Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Pokój 14

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Pokój 14   10.09.15 1:14

First topic message reminder :

Pokój 14

Czy pamiętasz swoją pierwszą wizytę w Dziurawym Kotle? Okoliczności zmusiły Cię do zatrzymania się w nim na noc, choć nikt z Twojego towarzystwa nie miał na to zbytniej ochoty. Mimo wszystko jednak pozostaliście w tym miejscu, po sytej kolacji dając się zaprowadzić do przydzielonych pokojów. Pierwszym, co zobaczyły Twoje oczy, było spore łóżko wyraźnie przeznaczone dla dwóch osób lub wyjątkowej wiercipięty. Bogato zdobione kolumienki zwracały uwagę, kontrastując z jasną, prostą podłogą. Dzielone szybki w części okien wychodzących na ulicę, niewielka szafka i chybotliwe krzesło w kącie pomieszczenia... Dyskretne oświetlenie, przy którym można zarówno odpoczywać, jak i czytać czy pracować. Pokój jest schludny, jednak nie można od niego wymagać niczego specjalnego. Spędzisz tu całkiem miłą noc, o ile nie obawiasz się trzęsącej podłogi i mebli podskakujących za każdym razem, gdy w okolicy przejedzie pociąg.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Craig Burke
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke http://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 http://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 http://www.morsmordre.net/f173-durham-rezydencja-w-tees-valley http://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
32
Szlachetna
Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
3
15
0
0
1
20
9
8
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 14   08.11.16 23:53

Przepraszam, ucze się dopiero ;-;

Mężczyzna zaklął cicho pod nosem. Czy ta farsa mogłaby się w końcu zakończyć? Jakim cudem zwykły wieczór, który miał spędzić z urodziwą panną zamienił się w taką katastrofę? Gorzej już chyba być nie mogło, chociaż zaraz odgonił taką myśl, bo nie chciał żeby zły los przypadkiem mocniej nie dał o sobie znać.
Posłał rozeźlone spojrzenie zza łóżka, za którym wylądował. Spoczęło ono na dwóch pracownikach Kotła, szczególnie na tym, który miał czelność rzucić w niego zaklęciem.
- Nie podnoś na mnie różdżki! - warknął, trzymając swoją w pogotowiu, aczkolwiek schowaną za materacem tak, że mężczyzna nie mógł jej widzieć. Bark zaczynał boleć go coraz bardziej, nie mógł w ogóle ruszać uszkodzoną ręką, był wściekły, upokorzony... jeszcze do tego brakuje, by został uznanym winny tego całego absurdalnego zamieszania! - Chcesz wiedzieć co się stało? Proszę bardzo. Miałem właśnie zamiar spędzić całkiem miło czas w ramionach swojej towarzyszki, kiedy ten... jegomość nagle wysadził ścianę! - powiedział, wskazując ruchem głowy na starca, siedzącego w kącie. Merlinie niech będą dzięki ze przynajmniej ten nie rzucał się już do pomocy. Gdyby przyszło mu na myśl nastawiać Craigowi zwichnięty bark, prawdopodobnie urwałby Burke'owi rękę.
- Nie mam pojęcia, co spowodowało ten wybuch. Prawdopodobnie jakieś zaklęcie albo nieudany eliksir, jeśli by mnie kto pytał! - dodał jeszcze, chcąc całkiem oczyścić się z prawdopodobnych podejrzeń względem jego osoby. Postawiłby dziesięć galeonów, że stetryczały starzec warzył w swoim pokoiku jakieś eliksiry i pośród pobojowiska znaleźć będzie można resztki kociołka.
Kiedy w końcu pojawiła się pomoc medyczna, Craig odetchnął z wyraźną ulgą. Nie zamierzał się odzywać, niemniej wzrokiem, który wbił w dwójkę ratowników, bardzo wyraźnie dawał do zrozumienia by się pospieszyli. Jego ramię zaczynało już sinieć.




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Magnolia Cresswell
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3861-magnolia-carter#73299 http://www.morsmordre.net/t3905-naal#73752 http://www.morsmordre.net/t3904-zona-wilkolaka-co-wyrywa-ptakom-piora#73731 http://www.morsmordre.net/f248-pokatna-1-mieszkanie-nad-dziurawym-kotlem http://www.morsmordre.net/t4302-magnolia-cresswell
Wytwórczyni samopiszących piór
34
Mugolska
Zamężna
i have in my possession
a collection of
fine feathers and beads
0
8
18
0
0
0
8
1
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 14   09.11.16 20:12

To miał być spokojny, wolny wieczór. Kilka niedokończonych piór leżało na biurku, przy którym paliła się duża, okrągła świeca, dająca na tyle dużo światła, by Magnolia mogła w skupieniu dokończyć swoje małe dzieła i wziąć się za dalsze opracowywanie (albo raczej jego próby) listy składników, które mogłyby posłużyć później do prac nad eliksirem dla Franka. Cały czas ten plan odkładał się gdzieś z tyłu jej głowy, nawarstwiając się coraz bardziej i bardziej, tworząc kolejne możliwe korytarze w tym labiryncie rozwiązań. Wciąż jednak błądziła, mimo tego, że całkiem dobrze znała się na sztuce alchemii.
Drżenie ścian ich niewielkiego mieszkania nad pubem wyrwało ją z głębokich rozmyślań nad tymi i innymi, bardziej pierzastymi sprawami. Mimowolnie przeniosła wzrok na tylną część skromnego gabinetu, skąd, według niej, dobiegał ten dziwny hałas. Odłożyła na stolik niewielki, ale bardzo ostry nożyk do przycinania dutki i nasłuchiwała. Czasami zdarzało się, że jakiś czarodziej żywo gestykulował swoją różdżką nad kuflem z kremowym piwem i jakieś zaklęcie dosłownie wybuchało całą zawartość szklanego naczynia, innym razem wyczyniano jakieś niestworzone rzeczy na Pokątnej, a wibracje wyjątkowo mocno pięły się pod ścianach aż po sam dach, więc Maggie była przyzwyczajona do podobnych ekscesów i dlatego nie od razu postanowiła zejść na dół, żeby sprawdzić, co się dzieje. Zmieniła zdanie, kiedy kilka chwil później do drzwi ich mieszkania ktoś zapukał.
- Cuthbert? Co tam się na dole... oh - i już nie przerywała, pozwalając tym samym, by potok słów wylał się z niego jak najszybciej. Niezbyt dużo z tego zrozumiała, ale to, co do niej dotarło, wystarczyło. Pan Scrimgeour i wybuchająca ściana. Ten staruszek już nie raz nadwyrężył jej anielską cierpliwość i chociaż prosiła go wiele razy, ze względu na sąsiedztwo, żeby zaprzestał prób niszczenia sobie i innym życia, nigdy jej nie słuchał. Albo nie słyszał. Być może właśnie dlatego zrzuciła na drugi plan wizję roznegliżowanego mężczyzny i półnagiej kobietę.
Kiedy oboje dotarli do właściwego pokoju, Magnolia pobladła. Już w głowie kalkulowała wydatki, których Frank będzie musiał się podjąć, żeby załatać tę wyrwę.
- Na zgniłe czułki szczuroszczeta... - mruknęła. - Jestem żoną właściciela, proszę mi natychmiast wyjaśnić, co tu się stało!
Jej wzrok padł na mężczyznę owiniętego prześcieradłem, potem na kobietę, a na końcu na uzdrowicieli, którzy najwyraźniej pojawili się dosłownie chwilę temu. No przecież nie będzie tak stała jak ten słup soli.
- Bernie, zawiadom magiczną policję - zawołała do drugiego pracownika. Czy on nie chciał dzisiaj wyjść nieco wcześniej? Wyjęła zza paska sukienki różdżkę i skierowała ją na stojące w kącie pokoju krzesło. - Centonis.
Miała zamiar przetransmutować je w koc, by móc nim potem okryć dziewczynę.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 14   09.11.16 20:12

The member 'Magnolia Carter' has done the following action : rzut kością


'k100' : 34


Powrót do góry Go down
Justine Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks http://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 http://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks http://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 http://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
ratowniczka w czarodziejskim pogotowiu ratunkowym
27
Mugolska
Panna
Don't worry mother,
your daughter is a soldier
20
15
0
10
6
0
2
1
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Pokój 14   10.11.16 21:26

Mam ochotę wywrócić oczami gdy słyszę słowa swojego partnera, ale powstrzymuję się. Głównie dlatego, że nie czas na to. Na koniec zmiany wywrócę nimi z dziesięć razy na cały dzisiejszy dzień. Byłam pewna, że gdybym bez jego znaku ruszyła do pomocy później suszyłby mi głowę – ale możliwe, że to tylko moje odczucie i wcale by nic takiego się nie stało.
Ruszam dosłownie sekundę po tym, jak jego słowa wybrzmiewają. Właściwie kompletnie wyłączając się na otoczenie. Słyszę rozlegające się rozmowy, ale przecież nie przybyłam tutaj w celach towarzyskich, choć znam co najmniej dwie z obecnych tu osób. Podchodzę więc do pozostałej dwójki by sprawdzić ich stan zdrowia przy pomocy odpowiedniego zaklęcia. Zanim zacznę leczenie muszę przekonać się czy nie doznali innych obrażeń poza tymi oczywistymi – widocznymi na pierwszy rzut oka.




I need a hand but here I stand alone. I hear a cry but I think it’s just my own. How can I see when the darkness blinds my eyes? How can I love when my heart is
broken inside?

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 14   10.11.16 21:26

The member 'Justine Tonks' has done the following action : rzut kością


'k100' : 58


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 14   11.11.16 10:40

Owy Bernie, pracownik, który miał czelność celować różdżką w Craiga, i który łypał na niego groźnie spode łba, zazgrzytał zębami.
— Kim ty w ogóle jesteś?!— Dziurawy Kocioł był czasem miejscem schadzek zakochanych par, rzadziej tych całkiem przypadkowych, kiedy były inne, odpowiedniejsze do takich rzeczy miejsca, jak choćby Wenus. Dlatego właśnie nieopowiedziana do końca historia o próbie bałamucenia tej biednej dziewczyny nie sprawiła wcale, że poczuł wobec niego współczucie. Tak naprawdę zirytował się jeszcze bardziej, bo patrząc na Judith miał wrażenie, że nie jest jeszcze pełnoletnia, a jej rysy twarzy wydawały mu się dziwnie znajome!

Rolf zupełnie stracił kontakt z rzeczywistością. Kiedy podszedł do niego jeden z uzdrowicieli zaczął coś bełkotać bez sensu o esencjach ze szczątków kota i nieśmiertelności. Z pewnością i on zostanie przetransportowany do Munga na oddział magipsychiatrii.

Pojawienie się żony właściciela było koniecznością i zgodnie z jej poleceniem pracownik zawiadomił magiczną policję — Raiden Carter miał pojawić się lada moment. Ktoś musiał przesłuchać całe towarzystwo.
Krzesło przemieniło się w koc, którym Magnolia mogła okryć biedne dziewczę.
Naprawienie tak zniszczonej doszczętnie ściany i odremontowanie pokoju było ogromnym wydatkiem dla właścicieli, ale oprócz niej z pewnością mocno ucierpi reputacja Dziurawego Kotła. Ktoś musiał ponieść konsekwencje tego zdarzenia, a Rolf był człowiekiem biednym, a do tego zupełnie szalonym. Jak mógł zrekompensować właścicielom poniesione straty?

Justine Tonks mogła ocenić stan zdrowia poszkodowanych na podstawie obserwacji. Wiedziała, że potrzebują uzdrowiciela, który zajmie się nimi odpowiednio. Szczególnie młoda dziewczyna była w złym stanie, krew ze złamanej ręki plamiła jej ubranie, a później również koc.

Stan pokoju, w którym warzono eliksir był opłakany, ale również konstrukcja 14stki została mocno naruszona. Jedna z belek pod sufitem poluzowała się. Nadpalona część skruszyła się niespodziewanie i z głuchym skrzypnięciem runęła w dół, wprost na Magnolię. Na szczęście obok niej stał jej zaufany pracownik, Cuthbert, który zareagował błyskawicznie popychając kobietę do przodu. Pani Carter upadła na ziemię, nabawiając się kilku siniaków, lecz mężczyzna... został przygnieciony przez ciężki kawałek drewna. Jego twarz była doszczętnie zmiażdżona, krew rozlała się po podłodze. Prawdopodobnie już nie żył.

| Justine, rzucając "odpowiednie" zaklęcie należy wpisać jego formułę, o ile istnieje w spisie zaklęć. Craig, nic nie szkodzi, sugestie MG pozwolą Ci przygotować się do eventów. Wszyscy na odpis macie 48h.


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 14   11.11.16 13:52

- Cholera.
Raiden widząc nadlatującą szybko sowę chciał, żeby to wszystko okazało się nieprawdą. Przecież był dzień wolny od pracy. Wolny! I to nałożony przez samą Minister Magii. Czego ludzie nie rozumieli w tym obwieszczeniu? W dodatku sam ostatnio nie miał ani chwili na odpoczynek, dlaczego więc posłano akurat po niego? Dobra. Był funkcjonariuszem, ale... Siedząc na obiedzie z siostrą i Peony nie wyobrażał sobie, żeby ktoś przerwał mu tę chwilę. Najwyraźniej się mylił. Było to bardzo głośne i spektakularne zawiadomienie. Nie mógł go jednak zignorować. Nie znał dnia ani godziny, chociaż nie mogli wybrać pory, w której nie spędzał dnia z rodziną? Najwidoczniej nie. Ale czego miał się spodziewać skoro zło nie śpi? Odetchnął ciężko, zanim nie wyszedł z restauracji i nie przeszedł paru kroków, by odebrać list od nadpobudliwej sowy, która skakała z nogi na nogę jakby miała parkinsona. Szybko przebiegł spojrzeniem po napisanych dość chaotycznie literach i zrozumiał jedynie że potrzebują go na wczoraj w Dziurawym Kotle. Raiden skrzywił się, przypominając sobie wczorajszą akcję z chłopczycą, która zrobiła w tamtym miejscu rozróbę. Płaska, pyskata dziewucha, która zarabiała na życia machając miotłą... Cudowne wspomnienia z cudownego miejsca cudownego wieczoru. Zaklął pod nosem, zanim zgniótł kartę i przeteleportował się w odpowiednie miejsce.
Gdy tylko stanął przed swoim celem, zewsząd otoczyły go krzyki i głośne rozmowy. Obrócił się, by spojrzeć na tłum gapiów niezgromadzony przed Kotłem i wskazujących sobie palcami pył unoszący się z piętra. Raiden zadarł głowę, by również ocenić co się działo, ale jedynie otwarte okna i jakieś paprochy unoszące się w powietrzu świadczyły o czymkolwiek, co miało miejsce jakiś czas temu. Skierował się do wejścia tego przybytku i zanim nieznany mu facet go zatrzymał przed wejściem, Carter sięgnął po dokumenty.
- Raiden Carter. Magiczna policja - mruknął, wciskając pod nos legitymację jakiemuś pracownikowi i nawet się nie zatrzymując, wszedł do środka Dziurawego Kotła. Zaraz zatrzymał się zszokowany, obserwując to co działo się wewnątrz baru. - Co robią tu ci ludzie?! - rzucił twardo, patrząc na znajdujących się przed nim gości, którzy dalej pili lub jedli, chociaż patrzyli uważnie na sufit, słuchając dobiegających stamtąd kolejnych odgłosów. - Wyprowadźcie ich! No, już! - rozkazał zdębiałemu pracownikowi, po czym skierował się na piętro, mrucząc Niewiarygodne. Na schodach spotkał dzieciaka, który z alkoholem w ręku starał się dojrzeć co się działo wyżej. Raiden zabrał mu szklankę i popchnął na dół, kręcąc głową. Zanim jednak znalazł się na piętrze, zerknął na resztę ognistej i uniósł brwi. Dopił ją i odstawił szklankę na jakiejś półeczce doczepionej do ściany. - Policja - mruknął do kolejnego człowieka pilnującego wejścia do pokoju numer czternaście. Gdy wszedł do środka, jego oczom ukazał się obrazek z Ogrodu rozkoszy ziemskich Boscha. Początkowo nie wiedział na co patrzeć. Z jednej strony zniszczenia były niesamowite, do tego chyba leżał przed nim w tumanach kurzu ktoś przygnieciony belką. Żył jeszcze? Dalej kolejne osoby z różdżkami gotowymi do rzucania zaklęć, dalej zauważył kolorowe włosy i chyba jakiegoś nudystę. Na tego ostatniego chciał mu się cofnąć obiad, ale się powstrzymał. Szybki rekonesans. Raiden przykucnął przy przygniecionym człowieku i zamachał dłonią, by odgonić pył. Stan czaszki mówił sam za siebie, ale przyłożył jeszcze dłoń do szyi mężczyzny. Nie wyczuwał pulsu, a może wyobraźnia zrobiła swoje?
- Szlag - warknął pod nosem, po czym podniósł oczy na towarzystwo, przejeżdżając spojrzeniem po zebranych. - Jest tu jakiś uzdrowiciel?!
Zaraz jednak wstał i przeszedł nad belką, by pomóc kobiecie leżącej na ziemi, którą zobaczył dopiero teraz. Na razie musiał zebrać najważniejsze fakty i nie dotarło do niego jeszcze, że dziewczyną okrytą kocem była Judith.
- Gdzie jest właściciel? - rzucił do wszystkich. Może ktoś w końcu by powiedział, co tu się dzieje?!




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Justine Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks http://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 http://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks http://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 http://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
ratowniczka w czarodziejskim pogotowiu ratunkowym
27
Mugolska
Panna
Don't worry mother,
your daughter is a soldier
20
15
0
10
6
0
2
1
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Pokój 14   12.11.16 19:19

Ruszyłam w przeciwną stronę niż mój partner, który postanowił zająć się Ralfem. Najpierw obejrzałam mężczyznę, później zaś skierowałam się w stronę znajomej mi buzi wyginając usta w niezadowolonym grymasie gdy mój wzrok padł na złamanie którego się nabawiła. Paskudna sprawa. Już nie wspominając o paskudnej sytuacji. W końcu kieruję różdżkę w stronę złamania nie mówiąc ani jednego słowa na temat sytuacji w jakiej się spotykamy. Nie czas i miejsce a to. Zamiast tego z moich ust dobywa się tylko jedno słowo.
-Fonsio – rzucam zaklęcie potrafiące odratować nawet bardzo zniszczone kości. Mam nadzieję, że i w tym przypadku. I wtedy czas przyśpiesza, albo zwalnia, sama już nie wiem. Jedna z nadpalonych desek spada z sufitu. Dopiero jej huk sprawia, że drgam lekko odwracając w tamtą stronę głowę.




I need a hand but here I stand alone. I hear a cry but I think it’s just my own. How can I see when the darkness blinds my eyes? How can I love when my heart is
broken inside?

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 14   12.11.16 19:19

The member 'Justine Tonks' has done the following action : rzut kością


'k100' : 66


Powrót do góry Go down
Magnolia Cresswell
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3861-magnolia-carter#73299 http://www.morsmordre.net/t3905-naal#73752 http://www.morsmordre.net/t3904-zona-wilkolaka-co-wyrywa-ptakom-piora#73731 http://www.morsmordre.net/f248-pokatna-1-mieszkanie-nad-dziurawym-kotlem http://www.morsmordre.net/t4302-magnolia-cresswell
Wytwórczyni samopiszących piór
34
Mugolska
Zamężna
i have in my possession
a collection of
fine feathers and beads
0
8
18
0
0
0
8
1
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 14   12.11.16 22:43

Gdy tylko krzesło poddało się jej zaklęciu i niemal natychmiast straciło swój dawny kształt, nagle stając się szarym kocem, podeszła do niego szybko i podniosła z ziemi, by chwilę później pełnił już swoją pierwotną rolę okrywacza ramion. Nie miała prawa ani ochoty publicznie ją oczerniać, chociaż rozpoznała w młódce Judith, siostrę Samuela, dobrego przyjaciela Franka, którą znała nie tylko ze zdjęć, które czasami Skamander im pokazywał, ale również z jego opowieści i przelotnych spotkań, choćby i na Pokątnej. Może i Magnolia miała swoje lata, a jej predyspozycje do matkowania znacznie wzrosły, ale nadal nie posiadała fizycznej możliwości dawania reprymendy każdemu napotkanemu dziewczęciu za to, że urządzała sobie schadzki...
A może miała?
Wyśle sowę Samuelowi, ale do tego czasu nie piśnie ani jednym pouczającym słówkiem.
Zanim jednak zdążyła dokończyć myśl w swojej głowie, coś nad nią zatrzeszczało, a w następnej chwili leciała już jak długa na ziemię, krótkim, głuchym krzykiem odpowiadając na belkę, która z hukiem spadła na ziemię. Odwróciła się i... pożałowała. Krew. Czerwona posoka rozlewająca się z wolna po oprószonej pyłem podłodze wyglądała koszmarnie. Chwilę później do czternastki wszedł kolejny człowiek. Legitymujący się jako policjant. Inkantacja fonsio zabrzmiała głucho w jej uszach.
- Ja... ja jestem... - przełknęła ślinę i spróbowała się podnieść na łokciach. Udo zabolało. Musiała na nie upaść. - Jestem żoną właściciela, mój mąż wyszedł w ważnej sprawie. Pełnię obowiązki w czasie jego nieobecności.
Za dużo, zdecydowanie za dużo się działo.


Powrót do góry Go down
Craig Burke
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke http://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 http://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 http://www.morsmordre.net/f173-durham-rezydencja-w-tees-valley http://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
32
Szlachetna
Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
3
15
0
0
1
20
9
8
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 14   13.11.16 11:45

Craig zamknął oczy i gdyby miał sprawną wolną rękę, prawdopodobnie potarłby skronie, czując jak zbliża się ból głowy. Niestety chwilowo mógł tylko siedzieć w miejscu i ewentualnie odpowiadać na pytania. Problem jednak w tym, ze nie za bardzo miał na to ochotę. Pojawienie się kolejnej osoby bynajmniej nie poprawiło sytuacji a lord miał już naprawdę dość siedzenia w kącie pokoju, pod prześcieradłem.
- Nie będę odpowiadał na żadne więcej pytania, póki nie zostanie mi udzielona pomoc i dopóki nie będę mógł się ubrać - odpowiedział hardo, z sykiem opierając się o ścianę. Opuścił różdżkę, niemniej nadal mocno ją ściskał.
Z niejakim rozdrażnieniem zauważył, że uzdrowiciele w końcu łaskawie zajęli się Judith. No, rychło w czas. Zawsze oni tacy wyrywni do pomocy jak widzą obok kogoś z otwartym złamaniem łokcia? Opieka magimedyczna chyba schodziła na psy.
Robiło się tu takie zamieszanie, że Craig nie sądził, że mogłoby się stać coś jeszcze gorszego... Cóż, musiał to chyba wykrakać, prawda?
Drgnął wyraźnie zaskoczony, słysząc trzask. Uf, dobrze że to nie on tam tkwił. Zamrugał dwa razy widząc co zostało z twarzy pracownika lokalu. Pięknie. Po prostu pięknie. Jakby sytuacja nie była wystarczająco tragiczna!
Westchnął tylko cicho i ponownie oparł sie o ścianę, obserwując rozwój zdarzeń i czekając aż uzdrowiciele w końcu go uleczą.




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 14   13.11.16 12:31

Przybycie na miejsce Raidena z magicznej policji musiało wróżyć kłopoty. Jeśli ktokolwiek sądził, że cała ta sytuacja zakończy się bez echa — był w błędzie. Dziurawy Kocioł był zniszczony, ktoś za to będzie musiał zapłacić. Plotki o uprawianiu dziwnej magii w pokojach z pewnością źle wpłyną na ocenę miejsca, a szepty o schadzce tuż obok rozniosą się w szybkim tempie, tym bardziej, że na miejscu zginął człowiek. Gdy Carter przyłożył palce do szyi pracownika Dziurawego Kotła nie wyczuł żadnego pulsu. Mężczyzna już nie żył.

Zaklęcie Justine udało się. Proces naprawiania kości był bolesny i długotrwały, a już teraz Judith mogła odczuć, co będzie czekać ją przez najbliższe dni. Ból był ogromny, paraliżujący. Dziewczyna zasłabła, tracąc przytomność.

| Dla MG zt. Zostawiam Was samych sobie, musicie wspólnie dojść do końca. Dziękuję wszystkim za grę  serce
Raiden, twoim obowiązkiem jest przesłuchanie świadków i doprowadzenie tej sprawy do końca. Pamiętaj o wszystkich swoich obowiązkach. Jeśli Ci się nie uda, szef uzna Cię za niekompetentnego.
Justine, Twoim obowiązkiem jest sprowadzenie poszkodowanych do św. Munga i oddanie ich w ręce uzdrowicieli. Pamiętaj, że sprawa jest pilna, a każda chwila zwłoki działa na niekorzyść poszkodowanych!
Magnolia, poza lekkim stłuczeniem nic Ci nie dolega. Niestety, straciłaś dobrego pracownika i na jego miejsce będziesz musiała poszukać innego. Sytuacja z Dziurawego Kotła szybko rozniosła się po klienteli. Obroty w marcu znacznie spadną, a Ciebie i Twojego męża spotka mały kryzys finansowy. Jesteście zobligowani do naprawienia powstałych szkód, chyba, że w wyniku śledztwa lub innej współpracy ktoś pokryje koszty.
Craig, Twoje obrażenia nie są bardzo poważne. Zostaniesz przetransportowany do św. Munga, gdzie medycy zajmą się Twoją ręką i ranami. Możesz odegrać taki wątek z dowolnym uzdrowicielem. Niestety, wśród czarodziejów pojawiły się plotki na Twój temat dotyczące uczestnictwa w całym tym zamieszaniu.
Judith, czeka Cię długi proces naprawiania złamanej ręki. Zostaniesz przetransportowana do św. Munga. Ponieważ zlekceważyłaś Mistrza Gry, odpisując w innych wątkach pomimo nieobecności musisz zastosować się do kolejnych instrukcji. W trakcie Twojego leczenia okazało się, że doszło do zakażenia rany. Infekcja wdała się już w miejscu zdarzenia — szybka pomoc pogotowia uchroniła Cię przed wykrwawieniem się, lecz niestety złe warunki, w których dokonano akcji ratunkowej przyczyniły się do powstania infekcji. Po kilku dniach pojawiło się zaczerwienienie i obrzęk, a także pęcherze wypełnione płynem. Medycy podjęli próbę uratowania zakażonej ręki. Jesteś zobowiązana do rozegrania wątku z dowolnym uzdrowicielem nim rozpoczniesz jakikolwiek wątek po tej dacie, w św. Mungu zostaniesz do końca fabularnego miesiąca.

Za datę wątku proszę uznać 26.03.

Nastąpiła mała zmiana, przepraszam za niedogodności <3

[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 16.11.16 9:57, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 14   13.11.16 13:37

Złapał kobietę za ramię i podciągnął silnie, ale równocześnie delikatnie w górę, po czym pomógł jej usiąść na krześle nieopodal. Nie umknęło mu, że zbladła patrząc na przygniecionego belką. Cóż. Nie było to zbytnim dla niego zaskoczeniem.
- Proszę o natychmiastowe zamknięcie Dziurawego Kotła i dopilnowanie, by żaden z pracowników nie opuścił swojego miejsca. Będę ich potrzebował - rzucił do kobiety, po czym rozejrzał się dookoła. Jedna, dwie... Sześć osób licząc z umarłym i najwidoczniej dwójka uzdrowicieli, którzy krzątali się przy dwóch osobach. Jedną z nich był dziadek w kącie, a drugą... Dopiero wtedy zauważył swoją kuzynkę omdlałą przy łóżku. Otworzył szerzej oczy, by zaraz poczuć rosnącą dekoncentrację. Nie podszedł do niej, dając się zajmować nią pracownicy pogotowia. Nie było sensu dawać się ponieść emocjom, szczególnie że domyślił się od razu, co się działo przed jego przyjściem. Miał jej pomóc, dojściem do początków całego zajścia. - Wszyscy zostają na swoich miejscach, dopóki nie stwierdzę inaczej - warknął, przenosząc spojrzenie po wszystkich zebranych. O trupie nie musiał wspominać i chociaż był przyzwyczajony do takich widoków, całe wydarzenie było wręcz dziwaczne i niecodzienne. Wyjął notatnik i zaczął zbierać informacje. Pokój znajdował się w najdzikszym nieładzie: meble były pogruchotane i porozrzucane na wszystkie strony. Było tam tylko jedno łóżko, z którego pościel leżała na podłodze. Na krześle leżały jakieś męskie ubrania. Przy wyrwie w ścianie spostrzegł dwa czy trzy długie i grube pasma siwych, ludzkich włosów, które były także okrwawione i wyglądały, jak gdyby mocnym szarpnięciem wyrwano je wraz z korzonkami. Musiały zapewne należeć do najstarszego czarodzieja. Na posadzce znalazł jeszcze cztery monety, kolczyk, trzy czwarte ułamanej różdżki, pasek mundurku uzdrowiciela oraz dwie książki. Gruzów nie liczył. Szuflady komody stojącej w kącie były półotwarte, chociaż zapewne było to spowodowane siłą wybuchu. Po zrobieniu wstępnego rekonesansu, zajął się częścią ludzką całego wydarzenia. Raiden skierował się do wyglądającego najbardziej trzeźwo człowieka.
- Pracujesz tu? Byłeś tutaj pierwszy? - zwrócił się do mężczyzny, którego najwidoczniej zalewała krew na sam widok stanu obu pomieszczeń jak i śmierci współpracownika i całej reszty. Gdy potwierdził pierwsze pytanie, ale zaprzeczył na drugie oznajmił, że gdy przyszedł w pokoju była trójka osób - dziadek, Judith i nieznajomy nudysta. Przedstawił się jako Bernie i opowiedział o tym jak wpadł do pokoju, próbując rozbroić golasa. Potem jednak niczego się nie dowiedział i weszły służby magicznego pogotowia. Carter wszystko spisał i, nie pozwalając się oddalić owemu Berniemu, skierował się do starego Araba, dając wystarczająco dużo czasu na ogarnięcie się nudyście.
- Może mi pan powiedzieć, co się działo? Podobno ma pan coś wspólnego z tym wszystkim. Może pan to potwierdzić? Nazwisko? - pytał, podchodząc do niego i zajmującego się nim uzdrowiciela. Nie dostał jednak odpowiedzi. Lub właściwie dostał coś o esencjach ze szczątków kota i nieśmiertelności. Biedakowi już kompletnie siadła psychika. Może wcześniej był szalony, a może to tylko stres pourazowy? Cholera. Trzeba było powołać biegłego psychiatrę w celu sporządzenia opinii. Dopiero owo badanie mogło wykazać o jego poczytalności, aktualnego stanu zdrowia oraz zdolności do udziału w postępowaniu w dacie zainicjowanego postępowania. Świetnie... Zostawił w takim razie dwójkę mężczyzn i skierował się do nieznajomego. - Proszę podać imię, nazwisko i opowiedzieć, co się wydarzyło - mruknął, zerkając wymownie na swoją kuzynkę. Co chwilę zaciskał żuchwę, czekając na odpowiedź świadka.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Justine Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks http://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 http://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks http://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 http://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
ratowniczka w czarodziejskim pogotowiu ratunkowym
27
Mugolska
Panna
Don't worry mother,
your daughter is a soldier
20
15
0
10
6
0
2
1
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Pokój 14   16.11.16 17:20

Zzmierzyłam uważnym spojrzeniem Raidena gdy stwierdził że wszyscy zostają na swoich miejscach. Omiotłam wzrokiem cała salę zastanawiając się, czy należy zastosować się do jego poleceń czy też wykonać kilka kroków w stronę Creiga i udzielić mu pierwszej pomocy. W końcu wybrałam drugą opcję.
-Articulatio - wypowiadam zaklęcie nastawiające stawy. Okrutnie bolesne, ale nawet nie myślę by zniwelować jego skutki zaklęciem znieczulającym. W swoim własnym subiektywnym odczuciu czuję, że należało mu się. Chociaż wolałam nie myśleć co by się z nim stało gdyby w tej konkretnej chwili natknął się na Samuela. Gdy Raiden zbliża się do Creiga zadając pytania, odwracam się i przy pomocy zaklęcia Lectica wyczarowuję noszę na które przenoszę ciało zmarłego mężczyzny. Zerkam na swojego partnera który nadal zajmuje się Rolfem.
Potem zaś kieruję swoje kroki w stronę znajomej mi Magnolii. Nie łączyła nas jakaś głębsza więź. Była żoną Franka, trudno było jej nie poznać, skoro jej maż przyjaźnił się z moim najlepszym przyjacielem.
-Rzucę zaklęcie leczące, myślę że obejdzie się bez wizyty w szpitalu. - poinformowałam ją, potem zwracam się stronę Raidena, który pewnie za kilka chwil zabije mnie spojrzeniem. - Tamta trójka musi trafić na oddział. - informuję go spokojnie. Trochę inna jestem w tej odmianie. Bardziej rzeczowa, roztropna, ale jednocześnie nadal wszystko musze zrobić po swojemu.




I need a hand but here I stand alone. I hear a cry but I think it’s just my own. How can I see when the darkness blinds my eyes? How can I love when my heart is
broken inside?

Powrót do góry Go down
Craig Burke
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke http://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 http://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 http://www.morsmordre.net/f173-durham-rezydencja-w-tees-valley http://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
32
Szlachetna
Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
3
15
0
0
1
20
9
8
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 14   16.11.16 19:49

Craig zaczynał się już niemal gotować w środku, na twarz jednak przywołał kamienną maskę. Spojrzenie, które posłał policjantowi było bardziej niż lodowate. Podobne spojrzenie przerzucił też na uzdrowicieli. Zawszone szlamy, dałby sobie rękę uciąć. Zamiast od razu nieść pomoc wszystkim potrzebującym, stoją sobie i pachną. Zmełł w ustach przekleństwo. Im więcej czasu mijało tym mniej przejmował się stanem Judith. Zaczął stukać różdżką o podłogę, wyrażając w ten drobny sposób swoje zniecierpliwienie.
Zaczął śledzić wzrokiem policjanta. W tym momencie jego śledztwo wyglądało nadzwyczaj amatorsko i żałośnie, przynajmniej dla niego.
- Nie będę zeznawać, dopóki nie doprowadzę się do porządku - powtórzył, odmawiając zeznań. Nie sprawiało mu przyjemności siedzenie gołą dupą na zimnej podłodze. Powietrze też nie było specjalnie przyjemne, a on siedział przykryty cienkim prześcieradłem podłej jakości. Jeśli pan policjant zamierzał go tak dłużej trzymać i myślał, że będzie współpracował, to grubo się pomylił.
Kiedy w końcu jedna z uzdrowicieli ruszyła ku niemu, odetchnął głęboko. Z jego ust oczywiście wydarł się krzyk. Nastawianie kości było wyjątkowo bolesne, chociaż gdy tylko ramię wskoczyło na własne miejsce, od razu odczuł wyraźną ulgę.
- A zaklęcia znieczulającego to nie łaska? - wręcz wywarczał, spoglądając wściekle na dziewczynę - Na włócznię Gudrøda, za co wam płacą? Przeklęte konowały...
Już on miał zamiar zainteresować się tematem. Wkrótce miał widzieć się ze swoim nowym lekarzem. Z tego co pamiętał, on także należał do jednego ze szlacheckich rodów. Ktoś tu odpowie za brak kompetencji.
Sapnął, kiedy w końcu udało mu się rozluźnić mięśnie. Ręka bolała nadal, czuł również parzenie gorącej krwi, która ponownie wypełniała naczynia krwionośne w miejscach, które wcześniej były uciskane. Delikatnie poruszył ramieniem. Odzyskał przynajmniej pełen zakres ruchu. Na coś się ta brudna uzdrowicielka przydała.
Mężczyzna złapał za prześcieradła i w końcu podniósł się do pozycji stojącej. Przeszedł się po pokoju, wyciągając spod szczątków mebli swoje własne ubrania.
- Jestem pełen podziwu dla pańskiej potrzeby ustalenia wydarzeń, jakie miały tu miejsce, ale jeśli nie chce pan przesłuchiwać sopla lodu, pozwoli mi pan przejść do jakiegoś sąsiedniego pokoju i da mi się ubrać. W przeciwnym razie zeznań wysłucha pan w Mungu, dokąd, jak mniemam, będę zmuszony się udać by ustalić, czy moja ręka została poskładana prawidłowo. - odezwał się do Raidena.
Nie zamierzał wspominać o chorobie genetycznej, która dotyczyła miedzy innymi kości i stawów umiejscowionych na plecach. Nie była to informacja nikomu potrzebna.




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
 

Pokój 14

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu
» Pokój Zakochanych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Dziurawy Kocioł-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18