwilę stała tak, pozwalając się obejmować. Mimo wszystko poczucie, że ktoś się interesuje tym, co się z nią działo, było całkiem miłe. Z drugiej strony jednak nie lubiła być tą osobą, która przysparza kłopotów rodzinie i znajomym. A często czuła, że tak właśnie było, że pewne pechowe wydarzenia, które przytrafiły jej się w ostatnich miesiącach, dokładały zmartwień jej nadopiekuńczemu starszemu bratu, matce, a może nie tylko im. Był przecież jeszcze drugi brat, jej narzeczony, któremu miała dotrzymać towarzystwa na balu, jej przyjaciel Alex, który swego czasu sporo jej pomógł... Niestety, czasami mimo chęci zatajenie pewnych spraw było trudne; Garrett wydawał się nadzwyczaj domyślny i chyba nikt inny równie dobrze nie potrafił odczytywać jej nastrojów.
Wyglądało, że i Katya wiedziała coś więcej, przynajmniej o ostatnich wydarzeniach. Westchnęła cicho.
- Niestety to prawda – potwierdziła więc. – Byłam ze znajomą w Hogsmeade, babski wypad w celu powspominania dawnych czasów. A potem pojawili się oni, wyprowadzili nas ze sklepu i zabrali do Tower – westchnęła, dłońmi nerwowo opuszczając brzegi rękawów, by ukryć wciąż widoczne siniaki. – Tak naprawdę żadna z nas wtedy nie czarowała, ale jednak łapanki miały miejsce, w celi wylądowało też sporo innych osób... Większość z nas zwolnili po kilku godzinach, ale i tak zdecydowanie nie mogę nazwać tego przyjemnym.
Lyra miała szczęście, najwyraźniej mimo kryzysu w rodzie Weasleyów ich nazwisko nadal liczyło się wystarczająco, by dziewczyna została wypuszczona. Nie lubiła o tym wszystkim opowiadać, więc jej opowieść była raczej lakoniczna, bardziej przypominała suche streszczenie; trudno byłoby jej szczegółowo opisać przed kimś dłużące się godziny w zimnej, ciemnej celi i ten lęk, że będzie musiała spędzić tam znacznie więcej czasu... No i koszmary, które nawiedziły ją w nocy, sprawiając, że budziła się zmęczona i znerwicowana. Nie, zdecydowanie nie miała na to ochoty, nawet przed osobą, którą lubiła.
- Szkoda, że nie zostajesz na dłużej. – Wygięła usta w podkówkę. – Brakowało mi twojego towarzystwa, kiedy tak długo cię tutaj nie było. Ale rozumiem, że wzywają cię pilne sprawy w miejscu, które wybrałaś na swój nowy dom? – Była naprawdę ciekawa życia panny Ollivander w innym kraju i czy życie tam bardzo różniło się od tego w Anglii. – Mam nadzieję, że pomyślnie układa się twoje życie tam? Również jesteś tam aurorem? – zapytała więc, splatając dłonie na kolanach i unosząc z zaciekawieniem brwi. Jej oczy nadal były utkwione w sylwetce Katyi siedzącej w fotelu kawałek dalej.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Katya Ollivander
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2039-celeste-ellsworth http://www.morsmordre.net/t2291-vesper#34826 http://www.morsmordre.net/t2286-dam-ci-gwiazdke-z-nieba#34654
Zawieszona w prawie wykonywania zawodu
25
Szlachetna
Panna
Mogę się oprzeć wszystkiemu z wyjątkiem pokusy!
8
6
0
0
0
0
0
1
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Pokój Lyry   20.02.16 13:58

Katya wbrew wszystkiemu wyznawała niezwykle prostą zasadę. Musiało być tak, jak ona chce. Nie było zmiłuj w stosunku do tego, czego oczekiwała od ludzi, bo tak naprawdę mogła mieć wygórowane żądania, a zarazem była w stanie niczego nie pragnąć. Teraz wiedziała, że musi zadbać o Lyrę, która jest delikatna i niezwykle wrażliwa, przez co z pewnością wiele rzeczy zaczęło ulegać gwałtownej zmianie. To co się jej przydarzyło było przykre, a przecież panna Ollivander miała w zwyczaju dbanie o tych, którzy byli dla niej istotni. I fakt faktem, nie mieszkała przez rok w Londynie, ale starała się odwiedzać to miasto, bo wiedziała, że są tutaj ludzie, którzy najwyraźniej oczekują jej obecności, a także wsparcia. Problem w tym, że ona wcale nie chciała tkwić w jednym miejscu, a wyjazd coraz częściej stawał się jakby niezwykłym udogodnieniem, któremu mogłaby się poddać z największą rozkoszą. Rzucenie Obliviate było zbyt proste, a przecież negowała czyszczenie pamięci, choć czasami zdawało się byto jedynym i słusznym rozwiązaniem.
-Do Tower? Ile spędziłyście tam czasu? Jakie zarzuty wam postawili? Dlaczego w ogóle was zabrali? Nie potrafię tego zrozumieć... - wyrzuciła z siebie na jednym wydechu i przygryzła policzek od środka, bo to wszystko brzmiało wręcz absurdalnie. Nie potrafiła zrozumieć motywów, a także sposobu zatrzymania dziewczyn, które jeżeli nie złamały dekretu nie powinny zostać skierowane do więzienia. -Rozumiem, nie będę więc naciskać, ale liczę, że czujesz się już dobrze, prawda? - mruknęła pod nosem i spojrzała w dół, bo tak naprawdę ona sama wielokrotnie była świadkiem, a i powodem do tego, że osoby powiązane z nielegalnym światem kończyły w więzieniu. Miała wielu wrogów i liczyła się z tym, ale teraz najważniejsze było to, by Weasley nie ponosiła już żadnej szkody z tytuły niedopatrzenia, jakiego dopuszczali się strażnicy, ale i nie tylko.
Gdy Ruda wspomniała o nowym domu, Katya spuściła wzrok, bo co miała w ten sposób nazywać? Rodzinę, którą powinna stworzyć z narzeczonym, a może dworek rodziców, w którym panowała ciężka atmosfera, która odbiera oddech? Przygryzła policzek od środka i odwróciła wzrok na okno, jakby odszukując w obrazie za szybą ukojenia, którego nie mogła znaleźć przy nikim.
-Chciałabym zostać, ale sama rozumiesz... Ciągłe zadania, misje, to nie jest wbrew pozorom takie proste, ale spokojnie - na razie nigdzie się nie wybieram, więc na pewno zjawię się na twojej wystawie, o której całkiem sporo słyszałam. Lady Avery organizuje wernisaż, prawda? - uśmiechnęła się subtelnie, bo miała nadzieję, że to doda jakiejkolwiek pozytywnej aury, która mogła dać odetchnąć Lyrze, a Katyi zapomnieć o wydarzeniach, które nieuchronnie się zbliżały. -Opowiedz mi o tym - zaproponowała poważnie, a delikatne rysy twarzy panny Ollivander rozpogodziły się, bo przecież... Była doskonałą aktorką, która potrafiła udawać każdego, przez co tak rzadko mogła być sobą.




meet me  with bundles of flowers We'll wade through the hours of cold Winter she'll howl at the walls Tearing down doors of time
Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f280-norfolk-dworek-na-wschodnim-wybrzezu http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Pokój Lyry   21.02.16 11:05

Lyra uśmiechnęła się blado, starając się mimo wszystko przedstawiać to tak, jakby nie było aż tak źle. Bo przecież nie było, prawda? Wyszła stamtąd, wróciła do domu. Sny były tylko snami, po nich następowało przebudzenie i powrót do rzeczywistości. Zawsze mogło być gorzej. Mogliby ją na przykład zatrzymać tam na dłużej (czego się bała, siedząc w zimnej, ciemnej celi wśród innych równie zdezorientowanych czarodziejów), ale tak się nie stało.
- Ja też nie potrafię tego zrozumieć. To było... takie bezsensowne i zupełnie niespodziewane. Siedzimy sobie i pijemy gorącą czekoladę, a tu nagle... – Pokręciła z powątpiewaniem głową. – Och, mam nadzieję, że ten dekret zostanie niedługo odwołany, nie chcę musieć obawiać się powtórki sytuacji za każdym razem, kiedy pójdę na Pokątną... Choć przez najbliższy czas zdecydowanie się tam nie wybieram.
Poruszyła się niespokojnie w miejscu, odgarniając z policzków pojedyncze rude kosmyki i na moment zerkając w okno, przed którym stała sztaluga. Podłoga pod nią była pochlapana farbami mimo że Lyra regularnie czyściła ją zaklęciami. Przez najbliższy czas czeka ją malowanie w mieszkaniu, chociaż nawet bez dekretu i tak zdecydowałaby się na to przez wzgląd na coraz zimniejszą i bardziej deszczową pogodę, zdecydowanie nie sprzyjającą malowaniu na zewnątrz czy staniu przez kilka godzin na ulicy.
- Tak... Już jest lepiej. Jakoś się pozbieram, z czasem przestanę o tym myśleć. Teraz staram się bardziej skupić na balu z narzeczonym oraz na wernisażu malarskim, który będzie w listopadzie.
Kolejny blady uśmiech.
- Byłoby cudownie, jakby udało ci się jeszcze trochę zostać i przyjść na wernisaż – powiedziała, ożywiając się. – To będzie mój malarski debiut, najprawdopodobniej będę prezentować kilka swoich prac zaaprobowanych przez lady Avery i jej asystenta. Jeśli przyjdziesz, może uda nam się tam spotkać? I może... poznasz także mojego narzeczonego?
Katya z racji nieobecności pewnie jeszcze nie wiedziała o tym, że Lyra pod koniec sierpnia, tuż przed swoimi osiemnastymi urodzinami się zaręczyła, no chyba że wspomniał jej o tym Barry lub Garrett. I była również ciekawa, jak długo panna Ollivander pozostanie w Anglii. Jeśli wyjedzie, Lyrze pewnie będzie trochę brakować jej towarzystwa, bo jednak zdążyła ją polubić.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Katya Ollivander
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2039-celeste-ellsworth http://www.morsmordre.net/t2291-vesper#34826 http://www.morsmordre.net/t2286-dam-ci-gwiazdke-z-nieba#34654
Zawieszona w prawie wykonywania zawodu
25
Szlachetna
Panna
Mogę się oprzeć wszystkiemu z wyjątkiem pokusy!
8
6
0
0
0
0
0
1
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Pokój Lyry   22.02.16 19:23

Katya spoglądała od czasu do czasu na Lyrę i uśmiechała się delikatnie, choć wcale nie było jej do śmiechu. Chciała wierzyć, że dziewczyna nie była źle traktowana, bo przecież to sprawiłoby jej wiele przykrości, a jako starsza koleżanka, może niegdyś przyjaciółka wszystkich Weasley'ów - chciała wierzyć, że jest w stanie ich uchronić. Nie chodziło o własne dobro panny Ollivander, ale o ludzi, którzy byli jej najzwyczajniej w świecie bliscy.
-Ja także mam taką nadzieję, bo w przeciwnym razie... Będę musiała mieć na ciebie ciągle oko, ale nie martw się. Przy następnej takiej sytuacji, damy sobie jakoś inaczej radę, prawda? - zapytała luźno i poprawiła rude pukle, które opadały na ramiona i zaczynały ją drażnić. -Cieszę się, że jesteś cała. - skwitowała jeszcze krótko i cicho westchnęła.
Starsza z dziewczyn rozglądała się w sposób subtelny po pokoju, bo jej wzrok przyciągały sztalugi, obrazy, a także wiele detali, na które zwracała uwagę. Była wprawnym obserwatorem, a także potrafiła skupić się na kilku rzeczach na raz, toteż kiedy Lyra odezwała się po raz kolejny, posłała jej delikatny uśmiech, bo naprawdę chciała wierzyć, że dziewczę będzie na siebie uważało. Przygryzła jeszcze policzek od środka i wsłuchała się w opowieść o wernisażu.
-Oczywiście, że się zjawię, nie mogłabym sobie tego odpuścić - zakomunikowała pewnie i jeszcze spędziły trochę czasu na rozmyślaniu o przyziemnych sprawach, a także o malarstwie. Katya uwielbiała słuchać takich opowieści, więc słodki głosik Weasley sprawił, że Ollivander pochłonęła się bez reszty jej słowom, które zmuszały ją do szczerego uśmiechu.
Pierwszego od tak dawna.
-Olśnij wszystkich, Maluszku. Będę cię wspierać, możesz być tego pewna.

/zt




meet me  with bundles of flowers We'll wade through the hours of cold Winter she'll howl at the walls Tearing down doors of time
Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f280-norfolk-dworek-na-wschodnim-wybrzezu http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Pokój Lyry   04.03.16 0:29

| druga połowa listopada

Wstała wcześnie rano i po zjedzeniu szybkiego śniadania (Garrett już był w pracy) udała się na tyły kamienicy, skąd zdeportowała się prosto do swojej nowej pracowni, mieszczącej się w niepozornym domku na obrzeżach Londynu. Po wernisażu w Galerii Sztuki pewien czarodziej zainteresowany jej umiejętnościami wspaniałomyślnie opłacił wynajem pomieszczenia, które mogła przeznaczyć na prawdziwą pracownię malarską. Lyra od dłuższego czasu o tym marzyła, w końcu ulica Pokątna nie była odpowiednim miejscem pracy o tej porze roku. A w szczególności po dekrecie, który ukazał się pod koniec października. Od tamtego dnia Lyra ani razu nie postawiła nogi na Pokątnej, bojąc się kolejnych łapanek.
Po wernisażu i udanym debiucie wciąż nie opuszczała jej radość. Z niezwykłą starannością zadbała o przystosowanie nowej pracowni do swoich potrzeb, wciąż zdumiona własnym szczęściem oraz zainteresowaniem, jakim ją obdarzono; po wernisażu posypało się sporo nowych zleceń na obrazy. Miała więc sporo zajęć i codziennie poświęcała długie godziny na malowanie.
Do mieszkania wróciła po południu. Na jej dłoniach i policzkach nadal widniało kilka drobnych plamek i smug pozostawionych przez farbę, a ubrania (jak zwykle zresztą) pachniały mieszanką farb i terpentyny. Ale przynajmniej Garrett nie był już nieustannie narażony na tę woń, bo odkąd przeniosła się do pracowni, w swoim pokoju malowała już znacznie mniej; głównie szkicowała dla własnej przyjemności lub czytała książki. Garrett podarował jej parę tygodni temu książki poświęcone nauce oklumencji, więc każdego wieczora zagłębiała się w nie, a później, zasypiając, starała się oczyścić swój umysł z wszelkich myśli, co było niezwykle trudne.
Wiedziała o planowanym spotkaniu z Monique, więc wykorzystała pozostały jej czas, żeby upiec ciasteczka. Nie wychodziły jej tak rewelacyjnie jak te, które robiła Eilis, jednak i tak dokonała znaczących postępów i jej wypieki przestały już przypominać zbrylone, twarde grudki ciasta i nadawały się do spożycia. Musiała w końcu dbać o swojego brata... A kiedyś, w przyszłości, o męża; w końcu już w przyszłym roku miała poślubić Glaucusa.
Na tę myśl drgnęła niespokojnie i wlała ciasto do form. Umieściwszy je wewnątrz staroświeckiego pieca, usiadła przy stole i oparła łokcie na blacie. Nawet nie zauważyła, kiedy przysnęła (cóż, skutek małej ilości snu ostatnimi czasy), więc ciasteczka były w piecu nieco zbyt długo i trochę się przyrumieniły. Szczęśliwie jednak nie przypaliły się, choć pewnie niewiele brakowało. Z westchnieniem posmarowała je z wierzchu przygotowaną naprędce bitą śmietaną. Teraz mogła już czekać na pojawienie się znajomej; choć poznały się stosunkowo niedawno, bo dopiero tego lata na Pokątnej podczas jednego z wielu dni spędzonych na ulicznym malowaniu, Lyra zdążyła ją polubić i dziś pierwszy raz zaprosiła ją do swojego mieszkania. Bardzo rzadko zapraszała znajomych i było to z jej strony oznaką pewnego zaufania; trochę wstydziła się biedy, nieprzystającej do jej pochodzenia, jednak liczyła, że Monique nie będą przeszkadzać skromne warunki niewielkiego mieszkania w jednej z londyńskich kamienic.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Monique Vane
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2369-kathrine-wilkins http://www.morsmordre.net/t2404-sniezka#37683 http://www.morsmordre.net/t2403-moniczka#37681 http://www.morsmordre.net/t2405-monique-vane#37685
Uczennica Królewskiej Szkoły Baletowej oraz baletnica w Operze Królewskiej
19
Półkrwi
Panna
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
10
15
0
0
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój Lyry   04.03.16 0:54

Monique nie mogła ot tak opuścić domu swojej pani i pozwolić sobie na wyjście do znajomej. Wszystko musiało być ściśle zaplanowane, pod zgodą pracodawczyni i w stu procentach zapewnione, że akurat w tym momencie lady Leandrze nie będzie potrzebna. Tak się akurat złożyło, że jej pani miała spotkanie, na które Monique z nią nie poszła, co wykorzystała, na wypad do Londynu.
Lyrę poznała dosyć niedawno. Pewnego ciepłego dnia, jeszcze w wakacje, przechadzając się ulicą Pokątną, została przez nią zaczepiona i poproszona o pozowanie. Lyrka nie mogła nadziwić się dziwnemu wyglądowi Moni, co wprowadziło ją w lekkie zawstydzenie. Jak się jednak okazało, ich znajomość rozwinęła się, albo dopiero rozwijała się, w coś więcej niż tylko zwykłe koleżeństwo.
Panna Weasley była jednak szlachcianką, Moni przez ostatnie miesiące nauczona obchodzenia się z nimi jak z jajkiem i zachowywania się nienagannie, nawet wpadając do niej w odwiedziny, postanowiła się ładnie ubrać, chociaż na chwilę zrzucając z siebie swój fartuszek. Teleportowała się do jednej z uliczek w Londynie, by na Pokątną wejść już piechotką. Ostatnio działy się tu dziwne rzeczy i nie chciała ryzykować, że nawet za zwykła teleportację, zostanie zgarnięta przez służby porządkowe. Wtedy mogłaby się pewnie pożegnać z pracą u lady Malfoy.
Monique już na korytarzyku przed mieszkaniem Lyrki poczuła zapach mocno przypieczonego ciasta. Uśmiechnęła się lekko, zadowolona, że jej nigdy nie udało się przypiec zbyt mocno ciasta. Zapukała do drzwi, a gdy rudzielec stanął przed nią, uśmiechnęła się jeszcze szerzej.
- Panienka Weasley - przywitała ją z radością.
Najpierw dygnęła, bo lady Malfoy wymagała od niej odpowiedniego zachowania w stosunku do szlachty, chociaż może Weasley nie była dla niej tym typem szlachty o której jej chodziło, to jednak Moni starała się wykonywać wszystkie jej polecenia z dbałością o najmniejsze szczegóły.
- Już na korytarzu czuć zapach ciasta. Nie musiałaś - powiedziała.
Nie wspomniała nic, że czuć też dosyć mocne przypieczenie. Na pewno, mimo tego małego mankamentu, będą cudownie smakować.
Wchodząc do środka rozejrzała się po mieszkaniu. Miła odmiana po wielkich pokojach w rezydencji Malfoyów. Sama Monique chyba zdecydowanie wolała właśnie takie małe i skromniejsze warunki, w podobnych zresztą mieszkała ze swoim ojcem.
- Oh, jak tu ładnie - pochwaliła, obracając się wokół własnej osi. - Czasami żałuję, że lady Malfoy nie ma mniejszej posiadłości. Tu przynajmniej da radę uprzątnąć wszystko w kilka chwil.
Ta praca jej już tak weszła w życie, że nawet w takich momentach, postawiła wspomnieć o swojej pracodawczyni. Była jej tak bardzo wdzięczna, za daną szansę, że czasami była wpatrzona w nią jak w obrazek. No ale cóż, Moniczka dużo jej zawdzięczała.
Zwróciła się w stronę Lyrki, właściwie to idąc tutaj miała jeden bardzo ważny cel, o którym nie mogła dzisiaj zapomnieć. Ostatnio był wielki dzień jej przyjaciółki, sama nie mogła się na nim pojawić, w końcu jakby to wyglądało, gdyby służka pojawiła się na takim wydarzeniu, jednak już czytała o nim w gazetach i bardzo chciała o tym wszystkim porozmawiać.
- Oh, moja droga. Tak bardzo żałuję, że nie wolno mi było pojawić się na wernisażu. Pani Leandra wróciła taka uradowana, powiedziała, że wszystko odbyło się zgodnie z planem. Czytałam, że twoje obrazy były bardzo rozchwytywane, dokładnie wypisywali kto co kupił. Jestem z ciebie taka dumna! - zawołała, pocierając dłońmi o jej ramiona. - Musisz mi dokładnie opowiedzieć co się działo, jak poubierane były panie i czy doszło do jakieś afery. Jestem taka ciekawa!
Monique była młodą dziewczyną, a każda młoda dziewczyna na pewnym etapie swojego życia uwielbia wiedzieć co dzieje się w dużym świecie. Dla niej, dużym światem, był świat szlachty. I tak miała dobrze, czasami coś udało jej się pod słyszeć, to jednak zupełnie co innego jak informacje z pierwszej ręki od samej zainteresowanej.
- Masz, o... - powiedziała, przytykając palec do policzka rudowłosej - o tutaj, trochę niebieskiej farby.
Uśmiechnęła się do niej lekko, pocierając palcem. Ale jak na złość nie chciało zejść!




Once I was seven years old my mama told me
Go make yourself some
friends
Or you'll be lonely
Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f280-norfolk-dworek-na-wschodnim-wybrzezu http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Pokój Lyry   04.03.16 12:54

Właśnie skończyła dekorować ciasteczka, kiedy usłyszała pukanie do drzwi. Poprawiwszy sukienkę, poszła otworzyć i od razu rozpoznała grzywę białych włosów. Monique była jeszcze bledsza niż Lyra i miała bardzo nietypową urodę, więc na Pokątnej od razu rzuciła jej się w oczy i dlatego przezwyciężyła swoją nieśmiałość, żeby ją zaczepić i poprosić o pozowanie.
- Witaj – powiedziała, przesuwając się, by wpuścić ją do środka. – Wejdź, zrobiłam dla nas trochę ciastek. Niestety w trakcie czekania na nie trochę mi się przysnęło... Nie najlepiej ostatnio sypiam.
Nadal dręczyły ją koszmary, co w połączeniu z tym, ile czasu poświęcała malowaniu, musiało zaowocować przemęczeniem, odczuwalnym nawet mimo dbałości o regularne zażywanie eliksirów.
Słysząc komplement na temat mieszkania, uniosła nieco brwi.
- Dziękuję. To mieszkanie mojego brata, zamieszkałam z nim po ukończeniu Hogwartu – wyjaśniła, rozglądając się po maleńkim przedpokoju, z którego przechodziło się do kuchni, jeszcze mniejszej łazienki, lub któregoś z trzech niewielkich pokoików. – Wiem, że jest bardzo skromnie, ale... Cóż, nasza rodzina nie jest w tak dobrej sytuacji, jak rodzina lady Malfoy.
Zarumieniła się; oczywiście, znała lady Malfoy (wtedy jeszcze Avery) z Hogwartu. Podobnie jak większość ich szlacheckich rówieśniczek, dorastała w dobrych warunkach, o jakich Lyra mogła jedynie pomarzyć. Od Weasleyów bogatszy był nawet niejeden mugolak. Jej ubrania i książki zawsze nosiły na sobie ślady użytkowania, więc w szkole musiała znosić wiele pełnych politowania spojrzeń. Wiedziała więc, jak to jest być w trudnej sytuacji materialnej i dlatego, w odróżnieniu do wielu zamożnych szlachcianek, nie widziała nic złego w przyjaźni z dziewczyną nieczystej krwi, która w dodatku pracowała dla jej dawnej szkolnej znajomej.
Ale rzeczywiście, malutkie mieszkanko miało i zalety – łatwo było doprowadzić je do ładu.
- Chodźmy do mojego pokoju. Tylko wezmę ciasteczka – zaproponowała po chwili, biorąc tackę z wypiekami. – Chcesz jeszcze herbaty? Mogę zrobić.
Przeszły do pokoju Lyry. Odkąd przeniosła część sztalug i płócien do pracowni, było tu więcej miejsca niż wcześniej, i wciąż trudno było jej się przyzwyczaić do dodatkowej przestrzeni. Na podłodze jednak nadal widniały nikłe smugi farby, a obrazy na ścianach wyraźnie mówiły, że jest to sypialnia prawdziwej artystycznej duszy.
Na wzmiankę o wernisażu ożywiła się jeszcze bardziej.
- To był naprawdę wspaniały dzień, szkoda, że nie mogłaś się tam pojawić. – Lyra uważała za trochę krzywdzące nałożone na wernisaż ograniczenia odnośnie czystości krwi gości, ale niestety była tylko artystką, więc nie miała nic do gadania w kwestii tego, kto mógł, a kto nie mógł tam przyjść. – Nie spodziewałam się takiego zainteresowania, ale to było... przyjemne. Ta świadomość, że kogoś interesują moje prace i to, co mam do powiedzenia. I to nie tylko mój brat czy narzeczony, ale i całe mnóstwo innych czarodziejów, w tym takich, których wcześniej nie znałam.
Tamtego dnia Lyra chyba po raz pierwszy czuła się w centrum uwagi, co z jednej strony ją cieszyło, w drugiej, wprawiało w onieśmielenie.
Kiedy Monique nagle podeszła i potarła jej policzek, Lyra zachichotała.
- Dziś także malowałam – wyjaśniła; tak się zajęła tymi ciastkami, że zapomniała o tym, żeby staranniej doczyścić skórę, a farb olejnych nie dało się ot tak pozbyć zwykłym przemyciem skóry wodą, więc nic dziwnego, że na jej policzku i dłoniach wciąż zostało trochę plamek. – To kolejny dobry skutek wernisażu: otrzymuję sporo zleceń na nowe obrazy. Kto wie, może już nie będę musiała malować na ulicy?
Przysiadła na łóżku, zachęcając towarzyszkę, by zajęła pobliski fotel, po czym zaczęła opowiadać o wernisażu: o okazałej oprawie wydarzenia, obrazach wiszących w poszczególnych salach i tłumach zwiedzających czarodziejów w pięknych strojach, z których część, oprócz oglądania wystawionych prac, wykorzystywała ten czas również do własnych prywatnych rozgrywek, które jednak dla takiego naiwnego, wrażliwego dziewczęcia jak Lyra pozostawały tajemnicą.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
 

Pokój Lyry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

 Similar topics

-
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu
» Pokój Zakochanych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Centrum :: St. Martin's Lane 45/3-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17