Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Cmentarz, Durham

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Cmentarz, Durham   15.09.15 17:53

First topic message reminder :

Cmentarz, hrabstwo Durham

Cmentarz założony został w XVII wieku z polecenia Elizabeth Burke, ówczesnej zastępczyni dyrektora Hogwartu, nauczycielki transmutacji jak również opiekunki domu Salazara Slytherina. Wybitna profesor, która nie kryła się  ze swoimi poglądami dotyczącymi wyższości krwi czystej nad pozostałymi, dlatego też na cmentarzu spoczywają czarodzieje czystej krwi. Między innymi William Burke, człowiek, który mordował ludzi, by sprzedawać ich ciała czarodziejskim szpitalom kształtującym uzdrowicieli. Caractacus, współzałożyciel cenionego sklepu na ulicy Śmiertelnego Nokturnu. Jego potomek Herbert Burke, należący do jednego z właścicieli sklepu podczas wojny i Tobias Burke, łowca wilkołaków, syn Herberta, zmarły tragicznie w wieku dwudziestu w wyniku ataku wilkołaka. Na cmentarzu znajdują się także mniejsze, jak i większe, często wiekowe mauzolea, które mogą stanowić idealne miejsce na trudno dostępną kryjówkę.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Cmentarz, Durham   20.06.17 19:24

The member 'Drew Macnair' has done the following action : rzut kością


'k100' : 82


Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber http://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 http://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 http://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 http://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler
When I hear that trumpet sound I'm gonna rise right
out of the ground.
There ain't no grave can hold my body down.
20
20
0
0
0
43
1
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Cmentarz, Durham   26.06.17 22:39

Tom Riddle odszedł na dobre. Czarnoksiężnik, którego kiedyś tak przedstawiano dziś był kimś zupełnie innym, a jego imienia nie wolno było wymawiać. Stał się Czarnym Panem, dla innych wkrótce znany jako Lord Voldemort. Miał przeczucie, wiedział, że świat szybko usłyszy o nim, a o jego władzy i potędze będą szeptać najbardziej wpływowi arystokraci, będą pisać z przestrachem największe czarodziejskie gazety, będą się go lękać najwięksi przywódcy. Może właśnie dlatego, po krótkim i gwałtownym wzburzeniu ponownie towarzyszył mu spokój, a jego uważny wzrok szarych, jak ciemniejące zimowe niebo tęczówek wpatrywał się w Drew bez cienia złości, a nawet kpiny, którą mógłmu mu w tej chwili odpowiedzieć. Ze wszystkich kwestii ta jedna była naprawdę ważna i priorytetowa. Ta jedna nakazywała mu zaprotestować i stanąć w obronie mężczyzny, który notabene wcale jego obrony jej nie potrzebował; jednak przemawiała przez niego bezgraniczna lojalność i służalcze oddanie, którego Drew nie rozumiał i nie zrozumie długo, uznając je za słabość. Nic nie szkodzi — kiedy go ujrzy, kiedy stanie się świadkiem zdarzeń, o których nawet mu się nie śniło, poczuje tę samą, bezbrzeżną wierność. I wcale nie dziwiło go podejście reprezentowane przez Macnaira. Nie było osoby, której mógł przysiąc to samo, co Czarnemu Panu, nie było czarodzieja, przed którym tak samo szczerze i z oddaniem pochyliłby głowę i liczył na gest, w którym pozwoli się wykazać. Potrafił kłamać i robił to nieustannie, potrafił być fałszywą gnidą — był nią, byle osiągnąć to, czego chciał. Nie posiadał zasad, nie cechował się honorem, nie można mu było pozazdrościć obstawania przy jednym zdaniu. Szukał korzyści, koneksji, szukał profitów dla siebie — bo dla kogóż innego. I nie znał przy tym wyrzutów sumienia.
— Twoja facjata jest w porządku, możemy przy niej pozostać — odparł pół żartem, pół serio, zaciągając się powoli papierosem. Zapach tytoniu był jednym z jego ulubionych; biały dym powoli,niespiesznie wypływał z jego ust w atmosferę, niczym szaro-biały wodospad, wolno wznoszący się ku nieboskłonowi.
Spojrzał na niego szybko i uśmiechnął się, lekko podrywając z miejsca. Stopy ułożył równo na wilgotnym podłożu, a przedramiona oparł na kolanach, nachylając się w jego stronę. — Im mniej osób wie, tym lepiej — podsumował krótko, poważniejąc. Nie zamierzał prawić Drew morałów, wiedział, że jak i on cenił sobie prywatność i wolał pozostawać daleko od wścibskich oczu. Przekazał mu to na przyszłość, względem ludzi, których przyjdzie mu jeszcze poznać; wśród których przez to nie wzbudzi zaufania, a które powinien mieć, dla własnego bezpieczeństwa. Dar, który posiadał miał wspomagać jego samego, a nie innych. Podobnie i on, uważał za największą korzyść możliwość podciągania kurtyny teraźniejszości i spoglądania na czasy, które dopiero nadejdą. Było to jednak niebezpieczne, a przed wrogami chroniła go głównie reputacja i prowizorka, którą stwarzał, nie bojąc się uchodzić za nieszkodliwego i spokojnego, niegroźnego sojusznika, lub trudnego i wytrzymałego wroga. Zdanie innych go nie obchodziło; liczyła się wyłącznie skuteczność.
— Nie musimy wychodzić z ukrycia, by pozostać lepszymi — przypomniał mu, unosząc jedną brew. Brzmiąc jak zwolennik Grindelwalda nie wzbudzał w nim  większych obaw, raczej pewność, że jest właściwym człowiekiem, który mógłby w odpowiedni sposób przystąpić do organizacji, w ktorą szybko mógłby uwierzyć. Wystarczył właściwy bodziec. Zbyt wiele ich łączyło. — Jeśli sądzisz, że wygląda to w ten sposób... — zawahał się, dość teatralnie, unosząc przy tym brwi i przykładając papierosa do ust, pozostawiając pomiędzy nimi jedynie jego wymowne, przeciągłe spojrzenie. Gdyby można było oczyścić świat ze szlamu jednym pstryknięciem palców wszystko stałoby się łatwiejsze — i przede wszystkim, piękniejsze. Nie chodziło jednak o prostackie zgładzenie ludu, który trawił ich jak najgorsze choróbsko, mogła ich spopielić pożoga. Chodziło o strategieczne i sprytne podejśce do tematu, który wymagał wielopłaszczyznowego i dobrego planu. —  Skoro żeś taki niedowiarek, pozostań ze swoimi artefaktami i przeszukuj świat dla czegoś niezwykłego. Pamiętaj jednak, że to jakbyś zatrzymał się w czasie, wszystko ruszy do przodu gwałtownie, a ty zostaniesz gdzieś daleko i nie zdołasz nadgonić straconych chwil.—I mówi ci to ten, co z czasem jest za pan brat. Propozycja nie do odrzucenia. Nie wypadało nią wzgardzić, wszak była jak podanie pomocnej dłoni rozbitkowi podczas ratowania z tonącego okrętu. Drew otrzymał szansę, którą mogli otrzymać nieliczni i to wyłącznie dlatego, że był świetnym materiałem na jednego z nich. Jeśli sądził, że w ten sposób uzyska więcej — był w błędzie. Dowiedział się wszystkiego, co powinien i musiało mu to wystarczyć, by podjąć decyjzę.
Wyrzucił niedopałek przed siebie, gdzieś ponad ramieniem Drew w jakimś aroganckim geście, po czym spojrzał mu w oczy prowokująco, usta zaś przyozdobił pełen drwiny uśmiech.
— Najwyższa pora, dosyć długo ci to rozważanie zajmuje — szepnął, marszcząc nos z niezadowoleniem. — Nie pożałujesz, inaczej już dawno by cię tu nie było — bo przecież, gdyby był znudzony, lub zniecierpliwiony, gdyby nie chciał słuchać cudzych bredni ewakuowałby się stąd. Był zaintrygowany — nawet jeśli tylko tym, że Mulciber przed kimkolwiek potrafił okazać posłuszeństwo, to był dobry znak, zatrzymywał go tu.
Nie zdążyłby wyciągnąć różdżki. Drew był szybki, sięgnął po swą broń błyskawicznie, a choć zaklęcie było zabawne, niemalże rozkoszne, nim zdołałby zareagować już dawno byłby cały mokry. Nawet jeśli to był tylko psikus, głupi żart, wciąż miał dobry refleks. Od razu zmienił się w kłąb czarnej mgły, która mijając lecący z nieba strumień lodowatej wody wzbiła się w powietrze i zniknęła mu z pola widzenia.


|zt
[bylobrzydkobedzieladnie]




My haunted lungs, ghost in the sheets
I know if I'm haunting you
you must be haunting me


Ostatnio zmieniony przez Ramsey Mulciber dnia 27.06.17 12:49, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Cmentarz, Durham   26.06.17 22:39

The member 'Ramsey Mulciber' has done the following action : rzut kością


'k100' : 54


Powrót do góry Go down
Sigrun Rookwood
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t5310-sigrun-rookwood http://www.morsmordre.net/t5379-listy-do-sigrun#121534 http://www.morsmordre.net/t5378-sigrun http://www.morsmordre.net/f100-harrogate-skala http://www.morsmordre.net/t5381-sigrun-n-rookwood#121544
Brygadzistka
28
Czysta
Wdowa
I am the w a r
you can never win

10
5
0
0
5
15
10
4
Metamorfomag
 too dead to die

PisanieTemat: Re: Cmentarz, Durham   18.11.17 13:53

16 maja


Christopher nie zjawił się w u jej progu, pomimo obietnicy. Zmarnowała popołudnie czekając na niego, nieomal przegapiając godzinę, o której powinna opuścić Harrogate. Zdążyła jeszcze nakarmić psy, nim zapadł zmierzch. Pod paznokciami wciąż miała zaschniętą krew z mięsa, które im rzuciła, kiedy narzucała na ramiona pelerynę. Głośny trzask sprawił, że potężny owczarek podniósł czujnie łeb, spojrzeniem próbując odnaleźć swa panią, lecz zniknęła, a w tym samym momencie jej stopy dotknęły miękkiej trawy, która porastała wzgórze nieopodal cmentarza w Durham. Zapadła już noc bezchmurna i chłodna, a w nikłym blasku gwiazd i księżyca dostrzegła wysoką bramę rzeźbioną w szarym kamieniu, starą i popękaną, a przed nią wysoką, męską sylwetką; zgodnie z zapowiedzią Mulciber już na nią czekał. Przyśpieszyła kroku, schodząc łagodnym zboczem, a zbliżywszy się zsunęła kaptur ciemnego płaszcza z głowy, odsłaniając jasne włosy i bladą twarz.
-Sprawdziłam go - powiedziała od razu, mając na myśli mężczyznę, którego mieli zamiar odwiedzić, to oczywiste, darując sobie zbędne słowa powitania. Nie spotkali się tu towarzysko, a by wypełnić konkretne zadanie -Odwiedziłam jego brata - jednego z dwóch braci, o których Mulciber pisał. Dłoń Sigrun znalazła się na jej biodrze, gdzie miała kieszeń płaszcza -Będą nam zbędni. Ma młodziutką żonę. Ciężarną, nastoletnią żoneczkę - ostatnie słowa wypowiedziała tonem teatralnym i nasączonym kpiną, a na pełne usta wychynął parszywy uśmiech, pełen samozadowolenia. Dostawca, który miał wesprzeć ich sprawę sam wepchnął im odpowiednie argumenty w ręce. Nie miała najmniejszych skrupułów, by nie spróbować tego wykorzystać - choć liczyła, że mężczyzna ma choć odrobinę rozumu w głowie i zgodzi się z nimi współpracować. Dla własnego dobra.
Z drugiej kieszeni wyciągnęła paczkę papierosów, a z niej jednego, ledwie potarła końcówkę i wsunęła zapalonego do ust, Mulciber bezceremonialnie szybkim ruchem jej go zabrał, tak jak zwykle miał to w zwyczaju. Spojrzała na niego z ukosa, lecz nic nie powiedziała, przyzwyczajona do tej praktyki. W końcu powinien zacząć oddawać jej pieniądze za tytoń. W oddali, wśród drzew, zahukała sowa, mącąc nocną ciszę.






śmierć aurorom, przez których kolejne dobre czarnoksiężnikioglądają świat zza krat
Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber http://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 http://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 http://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 http://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler
When I hear that trumpet sound I'm gonna rise right
out of the ground.
There ain't no grave can hold my body down.
20
20
0
0
0
43
1
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Cmentarz, Durham   02.12.17 12:21

Zgodnie ze złożonymi podczas spotkania obietnicami wiele znakomitych członków Rycerzy Walpurgii zaangażowało się w odbudowę Białej Wywerny. Organizowano wykonawców, materiały, porządkowano zgliszcza i odszukiwano artefakty, które przy odrobinie szczęścia zostały przysypane gruzem i nie zmieniły się w proch liźnięte językami ognia Szatańskiej Pożogi. Nikt nie wiedział, co podziało się z inferiusami Czarnego Pana, które gromadził w jednym z pomieszczeń w piwnicy. Nigdzie wciąż nie krążyły pogłoski o tych stworach, być może zginęły, a może utknęły gdzieś głęboko w ziemi. Nie wszystko jednak szło jak po maśle — niektórzy z producentów odmawiali współpracy, może wystraszeni wpływami, jakie powoli roztaczali Rycerze Walpurgii, może panującymi anomaliami. Niezależnie jednak od usprawiedliwienia, nie przyjmowali go. Sprawa musiała być załatwiona poprzez współpracę lub odgórny nacisk i zamierzał tego dopilnować.
Umówili się na cmentarzu, bo właściciel fabryki, do której mieli się udać mieszkał nieopodal. Odwiedzenie go w miejscu pracy nie wywoła w nim takiego wrażenia, jak w domu, wśród bliskich, których zgodnie z podejrzeniami powinien chronić. łatwiej będzie z nim rozmawiać, kiedy nad jego rodziną zawiśnie widmo bólu i cierpienia, a nawet śmierci. On sam był im potrzebny, nie mogli narazić jego zdrowia na zbyt mocno. Czekał na nią chwilę, zmaterializował się na miejscu niewiele przed tym jak sama się aportowała. Przechadzał się wśród nagrobków, jak po własnych włościach, lecz obecność nieboszczyków działała na niego dziwnie kojąco.
Zatrzymał się i odwrócił do niej przodem, gdy powitała go informacjami.
— Dobrze — powiedział z wyraźnym entuzjazmem w głosie, choć jego twarz zachowała nieco ponury wyraz. — Dobrze, dobrze. Znakomicie — dodał, odbierając jej papierosa, którego właśnie dla siebie wyciągła. — Jest spora szansa, że nieco się przejmie.— Zaciągnął się powoli i nonszalanckim ruchem dłoni, pozwolił iść jej przodem. Pomiędzy wysokimi drzewami, dało się dostrzec blade światło bijące z okien pobliskiego domostwa. To tam właśnie zmierzali, to tam mieszkał człowiek, z którym musieli zamienić kilka słów i przekonać go, że nie ma wyjścia i musi zapewnić im te wszystkie materiały, o które go wcześniej proszono.
Nie zapukał — bardzo nieelegancko, bo jak do siebie, wszedł do jego domu, oczywiście nie wycierając przy tym butów. Ale naniesione do holu błoto było najmniejszym problemem w tej chwili. Wyciągnął różdżkę, którą obrócił dla wygody w lewej dłoni i ruszył przed siebie, dochodząc do pierwszego pomieszczenia — kuchni, w której stała świeżo zaparzona herbata, na stole paliła się świeca, a na talerzach tuż przy niej wyłożony był chleb i ser; prawdopodobnie niedługo mieli zasiąść do kolacji. Rozsiadł się wygodnie na jednym z krzeseł i poczęstował chlebem, proponując Sigrun to samo.




My haunted lungs, ghost in the sheets
I know if I'm haunting you
you must be haunting me
Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Cmentarz, Durham   04.12.17 23:43

Kim był Romuald Dastardeen? Sam o sobie lubił mówić, że jest przedsiębiorcą - jednak za każdym razem gdy to robił jego ojciec Randalf przewracał się w grobie, bowiem doskonale widział że jego syn był nierobem. Nierobem i łajdakiem, który całość majątku odziedziczył po ojcu łącznie z ciepłym stołkiem prezesa firmy "Grunt to kamień", która od wieków zajmowała się wydobyciem kamienia używana do budowania najznakomitszych budowli w czarodziejskim świecie. Randalf zrobił firmie renomę, pracował na nią całe swoje życie udowadniając tym bogatszym, że jest najlepszym z możliwych wyborów. A jego syn? Jego syn skończył Hogwart - na wielu miernych, a potem nie robił nic właściwie od czasu gdy zrozumiał, że nic robić nie musi a galeony same spływają im do rodzinnej sakwi. Nie, o jedno się jednak postarał. Postarał się o to, by zawsze mieć nowy frak czysty frak szyty na miarę, ukrywający już lekko wystający brzuszek od zbyt dużej ilości kremowego piwa. Ale charyzma, którą mocno wspomagały się galeony w kieszeniach pozwoliły mu - po wielu wiekach bez kobiety - na znalezienie takiej, którą urzekł( a może szło tylko o pełną po brzegi skrytkę?) i która postanowiła zostać jego żoną. Ich życia się zmieniły, od teraz szli przez nie razem, mimo, że czasem by dogonić młodą żonkę Romuald dostawał zadyszki.
Dlatego tak bardzo lubił wieczory, kiedy nie trzeba było chodzić na spacery - które przemierzał lekkim truchtem, można było spokojnie usiąść w fotelu i przeczytać najnowsze wydanie magazynu, którego nigdy nie lubił, ale który przeglądał bo wydawało mu się, że powinien.
W końcu odłożył z westchnięciem gazetę, jak co wieczór dochodząc do wniosku, że niepotrzebnie nad nią ślęczał, bo i tak nic z niej nie zrozumiał. Podniósł się z lekkim sapnięciem by skierować swoje kroki do jadalni, czując już zapachy nadchodzącej kolacji.
I gdy wszedł już w jej progi najpierw rozszerzył źrenice ze zdziwienia, potem sapnął, a potem się zezłościł i cały poczerwieniał aż do czubków jasnych blond włosów. By zaraz z problemem wyciągnąć z kieszeni różdżkę, a potem skierować ją na mężczyznę, by zmienić zdanie i skierować ją na kobietę, by zaraz znów rozmyślić się i skierować ją z powrotem w kierunku mężczyzny. I już nabrał powietrza w płuca, nadął się jak dynia, by wziąć i zaklęcie rzucić, kiedy do pomieszczenia weszła jego żona i jakoś kompletnie pogubił się we wszystkim, nie bardzo wiedząc, czy przypadkiem właśnie nie celował różdżką w gości, których zaprosiła.




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Sigrun Rookwood
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t5310-sigrun-rookwood http://www.morsmordre.net/t5379-listy-do-sigrun#121534 http://www.morsmordre.net/t5378-sigrun http://www.morsmordre.net/f100-harrogate-skala http://www.morsmordre.net/t5381-sigrun-n-rookwood#121544
Brygadzistka
28
Czysta
Wdowa
I am the w a r
you can never win

10
5
0
0
5
15
10
4
Metamorfomag
 too dead to die

PisanieTemat: Re: Cmentarz, Durham   10.12.17 18:17

Właściwie nie rozumiała dlaczego Biała Wywerna musiała zostać odbudowana; mogli wszak oszczędzić sobie trudu i przede wszystkim czasu, który mogli spożytkować w bardziej przyszłościowy sposób, wybierając sobie inną siedzibę. Podobnych przybytków w całej Anglii przecież nie brakowało, a i można by wybrać bardziej ustronne miejsce, nałożyć na nie zaklęcia ochronne, by zabezpieczyć się przed kolejną niechcianą wizytą aurorów, o której Sigrun już słyszała. Nie śmiała jednak wypowiedzieć tych wątpliwości na głos; podczas spotkania w La Fantasmagorie śmierciożercy jasno zaznaczyli, iż Czarny Pan życzy sobie Białej Wywerny - a więc ją dostanie. Jedynie kilku głupców takich jak ten, ku któremu kroczyli nieśpiesznie udeptaną ścieżką pośród mroków nocy, stawało im na drodze poprzez niechęć do współpracy. Nie szkodzi, zajmą się nim skutecznie.
Szła w milczeniu, nie czując potrzeby, by podejmować rozmowę; cisza pomiędzy nimi nie bywała niezręczna, żadne z nich nie lubiło strzępić języka na próżno i pierdolić o farmazonach, byleby tylko mówić. Usłyszawszy wycie wilka, dochodzące z lasu, odwróciła ku niemu mimowolnie głowę, zaraz potem unosząc spojrzenie na niepełny księżyc nad ich głowami. Za kilka dni srebrna tarcza przybierze okrągły kształt i skłamałaby, gdyby powiedziała, że nie czuje niepokoju. Miała już za sobą wiele pełni na służbie, jedne byłby lżejsze, inne cięższe do przetrwania, lecz ta miała nastać po raz pierwszy od wybuchu magii w nocy pierwszego maja. Badacze likantropii w Departamencie Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami wciąż nie odkryli, czy zaburzenia magiczne mają wpływ na przemiany wilkołaków - czy staną się przez to bardziej niebezpieczne, mordercze, krwiożercze, silniejsze? - i jedynie głupiec nie miałby obaw.
Przekroczyła próg zaraz za Ramseyem, nie dbając o to, by cicho zamknąć za sobą drzwi. Mieli wyraźnie zaznaczyć swą obecność. Z kieszeni szaty pewnym gestem wydobyła różdżkę, trzymając ją przed sobą lekko uniesioną, podążając za Mulciberem do kuchni. Usiadła na jednym z krzeseł, rozglądając się czujnie wokół: wnętrze było urządzone wcale nieźle, z pewnością wyłożono tu niemało galeonów, nie mogło gospodarzowi wieść się więc źle - tym lepiej dla nich. Potrzebowali zamożnych sojuszników. Zdążyła ukroić sobie grubą kromkę chrupiącego chleba i posmarować ją masłem, gdy kroki obwieściły jej nadejście gospodarza. Lewą dłonią sięgnęła do kieszeni, gdzie trzymała fiolkę, zdobytą zeszłej nocy na Nokturnie. Valerij Dolohov nigdy nie zawodził. Odkorkowała ją na prędce, nie przyglądając się zawartości uważnie, ufała Ruskowi. Wyczuła zapach rosy, uniosła fiolkę do ust i wypiła czarny płyn do dna, ocierając po tym usta wierzchem dłoni.
Odwróciła się nieśpiesznie ku grubasowi, dostrzegając, że celuje w nich różdżką; na pełne usta Rookwood wychynął wilczy uśmiech, zerknęła z ukosa na Mulcibera, nim wstała zdecydowanie,: -To będzie niepotrzebne - odezwała się spokojnym głosem, brodą wskazując na różdżkę. Zaraz po tym weszła młoda, ładna dziewczyna, a raczej: najpierw jej wielki brzuch, zaraz potem ona. Dastardeen utkwił w niej spojrzenie swoich świńskich oczek, a Rookwood machnęła różdżką: -Expelliarmus - powiedziała zdecydowanie; różdżka Dastardeena wyrwała mu się z dłoni, upadła tuż przy nodze Ramseya, a Sigrun nonszalanckim krokiem zbliżyła się do ciężarnej dziewczyny, po drodze zapalając papierosa.
-Sprawiłeś nam zawód, Romualdzie, zmuszając nas do złożenia Ci osobistej wizyty - wyrzekła, zatrzymując się zaraz za młódką i bezceremonialnie przeszukując jej kieszenie; gdy znalazła różdżkę, rzuciła nią za siebie byle jak.

| rzucam na zastraszanie, I poziom i wykorzystuję eliksir grozy, czyli w sumie +36 do zastraszania






śmierć aurorom, przez których kolejne dobre czarnoksiężnikioglądają świat zza krat
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Cmentarz, Durham   10.12.17 18:17

The member 'Sigrun Rookwood' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 73


Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber http://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 http://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 http://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 http://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler
When I hear that trumpet sound I'm gonna rise right
out of the ground.
There ain't no grave can hold my body down.
20
20
0
0
0
43
1
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Cmentarz, Durham   14.12.17 14:57

Gryzł kawałek suchego chleba przez dłuższą chwilę, żuł go w milczeniu, patrząc jak Romuald wchodzi do kuchni i zamiera z zaskoczenia. Nie zareagował na wyciągniętą przez niego różdżkę. Siedział tak, jakby znajdował się we własnym mieszkaniu i oceniał mężczyznę. Wyglądał tak, jak się tego spodziewał i wątpił, by miał się czegokolwiek obawiać z jego strony, a już na pewno, kiedy nadeszła jego ciężarna żona. Zlustrował ją wzrokiem, niezbyt wnikliwie, jedynie pozwalając sobie na powierzchowną jej ocenę. Nigdy nie był szczególnym agresorem wobec kogokolwiek, nie rozwiązywał swoich spraw siłą, nie potrafił się szczególnie dobrze bić, bo jego ciosy nie były powalająco silne. Trudno go było sprowokować — raczej to on był tym, który prowokował innych i doprowadzał do pierwszego ciosu, z zakrwawionym nosem i szczwanym uśmiechem wyrażając swoje zadowolenie. Zawsze jednak dość biegle radził sobie z magią, a od wielu lat szczególnie czarną, zakazaną. I to nią operował w chwilach, gdy zwykłe wszystko inne zawodziło. Na szczęście towarzyszyła mu Sigrun, która miała w sobie więcej energii i zapału niż on. Potrafiła się wściekać, złościć i krzyczeć jak rasowa wiedźma, jak kobieta. Kobiety bywały naprawdę straszne.
Spojrzał na Rookwood, gdy opróżniła fiolkę z jakimś eliksirem. Uszczknął sobie jeszcze kawałek chleba, podążając za nią wzrokiem, gdy wstała, a kiedy różdżka czarodzieja poturlała się pod jego nogi, zatrzymał je stopą.
— Widzisz — odezwał się w końcu, odrzucając niezjedzoną kromkę na stół. Otrzepał dłonie i wyciągnął różdżkę. — Nie wiem, dlaczego odmówiłeś, ale prawdę powiedziawszy niespecjalnie interesuje nas powód. Przyszliśmy, bo zmieniłeś zdanie i dostarczysz nam wszystkie materiały, jakich potrzebujemy do odbudowy lokalu. Początkowo myśleliśmy wyłącznie o cegłach i kamieniu, ale skoro importujesz również marmur z Chorwacji, myślę, że odrobina ekstrawagancji nam nie zaszkodzi. Co ty na to?— spytał Sigrun, spoglądając na nią z przyjaznym uśmiechem.— Twoja żona na pewno źle by zniosła utratę dziecka, gdyby któreś z nas przez przypadek zrobiło jej krzywdę. A jak ty byś to zniósł?— spytał mężczyznę, podnosząc się w końcu z krzesła. Sięgnął po różdżkę i wycelował nią w Romualda, lecz zaraz potem przeniósł ją na jego żonę i wymówił inkantację.
—Bucco.




My haunted lungs, ghost in the sheets
I know if I'm haunting you
you must be haunting me
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Cmentarz, Durham   14.12.17 14:57

The member 'Ramsey Mulciber' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 38

--------------------------------

#2 'k10' : 6

--------------------------------

#3 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Cmentarz, Durham   25.12.17 22:33

Romuald właściwie nie znał pojęcia strachu. Bo niby czego miałby się obawiać? Mało kto był w stanie zagrozić jego pozycji, miał piękną żonę i piękne galeonów sakiewki. Nie jeden mu zazdrościł. A jak się spiął, zaczerwienił i warknął, to niektórzy nawet lekko się go obawiali - czy może raczej obawiali się utraty pracy, nie zaś jego. Bo mimo, że Romuald sądził że straszny potrafi być, wcale strasznym nie był. Trudno było jednak bać się tego, co prezentowała jego powierzchowność, a w środku niezmiennie był tchórzem. Choć sam o sobie myślał zgoła inaczej.
Jedno było pewne - Ronuald z pewnością nie spodziewał się, że schodząc dzisiaj na kolacje zostanie uczestnikiem sytuacji w której się znalazł. Bo raz, że jakiś mężczyzna wyjadał mu chleb - no przecież nie godziło się takich rzeczy robić. To kobieta która z nim pojawiła się w jego progach - równie niewychowana co on - jeszcze groziła jego żonie. I pewnie by jej powiedział, że nie powinna się panoszyć w jego domu, że w ogóle jak śmie i za kogo się uważa. Gdyby nie fakt, że coś zatrzymywało jego słowa w gardle, niby jakaś gula, która nie pozwalała wymówić słów i nim się obejrzał różdżka wysmyknęła mu się z dłoni i odtoczyła się kawałek. Poleciał zaraz po nią jak szalony, bo przecież miał w zamiarze bronić żonę. Trochę się bał. Właściwie to bardzo się bał i uderzył się w kolano mocno, tak że aż poczuł to uderzenie we wszystkich kościach, ale dźwignął się z ziemi. Sapiąc z trudem w samą porę, by usłyszeć bluźnierce zaklęcie lecące w stronę jego żony. Jego żony, która miała urodzić mu dziedzica.
- Nie. - zakrzyknął więc, rzucając się w tamą stronę i pewnie mógłby wejść w strumień zaklęcia, ale to nie byłoby w jego stylu, bo przecież to oznaczałoby, że musiałby myśleć o kimś innym poza sobą. A to nie mieściło się w spectrum jego zainteresowań. Gdzieś tam jednak tliła się troska, więc zamachnął się różdżką, którą zgarnął z ziemi by zakrzyknąć. - Protego Maxima. - i jedynie liczyć na cud, bo na nic więcej nie mógł. Właściwie z własnej winy.




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Cmentarz, Durham   25.12.17 22:33

The member 'Ain Eingarp' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 28


Powrót do góry Go down
Sigrun Rookwood
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t5310-sigrun-rookwood http://www.morsmordre.net/t5379-listy-do-sigrun#121534 http://www.morsmordre.net/t5378-sigrun http://www.morsmordre.net/f100-harrogate-skala http://www.morsmordre.net/t5381-sigrun-n-rookwood#121544
Brygadzistka
28
Czysta
Wdowa
I am the w a r
you can never win

10
5
0
0
5
15
10
4
Metamorfomag
 too dead to die

PisanieTemat: Re: Cmentarz, Durham   26.12.17 13:15

-Uuu - rzuciła krótko, kiedy Ramsey wspomniał o marmurze, patrząc na niego tak, jakby zaproponował im wszystkim wyjście do kasyna i zabawę do białego rana: nieodpowiednie, lecz niezwykle kuszące -Podoba mi się - dodała, odpowiadając na jego pytanie, choć w rzeczywistości miała w nosie, czy na posadzce będzie glina, szary kamień czy chorwacki marmur. Tak czy inaczej potrzebowali materiałów, porządnych surowców, dzięki którym wzniosą Białą Wywernę mocniejszą i trwalszą. Nikt z nich nie śmiałby Czarnemu Panu podsuwać pod nos byle czego, nie przyłożyć się do powierzonego im zadania... Skoro jednak Romuald Dastardeen ośmielił się stawać im na drodze, należało tę przeszkodę usunąć. Obojętnie jakimi środkami.
Nie sądziła jednak, że będzie tak głupi, by stawiać im opór, gdy bez najmniejszego problemu wdarli się do jego domu i rozbroili. Rookwood była przekonana, że by prowadzić podobny biznes, trzeba mieć łeb na karku - jednakże pewność ta rozmyła się prędko, gdy Dastardeen rzucił się po różdżkę i podjął nieudolną próbę obrony małżonki.
Tarcza, którą próbował przywołać nie była dość silna i obszerna, by objąć także i jego młodą żonkę; klątwa Mulcibera trafiła dziewczynę w pierś, zbyt przerażoną, by uczynić cokolwiek, trzymała jedynie dłonie na wielkim brzuchu, jakby chciała ochronić tym gestem dziecko. Niewidzialna pięść uderzyła ją w żuchwę, Rookwood usłyszała szczęknięcie zębów i po chwili wycie z bólu: przy brzemiennej znalazła się jednak pierwsza. Była bliżej niż Romuald, a skoro wciąż nie wydawał się być przekonany do współpracy - musieli nacisnąć mocniej.
Nie pozwoliła ciężarnej upaść, chwyciła ją w ramiona, niemal czule, stając za nią i obejmując silnym uściskiem. Lewą ręką ją unieruchomiła, prawą wyciągnęła z kieszeni papierosa. Potarła go zręcznie, zapłonął, więc wsadziła go sobie do ust.
-Nie masz prawa powiedzieć: nie, Romualdzie - powiedziała beztrosko, jak gdyby rozmawiali o pogodzie. Nie dbała, że celuje w nią różdżką, w prawej dłoni miała już własną -Najwyraźniej nie jesteś tak bystry, jak gruby, więc powiem jaśniej: uczynisz wszystko, czego zechciał mój drogi przyjaciel, a uwierz mi, że dotąd był bardzo uprzejmy. Mnie chyba brakuje jego kultury - lewą dłonią wyciągnęła z ust papierosa, którego bezceremonialnie przyłożyła do bladego policzka dziewczyny. Palona skóra zasyczała cicho, pani Dastardeen zawyła z bólu, a Rookwood uśmiechała się paskudnie, spoglądając na Romualda -To tylko gra wstępna, Romualdzie, chętnie zabawię się milej z Twoją żoneczką. Chcesz tego? Może wsadzę jej rozżarzony pogrzebacz do pizdy? - spytała, zerkając w stronę kominka.






śmierć aurorom, przez których kolejne dobre czarnoksiężnikioglądają świat zza krat
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Cmentarz, Durham   26.12.17 13:15

The member 'Sigrun Rookwood' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 1


Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber http://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 http://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 http://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 http://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler
When I hear that trumpet sound I'm gonna rise right
out of the ground.
There ain't no grave can hold my body down.
20
20
0
0
0
43
1
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Cmentarz, Durham   04.01.18 18:38

Umiejętność przewidywania najbliższej przyszłości nie wymagała daru jasnowidzenia, czy wyjątkowej biegłości we wróżbiarstwie. Wystarczył kawałek mózgu i trochę szarych komórek. Brał pod uwagę, że mężczyzna stanie w obronie żony, wielu z nich tak robiło. Choć sam nigdy nie był w podobnej sytuacji i wątpił, aby kiedykolwiek się to zmieniło potrafił sobie wyobrazić, że dla pewnych osób można się idiotycznie poświęcić. Romuald nie wszedł w promień zaklęcia, ale pochwycił różdżkę, która została mu wytrącona i wypowiedział defensywne zaklęcie — z marnym skutkiem, czarnomagiczne zaklęcie łatwo się przez nie przebiło, uderzając dziewczynę w szczękę. Jej stan nie robił na nim najmniejszego wrażenia.
— Nie? To była odpowiedź, czy tylko twoja reakcja? Zastanów się dobrze. Ona nie żartuje. Widzisz, ostatnio skarżyła się, że nie ma woreczka ze skóry z wsiąkiewki. Ale myślę, że pewne części twojej żony idealnie się do tego nadadzą — odparł z drwiącym uśmiechem. — Z przyjemnością ją rozoram i udostępnię jej materiał do szycia.— Uniósł różdżkę i wycelował w dziewczynę. — Vulnerario.
Czuł się niedoceniony przez Romualda, najwyraźniej sądził, że w tym starciu ma jakiekolwiek szanse, lub przyszli z nim pertraktować. Ale czas był bardzo cenny, a oni chcieli załatwić do stosunkowo sprawnie. Przeciąganie nie było Mulciberowi na rękę, sięgał więc do najskuteczniejszych jego zdaniem argumentów, licząc, że czarodziej pójdzie po rozum do głowy. — A to dopiero początek— dodał jeszcze, spoglądając w kierunku mężczyzny. Nie zamierzał powtarzać swoich żądań. — Zabiję twoje dziecko. Zgwałcę twoją żonę na twoich oczach, a później ją poćwiartuję i cię nią nakarmię. Spalę twój dom. Zrównam z ziemią twój zakład. Pozbawię twoich braci języków, później oczu i serc, to samo zrobię z ich bliskimi. Resztki rzucę na pożarcie ogarom. I będę to robił tak długo, póki nie każesz mi przestać, godząc się na nasze warunki. Taką umowę handlową chcesz podpisać? Czy masz może lepszą propozycję?
Nie żartował. Stalowoszare tęczówki Mulcibera wpatrywały się prosto w Romualda i ani na chwilę nie mrugnął, nie przerwał kontaktu, jaki mieli. Był czarodziejem cierpliwym, potrafił czekać tyle, ile trzeba, ale tego wieczoru zwłoka była niepotrzebna, a ten rzemieślnik nie był dla nich żadnym wyzwaniem, aby liczyli się z jego zdaniem. Potrzebowali materiałów do odbudowy Białej Wywerny i zamierzali otrzymać dziś zapewnienie, nie tylko, ze je dostaną, ale niczego nie zabraknie na czas.

| obniżone ST o 10




My haunted lungs, ghost in the sheets
I know if I'm haunting you
you must be haunting me
Powrót do góry Go down
 

Cmentarz, Durham

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Cmentarz, Durham
» Cmentarz Zwierząt
» Stary Cmentarz
» Cmentarz w Ohlsdorfie
» Cmentarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18