Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Kamienice mieszkalne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Kamienice mieszkalne   07.09.15 23:16

Kamienice mieszkalne

Kamienice mieszkalne piętrzące się wzdłuż odłogi ulicy Pokątnej, niezwykle malownicze, posiadające swój magiczny urok. Dzięki doskonałej lokalizacji mieszkania do wynajęcia są niewielkie, ale przy tym stosunkowo drogie - każdy chce rezydować jak najbliżej najruchliwszej magicznej ulicy. O poranku i w godzinach powrotu z pracy widać tutaj większą ilość czarodziejów i czarownic powracających do domów; w pozostałe godziny jest tutaj spokojniej, tylko czasami można natknąć się na dzieci bawiące się różdżkami z patyków.


Powrót do góry Go down
Megara Carrow
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy http://www.morsmordre.net/t663-mieta http://www.morsmordre.net/t662-megara http://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar http://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
stażystka w ministerstwie
20 lat
Szlachetna
Zamężna
Once upon a time...
5
8
5
0
5
0
0
2
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Kamienice mieszkalne   12.09.15 7:41

Z natury Meg jest bardzo spokojną osobą. Nie denerwuje się, nie krzyczy i nie dramatyzuje. Wychowano ją przecież na damę, która nie zna nawet znaczenia tych okropnych słów. W praktyce jednak każdy, kto poczuł się oszukany ma prawo do gniewu. Poeci od setek lat opiewają tą niezwykłą moc, jaką ma gniew urażonej kobiety. Ta destrukcyjna siła potrafiła doprowadzić do upadku całych imperiów. Jednak by tego dokonać trzeba posiadać choćby cząstkę władzy a my nie rozmawiamy o królowej, lecz o dziewiętnastoletniej dziewczynie. Nie mogąc burzyć miast musiała się zadowolić inną wersją zemsty. To właśnie dla tego ubrana w czarny płaszcz z potężnym kapturem, który zakrywał niemal całą twarz kroczyła przez ulicę Pokątną. Miała ochotę rozerwać tego człowieka na kawałki, ale to przecież byłoby w… złym guście. Wystarczyło jej jakieś drobne uszkodzenie ciała i przy okazji wyjaśnienie, o co chodziło z tymi podchodami. Te kilka lekcji szermierki, które zdążyła odebrać powalały jej na chwilę oddechu. Mogła pozbyć się połkniętego kija i wyrzucić z siebie wszystkie frustracje. Mogła! Teraz nie było już o tym mowy! Jak miała zachowywać się na tyle swobodnie by wziąć szablę w dłoń przy człowieku, który zrobił z niej głupca. Dla czego Carrowoie!? Dla czego ze wszystkich rodzin właśnie oni?! warknęła w myślach. Nie dość, że odebrali jej koniec ( Meg nie mogła przyznać, że ma cokolwiek wspólnego z przyszłym mężem albo, co gorsza, że to małżeństwo ma jakikolwiek plus) to teraz jeszcze szermierka. Jak tak daje pójdzie to zostaną jej tylko robótki ręczne, choć znając ich to pewnie prędzej czy później i to jej odbiorom. Meg w końcu zatrzymała się przed kamienicą gdzie znajdowało się wynajęte przez nią mieszkanie. Inne panny kupują drogie sukienki i Meg potajemnie wynajmuje mieszkania. Taka mała fanaberia. Wpadła do środka jak strzała przedzierając się przez schody. Nawet nie zatrzymała się przed głównym wejście. Wiedziała, że Adriann już tam jest. Przynajmniej powinien tam na nią czekać, ale mniejsza z tym. Trzymając w dłoni różdżkę wpadła do pomieszczenia przerobionego na salę ćwiczeń. Miała zamiar rzucić w niego jakimś zaklęciem, ale zawahała się. Może to był błąd, ale z drugiej strony teraz niczego nie mogła być pewna. Westchnęła z irytacją i schowała różdżkę. Zamknęła za sobą drzwi obrzucać przy tym Carrowa pełnym niechęci spojrzeniem.


Powrót do góry Go down
Adrien Carrow
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t1209-adrien-carrow-budowa http://www.morsmordre.net/t1234-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/t1220-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/f167-londyn-czar-jasnolesia http://www.morsmordre.net/t1239-adrien-carrow
Ordynator oddziału Zakażeń Magicznych
46
Szlachetna
Kawaler
Wznosić się i upadać jest rzeczą ludzką. Ważne jest by nie bać się na nowo rozkładać swych skrzydeł i sięgać wyżej.
6
0
0
25
5
0
9
5
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Kamienice mieszkalne   12.09.15 9:18

Przyszedł wcześniej. Zawsze tak było, lecz mu to nie przeszkadzało. Lubił tę chwilę, kiedy mógł posiedzieć sobie na krześle przy oknie i wyglądać zza grubej kotary na ulicę miasta. Obserwował stamtąd ukradkiem przechodzących pod nim ludzi trzymając w ręce filiżankę kawy chłonąc klimat przyziemności życia niektórych czarodziei. Nie żeby przeszkadzało mu jego własne pochodzenie o co to to nie, lecz zwyczajowa ciekawość pchała go do rozważań czym też zajmuje się tamten pan przechodzący chyżym krokiem w stronę sobie tylko znaną, co też ten młody człowiek powiedział pani w zielonej sukni, że ta się perliście zaśmiała, bądź czemuż to zakapturzona postać zbliżająca się do tegoż budynku stopa obcasami tak, że diabły pod nią cierpią, skąd ten jad...
Ach, tak. To zapewne panienka Malfoy. W końcu to już prawie czas.
Zreflektował się uśmiechając pod nosem rozbawiony jej żywiołowością z którą też zapewne przekroczy próg przybytku. Nie pomylił się - drzwi otworzyły się pretensjonalnie, a trzask towarzyszący przy domknięciu miał jeszcze silniejszy wydźwięk niezadowolenia. Do tego te spojrzenie...Adrien uniósł pytająco jedną z brwi na chwilę oraz dopił kawy nie spuszczając niewiasty z oczu, po czym filiżankę odstawił na niewielki stolik po swej prawicy o który tez opierały się dwie ćwiczebne szpady.
- Och Megaro, dziś nieco przed czasem. Jak taktownie. - Pochwalił splatając dłonie i opierając je sobie na lędźwiach. - Może korzystając z pozyskanego czasu skusisz się na kawę? Ziarna sprowadziłem z Wietnamu za poradą przyjaciela. - Zachowywał się jak gdyby nigdy nic mając na ustach ten szam niewinny uśmieszek. Zgrywał głupka? Udawał, że nic wielkiego się przecież nie stało? Że zachował się odpowiednio? Cóż, zapewne wszystko po trochu w sercu mu grało.


Powrót do góry Go down
Megara Carrow
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy http://www.morsmordre.net/t663-mieta http://www.morsmordre.net/t662-megara http://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar http://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
stażystka w ministerstwie
20 lat
Szlachetna
Zamężna
Once upon a time...
5
8
5
0
5
0
0
2
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Kamienice mieszkalne   12.09.15 12:47

1,2,3..4 Liczyła w myślach rozprostowując i zginając palce w tym samym rytmie. To miało ją uspokoić i włączyć tryb grzecznej panienki. Doszła już do sześćdziesięciu i wciąż miała ochotę machać różdżką na lewo i prawo w nadziei, że coś wybuchnie. Nie dasz się upodobnić do niego! Podświadomość wyciągnęła najcięższą artylerię, choć ciężko stwierdzić, kogo miała na myśli mówiąc niego. Meg wzięła kolejny głęboki wdech, który pozwolił na lekki rozluźnienie mięsni. Starała się nie zwracać uwagi na uniesione brwi jej nauczyciela. Nie krzywić się słysząc jak się do niej zwraca. Może nawet by się to udało gdyby nie zachowanie Adriana. Meg miała wrażenie, że się z niej naigrywa, co wcale nie rozluźniało sytuacji. Zdecydowanie zbyt zamaszystymi ruchami zdjęła z siebie płaszcz wieszając go na odpowiednie miejsce. Kończąc tą czynności na chwilę zatrzymała się odwrócona tyłem do Adriana.
- Nie mogłam się już doczekać kolejnej lekcji. - miała cichy głos napełniony radością typową dla dziecka. Nie widząc jej twarzy nikt by nie pomyślał jak bardzo jest poirytowana. Gdy ponownie odwróciła się w jego stronę po tornadzie, które tu wleciało zostały tylko ciskające gromami oczy. Meg stała przed nim lekko się uśmiechając tak jakby nic się nigdy nie stało. Ona też potrafiła się tak bawić. Zresztą, jeśli Adrian nie daj Merlinie zdaje raporty swojemu kuzynowi lepiej będzie, jeśli Meg wyjdzie na możliwe cichą i grzeczną dziewczynę. - To miłe z pańskiej strony panie Carrow - wyraźnie było słychać jak Meg mierzi sam dźwięk tego nazwiska. - Ale nie przepadam za kawą. Jest dość szkodliwa dla zdrowia - Docinki o tym, że Merlin raczy wiedzieć, co jeszcze może znaleźć się w tej kawie wolała zachować dla siebie. Już od pewnego czasu woli się powstrzymywać od spożywania czegokolwiek w obecności Carrowów. Można powiedzieć, że Deimos swoją osobą dość mocno ją przestraszył pytanie tylko czy to przezorność czy to już paranoja. - Chce spożytkować ten czas jak najlepiej. W końcu nigdy nie wiadomo czy to nie nasza ostatnia lekcja. - Podeszła w jego stronę opierając się o parapet okna.


Powrót do góry Go down
Adrien Carrow
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t1209-adrien-carrow-budowa http://www.morsmordre.net/t1234-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/t1220-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/f167-londyn-czar-jasnolesia http://www.morsmordre.net/t1239-adrien-carrow
Ordynator oddziału Zakażeń Magicznych
46
Szlachetna
Kawaler
Wznosić się i upadać jest rzeczą ludzką. Ważne jest by nie bać się na nowo rozkładać swych skrzydeł i sięgać wyżej.
6
0
0
25
5
0
9
5
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Kamienice mieszkalne   13.09.15 3:07

- Miło słyszeć żeś pełna zapału. - Rzekł spokojnie posyłając jej równie niewinny uśmiech. Zatrzepotał przy tym rzęsami w niemniej teatralnym geście, gdy tylko poczuł pierwsze powiewy zawieruchy, którą wzbudził. Był niczym dziecko bawiące się zapałkami i doskonale zdawał sobie sprawę, jak nie wiele brakuje by pościł z dymem całą kamienicę. Jednak nie zamierzał stopować swej nonszalancji, którą okazywał przy każdym geście. Fakt, że Megara pochwyciła jego niewinną zabawę tylko zachęcał go do jej kontynuowania.
- Tlen również, a jednak ochoczo go zażywamy. - Zauważył, odpowiadając na ripostę niewiasty by następnie obserwować, jak się zbliża. Mógłby przysiąc, że z każdym jej krokiem dostrzegał coraz to większą chęć mordu, choć jej niewinnie wygięte w uśmiech wargi wskazywały na zgoła co innego.
- Moja droga, żyję na tym świecie dostatecznie długo by potrafić odróżnić, życie prywatne od...prywatniejszego, że tak powiem. - Wstał leniwie z krzesła, lecz mówił dalej. - Bo rozumiem, że obawiasz się iż nagle okaże się, że szanowana panna Malfoy znajduje uciechę w sporcie, który szacunku damie bynajmniej nie dodaje. Naturalnie lękać się tego z mej strony nie musisz. Nie tylko dlatego, że nie podzielam tej opinii, lecz również, co tu dużo kryć, kuzyn byłby co najmniej nie pocieszony. Kto wie, może mój ojciec dałby mu nawet błogosławieństwo na to by owe niepocieszenie odpowiednio wyładować. Nie chcę tego, lecz wierz mi - ty również tego nie pragniesz. - Adrien wiedział, że jego ulubiony kuzyn ma okropny zwyczaj sądzić, że uzdrowiciel łaknie się dorwać do jego majątku. Wolał nie podsycać tej myśli faktem, że spotyka się z jego narzeczoną po zmroku. Zapewne wyjaśnienie, że schadzki te mają charakter wyłącznie rekreacyjny i tyczą sztuki wywijania szpadą mogłyby okazać się niewystarczające. Młoda dama, jaką była Megara musiała zdawać sobie sprawę, że jej honor zyskałby status wątpliwego. Jechali w tym momencie na tym samym wózku.- Skandal to rzecz zbędna, a i dorwanie drugiego tak urokliwego nauczyciela jak ja mogłoby stanowić dla panienki nie lada wyzwanie. - Pochwycił jeden z ćwiczebnych rapierów i oddalił się od stolika i posłał Megarze wyzywające spojrzenie. Gdy kobieta podeszła do broni wyszczerzył się dziecinnie. A wiedział, że po nią sięgnie. Widział w jej oczach sztorm, chęć sięgnięcia po różdżkę to teraz tym chętniej chwyciłaby broni! - Postawa, Megaro. - Rzekł spokojnie, samemu przybierając ułożeni broni jakie powinno się prezentować tuż przed rozpoczęciem pojedynku.


Powrót do góry Go down
Megara Carrow
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy http://www.morsmordre.net/t663-mieta http://www.morsmordre.net/t662-megara http://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar http://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
stażystka w ministerstwie
20 lat
Szlachetna
Zamężna
Once upon a time...
5
8
5
0
5
0
0
2
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Kamienice mieszkalne   16.09.15 17:29

-Nikt nie każe go Panu używać- spojrzała w jego stronę w dość jednoznaczny sposób.- Więcej zostanie dla innych- zaraz po tych słowach uśmiechnęła się wesoło lekko kręcąc głową. Ta poza troszkę naiwnej i wiecznie wesołej dziewczynki z każdym dniem coraz mocniej działa jej na nerwy. Niestety jak wszyscy musiała nosić maskę, którą dał jej los. Uczucia Meg najłatwiej wyobrazić sobie w ten sposób, że ta słodka cukrowa właśnie zmieniła się w pył odsłaniając pełną niechęć i wyższość, którą od pewnego czasu gotuje się w panience Malfoy. Słuchając słów Adriana spuściła lekko wzrok wyłapując dokładnie każde słowo. Z początku tylko się krzywiła, ale gdy tylko skończył a Meg podniosła na niego swoje niebieskie oczy jej usta wygięły się w ironiczny uśmiech.- Ryszard III był niezwykłą postacią. Zapisał się w naszej historii nie tylko, jako człowiek bezwzględny, ale i inteligentny. To smutne, że jego potomkowie wyrośli na ignorantów i głupców.- Nie miała zamiaru dodawać nic więcej. Po co strzępić język i dać omotać kolejnym głupawym uśmieszkom i nic nieznaczącym słowom? Jeśli chodziło o nią to cały ród Carrow mógł zniknąć z powierzchni ziemi. Wątpiłaby ktokolwiek za nimi tęsknił. W końcu, co jakiś czas jakiś ród po prostu znika. Czemu nie miałoby to spotkać i ich? Oczywiście najlepiej jeszcze przed ślubem by ta klątwa oszczędziła naszą bogu ducha winną blondynkę.
Meg nie bała się tego, że ktoś się dowie o lekcjach. Plotki były nierozłączną częścią życia w towarzystwie a jeśli, któraś z nich stanie się niebezpieczna rodzina się tym zajmie. Mafoyowie mają w takich sprawach dużą praktykę. Jej ewentualny niepokój był ukierunkowany w zupełnie inną stronę. Nie chciała dać Deimosowi karty, którą kiedyś będzie mógł wykorzystać przeciwko niej. Nie wiedziała, jakie są relacje pomiędzy krewnymi i szczerze powiedziawszy mało ją to obchodziło. Jednak nigdy niczego nie można było być pewnym. Wzmiankę o skandalu skomentowała lekkim uniesieniem brwi a dalsze słowa przewróceniem oczu. Meg zrobiła krok w stronę broni mając ogromną chęć wyładować swój gniew. Lekki spodnie, które ukryła pod płaszczem pozwalały jej na zwinne i szybkie ruchy. Potrzebowała jeszcze tylko jednego. Zamiast chwycić za broń ubrała maskę leżącą niedaleko. Nie potrzebne były jej rany, na to jeszcze będzie miała czas. Chwilę później chwyciła za broń, przyjęła pozycję i od razu zaatakowała wymierzając cios za ciosem.


Powrót do góry Go down
Adrien Carrow
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t1209-adrien-carrow-budowa http://www.morsmordre.net/t1234-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/t1220-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/f167-londyn-czar-jasnolesia http://www.morsmordre.net/t1239-adrien-carrow
Ordynator oddziału Zakażeń Magicznych
46
Szlachetna
Kawaler
Wznosić się i upadać jest rzeczą ludzką. Ważne jest by nie bać się na nowo rozkładać swych skrzydeł i sięgać wyżej.
6
0
0
25
5
0
9
5
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Kamienice mieszkalne   18.09.15 10:35

- Biorę to pod uwagę. - W jego oczach zabłysnęły filglarne ogniki. Wydawał się być niczym dziecko - skore do zabawy i wygłupów. Ciężko go było przy tym jakkolwiek go do siebie zrazić. Te uszczypliwości i nieuprzejmości prowokowały go jedynie do dalszego prowadzenia gry, której chętnie się oddawał. Ba! Z lubością przyglądał się, jak maska w którą obleczona była na przyjęciu w tym momencie sypała się i niszczała z każdym słowem, ukazując prawdziwą Megarę.
- Zdecydowanie bardziej gustuję w Twej mniej wyjściowej wersji. Ta charakterność bardziej pasuje ci do oczu. - podzielił się mimochodem swą myślą, by zaraz potem zacząć swój wywód. Tak, zdecydowanie należał do osób wygadanych i lubujących się w rozmowie, choć wskazywał na to już chociażby jego wiek. Co prawda nie uchodził jeszcze za starego, lecz był dostatecznie doświadczony by z uznaniem przyjąć wyrafinowaną uwagę Panienki Malfoy.
- Touche. - Skrzywił się, teatralnie łapiąc się za serce, by zaraz jednak na nowo wygiąć usta w sobie typowym uśmiechu. - Proszę jednak nie dać się ponieść arogancji i zważyć, że nikt nie jest takim, jakim się wydaje. Panienka winna wiedzieć o tym najlepiej. - Puścił jej chytre lisie oczko, cisząc się, że jego towarzyszka nie zamierza rozpowiadać o tym, co oboje wyrabiają po nocach. A przynajmniej tak zrozumiał tą cisz między nimi, chwilę przed tym, jak na wołał ją do ujęcia szpady. Sam maski nie nałożył. Wiedział, że ćwiczebne szpady są nieostrym narzędziem, a jednak przy szybkim zamachnięciu krzywdę mogły zrobić. Czemu więc nie zdecydował si na ochronę? Cóż, może to z powodu doświadczenia, a może uznał to za interesujący dreszcz emocji? Wszak wątpił by gest ten nie uszedłby uwadze bacznemu spojrzeniu Megary, która ochoczo dałaby upust swej frustracji właśnie na jego licu. Ach ten stary Carrow, nigdy się chyba nie nauczy nie igrać z ogniem!
Panna Malfoy zaczęła wyjątkowo agresywnie, zmuszając Adriena do ofensywy.
- Łokieć nieco wyżej i sztywniej...i jak tam mój ulubiony kuzyn się sprawuje? Wywarł dobre wrażenie? - Pouczył, spytał i posłyszał, jak zaraz potem szpada przecięła powietrze niebezpiecznie blisko jego ucha. Zaczynało robić się niebezpieczniej, dlatego też po kilku kolejnych ciosach, sam wyprowadził kilka klasycznych sztychów obierając sobie za cel korpus niewiasty.


Powrót do góry Go down
Megara Carrow
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy http://www.morsmordre.net/t663-mieta http://www.morsmordre.net/t662-megara http://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar http://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
stażystka w ministerstwie
20 lat
Szlachetna
Zamężna
Once upon a time...
5
8
5
0
5
0
0
2
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Kamienice mieszkalne   18.09.15 17:51

Na wzmiankę pod tytułem „nikt nie jest taki jak się wydaje” lekko drgnęła krzywiąc się przy tym jakby zjadła cytrynę. Przecież to był główny powód jej dzisiejszej frustracji. Na początku nauki Adrian był niczym zbawca. Meg zaczęła go lubić za to, jaki jest i, że nie chce jej posłać na stos za samo trzymanie szpady. Gdy w końcu wyszło na jaw jego pochodzenie czuła się jakby ktoś wbijał jej nóż w plecy. Tak o to człowiek, który miał szanse stać się jednym z…sprzymierzeńców sam wykopał się na listę wrogów. Zajmując miejsce tuż po panu Malfoyu i Deimosie. Teoretycznie mogła wylać to z siebie, ale, po co skoro można podźgać cel nienaostrzonym kawałkiem żelastwa?
Mimo całego gniewu Meg posłusznie słuchała jego rad nie przestając atakować. Gdy prawie go dosięgnęła. No właśnie prawie! Przeklęła w duchu i szybko zabierając się za obronę.
- Tak! Nie mogę się wręcz doczekać aż się przeniosę do jego wiecznie cuchnącej willi i zostanę panią Carrow - nie przejmując się pozorami wypluła te słowa z taką ilością jadu, na jaką była wstanie się zdobyć. Chciał mniej wyjściową wersję to ma. Tyle, że ten dźwięk „pani Carrow”, który po raz pierwszy wydobył się z jej własnych ust przyprawił ją o zawrót głowy. Wyobraziła już sobie samą siebie za jakieś dwadzieścia lat. Chuda, wymizerowana, zmęczona wiecznymi walkami z mężem. Lepszego scenariusza los jej raczej nie podaruje. Rozkojarzona straciła panowanie nad sytuacją i dała się uderzyć. Pozornie lekkie pchnięcie sprawiło, że wylądowała na podłodze. Nie wiedząc, co się dzieje tkwiła tak przez kilka sekund. Na szczęście wystarczyło lekki potrząśnięcie głową by wrócić do rzeczywistości. Meg szybko podniosła się z ziemi. - Mały wypadek przy pracy - usprawiedliwiła się szybko. Korzystając z chwili przerwy wznowiła swoje ataki tym razem specjalnie zatrzymując się tuż przy policzku Adriana. – Skąd ten przydomek „ulubiony”? - spytała nagle. Nie słyszała w jego słowach ironii, co mówiąc szczerze trochę ją zaciekawiło. W końcu ciężko było jej sobie wyobrazić, że ktokolwiek może rzeczywiście lubić Deimosa. W jej mniemaniu cudem było wytrzymanie z nim w jednym pomieszczeniu.


Powrót do góry Go down
Adrien Carrow
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t1209-adrien-carrow-budowa http://www.morsmordre.net/t1234-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/t1220-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/f167-londyn-czar-jasnolesia http://www.morsmordre.net/t1239-adrien-carrow
Ordynator oddziału Zakażeń Magicznych
46
Szlachetna
Kawaler
Wznosić się i upadać jest rzeczą ludzką. Ważne jest by nie bać się na nowo rozkładać swych skrzydeł i sięgać wyżej.
6
0
0
25
5
0
9
5
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Kamienice mieszkalne   19.09.15 20:07

Sądząc po jej minie, dziewczyna najwyraźniej doskonale rozumiała co też Adrien miał na myśli, jednak czarodziej nie zdawał sobie do końca sprawy, jak wielka różnica to dla niej była. W jednej chwili stał się bowiem w jej oczach wrogiem. Nie żeby to była dla niego jakaś nowość, bądź go zrażało - co to to nie. Wciąż zachowywał się tak samo, co prawda jego uszczypliwości osiągały nieco wyższy poziom i poszerzyły się o tematykę, no ale tak poza tym ciągle był sobą. Niestety w tych okolicznościach działało to wyjątkowo na jego niekorzyść, o czym świadczyć mogły chociażby śmiałe deklaracje panny Malfoy.
- Wnioskuję więc, że dobrego pierwszego wrażenia nie zrobił. - Zauważył spokojnie, tak, jakby w dalszym ciągu prowadził uprzejmą i kulturalną pogawędkę przy popołudniowej herbatce, choć rzeczywistość była zgoła inna. Zmuszony został do zepchnięcia panny Malfoy do obrony, ta jednak z jej strony był równie zaciekła. Adrien, który przeważnie dostosowywał się do poziomu człowieka z którym walczył, w tym momencie dał się nieco ponieść w efekcie czego Megara wylądowała na deskach. Już chciał powiedzieć, że to jego wina, lecz powstrzymał się. Jak sądził Megara nie jest typem kobiety chcącej słyszeć, że daje się jej fory. Zwłaszcza od niego. Przemilczał więc by zaraz ponownie zacząć wywijać szablą.
- Touche, jeden do jednego. - Cmoknął powietrze sygnalizując trafienie, by następnie przezornie zepchnąć wymierzoną w jego polik szpadę. Cóż, musiał przyznać, że Megara była pilną uczennicą i szybko się uczyła. - I skąd przydomek ulubiony...- Zadumał się przyjmując pozycję do kolejnej partii, którą tym razem rozpoczął łagodnie. Uśmiechnął się, gdy znalazł odpowiedź na pytanie. - ...Na pewno jego niezwykła hodowla aetonanów ma w tym spory udział. Są to niezwykłe konie, które chroni z równie niezwykłą zapalczywością. Ja sam mogę się pochwalić, że nieoficjalnie pozwala mi je nieraz wypożyczać mimo iż oficjalnie mam zakaz zbliżania się do nich na odległość mniejszą niż milę. Są to jednak pozory. W końcu jak do tej pory jedyną ofiarą jego zaklęć jest Notabene - moja sowa. - Przerwał na chwilę, by dostosować się do nieco zmienionego tempa Morgany. Dziewczę poruszało się niezwykle płynnie. - Z drugiej strony, tej mniej szlachetnej, mszę przyznać, że poruszanie kijem, który został mu wmontowany przez ojca jest pasjonującym zajęciem i co ważne - wychodzącym mu na dobre. - W jego głosie dało się usłyszeć nutkę troski. Doskonale wiedział, że ojciec Deimosa był dla niego surowy i wątpił by teraz jakkolwiek można było go już zmienić. Były jednak takie momenty, zwłaszcza podczas tych absurdalnych nocnych podróży, w których miał wrażenie, że deimosowy kij nabierał gibkości i czerpał z nich radość. Choć równie dobrze mógł to być wpływ alkoholu. - Dlatego sądzę, że będziesz miała na niego dobry wpływ - jako żona. - I to ostatnie słowo prawdopodobni podziałało na młodą Megarę niczym płachta na byka, gdyż Adrien poczuł aż zanadto bliskość szpady na swym policzku. Przyłożył dłoń do cienkiej szramy, wyglądającej niczym zadrapanie.
- Jeden do dwóch?


Powrót do góry Go down
Megara Carrow
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy http://www.morsmordre.net/t663-mieta http://www.morsmordre.net/t662-megara http://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar http://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
stażystka w ministerstwie
20 lat
Szlachetna
Zamężna
Once upon a time...
5
8
5
0
5
0
0
2
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Kamienice mieszkalne   20.09.15 17:41

- Wciąż mam koszmary senne - przyznała jak gdyby nigdy nic. Chociaż do końca to nie była prawda. Ich pierwsze spotkanie nie było takie złe. To wspomnienie ostatniej…sprzeczki wciąż powodowało u niej mdłości.
Racja, Meg nie zdzierżyłaby jawnie okazanych forów. Oczywiście wiedziała, że gdyby Adrian chciał z łatwością ją pokona. Jednak każdy cios i każda obrona, którą udało jej się wykonać świadczyły o tym, że w jakimś stopniu jej nie docenił i musiał włożyć więcej pracy w to, co robi. Może to trochę skomplikowane, ale umysł Meg nigdy nie odznaczał się jasnym i prostym tokiem myślenia.
W tym momencie dziękowała losowi za to, że miała na sobie maskę. Nie chodziło tu oczywiście o ochronę przed ewentualnymi skaleczeniami, ale o ukrywanie emocji. A te pojawiały się na twarzy Meg i znikały w oka mgnieniu. Zwłaszcza, gdy słuchała o aetonach. Oczy niemal jej błyszczały a rosnące zaciekawienie waliło na wszystkie strony mając zamiar przejąć władzę nad językiem Meg. Wystarczyło porządnie się w niego ugryźć by zahamować falę pytań.  Sprowokowana słowami Adriana zaczęła przeszukiwać wszystkie szufladki własnego umysły związane z psychologią i psychiatrią.  Znalazła kilka interesujących szczegółów, do, których będzie trzeba wrócić.   Nie będziesz się bawić w analizę psychiki Carrowa, bo sama zostaniesz zamknięta w oddziale na trzecim piętrze. Zganiła siebie w duchu na nowo skupiając się na pojedynku.  Dalej było już tylko gorzej. Meg naprawdę mocno się wkurzyła. Zadawała cios za ciosem wykorzystując całą siłę i energię, jaka jej jeszcze została. Widząc tą małą rysę na policzku Adriana zaśmiała się pod nosem. Odsunęła się o kilka kroków wypuszczając szpadę z dłoni. Zdjęła maskę ukazując tym swoją zgrzaną i mocno wkurzoną twarzyczkę. Usiadła na ziemi na chwil. Potrzebowała chwili oddechu. Ja będę poruszała jego kijem, on będzie poruszał moim a ludzie będą robić zakłady, który pierwszy pęknie. - mruknęła ocierając czoło. – Oczywiście, każdy zdrowo myślący człowiek postawi na niego. Sama bym tak zrobiła - tym razem w jej głosie słychać było nutkę rozbawienia.  Po czym odwróciła głowę w stronę Adriana. - Jednak nie sądzę byś miał jakiekolwiek prawo wyrażania się w tej sprawie. - Meg miała serdecznie dość tego rodzaju przewidywań. Wszyscy mówili tylko o tym, że przyszłość z Deimosem nie musi być namalowana w czarnych barwach. Jednak nikt nie miał planu jak to wszystko przerwać za nim będzie za późno.


Powrót do góry Go down
Adrien Carrow
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t1209-adrien-carrow-budowa http://www.morsmordre.net/t1234-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/t1220-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/f167-londyn-czar-jasnolesia http://www.morsmordre.net/t1239-adrien-carrow
Ordynator oddziału Zakażeń Magicznych
46
Szlachetna
Kawaler
Wznosić się i upadać jest rzeczą ludzką. Ważne jest by nie bać się na nowo rozkładać swych skrzydeł i sięgać wyżej.
6
0
0
25
5
0
9
5
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Kamienice mieszkalne   20.09.15 23:04

Przetarł zadrapanie na policzku. Doigrał się, lecz nijak się tym nie przejmował. Wszak wystarczyło machnięcie różdżki by jego lico było na nowo nietknięte. Nie przejął się więc tym i zaczął ściągać z siebie kamizelkę, którą dorzucił do leżącej na krześle marynarki oraz płaszcza. Zabrał się za podwijanie rękawów. Zrobiło się bowiem trochę gorąco.
- Kobiety z rodu Malfoyów słyną ze swej niezwykłej pewności siebie oraz niezłomnego temperamentu - takie przynajmniej chodzą pogłoski. - Spojrzał na nią wyzywająco. - Proszę nie wyprowadzać z tego błędu ani mnie, ani mojego kuzyna, a przede wszystkim siebie. - wymawiając ostatnie słowo uśmiechnął się zaczepnie. Adrien nie pozostawiał równiez wątpliwości co do tego, że w tym momencie podnosił Megarę na duchu. W specyficzny, typowy dla siebie sposób, lecz jednak. W końcu była narzeczoną jego kuzyna, a więc rodziną, która dla uzdrowiciela była bardzo ważna. Dlatego też nie mógł się zgodzić z ostatnim zarzutem panny Malfoy.
- I tu się mylisz. Mogę. - Zauważył bez jakiejkolwiek urazy w głosie, kontynuując spokojnie swój wywód. - Deimos jest dla mnie ważny na swój pokręcony sposób, którego on sam nie rozumie, a który to po zobrazowaniu straszyłby czymś pomiędzy kubizmem, a abstrakcjonizmem, lecz nie zmieniałoby to faktu, że jest ważny. Jest rodziną. Naturalne życzę więc mu szczęścia i tego co dla niego najlepsze. Wierzę, że tym szczęściem i dobrem będziesz ty. A przynajmniej, jak to już powiedziałem - taką mam wiarę. - Zamilkł na chwilę, wzdychając. - Choć nie ukrywam że zdaję sobie sprawę z tego, iż to co dla mnie wydaje się być dobrem dla ciebie może być istną tragedią. Nie musisz tego przede mną ukrywać. Sam mam bowiem córkę. Teoretycznie na wydaniu. - Zaznaczył ostatnie. Wyraźnie się na myśli i uśmiechnął niczym szczwany wilk zdradzający sekret z którego jest dumny. - Praktycznie chowam ją w piwnicy i od kilkunastu lat upodabniam do siebie. - Cóż, nie dało się ukryć, że gdyby Adrien był żeńską wersją zapewne nie wzbudzałby zainteresowań jako potencjalna panna młoda.


Powrót do góry Go down
Megara Carrow
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy http://www.morsmordre.net/t663-mieta http://www.morsmordre.net/t662-megara http://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar http://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
stażystka w ministerstwie
20 lat
Szlachetna
Zamężna
Once upon a time...
5
8
5
0
5
0
0
2
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Kamienice mieszkalne   23.09.15 20:09

Czując, że po jej twarzy zaczął błąkać się uśmiech spuściła lekko głowę zasłaniając twarz włosami. - Jestem dzieckiem orła nie węża.  To tyle, jeśli chodzi o teorie padania jabłka niedaleko od jabłoni - stwierdziła cierpko nie mogąc jak normalny człowiek przyjąć jego słów. Możliwe, że brzmiała trochę melodramatycznie.  Jednak Megara czerpała z tych słów niezwykłą siłę. Ta różnica pomiędzy nią a wszystkimi przedstawicielami jej rodziny kiedyś była powodem do płaczu dziś budzi w niej dumę.  Nie ma, co się dziwić. W końcu wielu młodych ludzi dąży do udowodnienia, że jest czymś więcej niż tylko członkiem jakieś grupy ludzi potocznie nazywanej „rodem”.  Co do Adriana to wciąż pozostawał Carrowem a to zbrodnia, której nie mogła nikomu wybaczyć. Megara mogła tylko pozazdrościć tego przywiązania do rodziny.  Obecnie dla niej Malfoyowie byli tylko zgrają wyjątkowo ponurych i bladych ludzi, którzy za wszelką cenę starali się ją kontrolować.  Co do nowej rodziny to przecież już wszyscy dobrze znamy jej opinię na ten temat.  Megara uważnie słuchała jego słów podnosząc się z ziemi dopiero wtedy, gdy zamilkł. - To dobrze. Komuś powinno na nim zależeć - stwierdziła pół szeptem zastanawiając się nad czymś gorączkowo. - Jeśli jesteś ty ja nie muszę tego robić- chciała powiedzieć coś zupełnie innego, ale język zwyciężył. - Zadziwia mnie twoja wiara - zrobiła krok w jego stronę przyglądając się mu ukosa. Próbowała odczytać coś z jego twarzy. Chciała wiedzieć czy ten człowiek to po prostu niepoprawny optymista czy wariat. - Nie znasz mnie na tyle by móc tak sądzić. - zatrzymała się na chwilę opuszkami placów dotykając szpady - Może inaczej. Deimosowi nie jest potrzebna…jak to określiłeś?  Kobieta o niezwykłej pewności siebie i niezłomnym temperamencie. On potrzebuje baranka, który będzie za nim chodził krok w krok zgadzając się ze wszystkim, co powie. Potrzebuje kogoś, kto obdarzy go bezwarunkową miłością i będzie dziękować bogu za choćby najmniejsze spojrzenie.  Zresztą to i tak nie ważne. Nikt się mnie nie pytał o zdanie. Tak samo jak się nie pyta więźnia czy chce iść na stos. - wzruszyła lekko ramionami odrywając spojrzeniem od jednego punktu, na, którym się skupiła. - Wybacz, mam tendencje do zbędnych filozoficznych wynurzeń- stwierdziła dość wesoło. Gdy tylko zdała sobie sprawy, że się uśmiecha potrząsnęła lekko głową zmywając ten wyraz twarzy. - Co do twojej córki. To jednak radziłabym się z tym pośpieszyć.  Zaraz sama zacznie szukać a to może przynieść pewne problemy. - usilnie starała się na obojętny ton, ale miała za dobre serduszko by obojętnie przejść obok losu innej młodej kobiety.[/b][/b]


Powrót do góry Go down
Adrien Carrow
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t1209-adrien-carrow-budowa http://www.morsmordre.net/t1234-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/t1220-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/f167-londyn-czar-jasnolesia http://www.morsmordre.net/t1239-adrien-carrow
Ordynator oddziału Zakażeń Magicznych
46
Szlachetna
Kawaler
Wznosić się i upadać jest rzeczą ludzką. Ważne jest by nie bać się na nowo rozkładać swych skrzydeł i sięgać wyżej.
6
0
0
25
5
0
9
5
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Kamienice mieszkalne   26.09.15 15:24

- Revenclaw? Jak niestandardowo. Ja zaś wylądowałem w Gryffindorze. Ojciec przez tydzień rwał włosy z głowy. - Zaśmiał się pod nosem na wspomnienie swego rodziciela oraz matki, która musiała ganiać służbę by parzyły ziół na nerwy w ilościach przekraczających kilka filiżanek na dobę. Dawno ich nie odwiedzał. - Krwi się jednak nie oszuka więc proszę mi tu ni kręcić. - Nie zrażony posępnym owijaniem kota ogonem Megary, trwał przy swoim. Można było odnieść wrażenie, że się mądrzy, lecz Adrien był pewien, że dziewczę w głębi serca się z nim zgadza. Wiedział to, patrząc w jej ślepia w których odbijał się nieposkromiony ogień jej duszy. Był pewien, że ten nie zgaśnie i nie zostanie zduszony, a każdy śmiałek łaknący tego dokonać oparzy się dotkliwie. Piękne to były oczy. Zapewne Deimosowi nie koniecznie przypadną do gustu. Będzie się musiał jednak do nich przekonać. Koniecznie.
- Żebym to tylko ja wystarczał każdemu do szczęścia... - Żachnął z rozbawieniem. Ciepło z jego oczu nie przestało płynąc nawet gdy przyrzeczona jego kuzynowi zaczęła zapewne bawić jego wiara.
- Wielu uważa mnie za naiwnego głupca. Nie powiem, że racji ni mają, gdyż nie mnie to osądzać, jednak każdy mym zdaniem zasługuje na odrobinę wiary i mędrzec, i głupiec, a przede wszystkim ktoś tobie podobny, Megaro. Jeśli nie mam racji i mylę się co do ciebie, to tylko ja na tym stracę. Myślę, że mogę sobie pozwolić na te ryzyko i zawierzyć ci. - Tak, uzdrowiciel miał wielkie serce i niekończące się pokłady wiary. Często przez to bywał atakami ludzi chcących to wykorzystać. Adriena to jednak nie trwożyło. Chętnie brał pod swe skrzydła liczne dusze i zaczynał pałać wiara w ich zamiary bądź mniej lub bardziej widoczne dobro. Wiele razy przy tym ogarniał go zawód, zdrada, czy inne nieprzyjemne uczucie. Był jednak gotowy na to poświęcanie bo wiedział, że na sto osób znajdzie się ktoś, dla kogo ta odrobina wiary okaże się powietrzem, siłą czy odwagą. Dla takich właśnie ludzi trwał w swej filozofii i nie zamierzał się zmieniać.
Skrzywił się słysząc o to, że nikt się jej ni pytał o zdanie.
- Zaiste, inaczej winno to wyglądać. - Brzydził się tym targowickim procederem, traktującym niewiasty niczym hodowlane klacze. Co prawda rozumiał ideę, jednak moralniejszym wyborem byłoby dać niewieście czas i sposobność by mogła wśród szlachetnych kawalerów wybrać tego, którego zaloty podbiły jej serce.
- Nie ma za co przepraszać, wszak krzywdy to nie robi, a nie ma nic bardziej kształcącego od wymiany z kimś swych filozoficznych wynurzeń. - uśmiechnął się życzliwie by zaraz wyszczerzyć się szerzej. - Cieszy mnie twoja troska, lecz nie musisz kłopotać sobie tym swej pięknej główki. Dowiesz się czemu, gdy tylko ją poznasz. Bo poznasz. Teraz, gdy wszystko takie oczywiste, myślę, że lepszym pomysłem będzie przeniesienie naszych ćwiczeń...przykładowo do mojego dworu. To bardziej odpowiedni miejsce, a i Inara będzie zadowolona mając za sparingpartnerkę kogoś innego niż starego ramola.


Powrót do góry Go down
Megara Carrow
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy http://www.morsmordre.net/t663-mieta http://www.morsmordre.net/t662-megara http://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar http://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
stażystka w ministerstwie
20 lat
Szlachetna
Zamężna
Once upon a time...
5
8
5
0
5
0
0
2
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Kamienice mieszkalne   28.09.15 21:14

Uniosła lekko brew zaskoczona takim obrotem spraw. Jednak, ktoś miał gorzej niż ona. Może czas najwyższy przestać się użalać nad swoją odmiennością Malfoy. A teraz Malfoy masz pięć sekund by się zastanowić, jakim cudem on i Deimos żyją ze sobą w dobrej komitywie. 1..5 Nie, nic z tego nie rozumiem! Czyli są jednak są rzeczy, których ten blond włosy geniusz nie potrafi pojąć. Cóż każdy ma jakieś wady a jej ukrywają się pod nazwą stosunki społeczne i rodzinne . Kolejną wzmiankę o krwi skomentowała lekkim wzruszeniem ramion. Chcąc, tym samym przyznać rację, ale w mniej…dosłowny sposób. Pamiętała, że wciąż ma do czynienia z człowiekiem, który zrobił z niej głupca. Przecież za mniejsze zbrodnie posyłano kiedyś na stos. Wciąż słuchając go w milczeniu dokładnie analizowała każde słowo. Niewiarygodne. Dobra dusza wśród stada dementorów . Uśmiechnęła się do siebie z nutą rozżalenia. Nagle zrobiło jej się żal i Adriana i siebie. Meg przeniosła na niego wzrok lekko mrużąc przy tym oczy. Na ten moment wydawał się niezniszczony przez to, kim się urodził i wśród jakich ludzi się wychował. Drgnęła lekko czując w sercu zazdrość. Co się z tobą dzieje Malfoy? . Krzyczała jej wewnętrzna megiera, ale na to było już za późno. Meg zatopiła się we własnych myślach licząc rysy na swoich charakterze.
- Kara to kara - stwierdziła na wpół przytomnie. Minęła dobra chwila za nim nareszcie wróciła do świata żywych. To nie do końca było tak, że jest klaczą na sprzedać. Raczej Carrow był wykupionym psem stróżem. Tak przynajmniej ona wolała o tym myśleć. Przynajmniej wyglądało to trochę zabawniej. Słysząc znajome imię zaśmiała się cicho. - Znam twoją córkę i właśnie dla tego się martwię. Nie ma w tym nic niezwykłego. Jestem Malfoyem i znam wielu ludzi zresztą od pewnego czasu Carrowowie mnie prześladują - dodała pół żartem pół serio. - Tak przynajmniej będę miała odpowiednią przykrywkę do odwiedzania waszej siedziby- - tym samym godziła się na propozycje Adriana. Teraz to i tak ni miało przecież większego znaczenia. Rozejrzała się po mieszkaniu mając już nawet pomysł, co z nim zrobi. - Wybacz, ale czas już na mnie - dygnęła wracając do roli młodej damy. - Twój kuzyn przychodzi dziś na kolacje. - starała się nie skrzywić, gdy te słowa padły z jej ust, ale wyszło jak wyszło. Po czym chwyciła swój płaszcz i okrywając się nim wyszła z budynku. Koniec zabawy czas wrócić do ponurej codzienności.

/zt


Powrót do góry Go down
Adrien Carrow
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t1209-adrien-carrow-budowa http://www.morsmordre.net/t1234-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/t1220-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/f167-londyn-czar-jasnolesia http://www.morsmordre.net/t1239-adrien-carrow
Ordynator oddziału Zakażeń Magicznych
46
Szlachetna
Kawaler
Wznosić się i upadać jest rzeczą ludzką. Ważne jest by nie bać się na nowo rozkładać swych skrzydeł i sięgać wyżej.
6
0
0
25
5
0
9
5
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Kamienice mieszkalne   30.09.15 0:12

Pogadali, poszpadowali. Cudny wieczór, który niestety musiał dobiec końca. Adrien ukłonił się nisko, żegnając w ten sposób Megarę, która przez pewien czas doglądał jeszcze z okna kamienicy, upewniając się, że ta bezpiecznie dotarła do środka transportu. Uśmiechnął si w duchu do siebie na wspomnienie tej zmiany z niesfornej złośnicy w przykładną damę na pokaz. Przypominała mu jego samego za młodu, a właściwie nawet z teraźniejszości. Wszak sztuka balansowania na krawędzi szlachetnej przykładności to była jego brożka.
Szlachcic podumał sobie jeszcze, wyglądając zza okna kamienicy na nocne niebo, by ostatecznie zebrać się i pognać do domu, gdzie winna czekać na niego jego córa.

z/t (Miło się pisało x3)


Powrót do góry Go down
 

Kamienice mieszkalne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 7Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

 Similar topics

-
» Kamienice mieszkalne
» Cennik łódek mieszkalnych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Pokątna-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17