Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Samuel Skamander

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
28
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
32
20
1
0
0
1
9
10
Czarodziej

PisanieTemat: Samuel Skamander   08.09.15 16:51


Samuel Skamander

Data urodzenia: 14 grudnia 1928 r.
Nazwisko matki: Goshawk
Miejsce zamieszkania: Londyn
Czystość krwi: czysta ze skazą
Status majątkowy: średniozamożny
Zawód: starszy auror
Wzrost: 184 cm
Waga: 81 kg
Kolor włosów: czarne
Kolor oczu: ciemne, brązowe
Znaki szczególne: Zapalczywość w spojrzeniu, gentleman w gestach, niezwykła dźwięczność w niskim głosie, magnetyzm w wyglądzie oraz czerń w ubiorze; cztery grube blizny na knykciach lewej dłoni; okrągła blizna po wypaleniu na lewym ramieniu; pionowa blizna idąca od nadgarstka do knykcia przy środkowym palcu prawej dłoni; rany na lewym przedramieniu po cięciu się nożem; blizny w kształcie podłużnych cięć szpon na klatce piersiowej; szramy po lewej stronie twarzy: jedna ciągnąca się od kości policzkowej do kącika ust, druga, cieńsza i mniej widoczna, wzdłuż kości szczęki; oberwany płatek lewego ucha; głęboka rana po prawej stronie szyi w okolicy tętnicy


Samuel urodził się późną, zimową nocą 14 grudnia 1929 roku,  jako pierworodny rodziny Sakmender, sławnych już wtedy, hodowców aetonów. Wydarzenie było to niemałe, bo początkowe spekulacje uzdrowicieli, prognozowały liczne, ciążowe komplikacje. Jednak Samuel - wbrew przewidywaniom - urodził się zdrów i z niezwykłą werwą zakomunikował światu swoją obecność - oczywiście przez głośny płacz.  
Dziecko było z niego niezwykle ruchliwe, obdarzone absurdalną odwagą, czy też brawurą, często sięgającą o głupotę. Jeszcze w kołysce zdarzało mu się poznawać granice bezpiecznej przestrzeni i mimo czuwającej nad nim matki - nabić sobie kilka guzów przy upadku.  
Jako kilkulatek - napędzał strachu rodzicom, ładując się w kolejne kłopoty. A to wpadł do studni (zaliczając pierwsze pływanie), a to spadł z młodego aetona, czy nawet pobił się kolejny raz z dzieckiem sąsiadów. Rodzice z surowym ojcem na czele, choć kochający, wciąż próbowali stosować kolejne kary i szlabany, byleby ich syn w końcu uspokoił swą nadpobudliwość.  W końcu, rósł na przyszłego dziedzica hodowli (przynajmniej tak im się zdawało)!
Z nadzieją spoglądano na radość, jaka ogarnęła ich syna, gdy dostał swoją pierwszą miotełkę. Płonna wiara, że nabytek, wybije chłopcu z głowy dzikie wymysły - szybko się rozmyły. Chłopiec wracał brudny, w błocie, z podartymi kolanami i z radosnymi ognikami w oczach oraz dumnymi słowami "wygraliśmy!".
Chłopiec bardzo łatwo zjednywał sobie inne dzieci, działając niemal jak magnes, przyciągając kolejne osóbki, w grono jego znajomych. Pola do dziecięcych popisów było wiele, w końcu mały Skamander wychowywał się z dala od miastowych wrzasków. Miał także do dyspozycji (nie zawsze za przyzwoleniem rodziców) przepiękne, pełne dostojeństwa aetony, które w pewien sposób, przypominały Samuela. Przede wszystkich, ze względu na nieprzewidywalność i zachowaną, dziką mądrość w ciemnych ślepiach. Chyba te właśnie cechy młody Skamander ubóstwiał w aetonach. Kochał te stworzenia na swój pokrętny, samuelowy sposób. Z tej jednak racji - swoją przyszłość upatrywał zgoła w innym miejscu (to nic, że jeszcze nie wiedział w jakim).
Jego zapał oraz zainteresowanie ze strony rodziców osłabły w momencie, kiedy to w domu, pojawiło się małe, kwilące stworzenie, które określono mianem jego siostry...
Samuel szybko zauważył, że mała istota - Judith, przynajmniej przez okres pierwszych lat, stała się dużo bardziej absorbująca rodziców, niż wszelkie jego poczynania. Przymykano oczy, na jego wybryki, skupiając  uwagę na młodszym dziecięciu. Wywoływało to w nim dziwne ukłucie złości zazdrości, ale na tyle delikatne, by nie opanowywała jego poczynań.
Choć, jako chłopiec wolał bawić się z rówieśnikami, choć czasem irytowała go obecność ruchliwej, ale wciąż nieporadnej kilkulatki, pozwalał małej zerkać, na jego świat. Czasem nawet bez wiedzy rodziców, chłopiec zabierał siostrę, na organizowane z kolegami mecze Quidditcha (dumnie powiedziane, jeśli chodzi o zbieraninę chłopców na dziecięcych miotełkach). "Patrz mała" - chciał powiedzieć - "zobacz, jaki twój STARSZY brat jest fantastyczny!".
Ileż by nasz młodzik ofiarował, aby owo "utracone" zainteresowanie rodziców, dotyczyło także jego szkolnych czasów!



O tym, że w wieku 11 lat czeka go rozłąka z rodziną i wielka przygoda w zamku - wiedział od dłuższego czasu. I ledwie utrzymywał wyobraźnię na wodzy. Poznał kilka dzieciaków, które nieco starsze od Samuela, szczyciły się  swoim przydziałem. Oczywistym więc było, że w dniu 11 urodzin, otrzymany z Hogwartu list stał się światłem (i przepustką), za którym chłopiec chętnie podążył.  Tak, Samuel lubił światło i choć zawsze ciągnął za sobą kłopoty - wciąż kroczył tą ścieżką, niczym dumny rycerz.
Tiara nie miała większego problemu z przydziałem Samuela w szeregi Gryfonów. Jego, niemal sztandarowa głupia odwaga i oddanie, jakim się odznaczał, nie pozwalała na przydział w jakimkolwiek innym miejscu. Nawet, jeśli młody Skamander posiadał w sobie kilka innych cech, które mogły go sklasyfikować, jako pretendenta do innych Domów, to gryfońska brawura, była na tyle dominująca, że nie było mowy o innym wyborze.
Płomień, który tlił się w sercu Samuela - wybuchł. Z daleka od czujnego, karcącego spojrzenia ojca, chłopiec bardzo szybko rzucił się w wir szkolnej zawieruchy. Jego (jeszcze) nieokiełznany charakter ciągnął go we wszelkie możliwe formy aktywności. Jeśli działo się coś niezwykłego - można było stawiać własną sowę, że Samuel znajdował się w centrum wydarzeń. Budziła się w nim imponująca siła charakteru, która niejednokrotnie wciskała go kłopoty. Konsekwencje przyjmował dumnie, nie krył się za swoim towarzystwem, czy kłamstwami (choć kłamać potrafił). Źle, czy dobrze - ale zawsze otwarcie. Zdarzało się nawet, że winę przyjmował wyłącznie na siebie, chroniąc tym samym towarzystwo "zbrodni". U jego boku zazwyczaj stał przyjaciel, z którym znajomość trwała dawno po zakończeniu szkoły.
Z racji swojego zachowania wybryków - był w szkole znany. Popularny nawet. Jednak wzbudzał skrajne emocje. U jednych podziw, czy zachwyt, u drugich zazdrość i zawiść. Szczególnie, że dorastający młodzieniec, przyciągał rozmarzone spojrzenia szerokiego grona uczennic. Z czego - na nieszczęście wspomnianych - nagminnie korzystał.



Szkoła oferowała Samuelowi nie tylko towarzyską rozrywkę (choć wszędzie potrafił ja sobie zapewnić). Jeszcze zanim  został przyjęty w szeregi Gryfonów, wiedział, że musiał dostać się do drużyny Quidditcha - czego dopiął. Z racji brawurowych poczynań, świetnie odnalazł się w roli pałkarza, wzbudzając jeszcze więcej emocji, nie tylko w sercach rozanielonych panien. Sam wielokrotnie lądował w skrzydle medycznym, kiedy to niektóre niesnaski rozstrzygano podczas meczu. Tak, tłuczki zdecydowanie lubiły go atakować i z wielką wzajemnością...
Kłamstwem by było powiedzieć, że Samuel skupiał się tylko na szaleństwach towarzyskich i meczach. Choć zajmowały dużą część jego czasu, obowiązków uniknąć nie mógł. Nie przykładał się do nauki szczególnie, ale oceny miał przyzwoite, wybijając się jednak, gdy chodziło o praktyczną stronę zaklęć i uroków. Skutkowało to oczywiście uczestnictwem w pojedynkach i braniu kolejnych konsekwencji na swoje barki. Zainteresował się także eliksirami i zdecydowanie przykładał do zajęć z OPCM. Były to jednak zajęcia, z którymi (w tej chwili) nie wiązał swojej przyszłości.
Wielkim nieszczęściem były dla Samuela próby przyswojenia wiedzy z Transmutacji. Krzywił się nawet na samą myśl, że trzeba było zaliczyć ów przedmiot, ale wrodzona duma, nie pozwalała mu się wycofać. Mimo ogromnych oporów i nieprzyjemnych skutków testowanych czarów (nie, ależ nigdy nie zdarzyło mu się zemdleć, podczas jednej z przemian), zdał.



Nie licząc drobnych wyjątków, każde wakacje i przerwy semestralne - spędzał w domu. I wcale tak chętnie nie wracał, jak większość szkolnych przyjaciół. Poczynania, wybryki i zachowania Samuela, były skrupulatnie donoszone jego rodzicom. Każdy więc przyjazd pokutował w kłótnie, kary i coraz cięższą atmosferę, a chłopak - buntował się. Choć ulegająca ojcu - matka, nie miała za wiele do powiedzenia, starała się łagodzić sytuacje i przy ich młodszym dziecku nakazywała - unikać większych starć. Samuel musiał przyznać sam przed sobą, że zazdrościł siostrze.  Choć wiedział, że jego zachowanie było niepoprawne, to ciężko było mu się zgodzić, by to on ściągał największe bury. Często był zły na młodszą, okazjonalnie okazując ową niechęć, choć - sama Judi, nie zasłużyła sobie na takie traktowanie (przynajmniej, dopóki nie wdawała się z nim w kłótnie). W chwilach refleksji i w rekompensacie, zabierał dziewczynkę na wciąż organizowane mecze "podwórkowego" Quidditcha, opowiadał o Hogwarcie. A gdy biegała za nim niepotrzebnie, potrafił przerzucić siostrę przez ramię i krzyczącą, wyrywającą się, dostarczyć do domu. Tak, relacje rodzeństwa były skomplikowane, ale Samuel doskonale wiedział, że nie odpuściłby nikomu, kto śmiałby tknąć Judith. Choć nigdy głośno tego nie powiedział - kochał swoją siostrę. W końcu, była jego rodziną.
Wracając jednak do towarzyskich kwestii...
Samuel potrafił imponować. Nie miał problemu ze zdobyciem upatrzonej dziewczyny.Wszystkie jednak..szybko traciły jego zainteresowanie. Choć każdą traktował z budującą się szarmancją, ciężko było mu związać się z kimś na dłużej. Owo podejście zmieniło się odrobinę na ostatnim roku nauki, gdy swoje zainteresowanie skierował ku pannie...ze Slytherinu. Elizabeth Falwey, młodsza o rok dziewczyna, która wykazywała podobną mu nieprzewidywalność. Ich burzliwy związek zakończył się po roku. Charakterystyczna dla Samuela "zapaść" uczuciowa dała o sobie znać znowu i we względnej przyjaźni - rozeszli się. I choć Skamander kolejny raz, na własne życzenie wolał zostać sam, związek z panną Falwey wskazał mu kierunek, pozwalający - już po szkole - spotkać kobietę, którą szczerze pokochał, i która bezsprzecznie i wywoływała nieprzerwany płomień uczuć. Nawet, kiedy zniknęła.



Ukończenie szkoły nieubłaganie łączyło się z faktem powrotu do domu. Samuel wiedział doskonale, że ojciec życzył sobie, aby to on zajął się hodowlą. W końcu taka spuścizna nie mogła przepaść. Judith poszła do szkoły, więc ojciec włożył na barki syna liczne obowiązki, przyuczając tym samym do roli spadkobiercy hodowli. Chcąc nie chcąc - Samuel podjął się zadań, które mu wyznaczono. I mimo, że uwielbiał aetony - wciąż nie widział siebie, jako dumnego hodowcy. Płomień w sercu ciągnął go dalej, do wyzwań, do niebezpieczeństw...i choć nie potrafił ich skonkretyzować, wierzył, że jego miejsce jest gdzieś dalej.
Młody Skamander był świadomy, że ojciec planował znaleźć mu odpowiednią małżonkę. Rodziciel miał niezwykłe aspiracje, do znalezienia się na liście szlacheckiej, więc potencjalna małżonka dla syna, musiałby być z odpowiedniego, czystszego rodu. Na szczęście, owa aspiracja nie była grzmiącą siłą, odpowiednia czystokrwistym rodom. Młodzieniec wierzył, że będzie miał wybór, do którego... wcale mu się nie spieszyło. Jednak los - szykował Samuelowi zupełnie inne plany.
Gabrielle poznał czystym przypadkiem. Mugolaczka, którą poznał na Pokątnej, towarzyszyła swojej starszej siostrze w zakupach. I choć obie wykazywały się niezwykłym urokiem, to Gabrielle ujęła go od pierwszej chwili i krzywego uśmiechu, gdy odrzucała jego flirt. A Samuel lubił być łowcą. Im dziewczyna bardziej się opierała, tym on brnął w zauroczenie mocniej. A był uparty w swym dążeniu. I choć wydawało się, że jest to kolejne, niestałe uczucie młodzieńca - stało się inaczej.
Jak się okazało, siostry pochodziły z niemagicznej rodziny, obie też obdarzone talentem, swoje nauki pobierały w Beauxbatons, by w ostatnich miesiącach, wrócić do rodziny w Londynie.
Nie było dnia, czy wolnej chwili, w której Samuel nie gnał na spotkanie z dziewczyną, która - w końcu uległa młodzianowi. Właściwie - oboje ulegli, kosztując doznań, których wcale się po sobie nie spodziewali. Związek rozwijał się we względnej tajemnicy. Żadne z nich nie obnosiło się ze swoimi uczuciami, ale każde widziało wspólnie, obraną drogę. Każde uczyło się od siebie nowych rzeczy. Gabrielle choćby - zainteresowała chłopaka  typowo mugolską techniką, zaszczepiając fascynację motorami (i tak Samuel zdał prawo jazdy).  Dziewczyna za to - uległa urokowi dumnych aetonów, pozwalając sobie na naukę jazdy, na tych stworzeniach.
Rodzice nie widzieli nic poważnego w żadnym ze wcześniejszych związków Samuela, więc i czarnowłosa piękność, nie zwróciła ich większej uwagi. Ojciec dostrzegał jedynie na fakt, że syn w końcu poważniej zaczął traktować swoje zajęcia, nie interesując się jego osobistymi pobudkami. Możliwe, że matka potrafiła dostrzec prawdę, ale nie zdradzała się ze swoimi obserwacjami. Siostra zaś, zajęta szkolnym życiem, nie miała czasu na obserwacje, a chłopak też za wiele nie mówił.
Samuel, w wieku 20 lat - oświadczył się Gabrielle. Chciał ją widzieć jako żonę. Był skłonny nawet poświęcić się hodowli, byleby tylko ukochana mogła stać u jego boku. Zanim jednak zdradził rodzinie swoje plany, los gorzko zadrwił z Samuela.



Gabrielle została znaleziona kilka nocy później, w wynajmowanym przez nią mieszkaniu. Samuel nie widział się z narzeczoną dwa długie dni, a to, co został po przekroczeniu progu, zmroziłoby serca największych twardzieli. Początkowo sugerowano morderstwo na tle rabunkowym, ale interwencja aurorska szybko wykluczyła te spekulacje. I już nie było wątpliwości, że dziewczyna zginęła z ręki czarnomagiczego uroku.
Co czuł Samuel? A cóż miał czuć? Znaleźli go klęczącego, tulącego okrwawione ciało kobiety. Furia, która go ogarnęła, płomień, który spalał go żywcem, równała się sile aurorskich ramion, które wstrzymywały go, przed znalezieniem pomsty na własną rękę. Jego furia  zmieniła się w pustkę, kiedy sprawę bardzo szybko zamknięto, a sprawców wrzucono w czeluści Azkabanu. Czemu to wszystko się działo? Dlaczego jego ukochana zginęła? Powodem było jej pochodzenie, przynajmniej - taką odpowiedź usłyszał. Czy była to jednak cała prawda?
Na samym pogrzebie zabrakło Samuela. Przyszedł na cmentarz dopiero po wszystkim, siedząc przed nagrobkiem w milczeniu, strażniczy anioł. Nie pamiętał, czy płakał. Nie czuł słonego smaku łez, dostrzegł za to wśród nagrobnych kwiatów - pierścionek. Ten sam, który ofiarował Gabrielle, przy oświadczynach. I płomień kolejny raz buchnął, wraz z postanowieniem i ścieżka, którą miał zamiar wybrać.



Decyzja o pójściu Samuela na kurs aurorski była nieodwołalna. Trzymał się swego postanowienia mocno, rozpaczliwie, niczym ostatniej deski ratunku. I tym była dla niego owa decyzja. Nie uległ prośbom matki , czy groźbom ojca o wydziedziczeniu. Nie próbował jednak się kłócić. Zniósł płacz matki i uderzenie ojca, by kolejnego dnia wynieść się z rodzinnego domu. Nawet, gdyby chciał - nie potrafił wytłumaczyć swego zachowania. Przeniósł się do centrum Londynu, wynajmując niewielką kawalerkę. I choć się nie spodziewał, niedługo potem ojciec zaoferował mu finansową pomoc. Czy coś wiedział?
Ze swoją tragedią, Samuel walczył sam, przynajmniej do czasu, gdy przyjaciel zaoferował mu spotkanie. I ten, był jedynym, który podzieliła jego brzemię. Nie mówił nikomu więcej o tym, co go spotkało, nie próbował leczyć swojej przeszłości, zakopując swój ból, zmieniając go w siłę do działania, jakiego się podjął. Skupił się na kursie, który zajmował większość jego czasu. Mordercze nauki, wykańczające treningi i praktyczne sprawdziany zdał za pierwszym razem. Jednak w sytuacji Samuela, nie dało się inaczej. Determinacją w tamtym momencie przebijał większość pozostałych kursantów. Wykazywał się ogromną zapalczywością i skutecznością, niemal do bólu, do wykończenia, nie pozwalając sobie na chwile słabości. Im trudniejsze zadania otrzymywał, tym lepsze wyniki zdobywał. Czasem nawet szeptano między sobą, ostrzegano przed nim, szczególnie, gdy przychodziło do zajęć praktycznych.  Walczył zawsze do końca i z całych sił. Doprowadzając nieraz siebie i innych, do granic wyczerpania. Uspokoił się nieco dopiero w momencie, gdy zdał ostatnie egzaminy. Został pełnoprawnym aurorem.



Los upomniał się o jego uwagę znowu. Tragedia, jaka zraniła go boleśnie, zapaliła się wraz z krzywdą wyrządzoną jego siostrze. Tym razem jednak, jego obsesją stało się znalezienie sprawców, którzy pozostawili Judith złamaną, bez chęci do życia. Nie mógł zawieść, nie mógł pozwolić, żeby jakakolwiek ukochana mu istota cierpiała. Krążył więc wokół swojej siostry, niczym wilczur, obdarzając ją nadopiekuńczą, braterską pomocą.  Nie ufał nikomu, kto kręcił się wokół Judi, dlatego i jej wybranek zdobył sobie tylko i wyłącznie jego niechęć. Nawet, jeśli związek został pochwalony błogosławieństwem ojca, Samuel nie potrafił odpuścić. Wbrew wszystkim, zabierał siostrę na zorganizowane, specjalnie dla niej - mecze Quidditcha. Odwiedzał częściej niż kiedyś i wciąż obserwował narzeczonego Judith. Mimo próśb siostry - nie potrafił zaufać jej wybrankowi. I specjalnie się z tym nawet nie krył. Nie chciał i nie miał zamiaru.



Samuel odnajdował specyficzne ukojenie w pracy, lubił działać, jeszcze bardziej uwielbiał, gdy udało mu się schwytać kolejne, czarnomagiczne ścierwo. Pałał do takich czystą nienawiścią, działając z wyrachowaną metodycznością. Ciężko było go zatrzymać, gdy złapał trop. I nie lubił półśrodków. Często przez to upominany, raz zawieszony, gdy zaatakował podejrzanego, a który okazał się jakimśtam-szlachecko-ważnym-synem-kogośtam. Zdecydowanie, za łatwo zbierał wrogów. Równie jednak dobrze, zjednywał sobie przyjaciół.
Brawurowo wykonywał swoje obowiązki, właściwie nie zważając na swoje bezpieczeństwo, często przez to, lądując w św. Mungu. Zawsze wolał osłaniać, wychodzić do przodu. Może była to niepotrzebna "zabawa" w rycerza, ale...inaczej nie chciał działać. A może nie potrafił? Może gdzieś głębiej wciąż szukał odkupienia?
Tak, zdecydowanie warto było mieć go w drużynie, podczas aurorskich misji. Mimo niedużego stażu, Skamander odznaczał się czujnością i niebywałą intuicją, jeśli chodziło o poszukiwania. Wyrobił sobie dodatkowo mocniej swoją gentlemańską naturę, która objawiała się przy każdym jego spotkaniu z kobietami. Wzmocniły się cechy pielęgnowane jeszcze w szkole, przedstawiając obraz mężczyzny przenikliwego, zapalczywego, silnego, ale szalenie magnetycznego. Wielu na pewno dodałoby do tego zestawu "nieprzewidywalność zahaczającą o szaleństwo", ale Samuel wyśmiałby tak twierdzących. Jeśli ktokolwiek miałby się go bać, to tylko ci, których ścigał. Chyba, że jesteś jednym z nich?...
Tak, czy inaczej, ciężko było przejść obok obojętnie. Cały ten komplet cech i zachowań obleczone w czerń ubrań, jakie upodobał sobie nosić, długich, równie czarnych włosów, zwykle spiętych na karku, spojrzenia, w którym skrywała się tajemnica i wciąż nieujarzmiona siła oraz okazjonalnego uśmiechu, który skrywał jeszcze więcej, niż sam właściciel mógłby powiedzieć. A kryje się w nim też filozof, więc mógłby przyjemnie  o sobie opowiadać. Pytanie tylko by brzmiało - czy zechciałby to zrobić?

ps. Tak, ma motor, na którym zazwyczaj jeździ.



Patronus: Samuel jest uparty i niezwykle zacięty, szczególnie, jeśli dąży do upatrzonego celu. Będzie wspinał się po kolejnych szczytach, stromych przeszkodach, cały czas wyżej i wyżej - zupełnie jak to górskie stworzenie - koziorożec. Nie przerażają go wysokości, ani przełamywanie granic strachu. Im trudniejsze warunki - tym większą zapalczywością charakteryzują się jego działania.
Przywołując swego Patronusa, Samuel zawsze ma przed sobą wizję Gabrielle. Spokojna toń spojrzenia i głos, ciepło dotyku i drżenia głosu, gdy wymawiała jego imię. To ona nadała mu kierunek i cel w życiu. Mimo, że wiążą się z nią także smutne wspomnienia, jej obraz zawsze pozostawia ciepło w jego sercu, którego nie da się wymazać.  


Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 32 +2 (różdżka)
Zaklęcia i uroki: 20 +3 (różdżka)
Eliksiry: 1 Brak
Czarna magia: 1 Brak
Magia lecznicza: 0 Brak
Transmutacja: 0 Brak
Sprawność: 10 Brak
JęzykWartośćWydane punkty
Język ojczysty: angielski II0
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
SpostrzegawczośćIII25
ONMSII10
KłamstwoI2
AnatomiaI2
RetorykaI2
Historia MagiiI2
Ukrywanie sięI2
ZielarstwoI2
ZastraszanieI2
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
MugoloznastwoI5
Jasny umysłII5
Silna wolaIII10
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Zakon FeniksaII0
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Literatura(wiedza)I0,5
Literatura (tworzenie prozy)I0,5
AktywnośćWartośćWydane punkty
JeździectwoI1
Latanie na miotleII7
Taniec współczesnyI1
GenetykaWartośćWydane punkty
Brak-0
Reszta: 4


Wyposażenie

Różdżka, sowa, prawo jazdy na motor, 10 pkt statystyk



[bylobrzydkobedzieladnie]






There is beauty in the madness

I just can’t see it
yet.



Ostatnio zmieniony przez Samuel Skamander dnia 13.11.17 23:08, w całości zmieniany 7 razy
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Samuel Skamander   04.09.17 19:52

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana
INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam pw lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!

Samuel spotkał swoją prawdziwą miłość, dla której gotów był na wszelkie poświęcenia. Prawie został nawet hodowcą tak, jak zażyczył sobie jego ojciec. Niestety sielanka nie trwała długo. Nie ma jednak tego złego. Strata, której doznał zmotywowała go, by zostać aurorem, postawić na swoim niezależnie od wszystkiego. I uratować niejedno życie. Może także to należące do siostry...?

OSIĄGNIĘCIA
Auror na motorze jedyny taki w całej Anglii
Bajkopisarz - opowieść na Łące Pamięci
Artystyczny Mors - graficzny konkurs poza fabularny
Weteran, Do wyboru do koloru, Szklany pantofelek, Księżniczek na wieży, Partia nigdy cię nie zdradzi, Światło w ciemności, Cel uświęca środki
Obieżyświat, Czarna wdowa, Samouk, Po szczeblach kariery, Genealog, Ślepy los, Mam tę moc
Weteran II, Masakrator
 STAN ZDROWIA
Fizyczne
Pełnia zdrowia.
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Umiejętności
jazda na motorze, magia bezróżdżkowa, oklumencja
Kartę sprawdzał: Hereward Bartius


[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 04.09.17 20:11, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Samuel Skamander   04.09.17 20:10

WYPOSAŻENIE
Różdżka, sowa, prawo jazdy na motor, pasta Fleetwooda, Motor (latający, mugolski Harley), pierścień Zakonu Feniksa; Propeller żądlibąkowy, Królicza łapka

ELIKSIRY-

INGREDIENCJEposiadane: czułki szczuroszczeta, skorupka jaja smoka, włosie buchorożca, róg dwurożca

[30.03.17] Losowanie (kwiecień): Czułki szczuroszczeta i skorupka jaja smoka
[18.08.17] Losowanie (maj):
Włosie buchorożca i róg dwurożca

BIEGŁOŚCI[09.01.17] Wsiąkiewka: +2 PB do reszty
[16.02.17] Zakup: +4 PB do reszty
[25.02.17] Wsiąkiewka: +2 PB do reszty
[13.06.17] Wsiąkiewka: +2 PB do reszty
[26.07.17] Odsiecz: +3 PB Zakonu
[19.08.17] Wsiąkiewka: +2PB do reszty
[20.08.17] Rozwój: Jasny umysł +3 PB
[02.11.17] +1 PB do puli (nagroda za szybką zmianę)

HISTORIA ROZWOJU[15.09.15] KP -900 pkt
[18.11.15] Rozgrywka
[26.11.15] Wsiąkiewka +60PD
[29.11.15] Opowieść na Łące Pamięci +80PD
[29.11.15] Udział w Festiwalu Lata +40PD
[11.12.15] Mecz +60PD, pasta Fleetwooda
[16.12.15] Motor -400PD
[28.12.15] Wsiąkiewka +90PD
[30.01.16] Spotkanie Zakonu +20PD
[25.03.16] Udział w pokojach halloween +50PD
[04.04.16] Wsiąkiewka paź/list +60PD
[04.04.16] Nawiązanie do Proroka - listopad +10PD
[20.04.16] spotkanie zakonu feniksa +40PD
[12.06.16] Udział w misji aurorów +50PD
[15.07.16] Sylwester w Dolinie Godryka: +60PD
[20.07.16] Wyrównanie punktów +215PD; 1 punkt do zaklęć
[27.08.16] Rozgrywka z konta Ain Eingarp +10PD
[31.08.16] Rozgrywka z konta Ain Eingarp +10PD
[05.09.16] Osiągniecie: Artystyczny Mors +60PD
[14.09.16] misja zakonu feniksa; +150 PD
[15.09.16] Osiągnięcia +280 PD
[18.09.16] Wsiąkiewka listopad +90 PD
[18.09.16] Wsiąkiewka grudzień +90 PD
[23.09.16] 5 punktów OPCM i miotła -625 PD
[25.09.16] Wykonywanie zawodu, +50 PD
[04.10.16] Rozgrywka z konta Ain Eingarp +10 PD
[14.10.16] Klub Pojedynków - marzec: +10 PD
[06.11.16] +15PD ; mecz Quidditcha
[03.12.16] Konkurs +50PD
[21.12.16] Czara Ognia +10PD
[25.12.16] Spotkanie Zakonu Feniksa, +15PD
[03.01.17] Zakup: magia bezróżdżkowa, +2 pkt OPCM, -1240 PD
[09.01.17] Wsiąkiewka (styczeń/luty): +90 PD, +2 PB
[11.01.17] Zawód (marzec) +50PD
[18.01.17] Klub pojedynków (kwiecień), +20PD
[28.01.17] Zwrot PD; +20PD, 1pkt Sprawność
[16.02.17] Zakupy: +4 PB; -200 PD
[25.02.17] Wsiąkiewka (marzec): +90 PD, +2 PB
[25.02.17] Badania naukowe +20 PD
[25.02.17] Osiągnięcia: Obieżyświat, Czarna Wdowa, Samouk +90 PD
[13.03.17] Zakupy: +1 pkt opcm, +2 pkt zaklęć, -360 PD
[02.04.17] Zwrot PD (teleportacja) +1 OPCM; (statystyki x10) +200 PD
[05.04.17] Wykonywanie zawodu (kwiecień), +50 PD
[06.04.17] Osiągnięcie: Po szczeblach kariery
[27.05.17] +5 punktów do statystyk
[13.06.17] Aktualizacja postaci: +2 OPCM, -100 PD
[13.06.17] Wsiąkiewka (kwiecień), +90 PD, +2 PB
[12.07.17] Osiągnięcie: Genealog, +60 PD
[18.07.17] Osiągnięcie: Cel uświęca środki
[26.07.17] Odsiecz, +150 PD, +3 punkty biegłości Zakonu; utrata różdżki (-3 Z, -2 OPCM)
[05.05.17] Spotkanie Gwardzistów, +10PD
[11.08.17] Zakup różdżki (+2 OPCM, +3 Z): -20 PD
[19.08.17] Zdobycie osiągnięcia (Ślepy los), +30 PD
[19.08.17] Wsiąkiewka (kwiecień II) +90PD, 2PB
[20.08.17] Zakupy: 7 pkt opcm, Jasny umysł I -> II, -700 PD, -3 PB
[21.09.17] Lusterko x3 +10PD
[24.09.17] Zdobycie osiągnięć: Weteran II i Masakrator; +130PD;
[28.09.17] Wykonywanie zawodu (maj), +50 PD
[08.10.17] Zdobycie osiągnięcia: Mam tę moc; 30PD;
08.10.17] Klub pojedynków - maj; +20PD
[19.10.17] Spotkanie Zakonu Feniksa, +10 PD
[11.11.17] Zwrot za statystyki, +340 PD
[13.11.17] Zakupy 2 opcm i oklumencja, -660 pd


Powrót do góry Go down
 

Samuel Skamander

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Samuel Skamander
» Samuel Skamander
» Samuel Skamander
» Jam byc Samuel
» Judith Skamander

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Kartoteki :: Czarodzieje-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17