Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Stoliki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Stoliki   31.08.15 2:07

Stoliki

Rzadko kiedy Trzy Miotły święcą pustkami. We wnętrzu zwyczajowo panuje tłok, czasami nawet i trudno o wolny stolik - szczególnie wieczorami, podczas mroźniejszych dni, a także weekendami, gdy wioskę odwiedzają studenci Hogwartu. Dobra renoma, która przyciąga klientów, jest w pełni uzasadniona - właśnie tutaj można dostać najznakomitsze miody, które są eksportowane także na rynki zagraniczne. W sali zwykle słychać gwar rozmów, mieszający się ze śmiechem, jak i dźwiękami kufli wznoszonych do toastów. Pomiędzy mniejszymi, okrągłymi stolikami, idealnymi do niewielki spotkań w gronie znajomych, a także pomiędzy tymi większymi, krąży młoda barmanka - córka właścicieli - o ogniście rudych włosach. Plotki mówią, że Bonny jest spokrewniona z Weasleyami.


Powrót do góry Go down
Teagan Scrimgeour
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1739-teagan-scrimgeour http://www.morsmordre.net/t1955-listy-teagan http://www.morsmordre.net/t1756-teagan-s http://www.morsmordre.net/f229-pokatna-33-3 http://www.morsmordre.net/t1826-teagan-scrimgeour#23680
Cukierniczka rzucająca klątwami
32
Czysta
Wdowa
Just kidding' was exactly what people wrote when they meant every word.
6
6
0
0
0
0
0
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki   28.12.15 1:38

Data jest mi obojętna
Powiedzenie „historia zatoczyła koło” wzięło się z filozofii osiemnastowiecznego mędrca o wdzięcznym nazwisku Hegel.
No dobra. Mogę teraz zmyślać – zapewne pojawiło się już znacznie wcześniej, a on tylko powtórzył po innych, że historia lubi się powtarzać. Czy tam zataczać koło, na dobrą sprawę nie jestem do końca przekonana, że w obydwóch powiedzonkach chodzi o to samo, ale utarło się, że używa się ich naprzemiennie, niech już będzie. Ale ja nie o filozofii miałam, ani nie o miejskich porzekadłach, a Teagan, która po… dobra, minęło zbyt wiele lat by pisać, wróciła do Trzech Mioteł na spotkanie z dawno niewidzianym przyjacielem. Spotkanie na Pokątnej nie liczy się w ogóle, nie tylko dlatego, że przekonana o chwilowym wyjściu z domu i braku jakichkolwiek niespodzianek (zapamiętać na przyszłość – kiedy nie spodziewa się żadnych zaskoczeń, zawsze jakieś wyskoczy) miała na sobie swoje robocze, pobrudzone gliną ogrodniczki. Po prostu bardziej poetycko wygląda spotkanie po latach w tym samy miejscu, w którym się poznali. Biorąc pod uwagę ile czasu minęło od tamtego momentu i co ważniejsze, ile przeżyli, to prawie jakby poznawali się na nowo!
W tym wieku takie ekscytacje – a przecież powinni się już szykować do emerytury.
Przejście przez Hogsmeade ożywiło kilka wspomnień z czasów szkolnych. Na początku zrobiło się całkiem miło na duszy – dopóty nie przypomniała sobie swojej okropnej fryzury i ogromnych okularów zasłaniających pół twarzy. Co ona miała wtedy w głowie?! Nic dziwnego, że ten krukon wybrał tę… pokrakę z roku niżej. Nie ma to jak pokrzepiające myśli na początek spotkania, teraz na pewno wszystko pójdzie jak z górki.
- Poproszę szklankę Ognistej – mówi więc do barmanki, rozglądając się dookoła w poszukiwaniu charakterystycznej rudej czupryny. Po czym dochodzi do wniosku, że nie chce wyglądać jak stara pijaczka – Nie, jednak nie. Kremowe Piwo – ale samo kremowe nie wystarczy, zaraz palnie jakąś głupotę – A może pani wlać trochę Ognistej do tego kremowego? – pyta w końcu, nie przejmując się pełnym pogardy spojrzeniem jakiejś tam przypadkowej barmanki. Młodszej o dobrze dziesięć lat. I o dobrze wypchanym biustonoszu, nawet ona zawiesiła wzrok na kilka chwil!
Na całe szczęście, udaje jej się znaleźć stolik bez widoku na wielkie cycki za barem, siada więc wygodnie i ściąga własny płaszcz, skoro nie widać stąd kontuaru nie ma wstydu pokazać własnego dekoltu. Poprawia jeszcze fryzurę – tym razem nie przypominającą stogu siana – i upija trochę swojego doprawionego piwa.
Dość mocne!


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki   03.01.16 0:34

Towarzysz Teagan długo dał jej na siebie czekać, a może to kobieta stawiła się w Trzech Miotłach zbyt wcześnie? Zajmowany przez nią stolik znajdował się w odleglejszej części sali, więc mogła spokojnie przyglądać się piątce mężczyzn, którzy weszli do pubu z wyciągniętymi różdżkami. Umilkły wszystkie rozmowy, tak więc wszystkie słowa czarodziejów do poszczególnych klientów były doskonale słyszalne. Jeden z nich skierował swoje kroki do stolika zajmowanego przez Teagan.
- Pani Scrimgeour? - zwrócił się ostrym tonem do kobiety, jednak nie czekał na potwierdzenie, tylko dalej kontynuował: - Jest pani aresztowana za używanie czarów na ulicy. Obawiam się, że kremowego piwa nie serwujemy w areszcie - po tych słowach z jego różdżki wystrzeliły świetliste liny, które miały za zadanie skrępować czarownicę.

| Wątek zostaje przeniesiony na 27 października.
ST uniknięcia zaklęcia wynosi 65.


Powrót do góry Go down
Teagan Scrimgeour
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1739-teagan-scrimgeour http://www.morsmordre.net/t1955-listy-teagan http://www.morsmordre.net/t1756-teagan-s http://www.morsmordre.net/f229-pokatna-33-3 http://www.morsmordre.net/t1826-teagan-scrimgeour#23680
Cukierniczka rzucająca klątwami
32
Czysta
Wdowa
Just kidding' was exactly what people wrote when they meant every word.
6
6
0
0
0
0
0
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki   04.01.16 14:20

Mamy do czynienia tutaj z chwilą historyczną - babcia po raz pierwszy się pomyliła. Każdy wie jak to jest z ich mądrościami - przekazywane z pokolenia na pokolenie, nie raz sprawdzone, można na nich polegać. Jak się nie posłucha to zawsze się traci. Babcia mówi załóż czapkę, bo się przeziębisz - nie zakładasz, bo nie chcesz popsuć sobie fryzury i dwa dni pózniej leżysz w łożku z gorączką. 
Teagan akurat problemu fryzury nigdy nie rozumiała - włosy zawsze miała pokręcone i napuszone, czapka nawet pomagała bo nie było ich widać. Dzięki magom za szkocką zimę od października do kwietnia, hipsterzy noszący czapki w ciągu lata pojawią się dopiero za pół wieku. 
Co prawda mogłaby nosić kapelusze, ale proszę was. Czy ona wygląda na ten typ kobiety, który nosi kapelusze? 
W każdym razie, trzydzieści dwa lata życia zaowocowały przeświadczeniem, że babci trzeba słuchać zawsze. A kiedy ta mówi, że na spotkania warto przychodzić piętnaście minut przed czasem, bo po pierwsze nie ładnie się spóźniać, a po drugie kwadrans robi wielką różnice i nigdy nie wiadomo czy nie będzie trzeba po podróży lekko przypudrować noska, to Tea grzecznie pojawiła się w Trzech Miotłach kwadrans przed umówioną godziną spotkania. 
I co jej to dało?!
Babciu! Dlaczego ją tak zdradziłaś?!  
- Panu chyba rozum odjęło - odpowiada dość opryskliwie. Ale jak tu być miłym kiedy przerywa się jej ponure rozważania nad własną fryzurą sprzed lat piętnastu, a na dodatek oskarża o takie farmazony. Nie wyciągnęła nawet różdżki, nie mówiąc już o żadnych czarach na ulicy. A ten w nią od razu z linami! - Jakie masz pan dowody? Znam swoje prawa, nie może mnie pan aresztować bezpodstawnie! - jeśli chce to proszę bardzo, może mu pokazać różdżkę. Ostatnie rzucone z niej zaklęcie miało miejsce w domu, kiedy układała sobie włosy. Wypatrzyła je w Czarownicy, miało podnieść ich objętość, ale ma wrażenie, że nie zadziałało zbyt dobrze.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki   04.01.16 14:20

The member 'Teagan Scrimgeour' has done the following action : rzut kością

'k100' : 21


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki   04.01.16 16:40

Zaklęcie bezbłędnie trafiło w kobietę, krępując jej dłonie, w końcu nie miała zbyt wiele miejsca, by uniknąć czaru ani wystarczająco dużo czasu, by wyciągnąć różdżkę. - Mam wystarczające dowody - warknął przez zaciśnięte zęby, przyciągając do siebie Teagan.
Jednak zanim atmosfera zdążyła się zaostrzyć, do stolika zbliżył się inny funkcjonariusz, o całkowicie odmiennym usposobieniu.
- Pani Scrimgeour, proszę być rozsądną i udać się z nami. Wszystkie dowody zostaną przedstawione na rozprawie - wyjaśnił spokojnie z dobrodusznym uśmiechem. - Pani różdżka? - zapytał tylko z grzeczności zanim ściągnął płaszcz należący do kobiety z oparcia krzesła. Już po chwili w jego dłoni spoczywał patyk wykonany ze świerku, po odnalezieniu różdżki, ujął kobietę pod wolne ramie. - Zapraszam do wyjścia - wciąż był uprzejmy, jednak coś w jego głosie sugerowało, że nie znosi sprzeciwu.


Powrót do góry Go down
Teagan Scrimgeour
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1739-teagan-scrimgeour http://www.morsmordre.net/t1955-listy-teagan http://www.morsmordre.net/t1756-teagan-s http://www.morsmordre.net/f229-pokatna-33-3 http://www.morsmordre.net/t1826-teagan-scrimgeour#23680
Cukierniczka rzucająca klątwami
32
Czysta
Wdowa
Just kidding' was exactly what people wrote when they meant every word.
6
6
0
0
0
0
0
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki   04.01.16 18:41

Pewnie każdy kiedyś widział, nawet na obrazku, walkę torreadora z bykiem. To dość długa tradycja, która nie wiem skąd się wzięła i nie mam pojecia czemu dokładnie służy prócz męczeniu zwierząt i podbijania testosteronu, ale nie o tym teraz miałam. Każdy widział kiedyś walkę torreadora z bykiem i powszechnie wiadomo, że ci 'odważni' machają jakąś czerwoną szmatką by zwierzę rozsierdzić. Stąd powiedzonko, płachta na byka. 
Mam wrażenie, że mogłabym zapoczątkować cykl 'z powiedzonkiem przez życie, skąd wzięły się najbardziej znane aforyzmy, prowadzi Teagan Scrimgeour'. Ale to teraz nieistotne. 
Istotne jest to, że dla Tei płachtą na byka jest stwierdzenie 'bądźże rozsądna' i wszystkie jego odmiany. Bo najcześciej, kiedy każe się jej słuchać rozsądku, to znaczy, że chce się ją - kolokwialnie rzecz ujmując - nadmuchać w kaszę. W ona sobie nie da w jedzenie dmuchać, chociażby dlatego, że jest zbyt dużym łasuchem - Niech   pan będzie rozsądny, nie używałam żadnych czarów! - mówi więc dobitnie, kręcąc się i próbując wyrwać z więzów (chociaż wie, że to bezowocne) - Proszę, ma pan moją różdżkę, niech pan sprawdzi. Priori incantatem nie boli! - warczy, szarpiąc się jeszcze bardziej i budzi się w niej krew wojownika, gotowa bronić się do ostatniego tchu. Bo nie będą jej żadny szubrawcy wmawiać, że złamała prawo i zamykać po więzieniach. Ona ma dziecko! Ona ma karierę! Ona ma spotkanie po latach za pięć minut i specjalnie z tej okazji wcisnęła się w czerwoną kieckę z dekoldem, spędzając godzinę na układaniu włosów więc NIE BĘDZIE JEJ NIKT PSUĆ RANDKI!


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki   04.01.16 21:04

- Droga pani, nie będziemy zajmować się orzekaniem o rzekomej niewinności w pubie. Jestem pewien, że jeśli jest pani rzeczywiście niewinna, wszystko zostanie wyjaśnione jeszcze dzisiaj - czarodziej wydawał się znużony, najwyraźniej aresztowania trwały już od dłuższego czasu, a wejście do Trzech Mioteł nie było pierwszą interwencją tego dnia. - Pójdzie z nami pani dobrowolnie, czy będziemy robić z tego niepotrzebne sceny? - zapytał, obracając różdżkę kobiety pomiędzy palcami. Wydawałoby się, że chce to załatwić polubownie - o ile w ogóle można mówić o takich intencjach, gdy oczekuje się w kajdankach - jednak jego partner miał inne plany.
- Daj spokój, Diggory, tutaj potrzeba czegoś innego niż twoja pogadanka - najwyraźniej pierwszy z funkcjonariuszy, który skrępował nadgarstki klientki, stracił cierpliwość. - Idziemy - syknął, silnie ujmując kobietę pod ramię, tak by na pewno się nie wyrwała. Nie bacząc na zachowanie Teagan, wyciągnął kobietę na ulicę, by po kilku wdechach coraz to chłodniejszego, październikowego powietrza, teleportować się wraz z nią do Tower of London.

| Jeśli chcesz, możesz pozostawić tutaj posta kończącego (nie jest to jednak wymagane), by następnie kontynuować wątek w celi zbiorowej - możesz tam swobodnie prowadzić rozmowy bez oczekiwania na MG.

[zt]


Powrót do góry Go down
Teagan Scrimgeour
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1739-teagan-scrimgeour http://www.morsmordre.net/t1955-listy-teagan http://www.morsmordre.net/t1756-teagan-s http://www.morsmordre.net/f229-pokatna-33-3 http://www.morsmordre.net/t1826-teagan-scrimgeour#23680
Cukierniczka rzucająca klątwami
32
Czysta
Wdowa
Just kidding' was exactly what people wrote when they meant every word.
6
6
0
0
0
0
0
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki   06.01.16 17:21

- Rzekomej niewinności?!
To, co prawda, jeszcze nie jest czas seriali, dzięki którym każdy posiadający telewizję (i czas na marnotrawienie przed ekranem) człowiek jest święcie przekonany, że wie co to prawo, bo obejrzał cały sezon Ally McBeal, nie znaczy to jednak, że panowie w czarnych ubrankach mogą aż tak pokpiwać sobie z Teagan Scrimgeour. I każdego oskarżonego na dobrą sprawę, ale nimi przejmuje się w tym momencie znacznie mniej, z powodów wiadomych.
Poza tym, świętej pamięci mąż związanej tutaj kobiety pracował w Ministerstwie, co jak co, ale zna się na swoich prawach! – Mają mi panowie udowodnić winę, nie na odwrót, tak działa prawo! – krzyczy więc, wyrywając się co sił – Dopóki nie przedstawicie dowodu nie macie prawa mnie aresztować, słyszcie?! Nie macie prawa! – szarpie się coraz mocniej, chociaż jestem przekonana, że na Diggorym i koledze nie robi to najmniejszego wrażenia – Ja nigdzie nie idę, ja mam tutaj spotkanie! Towarzyskie! – myślę, że nie wierzgała tak mocno odkąd skończyła sześciu lat, kiedy to babcia chciała włożyć jej paskudny, gryzący, ale rzekomo ciepły sweter – Nie macie prawa!

Wtedy udało jej się uciec, ale skończyło się na eliksirze pieprzowym. Ci panowie jednak nie są jej babcią…

[zt]


Powrót do góry Go down
Colin Fawley
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t592-colin-fawley http://www.morsmordre.net/t1184-poczta-kociarza-colina http://www.morsmordre.net/t2648-ten-smaczniejszy-wafelek http://www.morsmordre.net/f123-inverness-stuart-street http://www.morsmordre.net/t1185-colin-fawley
Właściciel Esów&Floresów i własnej sieci ksiegarni
36
Szlachetna
Kawaler
Zasada pierwsza: nie angażować się
9
9
0
0
1
2
0
5
Czarodziej
A co, jeśli wszyscy żyjemy w świecie, który nie ma końca?

PisanieTemat: Re: Stoliki   16.07.16 21:53

1 stycznia

Nigdy nie miał problemów z alkoholem, a przynajmniej tak mu się wydawało, gdy pewnego zimowego poranka obudził się z lekko przyciężką głową, a każdy najmniejszy szelest i szept wywoływał lawinę wielkiego łubudu pod biedną czaszką Colina. Nigdy też poimprezowy kac nie był tak irytujący i bolesny jak pierwszego stycznia, sprawiając księgarzowi niemałą zagwozdkę - gdzie do diabła podziały się ostatnie godziny jego życia? Jedyne co pamiętał, to piekielnie ostrą i pieprzną babeczkę, którą wszamał w Dolinie Godryka oraz późniejszy konkurs w lepieniu bałwana, a potem? Potem była tylko ciemna plama wypełniona jakimiś dziwnymi mignięciami i przelotnymi wspomnieniami. Ale żadne, do diabła, żadne z nich nie tłumaczyło, jakim cudem znalazł się w Szkocji, w Hogsmeade, w dodatku ślęcząc z głową na ramieniu jakiegoś kompletnie obcego mu gościa!
Taki bowiem widok przedstawił się Colinowi trzy i pół sekundy po tym, jak otworzył oczy, ale najgorsze miało jeszcze nastąpić. Wizytę w Trzech Miotłach mógł jakoś wytłumaczyć - ot, niewyraźnie wymówił nazwę swojego domu, gdy wchodził pijany do kominka, ale jakim cudem miał na sobie wściekle różową koszulę we wzorzyste kwiaty, a zamiast męskich, szowinistycznych spodni, szkocki kilt?! Rozejrzał się ze strachem dookoła i właśnie wtedy jego wzrok padł na postawione w kącie dudy.
- Co jest, na gacie Merlina - mruknął pod nosem, mrugając kilka razy oczami, ale w niczym mu to nie pomogło. Wręcz przeciwnie: i dudy, i różowa koszula i kraciasta spódnica, jak ją w myślach nazwał Colin, stały się jeszcze bardziej wyraźniejsze. Strach, który odczuwał na samym początku, przerodził się błyskawicznie w nieme przerażenie i desperackie szukanie w pamięci choćby strzępów wyjaśnień. Nic jednak nie nadchodziło, żadne zbawienne oświecenie, żadne przypomnienie sobie o tym, co robił przez noc i poranek.
Wyciągnął rękę, próbując się oprzeć na stole i z niego podnieść, nie budząc przy tym nieznajomego mężczyzny, ale właśnie w tej chwili natrafił kaleką dłonią na puchar z jakimś napojem. Naczynie przechyliło się niebezpiecznie, ale Colin nic nie mógł już zrobić; patrzył jedynie, jak puchar upada na stolik z głośnym trzaskiem, rozpryskując swoją zawartość na wszystko dookoła, w tym częściowo na włosy śpiącego obok mężczyzny. Reakcja Colina była natychmiastowa - wyciągnął wiszący kawałek rękawa koszuli i zaczął machinalnie wycierać mokre włosy nieznajomego, dopiero przy siódmym czy ósmym machnięciu orientując się, co tak naprawdę robi. A dokładnie w tym samym momencie, gdy nieznajomym sam spojrzał na niego z niemym CO DO CHOLERY ROBISZ na twarzy.
- Mogę to wyjaśnić - wystękał, czerwieniąc się po same korzonki włosów, w czym niewątpliwie pomógł mu alkohol szalejący w żyłach. I wrodzona skłonność do pakowania się w idiotyczne sytuacje.


Powrót do góry Go down
Michael Tonks
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
http://www.morsmordre.net/t1856-michael-tonks http://www.morsmordre.net/t2738-poczta-michaela http://www.morsmordre.net/t1895-michael http://www.morsmordre.net/f213-lavender-hill-124 http://www.morsmordre.net/t2154-michael-tonks
nauczyciel zaklęć
35
Mugolska
Wdowiec
...
15
24
0
0
5
0
2
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki   16.07.16 23:45

Pamiętał bardzo dobrze, że przed wyjściem z domu położył córkę do łóżka i wszedł do kominka, by odwiedzić znajomego, który zaprosił go na wspólne obchody nowego roku. Jako, że Michael był w ostatnich latach zdecydowanie zbyt aspołeczny i wypadałoby to zmienić, zgodził się. Zanim mała Meagan otworzy oczy, miał już wrócić z powrotem, zresztą nigdy nie miał problemów z piciem, może nie liczyć okresu po śmierci żony, kiedy chętnie poszukiwał sposobów na uporanie się z ogromnym żalem i pustką... Choć szczęśliwie córka uchroniła go przed stoczeniem się.
Tak czy inaczej, bawili się w Hogsmeade, miejscu bardzo dobrze znanym Michaelowi, gdyż przez sporą część roku mieszkał i pracował w Hogwarcie. Później poszli wspólnie do Trzech Mioteł, skąd potem miał się przenieść do domu. Ale jakimś sposobem tego nie zrobił, w którymś momencie zamknął oczy (tylko na pięć minut, by spróbować odzyskać jasność myślenia!) i... obudził się nad ranem, czując na twarzy i ubraniach coś mokrego. Był wciąż w tym samym miejscu, czując, jak ktoś wierci się obok niego, dostrzegł błysk czegoś metalicznego, gdy czyjaś ręka, zakończona hakiem, wywróciła jakieś naczynie, oblewając go jego zawartością.
Uniósł rozespane powieki szerzej i pokręcił głową, zauważając mężczyznę ubranego cudacznie nawet jak na standardy świata czarodziejów. Tak dziwnie nie ubierali się nawet niektórzy czarodzieje próbujący nieudolnie udawać mugoli. Ów mężczyzna wciąż siedział obok, próbując go wytrzeć po tym, jak go oblał.
- Co pan wyprawia? – zapytał, czując nieprzyjemną suchość w gardle. Jednak poza tym (i zmęczeniem) nic mu nie dolegało, ubrany był normalnie, dokładnie w taki sposób, w jakim opuścił własny dom. Znowu zamrugał i potarł oczy, dopiero po chwili uświadamiając sobie, że znał tego mężczyznę, był rok wyżej od niego w Hogwarcie i w dodatku pracował w Esach i Floresach, których Tonks był częstym gościem. Tyle że nigdy wcześniej nie widział go w tak cudacznym wydaniu. – Panie Fawley? – Aż musiał się upewnić. Bo może jednak, mimo ostrożności, wypił trochę za dużo i teraz zaczęła mu szwankować pamięć?
Wyprostował się i sam zaczął doprowadzać swoje ubranie do porządku, nie przestając jednak obserwować Fawleya, lub jakiegoś przebierańca, który dziwnym trafem go przypominał.


Powrót do góry Go down
Colin Fawley
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t592-colin-fawley http://www.morsmordre.net/t1184-poczta-kociarza-colina http://www.morsmordre.net/t2648-ten-smaczniejszy-wafelek http://www.morsmordre.net/f123-inverness-stuart-street http://www.morsmordre.net/t1185-colin-fawley
Właściciel Esów&Floresów i własnej sieci ksiegarni
36
Szlachetna
Kawaler
Zasada pierwsza: nie angażować się
9
9
0
0
1
2
0
5
Czarodziej
A co, jeśli wszyscy żyjemy w świecie, który nie ma końca?

PisanieTemat: Re: Stoliki   17.07.16 13:21

Ręka Colina zamarła w połowie ruchu, nieruchomiejąc nad stołem błyskawicznie, gdy tylko mężczyzna uniósł głowę i się wyprostował, wpatrzony w księgarza podejrzliwym wzrokiem i z takim samym tonem akcentując swoje całkiem zasadne pytanie. I choć Fawley zapewniał, że zaraz wszystko mu wyjaśni i że te wyjaśnienia będą całkiem sensowne - a przy tym bez żadnej domieszki pijackiego bełkotu - to jednak musiał przyznać, że zwyczajnie się zapędził. Z takiej sytuacji nie było sensownego wyjaśnienia, zwłaszcza że sam Colin nie do końca wiedział, co robi w mugolskim ludowym stroju przy stoliku w Trzech Miotłach. Na swoje szczęście od razu błyskawicznie rozpoznał wnętrze lokalu, co go nieco uspokoiło, ale nadal nie dawało najprostszych odpowiedzi. Miał tylko nadzieję, że w czasie jego nocnej eskapady nie ucierpiał żaden kociak. I szczęście, że przez przypadek nie dziabnął mężczyzny hakiem w tym całym zamieszaniu z wylanym napojem (który na marginesie pachniał jak kremowe piwo), bo wtedy byłoby jeszcze bardziej niezręcznie.
- To był wypadek - wymamrotał niewyraźnie, cofając ze stołu dłoń z hakiem. Jeszcze by go zgarnęli za posiadanie nielegalnej broni czy inną duperelę, a on wolał uniknąć kolejnych nieprzyjemności związanych ze służbami publicznymi w tym kraju. Ostatnia wizyta w Szpitalu w Mungu zdecydowanie mu wystarczyła. - Ten puchar stał jakoś tak krzywo - dźgnął go palcem na potwierdzenie swoich słów, a naczynie poruszone jego dłonią poturlało się szybko po stole i upadło na podłogę z głośnym trzaskiem. Barman jednak nawet nie podniósł głowy znad kontuaru; jedynie Colin cicho sapnął, krzywiąc się w niemym grymasie bólu, gdy odgłos upadku wdarł się pod jego skacowaną czaszkę. - Upsz.... - wymamrotał jeszcze niewyraźniej, dopiero po chwili otwierając oczy i wpatrując się w mężczyznę nieco trzeźwiejszym spojrzeniem.
Nazwiska zawsze sprawiały mu problem. Mógł bez większych kłopotów wymienić te przypasowane do tysięcy książek znajdujących się w jego księgarniach, a potem wyrecytować z pamięci całą bibliografię poszczególnych autorów, ale astronomiczny problem sprawiało mu dopasowanie nazwiska do twarzy. Znajomej, którą pamiętał i kojarzył, ale która pozostawała nadal bezbarwną plamą na korytarzach Hogwartu. No, myśl, Fawley, to nie może być trudne, nie znałeś przecież a ż tak wiele osób w szkole. Wysilił wszystkie pozostałe przy życiu zwoje mózgowe, przesiewając dziesiątki anonimowych uczniów i skupiając się na swoim własnym domu w Hogwarcie. W końcu błysnął zębami w radosnym uśmiechu.
- Tonks! Dlaczego tak oficjalnie? - szturchnął go dłonią w ramię, trzęsąc przy okazji całym stolikiem i odwracając się na krześle w jego stronę. Kilt nieco mu się zadarł, odsłaniając jedno kolano, zalotnie i seksownie, ale Colin nie zwracał na to najmniejszej uwagi, zbyt zajęty swoim własnym pamięciowym sukcesem. Nie przestawał się uśmiechać do chwili, gdy pochylił się lekko nad uchem Michaela i wyszeptał teatralnym szeptem pełnym przerażenia. - Co tu się stało, na galopujące skarpety Dumbledore'a?


Powrót do góry Go down
Michael Tonks
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
http://www.morsmordre.net/t1856-michael-tonks http://www.morsmordre.net/t2738-poczta-michaela http://www.morsmordre.net/t1895-michael http://www.morsmordre.net/f213-lavender-hill-124 http://www.morsmordre.net/t2154-michael-tonks
nauczyciel zaklęć
35
Mugolska
Wdowiec
...
15
24
0
0
5
0
2
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki   17.07.16 15:21

Michael mógł się spodziewać naprawdę różnych rzeczy, ale spotkanie Colina Fawleya w Trzech Miotłach, pijanego, bez ręki i w dziwnym ubraniu, było zdecydowanie niespodziewane, wręcz niewiarygodne. Nie był jednak pijany, co najwyżej miał ledwie odczuwalnego kaca, więc nie mógł tego widoku zrzucić na karb omamów. Może został trafiony jakimś zaklęciem? Czegoś takiego nie pamiętał.
- Nic się nie stało – powiedział tylko. To tylko odrobina kremowego piwa. Wystarczy doczyścić jednym zaklęciem i nie będzie ani śladu. Na pewno nie zamierzał z takiego powodu robić awantury. Życie nauczyło go, że nie warto nadmiernie emocjonować się takimi błahymi sprawami. Zwłaszcza, że przecież był tylko mugolakiem, więc wielu nawet nie traktowało go poważnie. Teraz chodziło tylko o niezręczną sytuację w pubie, więc Michael tym bardziej zbył to machnięciem ręki.
Teraz raczej bardziej martwił się tym, że powinien jak najszybciej wrócić do domu i upewnić się, czy z małą jest wszystko w porządku i czy przespała spokojnie noc. Ale zamiast tego wciąż tkwił przy stoliku z mężczyzną, którego pamiętał ze szkoły jako wycofanego Krukona, którego czasem widywał w pokoju wspólnym, a potem właściciela księgarni. Na jego twarzy malował się wyraz konsternacji, jednak po chwili potarł dłonią policzek i westchnął.
- Dawno się nie widzieliśmy. – Wzruszył ramionami. – I z pewnością nie spodziewałem się takich... okoliczności – skinął na spódnicę i hak mężczyzny. – Rozumiem, że zabawa noworoczna była bardzo obfitująca we wrażenia? To raczej ja jestem ciekaw, dlaczego pojawiasz się tutaj w tak nietypowym wydaniu.
Mimo wszystko nie pamiętał, by Fawley bawił się z nimi w Trzech Miotłach. Chociaż było tu wielu czarodziejów, a niektórzy świętowali nowy rok dosyć hucznie (na pewno bardziej niż Tonks, który przez cały czas starał się hamować, wiedząc że ucieczka od rzeczywistości może okazać się jego pokusą), więc mógł mu gdzieś umknąć, co jednak byłoby dziwne biorąc pod uwagę ten strój. Może przyszedł tutaj już później, gdy Michael zaszył się ze znajomym (którego teraz nigdzie nie widział) przy tym odosobnionym stoliku.


Powrót do góry Go down
Colin Fawley
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t592-colin-fawley http://www.morsmordre.net/t1184-poczta-kociarza-colina http://www.morsmordre.net/t2648-ten-smaczniejszy-wafelek http://www.morsmordre.net/f123-inverness-stuart-street http://www.morsmordre.net/t1185-colin-fawley
Właściciel Esów&Floresów i własnej sieci ksiegarni
36
Szlachetna
Kawaler
Zasada pierwsza: nie angażować się
9
9
0
0
1
2
0
5
Czarodziej
A co, jeśli wszyscy żyjemy w świecie, który nie ma końca?

PisanieTemat: Re: Stoliki   18.07.16 18:19

Głośne czknięcie, które nagle wyrwało się z gardła Colina zupełnie niespodziewanie, zagłuszyło ostatnie słowa wypowiadane przez Michaela, ale księgarz i tak doskonale odczytał ich sens, chociaż nie do końca był pewien, jak powinien na nie odpowiedzieć. Przecież sam nie miał zielonego pojęcia co się tu stało, nie mówiąc już o tym, jak tu trafił i dlaczego jest ubrany w jakieś zadziwiające wdzianko, którego nigdy wcześniej nie widział na oczy. W głowie szumiało mu wystarczająco mocno, by nie pamiętał ostatnich godzin, ale miał szczerą nadzieję, że wraz z upływem czasu przypomni sobie, co dokładnie robił w Sylwestra. Nagła teleportacja z Doliny Godryka do Szkocji nie mogła przecież nie pozostawić żadnych śladów. Na pewno ktoś go widział, może nawet zaprowadził do lokalu; na pewno z kimś pił, bo nie lubił pić w samotności, a już na pewno nie takich ilości alkoholu, żeby kompletnie nic nie pamiętać.
- Aaaaa toooo... - prawie zachichotał, podnosząc hak w górę i prezentując go Tonksowi w całej okazałości. - To jest, mój drogi druhuuuu... - czknął jeszcze raz, wydając z siebie śmiesznie piskliwy odgłos, ale nawet to nie zbiło nagłej powagi w jego głosie. - To jest hak na kobiety. Rozumiesz, hehehe, wyciągasz go z kieszeni, pokazujesz pannie i pytasz ją dramatycznym tonem, czy możesz ją prosić o rękę, hehehe - zaśmiał się lekko pijackim tonem, wyraźnie ucieszony ze swojego żartu, którego poziom znajdował się jakieś dwa metry poniżej najbardziej dennego dna. Może znalazł się tutaj, bo wczoraj przypadkowo jakąś pannę zahaczył i w dowód niewypowiedzianej wdzięczności ta panna go wywaliła na zbity pysk i odesłała do Hogsmeade? Nie, ta wersja zupełnie mu nie pasowała, nie był przecież w nastroju do żadnych romansów i na żadne nie miał też najmniejszej ochoty. - Chcesz dotknąć? - zapytał nagle z nowym entuzjazmem, patrząc na Michaela roziskrzonym spojrzeniem człowieka, który bardzo mocno zapalił się do swojego nowego pomysłu.
W jednej sekundzie zapomniał o tym, że chciał rozwiązać zagadkę swojego zniknięcia i dowiedzieć się, co tu do diabła robi. W ciągu zaledwie krótkiej chwili zeszło to na dalszy plan, a na pierwszym pojawił się jego hak, jego ukochana nowa zabawka, z której był niewypowiedzianie dumny, chociaż minęły dopiero niespełna dwa dni, odkąd w ogóle zaczął go nosić.


Powrót do góry Go down
Michael Tonks
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
http://www.morsmordre.net/t1856-michael-tonks http://www.morsmordre.net/t2738-poczta-michaela http://www.morsmordre.net/t1895-michael http://www.morsmordre.net/f213-lavender-hill-124 http://www.morsmordre.net/t2154-michael-tonks
nauczyciel zaklęć
35
Mugolska
Wdowiec
...
15
24
0
0
5
0
2
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki   19.07.16 19:00

Michael miał przed sobą żywy dowód na to, że brak umiaru w spożywaniu alkoholu mógł prowadzić do wielu niezręcznych sytuacji. Sam na miejscu Fawleya czułby się głęboko zażenowany, gdyby obudził się skacowany i w takim wdzianku. Był w końcu nauczycielem, więc powinien dbać o swoją opinię. Dobrze, że rok szkolny jeszcze się nie zaczął i w wiosce nie sposób było uświadczyć uczniów, a większość nauczycieli również wyjechała do swoich domów. Chociaż Michael, poza tym, że tak długo zabawił w pubie, to chyba nie miał za co się wstydzić, w przeciwieństwie do swojego rozmówcy, którego zachowanie i słowa, które wypowiadał, również zrzucił na karb alkoholu, którego zapewne wypił dużo więcej niż Tonks.
- Chyba powinieneś najpierw trochę wytrzeźwieć – zwrócił mu uwagę Michael, przyglądając się jego poczynaniom z widoczną dezaprobatą. Ale nie traktował jego zachowania zupełnie poważnie, patrzył na niego trochę tak jak na ucznia, który zrobił coś bardzo głupiego. – Nie powinieneś się teraz teleportować... Ani podróżować siecią Fiuu, bo jeszcze wyrzuci cię przez zły kominek. Nie mówiąc o zaczepianiu kobiet, bo myślę, że większość chyba nie byłaby zachwycona widząc cię w takim stanie.
Jeszcze by tego brakowało, by podchmielony i bredzący od rzeczy Fawley zmaterializował się teraz w kominku jakiejś szlachcianki lub innej nie spodziewającej się tego kobiety, w tym stroju i hakiem. Tonks nie był aż tak bezduszny, żeby go zachęcać do tego pomysłu – dla dobra samego Fawleya oraz niewinnej osoby, która znalazłaby go w swoim kominku.
- Wolę raczej postawić nam obydwóm kawę lub herbatę na dobry początek dnia, ale potem muszę wracać do domu – zastrzegł, nie mając najmniejszej ochoty na bliższy kontakt z hakiem. – Nie mam zbyt wiele czasu na pogaduszki.
Meagan mogła się niedługo obudzić, wolał być w domu wcześniej, żeby ogarnąć jeszcze jakieś śniadanie.


Powrót do góry Go down
 

Stoliki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Stoliki w głębi sali
» Bar i stoliki w Dziurawym Kotle
» Kawiarnia Solace
» Stoliki
» Stoliki na pierwszym piętrze [SW]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Szkocja :: Hogsmeade :: Pub pod Trzema Miotłami-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18