Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Miejsca przy kominku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Miejsca przy kominku    10.09.15 1:37

First topic message reminder :

Miejsca przy kominku

Od kominka bije przyjemne ciepło, może dlatego miejsca przy nim są wyjątkowo okupywane, pomimo panującego przy nim ruchu. Znajdują się tutaj wygodniejsze krzesła i dwa przetarte fotele w szkocką kratę. Wielki kominek w Dziurawym Kotle podłączony jest do sieci fiuu i stanowi jedną z najszybszych form transportu do centrum Londynu. Najwyraźniej klientom zajmującym miejsca w pobliżu paleniska nie przeszkadzają wychodzący z niego ludzie, a także sadza, która pomimo starań barmana, nigdy nie jest dostatecznie usunięta.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
William Selwyn
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2902-william-kasimir-selwyn#46732 http://www.morsmordre.net/t2919-poczta-willa-euzebiusz http://www.morsmordre.net/t3215-kropla-wody-wsrod-rodu-plomieni#53398
Auror
29
Szlachetna
Kawaler
"Najpierw zmęcz wroga doskonałą obroną, potem przejdź do mocnej ofensywy" William Kasimir Harvey
12
4
2
0
1
1
1
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Miejsca przy kominku    03.07.16 18:09

Zwierzyniec pani Pickle...? Od czasu do czasu obok przechodził, nie żeby często ale jakby musiał znaleźć, znalazłby. Akurat na swoją orientacje w terenie nigdy zbytnio nie narzekał, toteż dobrze pamiętał gdzie to było. Choć nigdy w tym miejscu nie był, nigdy jakoś szczególnie zwierzętami się nie interesował, a nawet jeśli miałby jakieś zwierzę adoptować zrobiłby podobnie jak reszta szlachty, innymi słowy wziąłby z jakiejś majętniejszej hodowli. Kwestia przyzwyczajenia, z natury zaglądał raczej tam gdzie były bardziej... Szlacheckie miejsca? Tak szło uznać. Gdy ta się pożegnała, ten odrzekł spokojnym głosem
- Do zobaczenia.
Dopowiedzenie Lotty potraktował z przymrużeniem oka. Przez chwilę jeszcze posiedział, łącznie wypił jeszcze dwie szklaneczki i po chwili powoli wstał. Założył płaszcz i flaszkę ognistej wziął ze sobą, w końcu jak wydał pieniądze, to głupio byłoby je marnować. Nie przywykł do trwonienia pieniędzy jak to niektórzy arystokraci, choć akurat Selwyni nie byli jakoś szczególnie z ich trwonienia znani. Powoli wyszedł swym dystyngowanym, niemal bezgłośnym krokiem i wyszedł z kotła. Kierunek - Dom, osobiście był zmęczony, i jak nie będzie nagłej zmiany planów nie będzie musiał bać się o to że gdziekolwiek zaśpi.

| zt


Powrót do góry Go down
Mathilda Wroński
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1619-mathilda-wronski http://www.morsmordre.net/t2026-sowa#30026 http://www.morsmordre.net/t1622-this-is-for-matilda#16765 http://www.morsmordre.net/t1698-mathilda-wronski#18244
malarka
25
Półkrwi
Wdowa
Deszczowe wtorki, które przyjdą po niedzielach
Kropelka żalu, której winien jesteś ty
Nieprawda że tak miało być
Że warto w byle pustkę iść
To wciąż za mało, moje serce, żeby żyć
0
14
0
0
5
0
0
0
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Miejsca przy kominku    12.10.16 1:20

Im bardziej zaludniony stawał się Dziurawy Kocioł, tym prędzej popadałaś w obłęd. Pić więcej, rozmawiać więcej, przysuwać sie, kusić spojrzeniem, pozwalać na pieszczotę. Dłonią, uśmiechem, spojrzeniem, ustami. Aż wreszcie minie wieczór, noc i kolejny szary dzień nastanie. Po każdym z takich kolorowych wieczorów, zastanawiasz się, czy do końca świata będzie ci to pisane? Włóczyć sie pomiędzy barem a sypialnią, zgłębiając zakamarki cielesności nieciekawych typów. Już dwóch odesłałaś z kwitkiem, nim jeszcze weszliście na schody. Nie było nic, ale te dwa czy siedem razy straciłaś humor nie przez charakter mężczyzn, ale przez innego. Który z pięknymi damami się pojawia. Płomiennowłosymi, białogłowymi, zadbanymi i uśmiechniętymi. Na to wszystko reagując czystą zazdrością, nie mogłaś już nawet jednego łyka wieczoru przełknąć. Patrzyłaś jak Samuel adoruje inną, uśmiecha się do niej i tak bardzo cię nie zauważa. Znów byłaś nikim, jakąś twarzą w tłumie. Znów zaciskając zęby starałaś się zwrócić jego uwagę. Z siedmiu razy dwa razy rzeczywiście rozmawialiście. Spojrzeniami. Ona akurat wyszła do toalety, więc mogliście się na siebie patrzeć. Ty na niego ze złością, on... niewiele mając mniej agresywne spojrzenie. Chociaż jego agresja nie była tak żałosna jak twoja, nie przemawiała za tym, że jest osobą, która zrobiłaby dosłownie wszystko za cenę kilku chwil satysfakcji. Że jesteś jeszcze w stanie zastąpić go substytutem. Dwa razy po tej niewerbalnej rozmowie odesłałaś kolesia do domu, ale kazałaś mu wyjść takim wyjściem, żeby Samuel nie dojrzał, że nie jesteś aż taka twarda. Czasami zapraszałaś na górę takich, którzy nie powinni, ale byli jedynymi, którzy potrafili dziś zostać twoimi ofiarami. Zawsze szybko się zwijali, nigdy wiecej ich nie widziałaś.
Ale i Samuel nigdy nie miał tej samej... ach nie, kilkakrotnie widział się z taką samą dziewczyną, ale mającą inne kolory wlosów. Może jej nie poznawał, skoro zmieniała kolory włosów? Kto by pomyślał, że ktoś tak wielbiący czerń, mógłby spotykać się z chodzącą tęczą? A moze wcale go nie znałaś?
Dziś znów się widzicie. Ale nie masz już sił. Zamykasz oczy i odprawiasz natręta, który miał postawić ci kolejnego drinka. Niech idzie ale niech nie wraca. Nagle Samuel pojawia się nieopodal ze swoją dzisiejszą zdobycza. Cóż, ktoś kto tak wygląda, nie może być zbyt wartościowy w środku, stwierdzasz w myślach, bardzo zresztą się zaraz skarcilaś za takie zachowanie. Kim się stałaś?
Ona wychodzi na chwilę, dlatego zaczepiasz go. Wsuwając się w jeszcze ciepły po jej odejściu fotel. Spojrzenie masz badawcze, starasz się nie zdradzic, jak bardzo się stęskniłaś za spojrzeniem jego oczu skupionym tylko na tobie.
- Cóż za nogi - mówisz uszczypliwie, komentując kobietę, która odeszła się odświeżyć do toalety. Trzymasz w dłoni drnka z likierem jabłkowym, sprawiasz wrażenie wstawionej - Wychodzicie już? Jaka szkoda, sądziłam, że moglibyśmy sie przywitać




If there is a past, i have
forgotten it
Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
28
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
37
20
1
0
0
1
15
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Miejsca przy kominku    18.10.16 1:01

To nie tak. Nic nie robił specjalnie. Nie spotykał się z kobietami dla czystego zapomnienia, chociaż zapomnienie prosiło się o dawkę pustek kartki, która nie przypominała mu żadnego imienia, żadnego wspomnienia i głosu. Widział spojrzenia i śmiechy. I usta ciepłe, odnajdujące drogę do jego warg, niby na nowo wydeptywane ścieżki. On sam uśmiechał się, sypał iskrą zawadiaka i przyciągał do siebie kolejne dłonie złaknione dotyku. Głodne chwilowej opieki, którą oferowały jego ramiona, które wypuszczały nad ranem kolejne smutne skrzydła. Żadnych nie zatrzymywał, umykając z jasnym światłem, niesiony promieniem i chwilową pustką. I chociaż to on znikał, przekręcając cicho klamkę zamykanych drzwi, to on zostawał sam. Tak jak miał zostać dziś.
Papieros tlił się, pozostawiony w palcach Samuela bez kolejnego zaciągnięcia. Wpatrzony w płomienisty, kominkowy taniec. Ogień sprawiał, że jego umysł przystawał, nadając jego twarzy aury nostalgii, nienaturalnej dla zawadiackiej natury. I tylko spojrzenie utkwione w nim dłużej, oderwało go obrazu trzaskających iskier. Zalany zielenią, która kilka miesięcy temu z takim urzeczeniem odnajdowała jego źrenice. Dziś mieszało się w nich...wszystko, tylko nie emocja, która tak zapamiętał.
Mathildę widywał już wcześniej. Mijali się niby nieznajomi, chociaż każde znajdowało pretekst, by odwrócić twarz i sprawdzić, czy znajoma obecność wciąż tkwi w miejscu. Czy czerń zdobiła sukienkę, czy inny kolor wdarł się zbyt szybko?
Przyglądał się, jak jasnowłosa dziewczyna odchodzi od jego stolika, z cichym, zalotnym zapewnieniem, by nie znikał. Nie zniknie. Nie miał zamiaru poruszać się nawet, czekając aż wieczorna szklanka znowu zarumieni się bursztynem, teraz niemal pustym. Nie lubił wieczorów jak teraz, kiedy dopadała go jego wewnętrzna nemezis. Własna kara, samodzielnie odnawiana, niby nieustająca, niezagojona rana. I nie musiał zgadywać skąd wziął się stan. Doskonale pamiętał, jaki dzień zbliżał się, coraz częściej wiercąc w jego wspomnieniach kolejne dziury, wypłukujące na powierzchnie raniące obrazy.
Nie poruszył się, gdy miejsce obok niego zajęła czarnowłosa wieszczka, co powinna była się rumienić. Zamiast tego padły słowa przyobleczone w zazdrość. I na jedną chwilę, nawet nie musi pytać dlaczego - Też mi się podobają - przejął od kobiety uszczypliwy ton, nadając jednak swojej wypowiedzi gorzkiej nuty. Jego szklanka właściwie pusta, więc tylko przejeżdżał kciukiem, po przezroczystym brzegu - Nie wiem - odpowiedział zupełnie beztrosko. Nie zastanawiał się co miał robić dalej i czy kogokolwiek chciał na noc - Możesz się przywitać ze mną - przeniósł nieco zmęczony wzrok na twarz kobiety i mimowolnie się uśmiechnął. Wciąż była ładna, nawet gdy krzywiła usta umoczone w jabłkowym likierze. I patrzyła na niego z chowana złością. Rozumiał.






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Mathilda Wroński
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1619-mathilda-wronski http://www.morsmordre.net/t2026-sowa#30026 http://www.morsmordre.net/t1622-this-is-for-matilda#16765 http://www.morsmordre.net/t1698-mathilda-wronski#18244
malarka
25
Półkrwi
Wdowa
Deszczowe wtorki, które przyjdą po niedzielach
Kropelka żalu, której winien jesteś ty
Nieprawda że tak miało być
Że warto w byle pustkę iść
To wciąż za mało, moje serce, żeby żyć
0
14
0
0
5
0
0
0
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Miejsca przy kominku    20.10.16 9:28

Nie ma innych kolorów niż czerń. Pasowałabyś mu do jego ubrań bardzo, mogłabyś nosić jego ciemne swetry bez obawy, że coś zmyli cię w kolorach. A i pranie byłoby prościej robić jednokolorowe razem.
Ale, skoro o kolorach mowa. Wzdychasz, a złość ci kipi z palców, które szukają torebki.
- Zawsze chciałam mieć jasne włosy, może gdybym miała takie... - nie kończ, spójrz na niego uważnie i zamilcz. Milczysz więc i powoli się przyzwyczajasz do kształtu poduszek. Mogłabyś tu zostać, nawet chciałabyś tego bardzo. Tylko czy on by na to przystal? Najpewniej nie, skoro tak apetyczna blondyneczka ma się znów pojawić obok. Kiedy wróci, powiesz jej tylko, że jesteś starą znajomą. Śmieciem, którego należy zutyilizować. Nagle rośnie w tobie złość. Więc jednak kolejną z nich zamierza potraktować tak jak ciebie. Cóż, o żadną nie dbasz. Kim one są, by zasługiwać na odrobinę twojej uwagi. Całą siłą skupiasz sie na nim, bo to jego znasz.
- Chociaż z tego co zauważyłam, to wszystkie kolory włosów ci odpowiadają. Albo żaden i dlatego spotykasz się nawet z wywrotowcami - oskarżenie, które padło, pewnie ma obrazować to, że oglądałaś kolor włosów wszystkich jego wybranek, ale kiedy pojawił się morsko niebieski, to nagle uznałaś, że już przegiął pałę.
Za dużo słów. Weź wdech.
Krzywy uśmiech w jego stronę. Jest kolejnym mężczyzną, którego do siebie zraziłaś. Więc niczym zaraza w to idź. I daj się ponieść. I rań ludzi, żeby otrzymać ich reakcję bolesne. Podnosisz się z fotela na wyciągnięcie dłoni i przychylasz powoli do niego. Przywitać się chcesz odpowiednio. Najpierw w jeden policzek. Muskasz ustami chropowatość małych włosków brody, a później powoli przesuwasz się przed frontem twarzy jego. Jeszcze sekundę wolniej, albo gdybyś nie poszła dalej, tylko zatrzymała się, kiedy usta twoje zachaczyły o te drugie. I przeszedł cię dreszcz miły, ciepły i kłujący. Drugi policzek, chociaż masz wstrzymany oddech. Zamknięte oczy otwierasz dopiero, kiedy znów usiadłaś w fotelu.
To było przyjemne.
Wyciągasz z małej torebeczki papierośnicę i pstrykasz guziczkiem. Otworzyła sie. Jeden papieros, już jest pomiędzy wargami.
- Nie dziwi cię, że wciąż jestem w Londynie? - zadając to pytanie, przesuwasz palcem po powierzchni fotela. Sama ty się dziwisz. Trzy miesiące bez jego ramion i bez zapewnień, że nie musisz wyjeżdżać, a jednak wciąż tu siedzisz. Czasami zastanawiasz się, czy to nie dlatego, że i tak często go widujesz. Przychodzi z innymi do Kotła. Jest tu gościem nader już znanym. Barman pewno pyta przy każdym kolejnym winie - czy ty się Samuelu kiedyś zdecydujesz? Jest w tym taki podobny do ciebie, Samuel - barman nie. Ty też nie umiesz się zdecydować na jedną wersję swojego cierpienia. Bo bardziej ci się nie podoba, że Sam nie przychodzi do ciebie do pokoju, czy to, że trzymał cię w ramionach swoich nagą i bezbronną, a mimo to postanowił się niezaangażowac.
Bądź dalej sfrustrowana, nic innego ci nie pozostało.




If there is a past, i have
forgotten it
Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
28
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
37
20
1
0
0
1
15
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Miejsca przy kominku    13.11.16 18:16

Przymykał oczy, starając się zminimalizować iskrzący blask gdzieś ze środka sali. Wciąż opierał się o wezgłowie fotela, mają ochotę odwrócić twarz ku górze. jego poza nadawał mu raczej sennej aury, a może bezmyślnej beztroski, jaką serwowali kobieciarze?
Nie obchodziło go to.
- Ładnie ci w czarnym - skwitował tylko, czując narastające rozdrażnienie, którego źródła nie potrafił zidentyfikować. A może powinien powiedzieć, że znał źródło rozdraznienia, ale znajdowało się daleko poza aktualna sytuacją. Dziś szukał zapomnienia, tego chwilowego, dającemu oddech, którego mu brakowało. A zbraknie go całkiem wiele już niedługo. Tak przewidywał i ta myśl ciążyła mu na sercu. Powtarzalność, która cyklicznie, rok w rok odnajdowała w nim tę samą słabość.
I zapomniał kto wcześniej z nim był, że ktokolwiek miał tutaj wrócić. nawet jeśli nie wypił zbyt wiele, wydaje mu się, że to Mathilda tu z nim przyszła i zajmuje właściwe miejsce. Przypomniał sobie dopiero, gdy padają kolejne słowa. Nie bolały go. Wiedział jaką miał opinię, a dni podobne temu dzisiejszemu - nie próbował nawet zaprzeczać - Myśl co chcesz, ale to wciąż moja sprawa z kim się spotykam, albo nie - tak jak chciałem cię zatrzymać, tak jak cię całowałem - myśli taranowały umysł, przenikając wspomnieniami, które z nią dzielił. I dużo i mało. A najbardziej pamiętał smak ust, gdy złapał ją na dworcu. I rumieniec zdobiący policzki, którego jej teraz brakowało.
Kiedy uniosła się w miejscu - nie zareagował, chociaż odezwał się uśmiechem, tak podobnym do tego, którym go obdarzyła. Dwuznaczność, wieloznaczność odbijana jak zaklęcie od tarczy. Skupił wzrok na ciemnych źrenicach i kształtnych wargach, coraz bliżej znajdujących się jego twarzy. Ciepło oddechu owiało męski policzek i usta na jedną krótką chwilę musnęły jego wagi. I chciałby zatrzymać ten dotyk na dłużej, gdy dreszcz owijał sobie jego ciało. Ale wtedy wieszczka umknęła, by znaleźć drogę na drugą stronę jego oblicza. Samuel uniósł dłonie, wypuszczając leniwie trzymaną do tej  szklankę. zawisły na moment nad kobiecą talię, ale opadły nim rzeczona wróciła na miejsce, odbierając otulający go zapach. Jej zapach.
Wypuścił powietrze z ust, orientując się, że zatrzymał je w płucach, gdy tylko dostrzegł gest Mathildy. I przeciwnie do niej - miał otwarte oczy, chłonąc widok, którego przecież z własnej winy się pozbył. Nie mógł na nowo wzniecać emocji, które odebrał. Sobie i jej.
- Może ktoś cię zatrzymał? - nie był ślepy. Widział mężczyzn, którzy wędrowali za nią na górę. Jak drażniące go cienie. Chciał dodać, że jej gust się popsuł, ale zamknął usta nim wydobyło się z nich jakikolwiek inne wyraz. Patrzył jak wyciągała papierosa i nawet nie zastanawiał się nad odruchem. Uniósł się w foteli i wysunął z kieszeni spodni zapalniczkę. Tę zdobioną, mugolską, którą dostał od jej brata. Odpalił ogień i przysunął jarzący się czerwienią płomyk, odpalając matyldowego papierosa.






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Mathilda Wroński
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1619-mathilda-wronski http://www.morsmordre.net/t2026-sowa#30026 http://www.morsmordre.net/t1622-this-is-for-matilda#16765 http://www.morsmordre.net/t1698-mathilda-wronski#18244
malarka
25
Półkrwi
Wdowa
Deszczowe wtorki, które przyjdą po niedzielach
Kropelka żalu, której winien jesteś ty
Nieprawda że tak miało być
Że warto w byle pustkę iść
To wciąż za mało, moje serce, żeby żyć
0
14
0
0
5
0
0
0
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Miejsca przy kominku    20.12.16 22:06

A więc go drażnisz. A więc nawet wspomnienie, mimochodem uczynione, to atak w jego spokój. I najwyraźniej spokojem począł nazywać coś co nim nie jest. Czy z braku laku, czasu czy porównania - praca aurora musi być niesamowicie pochłaniająca. Lecz czy wyplenia z pamięci wspomnienie o tym spokoju, który miał dawno temu. Jeszcze nim zajął się pilnowaniem porządku na świecie. Jeszcze nim był w szkole, nim poznał co to zło i dobro. Myśl o tym spokoju, który otulał go wraz z zapachem matki, gdzie to jest Samuelu? Czy i ty, podobnie do Matyldy chcesz się odciąć od tego co spotkało cię PRZED? Tylko po co mu to robisz? Po co tak go dźgasz, niecierpliwisz, po co, tak sobie nie przypomni przecież co nazwać należałoby spokojem.
Czarny, czy on lubi czarny? Czy nie ubiera się na czarno, by wyrazić miłość do tego koloru. Co mu przypomina, czy nie przypadkiem Gabrielle? Czy tylko dlatego jeszcze ci nie kazał odejść. Bo wspomina dobrze, że ten kolor mu kiedyś przypominał o dawno utraconym spokoju.
- Więc nie dbasz o to, co o Tobie myślę - znów się smutkiem oblejesz, znów czara goryczy będzie przepełniona, znów zwęglone szczątki waszej relacji będą plątały ci się pomiędzy słowami. A jednak, kiedy siedzisz tak naprzeciwko niego, pomyśl trzeźwo i daj znać: co o nim myślisz. Bo myślisz o nim, to nie podlega wątpliwości. Możesz kłamać, nikt nie uwierzy. Ale słowa szorstkie o kobietach, które są niepoliczalne - czy to nie najlepszy na to dowód? Że on wciąż jest w twojej głowie, chyba nigdy z niej nie wyjdzie. Spoglądaj w te oczy, póki jest nieświadomy, że tu jesteś. Korzystaj z tej przestrzeni, którą zwolniła... kimkolwiek była, Matyldo ty już nie pamietasz o niej. Masz tak jak on, wrażenie, że byłaś tu od zawsze i że zostaniesz tu na zawsze. Dziurawy Kocioł, on niesie mnóstwo wspaniałych wspomnień. I jedno bardzo bolesne i rozczarowujące.
Na jego wspomnienie odwrócić chcesz wzrok.
- Nie - odpowiadasz krótko, uśmiechając się pod nosem, lecz ten uśmiech prędko znika. Jesteś jakaś smutno rozbawiona, kiedy patrząc w dół zastanawiasz się nad odpowiedzią. Wciąż nalektryzowana tym krótkim spotkaniem z jego policzkiem, zbieraj myśli. On zaś podnosi sie i przychyla w Twoją stronę. Dlaczego nie zostanie na Twojej stronie? Twoje oczy proszą, lecz prośby zamykasz wciągając w końcu dym po raz pierwszy. A później rozbrajająco, bo taka rozbawiona swoją wolnością, wyjawiasz - Na pewno nikt z tych, którzy bywają w tym barze.- a może to o swojej sypialni mówisz? Rzucone spojrzenie, czy zareaguje na to posuniecie? Może chciałby jednak wejść w tą grę. Powiedzieć, czy coś mu leży na wątrobie, wyjawić odrobinę myśli. - Lecz coś mnie tu trzyma, niejakie przeczucie, że niebawem wszystko się ułoży. I chciałabym być w samym centrum- unosisz lekko głowę i palisz.
Jeden, dwa, trzy.
- To się stanie ostatniego dnia tego miesiąca
Słowa wyrwane z kontekstu poszybowały prosto do uszu Samuela, a ty oddychasz ciężko zasmucona i palisz wiecej i wiecej. Jakbyś nigdy nie powiedziała przepowiedni, która zmieni jego życie.




If there is a past, i have
forgotten it
Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
28
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
37
20
1
0
0
1
15
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Miejsca przy kominku    16.01.17 21:07

Wspomnienia potrafiły zdziałać zaskakująco wiele. Ludzie czepiali się ich jak skarbu, którego nie mogli sie pozbyć. Czasem - pielęgnowali wraz z ranami, które zadawały. Zupełnie jak balast, który ciągnęła się za sobą, nie pamiętając nawet, ze kiedyś można było iść bez niego. Skamander nosił podobny. Jeden, którego trzymał się uporczywie i raz w roku zapadał się w nim, jak w ruchomych pisakach, które dusiły oddech i odbierały jasność myślenia. I ten dzień zbliżał się, szarpiąc Samuelową pamięcią, na nowo wrzucając go w kołowrót niekończącej się winy. I chociaż wiedziała o jej konsekwencjach, zapadał się ponownie. Kiedy miał się zatrzymać?
Matylda zatrzymała go na chwilę. Krótką, ulotną, ale równie pamiętliwą, malującą się kolorem jej oczu, papierosowym dymem, szkarłatem policzków i czernią kryjącą gładką skórę. To i inne rysowało jej obraz doskonały. A Skamander - jak zwykle odrzucił jego ideał, biorąc na barki wleczony ciężar. Ten znajomy i nowy, który rósł wraz z przyrzeczonym poświęceniem.
- Nie mogę - w końcu to ci mogę obiecać. Nie dręczyć, gdy już raz złapałem serce. Ile miałbym to robić, nim nazwałabyś mnie okrutnym?. Patrzył przez moment na malujące się w oczach emocje i musiał odwrócić, by znowu być ślepym. Czy nie była to specjalność Skamandera? Czy już ktoś nie oskarżał go o to? jak jednak wiedzieć, gdy żadnych słów nie słyszał. Tylko późniejsze pytania dlaczego.
Słuchał krótkiego zwrotu i nawet nie zmarszczył brwi, gdy zaprzeczała. Może kłamała, maskując odpowiedź, której nie chciała odsłonić. A może odwrotnie - to on szukał odpowiedzi, która nie istniała.
- To tajemnicze coś rzeczywiście musi być fascynujące skoro chcesz zostać... - i tutaj mógłby się uśmiechnąć. To by znaczyło, że odnajdowała inne powody i cele, które rozwijały jej ciemne skrzydła. Wieszczka. Artystka. Jak wielu modelów już spotkałaś do swoich obrazów?
A potem uniósł się z miejsca, gdy nagłe słowa urywają się, a Samuel nie rozumiał ich znaczenia - Co się stanie...? - pochylił się, by ostatecznie wstać, przesunąć dzielący ich stolik i kucnąć przed kobietą, której twarz zbladła, czarne włosy opadły na ramiona, a oddech świszczał, jak w gorączce. Widział ją taką kiedyś. I zawsze napawała go niepokojem. Widziała bowiem coś, czego nikt poza wizjonerami nie mógł dostrzec. Zdawało się nawet, że magia wokół Matyldy gęstnieje, elektryzując każdy dotyk.
Wyciągnął dłoń, już całkiem przytomny, otrzeźwiony, by unieść kobiecą twarz wyże, ku sobie - Powiedz mi - poprosił cicho, starając się nie zwracać uwagi zebranych wokół gości. To nie dla nich obraz.






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Mathilda Wroński
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1619-mathilda-wronski http://www.morsmordre.net/t2026-sowa#30026 http://www.morsmordre.net/t1622-this-is-for-matilda#16765 http://www.morsmordre.net/t1698-mathilda-wronski#18244
malarka
25
Półkrwi
Wdowa
Deszczowe wtorki, które przyjdą po niedzielach
Kropelka żalu, której winien jesteś ty
Nieprawda że tak miało być
Że warto w byle pustkę iść
To wciąż za mało, moje serce, żeby żyć
0
14
0
0
5
0
0
0
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Miejsca przy kominku    22.01.17 0:04

Nie mógł? to dlaczego spoglądasz teraz na niego z tym wyrazem twarzy, który pyta, dlaczego gada takie głupoty. Nie mógł interesować się nią, nie mógł doprawdy? Odkąd z Samuela stał sie rycerz, odkąd nie robi rzeczy niemoralnych, niech już zdejmie tę zbroję, bo on sam się pogrąża w tej postawie, która doprowadza kobiety do tej wariacji. I one już wcale nie oczekują od niego by się im oświadczał, chcą go mieć na chwilę, na moment. I żałośniej by to pewnie brzmiało, gdyby mówiły to na głos, niektóre niestety to mówią.
- Ja ci nie zabraniam - to właśnie ma znaczyć to, czego on sam chciał uniknąć. Bo jest dżentelmenem i pewnie wolałby by ta bezimienna blondi wróciła i na dzisiejszą noc została jego królową. Ale niestety został pozostawiony tylko pomiędzy sobą a tobą i jesteście w tej niezręcznej sytuacji.
Poczułaś, że to co powiedziałaś, nie było na miejscu. Poczułaś wydźwięk swojej duszy ujawnionej. I cofasz się, uśmiech schowałaś, chcesz się nawet podnieść i pożegać.
Tyle, że rozmawiacie na wstydliwe tematy. Sugerujące, że jesteś jak inne, jesteś sentymentalna i gadasz o rzeczach, o których nie masz pojęcia. Cokolwiek, byleby nie było niezręcznej ciszy. Bylebyś nie musiała patrzeć w jego oczy i czytać po raz kolejny, jak ci daje do zrozumienia, że nigdy nie będziecie mogli być razem. Nigdy nie odnajdziesz spokoju. I fakt, sama nie wiesz, czy większym spokojem będzie się cieszyła twa dusza przy Samuelu czy Floreanie, ale wiadome jest, że przynajmniej przy jednym z nich. Bo jeżeli nie przy nich, to czy jest jeszcze ktoś, kogo nie zdązyłaś poznać? Mój ci on, On ci twój.
- Powoli przestaję być naiwna - to zdanie, kolejne z tych wielu, które są wyznaniami. I siedziałabyś tak, ale cóż, kolejny interruptor. Ta sama ty, która mówiła, że coś stanie się już niedługo.
Nie pamietasz że to mówiłaś. Pamietasz tylko, że ktoś krzyczał i ktoś był zadowolony z siebie. Tupał obcasami butów ciężkich po kałużach. I padał deszcz. A później były już tylko piękne brązem spokojnym wypełnione oczy. I mrugasz, słysząc szum wody, ale to nie woda - tylko twój oddech. Tak okropnie niespokojny.
I wydaje ci się, że bicie serca znów jest zbyt prędkie. To przez to, że Samuel znów to robi, znów się pojawił w odległości niewielkiej. Prosi. Nie wiesz o co, ale to wygląda dość romantycznie, więc znów jesteś naiwna. Albo rozbawiona, kiedy połączyłaś jego prośbę z tym, że chce wiedzieć co teraz o nim myślisz.
- Myślę, że ci się gust pogorszył Samuelu
I uśmiechasz się i wzdychasz łapiąc powietrze. Wraca jego dama, blond piękność. Brzydkość. I odchrząkuje, kiedy Samuel tak trzyma twoją twarz. Smutek ogarnia cię wielki, jak mu telepatycznie masz zaproponować, by zostawił ją i jednak przyszedł do ciebie? Patrzysz, ale nie masz umiejętności wchodzenia w czyjść umysł.




If there is a past, i have
forgotten it
Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
28
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
37
20
1
0
0
1
15
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Miejsca przy kominku    15.02.17 23:21

Ostatnimi czasy zbytnio skupiał się na przemyśleniach. Gdzież podział się szkolny lekkoduch, który tak żywiołowo wojował kolejne niewieście serca? Czy zastanawiał się nad konsekwencjami swoich uczynków, oddając emocjonalnym podszeptom? Młodzieńczość zdawała się go wielokrotnie wołać i skłamałby, gdyby powiedział, że nie ulegał. Nazywał to zapomnieniem, z góry uprzedzając (a może oszukując siebie nawzajem?), że nie oczekuje niczego. Ciepła skóra, namiastka szczęścia, która urywała się nad ranem, by zostawić po sobie pustkę. Bez końca głodną, jakby była przesiąkniętą siecią, przepuszczającą pomiędzy oczkami umykające uczucia. A najbardziej dziwne w tym był fakt, że w jakiś śmieszny sposób - przyzwyczaił się do tej nieustającej pustki, do ciągłego chcenia, jakby pragnienie rozlało się do krwiobiegu i drążyło nowe ścieżki. O czymś zapominał i coś nowego przyoblekało się na miejsce niewiadomego. Czy bawił się w łowcę, który próbował oswoić tę pustkę, dziką bestię, niezmiennie polującą na skrawki uczuć, którymi się karmiła?
- Zabroniłabyś, gdybyś wiedziała wszystko - leciutki opar alkoholu przemknął przez jego wargi i nim zatrzymał kiełkujące na języku wyrazy, te zwerbalizowały swoje jestestwo w powietrzu. Słowa, których nie zwykł mówić nawet w ulotnych manierach. Ale coś burzyło spokój, prawda, która od czasu do czasu szukała ujścia, lądując w pytaniach i odpowiedziach, z którymi Samuel wciąż się zmagał i nigdy? nie pogodził.
Wszystko płynie. Pantha rei. Nic nie stoi w miejscu.
- Naiwność, to wiara, którą złośliwcy ubrali w ramy ułudy - to nie była rozmowa. Przerzucali się kolejnymi frazami, jakby stanęli na linii frontu. Skamander nie był jednak pewien, czy z takim "wrogiem" chciał i mógł walczyć. Był przecież winny, a każde słowa osnute matyldowym smutkiem, gorzko przypominały mu o uczynionych ranach....
Dziś kompletnie nie odnajdował się w roli bawidamka. A tak go zazwyczaj nazywano, przyklejając łatkę, której nie próbował zerwać. Może nie chciał? Może łatwiej było ukryć tajemnice, zagrzebane w sercu, którego nie potrafił znowu otworzyć?
Klęczał przy niej. Jej zduszony oddech i łapczywe wdechy. Skóra blada i czerń włosów, która kusiła, zapraszając do tańca z palcami. Kilka uderzeń serca, zajmujące całą rzeczywistość i troskę, która wylała się równie szybko, co wypowiedziane pośpiesznie zdanie. Wizja. Wizja czego? Nieprzyjemny dreszcz załaskotał, ale zniknął, gdy spojrzenie wieszczkowych źrenic wróciły do mniej mętnej barwy. tak, jak i ona wróciła.
- Tobie też - wszedł jej w słowo, niemal automatycznie. I nawet nie zauważył, gdy wargi uniosły się w uśmiechu szczerym, akuratnie, by przenieść wzrok na jasnowłosą dziewczynę, wyraźnie niezadowoloną z zajętego przez niego miejsca u stóp Matyldy - Zasłabła - zwrócił się łagodnie do dziewczęcia o wibrująco błękitnych źrenicach - Idę ją odprowadzić - podniósł się z kolan, by ująć pod ramię czarnowłosą - chodź - tym razem, ciche słowa kierował wyłącznie do wieszczki. Właściwie nie wiedział, co chciał osiągnąć, ale nie wyobrażał sobie jakiegokolwiek scenariusza, w którym wieczór miał spędzać w towarzystwie blond-piękności. Nie dziś. A może wcale?






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Alastair Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3799-alastair-nott http://www.morsmordre.net/t3820-iuventas http://www.morsmordre.net/t3819-the-sky-is-the-limit http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t3821-alastair-nott
Urzędnik Departamentu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów
26
Szlachetna
Zaręczony
Hell is empty and all the devils are here
5
17
0
0
5
1
4
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Miejsca przy kominku    27.04.17 21:00

| 14 kwietnia
Dziurawy Kocioł nie jest może typowym miejscem dla szanowanego arystokraty, nie mam jednak dzisiaj siły na nic… Wytworniejszego. Udaję się więc na Pokątną, do tego sławnego z kremowego piwa przybytku. Zdecydowanie nie będę jednak pił tutejszego specjału - gustuję głównie w mocniejszych alkoholach, choć i z nich postanowiłem dziś zrezygnować. Przybywam tu z zamiarem zamówienia kilku kieliszków czerwonego wina, które będę mógł wypić w spokoju, z dala od ciekawskich oczu lub krytycznych stwierdzeń, że ostatnio zdecydowanie zbyt wiele piję. Jestem pewien, że tutejsze wino nie będzie mogło równać się z tym, którego skosztowałem we Włoszech, mam jednak tak zły humor, że pewnie nawet nie zwrócę na to uwagi. Potrzebowałem samej idei wina, niekoniecznie wykwintnego smaku.
Pub z pewnością nie zachęca mnie swoim wnętrzem. Być może w jakiś sposób oddaje teraz moje wnętrze, równie zabałaganione i ciemne. Mam tylko nadzieję, że moje serce nie wychodzi na tak obskurną uliczkę. Nie są to godziny w których panuje tu wielki ruch, więc przysiadam na jednym z wygodnych foteli w samotności. Jestem za to wdzięczny, sam nie wiem do końca komu, lecz z pewnością zgiełki i ruch wprawiłyby mnie w jeszcze większą irytację.
Tak, dzisiejszy dzień był szczególnie ciężki… W Ministerstwie zjawił się jakiś Niemiec, a na moje nieszczęście wyglądało na to, że kompletnie zapomniałem jak mówi się po niemiecku. Najwyraźniej nauka z książek, niepoparta praktyką szybko znikała z mojej głowy. A może wyparły ją po prostu setki tysięcy zmartwień, kłótni i problemów? Obie opcje są prawdopodobne.
Czekając na kelnera staram się nie myśleć o naszych rozpaczliwych próbach dogadania się na migi lub w jakimkolwiek z innych języków, które znam. A znam ich dość dużo i nie potrafię zrozumieć jak ktoś może być tak wielkim ignorantem by ograniczać się do jednego. Nie oczekuję od nikogo żeby znał japoński czy nawet włoski, ale angielski? Lub francuski? To przecież podstawy podstaw.




Let's stay lost on our way home
Powrót do góry Go down
Lily MacDonald
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3510-lily-macdonald#61296 http://www.morsmordre.net/t3545-kukulka http://www.morsmordre.net/t3544-zostan-moim-przyacielem#62383 http://www.morsmordre.net/f102-fleet-street-187-9 http://www.morsmordre.net/t3580-lily-macdonald#64284
Iluzjonistka
26
Mugolska
Panna
Creagan an fhithich!
5
13
0
0
0
0
8
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Miejsca przy kominku    28.04.17 0:54

Pierwszy dzień. Pierwszy dzień nowej pracy. Cały ten miesiąc stał pod hasłem wielkiego dramatu, po części prawdziwego, w dużej mierze jednak wyolbrzymionego przez jej lękliwy umysł. Bała się przesłuchania, jak niczego innego na tym świecie. Z pewną melancholią patrzyła także w swoją przeszłość, w iluzje, w występy jakie dawała przed wcale nie małą publiką. Była tak podekscytowana, myśląc o tym, że znów tu wystąpi. Wszystko jednak... cóż, działało inaczej, niż by tego chciała.
Starała się nie trzymać baru, zauważyła bowiem, że właśnie tam swój czas postanowiły spędzić najmocnej zachlane postaci, z którymi bardzo nie chciała mieć do czynienia. Na szczęście z resztą współpracownicy wydawali się dość... wyrozumiali.
Przeszła więc posprzątać trochę porzuconych naczyń i przetrzeć stoliki, rozejrzała się przy tym, czy nikt nowo przybyły nie czeka na obsługę, kiedy jej wzrok padł na Nott'a. Szlachciców nie trudno rozpoznać, to już do siebie mają, całymi swoimi postaciami stanowią wizytówki swoich rodów. Ten konkretny... rozpoznawała go. Właściwie pozostał w jej pamięci jako osoba, przez którą MacDonald zrozumiała, co to znaczy brudna krew. Nigdy jednak nie dał jej podstaw do obaw, prócz niezbyt przyjemnego i bardzo szybkiego zakończenia krótkiej, pociągowej znajomości, nie zwracał na nią większej uwagi, nie miała więc większych oporów przed tym, by do niego podejść. Wbrew pozorom idea czystości krwi wcale do niej nie przemawiała, nie czuła się gorsza, czuła jedynie lęk względem tych, którzy mogą zechcieć sprowadzić ją na ziemię, czując się dobrze kiedy dla wrogich sobie osób po prostu nie istniała.
- Coś przynieść?
Nie byli w restauracji, ani drogiej knajpie. To Kocioł, miejsce do którego więcej osób przychodzi się zachlać, lub coś załatwić, niż faktycznie dla jakiegokolwiek trunku, nie musiała więc bawić się w nadmierne kurtuazje. Spojrzała na klienta uważnie trochę ciekawa, czy w ogóle ją rozpoznaje, choć nie sądziła - nie sądziła, by była kimś, kogo uważał za osobę wartą zapamiętania.
- Z alkoholi lepszej jakości mamy raczej whisky. Klientela raczej nie bywa zbyt wykwintna. - dodała po chwili. Był to jej pierwszy dzień, nie wątpiła jednak w swoje słowa, wystarczająco słyszała o tym miejscu, o alkoholach dowiedziała się na początku pracy. Choć na jej potrzeby klasy średniej wina też mieli wcale nie najgorsze.




Maybe I'm scared because you mean more to me than
any other person.

Powrót do góry Go down
Alastair Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3799-alastair-nott http://www.morsmordre.net/t3820-iuventas http://www.morsmordre.net/t3819-the-sky-is-the-limit http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t3821-alastair-nott
Urzędnik Departamentu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów
26
Szlachetna
Zaręczony
Hell is empty and all the devils are here
5
17
0
0
5
1
4
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Miejsca przy kominku    03.05.17 21:29

W Kotle nie ma teraz wielkiego ruchu, lecz nawet mimo to dziwię się szybkością obsługi. Jeszcze bardziej dziwi mnie to, że zaczynam mieć de ja vu widząc kelnerkę. Burza rudych włosów, burza rudych piegów - dwoma słowami, prawdziwy huragan rudości. Pierwsze co przychodzi mi na myśl to Weasleyowie, ale myślę, że nawet oni nie pracowaliby w takim miejscu. Zresztą kojarzę Lyrę Weasley - teraz już Travers - i choć może wygląda odrobine podobnie jest teraz poważną damą, a przynajmniej tak słyszałem. I maluje, w końcu sam chciałem zamówić u niej obraz do gabinetu. Do gabinetu, który i tak będę musiał zmienić.
Przyglądam Ci się, choć niezbyt nachalnie, więc nie powinnaś niczego zauważyć. W żaden sposób nie daję po sobie poznać, że być może nawet Cię rozpoznaję. Może jakaś część mojego mózgu pragnie by tak nie było - może nie powinniśmy się znać?
Kiedy pada pytanie natychmiast wracam do porządku. Nie oczekuję elegancji i wytworności, bo dzisiaj i ja jestem tutaj by raczej... Utopić swoje smutki. O ile coś takiego jak smutki w ogóle da się utopić. Albo spalić żywcem. Albo rzucić na pożarcie. Nawet zamknąć w lochu - to wszystko brzmi wręcz niedorzecznie. Staram się więc porzucić wszelkie tego rodzaju myśli i skupić się na zamówieniu.
- Pojawiłem się tutaj z zamiarem wypicia wina, ale skoro mówisz o dobrej whiskey, to może właśnie to powinienem wybrać - mówię, dostrzegając pewność w Twoim głosie.
Mimo swojego wieloletniego doświadczenia w ocenianiu ludzi, nie dostrzegam, że to Twój pierwszy dzień w pracy. Nie wydajesz się nie na miejscu, a może to ja po prostu nie znam się na kelnerach? Zapewne oba. Pewnym jest jednak, że nie popełniasz niczego co mogłoby to zdradzać.
- Poproszę zatem tą whiskey o której wspominałaś, chyba, że zechcesz polecić mi jeszcze coś innego wartego uwagi? - pytam, szczerym tonem.
Nie mam bowiem powodu, by zachowywać się wyniośle tylko dlatego, że jesteś kelnerką, a nie masz przecież słowa "SZLAMA" wypisanego na czole. Skąd mogę zatem wiedzieć, że nie tylko nią jesteś, na dodatek parasz się jakimiś dziwnymi sztuczkami? Chyba, że... Gdzieś z tyłu głowy pojawia się jakaś myśl, irytująca niczym drzazga wbita w skórę, drzazga, której nie da się wyciągnąć.




Let's stay lost on our way home
Powrót do góry Go down
Lily MacDonald
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3510-lily-macdonald#61296 http://www.morsmordre.net/t3545-kukulka http://www.morsmordre.net/t3544-zostan-moim-przyacielem#62383 http://www.morsmordre.net/f102-fleet-street-187-9 http://www.morsmordre.net/t3580-lily-macdonald#64284
Iluzjonistka
26
Mugolska
Panna
Creagan an fhithich!
5
13
0
0
0
0
8
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Miejsca przy kominku    08.05.17 20:24

Niewiele było tak spokojnych dni, odkąd dostała ten list. Prawdopodobnie jednak fakt zdobycia pracy, która wydawała się całkiem w porządku - nawet, jeśli raczej nie była niczym na bardzo długo dla tak lękliwej osoby - która była póki co pewnym źródłem dochodu. Póki co nie działo się z resztą nic niepokojącego, wbrew temu co myślał pierwotnie, nawet klientela nie była aż taka zła, nikt nie zwracał na nią większej uwagi.
Teraz przyglądała się klientowi, który chyba jej nie rozpoznał. Cieszyło ją to, choć nie sądziła, by miało cokolwiek złego czekać ją z jego strony. Pod tym względem uczyła się dość szybko, od razu zapamiętała kogo w szkole należy unikać jak ognia, a kto mimo pogardy ma jej egzystencję w poważaniu - i tę wiedzę zatrzymała, nie wchodząc w drogę nikomu kto mógłby tego nie chcieć, trzymając się swojego małego świata, niewielkiej grupki osób bliskich.
Skinęła głową na jego słowa.
- Najmocniejsze co mamy to Pięść Hagrida, zlewka różnych wysokoprocentowych alkoholi, zapewnia wyczyszczenie umysłu i żołądka za niewielką cenę. Podobno uchodzi za tutejszy specjał. - wzruszyła ramionami, nie sądząc by ten akurat trunek mógł Notta zainteresować. Wydawał się zbyt podły, prosty. Ona sama nigdy tego nie próbowała, to jednak nic niezwykłego, nie była nadmierną imprezowiczką, a takie miejsca jak Kocioł szczególnie jej nie pociągały. Nie pasowała tu. Była spokojną, strachliwą osobą.
- Win mamy dość niewiele, za to piwo faktycznie jest dobre. - dodała. W tej jednak chwili coś trzasnęło z tyłu - ktoś uderzył w stół, ktoś inny wrzasnął. Lil spięła się mocno, dość nerwowo, odsuwając się w stronę ściany, jakby chciała się w niej schować. Prawdopodobnie powinna tu także pilnować porządku, do tego jednak na pewno się nie nadawała.
Odetchnęła dopiero po chwili widząc, że awantura się nie rozwinęła. Spojrzała na klienta nieznacznie speszona, w żaden sposób jednak tego nie skomentowała.
Jej serce powoli wracało do naturalnego tempa, choć ostatnimi czasy możnaby pomyśleć, że właśnie przyspieszenie jest dla niej naturalne. Póki co jednak starała się zachowywać normalnie, nic złego się w końcu nie stało.
- Coś do jedzenia? - spytała jeszcze tylko, czekając na decyzję.




Maybe I'm scared because you mean more to me than
any other person.

Powrót do góry Go down
Alastair Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3799-alastair-nott http://www.morsmordre.net/t3820-iuventas http://www.morsmordre.net/t3819-the-sky-is-the-limit http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t3821-alastair-nott
Urzędnik Departamentu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów
26
Szlachetna
Zaręczony
Hell is empty and all the devils are here
5
17
0
0
5
1
4
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Miejsca przy kominku    11.05.17 14:38

Niewiele było dla mnie spokojnych dni, od kiedy Wilhelmina Tuft została Ministrem Magii. Nawet gdy zaczynałem pracę w ministerstwie widmo tej kobiety bezustannie mnie dręczyło. Gdy podpisała ugodę z Gellertem Grindelwaldem, wiedziałem już, że na nią to nie ma co liczyć. Zresztą miałem ku temu podstawy już wcześniej - kto sadza nędzną kobietę półkrwi na najwyższym stołku? Z pewnością czarodzieje pozbawieni jakiegokolwiek rozumu.
Czuję na sobie Twój wzrok, jakbyś przyglądała mi się bacznie. Nie daję jednak tego po sobie poznać, sam ukradkiem zerkając ku Twojej twarzy. Teraz wydaje mi się jeszcze bardziej znajoma. Rudy nie jest w końcu najpopularniejszym kolorem włosów. Kiedy mówisz o Pięści Hagrida, zaczynam odczuwać pewną chęć by jej wypróbować. Może to właśnie jest to cudowne lekarstwo na wszystkie smutki. Raczej nie. Raczej przysporzy mi jeszcze więcej kłopotów - ale i tak brzmi zachęcająco. Tylko kim jest Hagrid? Czy powinienem go kojarzyć?
Kiedy wzruszasz ramionami, jednoznacznie uznaję jednak, że to zły pomysł. Przyszedłem tu na wino, którego i tak raczej nie wypiję. Jednak coś takiego… Nie, to już lekka przesada. Nie, jestem szczególnym pasjonatem piwa - zdecydowanie wolę inne alkohole. Co prawda whiskey też nie jest moim ulubionym, ale jednak to na nią się decyduję. Może pewna odmiana od czasu do czasu dobrze mi zrobi?
- Doskonale zatem, poproszę wspomnianą wcześniej whiskey - mówię zupełnie neutralnym głosem.
W tej chwili słyszę głośny trzask i jakieś wrzaski z tyłu. Z tego co mi wiadomo, w Dziurawym Kotle nie są to specjalnie niecodzienne sytuacje, więc nawet nie drgam. Dostrzegam jednak Twój przestraszony wzrok i to jak kulisz się w stronę ściany.
- Wszystko w porządku? - pytam uprzejmie, unosząc jedną z brwi do góry.
Wszystko jednak chyba się uspokaja, a przynajmniej na to wskazuje umowna cisza, która zapanowała w pubie. Umowna, bo przecież nadal było tu zupełnie głośno. Kiedy i Ty się uspokajasz i wracasz do przyjmowania mojego zamówienia, zastanawiam się chwilę.
- Coś godnego polecenia? I niebędącego obiadem - rzucam po raz kolejny, nieco sceptycznie, znam bowiem wątpliwą sławę dziurawych zup Dziurawego Kotła.




Let's stay lost on our way home
Powrót do góry Go down
Lily MacDonald
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3510-lily-macdonald#61296 http://www.morsmordre.net/t3545-kukulka http://www.morsmordre.net/t3544-zostan-moim-przyacielem#62383 http://www.morsmordre.net/f102-fleet-street-187-9 http://www.morsmordre.net/t3580-lily-macdonald#64284
Iluzjonistka
26
Mugolska
Panna
Creagan an fhithich!
5
13
0
0
0
0
8
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Miejsca przy kominku    14.05.17 16:40

Skinęła głową. Sama niewiele wiedziała o alkoholach. Lubiła wino, nie spodziewała się jednak, by tutejsze były zbyt dobre, to samo z resztą usłyszała. W domu miała jeszcze kilka butelek przywiezionych z Francji do których sięgała ostatnio odrobinę częściej, niż zazwyczaj. Wino koiło nerwy, przynosiło spokój, przynajmniej zazwyczaj, potrafiło sprawić, że wszystko stawało się łatwiejsze, emocje tylko jakby bardziej wyraziste.
Czy jeśli ta sytuacja potrwa dłużej, czeka ją alkoholizm? Była w końcu tylko sobą, słabą dziewczyną, która nie radziła sobie z prostymi problemami, która niedawno myślała, że największym problemem jej życia jest niespełniona miłość. Jakże była naiwna! To w gruncie rzeczy nawet zabawne, na swój własny, dość makabryczny, za to bardzo ironiczny sposób.
Zerknęła dość zaskoczona na klienta, czy spytał czy wszystko w porządku. Dopiero po dłuższej chwili skinęła głową. Nie tłumaczyła się. Co miałaby powiedzieć? Tłumaczyć się? Wyjaśniać? Mówić o pierwszym dniu, o dawnej pracy, o wezwaniu, o tym jak postanowiła rzucić pracę, która wydawała jej się niebezpiczna w tych czasach i o tym, jak nie mając co ze sobą zrobić zobaczyła ogłoszenie na szybie pubu? Nie obchodziło go to, a bez tego w końcu nie pojąłby, jaki jest sens tego wszystkiego, dlaczego właściwie ona tutaj jest i, że nie, NIC nie jest w porządku, świat stoi na głowie, a ona boi się czegokolwiek i wie, że jest tutaj wybitnie nie na miejscu.
- Smażone słodkie ziemniaki, albo ciasto czekoladowe. Niestety, głównie prowadzimy obiady. - przyznała, wspominając Dziurawą Zupę, której nie miała do końca odwagi spróbować, choć kilka razy ją już dzisiaj zamówiono. Podobnie, jak jakiś gulasz. Nie było chyba aż tak strasznie, może to ona wyolbrzymiała? Cóż, to właściwie bez większego znaczenia.
Odwróciła jeszcze na chwilę wzrok w stronę ludzi na sali. Nie było zbytniego tłoku. Na szczęście.
Głośny śmiech przebijający się przez tłum sprawił, że przeszły ją ciarki, nie odwracała się jednak tym razem, czekając na odpowiedź, by móc ruszyć po zamówienie.




Maybe I'm scared because you mean more to me than
any other person.

Powrót do góry Go down
 

Miejsca przy kominku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

 Similar topics

-
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Sala treningowa
» Recepcja
» Pole biwakowe
» Tajemnicze miejsce w Zakazanym Lesie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Dziurawy Kocioł-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18