Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Stoliki w głębi sali

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Stoliki w głębi sali   10.09.15 1:45

First topic message reminder :

Stoliki w głębi sali

Stoliki dla gości, przy których najtrudniej o miejsce wieczorami, gdy pomieszczenie wypełniają śmiechy, dźwięki rozmów, szelest stronic gazet, książek. Dziurawy Kocioł jest idealnym miejscem, by spotkać się ze znajomymi po pracy, bez obawy o spotkanie z jakimś uważnym mugolem.
Możliwość gry w czarodziejskie oczko, darta, gargulki, kościanego pokera

[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 18.09.15 16:38, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Vincent Krueger
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1611-vincent-krueger http://www.morsmordre.net/t1664-roxanne#17012 http://www.morsmordre.net/t1613-wujaszek-krueger#16519 http://www.morsmordre.net/f174-long-acre-14-8 http://www.morsmordre.net/t1676-wspominki-vincenta#17422
bezrobotny
53
Czysta
Kawaler
Oh, wie schade, oh, wie schade
Nur noch Trockenbrot und keine Schokolade
9
10
0
0
2
2
0
6
Czarodziej
 MEOW

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   09.12.15 20:03

Greg był poczciwym człowiekiem, a ciekawość i wścibstwo to ostatnie cechy, które można było mu przypisać. Ten facet zdawał się wyznawać zasadę, że jeśli ktoś by chciał mu coś powiedzieć, to by to powiedział. Vincent to doceniał, ale często zachowywał podobne przemyślenia na temat ludzi dla siebie. Nawet jeśli były to bardzo pozytywne opinie o osobach, które lubił i szanował.
Gdy Gregory przeszedł do opowiadania o tym, jak on spędził ten długi czas rozłąki, Vincent chłonął każde słowo. Podobnie jak Krueger, jego rozmówca streścił wszystko w kilku zdaniach. Prawie całe te trzydzieści lat. Na wieść o zdarzeniu z wilkołakiem, Vinc skrzywił się, wyobrażając sobie, jak to nieprzyjemne spotkanie mogło się skończyć.
- Jak to dobrze, że wyszedłeś z tego cało!
Mężczyzna rozmarzył się na temat dużej rodzinki. Jakby mógł cofnąć czas, albo chociaż odmłodnieć nagle i mieć te dwadzieścia pięć lat... Świetnie zdawał sobie sprawę z tego, że jego czas minął i skończy swoje życie jako samotny starzec. No może nie całkiem sam - z bratankiem i tym jego pełnym pretensji wzrokiem. Bardzo zazdrościł Gregowi gromadki dzieci. Nie czuł złości, ani zawiści, po prostu żałował, że nie dane mu było zostać ojcem.
Grace nie żyje! Pierwszym uczuciem było ogromne zdziwienie. To się zdarzało, ludzie umierali. Vinc nie raz miał już styczność ze śmiercią, a jednak bardzo nim wstrząsnęła ta wiadomość. Musiał zrobić naprawdę dziwną minę, ale w końcu się opamiętał. Zrobiło mu się ogromnie smutno. To była taka wspaniała para. Tyle miłości... Bottowie byli cudownymi ludźmi. Zakochanymi, pozytywnymi. Los był okropnie niesprawiedliwy. Żeby zniszczyć taką rodzinę? Żeby rozdzielić ludzi połączonych zdawałoby się nierozerwalną więzią?
- Ach tak... - starał się nie robić dramatów i podobnie jak Greg, powstrzymywać emocje. - Wielka szkoda. To była wspaniała kobieta.
Może w takich chwilach wypadałoby złożyć kondolencje, próbować jakoś pocieszyć wdowca, ale... to by było okrutne. Dlaczego zasady dobrego wychowania były często tak głupie i nieludzkie? Czy nie powinny one służyć lepszym relacjom? Najlepiej było powiedzieć coś od serca, coś neutralnego i prawdziwego. Najlepiej było w ogóle zostawić ten temat i nie rozdrapywać ran.
- W takim razie, co u Bertie'ego? - uśmiechnął się smutno, lekko unosząc kąciki ust. - No i chętnie posłucham o reszcie pokaźniej gromadki.


Powrót do góry Go down
Gregory C. Bott
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1516-gregory-c-bott http://www.morsmordre.net/t1561-sokrates http://www.morsmordre.net/t1555-nie-udawaj-greka http://www.morsmordre.net/f184-baker-street-69
Nauczyciel OPCM
56
Półkrwi
Wdowiec
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
6
5
2
0
2
0
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   12.12.15 17:25

Owszem, Greg był poczciwym człekiem, ale z wiekiem wielu stwierdziło, że zdziwaczał. Już kiedy zaczął nauczać w szkole jego metody wydawały się trochę za odważne, chociaż z czasem zyskał sympatię nie tylko nauczycieli, ale także uczniów. Uczył ich praktyki, a nie tylko suchej teorii, chociaż nie można zaprzeczyć, że jako pedagog potrafił być naprawdę bardzo wymagający. Dobrze, że Daniel, bratanek Vincenta nie miał tej przyjemności bycia uczniem Gregory'ego, bo pewnie Vince nasłuchałby się kilku ciekawych historii z Gregiem i jego drewnianą laską w roli głównej. Drewniana laska swego czasu była postrachem wśród uczniów. Czy teraz była? Pewnie tak.
-No, powiedzmy, że cało.-zaśmiał się, no bo noga nie była cała, ale Bott już zdążył się do tego przyzwyczaić. Drewniana laska stała się jego najwierniejszą przyjaciółką, ostoją. W znaczeniu dosłownym i przenośnym. Oczywiście nie rozmawiał z nią, bo to już byłoby całkiem dziwne. Nawet jak na Gregory'ego. Rodzina była dla niego najważniejsza. Dlatego bardzo przeżył śmierć żony i córki (info z ostatniej chwili). Annabeth, jego pierworodne dziecko. Pierwsza córeczka. Do dzisiaj nie mógł się z tym pogodzić, ale przynajmniej był dziadkiem. Chociaż to zostało mu po najstarszej córce. Tym jednak nie mógł podzielić się z Vincentem. Nawet jeżeli Annabeth nie ma z nimi już od jedenastu lat, to trudniej mówić o śmierci dziecka, nawet jeżeli Anne umarła z przyczyn naturalnych, a to Grace zamordowano.
-Najwspanialsza.-podsumował krótko z lekkim westchnieniem na końcu. Uśmiechnął się lekko. Bertie, pierworodny syn, który myślał, że zrobi starego ojca w konia.
-Bertie? Po szkole zaczął pracować w aptece. Bawi się w eksperymentu cukiernicze i co chwilę przyprowadza mi inną pannę, a ja i tak wiem, że żadnej z tamtych nie kocha. Nic się ten dzieciak we mnie nie wdał. Moja wnuczka, Meagan właśnie będzie zaczynała Hogwart. Niedawno odwiedził mnie syn młodszego, jak się okazuje zmarłego brata. Opowiadałem ci kiedyś o Thomasie.-powiedział, a następnie dokończył swój posiłek.


Powrót do góry Go down
Vincent Krueger
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1611-vincent-krueger http://www.morsmordre.net/t1664-roxanne#17012 http://www.morsmordre.net/t1613-wujaszek-krueger#16519 http://www.morsmordre.net/f174-long-acre-14-8 http://www.morsmordre.net/t1676-wspominki-vincenta#17422
bezrobotny
53
Czysta
Kawaler
Oh, wie schade, oh, wie schade
Nur noch Trockenbrot und keine Schokolade
9
10
0
0
2
2
0
6
Czarodziej
 MEOW

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   13.12.15 20:38

Przez tę chwilę, która minęła od ich przywitania Vincent nie zdążył jeszcze zorientować się, czy jego stary kumpel bardzo się zmienił. Nie wiedział nawet, że został on nauczycielem.
- Zgaduję, że z tą laską nie ścigasz już wilkołaków - powiedział, spoglądając na drewniany przedmiot.
Vincent zastanawiał się, czy wypadek miał miejsce przed czy po śmierci Grace. Nie miał jednak serca o to pytać, tak samo jak nawet nie próbował dociekać czym spowodowane było jej odejście. Szczerze mówiąc te sprawy były nieistotne. Na pewno nie powinny interesować Kruegera do tego stopnia, żeby dręczył kolegę pytaniami. To by nic nie pomogło, a nawet zaszkodziło. Bezpieczniej było sprowadzić temat na dzieci, o których wesoło wspomniał Greg.
- Ha, młody jeszcze jest, kiedyś pewnie się ustatkuje! - Zaśmiał się na wieść o Bertie'm. Może Daniel też się kiedyś ustatkuje... Ostatnie wydarzenia we Wierzbowym Parku, gdzie zbyt pochopnie ocenił sytuację i wziął pewną kobietę za narzeczoną bratanka, dały mu do myślenia. Chyba aż zanadto pragnął, żeby jego bliscy nie podzielili jego losu samotnika w średnik wieku. Czy Gregowi towarzyszyły podobne uczucia? Czy on także miał nadzieję, że każda kolejna koleżanka syna, to właśnie ta? Bott przynajmniej potrafił poprawnie ocenić sytuację.
- O, zostałeś dziadkiem! Świetnie! - ta wiadomość w dość specyficzny sposób go rozbawiła, a za razem dobiła. On również mógłby być już dziadkiem, gdyby oczywiście miał jakieś potomstwo. Czyżby Krueger dopiero teraz się ocknął? Zostawił wszystko na potem i połowa życia przeciekła mu przez palce. Tak bardzo chciałby znów być młody... - Tak, pamiętam. Mówiłeś coś kiedyś o jakimś bracie...
Gregory zjadł już lunch, natomiast Vincent, który dostał swoje zamówienie później, dopiero kończył. W trakcie opowieści kolegi, wpadł na pomysł, żeby zaprosić go do domu. Może nie na teraz, ale tak ogólnie. Mogliby się wygodnie rozsiąść w fotelach i rozegrać ze dwie partyjki jakiejś karcianej gry. Jak za starych, dobrych czasów.
- Greg, miałbyś może ochotę na partyjkę w... cokolwiek? Byleby wystarczyły nam dwie talie kart - uśmiechnął się jakby występował w reklamie. - Mieszkam całkiem niedaleko. Long Acre czternaście, mieszkanie numer osiem. Wpadnij kiedyś - o ile nie będzie wtedy Danielka, ale na to są raczej nikłe szanse. A nawet jeśli by był, to świat się prze to nie zawali, prawda?...

zt (zwalniamy lokalizację, a Greg odpisze mi w bliżej nieokreślonej przyszłości)


Powrót do góry Go down
Caesar Lestrange
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t661-caesar-lestrange http://www.morsmordre.net/t841-poczta-caesara http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t1615-caesar-lestrange
sutener oraz brygadzista
30 lat
Szlachetna
Zaręczony
pięć palców co po strunach chodzą
zegną się jak żelazo w ogniu
w owoc granatu martwy splot
0
16
0
0
0
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   01.01.16 23:01

Rozpływać się, delektować, jak gdyby zakochiwać z każdym baletowym aktem. Całą tę otoczkę romantyczności i wspaniałości psuł jednak marudny, dzisiaj niewychowany Carrow popijający z wolna wino na miarę kotła – czyli nie najlepszej, zwłaszcza dla ich wyrafinowanego guściku, jakości. W biletami wciśniętymi w wewnętrzną kieszeń garnituru, Lestrange tkwił na jednym z tych niewygodnych, przywołujących na myśl nieprzyjemne wspomnienia, krzeseł. Widywał to miejsce rzadko, rzadko też nie słuchał się poleceń swoich srogich lekarzy delektując się przelewanymi zapewne z kielicha do kielicha szczynami imitującymi coś na kształt wina. Taka też dwójka panów pochłonięta milczeniem i delektująca się procentowym napojem: jeden zirytowany, wiercący się i zniecierpliwiony, drugi całkowicie obojętny, jak zwykle wyniosły i niezadowolony z widoku hołoty niecałującej odcisków jego drogich butów stąpających z łaskawa po podłodze tego przylądku żalu i rozpaczy.
Lestrange miał tylko nadzieję, że jego stan się dzisiaj nie pogorszy (czyli nie zemdleje, nie dostanie palpitacji lub nie umrze na brudnej podłodze kotła), bo nie zamierzał o c z y w i s c i e przekraczać tej cienkiej, niezauważalnej granicy, czyli nadużywać alkoholu. Dzisiaj był jednak strażnikiem samym sobie, jak też panem samego siebie, kiedy Carrow zapewne nie wykazałby się takim poświęceniem, coby zwrócić na niego choć odrobinę swej szlacheckiej uwagi i wyprowadzić z lokalu zanim będzie za późno.
Za późno dla kogo?
Właśnie.
Wtem, gdy opróżnił niedomyte naczynie, a gardło mu usychało z pragnienia, dostrzegł swoje wybawienie: dla dzisiejszej trzeźwości oraz udanego wieczoru, gdyż lord Carrow odmówił uczestniczenia w kulturalnym wydarzeniu, które zwie się koncertem baletowym. Dziadka do orzechów widział przecie już setki razy, cóż to więc za rozkosz – poznawać tę sztukę na nowo za każdym razem, jak gdyby widział ją po raz pierwszy? Dla Lestrange'a to wspaniałe zakończenie dnia. I jedna z ucieczek.
-Lady Rowle! - rzucił entuzjastycznie, kiedy jego twarz rozświetlił uśmiech – Jak dobrze panienkę widzieć! – dodał, gdy już się zbliżyła, jeszcze-nie-wstawiony, lecz rozweselony, wyzbyty z trzymającego się go przy trzeźwości sarkazmu – Niechże się panienka do nas przysiądzie – zaproponował nie wstając jednak ani nie odsuwając krzesła specjalnie dla niej, królowej dzisiejszego wieczoru.
Znali się przecież na tyle dobrze, aby mógł spokojnie pozwolić jej rozgościć się przy tym stoliku.


Powrót do góry Go down
Deimos Carrow
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t791-deimos-carrow http://www.morsmordre.net/t1114-napoleon#7239 http://www.morsmordre.net/t842-deimos-carrow http://www.morsmordre.net/f115-north-yorkshire-dworek-w-marseet http://www.morsmordre.net/t1129-deimos-carrow#7491
hodowca Aetonanów
32
Szlachetna
Żonaty
Zbliżysz się o krok, porachuję kości
5
5
0
0
0
11
0
10
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   02.01.16 18:00

My nie mówimy nic, my nie mówimy nic. My nie mówimy nic, my nie mówimy nic.
Daphne, a co przepraszam bardzo ona tutaj robi? Spoglądam ukradkiem na Cezara, bo to nie może być przypadek. A może miałem o Rowlach zbyt wielkie mniemanie, może oni lubują się w takich podrzędnych miejscach jak Dziurawy Kocioł.
- Tak, zapraszamy - to nie uśmiech, to nie grymas, to reakcja na pyszne wino, które spożywałem, kiedy mój przyjaciel powiedział "Idziemy do Kotła". Nie byłem tutaj od jakiegoś czasu, wcale też nie tęskniłem, ale Cezar uparł się, że nie będziemy sterczeli na zewnątrz. Nie mogłem się z nim nie zgodzić, bo i mi zbrzydło wystawanie w deszczu typowym dla londyńskiej jesieni. Poza tem, nie byłem ani skłonny udawać hołotę, ani zdolności ku temu nigdy nie wypracowałem. Dlatego skryliśmy się pod dachem. Że to dach był Dziurawego Kotła, to chłoczyść poleciało pięć razy na moje siedzisko, nim usadowiłem się w nim. Przecież moja szata tak jest droga, że mógłbym sobie cały ten przybytek kupić i wyczyścić go do cna. Tylko gdzie wtedy spotykaliby się tacy pijacy jak mój Lestrendż. I ja. Bo kiedy on raczej podniecony był całą sytuacją i mało łykał, ja już trzeci kufel osuszałem.
- Przynieś jeszcze jeden dzban - mówię do pana barmana, który nie lubi na pewno kelenerować, ale ja nie zamierzam się podnosić, więc albo przyniesie mi ten dzban, albo nie zarobi.









She was the prettiest hell

I have ever been in

I didn’t mind burning at all.


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   03.01.16 0:45

W pewnym momencie w Kotle zrobiło się wyjątkowo gwarno, teoretycznie nic nowego – kolejna bójka? Może zakłady, kto tym razem wygra mecz? Osy czy Harpie? Okazało się jednak, że sprawa tyczyła się całkiem innej kwestii i żadna z nieświadomej niczego trójki nie mogłaby podejrzewać, że czwórka funkcjonariuszy magicznej policji zwiastuje prędkie aresztowanie.
-Panie Carrow? - zagadał jeden z nich jakby nieśmiało, lecz chcąc sprawdzić jeszcze, czy aby na pewno Deimos jest na tyle trzeźwy, by zrozumieć jego kolejne słowa – Zostają państwo aresztowani, co także tyczy się Panny Rowle, za używanie magii na ulicy Pokątnej.
Policjantów było czworo i w każdej chwili gotowi byli nadejść kolejni, gdyby trójka czarodziejów sprawiała kłopoty, czego niestety się obawiali. Aby jednak temu zapobiec, rzucili zaklęcie, które miało skrępować dłonie czarodziejom.

| Wątek zostaje przeniesiony na 27 października.
ST uniknięcia zaklęcia wynosi 65.


Powrót do góry Go down
Deimos Carrow
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t791-deimos-carrow http://www.morsmordre.net/t1114-napoleon#7239 http://www.morsmordre.net/t842-deimos-carrow http://www.morsmordre.net/f115-north-yorkshire-dworek-w-marseet http://www.morsmordre.net/t1129-deimos-carrow#7491
hodowca Aetonanów
32
Szlachetna
Żonaty
Zbliżysz się o krok, porachuję kości
5
5
0
0
0
11
0
10
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   03.01.16 1:09

Piliśmy sobie z Lestrendżem i panienką Rowle, chciałem coś powiedzieć o tym, że nie ma mowy, nie idę znów na balet, kiedy mi w przestrzeń osobistą weszły psy jakieś i szczekają, aż glowa boli. Nie chciało mi się na nich patrzeć, ale mnie obrazili, więc postanowiłem spiorunować ich wzrokiem. 
- Lordzie Carrow - rzekłem z jak najbardziej trzeźwy, albo tak tylko mi się wydawało, że tak zabrzmiało, kiedy bronłem własnego tytułu szlachceckiego, którego te szlamy nie uszanowały. Ja nie jestem za bardzo tolerancyjny, więc kiedy mnie tych trzech, pięciu czy cała chmara szlam obsiadła, to aż się zniesmaczyłem. - Panowie, dogadamy się - uspokajam ich, bo są w gorącej wodzie kąpani, jakbym conajmniej dokonał trzech zabójstw w biały dzień. I to na mugolach. Ech, ta nowa polityka. Odstawiam kielich i widzę, jak do mnie z łapami, bo chcą już mnie aresztować, skuć, czy cokolwiek. - Zaraz zaraz, tylu was tutaj, jakbymśmy byli conajmniej kryminalistami. Co się stało panowie
No bo skąd mam wiedzieć, że pół godziny temu wyszedł jakiś dekret od Ministra?
Zaraz im powiem, że mam wuja Ministra i znajomości, ale najpierw niech te łapy zabiora, bo się brzydze szlam.









She was the prettiest hell

I have ever been in

I didn’t mind burning at all.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   03.01.16 1:09

The member 'Deimos Carrow' has done the following action : rzut kością

'k100' : 87


Powrót do góry Go down
Daphne Rowle
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t652-daphne-rowle http://www.morsmordre.net/t707-safona#2367 http://www.morsmordre.net/t706-daphne-rowle http://www.morsmordre.net/f222-cheshire-zamek-beeston http://www.morsmordre.net/t4308-daphne-h-rowle#90966
Niewymowna, alchemiczka i trucicielka
28
Szlachetna
Panna
jeśli przeżyje choć jeden wilk,
owce nigdy nie będą bezpieczne
5
1
19
1
0
11
2
1
Czarownica
królowa zimy

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   03.01.16 17:23

Zadrżała z zimna.
Powietrze było tak chłodne i rzadkie, iż miała wrażenie, że zaraz odpadną jej uszy. Żałowała, że dała namówić się na wyjście z domu, zamiast legnięcie pod grubą pierzyną z książką w ręku – bywały takie dni, dni takie jak ten właśnie, gdy bezczynność była jedynym, na co miała ochotę. Opuściwszy swe skromne progi, wśród tłumów na Pokątnej wydawała się jeszcze bardziej nieobecna niż zawsze. Zamyślona, znużona, zdystansowana. Zupełnie tak, jakby pochodziła z innego, nieznanego nikomu świata.
Wiatr wzmógł się, a szeroka spódnica ciemnej szaty załopotała na wietrze. Drżała z zimna, wciąż miała jednak coś do załatwienia – a na to było stanowczo za wcześnie. Zamiast się teleportować, znalazła się u progu Dziurawego Kotła. Nie mogła powiedzieć, aby miejsce to było specjalnie szlachetne, bądź eleganckie, lecz z pewnością mieli dobrą whisky – a ona liczyła, że nikt jej nie rozpozna, gdy skryła srebrzyste pukle i bladą twarz pod ciemną, jedwabną chustą.
Przeliczyła się.
Lestrange miał naturalny talent do destrukcji i komplikacji, a już zwłaszcza jej planów.
Wywołana panna Rowle nieśpiesznie zsunęła materiał z głowy, uchwyciwszy jego spojrzenie i uśmiech tak świetlisty, jakby zaraz miała wręczyć mu dożywotni zapas Felix Felicis.
-Sir Lestrange. – wyrzekła cicho, gdy już z cichym westchnięciem podeszła bliżej. – Mnie również miło Cię widzieć, pana także, lordzie Carrow. – na różane usta panny Rowle wychynął promienny uśmiech, nie sięgający oczu i tylko głupiec wziąłby jej słowa za ciepłą serdeczność.
Chwila zawahania, po której zsunęła z ramion płaszcz podszyty futrem. Daphne nie ukrywała swej słabości do eleganckich szat i biżuterii, które także dzisiaj wyróżniały ją spośród tłumu – ciemna, droga suknia i złote bransolety na nadgarstku nie były codziennością w Dziurawym Kotle. Sięgnęła po kielich, który jej przyniesiono i rozgrzała się trunkiem, spoglądając z ukosa na Caesara.
Niedługo było dane jej znosić jego docinki, ani cieszyć się spokojem – z niewiadomych jej przyczyn ten zimny, nieciekawy wieczór miał być jeszcze gorszy.
-Słucham? – spojrzała szczerze zdziwiona, a nawet rozbawiona całą sytuacją na funkcjonariuszy, którzy nagle znaleźli się przy stoliku.
Aresztowanie za użycie magii? Oszaleli, czy ktoś zamienił ich na rozum ze szlamami?
-Dla pana… lady Rowle. – wyrzekła chłodno, zsuwając dłoń nieśpiesznie na własne udo, ku kieszeni, gdzie spoczywała różdżka. – Nie przypominam sobie, abym użyła jakiegokolwiek zaklęcia na ulicy Pokątnej dzisiejszego dnia, tak więc drodzy panowie…
Urwała nagle, próbując uniknąć wycelowanego weń zaklęcia.
Co się dzieje?




here in the forest, dark and deep,
I offer you eternal sleep

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   03.01.16 17:23

The member 'Daphne Rowle' has done the following action : rzut kością

'k100' : 6


Powrót do góry Go down
Caesar Lestrange
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t661-caesar-lestrange http://www.morsmordre.net/t841-poczta-caesara http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t1615-caesar-lestrange
sutener oraz brygadzista
30 lat
Szlachetna
Zaręczony
pięć palców co po strunach chodzą
zegną się jak żelazo w ogniu
w owoc granatu martwy splot
0
16
0
0
0
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   05.01.16 22:57

Niemal szczerze ucieszył się na jej widok – choć była to drobinka szczęśliwości w padole rozpaczy: wydarzeń i zbiegów okoliczności ostatnich dni, może samych tygodni, które sprowadzały się do nieszczęśliwych wypadków oraz... właściwie czego? Kiedy cała ta otoczka bezradności przestała wprawiać go w paniczną histerię, kiedy przestała zwijać jego ciało w bolesnych konwulsjach, a poczęła niesamowicie irytować, grać na nerwach?
Zatem, gdy ich stolik odwiedziła czwórka policjantów, kiwnął tylko głową w ich stronę z lekkim, figlarnym uśmiechem i skinąłby w ich stronę kielichem, gdyby ten nie był już pusty. I ów uśmiech utrzymywał się na jego twarzy, dopóty dopóki nie padły pierwsze słowa, na które mina mu zrzedła, a z ust uleciało:
-Panowie żartują – nie było to pytaniem, a jedynie oschłym, nieprzyjemnym stwierdzeniem, przy którym powstał z krzesła, aby wyszarpać się z łaps funkcjonariuszy.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   05.01.16 22:57

The member 'Caesar Lestrange' has done the following action : rzut kością

'k100' : 79


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   05.01.16 23:25

Caesarowi udało wyszarpnąć się z rąk policjantów. Zawtórowało temu paskudne przekleństwo jednego z funkcjonariuszy. Szybko nadrobiono to posłaniem w stronę Lestrange'a wiązki z zaklęciem. Daphne nie miała tyle szczęścia. Czar dosięgnął jej bez większego problemu krępując mocno ręce za plecami. Jeden z mężczyzn przeszukał ją i zabrał różdżkę. Delikatnie, z przestrachem w ochach posadził ją na krześle.
- Przepraszam, lady - dodał jakby nie wiedział, co ma z sobą zrobić.
Deimos wykazał się nieco większą zwinnością, jego unik się udał. Nie miał jednak okazji, by odetchnąć, w jego stronę leciały kolejne dwa zaklęcia.

|Daphne jest unieruchomiona, nie da rady się wyrwać z zaklęcia, Caesar do uniku potrzebuje 65, Deimos 85


Powrót do góry Go down
Caesar Lestrange
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t661-caesar-lestrange http://www.morsmordre.net/t841-poczta-caesara http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t1615-caesar-lestrange
sutener oraz brygadzista
30 lat
Szlachetna
Zaręczony
pięć palców co po strunach chodzą
zegną się jak żelazo w ogniu
w owoc granatu martwy splot
0
16
0
0
0
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   05.01.16 23:56

Z jego ust wydobyło się siarczyste, nieprzyjemne dla uszu, przekleństwo. Ta sytuacja przestała go bawić, och, nawet nie zaczęła. Nie rozumiał co prawda ani słowa, wszystko brzmiało dla niego jak zlewający się w jedną masę bełkot, także ewentualne tłumaczenie się za winy, których oczywiście nie popełnił – a jeśli popełnił, zapewne znajdzie jakieś rozsądne wytłumaczenie lub pieniężną ucieczkę od sprawiedliwości – nie leżało w jego interesie. W zamian za to w interesie czworga funkcjonariuszy będzie ugłaskanie go już wówczas, gdy dowiedzie o braku ewentualnego wykroczenia. Znów usunął się, a przynajmniej starał, spod wiązki pędzącego w jego kierunku zaklęcia.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki w głębi sali   05.01.16 23:56

The member 'Caesar Lestrange' has done the following action : rzut kością

'k100' : 16


Powrót do góry Go down
 

Stoliki w głębi sali

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

 Similar topics

-
» Stoliki w głębi sali
» Kosmiczna sala
» Sala treningowa
» Bar i stoliki w Dziurawym Kotle
» Kawiarnia Solace

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Dziurawy Kocioł-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18