Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Zaułek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Zaułek   07.09.15 23:09

First topic message reminder :

Zaułek

Ulica Pokątna składa się nie tylko z głównej ulicy, choć to na niej tętni życie. Pomiędzy wejściami do niektórych sklepów, znajdują się odnogi mniejszych uliczek, bardziej zaniedbanych, ponurych, często wyboistych - nikt nie widzi celu w ich odnowie. Czasami przebiegnie tu bezpański kot, by za chwilę zniknąć w cieniu. Dróżki najczęściej krzyżują się ze sobą, tworząc skomplikowaną sieć, w której można łatwo się zgubić, niektóre są ślepe, a wszystkie wydają się tak samo podobne.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Florean Fortescue
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue http://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 http://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 http://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 http://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674
współwłaściciel lodziarni
27
Półkrwi
Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
15
10
0
0
11
0
0
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zaułek   03.11.16 21:28

Wciąż jest zaniepokojony związkiem dziewczyny z podejrzanym mężczyzną, ale postanawia nie ciągnąć dłużej tego tematu. Najważniejsze, że przestał za nimi iść. Florian wierzy, że to dzięki niemu, nawet jeżeli nie wygląda zbyt groźnie. Zresztą sądzi, że jego towarzyszka nie ma ochoty dzielić się z nim takimi informacjami - w końcu on też jest dla niej nieznajomym. W zasadzie miała dużo szczęścia, że trafiła właśnie na Floriana, bo mogła spaść z deszczu pod rynnę.
- Doprawdy, Charlotte - kręci głową ze smutkiem. - Najwidoczniej nie znasz się na muzyce! - Stwierdza, dalej grając przed nią zagorzałego fana Celesty. Sprawia mu to niemałą frajdę, aż ma ochotę usłyszeć jej najnowszą piosenkę w oryginale. Zapewne będzie lepsza od wersji podpitego pana z Dziurawego Kotła. Śmieje się cicho na jej opinię o jego śpiewie, ale już na nią nie odpowiada. - Naprawdę ci się podoba? Dziękuję - mówi z lekka zdziwiony tym komplementem. - Jeszcze nikt nie chwalił mojego imienia, jesteś pierwsza - stwierdza, spoglądając na kota zeskakującego z czyjegoś parapetu na ziemię. I tak patrząc na to puchate zwierze, stwierdził, że chciałby takiego mieć. Przez całe swoje życie nigdy nie miał czworonożnego domownika, może warto w końcu to zmienić? Chociaż więcej nie ma go w domu niż jest... Musi nad tym pomyśleć.
Unosi zdziwiony brwi, słysząc pierwsze dźwięki śpiewanej piosenki. Elvis Presley? Odruchowo rozgląda się po ulicy, ale na szczęście nikogo nie dostrzega. Nie uważa nucenia mugolskiego utworu za dobry pomysł. Na pewno nie w tym miejscu i nie o tej porze. Niemniej uśmiecha się i podryguje lekko w takt utworu. A więc... czarownica mająca związek z mugolami! Dla Floriana to dobra wiadomość, w końcu sam nim jest w połowie. - Skąd znasz Elvisa? - Pyta zainteresowany, w ten pokręcony sposób chcąc się dowiedzieć o jej powiązaniu z niemagicznym światem. - Uważam, że cała jego płyta jest świetna - dodaje i tu akurat niczego nie udaje. Naprawdę sądzi, że Elvis Presley to po prostu geniusz i to, co robi, odbije się echem na całej muzyce!


Powrót do góry Go down
Charlotte Moore
avatar

Dzieci
Dzieci
http://www.morsmordre.net/t3142-charlotte-moore-budowa http://www.morsmordre.net/t3147-poe#51864 http://www.morsmordre.net/t3146-char#51861 http://www.morsmordre.net/f287-smiertelny-nokturn-13-12 http://www.morsmordre.net/t3187-charlotte-moore#53052
Pracownica sklepu ze zwierzętami
16
Szlachetna
Panna
Altruiści i idioci umierają młodo.
0
0
0
0
0
0
7
0
Charłak

PisanieTemat: Re: Zaułek   05.11.16 14:36

Pokręciła głową z rozbawieniem, ale nic już nie powiedziała, bo podobno o gustach się nie dyskutuje, ale jej rozmówca go ewidentnie po prostu nie ma! Wzruszyła więc ramionami, bo tu po prostu nie ma o czym rozmawiać. Szła przed siebie, starając się nie myśleć o człowieku, jaki został za nimi. I raczej nie - nie wpadłaby z deszczu pod rynnę. Wiele się w ciągu ostatniego miesiąca w jej życiu zmieniło, ale szesnaście lat to wystarczająco czasu, żeby nauczyć człowieka pewnej nieufności. Gdyby Lotta nie kojarzyła swojego obecnego rozmówcy jako zawsze uśmiechniętego miłego właściciela lodziarni, jakim pozornie, z widoku wydawał się być, nie podeszłaby. Na szczęście jej przypuszczenia się potwierdziły, ale tego była od początku niemal całkowicie pewna.
Na jego pytanie skinęła lekko głową.
- Po co miałabym cokolwiek mówić, gdybym tak nie myślała?
Trochę ją to rozbawiło, spojrzała na twarz swojego amuzykalnego rozmówcy. I może i nucenie mugolskich piosenek w tych czasach nie jest zbyt rozsądne, ale przecież byli już sami. Człowiek, który ją gonił już zniknął i nie było chyba czym dłużej się martwić.
- Usłyszałam w klubie. Lubię tańczyć, a często puszczają jego muzykę. Jest żywa, wesoła. - a może jednak Florean ma jakiśtam gust muzyczny! - Też tak sądzę. Nawet romantyczne piosenki mu wychodzą, a to mało kto potrafi moim zdaniem. A te żywsze są po prostu świetne. No. I można do nich potańczyć.
To chyba jest w nich najważniejsze, to zdecydowanie ulubiony czas Lotty do spędzania wolnego czasu. Choć może i o chodzeniu do mugolskich klubów nie powinna głośno mówić, ale wtedy o czym w ogóle mogłaby mówić? Musiałaby chyba non stop kłamać, albo milczeć. A wiedziała już przecież, że jej rozmówca raczej nic przeciw mugolom nie ma.




One day
the Grave-Digger had been approached by the stranger, who asked the way to town. He seemed strangely familiar, although they had never met.
Powrót do góry Go down
Florean Fortescue
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue http://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 http://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 http://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 http://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674
współwłaściciel lodziarni
27
Półkrwi
Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
15
10
0
0
11
0
0
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zaułek   06.11.16 22:36

Wzrusza ramionami. Istnieje wiele powodów, dla których ludzie prawią fałszywe komplementy. Bo chcą się przypodobać, bo tak wypada, bo nie chcą sprawić przykrości. Jednak najwidoczniej jego towarzyszka po prostu jest miłą osobą, a jego imię naprawdę przypadło jej do gustu. W takim wypadku nie ma zamiaru drążyć tego tematu. - Uczyłaś się kiedyś tańczyć? - Pyta, łapiąc dziewczynę za słówka. Lubi ludzi z pasją i lubi słuchać ludzi z pasją, więc bardzo by się ucieszył, gdyby Charlotte kontynuowała ten temat. On sam nie uważa siebie za złego tancerza aczkolwiek do zawodowca wciąż mu daleko. Z tym że dla Florka to nie ma znaczenia, bo skoro lubi tańczyć to robi to bez względu na umiejętności. I to samo ma ze śpiewem i każdą inną czynnością, która sprawia mu radość, a która nie do końca mu wychodzi. Ot, tyle!
- W takim razie kogo jeszcze lubisz słuchać? - Pyta, bo skoro mają tak jeszcze iść przez Pokątną to muszą mieć temat do rozmowy. A muzyka wydaje się być całkiem dobrym tematem - bezpiecznym i przyjemnym. Przy okazji może pozna jakiś nowy zespół, którym warto by było się zainteresować. - Długo tu mieszkasz? - Ups, Florek trochę zaczyna przeprowadzać wywiad, ale co poradzić, skoro ma tyle pytań do zadania. Jest pewny, że nigdy wcześniej nie miał okazji jej poznać. Tylko wydaje mu się to nieprawdopodobne skoro mieszka niedaleko niego. Florek starał się spotkać z każdym sąsiadem, by móc żyć w przyjaznej społeczności, więc istniały tylko dwa rozwiązania: albo Charlotte mieszka tam od niedawna albo Florek jakimś niewyjaśnionym cudem ominął jej mieszkanie podczas swojego pokątnego tournee. - Zbliżamy się do celu - zauważył, uśmiechając się lekko. Rozejrzał się po ulicy, stwierdzając, że to jest naprawdę urokliwe miejsce. Co prawda mieszka tu od dwóch lat, ale wciąż go to cieszy. Taki z niego marzyciel, co zauważa mało istotne rzeczy, które niezmiernie go cieszą.


Powrót do góry Go down
Charlotte Moore
avatar

Dzieci
Dzieci
http://www.morsmordre.net/t3142-charlotte-moore-budowa http://www.morsmordre.net/t3147-poe#51864 http://www.morsmordre.net/t3146-char#51861 http://www.morsmordre.net/f287-smiertelny-nokturn-13-12 http://www.morsmordre.net/t3187-charlotte-moore#53052
Pracownica sklepu ze zwierzętami
16
Szlachetna
Panna
Altruiści i idioci umierają młodo.
0
0
0
0
0
0
7
0
Charłak

PisanieTemat: Re: Zaułek   10.11.16 23:55

- Nie. Po prostu chodzę od czasu do czasu. Mistrzynią jakąś nie jestem, ale za tym przepadam. - wzruszyła ramionami. Chyba szło jej dobrze, chyba była w tym niezła, ale tego nie wiedziała, bo i siebie oceniać trudno. Tak, czy inaczej po prostu lubiła to robić. Kiedy nic nie miało znaczenia, odkładała wszystkie troski i zmartwienia i po prostu oddawała się wygłupom, muzyce. Najlepiej w jakimś miłym towarzystwie.
- Różnie, zależy od nastroju. Ale w sumie bardziej trafia do mnie mugolska muzyka. - przyznała, bo skoro wie już, że jej rozmówca zna piosenki Elvisa to znaczy, że może z nim o takich rzeczach rozmawiać swobodnie. Kolejne pytanie jednak chyba trochę ją zmieszało. Zerknęła na Florka jakoś tak zastanawiając się, co powiedzieć. Bo przez kłamanie wpędziła się w niezbyt wesołą sytuację. Choć to teraz przecież jest tylko niewinna rozmowa z nieznajomym.
Choć i przedtem, w tamtym wypadku było tak samo. Nigdy nie wiesz, co ci życie przyniesie.
- I tak i nie. Przeprowadziłam się pod koniec lutego. Ale mieszkałam niedaleko. Pracuję tutaj, w Zwierzyńcu. Dlatego wiedziałam, że mogę do ciebie podejść, znam cię z widzenia i... no, przynajmniej przez pozory nie wzięłabym cię za psychola. - uśmiechnęła się lekko. Nie znała go, to fakt, ale już jakie zwykłe, codzienne zachowania coś o człowieku mówią. To, jak się zwraca do ludzi, jego mimika, gesty. A ludzi dookoła Lotta zawsze bardzo lubiła obserwować. Miała na to z resztą wiele lat, dzieciom jakoś łatwiej jest patrzeć na ludzi, łatwiej im zostać niezauważonymi.
- Dziękuję za odprowadzenie. - skinęła lekko, kiedy stanęli pod klatką, która prowadziła do mieszkania Duncana. I teraz też jej mieszkania, bo i dostała tam swój pokój. Na myśl o tym miejscu aż uśmiechnęła się weselej. Tak niewiele czasu, żeby wszystko w jej życiu się po prostu obróciło o sto osiemdziesiąt stopni.




One day
the Grave-Digger had been approached by the stranger, who asked the way to town. He seemed strangely familiar, although they had never met.
Powrót do góry Go down
Florean Fortescue
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue http://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 http://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 http://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 http://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674
współwłaściciel lodziarni
27
Półkrwi
Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
15
10
0
0
11
0
0
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zaułek   19.11.16 19:17

Uśmiecha się do niej. Ta krótka rozmowa wystarcza, by zapałał do niej sympatią. - Gdybyśmy musieli być w czymś mistrzami, żeby czerpać z tego przyjemność, to niewiele moglibyśmy robić - ot, taka florkowa mądrość na ten dzień. Wie, co mówi, bo sam nie jest uzdolniony w żadnej artystycznej dziedzinie natomiast nie przeszkadza mu to w wywijaniu na parkiecie czy śpiewaniu Celesty podczas samotnego spaceru po Pokątnej.
- No co ty! Na pewno znalazłabyś coś w tej czarodziejskiej - mówi. W końcu magicznych zespołów jest na pęczki i Florian wierzy, że każdy znajdzie wśród nich coś dla siebie. Ściąga brwi, intensywnie przy tym myśląc. - A Rick Charlie i jego Zmiatacze? - Pyta, przecież swoją rock&rollową grą nie odstają od najlepszych mugolskich bandów! - Musisz ich posłuchać jeżeli ich nie znasz, ale to chyba niemożliwe, żebyś ich nie znała - A może to tylko Florianowi się wydaje, że ich sława zabrnęła tak daleko. - Z tego co pamiętam to niedługo będą mieć tutaj koncert - dodaje i orientuje się, że to zabrzmiało trochę jak zaproszenie, a wcale nie chciał, żeby to tak zabrzmiało. Odchrząkuje cicho. - Przez pozory... Wiesz, pozory mogą mylić. To, że nie jestem za wysoki, nie mam brody, wielkich mięśni i brudnych ubrań nie znaczy, że nie jestem niebezpieczny - stwierdza, choć najwidoczniej Charlotte doskonale potrafi odczytywać ludzi, bo Florian... Cóż, daleko mu do osoby stwarzającej zagrożenie. Bardzo. Aczkolwiek po tym kremowym piwie ma dzisiaj gadane, więc musiał się trochę obronić. - Ale masz rację - dodaje, wzruszając ramionami. - Sprzedajecie psy? Albo psidwaki? - Pyta nagle, bo przecież niedawno wpadł mu do głowy pomysł zakupu jakiegoś czworonoga. Florence prawdopodobnie go przeklnie i każe się razem z nim wyprowadzić, ale... Popracuje nad tym.
I tak ich spacer dobiegł końca. A szkoda, bo Florek w sumie mógłby tak chodzić i chodzić i chodzić jeszcze długo. - Cała przyjemność po mojej stronie - odpowiada i kłania się lekko niczym prawdziwy dżentelmen, po czym idzie dalej w kierunku swojego mieszkania. Po chwili jednak odwraca się i jeszcze macha swojej nowo poznanej znajomej.
|zt


Powrót do góry Go down
Czara Ognia
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153 http://www.morsmordre.net/u731contact http://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153 http://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153 http://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153
n/d
0
n/d
n/d
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
0
0
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zaułek   20.11.16 21:04

Para nr 2

W marcu przebudzała się nie tylko przyroda w szerokim tego słowa znaczeniu, ale także i najdalsze zakątki Londynu. Na uliczkach wzmagał się ruch i szmery rozmów, z górnych okien leciał kurz z samowytrzepujących się powłok i koców, na parapetach brzdękały doniczki ze świeżo posadzonymi kwiatami... ah, jeśli o tym już mówimy...
Tego dnia Raiden postanowił wpaść na ulicę Pokątną i rozejrzeć się za najbarwniejszymi przedstawicielami królestwa flory, by dać je w prezencie swojej ukochanej. Dajmy jednak spokój tym najprostszym, do których zaliczały się stokrotki i tulipany, zaszalejmy! Tak się akurat złożyło, że w jednej z mniejszych uliczek, chociaż wciąż haczącej z tą główną, nieduży kramik rozłożyła starszawa czarownica. Na drewnianym stoliku poustawiane były szklane wazony z przeróżnymi gatunkami magicznych roślin, które zostały przycięte do odpowiednich długości tak, by można je było jedynie obwiązać figlarną wstążką i wziąć do domu. W jednym z nich znajdowały się barwne fruwokwiaty, machające leniwie swoimi smukłymi wąsami i zachęcające do kupna jaskrawą zielenią swoich liści; w drugim stały wysokie złotoneczniki, kichające od czasu do czasu złotym pyłkiem wprost w przechodniów; w trzecim można było znaleźć ozdobne mandragory, egzotyczny gatunek, zapewne nielegalny w tych okolicach. W czwartej natomiast... cóż, tam kuliły się na grubych, włochatych łodygach wysokie męczyśliny - ładny, choć trudny w oswojeniu gatunek z rodziny muchołapek. Dopóki nikt ich nie dotykał, wyglądały, jakby spały. Raiden niestety przez przypadek tknął jedną z nich nadgarstkiem, gdy sięgał po eleganckie złotoneczniki i do reszty rozjuszył zieloną roślinę, która rozwarła swoje fioletowo-żółte płatki i splunęła mu w twarz gęstą, zieloną wydzieliną, która ni w ząb nie chciała się zdrapać ani zetrzeć. Pech chciał, że akurat trafiła w oczy, sklejając mu je do reszty, co spowodowało utratę równowagi i upadek na szlachetne miejsce, gdzie kończą się plecy. Męczyślina wyciągnęła kosmatą łodygę i splunęła na niego drugi raz, a potem trzeci, trafiając tym razem w lewe ucho i szyję.

Peony w tym czasie wędrowała sobie spokojnie po ulicy Pokątnej, szukając dla siebie spokojnego miejsca na odsapnięcie po popołudniowych zakupach. Zamiast chodzić jednak po głównej ulicy, postanowiła, że poszukiwań dokona na pomniejszych zaułkach, po których czarodzieje rzadko chodzili. W którymś momencie do jej uszu dotarły zduszone stęki i jej nogi same odnalazły właściwy kierunek. Przy niewielkim kramiku zobaczyła nikogo innego, jak Raidena Cartera, z twarzą i szyją oblepioną zielonym śluzem. Szybki rekonesans w obrębie stolika uświadomił ją, doskonałą zielarkę, że to nic innego, jak nieszkodliwa wydzielina męczyśliny. Nieszkodliwa, ale niezwykle męcząca.
A co ze starszawą czarownicą, właścicielką kramiku? Chrapała sobie w najlepsze, siedząc skulona na małym taboreciku.

Czy Peony, mimo przeszłych niesnasek z ofiarą pokazów florystycznej siły, zdecyduje się pomóc Raidenowi? A jeśli tak, to w jaki sposób mu tej pomocy udzieli?

Datę spotkania możecie założyć sami. Czara Ognia nie kontynuuje z Wami rozgrywki. Wszystko jest w Waszych rękach.
Miłej zabawy!




Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#55393
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
Because a man who doesn't spend time with his family can never be a real man
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zaułek   21.11.16 14:35

20 marca, wieczór
Nie roztrząsajmy. Do ukochanej Raidena było jeszcze daleko, chyba że miało się na myśli dziecko, które powoli dojrzewało w brzuchu Artis. Bo co do niego nie miał żadnych wątpliwości, co nie było takie oczywiste w stosunku do jego matki. Nie dlatego że jej nie szanował. W życiu. Była to ostatnia rzecz jaką zrobiłby Macmillan, włączając wyrzucenie jej z domu. Po prostu znali się krótko, mało o sobie wiedzieli, dopiero też co przyjaciółka Sophii została wydziedziczona i wprowadziła się do domu Carterów. Było to przecież dosłownie kilka godzin temu. Raiden prócz faktu, że bardzo tego chciał nie umiał się określić jeszcze co do Artis. Nawet jego kochana ruda siostrzyczka patrzyła na niego jakby oczekiwała, że następnego dnia już założą rodzinę i będą ze sobą do śmierci. Dość pochopna i niezwykle bezmyślna byłaby to decyzja, a wizja... Cóż. Może nie była najgorsza, ale przecież to toczyło się w tak szybkim tempie, że nie wiedział za co się złapać. Dlatego też postanowił zostawić kobiety swojego życia w domu i wyjść na spacer. Nawet nie zauważył, że przejście się po Londynie skończyło się jak zwykle na Ulicy Pokątnej, gdzie wiosna żyła nie tylko na kartkach kalendarza. Wszędzie zaczęto rozstawiać stragany z licznymi kwiatami każdego rodzaju i z każdego zakątka świata. Owoce również wciskano mu pod nos, ale kupił jedynie wyśmienitą gruszkę i stwierdził, że skoro tak tu ładnie, zakupi coś dla Artis. Z okazji... Zostania matką jego dziecka. Teraz musiał o nią dbać i ją rozpieszczać na każdym kroku. Co ciekawe ta wizja wcale go nie przerażała, a jedynie wprowadzała w wyśmienity humor. Było mu tak dobrze, że skręcił w boczną uliczkę i dotarł do zaułka, nie zdając sobie sprawy, że zaczął się oddalać od głównych atrakcji. Poniekąd tak było, ale stragany stały nawet tutaj.
W pewnym momencie dostrzegł śpiącą starowinkę, przed którą rozciągały się naprawdę interesujące gatunki kwiatów. Raiden kompletnie się nie znał na tych wszystkich fikuśnych roślinach, chociaż musiał przyznać, że niektóre kojarzył, chociażby dlatego, że jego matka kupowała je do domu. Lub ojciec przynosił je dla niej. Może właśnie dlatego się tam zatrzymał i zaczął się rozglądać. Te kichające złotym pyłkiem wydawały się całkiem przyzwoite. Złotoneczniki. Te jedne pamiętał naprawdę świetnie. Jednak z chwilą w której po nie sięgnął, trafił jakieś inne gadziny, które otrząsnęły się i strzeliły mu czymś prosto w oczy. Raiden zachwiał się, wiedząc, że traci równowagę i już jej nie odzyska.
- Kuuu... Kurdę! - warknął, gdy upadł na tyłek i czując jak oczy zasklepiły się, a on nie mógł ich otworzyć! - Ciemność. Widzę ciemność! Ciemność widzę! - mruczał, próbując pozbyć się obrzydlistwa z twarzy, a równocześnie po chwili rozkładając ręce w poszukiwaniu pomocy.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Peony Sprout
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3392-peony-sprout http://www.morsmordre.net/t3422-zafir#59251 http://www.morsmordre.net/t3421-piwonia#59246 http://www.morsmordre.net/f105-west-country-dolina-godryka-73 http://www.morsmordre.net/t3742-peony-sprout
własna hodowla Mandragor & warzenie eliksirów
27
Czysta
Wdowa
nie widziałam cię już od miesiąca. nic.

jes­tem może bledsza,

trochę śpiąca, trochę bar­dziej milcząca, lecz wi­dać można żyć bez powietrza.
2
13
19
1
0
0
4
2
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zaułek   21.11.16 15:55

Nigdy nie przepadała za zakupami. Przecież to była największa starta czasu. Przecież w ciągu tych kilku godzin jakie spędza się chodząc od sklepu do sklepu można zrobić wiele innych pożytecznych i koniecznych rzeczy. Nigdy by się na te zakupy nie wybrała gdyby nie siła wyższa, która ją do tego zmusiła. Jutro urodziny obchodził jej jedyny i najukochańszy syn dlatego chciała przygotować z tej okazji coś więcej niż tort i fajerwerki. Za zaoszczędzone pieniądze miała zamiaru kupić mu prezent, który jednocześnie mu się do czegoś przyda, a także spodoba. Czasem nawet fajna z niej mama była. Jak to zwykle bywa, kiedy odwiedzisz już jeden sklep i przepadniesz w odmętach jego asortymentu to kusi cię by pójść gdzieś jeszcze. Zobaczyć coś jeszcze. Przede wszystkim kupić coś jeszcze. Dlatego buty dla młodego Sprouta, drewniana łyżka do gulaszu i oprysk do sadzonek to tylko kilka zakupionych przez nią dzisiejszego dnia rzeczy. Kiedy stwierdziła, że ma już naprawdę dość, a każdy sprzedawca na Pokątnej wiedział, że Peony dzisiejszego dnia kupiła dosłownie wszystko postanowiła wstąpić jeszcze do dwóch miejsc. Najpierw do cukierni po ciasto, które po prostu krzyczało do niej zza szyby, a później niesiona słodkim zapachem powędrowała nacieszyć swoje zielarskie oko. Ryneczek był przeogromny, ale Peony bardzo dobrze wiedziała gdzie może znaleźć prawdziwe okazy. Niespotykane i wspaniałe. Skręciła w boczną uliczkę i przechadzała się rozglądając po stoiskach. Kiedy doszła do jednego na, którym znajdowały się szczególne okazy mandragor podeszła bliżej i przyjrzała się im. Reklama przy stoisku brzmiała: „jedna kropla wywaru da ci bogactwo, dziesięć kropel prawdziwe szczęście”. Kobieta przewróciła oczami spoglądając na sprzedającego młodzieńca. - Dziesięć kropel zabije takiego wierzącego w pół minuty. Zabieraj to bo policję… - zaczęła kiedy usłyszała jęki. Przeniosła wzrok szukając źródła, a kiedy je odnalazła to jeszcze przeniosła ostatni raz morderczy wzrok na sprzedawcę i pognała w stronę mężczyzny. Na początku nie rozpoznała w nim swojego ukochanego kuzyna. Kuzyna, z którym ostatnio ciężko jej się żyło. Podeszła więc do mężczyzny szybkim krokiem. - Proszę się uspokoić… - zaczęła, ale podchodząc bliżej rozpoznała go bez większego problemu. - Rai? - zapytała zaskoczona. Przeniosła wzrok na stoisko i na śpiącą przy nim kobietę. Już sam zapach wydzieliny męczyśliny przedstawił jej to co tutaj zaszło. Na jej ustach pojawił się lekki uśmiech. I choć nie mógł go zobaczyć to w jej głosie na pewno mógł usłyszeć. Nie dało się nie usłyszeć tego wielkiego uśmiechu. - Na Merlina… co teraz będzie.




do not cry because it is over
smile because it happened

Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#55393
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
Because a man who doesn't spend time with his family can never be a real man
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zaułek   21.11.16 22:28

Gdyby wiedział, co przed chwilą powiedziała jakiemuś młodemu sprzedawczykowi Peony, zapewne wybuchnąłby śmiechem. A policja przecież była na miejscu! Tylko zdecydowanie nie w ten sposób w jaki wszyscy, by się spodziewali. Bo kto mógł wpaść w takie kłopoty, jeśli nie Raiden Carter? Pierwszy do kłopotów i ostatni do opuszczenia imprezy. Gdzie można znaleźć takiego policjanta, jeśli nie na środku ulicy w bocznych alejkach od Pokątnej? Na pewno nie sądził, że ten dzień skończy się w ten sposób. Nie dość, że ostatni tydzień owocował we wszelkie rewelacje, najwyraźniej nie miał się szybko skończyć. Ciąża, wydziedziczenie, przeprowadzka, powiedzenie o wszystkim Sophii, a teraz jeszcze to. Raiden nigdy nie mógł powiedzieć, że cierpiał na brak rozrywki w swoim życiu. A na pewno do tego wszystkiego nie spodziewał się, że na ulicy, pustej ulicy, znajdzie się Peony.
Słysząc jej kroki, zastanowił się, że skądś zna ten chód, a jej głos rozwiał wszelkie wątpliwości. Gdyby mógł, posłałby jej to spojrzenie, ale że miał oczy zupełnie zaklejone jakimś syfem to cóż... Nie mógł. Nie wiedział czy nie zostawi go na środku ulicy na pastwę przechodniów jak i swojego własnego cierpienia.
- Nie wiem, kobieto. Ty jesteś roślinolubna - wymruczał, dalej wodząc twarzą w kierunku skąd dobiegał go znajomy głos. - Najchętniej pewnie strzeliłabyś mi w twarz, ale nie rób tego. Bardzo cię proszę. Chcę kiedyś być ojcem - dodał, śmiejąc się dodatkowo w ten swój sposób, wiedząc doskonale, że biedna kuzyneczka nie domyślała się, że to już się stało. Gdyby wiedziała, tym bardziej zostawiłaby go tu samego. Tak dla zasady. - To... Masz jakiś pomysł czy mam być ślepy do końca życia?




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Peony Sprout
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3392-peony-sprout http://www.morsmordre.net/t3422-zafir#59251 http://www.morsmordre.net/t3421-piwonia#59246 http://www.morsmordre.net/f105-west-country-dolina-godryka-73 http://www.morsmordre.net/t3742-peony-sprout
własna hodowla Mandragor & warzenie eliksirów
27
Czysta
Wdowa
nie widziałam cię już od miesiąca. nic.

jes­tem może bledsza,

trochę śpiąca, trochę bar­dziej milcząca, lecz wi­dać można żyć bez powietrza.
2
13
19
1
0
0
4
2
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zaułek   21.11.16 23:21

Peony nie należała do złośliwych osób. Wręcz przeciwnie. Zawsze była pomocna, miła i życzliwa. Właściwie zachowywała zimną krew w wielu sytuacjach, które mogłyby się wydawać sytuacjami bez wyjścia. Ciężko było ją także wyprowadzić z równowagi. W końcu istniała tylko jedna osoba, która tak bardzo potrafiła ruszyć jej głęboko ukryte nerwy, że później tydzień rehabilitacji psychicznej zdawał się być tylko kroplą w morzu. Nie wiedziała czemu tak jest. Mogłaby przecież to wszystko ignorować, mogłaby przecież być w stosunku do niego taka jak do wszystkich. Nie potrafiła. Przecież było tak od zawsze. Jeżeli padło słowo bójka, bitwa, rywalizacja, kłótnia… tyczyło się to właśnie ich. Przewracanie oczami? Nic nie dawało. Krzyki? Jeszcze gorsze rozwiązanie. Rozdzielenie tej dwójki? To jak rzucenie kością i krzyknięcie „aport”. Szczerze myślała, że po tylu latach przestanie na nią tak działać. Myślała, że w ogóle przestanie na nią działać. Jednak się pomyliła. Widocznie oni zawsze znajdą sposób na to by między nimi nie doszło do ciszy. Do jakiegokolwiek spokoju. Widząc go teraz w takim stanie i słysząc jego słowa nie mogła nie przenieść się do świata dzieciństwa. Nie mogła nie uśmiechać się szeroko i myśleć nad tym jakby mu to siedzenie tutaj jeszcze umilić. Ktoś by powiedział, że jest okrutna, że się znęca. Szczerze? Przecież on zrobiłby to samo. Słysząc jego słowa miała ochotę parsknąć śmiechem jednak tego nie zrobiła. Powaga Peony, powaga! - Nie wyciągaj rąk bo kolejna warstwa zalepi Ci resztki rozumu, Carter. - mruknęła podchodząc do niego bliżej i siadając obok niego. - Wierzysz w karmę? - zapytała spokojnie spoglądając na śpiącą obok nich staruszkę. - Ja nie. Kompletnie nie wierzę w takie bzdury. No, ale z drugiej strony jak to nazwać? - teraz jej się zebrało! Spokojnie, to dopiero początek. Widząc, że mężczyzna unosi rękę pacnęła go w otwartą dłoń. - Nie wyciągaj rąk bo naprawdę źle skończysz. - odparła zaraz jednak wracając do swojego monologu. - Tyle lat… tyle lat i nie pomyślałam o męczyślinie. - powiedziała sama nie wierząc. Przecież to takie proste. Spojrzała na niego zdziwiona. - A co ma do tego bycie ojcem? Co Ty chciałeś zrobić tej biednej, śpiącej staruszce, Carter? - zdziwienie, tak zdziwienie to też piękna broń.




do not cry because it is over
smile because it happened

Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#55393
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
Because a man who doesn't spend time with his family can never be a real man
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zaułek   23.11.16 18:53

Czekał. Cierpliwie i wytrwale, mając w głowie ich ostatnie spotkanie. Oczywiście, że znowu musieli się pokłócić, a on koniec końców został wyproszony. Nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz kobieta kazała mu wyjść z własnego domu. Teraz mieszkając z Artis, możliwe, że nawet nie miał wejść do swojego domu. Chociaż była to daleka przyszłość, do której wolał się jeszcze nie odnosić, mając głowę tu i w tym momencie, ktoś wychodzący z planami w przyszłość zapewne miałby podobną sytuację przed oczami. Ale nie Raiden. Z jednej strony zupełnie nieodpowiedzialny, z drugiej nie można było znaleźć lepszego młodego policjanta. Zabawne były niektóre zbiegi okoliczności. W końcu... Ktoś przechodzący obok mógłby to stwierdzić, patrząc na rozgrywającą się właśnie sytuację? A może chodziło o coś innego? Fakt faktem trzeba było go poznać, żeby zrozumieć, że ludzie nie byli sztampowi. Mądry nie oznaczał odpowiedzialny, głupi nie oznaczał oderwany od rzeczywistości, a naiwny zdziecinniały. Można było być każdym po trochu. Albo... I nie.
- Ha! - krzyknął głośniej, słysząc jej słowa i uderzając się w kolano. - Ale się ubawiłem!
Nie miał zamiaru komentować jej monotonnego i zupełnie bezsensownego gadania w chwilę później. W ogóle nie rozumiał, co miała na myśli, ale też słysząc słowo karma poszedł myślami do jedzenia dla psa, co już w ogóle było pozbawione jakiegokolwiek znaczenia bliższego jego pamięci. Pozwolił jej paplać jakieś głupoty o karmie dla zwierząt, bo przecież to rodzina... Każdy miał swoje zboczenia. Zamiast tego po raz kolejny zaczął się szarpać z tym syfem na twarzy, próbując się go pozbyć, ale nic to nie dało. Zirytowany próbował to nawet zdrapać, aż koniec końców krzyknął z frustracji i rozdrażnienia. Akurat w przeciwieństwie do niej nie skazałby jej na siedzenie na środku ulicy z jakimś łajnem na twarzy. - Wiesz, co to seks, Peony? O czymś nie wiem? - rzucił, po czym dodał:
- Pomożesz mi czy nie?




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Peony Sprout
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3392-peony-sprout http://www.morsmordre.net/t3422-zafir#59251 http://www.morsmordre.net/t3421-piwonia#59246 http://www.morsmordre.net/f105-west-country-dolina-godryka-73 http://www.morsmordre.net/t3742-peony-sprout
własna hodowla Mandragor & warzenie eliksirów
27
Czysta
Wdowa
nie widziałam cię już od miesiąca. nic.

jes­tem może bledsza,

trochę śpiąca, trochę bar­dziej milcząca, lecz wi­dać można żyć bez powietrza.
2
13
19
1
0
0
4
2
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zaułek   24.11.16 7:55

Ich ostatnie spotkanie przecież nie odbiegało od tego co w ich sytuacji można nazwać normą. Dużo uwag, wyrzucania sobie rzeczy trzymanych w najdalszych skrawkach świadomości, rezygnowania i braku zrozumienia. Nie oczekiwała, że ze wszystkim w życiu powinni się zgadzać jednak to co się działo między nimi przechodziło czasami ludzkie pojęcie. Teraz jednak Peony zapomniała o tym co ją dręczyło właściwie jeszcze kilkanaście minut wcześniej. Zapomniała, że powiedziała mu za dużo w przypływie emocji. Próbowała zapomnieć, że znał teraz jedyną rzecz, która miała całkowicie i kompletnie pozostać tajemnicą. Więc dlaczego właściwie w ogóle to powiedziała? Ta głupia kartka ciążyła jej teraz nieświadomie tak jak ich cała sytuacja. Byłaby niemądra udając, że podświadomość nie gra tutaj roli. Podświadomość podpowiadająca jej, że może mu ufać. W tym momencie nie była tą dwudziestosiedmioletnią kobietą. Wróciła do czasów dzieciństwa i choć za nim w świecie nie wspomniałaby tych wszystkich kłótni jako dobrych (bo przecież były całkiem poważne) to jednak miały swój urok. A Rai? Nadal miała wrażenie, że się tam po prostu zatrzymał. W tamtym okresie. Kobieta parsknęła trochę śmiechem trochę irytacją widząc jego szopkę. Ileż to jego dumy musiało kosztować w tym momencie? Siedzenie z paskudną mazią na twarzy z sojusznikiem u boku, którego nie mógł być pewny. - Uwierz mi ja się bawię bardziej. - mruknęła trącając go ramieniem. Nie uwierzyłaby nawet za milion lat, że nie zabawiłby się jej kosztem w odwrotnej sytuacji. W końcu była niemalże idealna. Słysząc jego pytanie pacnęła go ręką w udo. - Nie mam pojęcia. Syna sobie wydziergałam, wiesz? Polecam. - powiedziała ponosząc się z ziemi. - A chciałam być dla Ciebie miła. Mógłbyś czasem tego spróbować dla mnie. - mruknęła jeszcze zanim padło słowo, przed którym uciec już nie mogła. - Pomogę. Poczekaj. - powiedziała i podchodząc do stoiska starszej kobiety spojrzała na rośliny jakie tam ma. Wolała zadziałać odtrutką, a nie zaklęciem. Chociaż może na zaklęcie zasłużył! Karma dla zwierząt… no nie przeżyje.




do not cry because it is over
smile because it happened

Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#55393
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
Because a man who doesn't spend time with his family can never be a real man
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zaułek   24.11.16 9:01

Raiden był zirytowany sytuacją podwójnie, zważywszy na to kto czekał na niego w domu. Bardzo chciał tam wrócić, chociaż nie mógł pozbyć się dziwnej myśli, że opowie wszystko tym dwóm pannicom, nie mogąc powstrzymać śmiechu. I jeszcze Peony. Nie wiedział czy za to dziękować, że się pojawiła, czy wręcz odwrotnie. Zdolna zielarka czy może zemsta stulecia? W sumie nie miało to większego znaczenia. Już i tak tkwił w tym po uszy. Wrócił myślami do faktu, że naprawdę dwie kolejne osoby wkroczyły do jego życia i to tak... Gwałtownie, chociaż równocześnie dla niego było to idealnym zajściem. No, może początkowo walnął porządną gafę, ale tak ogółem... Cieszył się, że Artis nie postanowiła ugiąć się pod namowami rodziny i przyszła do niego, by wszystko mu wyjaśnić. A przecież mogła tego nie robić... Wolał o tym nie myśleć.
Głos Peony wrócił go na ziemię. I to dosłownie na bruk. Mogła sobie nie wierzyć, ale widok jej w paskudnej sytuacji na środku ulicy nie był czymś, co rozbawiłoby go i mógł to wykorzystać. Jak widać mieli zupełnie inne, odmienne poczucie humoru, a kuzynka wcale go nie znała. Wciąż pamiętali dawnych siebie sprzed wielu lat i grali w to dalej, chociaż w ogóle nie wiedzieli co się działo u nich w międzyczasie. Raiden nie wiedział, co przeżywała Sprout, gdy był daleko, tak samo ona nie orientowała się w niczym, co działo się podczas jego pobytu za granicą. Urywki, rąbki z przesłuchania i rozmowy z Pomoną - tworzyły pewien szkielet historii starszej z kuzynostwa. Zarys, którego szczegółów nie miał okazji jeszcze poznać. Nie wiedział nawet czy chciał, ale zdawał sobie doskonale sprawę, że w końcu się dowie. Prędzej czy później...
I co zabawne - jeszcze parę chwil wcześniej chciał powiedzieć Peony o tym wszystkim. Teraz jednak nie mógł tego zrobić, więc zamknął usta i nic nie mówił, bojąc się, że ta wiadomość sama wyjdzie na zewnątrz. Dlatego się nie odezwał, pozwalając kuzynce działać i dalej mając w pamięci te słynne słowa Macmillan, które miał zmienić jego życie już na zawsze.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Peony Sprout
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3392-peony-sprout http://www.morsmordre.net/t3422-zafir#59251 http://www.morsmordre.net/t3421-piwonia#59246 http://www.morsmordre.net/f105-west-country-dolina-godryka-73 http://www.morsmordre.net/t3742-peony-sprout
własna hodowla Mandragor & warzenie eliksirów
27
Czysta
Wdowa
nie widziałam cię już od miesiąca. nic.

jes­tem może bledsza,

trochę śpiąca, trochę bar­dziej milcząca, lecz wi­dać można żyć bez powietrza.
2
13
19
1
0
0
4
2
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zaułek   24.11.16 13:42

Może naprawdę go nie znała. Może nie rozumiała jego irytacji. Dla niej ta sytuacja była dość zabawna. Ale z drugiej strony jak mogła to rozumieć? Nie wiedziała, że czeka na niego kobieta w domu. Nie wiedziała, że ta kobieta nosi jego dziecko i właśnie się do niego wprowadziła. Nie miała pojęcia, że to wszystko jest o wiele bardziej skomplikowane. Jak dla niej to było proste. Fakt, że powinni spędzać więcej czasu na takich prostych rzeczach, a nie tylko na ciągłych kłótniach i rozpamiętywaniu. Widząc, że jednak jemu wcale nie jest do śmiechu nie miała zamiaru tego dłużej. W końcu im dłużej to trwało tym dłużej później będzie musiała słuchać pretensji. Bez dłuższych ceregieli sięgnęła po stojącą za męczyśliną doniczkę. Każdy dobry zielarz wiedział, że wydzielinę męczyśliny można usunąć na przykład za pomocą raptuśnika. Nigdy nie powinno się jednak zjadać tych liści. Chyba, że chciało się wpaść w sidła niekontrolowanego śmiechu. Urwała trzy duże liście i kucnęła przed Carterem. - Nie przestrasz się – uprzedziła i przyłożyła delikatnie dwa liście do oczu mężczyzny. Liście przylgnęły do silnej i opierającej się męczyśliny. Kolejny liść położyła na uchu mężczyzny tak by i zajęło skrawek szyi. - Jeszcze chwile… - powiedziała rozglądając się. Po niespełna minucie oderwała liście, które wraz ze sobą pociągnęły całą wydzielinę. Z torby z zakupami wyciągnęła butelkę wody i chusteczki. Czasami zachowywała się nie jak czarodziej, nie jak mugol nawet, ale po prostu jak matka. Podała mu zmoczoną chusteczkę. - Uratowany. - mruknęła wstając. Odwróciła się i podeszła do śpiącej na krześle kobiety szturchając ją lekko w ramie. - Proszę Pani… proszę się obudzić. - kiedy kobieta zaczęła mrugać oczami przebudzając się Peony szybko wyjaśniła jej sytuację.




do not cry because it is over
smile because it happened

Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#55393
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
Because a man who doesn't spend time with his family can never be a real man
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zaułek   24.11.16 19:19

Sam nie wiedział, dlaczego wrócił myślami do pewnego jesiennego dnia, który spędzał razem z rodzicami. Sophia była w tym czasie w Hogwarcie, a on mógł po raz kolejny cieszyć się bliskością matki i ojca. Najwidoczniej coś w tym pozornie zwyczajnym popołudniu sprawił, że zapamiętał go do tej chwili. Tak wyraźnie jakby wydarzyło się dosłownie kilka dni temu. Lub może nawet tygodni... Fakt faktem, że dalej czuł to uczucie, którym go darzyli i że byli z niego dumni. Nie musieli tego mówić, ale państwo Carter raczej nie szczędzili słów swoim obu pociechom. Dzięki temu Sophia i Raiden czuli się najbardziej kochanymi dziećmi na świecie. Słuchając słów Peony, zdał sobie sprawę, że Nate na pewno też odczuwa to samo względem niej. Wiedział przecież jak to jest być zapatrzonym w swoją mamę jak w obrazek, nie słuchając jej i sprawiając, że wszystkie te głupie rzeczy, które robił ją dotykały, ale później wystarczyło przyjść, przytulić się... Odpuszczała, a nogi jej miękły, gdy mówił, że ją kocha. Bo znał swoją mamę. Na obiedzie widział jak Peony ma niektóre identyczne ruchy co Marlene. Z jednej strony go to rozczulało, a z drugiej dotykało. W końcu już nigdy nie miał poczuć jej dłoni na swoim policzku czy wtedy gdy głaskała go po głowie jakby miał pięć lat.
Czekał dalej w milczeniu, aż Sprout skończy swoje czynności, potem po obmyciu oczu mógł w końcu na nią spojrzeć. Piekły go niemiłosiernie i pewnie miał całe czerwone jakby płakał, ale ponowne przejrzenie było czymś cudownym. Cała irytacja z niego zeszła, a na jego ustach pojawił się uśmiech ulgi. Zaraz też się podniósł i idąc jej śladem, podszedł do staruszki.
- Policja - zaczął, pokazując legitymację. Ta ocknęła się nieco gwałtowniej i spojrzała na swoje niektóre z roślin, które najwidoczniej super legalne nie były. Albo zwyczajnie praktyczne. Zerknął na chwilę na Peony, po czym wrócił spojrzeniem do babci. - Uprasza się o niesprzedawanie takich roślin na stoiskach z kwiatami ozdobnymi. Rozumie pani? - spytał, obserwując jak staruszka próbowała się tłumaczyć, ale koniec końców zwinęła interes, a Raiden zabrał jednego złotonecznika jako rekompensatę za wyrządzone przykrości. Ale nie wziął go ze sobą tylko oddał Sprout.
Podszedł do Peony i wahając się, położył jej dłoń na ramieniu. Nieme Przepraszam i Dziękuję poleciało w jej stronę razem z wymownym spojrzeniem, który było bardzo rzadko kiedy Po chwili jednak postawił kołnierz płaszcza, gdy poczuł zimny powiew powietrza, uśmiechnął się i rzucił do kuzynki jak wtedy gdy skończył kurs brygadzisty:
- Idziemy na lody?

|zt




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
 

Zaułek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

 Similar topics

-
» Zaułek przy barze "Kin"
» Ciemny zaułek za klubem "Inferno"
» Zaułek
» Zaułek na obrzeżach
» Zaułek między regałami

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Pokątna-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17