Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Kamienice mieszkalne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Kamienice mieszkalne   07.09.15 23:16

First topic message reminder :

Kamienice mieszkalne

Kamienice mieszkalne piętrzące się wzdłuż odłogi ulicy Pokątnej, niezwykle malownicze, posiadające swój magiczny urok. Dzięki doskonałej lokalizacji mieszkania do wynajęcia są niewielkie, ale przy tym stosunkowo drogie - każdy chce rezydować jak najbliżej najruchliwszej magicznej ulicy. O poranku i w godzinach powrotu z pracy widać tutaj większą ilość czarodziejów i czarownic powracających do domów; w pozostałe godziny jest tutaj spokojniej, tylko czasami można natknąć się na dzieci bawiące się różdżkami z patyków.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Florean Fortescue
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue http://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 http://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 http://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 http://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674
współwłaściciel lodziarni
27
Półkrwi
Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
15
10
0
0
11
0
2
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kamienice mieszkalne   29.01.17 2:22

Poczuł jak ciężki kamień spada mu z serca, kiedy funkcjonariusze postanowili dać im spokój, niemniej dla pewności nie spuścił z nich oczu aż do momentu, kiedy ich sylwetki całkiem zniknęły za jednym z zakrętów. I też dopiero wtedy Florean postanowił się odezwać. - Florean Fortescue - odpowiedział, niepewnie ściskając jej dłoń, choć po chwili jego twarz rozjaśniła się charakterystycznym półuśmiechem. - Nie masz za co dziękować - odparł i już chciał dodać, że przecież każdy zrobiłby tak samo na moim miejscu, jednak uznał, że zabrzmiałoby to zbyt nawinie. Chciał, żeby była to prawda, ale w tych czasach większość osób bała się zaangażować. Z jednej strony ich rozumiał, ale z drugiej miał ochotę mocno nimi potrząsnąć i wygłosić im elaborat na temat tego jak bardzo są potrzebni. A jak widać czasami nie trzeba było wiele. - A do lodziarni zawsze serdecznie zapraszam, ale może jednak nie wydawaj tam ostatnich knutów. Nie chcę mieć cię na sumieniu - powiedział, wkładając ręce do kieszeni, bo jak zwykle zapomniał rękawiczek i już zaczynał odczuwać odmrożenia pierwszego stopnia na opuszkach swoich palców. - Idziesz w tą stronę? - Zapytał, wskazując szybkim ruchem podbródka odpowiedni kierunek. Nie chciał być nachalny, ale po tym zajściu zapewne jego nowa znajoma nie miała ochoty na samotne spacery. On na pewno nie miał, a poza tym mogli jeszcze spotkać tych funkcjonariuszy i dopiero wtedy mieliby poważne kłopoty. - Miałaś już wcześniej problem z tą policją? - Zapytał zaciekawiony, choć ostatnie słowo musiał zabarwić odrobiną pogardy. Inaczej nie dało się rozmawiać o tym najnowszym wymyśle ministerstwa. Florean autentycznie bał się myśleć o tym w jakim kierunku zaczął zmierzać magiczny świat. W bardzo, bardzo niewłaściwym. Nie chciał bać się wychodzić wieczorem na ulicę tylko dlatego, że nie urodził się arystokratą. To nawet brzmiało głupio, a jednak znajdowali się ludzie, którzy pragnęli tego pomysłu bronić. Niedawno mugole zakończyli wojnę i teraz czarodzieje mieli zacząć własną? Florean nie potrafił zrozumieć skąd biorą się tacy ludzie. On sam najchętniej żyłby w zgodzie z każdą muchą i każdym źdźbłem trawy - tym bardziej ciężko było mu się odnaleźć w tej nowej rzeczywistości.


Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Kamienice mieszkalne   26.05.17 16:48

Felix Berkley zazwyczaj wracał z pracy punktualnie, lecz dzisiaj - w ten wyjątkowy, radosny (powiedzmy) dzień - zupełnie stracił poczucie czasu. Zegarki umykały jego uwadze: ten na ręku, odziedziczony po pradziadku, dziwnym trafem ciągle chował się za mankietem sztywno wyprasowanej szaty, a ten duży, wiszący nad biurkiem w Magicznej Menażerii, ciągle zasłaniały fruwające po sklepie sowy. Tak, sowy; jakiś niezbyt rozgarnięty żartowniś - Felix podejrzewał nowo przyjętego pracownika, który znalazł się w sklepie magizoologicznym jedynie przypadkiem, wyczuwając szansę na wiosenne polepszenie stanu swych finansów - pootwierał kilka klatek, zapewne łudząc się, że buszujące po pomieszczeniu zwierzęta będą zachęcały klientów do wykupienia ptactwa. Och, jakże srogo się w swych dobrych intencjach mylił: Berkley doskonale wiedział, że nic, doprawdy nic tak nie odrzucało od zakupu sowy, jak faktyczna sowa - wielka, rozwścieczona i zdezorientowana nagłym uwolnieniem z małej klatki do klatki nieco większej, ograniczonej złudnymi, szklanymi barierami, oddzielającymi od ją całkowitej wolności - wczepiająca się złocistymi pazurami w głowę i przypadkowo uwalniająca swój stres w postaci ohydnej mazi, zdobiącej wątpliwą broszką drogą szatę.
Cóż, ten dzień nie należał do najprzyjemniejszych, dlatego też Felix zapętlił się w czasie, poskramiając, wyłapując a potem zamykając sowy w klatkach. Nie dość, że się spocił, to jeszcze zmęczył, a dodatkowo w domu oczekiwała go zapewne zdenerwowana małżonka. W obecnych czasach nawet chwilowe spóźnienie oznaczało kłopoty, dlatego Berkley mknął po Pokątnej tak szybko, jak tylko zdołał, chcąc jak najszybciej znaleźć się na progu kamienicy. W dzikim pędzie zauważył jednak znajomą sylwetkę, kolorowe ubranie, zaczesane do góry włosy, ba, dobiegł go nawet ciepły głos mężczyzny, w którym od razu rozpoznał dawnego znajomego z czasów Hogwartu.
- Panie Floreanie, co za spotkanie! - zakrzyknął, nie bacząc na oglądających się za nim przechodniów. Tak, Felixowi za czasów szkolnych zdarzało się mówić wierszem, co spotykało się z zachwytem Puchonów i zażenowaniem całej reszty hogwarckiej braci. Zobaczenie Floriana od razu uruchomiło ciąg słownych nawyków. Czym prędzej podszedł do znajomego, zerkając ciekawsko za oddalającą się w bok brunetką. - Mimo upływu lat: zawsze czarujący - to twoja wybranka? - uśmiechnął się szeroko, klepiąc Fortescue po ramieniu i wskazując dłonią znikającą w bocznej bramie kobietę. Pytanie niezbyt logiczne; gdyby była to faktycznie ukochana Floreana, ten z pewnością zapoznałby ją z kolegą...albo i nie, bowiem Felix wyglądał jak osiem merlińskich nieszczęść: rozczochrany, cały w piórach i drobnych zadrapaniach, o wątpliwie przyjaznym sowim zapachu, jaki roztaczał wokół siebie, nie wspominając.




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Florean Fortescue
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue http://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 http://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 http://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 http://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674
współwłaściciel lodziarni
27
Półkrwi
Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
15
10
0
0
11
0
2
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kamienice mieszkalne   27.05.17 1:50

Odprowadził Daisy wzrokiem, po czym ruszył dalej w kierunku swojego mieszkania. Czuł, że jeżeli w przeciągu dziesięciu minut nie wejdzie do ciepłego pomieszczenia to odpadną mu opuszki palców. Pomimo drugiej połowy kwietnia było mu zimno - możliwe, że to oznaka zbliżającej się choroby. Tak czy owak marzył jedynie o powrocie do domu, ciepłej herbacie i miękkiej pościeli. Poza tym nie miał ochoty kręcić się po okolicy przez obawę, że ponownie natknie się na funkcjonariuszy magicznej policji i tym razem nie uda mu się ich tak szybko zbyć. Naprawdę nie miał zamiaru trafić do Tower - ani teraz, ani w bliskiej czy odległej przyszłości. Tak więc przyspieszył kroku, lecz ledwie zdążył to zrobić, a już usłyszał za plecami swoje imię i lekko zesztywniał na ten dźwięk. A więc jednak pomyślał, już przygotowując się na odprawienie kolejnej szopki, jednak jedno spojrzenie na mężczyznę wystarczyło, by przekonać się, że nie jest powiązany z tamtymi ludźmi. Musiał się skupić, by przebić się przez tą chmurę nieprzyjemnego zapachu i nie zwracać uwagi na wszechobecne pióra. Dopiero po pytaniu o Daisy trochę otrzeźwiał, uświadamiając sobie z kim ma do czynienia. - Felix? Felix Berkley? - Upewnił się, bo jednak od zakończenia szkoły minęło długich dziesięć lat i mógł się mylić. - Nie - odpowiedział zgodnie z prawdą, podążając za wzrokiem mężczyzny. - Znaczy... - zreflektował się szybko, że od przedstawienia przed funkcjonariuszami nie minęło zbyt dużo czasu i powinien jeszcze przez chwilę brnąć w tą wymyśloną historię. - Tak, powiedzmy - dodał wymijająco, jednak niemalże w tej samej chwili uśmiechnął się szeroko i zmierzył znajomego wzrokiem. - Felix, nie wierzę, po tylu latach spotykamy się właśnie tutaj! Co się u ciebie działo przez te wszystkie lata? - Zagadał i choć nie miał w tym momencie ochoty na rozmowę, jego charakter nie pozwalał mu na zlekceważenie mężczyzny. Dlatego też żywił cichą nadzieję, że i on ma jakieś plany na ten wieczór, dzięki czemu zakończy tą rozmowę tak szybko i niespodziewanie jak ją rozpoczął.




As we were dancing in the blue
I was synchronized with you
But now the sound of love is out of tunefor the rescue
Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Kamienice mieszkalne   28.05.17 19:24

Gdy tylko na twarzy Floreana zakwitło coś w rodzaju zrozumienia, twarz Felixa rozpromieniła się nieziemsko. Pamiętał go! Mimo upływu lat, mijającego czasu i innych szalonych, magicznych utrudnień, nad którymi pracowano w pocie czoła w Departamencie Tajemnic. Cóż, Fortescue niewiele się zmienił, natomiast Berkley mocno wychudł, w niczym nie przypominając już pękatego grubaska, z trudem turlającego się po licznych hogwarckich schodach, o przeskakiwaniu przez obraz z soczystą gruszką, prowadzący do krainy kuchennej szczęśliwości, nawet nie wspomniawszy. - Tak, to ja! - przytaknął entuzjastycznie, od razu czując wstępującą w niego energię. W tych ciężkich, chmurnych czasach, napotkanie dawno niewidzianego znajomego zawsze poprawiało mu humor. - No, może nie wyglądam zbyt wystawnie, ale...no, cóż, ciężki dzień w pracy - dodał nieco zakłopotany, otrzepując niepierwszej świeżości szatę z resztek białego pierza, wirującego teraz wokół nich niczym płatki brudnego śniegu.
- Ładniutka - pokiwał z uznaniem głową, chociaż widział jedynie tył odchodzącej kobiety i jej długie włosy. - Nie boisz się jej tak puszczać samej? Nie powinieneś jej odprowadzić? - spytał po sekundzie zawahania, marszcząc brwi. - Żyjemy w niebezpiecznych czasach - wytłumaczył szybko, nie chcąc, by Florean odebrał jego sugestię jako atak bądź napastliwą aluzję do nieodpowiedzialności. Kiedyś sądził, że w okolicach Pokątnej jest stosunkowo bezpiecznie, lecz poczucie spokoju okazało się niezwykle fałszywe, zwłaszcza w świetle ostatnich wydarzeń. Odkaszlnął lekko, zerkając ponad ramieniem znajomego, ale nie zauważył już uroczej dzierlatki. Musiała skręcić w bramę lub wejść do mieszkania, powrócił więc wzrokiem do twarzy mężczyzny, uśmiechając się szeroko, chociaż z widocznym zmęczeniem. - Ach, od ilu miesięcy obiecuję sobie, że wpadnę do twojej lodziarni - pokręcił z zakłopotaniem głową. - Niestety, nie mam zbyt wiele czasu, pracuje teraz w sklepie magizoologicznym, dziś sowy pouciekały nam z klatek, urwanie głowy. Oczywiście nie dosłownie, sowy to nie smoki - co by to było, smoki w klatkach, wyobrażasz to sobie? Poza tym...ożeniłem się z Mary, będziemy mieli dziecko, nie mogę się doczekać, chociaż...trochę się niepokoję - zaczął trajkotać w swoim dawnym stylu, wesoło i entuzjastycznie, dopiero przy ostatnich słowach tracąc rezon. Uśmiech nieco się zasmucił a Felix wzruszył dziwnie chudymi ramionami, jakby przepraszając za swoją tchórzliwość. - Patrząc na to, co dzieje się w Londynie, to nie jest najlepszy moment na powiększanie rodziny - mruknął już prawie bezgłośnie, zakładając kosmyk cienkich włosów za nieco zbyt odstające ucho. - Ale dość u mnie! U ciebie - powodzi się? Ładna panienka to narzeczona czy na razie towarzyszka na dochodne? - zażartował, starając się nieco złagodzić negatywny wydźwięk swej wcześniejszej wypowiedzi.




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Florean Fortescue
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue http://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 http://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 http://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 http://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674
współwłaściciel lodziarni
27
Półkrwi
Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
15
10
0
0
11
0
2
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kamienice mieszkalne   29.05.17 0:11

- Daj spokój! - Odparł, machnąwszy dłonią na podkreślenie swoich słów. Owszem, Felix nie prezentował się najlepiej, ale kim był Florian żeby mu o tym mówić prosto w twarz. On raczej usilnie próbowałby mu wmówić, że w ogóle nie cuchnie i wygląda całkiem normalnie - grzeczność Flo czasami przekraczała określone granice.
- Dziękuję - odparł nieco zmieszany, naprawdę nie chcąc ciągnąć tego tematu. Bał się, że Barkley zacznie mu zadawać niewygodne pytania, na które nie będzie potrafił wymyślić zgrabnej odpowiedzi. Nie był najlepszym kłamcą - w zasadzie często słyszał porównania swojej twarzy do otwartej księgi, aczkolwiek starał się nad tym pracować. W obecnych czasach lepiej było panować nad mimiką i wypowiadanymi słowami. Nawet jeżeli rozmawiało się ze starym znajomym, co Floreanowi pomału zaczynało ciążyć. Obawiał się popadnięcia w paranoję. Obawiał się momentu, w którym każdy napotkany człowiek zacznie być dla niego potencjalnym wrogiem. - Nie popadajmy w paranoję - powiedział, nieświadomie nawiązując do swoich skłębionych myśli. - Widziałbym jeżeli coś by się jej stało - dodał, spoglądając kątem oka na drzwi, w których zniknęła Daisy. Gdyby faktycznie byli razem Florean z pewnością odprowadziłby ją pod same drzwi i jeszcze sprawdził czy nikogo nie ma na korytarzu. Ale nie byli razem, nawet się nie znali.
Lodziarnia. Muszą chwycić się tego tematu. - Zapraszam! - Powiedział, zmuszając kąciki swoich ust do lekkiego uniesienia w przyjaznym geście. Słuchał cierpliwie jego słowotoku, co i rusz kiwając przy tym głową. - Sklep magizoologiczny? Wspaniale! Haha, smoki w klatkach - to musiałyby być bardzo duże klatki i bardzo duże pomieszczenia - mówił co jakiś czas, jednak myślami był gdzieś daleko. - Mary? Tą Krukonką z naszego roku? - Nie mógł sobie przypomnieć jej nazwiska, lecz był pewny, że to ona. Zawsze mieli się ku sobie, przynajmniej tak zapamiętał to Florean. - Och, chłopiec czy dziewczynka? - Zapytał z grzeczności, bo właśnie tak robili ludzie jak dowiadywali się o takich rzeczach. Oprócz tego pomyślał, że wszyscy dookoła już się żenią i zakładają rodziny, a on wciąż dryfował samotnie. Kto wie, może kiedyś i na niego przyjdzie pora? Przez swoje wszystkie nieszczęścia w miłości zaczynał w to wątpić, ale jak to się mówi, nadzieja umiera ostatnia. A może i samotne życie nie byłoby takie złe? - Na pewno sobie poradzisz - pocieszył go, lecz i z jego twarzy zniknął uśmiech, kiedy usłyszał kolejne słowa. - Nie, to nieprawda - powiedział, bo choć po części się z nim zgadzał, to jako zakonnik nie mógł pozwolić na takie myśli. - Wierzę, że to wszystko niedługo się uspokoi. Trzeba być dobrej myśli - powiedział i uśmiechnął się, ale wewnątrz miał ochotę uderzyć się w czoło za sprzedawanie takich tekstów. - Eee, zobaczymy - powiedział, drapiąc się po szyi. - Nie chcę zapeszać - dodał, mając nadzieję, że to odsunie Felixa od tematu. - A poza tym u mnie wszystko dobrze, interes się powodzi - odparł, wzruszając ramionami, choć obecnie oceniał swoje życie raczej na minus, mimo że usilnie próbował wyjść na plus lub chociaż na zero.




As we were dancing in the blue
I was synchronized with you
But now the sound of love is out of tunefor the rescue
Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Kamienice mieszkalne   29.05.17 19:07

- No, może masz rację - przytaknął kulawo na paranoiczne szufladkowanie niepokoi. Felix, jak zawsze spolegliwy i odzwierciedlający poglądy rozmówcy, nie zamierzał wpędzać Floreana w depresję, snując przed nim obraz mrocznego, niebezpiecznego Londynu, co jednak nie zmieniało strachu kiełkującego gdzieś głęboko w sercu. Bał się o Mary, bał się o swoją rodzinę, bał się o znajomych - także tych dalszych i chociaż nie widział się z Fortescue całe wieki, to nieco zafrasowała go jego bledsza niż zapamiętał twarz. Mężczyzna wydawał się nieco zdenerwowany i zdezorientowany, a niefrasobliwość w kwestii bezpieczeństwa ukochanej, zdała się Berkleyowi trochę podejrzana. Nie skomentował jej jednak, przywracając na swej twarzy lekki uśmiech. - W końcu to nie Nokturn, prawda? Co złego może zdarzyć się na Pokątnej - powiedział dziarsko, chcąc raczej pocieszyć samego siebie niż budować nić bezpiecznego porozumienia ponad podziałami poglądów. Przestąpił z nogi na nogę, coraz szerszym uśmiechem witając kolejne słowa Floriana. Rozbawił go anegdotką ze smokami - wybornie; już dawno nie spowodował w nikim zapowiedzi śmiechu, dlatego poczuł się od razu lepiej, kiwając zachęcająco głową. - Może odwiedzimy cię z Mary. Ma różne zachcianki. Pokocha cię, jeśli przygotujesz jej lody o smaku czekoladowej cebuli - kontynuował bardziej beztroski temat, potakując i wewnętrznie wzruszając się na wieść o tym, że Fortescue pamiętał o jego sympatii ze szkoły. Tak właśnie wyglądała moc Puchonów - czujni, poinformowani i czuli. - Dalej tak samo mądra i jeszcze piękniejsza - westchnął z wyraźnym rozczuleniem, po chwili marszcząc dziwnie nos, jakby nieco zawstydził się tego zachwyconego wdzięku. - Jeszcze za wcześnie, żeby to ustalić. Chciałbym chłopca, wiesz, pierworodny syn... - kontynuował temat rodziny z wyraźnymi wypiekami na twarzy - temat dziecka wyraźnie sprawiał mu przyjemność i rozświetlał zielone oczy, przygaszone dopiero trudniejszymi tematami. Słuchał pociechy Floreana w milczeniu, wsuwając długie, chude palce do kieszeni brudnego, poszarpanego płaszcza. Może Fortescue miał rację, może faktycznie wszystko się ułoży.
- Oby było tak, jak mówisz - podsumował cicho, zerkając przy okazji na stary zegarek. Późno. - Na Merlina, już dawno powinienem być w domu, Mary mnie zabije - jęknął, poklepując Floriana po ramieniu. Na chwilę zatrzymał dłoń na jego ręce, zastanawiając się, czy nie zaprosić go na kolację, ale wolał nie sprawiać żonie niespodziewanej wizyty: ciężko znosiła pierwsze miesiące ciąży. - Odwiedzimy cię niedługo w lodziarni, obiecuję! Ucałuj swoją wybrankę! - polecił, po czym odwrócił się na pięcie i ruszył żwawym krokiem w przeciwną stronę, odwracając się tylko raz, by pomachać Floreanowi przez ramię.

| zt x2




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
 

Kamienice mieszkalne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

 Similar topics

-
» Kamienice mieszkalne
» Cennik łódek mieszkalnych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Pokątna-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17