Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Pokój 14

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Pokój 14   10.09.15 1:14

First topic message reminder :

Pokój 14

Czy pamiętasz swoją pierwszą wizytę w Dziurawym Kotle? Okoliczności zmusiły Cię do zatrzymania się w nim na noc, choć nikt z Twojego towarzystwa nie miał na to zbytniej ochoty. Mimo wszystko jednak pozostaliście w tym miejscu, po sytej kolacji dając się zaprowadzić do przydzielonych pokojów. Pierwszym, co zobaczyły Twoje oczy, było spore łóżko wyraźnie przeznaczone dla dwóch osób lub wyjątkowej wiercipięty. Bogato zdobione kolumienki zwracały uwagę, kontrastując z jasną, prostą podłogą. Dzielone szybki w części okien wychodzących na ulicę, niewielka szafka i chybotliwe krzesło w kącie pomieszczenia... Dyskretne oświetlenie, przy którym można zarówno odpoczywać, jak i czytać czy pracować. Pokój jest schludny, jednak nie można od niego wymagać niczego specjalnego. Spędzisz tu całkiem miłą noc, o ile nie obawiasz się trzęsącej podłogi i mebli podskakujących za każdym razem, gdy w okolicy przejedzie pociąg.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Magnolia Cresswell
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3861-magnolia-carter#73299 http://www.morsmordre.net/t3905-naal#73752 http://www.morsmordre.net/t3904-zona-wilkolaka-co-wyrywa-ptakom-piora#73731 http://www.morsmordre.net/f248-pokatna-1-mieszkanie-nad-dziurawym-kotlem http://www.morsmordre.net/t4302-magnolia-cresswell
Wytwórczyni samopiszących piór
34
Mugolska
Zamężna
i have in my possession
a collection of
fine feathers and beads
0
8
18
0
0
0
8
1
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 14   20.11.16 18:29

Nie dziwota, że gdy teoretycznie ciąg niefortunnych zdarzeń się skończył, Maggie wciąż była w lekkim szoku. Spojrzała na policjanta, który pomógł jej podnieść się z ziemi i posadził ją na krześle. Usta wykrzywił kwaśny grymas bólu. Siniaki nie leczyły się szczególnie długo, poza tym... było w tym pokoju kilka osób, które zdecydowanie bardziej nadwyrężyły sobie zdrowie. Pokiwała tylko głową, w niemym geście zgody. Tak, powinna zejść na dół, wygonić wszystkich klientów i zatrzymać jeszcze na chwilę pracowników. Powinna to zrobić.
Wstała z krzesła i ruszyła w stronę drzwi, ostrożnie przechodzą obok belki, która do niedawna wspierała sufit. Na litość Merlina, biedny Cuthbert... co ona powie jego rodzinie? Wyszła na zewnątrz i szybko zbiegła na dół.
- Moi drodzy, bardzo was proszę, żebyście opuścili Dziurawy Kocioł. Wiem, że do zamknięcia jeszcze daleko, ale musimy uporać się z pewnym problemem... - kolosalnych rozmiarów, dokończyła w myślach, wielkości... dziury w ścianie. - Dlatego bardzo was proszę. Wywiesimy stosowną informację, kiedy Dziurawy Kocioł znów będzie... w użytku. Kremowe piwo na nasz koszt! - zawołała, uśmiechając się (jej zdaniem) miło do klientów i nieco napierając na nich, by wyszli.
Gdy już wszyscy opuścili bar, zamknęła drzwi od wewnątrz i machnęła różdżką na wiszący na drzwiach emblemat, by wypisać na nim odpowiednią notkę. "Dziurawy Kocioł zamknięty do odwołania!".
- Przepraszam, musicie zostać. Tam na górze sporo się wydarzyło - podziewała do pracowników zbierających się przy barze. - Zostaniecie przesłuchani przez policjanta, jeśli dobrze zrozumiałam. - a trzeba powiedzieć, że w aktualnym stanie wciąż utrzymującego się szoku niezwykle mało rozumiała. - Do tego czasu nikt nie może stąd wyjść.
Nie miała pojęcia, w jaki sposób mogłaby przekazać tę garść informacja Frankowi. Wyszedł przez tylko na chwilę, żeby załatwić swoje sprawy, i na pewno nie spodziewał się, że kiedy wróci, nie będzie już połowy jego baru.


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 14   20.11.16 20:08

Spojrzał na młodą uzdrowicielkę, po czym przejechał wzrokiem po wskazanych przez nią osobach.
- Judith... Nieprzytomną możecie zabrać, ale cała reszta nie umiera, więc zostanie na miejscu. Wszyscy możecie zaczekać tutaj albo w pokojach obok, ale nikt nie ma wychodzić z Kotła - powtórzył kolejny raz, żeby komuś nie strzeliło do głowy uciekać z miejsca wypadku. - Prócz tej panny nie widzę nikogo, kto zaraz miałby umrzeć, dlatego poświęcą mi państwo jeszcze kilka minut.
Potrzebował przestrzeni. Prawie wszystkie sceny zawierające dowody przestępstwa, musiały być zebrane do analizy i wykorzystania w przyszłych procedurach. Przy użyciu odpowiednich technik w celu zebrania dowodów na miejscu zbrodni było niezwykle ważne. Może niektórzy o tym nie myśleli, ale on musiał. Bez zastosowania odpowiednich technik, dowody mogły zostać utracone, pomijane lub zanieczyszczone. Ponadto niewłaściwe kolekcja była niedopuszczalne w toku dochodzenia.
Raiden z notatnika przeniósł spojrzenie na człowieka przed sobą. Uniesiony podbródek jak i pewność w głosie świadczyły o jednym. Zmarszczył lekko nos. Szlachcice nie potrafili wmieszać się w tłum. Równie dobrze mógłby chodzić z tabliczką na plecach Jestem z rodziny królewskiej. Nie zauważyłby różnicy.
- To miejsce zbrodni - odparł mu jakby właśnie przedstawiał fakt nieoświeconemu, że słońce jest żółte. -Właśnie to powiedziałem. Pańska ręka nie odpada, zapraszam do pokoju obok i tam proszę na mnie czekać razem z resztą osób - rzucił jedynie i odwrócił się, by zająć się bezpiecznym zachowaniem miejsca zbrodni w stanie nienaruszonym. Zanim jakiekolwiek dowody miały być zbierane, scena musiała być zabezpieczona przed dalszymi możliwymi zmianami. Nawet okno powinno być zamknięte, gdyby wiał mocniejszy wiatr. Raiden odszukał spojrzeniem jakiś obraz i rozkazał namalowanemu jegomościowi udanie się do Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów i zawiadomić obecnych policjantów o potrzebie fotografa. Musiał ustanowić obwód miejsca zbrodni, a potem sfotografować pomieszczenie zanim dowody miały zostać zebrane.
Otworzył notatnik. Staruszka odesłać do Munga, a potem na oddział magipsychiatrii. Odnotować. Judith odesłać do szpitala i później wrócić, żeby spisać zeznanie. Odnotować. Zabezpieczyć miejsce zbrodni. Odnotować. Przesłuchać świadków. Odnotować w późniejszym czasie.
Teraz wszyscy musieli stąd wyjść, a podczas czekania na fotografa Raiden zamierzał posłuchać, co każdy z nich miał do powiedzenia. Pytania poszły do pierwszej osoby i trzeba było czekać na odpowiedzi.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Craig Burke
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke http://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 http://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 http://www.morsmordre.net/f173-durham-rezydencja-w-tees-valley http://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
32
Szlachetna
Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
3
15
0
0
1
20
9
8
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 14   27.11.16 13:02

No w końcu.
Mężczyzna nie czekał na innych, pierwszy ruszył do wyjścia i do pierwszego lepszego pustego pokoju. Zamknął za sobą drzwi i z cichym przekleństwem na ustach, położył swoje ubrania na łóżku. Przebranie zajęło mu dłuższą chwilę, chociażby z tego powodu, że zakres ruchów obolałej ręki nadal był dość ograniczony. Nie obyło się bez kilku syknięć i przekleństw.
Ale na samym ubraniu się nie skończyło. Mężczyzna musiał też poświęcić trochę czasu na doprowadzenie się do porządnego wyglądu. Nie było to prawdą, że szlachcice nie potrafili się wmieszać w tłum. Po prostu niektórzy mieli z tym problemy - szczególnie kiedy zostali tak upokorzeni. Craigowi przyszło do głowy, że powinien się stąd po prostu teleportować do domu i próbować zapomnieć o całej tej sytuacji. Nikt z tutaj obecnych nie znał jego imienia... Niemniej niezaprzeczalnie nadgorliwy pan policjant nie odpuściłby i potem wypruwałby sobie żyły by go znaleźć. I byłby jeszcze większy wstyd.
Westchnął cicho, różdżką wygładzając i odkurzając swoje ubranie.
Nie zrobił nic złego, więc równie dobrze mógł zostać.
Przeszedł zatem po chwili do pokoju, w którym umiejscowili się pozostali świadkowie. Niech ta farsa szybko się skończy.




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 14   05.12.16 1:50

Po wyjściu wszystkich osób mógł w końcu zająć się sprawą, do której była mu potrzebna chwila spokoju. I przestrzeni. Bo właśnie o niej też myślał Raiden, zerkając na jedno z uzdrowicieli, który zniknął wraz z nieprzytomną Judith i oszalałym starszym Arabem. Zapewne nie miało być z nich wielkiego pożytku, ale potrzebował żeby doszli do siebie i złożyli zeznania. Jego wizyta w szpitalu Świętego Munga była już wręcz nieunikniona. Skrzywił się lekko na samą myśl, gdy jego kuzynka odzyska przytomność i będzie musiała mu powiedzieć, co się wydarzyło. Nie trzeba było być detektywem i skończyć kurs w czarodziejskiej policji, by się domyślać co zaszło w pokoju pod numerem czternastym w jednym z najsławniejszych pubów Londynu. Wiedział, że dla żadnego z nich nie będzie to przyjemne, jednak trzeba było rozwiązać tę sprawę. I albo świadkowie zamierzali współpracować albo nie. Co wiązało się równocześnie z wieloma konsekwencjami.
Odetchnął głęboko, wiedząc, że nie będzie to łatwy dzień. A był to dopiero początek. Co ciekawe doskonale znał dalszy jego ciąg, chociaż od tego jak się skończy... Dość sprawnie zabezpieczył zaklęciami cały pokój, by nic nie zostało poruszone chociażby podmuchem powietrza. Musiał wszystko zebrać, ale wpierw fotograf! Gdzie on do cholery był? W międzyczasie Raiden zaczął obchodzić pokój raz jeszcze, przechodząc nawet przez wyrwę w murze do sąsiedniego pomieszczenia i próbował sobie to wszystko wyobrazić. Z tego co zrozumiał miał miejsce wybuch. Sądząc po kociołkach na stoliku jak i składnikach stary siwowłosy mężczyzna najwyraźniej coś pomieszał, ale nie tak jak powinien. Kto więc był w pokoju obok, chyba nie trzeba było się domyślać. Judith i ten szlachcic. Okropna gula nie chciała mu przejść przez gardło, ale w końcu ją przełknął i zaczął ustalać przebieg akcji dalej. Wybuch, zapewne starzec chciał zobaczyć czy się nikomu nie stało, wpadł do środka, a potem? Czy to jego różdżka leżała na ziemi? Chyba tak, bo resztę trzymał kurczowo przyciągniętą do siebie. Doszło do rękoczynów? W końcu długie pasma jego włosów nie wypadły ot tak. Zostały wyrwane, więc Raiden stawiał na szarpaninę. Sam zresztą, by się wkurzył, gdyby przerwano mu sam na sam z jakąś panną. Ale na pewno nie zacząłby szarpać starca... Potem jeszcze parę monet to akurat nie był jakiś specjalny problem. Carter stał na środku pokoju i patrzył na rozrzuconą pościel, podłogę. W końcu zjawił się fotograf.
- Zrób zdjęcia z każdej strony. I niczego nie ruszaj - rozkazał, wskazując miejsca, na których mężczyzna powinien się skupić najbardziej. - I powiadom koronera. Jego chcę mieć całego - dodał, obserwując nieboszczyka. Tak. Najwidoczniej schadzka skończyła się jedną wielką kaszaną. A miało być tak pięknie czyż nie? Wykrzywił usta, po czym ruszył w stronę pokoju, gdzie czekali na niego świadkowie. - Jest pan już gotów opowiedzieć mi co się wydarzyło? - spytał ponownie szlachcica, wiedząc, że on był jedną z głównych postaci tego ranka.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Justine Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks http://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 http://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks http://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 http://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
ratowniczka w czarodziejskim pogotowiu ratunkowym
27
Mugolska
Panna
Don't worry mother,
your daughter is a soldier
20
15
0
10
6
0
2
1
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Pokój 14   10.12.16 16:54

Zdecydowanie nie spodziewałam się trafić dzisiaj w sam środek takiego pobojowiska. Inaczej nie dało się opisać. Co więcej zaś, nie spodziewałam się spotkać tutaj Judith. Idąc dalej nie spodziewała się spotkać jej z takimi obrażeniami. Podczas gdy ja zajmowałam się kolejno Judith a potem Craigiem mój partner zajmował się starszym (nie)alchemikiem który nadal zdawał się być w swoim świecie. Stwierdziłam że czas przenieść nas wszystkich do Munga, Magnolia i tak miała tutaj ręce pełne roboty. Powiedziałam swojemu partnerowi że teleportuję się po pomoc i tak też zrobiłam już po chwili wracając z kolejną dwójką funkcjonariuszy który przenieśli nieprzytomną Judith na nosze i zabrali prosto na oddział. Rudolf w końcu zdawał się dochodzić do siebie ale i on nie mógł obejść się bez oględzin. Już po chwili i on został przetransportowany przez mojego partnera do Munga. Ja zaś spojrzałam na Raidena, który rozmawiał z Craigiem.
-Proszę dopilnować żeby pan po złożonych zeznaniach stawił się w Mungu, podleczyłam jego urazy co prawda ale powinien go obejrzeć jeszcze uzdrowiciel na spokojnie, panie Carter. – zrzuciłam nie mogąc się powstrzymać by w pana towarzyszącemu nazwisku policjanta nie wpleść odrobiny sarkazmu. Carter mnie irytował tym swoim panoszeniem się i uznawaniem wszystkiego za miejsce zbrodni. Wiedziałam jednak że lepiej się z nim nie kłócić, robiłam swoje i znikałam nie czując potrzeby przebywania dłużej na miejscu. Tak było i dzisiaj. Skinęłam jeszcze głową gdy wzrok Raidena spotkał się z moim po czym teleportowałam się do siedziby Pogotowia Ratowniczego.

/zt dla Justyny i jej partnera i Rudolfa i chyba Judith




I need a hand but here I stand alone. I hear a cry but I think it’s just my own. How can I see when the darkness blinds my eyes? How can I love when my heart is
broken inside?

Powrót do góry Go down
Craig Burke
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke http://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 http://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 http://www.morsmordre.net/f173-durham-rezydencja-w-tees-valley http://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
32
Szlachetna
Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
3
15
0
0
1
20
9
8
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 14   20.12.16 23:33

Craig złożył sobie w myślach obietnicę, że kiedy tylko wróci do domu, od razu przygarnie swojego kota pod pachę i pójdzie spać. Jeśli sprawy potoczą się w miarę sprawnie, może wszystko nawet rozejdzie się po kościach. Byłby to nadzwyczaj pozytywny rozwój wydarzeń, a przecież nadzieję zawsze można mieć, prawda?
Craig denerwował się jednak również z innego powodu. Cóż, mieli tutaj trupa, tak? A kto zajmował się trupami? Koroner. Co prawda na pewno w całym Londynie było ich z pewnością co najmniej kilku, los mógł chcieć pokazać dziś lordowi Burke, że zawsze może być gorzej. A nie mogłoby być bardziej beznadziejnej sytuacji, niż gdyby na miejscu zdarzenia pojawiła się Rowan. Gdyby pojawiła się tutaj, gdy on jeszcze będzie wśród gruzów oraz tego podrzędnego towarzystwa. Musiał się wynosić czym prędzej, dlatego z ponownie narastającą niecierpliwością poczekał, aż mądry pan policjant w końcu ruszy swój zadek.
- Pani się już moim zdrowiem nie kłopocze. - rzucił drwiąco do uzdrowicielki gdy przekazała Carterowi swoje zalecenia. Konował od siedmiu boleści.
Jego zeznania były krótkie i nadzwyczaj treściwe - cóż, musiał w końcu zdradzić swoje nazwisko więc je zdradził, posyłając przy tym takie spojrzenie Carterowi, które jasno dawało do zrozumienia, by znał swoje miejsce. Historię streścił w mniej więcej następujący sposób - był w pokoju ze znajomą, nagle ściana po prostu znikła, zostawiając wszędzie wokół pobojowisko. W skutek tegoż zdarzenia kobieta doznała złamania, które później jeszcze pogorszył alchemik od siedmiu boleści, a sam Craig stał się bogatszy o zwichnięty bark - jednakże będąc w szoku i zaskoczeniu nie od razu to odczuł, przez co jeszcze pogorszył swój stan, kiedy spróbował wstać i wyjąć różdżkę z rąk starca, by ten już nikogo nie skrzywdził. Głupiec zaczął się szarpać i rzucać, łamiąc w ten sposób swoją różdżkę. Ot, koniec opowieści.
Rozminął się trochę z prawdą, ale czy to było ważne? Nie. Ważne było to, że on i Judith byli tutaj ofiarami, a starego durnia trzeba było zamknąć w psychiatryku.
Kiedy więc zakończyło się to przepytywanie, Craig ukłonił się nieco drwiąco Carterowi i wyniósł z Kotła.

zt




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój 14   23.12.16 15:08

Raiden pracował już w tej branży zdecydowanie za długo, żeby dać się nadziać na podobne zachowania. W końcu nie był rok, a ponad dekadę w tej robocie. Spisał mimo to wszystkie zeznania prawdziwe czy nie, które udało mu się zebrać przy okazji umawiając się na złożenie zeznań przez żonę właściciela Dziurawego Kotła. Pozwolił reszcie świadków udać się do Szpitala Świętego Munga, gdzie było ich miejsce. Przed policją nie dało się ukryć i raczej nie byłoby problemu ze znalezieniem tych, którzy brali udział w dzisiejszym zamieszaniu. Z wielką chęcią pozbyłby się stąd wszystkich i analizował po swojemu całe zajście. Zeznania przepuszczał przecież przez duże sito wątpliwości, a rozgardiasz mówił sam za siebie czy ktoś kłamie czy nie. Nie było wątpliwości, że miał o tym niedługo przeczytać w gazecie. W końcu dla niektórych Dziurawy Kocioł był centrum świata, a wybuch w takim miejscu był istną pożywką dla plotkarzy. Odetchnął, nie patrząc nawet na nieznajomego i wrócił do pokoju numer czternaście, by zacząć dalszy ciąg swojej roboty.

|zt




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
 

Pokój 14

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

 Similar topics

-
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu
» Pokój Zakochanych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Dziurawy Kocioł-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18