Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Pokój 14

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Pokój 14   10.09.15 1:14

Pokój 14

Czy pamiętasz swoją pierwszą wizytę w Dziurawym Kotle? Okoliczności zmusiły Cię do zatrzymania się w nim na noc, choć nikt z Twojego towarzystwa nie miał na to zbytniej ochoty. Mimo wszystko jednak pozostaliście w tym miejscu, po sytej kolacji dając się zaprowadzić do przydzielonych pokojów. Pierwszym, co zobaczyły Twoje oczy, było spore łóżko wyraźnie przeznaczone dla dwóch osób lub wyjątkowej wiercipięty. Bogato zdobione kolumienki zwracały uwagę, kontrastując z jasną, prostą podłogą. Dzielone szybki w części okien wychodzących na ulicę, niewielka szafka i chybotliwe krzesło w kącie pomieszczenia... Dyskretne oświetlenie, przy którym można zarówno odpoczywać, jak i czytać czy pracować. Pokój jest schludny, jednak nie można od niego wymagać niczego specjalnego. Spędzisz tu całkiem miłą noc, o ile nie obawiasz się trzęsącej podłogi i mebli podskakujących za każdym razem, gdy w okolicy przejedzie pociąg.


Powrót do góry Go down
Mathilda Wroński
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1619-mathilda-wronski http://www.morsmordre.net/t2026-sowa#30026 http://www.morsmordre.net/t1622-this-is-for-matilda#16765 http://www.morsmordre.net/t1698-mathilda-wronski#18244
malarka
25
Półkrwi
Wdowa
Deszczowe wtorki, które przyjdą po niedzielach
Kropelka żalu, której winien jesteś ty
Nieprawda że tak miało być
Że warto w byle pustkę iść
To wciąż za mało, moje serce, żeby żyć
0
14
0
0
5
0
0
0
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Pokój 14   30.04.16 12:58

Która to już noc, kiedy w Dziurawym Kotle zasypiasz. Masz głowę pełną przemyśleń, ale twoje oczy są puste. Brak w nich blasku, brak wszystkiego, co zawsze cię oznaczało. Bo on cię zostawił. Mówił, że nie chce, żebyś wyjezdżała, ale prócz tego, że oddał cię pod opiekę kochanej Teodory i jej ukochanego, nie zrobił nic, żeby zwrócić twoje myśli na inne tory. Męczysz się, nie wychodzisz z pokoju, pijesz tylko wino i zagryzasz chlebem (zdejmując uprzednio z niego wszystkie pyszności, które Teddy na niego nałożyła). Próbowałaś malować, ale skończyło się na pobrudzonych palcach i kilku kartonach wyrzuconych w kąt. Bierzesz lodowate kąpiele, mając nadzieję na to, że dzięki nim twoje serce schłodzi się i zejdzie ci ten rozrywający klatkę piersiową gorący prąd, który powraca na każde najmniejsze wspomnienie o pocałunkach Samuela. Dlaczego nie ma go obok, gdzie znów odszedł? Cierpisz godzinami, dniami, tygodniami (tak na prawdę minęły tylko dwa dni zanim znów go ujrzałaś, ale dla ciebie były to lata świetlne).
Kiedy w końcu się pojawił, nogi ci się ugięły i prawie zemdlałaś, bo był przystojniejszy niż zawsze. Nie zważając na wstyd, który powinien cię ogarnąć, ponieważ na korytarzu stali goście baru, ty idziesz w jego kierunku i zarzucasz mu ramiona wokół szyji. Nie ucieknie, na pewno nie dzisiaj. Później się schowaliście w twoim pokoju, później schowaliście się pod kołdrą, później przed światem się schowaliście, a ranek przyszedł nieoczekiwanie prędko. I jest prawdą porzekadło, że wszystko co dobre szybko się kończy. Mogliście spędzić w swoich ramionach cały wieczór, noc całą, ale świt i tak musiał nadejść.
Słodkie lenistwo. Skąpani w słońcu, leżycie, właściwie on leży, bo ty unosisz się w siódmym niebie. Wspierasz policzek o jego klatkę piersiową, delikatnie mrużysz oczy, bo wpadające promienie przypomnieć chcą o tym, że należałoby wstać, należałoby się zająć swoim życiem. Masz jednak nieodpartą pokusę wykrzyczeć, że twojego życia sens leży tuż obok i niech nikt wam nie przeszkadza.
Palce chude, nawet nieszczególnie długie, twoje dłonie zawsze były raczej malutkie, mniejsze jeszcze wydają się w dłoni Samuela schowane. Palce te bezmyślnie powędrowały w górę aż natrafiły na wisiorek, którego klejnotem była obrączka. Kobieca, pamiątka ukochanej, niespełnionej miłości? Nie możesz czuć zazdrości, chociaż gdyby okazało sie, że kiedyś i po twojej śmierci (to jedyny sposób na to, byście się rozstali jak sądzisz) chciałby nosić po tobie pamiątkę, czułabyś sie najlepiej na świecie. Zastanawia cię ten pierścień, przez przypadek wsuwasz go sobie na palec, ale tylko do połowy, tylko żeby sprawdzić jakby leżał. - Piękny
A później swoje czarne oczy zwracasz na twarz Samuela. On już nie śpi, od jakiegoś czasu pali papierosa. I chyba też masz na to ochotę, nim to, to jeszcze spytasz o pierścień.
- To pamiątka?




If there is a past, i have
forgotten it
Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
28
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
37
20
1
0
0
1
15
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 14   05.05.16 15:37

Zdecydował. I nawet mimo pewności i przyjemnej satysfakcji, gdy była przy nim, nie mógł się pozbyć wrażenia, że oszukiwał. Nie tylko jego czarnowłosą wieszczkę, ale - i samego siebie. zamykał wtedy powieki, próbując wytłumaczyć przed samym sobą, że przeszłość go nie dogania, że nie słyszy szepczącego w nocy głosu, budzącego go nagłym zrywem.
Obawy znikały, gdy pojawił się w Dziurawym Kotle, a jej ramiona oplotły go, przyciągając do siebie, do pokoju, do łóżka. I nie miał prawa się zastanawiać, nie przy niej, ofiarowując i otrzymując zapomnienie, którego potrzebowali. Co jeszcze czuł?
Budziło go ciepło i miękkość kobiecej skóry tuż obok. Jego ramię oplatało Matyldę, czując jak opiera swój ciężar na jego piersi. Nie poruszył się, w pierwszej chwili ślizgając się spojrzeniem bo smukłej sylwetce i czerni włosów rozsypanych wokół twarzy. Była piękna. I w żadnym wypadku nie chciał odrywać od niej wzroku, w tej jednej chwili zupełnie zapominając o jakichkolwiek problemach. mała przestrzeń ograniczała się do małego pokoju i dwóch ciał obok siebie. Uśmiechnął się, czując jak drobna dłoń przesuwa się po jego piersi, kreśląc nieznane mu wzory. odchylił się nieznacznie, sięgając po tekturowe opakowanie, leżące na..podłodze? Przypomniał sobie, w jakich okolicznościach się tam znalazło i nie mógł zmyć z twarzy łobuzerskiego uśmiechu. Wybadał dłonią paczkę, by wyciągnąć nieco pogiętego papierosa. Odpalił niespiesznie, zaciągając się porządnie. Wiedział, że kobieta nie miała nic przeciw, nie musiał się pytać.
Nie zarejestrował momentu, w którym Matylda sięgnęła po obrączkę, którą przecież miał zawiązaną na rzemieniu. Z rozleniwienia wybudziło go dopiero słowa i pytanie. Piękny?. Przechył głowę, zatrzymując spojrzenie na jej dłoni, w której dostrzegł przedmiot, o którym mówiła. jego, do tej pory - spokoje - serce zamarło, wraz wstrzymanym dymem, drażniącym płuca. Wypuścił powietrze ze świstem, hamując nagłą potrzebę ukrycia pierścionka, który kiedyś ofiarował Gabrielle.
- Tak - wychrypiał, utrzymując spojrzenie na ciemnych, kobiecych źrenicach. Zdusił papierosa, odkładając go obok, na stoliku, by sięgnąć dłonią do "znaleziska" wieszczki. Czemu zapomniał zostawić go w mieszkaniu? Chwycił a palce obrączkę, wyciągając go z ręki artystki, by ostatecznie zamknąć przedmiot w zaciśniętej pięści. Ważył słowa, która miał wypowiedzieć, ale na końcu języka nie chciał skrystalizować żaden sensowny wyraz. Nie chciał mówić. Nie umiał, dlatego trwał w geście, dopiero po chwili zwracając się do kobiety - Chcesz zapalić? - wolał zmienić temat, na nowo chowając tajemnicę, pieczołowicie do tej pory chronioną.






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Mathilda Wroński
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1619-mathilda-wronski http://www.morsmordre.net/t2026-sowa#30026 http://www.morsmordre.net/t1622-this-is-for-matilda#16765 http://www.morsmordre.net/t1698-mathilda-wronski#18244
malarka
25
Półkrwi
Wdowa
Deszczowe wtorki, które przyjdą po niedzielach
Kropelka żalu, której winien jesteś ty
Nieprawda że tak miało być
Że warto w byle pustkę iść
To wciąż za mało, moje serce, żeby żyć
0
14
0
0
5
0
0
0
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Pokój 14   07.05.16 19:18

Rozluźniona błogością dzisiejszej sytuacji, pozwalasz sobie na tę chwilę zapomnienia. Bezinteresownie nie ciągniesz tematu, a może wielkodusznie, tak czy siak, jego tajemnica pozostaje tajemnicą. A ty się unosisz na rękach z uśmiechem leniwym. Jest wam tak dobrze, czy warto niszczyć to pytaniami demaskującymi. Nie poczułaś poruszenia jego mięśni, ich napięcia, kiedy pytałaś o pierścień. On zaś przeżył to pytanie niczym najlodowatszy z prysznicy. Jeżeli nawet się poruszył nieznacznie, to uznałaś że to z niewygody, którą zapewniasz mu leżąc na nim, bo akurat tobie taki materac z Skamandera wspaniale odpowiada.
Więc teraz już wisisz nad jego twarzą i mrużysz szczęśliwa oczy, od wczoraj nie możesz przestać się uśmiechać, pewnie nawet sny miałaś radosne. Chociaż kto by tam miał sny, kiedy obok jest Samuel, którego można obejmować i śnić na jawie. - Chcę - przypieczętowałaś swoje słowa pocałunkiem złożonym na jego ustach, które jeszcze trochę pachną papierosem, którego dopiero co zmęczył. Absolutnie nie widzisz w tym problemu, wszak dookoła ciebie wszyscy zawsze palą, może w Ameryce palili jeszcze więcej nawet niż w Anglii? Odchylasz się nieco później i pozwalasz włożyć sobie do ust rulonik nabity tytoniem. Zanim jednak podpalicie go ogniem żywym, strulana zostajesz na bok, więc siadasz dość prosto i opierając się o ścianę, a może i zagłówek łóżka, zamierzasz palić i palić. Masz stąd piękny widok na to ciepłe ciało, które tak kochasz niesamowicie, masz stąd widok na przyszłość, przeszłość i teraźniejszość. Zaciągasz się przy okazji zastanawiając nad czymś głęboko, o czym może świadczyć skubanie dolnej wargi, które odbywa sie w czasie powolnego spędzania poranka. Jesteś taka radosna, dlatego przerywasz tę melancholijną sekundę. Spoglądasz na niego zadowolonymi z życia oczętami i mówisz mu swój sekret: - Jeżeli masz przyjaciela, to podziel się z nim taką tajemnicą, jaką ja podzielę się teraz z tobą. Wtedy pójde do niego i pomidorówką zmuszę go do zdradzenia mi tego - żarty, żarty, a ty znów kładziesz dłoń gdzieś na jego piersi, bezwładną dłoń, która zahacza palcami o brodę jego przyjemną - Torreadorzy mają taki sposób na pozbywanie się zgubnych myśli, które ma każdy z nas, myśli, które nam uświadamiają czego boimy się najmocniej. W ich pracy najbardziej należałoby się bać śmierci. Cóż większego znalazłbyś od śmierci? Więc ażeby zdobyć odpowiednią siłę, wiodą życie przepełnione miłością. I kochają się namiętnie, tak długo aż strach zniknie i znikną wszystkie inne myśli. Wtedy mogą iść znów stawać twarzą twarz ze śmiercią, bo już się jej nie boją - mówisz to tak, jakbyś chciała go conajmniej uwieść tą opowieścią, ale innego tonu już nie znajdujesz, znów patrzycie sobie w oczy, aż podajesz mu swoją tajemnicę na tacy. - I ja mam tak z tobą. Zapomniałam o wszystkim czego się boję - uśmiechasz się i znów chcesz calować te usta męskie i wspaniałe.
A czego się bałaś Matyldo? Że nigdy nie poznasz prawdziwego smaku miłości?
A co z całą listą twoich kochanków? Ich nie kochałaś?




If there is a past, i have
forgotten it
Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
28
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
37
20
1
0
0
1
15
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 14   09.05.16 23:20

Nie przewidział. Autentycznie, zakładał, że upajająca chwila minęła w momencie, w której gładkie dłonie Matyldy sięgnęły zakazanego przedmiotu, że burzą sypną się pytania, które skłonią Samuela wyłącznie do coraz bardziej zaciętego milczenia. I ciężkiego oddechu, który dusił pod zaciskającymi się zębami. A...nie stało się nic podobnego. Zaskoczony bardziej własną reakcją, niż wyobrażeniową rzeczywistością, która nie nastąpiła. Tajemnica pozostała tajemnicą, a jej usta znalazły się tak blisko, że zapomniał skupić się na odganianiu gniewnych myśli, które samoistnie prysnęły, niby bańka mydlana.
Skoro papieros leżał zduszony, skoro jego rzemyk został schowany, obie dłonie, uwolnione z ciężaru, przyciągnęły wyżej smukłą sylwetkę kobiety. pace zatrzymują się na plecach, sunąc wzdłuż kręgosłupa, by znaleźć swój cel na nagich łopatkach. I tam pozostały. Przynajmniej, dopóki jedno, potwierdzające jego pytanie słowo - nie padło z ust, które smakowały..czymś słodkim, dlatego powtórzył zabieg, kradnąc odległości kolejne milimetry, na nowo przypominając sobie wszystko. Dopiero potem wyciągnął jedną rękę, by znaleźć na ziemi tę samą paczkę, z której przed chwilą sam wyciągał tytoniowy rulonik. Zatrzymał dłoń przed jej ustami, ale nie droczył się, chociaż i na jego usta wdarł się uśmiech. I dopiero teraz włożył papieros do ust. Niechętnie pozwolił, by kobieta zsunęła się z jego ciała, dlatego odwrócił głowę, przyglądając się, jak nad czyś intensywnie myślała. Patrzył, mrużąc prawie czarne ślepia.
- Nawet mi zdarzyło się mieć przyjaciela - parsknął, odsłaniając białe zęby, które do tej pory uniknęły wybijania. A okazji podczas niektórych misji miał wystarczająco. Nadrabiał za to łamaniem kończyn. Niestety - ale nie wiem, czy jada pomidorówkę - nie kontynuował żartu, wiedział, że wieszczka nie skończyła mówić. Zatrzymał czarną brodę na jej palcach i słuchał. Skamander przyzwyczaił się, że artystka nie zawsze mówiła jasno, często używając słów symbolicznych i nieważkich, dlatego sączył słowa niby eliksir na choroby - Nie boję się śmierci - tego akurat był pewien. Prawdopodobnie nawet, podświadomie wystawiał się na niebezpieczeństwo, co jakiś czas zahaczając o zakład z kostuchą, tak, jakby jej szukał. Czego się więc bał? Nie myślał, bo opowieść Matyldy warta była uśmiechu, jaki szarpał kącikami jego ust - Nie chcę, żebyś się bała - ale boję się że cię zranię. No właśnie. I znalazł się niepokój, trącający znajomą, nieprzyjemną strunę. Naturalną dla skamanderowego życia. Przecież Samuel nie umiał kochać. Już nie, jego serce zostało zakopane sześć lat temu. Tylko - znowu urwały się potoki myśli, nie zalały jego głowy, przegonione kolejnym pocałunkiem. Na ile nocy wystarczy?






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Mathilda Wroński
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1619-mathilda-wronski http://www.morsmordre.net/t2026-sowa#30026 http://www.morsmordre.net/t1622-this-is-for-matilda#16765 http://www.morsmordre.net/t1698-mathilda-wronski#18244
malarka
25
Półkrwi
Wdowa
Deszczowe wtorki, które przyjdą po niedzielach
Kropelka żalu, której winien jesteś ty
Nieprawda że tak miało być
Że warto w byle pustkę iść
To wciąż za mało, moje serce, żeby żyć
0
14
0
0
5
0
0
0
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Pokój 14   20.05.16 18:42

Zaskoczyłabyś go w każdej sytuacji, wszystkich dziwi twoje zachowanie. Jesteś jedną z tych, których nie da się wsadzić w schemat. To twój urok, to twoja artystyczna dusza. Wydawaloby się, że jesteś królową jedynie jednego schematu, ale jego nagie ciało obok i brak jakichkolwiek rysunków obok, podważają regułę. Być może Samuel jest twoim wyjątkiem, który ją potwierdza. Samuel pod wieloma względami jest twoim wyjątkiem.
Zaciągasz się dymem z papierosa, uśmiechasz i dłonią przesuwasz po twarzy i brodzie swojego dzisiejszego partnera łóżkowego. Oby nim został jak najdłużej, bo wspaniale się z nim spędza czas. Mogłabyś tak zawsze, mogłoby się już nigdy nic nie zmieniać.
- Swoją drogą ciekawym człowiekiem musi być przyjaciel Samuela Skamandra, zawsze zastanawiałam się, czy mój mały braciszek wie coś więcej. Jeżeli powierzysz mu sekret, to jestem pewna, że akurat on jeden mi nie powie - niestety Józef nie był kimś, kto dawał się przekupować, szczególnie tobie. Bardzo zasadniczy i honorowy mężczyzna! Szkoda, że ma tyle pracy. Chociaż moze dobrze, że nie wie co wyprawiasz.
- W takim razie musisz przychodzić do mnie regularnie, żeby pomagać mi się pozbyć tych wszystkich strachów - postanawiasz rozradowana, jednocześnie odkrywając w sobie nieznane dotąd pokłady umiejętności manipulowania informacją. A wystarczy się uśmiechnąć i zdmuchnąć dymem papierosowym mu z ramienia jakiś paproszek, później się przytulić i tym samym dać mu do zrozumienia, że za wiele nie wymagasz. Nie wymagasz popadania w miłość, to przecież bardzo ciężki stan, niektórzy nigdy w niego nie popadną. A ty oboje jesteście zranionymi duszami, które nie radzą sobie z tak wielkimi uczuciami. Reguralne odwiedziny to rzecz najprzyjemniejsza, jaką może on dla ciebie zrobić.
Na stoliku nieopodal leżą gazety. Teddy jest wspaniałą gosposią, ale nie zajrzała chyba do Czarownicy, bo położyła ci na szafce numer w którym twierdzi się, że jesteś mniej warta niż ta niby pędzlarka z ulicy o dobrym pochodzeniu, której prace wcisneli do twoich sal wystawowych. To głownie z jej powodu zrezygnowałaś z uczestnictwa w wernisażu. Nikt cię nigdy tak nie poniżył jak arystokraci z Anglii, którzy twe piękne prace obok jakiś postimpresjonistycznych sztampowych obrazków powiesili.
- Wiesz, napisali, że nie mam przyszłości już jako malarka w tym kraju ciekawe w takim razie co powinnam robić? - może zostać na przykład panią do towarzystwa, całkiem dobrze ci to wychodzi. Przeciągasz się i spoglądając na Samuela znów patrzysz tak, jakbyś go prowokowała do udzielenia ci takiej właśnie odpowiedzi. Matylda, właściwie dlaczego nie zarabiasz na swoim rozwiązłym trybie życia, przecież taka kariera utrzymanki nie może być bardzo trudna.
- Myślisz, że nadawałabym się na aurora? Jakie są te panny, które razem z tobą pracują?
Przyznaj, że nie pytasz bo jesteś ciekawa, ale dlatego, że chcesz się dowiedzieć kto może być ewentualnie twoją... konkurentką. Wszak w pracy się tak wiele spędza razem czasu - nietrudno o romans!





If there is a past, i have
forgotten it
Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
28
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
37
20
1
0
0
1
15
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 14   30.05.16 18:42

Obserwował ją. Ale to nie było dziwne, skupiała na sobie jego uwagę niezaprzeczalnie łatwo. A może - ulegał leniwej aurze, która nie goniła go w żaden sposób? Może łapał większy oddech od rzeczywistości, niż przypuszczał, a może..po prostu się skrył za czarnymi rzęsami Matyldy, za kobiecym dotykiem, delikatniejszym niż jakikolwiek jedwab?
Zmrużył oczy, gdy drobna dłoń zatrzymała się na jego brodzie. Odchylił się lekko, by musnąć ustami wierzch jej placów, ale odsunął się, gdy przerwała gest i padły kolejne słowa, burzące dymną ciszę - wcale nie nieprzyjemną. Inną.
- Znam jeszcze kogoś, kto nie powie - kącik ust powędrował do góry. Wyciągnął jedną rękę, do tej pory obejmującą jej talię, by założyć ją za głowę. Druga - wróciła na opuszczone miejsce - Twój brat... - próbowałby go zabić, gdyby się dowiedział co robił z jego siostrą - Ostatnio nie ma za wiele czasu. Często wyjeżdża, ale...potrafi trzymać sekrety - raz jeszcze uśmiechnął się, zadziornie. Odwrócił głowę, wypatrując kątem oka rzuconej na stolik paczki papierosów, ale zrezygnował. Dłonie miał zajęte czymś innym.
- A dużo masz tych strachów? - odwrócił nieco pytanie, celowo nie odpowiadając wprost. Nie wiedział bowiem, jak często mógł pozwolić sobie na spotkania, które wynikało - nie tylko z jego niepewności co do określenia ich relacji. Próbował łapać dzień (albo noc) taką, jaka przychodzi i nie zastanawiał się nad przyszłością, chociaż - konsekwencje majaczyły bardzo często na horyzoncie. Dlatego tak często urywał relacje z kobietami.
Chociaż o siebie się nie bał, wolał - by kobiety nie angażowały się. Już nie. Chyba. Ale nie mógł odmówić akurat tej kobiecie magnetycznej aury, która wciąż go do siebie przyciągała.
Podążył za jej spojrzeniem, zatrzymując się na kartkach gazety, której - wcale nie chciał widzieć. Wciąż miał w pamięci numery o dekretach i akcjach jakie opisali na łamach codziennego pismaka, dlatego mimowolnie zacisnął zęby.
- Przejmujesz się ich opinią? Więcej tam kłamstw niż jakichkolwiek faktów, ale wiem, że zawarte w niej informacje..potrafią wyprowadzić z równowagi - odwrócił twarz w stronę kobiety, wyciągając rękę spod głowy. Znowu obserwował, smukłe ciało wygięło się, przypominając mu kocicę, zbijając na skórze światło padające z okna. Wyglądała pięknie, dlatego przez moment nie zrozumiał pytania, które zadała.
- Aurorką? - zmrużył oczy, by po chwili pokręcić głową - Jakoś nie mogę wyobrazić cię w podobnej roli, masz...za dużo wrażliwości - podciągnął się wyżej na łóżku - Dlatego Ty jesteś artystką, a ja nie - ostatecznie sam się przyciągnął, przecierając twarz. Powinien się niedługo zbierać. No właśnie - kolejna cecha bycia aurorem - praca dominowała w życiu, spychając gdzieś na dalszy plan wszelkie inne dziedziny - ..a "panny", jak mówisz, to szalenie dzielne kobiety, które tak jak mężczyźni poświęcają się dla większego dobra, ale - każda jest inna. Ciężko byłoby mi je opisać ogólnie - z kilkoma się przyjaźnię - Elizabeth, Lilith, Dorea, Katya...żadna z nich nie zamykała się w schemacie, prezentując sobą niezwykle barwną osobowość.






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Mathilda Wroński
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1619-mathilda-wronski http://www.morsmordre.net/t2026-sowa#30026 http://www.morsmordre.net/t1622-this-is-for-matilda#16765 http://www.morsmordre.net/t1698-mathilda-wronski#18244
malarka
25
Półkrwi
Wdowa
Deszczowe wtorki, które przyjdą po niedzielach
Kropelka żalu, której winien jesteś ty
Nieprawda że tak miało być
Że warto w byle pustkę iść
To wciąż za mało, moje serce, żeby żyć
0
14
0
0
5
0
0
0
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Pokój 14   13.06.16 23:09

Czas płynął, zarazem tak prędko, chociaż ty nie czujesz jego upływu. Jakbyś była zawieszona w tym idealnym stanie, nie musiała spoglądać na zegarek.
Kto to taki? Kto jest przyjacielem Samuela, czy znasz go? Czy on zna ciebie? Czy istnieje prawdopodobieństwo, że już kiedyś go namalowałaś? Nie wstydź się tego, to twój tryb życia, nie zmienisz się dla nikogo. Nie umiesz się dla nikogo zmienić. Ale zaczynasz nagle czuć, że coś jest nietak.
- Taka praca - oboje cieszycie się, że nie ma go w pobliżu, bo kiedy był, byłoby wam ciężej wyciągnąć do siebie ramiona i przyciągnąć się do siebie. Józef was hamował, ale okąd wyjechał... Nie musi narazie wiedzieć, a później niech się raczej cieszy.
Mężczyzna najlepszy jest, jeżeli potrafi zapewnić bezpieczeństwo. Niektórzy mężczyźni nie są zdecydowani, nie chcą wchodzić w relacje w których musieliby się wykazać, ale to kobiety interpretują ich słowa. Ty zrozumiałaś, że on chce ci zapewnić to bezpieczeństwo. I to sprawia, że usmiechasz sie, a spojrzenie błyszczy, oczy rozmarzone wpatrują się w człowieka, którego masz obok siebie.
- Starczy na troche, nie martw się. Chociaż teraz nagle czuję się, jakbym nie miała już żadnego - znów zachwalony Samuel, niech poczuje się doceniony, bo ty go chcesz doceniać, na każdym kroku.
- Samuel, byłeś na tej wystawie? - żartujesz (nie wierzysz, że mógł je widzieć) spoglądając prosto w jego oczy, a że przygladał się twojemu ciału, to nie zdołałaś tego uczynić z wzajemnością. Włosy przeslaniają ci ramiona i nagle możesz pytać dalej - Widziałes moje obrazy? - Czy cokolwiek myśli o nich? I jak zareaguje, kiedy zaczniesz się denerwować gniewem bogini mitycznej na jego ulubioną rudą arystokratkę, że zepsuła ci debiut na rynku angielskim? Będziecie się kłócić?
On nie sądzi, że byłabyś dobrą aurorką. To dobrze!
- Myślisz, że przepuściłabym złemu człowiekowi? - smutny uśmiech i spojrzenie ciemnych oczu. Samuelu, nie wiesz z kim przestaje Matylda, ale gdybyś tylko wiedział, że połowę z jej znajomych chciałbyś już dawno zamknąć w więzieniu. -Wbrew pozorom portafię być bezwzględna - zapewniasz go cicho , wiercisz się, przychylasz do niego i rozbawiona swoim własnym zachowaniem i głupimi słowami, które cię radowały, zdołałaś jeszcze obdarzyć go jednym z ulotnych pocałunków. Wracasz do poprzedniej pozycji, siadasz i spoglądasz w okno. Przyjaciółki Samuela, tój największy koszmar.
Zbierać niedługo? Gdzież znów się należało zbierać? jako artystka nie znasz czegoś takiego jak przymus bycia na pewną godzinę, pewnego dnia, prawda? A on, co z nim? On ma swoje własne drogi, którymi pędzi niczym kot, wie dokładnie o której musi wyjść, o której będzie coś się działo. A ty? Opierasz się o szczyt łóżka i spojrzeniem wodzisz po jego ustach, chcesz ich smak znów poczuć.
- Jakiego charakteru jest to przyjaźń? - kolejne pytanie zadajesz, delikatne, by go nie spłoszyć. By nie wziął cię za wariatkę, która musi wiedzieć wszystko już po pierwszych chwilach szczęścia. Nie chcesz zresztą niszczyć tej atmosfery, która otula was w uścisku. Przygryzasz trochę swoją wargę i wycofujesz się z pytania. - Albo nie mów, nie musisz - nie chciałabyś pewnie usłyszeć, że każdą z nich traktuje z taką elegancją jak ciebie. Że z każdą spędza kolejne wieczory, może którąś już dziś rano... Nie, nie myśl tak. Samuel nie jest aż tak zniszczony, nie ważne co sobie o nim pomyslisz, to nie ty. To tylk oty łączysz pracę z sypianiem z klientami. Jesteś niepoprawna, jesteś nieułożona, chcesz to zmienić. Nie chciałaś nigdy, ale kiedy teraz pomyslałaś o tym, że on mógłby robić to samo, nagle pragniesz się zatrzymać. I jego zatrzymać. Tylko jak to zrobić, tak żeby żadne z nich sie nie sparzyło?




If there is a past, i have
forgotten it
Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
28
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
37
20
1
0
0
1
15
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 14   26.06.16 18:13

Teoretycznie przyjaźnił się z wieloma czarodziejami. A jednak, wybitnie, tylko trzej panowie zyskali niezaprzeczalne zaufanie Samuela. Jeden z nich - brat Matyldy, od pewnego czasu, był zbyt daleko, by móc utrzymać z nim większy kontakt. Mimo to, kibicował Józkowi, szczególnie, że coraz więcej było o nim słychać wśród sportowych newsów. Brakowało mu go, ale nie dziwił się, że przyjaciel wolał podążać za ścieżką kariery. Rozumiał doskonale, że praca pozwala zapełnić przestrzenie, których nie chce się pokazywać zbyt wielu osobom. Taki typ? czy takie postanowienia?
- Wolałbym, żeby tak zostało - Matylda wie, co mówić, by do niego dostało, wie jak ułożyć dłonie, które przesuwa po jego brodzie, wie jak wygiąć usta, by mógł zawiesić, nieco zbyt długo - na nich spojrzenie, I nie tylko spojrzenie. Tylko, czy nie wędruje za daleko? Czy nie powinien zniknąć o poranku, jak miał w zwyczaju czynić? Nie chciał nic obiecywać, a mimo to, przedłuża moment, nim wysunie się z pomiętej pościeli i straci ciepły dotyk kobiecego ciała.
- Byłem, ale na chwilę - potwierdził kiwnięciem głowy - za dużo nie widziałem, rozmawiałem ze znajomą malarką i wyszedłem, ale nie widziałem twoich obrazów. Chociaż stawiam, że pewnie i tak nie umiałbym ich ocenić. Nie znam się na sztuce zbyt dobrze - przyznał spokojnie. Właściwie, to było dziwne. Wiedział, że Matylda była malarką, a mimo to - nie miał okazji widzieć jej prac, albo..przy pracy - Co malujesz zazwyczaj? - na obrazach Lyry widział w większości krajobrazy, jak widziała świat wieszczka, szczególnie, jeśli brało się pod uwagę jej zdolności do przewidywania przyszłości?
- Nie chodzi o to czy byś przepuściła. Zależy bardziej, jak widzisz postrzeganie tego co dobre i tego co złe. Musisz mieć jasną wizję... - a czarna magia nie była jasna. I o to chodziło, chociaż nawet Skamander musiał przyznać, że bywały sytuacje, gdy się wahał. Ludzie często popełniali błędy, by potem próbować wrócić na właściwą ścieżkę. Ale przestał się zastanawiać, nad odpowiedział, gdy czerwień kobiecych ust znowu ku niemy sięgnęła. Przyciągnął się bliżej, obejmując smukła talię kobiety, tylko po to by mu za chwile umknęła z pytaniem, które zarysowało przyjemność atmosfery. Zatrzymał ciemne tęczówki na jej oczach.
- Czemu pytasz? - odrobinę głos mu się zmienił, struny głosowe napięły się, nadając tonowi nieco chłodniejszy niż przewidywał, wyczuwając ledwie wyczuwalnie rozmowę, której nie chciał przeprowadzać. od takich pytań własnie uciekał, dlatego znikał nad ranem, nie pozostawiając wątpliwości. A teraz? czego chciał? Czy zwodził kobietę u boku? Czy chciała od niego więcej? Czy chwila teraźniejsza nie wystarczyła?






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Mathilda Wroński
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1619-mathilda-wronski http://www.morsmordre.net/t2026-sowa#30026 http://www.morsmordre.net/t1622-this-is-for-matilda#16765 http://www.morsmordre.net/t1698-mathilda-wronski#18244
malarka
25
Półkrwi
Wdowa
Deszczowe wtorki, które przyjdą po niedzielach
Kropelka żalu, której winien jesteś ty
Nieprawda że tak miało być
Że warto w byle pustkę iść
To wciąż za mało, moje serce, żeby żyć
0
14
0
0
5
0
0
0
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Pokój 14   25.07.16 14:03

- A ja wolałabym, żebyś ty został - powiedziałaś zanim pomyslałaś. Ale może nie zauważył, bo znów całujesz go na zapomnienie. Niech zapomina o głupich słowach, którymi przekazujesz mu wszystkie swoje uczucia. Przecież ich nie chce. Co miałby z nimi zrobić?
A później mówi, że na wernisażu nawet nie zobaczył twoich obrazów. Twoje malarskie ego własnie zostało zdeptane. Wciągasz powietrze do płuc przez noc i odsuwasz się trochę. Straciłaś humor.
- Jestem oburzona, właśnie dlatego nie poszłam na wernisaż. Jak można mnie było postawić na równi z jakimiś amatorami. Londyn nie jest gotowy na prawdziwą sztukę - zdenerwowana sięgasz po papierosy, czujesz jak powoli atmosfera przyjemności umiera. - Co maluję? Ależ Samuelu, sztuki się nie opisuje, nie ma czegoś takiego jak znanie się na niej, ją się czuje, tak jak - tu zaciskasz swoje palce na jego ramieniu - tak jak teraz czujesz moją złość, tak powinieneś poczuć i doświadczyć mego malarstwa - wypuszczasz jego ramię, odginając powoli palce. Pewnie i tak niewielką mu zrobiłaś krzywdę. Przecież to ciało to same mięśnie. - Dlatego postawienie moich prac w towarzystwie czyiś innych... profanacja- parsknęłaś śmiechem i pokręciłaś głową. Czy on wie, że bardziej niż na sztuce, powinien znać się na oswajaniu dzikości artystek? To znaczy, jeżeli chce je jakkolwiek zrozumieć. Bo jak nie, to będzie to wygladło właśnie tak jak teraz.
Kolejne słowa już troche dalsze, przesuwasz spojrzeniem po pokoju.
Dlaczego zadajesz mu pytanie? Czy on jeszcze nie wie? Czy nie widzi tego w twoim spojrzeniu, w dotyku twoich ust na jego skórze? Przecież dałaś mu z siebie wszystko, nikt inny nie dostał tyle uwagi. Dla niego to powszednie, nic co ty uznałaś za ważne, nie było tak odebrane. Żyjesz złudzeniem Matyldo, wydaje ci się, że jak chcesz, tak będzie. Otóż nie. Nie będzie. Pogódź się z tym.
- Nie wiem, bo chyba zaczęłam być naiwna - chcesz się pozbyć tego wrażenia z samego dna serca, więc nieopatrznie uznałaś, że będzie dobrze mu o nim powiedzieć. Unosisz smutne spojrzenie na jego twarz i on już wie. Chyba, że się nie domyśla? Może tak być. Dlatego znów odrwacasz wzrok i mówisz: - Za dużo rzeczy mi się wydaje. Wydawało mi się, że to coś znaczy, że wyłowiłeś mój wianek. I że chciałeś, żebym została. I wydawało mi się, że mogę cię spytać czy masz inne, które są ci nawet bliższe - twój głos znikł, usta jeszcze się ruszają, oczy wytrzeszczone i patrzysz przed siebie, ale dla niego patrzysz jakoś na bok. Nienormalna, biedna, naiwna kobieto. Jesteś tak słaba. Bo obiecywaliście sobie, że nie będzie to znaczyło nic. Więc nagle zachciało ci się żyć? Nagle poczułaś do niego coś, coś czego czuć nie wolno ci? Nie wolno, ale któż tak powiedział? Podciągnij nogi pod brodę, niech ten koc, kóry was łączył teraz was podzieli. Nie mogłaś znaleźć bardziej nieodpowiedniej chwili na poruszanie podobnych wątków. Twoje serce krwawi, bo już wiesz jak wielki zrobiłaś błąd. Ale nie chcesz patrzeć w stronę Samuela. Wolisz zapamiętać go jako tego, który z uśmiechem tulił cię w ramionach, a nie tego, który przerażony zabiera manatki. Biedna, głupia dziewczyno. I gdzie podziało się to zdystansowanie do świata, ta twoja wyzwolona natura? Czyżbyś udawała wszystko?




If there is a past, i have
forgotten it
Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
28
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
37
20
1
0
0
1
15
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 14   01.09.16 19:46

- Matyldo - zaczynasz, kiedy jej wzburzony ton przerywa ciepły oddech malujący jego usta tuż przy jej wargach - Nie znam się na sztuce. Pytam, bo nie wiem, czy za to powinienem otrzymywać twoją cierpkość? - mówił łagodnie, jeszcze nie rozumiejąc, że ciepło spotkania powoli zamiera, otaczając jego ramiona chłodem, daleko o smukłych dłoni wieszczki.
Zamilkł, gdy drobne palce sięgają po papierosy i badawczo wypatruje w jej oczach zapowiedzi nadchodzących słów - Może nie umiem jej czuć właściwie - tak jak nie umiał czuć w ogóle właściwie. Upodobanie hamował zawsze gdzieś na pierwszych tonach, prawdopodobnie kryjąc źródła, które pomogłyby mu się wydostać z płytkiej przystani, której się uczepił i za nic nie chciał opuścić. Powędrował za jej dłonią, gdy zaciskała się na jego ramieniu, zaraz przenosząc wzrok na jej oblicze i oczy, w których błyskała złość. W dziwny sposób, tak silna emocja nadawała jej twarzy urokliwej nuty i nawet nie przewidywał, ze kącik ust uniósł się do góry. Zgubił na chwilę słowa, które z taka pasją wypowiadała, owładnięty drażniącym zmysły wizjom - Wolę czuć twoją złość widocznie niż sztukę - przerwał swoje milczenie, przechylając się w stronę artystki - bo jesteś piękna - skwitował na koniec, by odnaleźć gniewne spojrzenie i dziwny smutek, gdy rozmowa o sztuce przerodziła się w coś więcej.
Niewypowiedziane, a może znajome? niebezpieczeństwo zawisło nad nimi, krzywiąc obraz, który jeszcze przed chwilą widział. Zamazywał ciepło, wciskając łaskoczące poczucie straty czegoś cennego, czegoś - czego w tej jednej chwili nie mógł pochwycić i zamknąć w ramionach. Umykało, a Samuel patrzył jak odsuwało się od niego coraz dalej.
- Wytłumacz - mówił powoli, wiedząc gdzieś na dnie świadomości, w jakim kierunku zmierza rozmowa. Mógł jeszcze zaprzeczać, przymknąć powieki, przyciągnąć słodycz ust do siebie,z zamykając słowa, których nie chciał słyszeć. Nie obiecywał, nie deklarował - nie umiał. Coś blokowało mu dostęp do prawdy drażniącej język. Gdzieś dano temu, na własne życzenie zamknął swoje serce szczelnie, wierząc, ze zniknęło wraz z kobietą, której chciał je oddać.
Za późno.
- Wytłumacz - powtórzył bardziej głucho i chłodniej niż zamierzał. Odsunął się do tyłu, tracąc gdzieś leniwą lekkość ramion. Kiedyś prawdopodobnie zapytałby, czemu kobieta psuje spotkanie stawianymi wymaganiami. Przekręcić słowa, zrzucić winę niedomyślności, ale - nie zrobił tego. Był winny - Bo chciałem, żebyś została - słowa nie chcą ułożyć się w błyskotliwą odpowiedź, wargi nie rozciągnęły się w uśmiechu. Tylko ciemne źrenice zebrały w sobie jakąś pewność, że jej powinien powiedzieć coś więcej niż chłopięce wymówki - Możesz - kolejne krótkie słowo, które nadal nie wnosiło zbyt wiele. Nie wyjaśniało skąd napięcie rosnące z każdą chwilą.
Przesunął się na brzeg łóżka, powoli opuszczając nogi na podłogę. Odwrócił się do czarnowłosej - ...ale nie jestem w stanie ci odpowiedzieć właściwie - przesunął dłonie w stronę jej reki, zatrzymując palce blisko, nie dotykając jednak jasnej skóry - Widocznie brakuje mi czegoś, co nie pozwala mi - tak jak sztuki - właściwie czuć - czuć coś, czego potrzebujesz - dodał już w myślach. Trwał w miejscu nie poruszając się. Niby gotowy się podnieść i zniknąć, a jednak wciąż przy niej, zawieszony w niematerialnej przestrzeni oczekiwania.






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.



Ostatnio zmieniony przez Samuel Skamander dnia 05.09.16 22:36, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Mathilda Wroński
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1619-mathilda-wronski http://www.morsmordre.net/t2026-sowa#30026 http://www.morsmordre.net/t1622-this-is-for-matilda#16765 http://www.morsmordre.net/t1698-mathilda-wronski#18244
malarka
25
Półkrwi
Wdowa
Deszczowe wtorki, które przyjdą po niedzielach
Kropelka żalu, której winien jesteś ty
Nieprawda że tak miało być
Że warto w byle pustkę iść
To wciąż za mało, moje serce, żeby żyć
0
14
0
0
5
0
0
0
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Pokój 14   02.09.16 2:04

Czy ktoś, kto nie zna się na sztuce może być bliski sercu prawdziwej artystki? Najprawdopodbniej tak, bo jest pełen naturalizmu, bo nie jest zniszczony gwarą artystyczną. Bo nie będzie ci się wpieprzał w twoją sztukę. Ty egoistko, głupia dziewucho. Wcale nie macie wiele wspólnego, jedyne co was łączy to kolor smutku i przeszłość.
- Mogłabym cię namalować, wtedy byś ją poczuł najdobitniej - uśmiechasz się przebiegle, w jedną sekundę stając się znów jego wielbicielką. Mógłby naprężyć muskuły i napewno stałby się jej ulubionym modelem. Kiedy mówi, że jest piękna daje mu ostatniego całusa. Więcej nie będzie. Przez kolejne miesiące, bo oto nagle on się do niej zimno odzywa.
- Jeszcze szukasz wytłumaczenia? - to cię załamuje, bo jeżeli on na prawdę nie widział jak na niego patrzysz, jak od szkoły gonisz go spojrzeniem, jak się do siebie uśmiechacie i jak rumienisz się na każde spotkanie. Płaczliwy zaczynasz mieć ton, kiedy spogądając na niego kręcisz głową. - Nie widzisz, że... - ale przestajesz mówić. Jesteś już inna, jesteś Mathildą, artystką wychowaną przez Stany. Tam nikt nie łamał ci serca, tam wszyscy chcieli o ciebie dbać. Więc nie poddawaj się temu jednemu, jedynemu, który jest jak wszyscy brytyjscy głopcy.
- Chcesz mi powiedzieć, że nic nie czujesz? Absolutna pustka? - atakujesz go, przypuszczasz atak na jedynego mężczyznę, który siedzi ci w głowie aż od czasów szkolnych. Powiedz, czy zdajesz sobie sprawę jak niemadrze działasz? Przecież on się zaraz zwinie, nie przyjdzie do ciebie już nigdy. Spotkacie się jeszcze, macie zbyt wielu wspólnych zajomych. Któryś z nich wpadnie na niemądry pomysł wspólnej imprezy. Pojawisz sie tam spowita w czerń, a on będzie z drugiego końca sali widział smutek twoich oczu. Czy podejdzie? Na pewno nie podczas tych swawoli, wszak będzie zainteresowany innymi kobietami branymi tylko pod uwagę, bo są na odrobinkę czasu. Twoja odrobinka właśnie się kończy Matyldo, czy już się nią nasyciłaś? Czy wziełaś wszystko? Wciąż nie namalowałaś jego portretu... może innym razem. Dziś czujesz że żyjesz, że możesz powiedzieć mu wszystko. O tym co skrywa twoje serce od tylu lat.
- Więc to mi czegoś brakuje. Nie tobie. Gdybym była idealna, nie mógłbyś się powstrzymać przed kłamaniem mi. Wolałabym, żebyś mi sklamał, Samuel - zakładasz ręce skrzyżowane na piersiach i odwracasz głowę obrażona. Do ściany białej pokrytej tapetą mówisz: - Wolałabym, żebyś udawał, ze nie ma żadnej innej. Ale w ten sposób odpowiedziałes mi, że owszem jest- przestajesz mówić głośno. Twój głos się bowiem już nie może wydobyć z ust. Chciałabyś wybuchnąć płaczem.
- Myślę, że już czas na ciebie
A jak wyjdzie, to się zakręć w pościel i w poduszkę płacz, aż ta zamieni się w gąbkę, którą wylejesz pół tony łez. Bo tyle przewidziałaś na opłakanie Samuela, jedynego mężczyzny, który nie zranił cie w pierwszych dwóch latach znajomości.




If there is a past, i have
forgotten it
Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
28
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
37
20
1
0
0
1
15
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 14   05.09.16 23:34

Dwa światy dzielą się, drżą pod rysującą się granicą. Ale walczą, wciąż plączą się zdobywając dominację, ale - to chłód wygrywał, umykając na jedno uderzenie serca, gdy usta różowe sięgają jego ust. Potem był już tylko chłód - zwiększającej się, dzielącej ich przestrzeni, pustych ust, dłoni i słów.
- Nikt mnie nie malował - i stawiał swoją różdżkę, że nikt tego nie zrobi. Nie dlatego, że nikt nie chciał. nie widział się w roli modela. nie potrafił zbyt długo trwać nieruchomo, w pozie, biernie. Zupełnie, jakby ktoś szeptał mu do ucha, że powinien wziąć się do działania. Jakiegokolwiek, byleby nie stał w miejscu. nawet, jeśli było to łóżko. A może...szczególnie, jeśli było to łóżko?
Niewystarczająco.
- Zawsze szukam wytłumaczenia - i wiedział, jak bardzo trącał własnie kobiecą dumę. Musiał pytać, musiał zastawiać tarcze, które jeszcze przed chwilę utrzymywały go - paradoksalnie - w niewiedzy. Tak często trafiał na te pytania. Na spojrzenie i nieme prośby o pozostanie, o..kłamstwo. Powinien się nauczyć, a mimo to, raz za razem wchodził w ten sam utarty rytm powtarzalności. Nawet, gdy mówił wprost, że...że nie chciał niczego więcej. Że - nie umiał, nie mógł zaoferować więcej. I widział, chociaż patrzył przez wypracowany obiektyw, pryzmat, który podsuwał mu inne wytłumaczenia. A może, każdy miał problem ze spojrzeniem na się we właściwy sposób? I potrzebne było zderzenie z drugą istotą, która - niby lustro - mówiła o tym, jakim się było?
- Widzieć, nie znaczy rozumieć - odpowiadał, chociaż nie musiał. Granica była już przekroczona i nie było odwrotu do punktu wyjścia, do ciepła dłoni ułożonych na jego piersi, do ust i oddechu przy jego uchu. Nie, nie był głupcem. Chyba, że głupotą nazwiesz zagrzebane w przeszłości serce. I chociaż zdawało się - też - głupim jego zachowanie, pokręcił głową, marszcząc brwi czarne - Czuję zbyt wiele, albo zbyt mało, żeby ująć to w słowach, Jeśli o to pytasz - bo jak miał wyjaśnić, że jego czucie było chore? Żył korzystając z zasobów, które mu zostały, z emocji, które znał i rozumiał. To, co niewytłumaczalne, drogie - gdzieś umykało jego zmysłom wewnętrznym, skryte, albo wytarte, niby stary, zniszczony obraz - wciąż zadziwiający artystycznym kunsztem, ale tracąc żywiołowość kolorów, był przerzucany przez kolejnych...lokatorów.
- Teraz to ty kłamiesz - bolały go własne słowa, ale zawędrował za obrażonym spojrzeniem do ściany, raptem tak skutecznie przyciągającej uwagę. swoją dłoń odsuną, nie natrafiając na palce, które zniknęły w skrzyżowaniu na kobiecej piersi - Jak długo karmiłabyś się moim kłamstwem? Rzeczywiście wolałbyś być oszukiwana? - nie rozumiał. A może rozumiał, tylko nie mógł przyjąć, że łatwiej znieść ból rozłożony w czasie, niż gwałtownie zadaną ranę - ..bo jest - głos powinien był być ściśnięty, ale niski ton wydobywa się czysto - ale jej nie ma - paradoks, absurd, sprzeczność sama w sobie, a jednak rozwiązał zagadkę. Prawda była zbyt bliska. Miał przecież o niej zapomnieć, nie rozdrapywać przeszłości, ale jej nieważka, eteryczna obecność wciąż nawiedzała o myśli..i słowa.
...czas na ciebie.
Nie odzywał się odnajdując ubranie, wciągając spodnie i zmiętą na podłodze koszulę. Słowa były zbyteczne, ramiona obejmujące zbyt obce dla niej. I łzy, których nie widział, chociaż świadomość ich wystąpienia była równie wyraźna, co zaciskane w pięści dłonie, że słone krople pojawią się gdy tylko przekroczy próg ich kryjówki.
Czas na niego.
- Przepraszam.

zt Samuel






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Mathilda Wroński
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1619-mathilda-wronski http://www.morsmordre.net/t2026-sowa#30026 http://www.morsmordre.net/t1622-this-is-for-matilda#16765 http://www.morsmordre.net/t1698-mathilda-wronski#18244
malarka
25
Półkrwi
Wdowa
Deszczowe wtorki, które przyjdą po niedzielach
Kropelka żalu, której winien jesteś ty
Nieprawda że tak miało być
Że warto w byle pustkę iść
To wciąż za mało, moje serce, żeby żyć
0
14
0
0
5
0
0
0
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Pokój 14   06.09.16 14:25

Bardzo możliwe, że nikt go nie malował, ale to tylko obudziło w Tobie naturę łowcy. Więc nikt nie kreślił z jego twarzy konturów, nikt nie oddawał na kartce co jednego, kolejnego włoska, nikt nie próbował mieszać farb tak, by odkryć jaki naprawdę ma kolor oczu Samuel. Chcesz tego dokonać. Jako pierwsza i ostatnia. I chociażby miał się wiercić, tak czy siak, masz ochotę na ten obraz. Ostrzysz sobie ząbki, przygotowujesz węgiel.
On chce iść do domu. Nawet się nie zawachał, tylko posłusznie zbiera swoje szmatki i zabiera się stad. Czy teraz też chcesz go malować? Kiedy jego oblicze jest obrażone, kiedy ty masz muchy w nosie. Bo ci się wydawało, że możesz go pytać o inne, bo ci się wydawało, że łapanie wianka cokolwiek znaczyło.
Czy już żałujesz? Czy już zaczęłaś wyrzucać jego wspomnienia ze swojej głowy? Palić wszystkie zdjęcia, czy uchwycone w pamięci chwile. I czy zawróciłaś do siebie, w wieku lat piętnastu, jak się wywróciłaś przed jego stopami z całą masą sloików napełnionych jakąś mazią i czy pamiętasz jak buraczkowy miałaś wtedy odcień policzków? Bo on cię nawet nie rozpoznał, dopiero kolejnego dnia na śniadaniu, podszedł do twego brata (akurat siedziałaś z nim) i zaśmiał się, że jesteś niezdarą. Dla niego to nigdy nie znaczyło nic, a ty przeżywałaś każde jego słowo, jakby był jakimś Bogiem, Wyrocznią. Gdyby powiedział, że woli blondynki, zaraz przefarbowałabyś się i nie zastanowiła, że może ci wcale ten kolor nie pasuje.
- Ty nigdy nie rozumiałes, prawda? - to pytanie z wyrzutem, którego miałaś unikać. Przestań Matyldo, nie płacz przy nim, wstrzymaj się. Może to jest właśnie to, co sprawiało, że podobał siętobie? Był niezależny. Gdyby taki nie był, nie miałabyś nawet przyjemności się z nim całować. Jakaś harpia chętnie by go sobie dla siebie zagarnęła kilka lat temu.
Nie żałujesz niczego, chociaz jeszcze dziś tego nie jesteś świadoma. Przeżyliście miłe chwile w tym pokoju numer czternaście nad Dziurawym Kotłem. Gdy będziesz stara, chętnie wspomnisz tego przystojnego mężczyznę. Wyrzucisz z pamięci to, że nigdy cię nie chciał. Zapamiętasz tylko to, że pasowaliście do siebie najlepiej pod słońcem, bo wasze wspólne życie owinięte było tajemnicą. Jutro zmienisz pokój, bo coś się zakończyło. Nie, jutro się spakujesz i wyjedziesz do Polski.
On wie, że to nie trwałoby długo. Jeżeli nie zamierzał rzucić przeszłości dla kogoś kto widział przyszłość, to rzuci ją dla kogoś innego. Ale nie ciebie. I ty nie wytrzymałabyś w tym kłamstwie, w tym, że za kilka tygodni, może lat, zakochałby się w końcu w kimś na prawdę. Musiałby cię zostawić, a ty, uspokojona, nie zrozumiałabyś tego odrzucenia. Dlatego zaciskasz usta, nie mówisz nic. Nie, nie mogłabyś żyć w tym kłamstwie. Z tym, że to nie przyszłość, a przeszłość w nim żyje. I jakaś dziwna aura, bo on mówi, że jest ktoś inny (przestajesz oddychać) i że jej nie ma (oddychasz spowrotem).
- Zazdroszczę jej. Wszystkiego
Przede wszystkim tego, że nie zyje? Oj Matyldo, jesteś tak dramatyczna, a nic o świecie nie wiesz. Siedzisz sobie w skotłowanej pościeli i patrzysz jak zbiera swoje szmatki z podłogi On. Nie pomyślałaś o tym, że może nie żyć. Myślisz o kimś, kto owinął sobie jego serce wokół palca. O kimś kto nie chce się z nim widywać i o kimś, kto zniszczył ci nadzieję na przyszłość. Dopiero za kilka dni zaczniesz płonąć rumieńcem ze wstydu, jaki sobie przyniosłaś. Połączysz fakty, podpytasz brata, przyjaciela, będziesz miała wizję. Ale póki co siedź.
Bo on już wyszedł. A ty opadasz na materac, kiedy jeszcze jest ciepły i kiedy jeszcze nim pachnie. I zakrywasz głowę kołdrą. Schowaj się i wylej morze łez, ale to nic nie pomoże.

/zt i koniec/




If there is a past, i have
forgotten it
Powrót do góry Go down
Craig Burke
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke http://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 http://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 http://www.morsmordre.net/f173-durham-rezydencja-w-tees-valley http://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
32
Szlachetna
Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
3
15
0
0
1
20
9
8
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 14   30.10.16 14:00

Jeśli do tego momentu ktokolwiek miał wątpliwości, jak dla tej dwójki skończy się dzisiejszy wieczór, mógł się ich już pozbyć. Widok pary, która opuszcza pospiesznie lokal, do tego trzymając się za ręce, raczej jasno dawał do zrozumienia, co się będzie działo.
Craig bez zbędnych ceregieli pozwolił ująć się kobiecie za dłoń i wyciągnąć z pubu. Nawet mu się to podobało - ta poufałość - bo rudowłosa jasno dawała mu w ten sposób znak, czego chce. A on nie znosił dziewczyn, które nie potrafiły przekazać, czego pragną. Rozmemłane małolaty go nie pociągały.
Nie kryli się specjalnie ze swoim przybyciem do Dziurawego Kotła, ale jednak mężczyzna zadowolony był z późnej pory oraz panującej dookoła ciemności. Kiedy odpowiednio ułożył włosy, rzucały one na jego twarz krótki cień - szczególnie na oczy - co niejako dawało mu poczucie dodatkowej anonimowości. Wynajęcie pokoju zajęło dosłownie dwie minuty. Craig położył na ladzie kilka galeonów więcej, by mieć pewność, że nikt im nie będzie przeszkadzał, a potem po prostu, trzymając rękę na talii Judy, ruszył w kierunku odpowiedniego pokoju z kluczem w kieszeni. Poczekał grzecznie aż drzwi się za nim zamknęły - i to by było na tyle jeśli chodziło o grzecznego lorda Burke. Mężczyzna wyciągnął rękę w kierunku kobiety i po prostu złączył ich usta w gwałtownym pocałunku. Nie miał zamiaru bawić się w delikatności i podejrzewał, że "Sally" doskonale o tym wie. Dziś była noc zapomnienia w obcych ramionach. Jutro żadne z nich nie będzie pamiętać nawet o tym, jak wyglądała twarz tego drugiego. Dziś chodziło tylko o żar.




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
 

Pokój 14

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu
» Pokój Zakochanych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Dziurawy Kocioł-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18