Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Cmentarz, Durham

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Cmentarz, Durham   15.09.15 17:53

First topic message reminder :

Cmentarz, hrabstwo Durham

Cmentarz założony został w XVII wieku z polecenia Elizabeth Burke, ówczesnej zastępczyni dyrektora Hogwartu, nauczycielki transmutacji jak również opiekunki domu Salazara Slytherina. Wybitna profesor, która nie kryła się  ze swoimi poglądami dotyczącymi wyższości krwi czystej nad pozostałymi, dlatego też na cmentarzu spoczywają czarodzieje czystej krwi. Między innymi William Burke, człowiek, który mordował ludzi, by sprzedawać ich ciała czarodziejskim szpitalom kształtującym uzdrowicieli. Caractacus, współzałożyciel cenionego sklepu na ulicy Śmiertelnego Nokturnu. Jego potomek Herbert Burke, należący do jednego z właścicieli sklepu podczas wojny i Tobias Burke, łowca wilkołaków, syn Herberta, zmarły tragicznie w wieku dwudziestu w wyniku ataku wilkołaka. Na cmentarzu znajdują się także mniejsze, jak i większe, często wiekowe mauzolea, które mogą stanowić idealne miejsce na trudno dostępną kryjówkę.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Cmentarz, Durham   20.06.17 19:24

The member 'Drew Macnair' has done the following action : rzut kością


'k100' : 82


Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber http://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 http://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 http://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 http://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler
Nie wstawaj,
noc się jeszcze mroczy.
Ten blask to tylko twoje oczy.
20
20
0
0
0
36
1
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Cmentarz, Durham   26.06.17 22:39

Tom Riddle odszedł na dobre. Czarnoksiężnik, którego kiedyś tak przedstawiano dziś był kimś zupełnie innym, a jego imienia nie wolno było wymawiać. Stał się Czarnym Panem, dla innych wkrótce znany jako Lord Voldemort. Miał przeczucie, wiedział, że świat szybko usłyszy o nim, a o jego władzy i potędze będą szeptać najbardziej wpływowi arystokraci, będą pisać z przestrachem największe czarodziejskie gazety, będą się go lękać najwięksi przywódcy. Może właśnie dlatego, po krótkim i gwałtownym wzburzeniu ponownie towarzyszył mu spokój, a jego uważny wzrok szarych, jak ciemniejące zimowe niebo tęczówek wpatrywał się w Drew bez cienia złości, a nawet kpiny, którą mógłmu mu w tej chwili odpowiedzieć. Ze wszystkich kwestii ta jedna była naprawdę ważna i priorytetowa. Ta jedna nakazywała mu zaprotestować i stanąć w obronie mężczyzny, który notabene wcale jego obrony jej nie potrzebował; jednak przemawiała przez niego bezgraniczna lojalność i służalcze oddanie, którego Drew nie rozumiał i nie zrozumie długo, uznając je za słabość. Nic nie szkodzi — kiedy go ujrzy, kiedy stanie się świadkiem zdarzeń, o których nawet mu się nie śniło, poczuje tę samą, bezbrzeżną wierność. I wcale nie dziwiło go podejście reprezentowane przez Macnaira. Nie było osoby, której mógł przysiąc to samo, co Czarnemu Panu, nie było czarodzieja, przed którym tak samo szczerze i z oddaniem pochyliłby głowę i liczył na gest, w którym pozwoli się wykazać. Potrafił kłamać i robił to nieustannie, potrafił być fałszywą gnidą — był nią, byle osiągnąć to, czego chciał. Nie posiadał zasad, nie cechował się honorem, nie można mu było pozazdrościć obstawania przy jednym zdaniu. Szukał korzyści, koneksji, szukał profitów dla siebie — bo dla kogóż innego. I nie znał przy tym wyrzutów sumienia.
— Twoja facjata jest w porządku, możemy przy niej pozostać — odparł pół żartem, pół serio, zaciągając się powoli papierosem. Zapach tytoniu był jednym z jego ulubionych; biały dym powoli,niespiesznie wypływał z jego ust w atmosferę, niczym szaro-biały wodospad, wolno wznoszący się ku nieboskłonowi.
Spojrzał na niego szybko i uśmiechnął się, lekko podrywając z miejsca. Stopy ułożył równo na wilgotnym podłożu, a przedramiona oparł na kolanach, nachylając się w jego stronę. — Im mniej osób wie, tym lepiej — podsumował krótko, poważniejąc. Nie zamierzał prawić Drew morałów, wiedział, że jak i on cenił sobie prywatność i wolał pozostawać daleko od wścibskich oczu. Przekazał mu to na przyszłość, względem ludzi, których przyjdzie mu jeszcze poznać; wśród których przez to nie wzbudzi zaufania, a które powinien mieć, dla własnego bezpieczeństwa. Dar, który posiadał miał wspomagać jego samego, a nie innych. Podobnie i on, uważał za największą korzyść możliwość podciągania kurtyny teraźniejszości i spoglądania na czasy, które dopiero nadejdą. Było to jednak niebezpieczne, a przed wrogami chroniła go głównie reputacja i prowizorka, którą stwarzał, nie bojąc się uchodzić za nieszkodliwego i spokojnego, niegroźnego sojusznika, lub trudnego i wytrzymałego wroga. Zdanie innych go nie obchodziło; liczyła się wyłącznie skuteczność.
— Nie musimy wychodzić z ukrycia, by pozostać lepszymi — przypomniał mu, unosząc jedną brew. Brzmiąc jak zwolennik Grindelwalda nie wzbudzał w nim  większych obaw, raczej pewność, że jest właściwym człowiekiem, który mógłby w odpowiedni sposób przystąpić do organizacji, w ktorą szybko mógłby uwierzyć. Wystarczył właściwy bodziec. Zbyt wiele ich łączyło. — Jeśli sądzisz, że wygląda to w ten sposób... — zawahał się, dość teatralnie, unosząc przy tym brwi i przykładając papierosa do ust, pozostawiając pomiędzy nimi jedynie jego wymowne, przeciągłe spojrzenie. Gdyby można było oczyścić świat ze szlamu jednym pstryknięciem palców wszystko stałoby się łatwiejsze — i przede wszystkim, piękniejsze. Nie chodziło jednak o prostackie zgładzenie ludu, który trawił ich jak najgorsze choróbsko, mogła ich spopielić pożoga. Chodziło o strategieczne i sprytne podejśce do tematu, który wymagał wielopłaszczyznowego i dobrego planu. —  Skoro żeś taki niedowiarek, pozostań ze swoimi artefaktami i przeszukuj świat dla czegoś niezwykłego. Pamiętaj jednak, że to jakbyś zatrzymał się w czasie, wszystko ruszy do przodu gwałtownie, a ty zostaniesz gdzieś daleko i nie zdołasz nadgonić straconych chwil.—I mówi ci to ten, co z czasem jest za pan brat. Propozycja nie do odrzucenia. Nie wypadało nią wzgardzić, wszak była jak podanie pomocnej dłoni rozbitkowi podczas ratowania z tonącego okrętu. Drew otrzymał szansę, którą mogli otrzymać nieliczni i to wyłącznie dlatego, że był świetnym materiałem na jednego z nich. Jeśli sądził, że w ten sposób uzyska więcej — był w błędzie. Dowiedział się wszystkiego, co powinien i musiało mu to wystarczyć, by podjąć decyjzę.
Wyrzucił niedopałek przed siebie, gdzieś ponad ramieniem Drew w jakimś aroganckim geście, po czym spojrzał mu w oczy prowokująco, usta zaś przyozdobił pełen drwiny uśmiech.
— Najwyższa pora, dosyć długo ci to rozważanie zajmuje — szepnął, marszcząc nos z niezadowoleniem. — Nie pożałujesz, inaczej już dawno by cię tu nie było — bo przecież, gdyby był znudzony, lub zniecierpliwiony, gdyby nie chciał słuchać cudzych bredni ewakuowałby się stąd. Był zaintrygowany — nawet jeśli tylko tym, że Mulciber przed kimkolwiek potrafił okazać posłuszeństwo, to był dobry znak, zatrzymywał go tu.
Nie zdążyłby wyciągnąć różdżki. Drew był szybki, sięgnął po swą broń błyskawicznie, a choć zaklęcie było zabawne, niemalże rozkoszne, nim zdołałby zareagować już dawno byłby cały mokry. Nawet jeśli to był tylko psikus, głupi żart, wciąż miał dobry refleks. Od razu zmienił się w kłąb czarnej mgły, która mijając lecący z nieba strumień lodowatej wody wzbiła się w powietrze i zniknęła mu z pola widzenia.


|zt
[bylobrzydkobedzieladnie]




Crushed and filled with all I found
Underneath and inside just to come around
More, give me more, give me more



Ostatnio zmieniony przez Ramsey Mulciber dnia 27.06.17 12:49, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Cmentarz, Durham   26.06.17 22:39

The member 'Ramsey Mulciber' has done the following action : rzut kością


'k100' : 54


Powrót do góry Go down
Sigrun Rookwood
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t5310-sigrun-rookwood http://www.morsmordre.net/t5379-listy-do-sigrun#121534 http://www.morsmordre.net/t5378-sigrun http://www.morsmordre.net/f100-harrogate-skala http://www.morsmordre.net/t5381-sigrun-n-rookwood#121544
łowczyni wilkołaków
28
Czysta
Wdowa
I am the w a r
you can never win
10
5
0
0
5
15
16
4
Metamorfomag
 too dead to die

PisanieTemat: Re: Cmentarz, Durham   18.11.17 13:53

16 maja


Christopher nie zjawił się w u jej progu, pomimo obietnicy. Zmarnowała popołudnie czekając na niego, nieomal przegapiając godzinę, o której powinna opuścić Harrogate. Zdążyła jeszcze nakarmić psy, nim zapadł zmierzch. Pod paznokciami wciąż miała zaschniętą krew z mięsa, które im rzuciła, kiedy narzucała na ramiona pelerynę. Głośny trzask sprawił, że potężny owczarek podniósł czujnie łeb, spojrzeniem próbując odnaleźć swa panią, lecz zniknęła, a w tym samym momencie jej stopy dotknęły miękkiej trawy, która porastała wzgórze nieopodal cmentarza w Durham. Zapadła już noc bezchmurna i chłodna, a w nikłym blasku gwiazd i księżyca dostrzegła wysoką bramę rzeźbioną w szarym kamieniu, starą i popękaną, a przed nią wysoką, męską sylwetką; zgodnie z zapowiedzią Mulciber już na nią czekał. Przyśpieszyła kroku, schodząc łagodnym zboczem, a zbliżywszy się zsunęła kaptur ciemnego płaszcza z głowy, odsłaniając jasne włosy i bladą twarz.
-Sprawdziłam go - powiedziała od razu, mając na myśli mężczyznę, którego mieli zamiar odwiedzić, to oczywiste, darując sobie zbędne słowa powitania. Nie spotkali się tu towarzysko, a by wypełnić konkretne zadanie -Odwiedziłam jego brata - jednego z dwóch braci, o których Mulciber pisał. Dłoń Sigrun znalazła się na jej biodrze, gdzie miała kieszeń płaszcza -Będą nam zbędni. Ma młodziutką żonę. Ciężarną, nastoletnią żoneczkę - ostatnie słowa wypowiedziała tonem teatralnym i nasączonym kpiną, a na pełne usta wychynął parszywy uśmiech, pełen samozadowolenia. Dostawca, który miał wesprzeć ich sprawę sam wepchnął im odpowiednie argumenty w ręce. Nie miała najmniejszych skrupułów, by nie spróbować tego wykorzystać - choć liczyła, że mężczyzna ma choć odrobinę rozumu w głowie i zgodzi się z nimi współpracować. Dla własnego dobra.
Z drugiej kieszeni wyciągnęła paczkę papierosów, a z niej jednego, ledwie potarła końcówkę i wsunęła zapalonego do ust, Mulciber bezceremonialnie szybkim ruchem jej go zabrał, tak jak zwykle miał to w zwyczaju. Spojrzała na niego z ukosa, lecz nic nie powiedziała, przyzwyczajona do tej praktyki. W końcu powinien zacząć oddawać jej pieniądze za tytoń. W oddali, wśród drzew, zahukała sowa, mącąc nocną ciszę.




hell is empty
and all the devils are here
Powrót do góry Go down
 

Cmentarz, Durham

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Cmentarz, Durham
» Cmentarz Zwierząt
» Stary Cmentarz
» Cmentarz w Ohlsdorfie
» Cmentarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Wielka Brytania :: Anglia-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17