Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Stoliki w pobliżu wejścia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Stoliki w pobliżu wejścia   18.09.15 16:37

First topic message reminder :

Stoliki w pobliżu wejścia

Stoliki dla gości znajdujące się tuż obok wejścia do pubu, wobec czego łatwiej tutaj o wolne miejsca ze względu na wchodzących, jak i wychodzących czarodziejów; wszak każdy woli napić się w spokoju. Za niezbyt czystej szyby można oglądać mugoli śpieszących przed siebie i całkowicie obojętnych na obecność Dziurawego Kotła. Tylko czasami jeden z nich przystanie zaszokowany, lecz po chwili potrząśnie głową i wróci do swoich spraw.
Możliwość gry w czarodziejskie oczko, darta, gargulki, kościanego pokera


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 http://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli http://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 http://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 http://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Stoliki w pobliżu wejścia   11.12.15 19:05

Aby człowiek zapomniał o czymś, czasami potrzeba niewiele. Narkotyki, alkohol, zaklęcie. Może jakieś jeszcze można znaleźć mikstury zapomnienia. Ale definitywnie najłatwiejszym środkiem jest alkohol. Legalny i niekiedy nie trzeba zbyt wiele wypić, aby zapomnieć. Nie każdy jak on, ma stały dostęp do narkotyków, które i tak nie są tanie. A żeby rzucić zaklęcie, to najlepiej jest posiadać drugą osobę, która to zrobi poprawnie. Bo raczej ciężko byłoby zmusić siebie mentalnie, aby wycelował w siebie swoją różdżka, a potem rzucił zaklęcie. Lepiej jest wypić, gdzie straci się może rozum na kilka godzin, ale przynajmniej nie będzie się czuło winy, że jest się idiotą. Chwilę zerknął na Daniela myśląc, czy może on nie zechciałby rzucić takiego zaklęcia, ale zaraz ten pomysł oddalił. On przyszedł tutaj się napić, a nie proponować rzucanie w niego zaklęć. Ostatnia walka mu pokazała, że może przegrać z dziewczyną, co i to również jemu niezbyt się podobało. Zostać pokonanym przez dziewczynę w zaklęciach.
-U mnie w porządku, choć nie wiem, jaki miałeś kontakt z resztą mego rodzeństwa. Pracuję, uczę się, zwykłe życie. Dodaj do tego przymus zaręczenia z Carrołową, która kryje się w domu i wymiguje chorobą, a obrazek złożysz w całość. - odpowiedział siląc się na uśmiech, który no niezbyt wyszedł. Nie chciał rozpowiadać, jakie problemy ma z rodzeństwem, więc wolał to zastąpić swoim związkiem z Laoise, który chyba się nie uda. No kurde, ma czekać na panienkę, która ma chimery i nie umie pogodzić się z losem? Już nawet on przegryzł kwaśne jabłko i jakoś próbuje spełnić swe zadanie na wysokości, a ona takie cyrki odstawia. Przynajmniej Garrett i Lyra mają jasną sytuację w w tej kwestii. Widocznie to on musi mieć takie rozrywkowe i zawiłe życie od reszty rodzeństwa. Aż z tego zamieszania wypił trochę swej nalewki. Zaczął powoli odczuwać jego skutki, co pokazywała jego mimika, że był nieco rozluźniony.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Daniel Krueger
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1164-daniel-krueger http://www.morsmordre.net/t1243-krebs http://www.morsmordre.net/t1216-pan-k http://www.morsmordre.net/f174-long-acre-14-8 http://www.morsmordre.net/t1485-daniel-krueger
Dziennikarz Proroka Codziennego
33
Czysta
Kawaler
po drugiej stronie
na pustej drodze
tańczy mój czas
w strugach deszczu dni toną
10
11
0
0
0
1
0
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki w pobliżu wejścia   11.12.15 21:59

W pewnym sensie był hipokrytą - wmawiał sobie, że pragnie uciec od bólu, zaszyć się gdzieś daleko, by nie cierpieć, choć w rzeczywistości miał w zwyczaju kontemplować go, analizować, pogrążać się coraz bardziej i bardziej. Były to działania na granicy świadomości i czystego automatyzmu, które czyniły z Daniela maszynę będącą w nieustannej drodze ku autodestrukcji. Niestabilną, działającą wyłącznie z pozoru, zanurzoną całkowicie we własnych problemach. Nie, Daniel nie był swoim bratem, by topić smutki w cierpkim, winogronowym napoju, nie sięgał po używki i nie uciekał się do magii. Ból go kreował, był niemal nieodzownym towarzyszem, do jakiego najzwyczajniej w świecie przywyknął. Stworzył żałosną postać osoby, która miała w sobie duszę bohatera tragicznego, mieszając ze sobą różne typy charakterów. Mężczyzna upijał się już samym smutkiem, odnosił wrażenie, że jego zmysły odbierają wszystko w spowolnionym tempie, rejestrując pobieżnie docierające bodźce. Jego palce przebiegły wzdłuż kufla, jakby badały dokładniej fakturę naczynia, w którego półprzezroczystej osłonie mieścił się mieniący refleksami padającego światła napój.
- Dobry, tak sądzę - przyznał bez większego zabarwienia w głosie. - Choć ostatnio widywałem się tylko z Lyrą. Ale to i tak było dość dawno.
Winił siebie o wiele rzeczy. Nie poświęcał czasu ludziom, tracił znajomości, ignorował spotkania. Problemy kompletnie pozbawiały go ochoty do czegokolwiek. Do czytania, do jakiegoś spędzenia czasu. Spojrzał kątem oka na Barry'ego i z zaskoczeniem musiał przyznać, że choć nie wiedzieli o sobie dużo i natknęli się wyłącznie przypadkiem, ich spotkanie miało z góry wpisany klimat. Nie potrafił jednak dokładniej tego ubrać w słowa.
- Zaskakujące - stwierdził, wysłuchawszy go uprzednio w milczeniu. Na próżno próbował odwzajemnić uśmiech; kąciki ust niemal zastygły, ruszając się ku górze niemrawo i mozolnie. - Z jednej strony samotność przytłacza. Z drugiej, spędzenie życia z kimś konkretnym, też może być różnie widziane. - Odczekał chwilę, po czym podsumował: - I ciężko ocenić, jak jest lepiej.
Bo ciężko i prawdę mówiąc wciąż nie wiedział, co gorsze. Gdyby ojciec żył, już dawno zostałby przymuszony do małżeństwa - w końcu rodzinny biznes musiał mieć swoich kontynuatorów. Ale rodzinnego biznesu już nie było, a on przeżył trzydzieści trzy lata bez obrączki na palcu i ciągle miewając wątpliwości.  Zaaranżowane małżeństwa były jednak dla czarodziejskich rodów chlebem powszednim. Słysząc sposób wypowiedzenia całej sprawy, mógł wnioskować, że w tym przypadku nie został on przyjęty ze zbyt wielkim entuzjazmem.




I'll hit the bottom

hit the bottom and escape

escape

Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 http://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli http://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 http://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 http://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Stoliki w pobliżu wejścia   12.12.15 13:22

Będąc narkomanem - może już tak o sobie Barry powiedzieć, przyzwyczaił się do bólu, który znika. Nie źle. Wtedy większość zasad moralnych, które ma na co dzień, ból, który jemu towarzyszy za dnia - po prostu znika. Czuje się wolny od tej kotwicy, która zazwyczaj utrzymuje jego na równi i równocześnie próbuje nie dopuścić aby schodził na niższe piętro moralne. Będąc pod mocą narkotyków to przede wszystkim wyobraźnia nim kieruje. Dopomaga rozum dodając niewielkie rzeczy, aby nie stał się zwykłą lalką. W sumie wtedy toczy swoje drugie życie, które jest o niebo lepsze od tego rzeczywistego. Zero trosk o swym rodzeństwu, które jemu ciągle towarzyszą. Im dłużej w tym siedzi, tym bardziej nie chce wracać do realnego świata. A jak wraca, to potem za każdym razem sobie powtarza że weźmie mniej. I tak to nigdy się nie sprawdza.
- Ach tak, na tym ponurym zaułku.- skwitował. Dla niego byłoby lepiej, aby Lyra tam malowała, bo nie widzi jak przechodzi na Nokturn. Lecz z drugiej strony taki zaułek jest bardzo niebezpieczny dla niej. Dopiero skończyła szkołę i już próbuje wejść w te swoje artystyczne środowisko. Talent co prawda ma, ale czy w tych czasach to jest bezpieczne by malować w zaułku? Dla Barry'ego to był nie lada problem w przeciwieństwie do Garretta. Zrezygnował z dalszego rozważania nad pracą swej siostry i spojrzał spokojnie na swoją nalewkę. Lubi ją, bo jest w niej opium, które też czasem bierze. Ma normalnie właściwości lecznice, lecz gdy się za dużo jego bierze, to może uzależnić. Chyba już nie uda się jemu rzucić swego nałogu. Nie gdy pracuje dla Burke'a.
- Życie potrafi komplikować najprostsze rzeczy. Ale w sumie wolałbym, aby dziewczyna zaginęła, niż się ukrywała. Bym mógł wtedy spokojnie kogoś znaleźć. Ty pewnie masz to z głowy, prawda? Chociaż ... nie widzę żadnej obrączki na twych palcach - powiedziawszy zerknął na jego ręce. Nie widział żadnego pierścionka ani śladu, że ma takowy. Może ciągle go zdejmuje? Ludzie są różni i czasem niektórzy wolą ukrywać swój stan cywilny. Barry w jego wieku byłby pewnie wydziedziczony, gdyby nie miał żony. Bo kto by pomyślał, aby po 30 być nadal samotnikiem. Barry'emu to by się podobało, ale niestety pochodzi z takiego rodu, który chce poprawić swoją sytuację i zawiera układy z innymi rodzinami.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Daniel Krueger
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1164-daniel-krueger http://www.morsmordre.net/t1243-krebs http://www.morsmordre.net/t1216-pan-k http://www.morsmordre.net/f174-long-acre-14-8 http://www.morsmordre.net/t1485-daniel-krueger
Dziennikarz Proroka Codziennego
33
Czysta
Kawaler
po drugiej stronie
na pustej drodze
tańczy mój czas
w strugach deszczu dni toną
10
11
0
0
0
1
0
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki w pobliżu wejścia   12.12.15 21:12

Problemy dotykały każdego. Mniejsze, większe, o różnym stopniu widoczności - mimo swojego zróżnicowania ich istnienie było niepodważalne. Potrafiły występować z różnym nasileniem, lecz za każdym razem pojawienie się konkretnego, nie wiązało się z niczym dobrym. Przynajmniej z początku. Ludzie cechowali się różną tolerancją, jedni byli w stanie znieść mniej, inni więcej, lecz wszyscy po pewnym czasie osiągali punkt krytyczny. Taki, gdzie już było z góry wiadome, że nie zdoła się unieść więcej, stłamszonym przez doskwierającą ponadto samotność. Prawdziwy problem zawsze dotyczy jednostki i może być rozwiązany wyłącznie pojedynczo. Potęguje odcięcie od świata, usypuje z cegieł mur, za którym chowa się różne tajemnice. Kłamstwa. Im bardziej narastają, tym mniej jest się na zewnątrz sobą. Jedno zafałszowanie pociąga za sobą szereg kolejnych, kontynuuje niestrudzenie proces odseparowania. Tak właśnie się czuł momentami; miał wrażenie, że wkroczył zbyt głęboko w całe bagno związanych z nim spraw, zbyt daleko, by wrócić do punktu wyjścia. Nie dostrzegał go, dlatego zaczął życie od nowa, tutaj, w Londynie, gdzie dał się poznać jako dziennikarz.
Słowa Barry'ego odruchowo skierowały jego spojrzenie ku własnym dłoniom. Zwyczajnym, jakże doskonale znajomym, na których nie widniała żadna oznaka. Przez chwilę ogarnęła go ochota do parsknięcia śmiechem, lecz ostatecznie utrzymał powagę, nie pozwalając mięśniom twarzy na zmianę ułożenia. Z głowy. Owszem, chciałby mieć wszystko z głowy. Tylko że w jego przypadku całość wyglądała całkiem inaczej.
- Bo jej nie mam - odpowiedział możliwie najobojętniejszym tonem, jaki zdołał z siebie wykrzesać. - Choć domyślam się, że to może dziwić.
Dziwiło i jego. Doskonale wiedział, wielokrotnie powtarzał sobie Czas najwyższy. Ale prawda miała się tak, że wciąż kontynuował swój kawalerski tryb życia, zupełnie nie zważając na ustatkowanie. Tłumaczył się. Zawsze wynajdywał tysiące argumentów, że nie ma wystarczającej ilości pieniędzy, że nie jest gotowy, że nie znalazł jeszcze tej jedynej. A czas mijał. Nieubłaganie. Stwierdził, że nie drążyć dalej tego tematu, ani wypytywać Barry'ego o szczegóły jego sytuacji z narzeczoną. Lepiej było zejść na coś bardziej neutralnego.
- Właściwie, czym się teraz zajmujesz? - zapytał. Nie wiedział wiele o nim, ale nie uważał również, że należy niektóre rzeczy przesadnie zgłębiać. Luźne, orientacyjne pytania w przypadku dłuższego niewidzenia się wydawały się najodpowiedniejsze. Ot, zwyczajna pogawędka.




I'll hit the bottom

hit the bottom and escape

escape

Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 http://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli http://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 http://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 http://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Stoliki w pobliżu wejścia   13.12.15 0:28

Gdyby można było wycofać się ze swoich kłamstw nie ponosząc przy tym konsekwencji, to byłoby cudownie. Jednakże każda czyn słono kosztuje. Czasami jak już się wpadło w wir kłamstw, to nawet huragan nie zmiecie przeszkód, które stoją na przeszkodzie do wyjścia na jasną stronę życia. Człowiek idzie po prostu coraz niżej, póki całkowicie nie upadnie na parszywe dno, skąd sam raczej nie da rady się podnieść. Barry już te dno powoli zaczyna widzieć, ale nie umie cofnąć się do tyłu. Tyle już nakłamał rodzeństwu, a nie widać aby miał zaprzestać tego robić. Nie da rady z tym poczuciem winy. Cofnąć czasu też nie umie. Gdyby umiał, to by uniknął spotkania ze swoim pracodawcą. Kto wie, czy by żył normalnie, ciesząc się z życia i nawet mając dziewczynę, którą by pokochał. A nie jak teraz, jest zdany na łaskę jakiejś boidudki, sam unika znalezienia dziewczyny na dłuższą metę jak i unika towarzystwa swej rodziny. Musiał zmierzyć się z niebezpieczeństwem, które sam poniekąd stworzył i teraz wchodzą w jego barki. Ciekawe, czy Garrett miał podobne uczucie, gdy musiał opiekować się nim i Lyrą. Pewnie tak.
Lekko podniósł brew zdziwiony. Sam? I nawet dziewicy swego życia nie znalazł? Kurde, jakiś kiepski on jest. Ale z drugiej strony nie nękał go nestor i mógł sobie na takie rzeczy pozwolić. Nie musiał uwzględnić w swoich planach zamieszkanie z dziewczyną, która prawdopodobnie jego nie chce. Szczęściach i to podwójny. Bo także nie groziło mu wyrzucenie z rodu.
- Ja bawię się u Ollivandera. Rozdaję różdżki jedenastolatkom i wymieniam na nowe łamagom. Nic nadzwyczajnego póki co. - powiedziawszy dopił nalewkę do końca i zaraz machnął ręką w stronę baru, aby mu taką samą przynieśli. Zaraz potem wrócił wzrokiem na Daniela, którego tylko na moment opuścił wzrokiem. - A ty w czym dalej brniesz? - dopytał się. Barry coś tam pamiętam, ale chyba niewiele. Chyba nie pamięta. To było zbyt mgliste wspomnienie. Sam nawet nie wie, czy tej informacji nie uzyskał od brata czy od kogoś innego. Świat potrafi być mały, jeśli ma się pamięć doskonałą, albo samo doskonałe wspomnienie.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Daniel Krueger
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1164-daniel-krueger http://www.morsmordre.net/t1243-krebs http://www.morsmordre.net/t1216-pan-k http://www.morsmordre.net/f174-long-acre-14-8 http://www.morsmordre.net/t1485-daniel-krueger
Dziennikarz Proroka Codziennego
33
Czysta
Kawaler
po drugiej stronie
na pustej drodze
tańczy mój czas
w strugach deszczu dni toną
10
11
0
0
0
1
0
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki w pobliżu wejścia   13.12.15 14:08

Mnóstwo rzeczy pozostało mu do zrobienia. Choć zdawał się przeżyć dużo, wciąż odczuwał wrażenie, jakby znajdował się dopiero na samym początku. Bez niczego. I tak nic się nie zmieniało, wciąż pozostawał taki sam. Nie zmieniał się, nie zmieniał zdania, upodobań, jak uwieczniona gdzieś, statyczna idea człowieka. Czasem uważał, że to złe. Że potrzebuje zmian i to n a t y c h m i a s t . Ostatecznie jednak nic nie robił, pozostawszy wyłącznie przy samym myśleniu. Wszystko ograniczało się do kilku zachodzących wewnątrz mózgu procesów, bez najmniejszego wprowadzania ich w swoje życie. Mimo, że mówił do siebie wiele razy. Mimo, że zapewniał. Czy poniekąd było mu tak dobrze? Będąc praktycznie wydziedziczonym, posiadał jedynie to, co zdołał wydrapać sobie własnymi rękami. Żadnego majątku, żadnego dziedzictwa, nie mówiąc nawet o szlachectwie, do którego Kruegerom zdecydowanie było daleko. Nie chcąc się jednak zadręczać, ponownie upił łyk piwa. W kuflu było go coraz mniej, choć czas zdawał się płynąć powoli, wydłużając sekundy jakby w oczekiwaniu na coś konkretnego.
- Ja wiem - poddał do zastanowienia. - Nie wydaje się złe. Choć pewnie najbardziej emocjonuje jedenastolatków. - Sam pamiętał, że czas pójścia po różdżkę było dla niego czymś wyjątkowym. Podbudowało go, jak i sam fakt rozpoczęcia nauki. Wtedy jeszcze wierzył, że zdoła sprostać wymaganiom rodziny. Ale coraz mniej. Znacznie mniej. Wtedy jeszcze żyła matka. Potem... było coraz gorzej.
A teraz? Nie było źle. Dobrze też nie. Bez większych emocji i zaangażowania. Choć ostatnio nastąpił przełom, związany z pojawieniem się brata - od niego wszystko zaczęło stawać się mniej stabilne. A on, w całej desperacji, nie umiał się zbytnio odnaleźć w zrzucanych na niego sytuacjach.
- W dziennikarstwie - orzekł krótko. - I raczej nie zapowiada się na zmiany.
Czas mógł mijać powoli, lecz mijał nieubłaganie. Naczynie obecnie świeciło pustką, pozostawiając jedynie na dnie wspomnienie kilku kropel napoju. A i miał jeszcze parę spraw do dokończenia.
- No nic. Miło się rozmawiało - stwierdził po chwili. Tym razem zdołał się uśmiechnąć, lekko i w przyjaznym wyrazie. - Pewnie jeszcze kiedyś się zobaczymy. - W końcu świat jest mały, jakby nie patrzeć. Nie chciało mu się wstawać, choć wiedział, że musi iść przed siebie. Na nowo wrócić. Dało się uciekać, lecz było to wyłącznie zakłamaniem.




I'll hit the bottom

hit the bottom and escape

escape

Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 http://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli http://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 http://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 http://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Stoliki w pobliżu wejścia   13.12.15 15:44

Zycie na krawędzi pomaga dostrzec błędy, lecz zamyka furtkę z treścią "napraw to". A klucz do niej jest gdzieś rzucone w morze i zdążyło już z pewnością zakopać się w piaskach głębin. Teraz trzeba tylko nauczyć się pływać pod wodą dłużej niż trzy minuty z podpiętym tlenem i można szukać klucza. A i tak w tym samym czasie człowiek popełnia różne błędy. Może sobie przysięgać, ze nigdy więcej jego nie popełni, że stanie się lepszym człowiekiem, ale to się nie uda. Tak wiele rzeczy jest przeciwko powrotu do dobra, a tak mało zachęca pokonania zła.
-Jeśli nie podkradali rodzinom różdżek.- zaśmiał się. Ile teraz widział jedenastolatków, którzy pragnęli mieć własną różdżkę. Będąc kiedyś na ich miejscu myślał, że różdżka da przepustkę do nowego, lepszego życia. Że podąży szlakiem brata, który był jego wzorem. Ojca nie pamiętał zbytnio, więc nie mógł na niego liczyć. Teraz widząc takie młode osoby, chce mu się śmiać z tych myśli. Ale tego nie robi. Gryzie się w język i szuka odpowiednich różdżek. Ile razy potem musiał naprawiać stłuczone lustro czy wyrwaną nogę od krzesła. Kręci głową z uśmiechem na twarzy, naprawia i potem idzie dalej. Do drugiej pracy. I tak codziennie. Teraz, gdy ten najgorętszy czas minął, może skupić się na innych aspektach, czy próbach namówienia Ollivandera na nauczenie go robienia różdżek. Zna teorię, teraz chciałby wgłębić się w praktykę.
Dostał kolejną porcję nalewki a Daniel chciał już uciekać. Barry'emu w sumie było wszystko jedno. Mógł iść gdzie chciał, ale nagle Weasley'owi zaświeciła się lampka w głowie. Dziennikarz powiada...
-Czekaj... znasz może ... Annabelle - próbował sobie przypomnieć nazwisko tej dziennikarki, której zachciało się materiałów o narkotykach. Lekko zmarszczył brwi chcąc sobie przypomnieć sytuację, gdy wyjawiła to jemu. - Appo ... Annabelle Apollinaire o. Znasz ją?
Wie, że ona jest dziennikarką. Chyba. Może Daniel potwierdzi jej słowa jak i powie na przykład, od kogo dostała namiary akurat na niego. Wie że Daniel nie ma pojęcia o jego pracy na Nokturnie, ale może usłyszał to od kogoś?





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Daniel Krueger
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1164-daniel-krueger http://www.morsmordre.net/t1243-krebs http://www.morsmordre.net/t1216-pan-k http://www.morsmordre.net/f174-long-acre-14-8 http://www.morsmordre.net/t1485-daniel-krueger
Dziennikarz Proroka Codziennego
33
Czysta
Kawaler
po drugiej stronie
na pustej drodze
tańczy mój czas
w strugach deszczu dni toną
10
11
0
0
0
1
0
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki w pobliżu wejścia   13.12.15 19:36

Miał już iść. Choć nie chciało mu się, wiedział doskonale, że prędzej czy później musi. Szara codzienność witała go, nieubłaganie się przybliżając. Całe sprawy obowiązków. Wszystkiego. Wypuścił powietrze z ust, niemal całkowicie opróżniając płuca; nieme westchnienie wydostało się, z politowaniem patrząc na całość otaczającego świata. Po chwili jednak naprężył mięśnie i wstał, szykując się do wyjścia. Na ziemię jednak sprowadził go głos Barry'ego - początkowo jakby wypowiedziany z oddali (mimo że wciąż nie zdołał odejść od stolika), powtórzony w umyśle na nowo, dokładnie, wyraźnie, przybliżając mu całe znaczenie.
- Kojarzę. - Odwrócił się, nie wykonując potem przez moment żadnego ruchu. - Pewnie chodzi o jakieś plotki?
Jedno nazwisko, tysiące powiązań. Oczywiście, że ją kojarzył. Nawet zbyt dobrze, do czego jednak nie widział potrzeby, aby się przyznawać. Czyżby Barry był zły na słowa, jakie padły o Weasley'ach w najnowszych numerach Czarownicy? Tak, niektóre plotki potrafiły być irytujące. Sam się o tym przekonał, kiedy autorzy nie omieszkali się wstawić informacji na temat jego spotkania z Seliną Lovegood. Jeszcze żeby streścili je w miarę autentycznie. Nie było szans. Kiedy po raz pierwszy przeczytał artykuł, niemal czuł, jak od razu skacze mu ciśnienie. Później jeszcze listy i zapytania od mniejszych lub większych znajomych, co ich tak naprawdę łączy. Nic, nic do cholery. Annabelle miała tupet. Bez skrupułów obrabiała różne fakty i ploteczki, jak na dziennikarza szmatławego pisma przystało. Przygotowywała prasową papkę żutą, a następnie rozpowiadaną przez zafascynowanych sensacjami tępaków. Gardził tą ciemną stroną swojego zawodu, ale nie mógł nic na to poradzić. Sam wielokrotnie był uwikłany w wywiady i sprawy, którymi w ogóle nie miał się ochoty zajmować. Taka praca. Szczerze powiedziawszy pytanie Barry'ego odrobinę go zaskoczyło, choć poniekąd wydawało się normalne i neutralne. Nie zdziwiłby się, gdyby ktoś był zły z powodu jakże słynnej stażystki. Aby jednak wyciągnąć konkretne wnioski, musiał poczekać na rozwinięcie przez niego wątku. Usiadł ponownie, by nadać rozmowie w miarę dyskretny wymiar. W końcu wszyscy nie muszą wiedzieć, na jaki temat (a raczej na czyj temat) prowadzą właśnie konwersację.




I'll hit the bottom

hit the bottom and escape

escape

Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 http://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli http://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 http://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 http://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Stoliki w pobliżu wejścia   13.12.15 20:52

Zauważył, że Daniel rozpoznał tę dziennikarkę, bo jednak wrócił na swe miejsce i czekał na jego opowieść. Barry chętnie by mu wszystko opowiedział, ale... No właśnie. Teraz pomyślał o swej głupocie, która się tutaj przejawia. Chciał się spytać o to, skąd może mieć na niego namiary, ale w artykule przecież był postacią anonimową. Też pewnie Danielowi nie pochwaliła się o swoim wyczynie, bo inaczej by wyglądała wtedy rozmowa. I znów powstanie wymyślona opowieść, tylko tym razem dla dziennikarza. W co się Barry wplątał. Westchnął przeklinając w myślach swoją głupotę, ale zaraz uśmiechnął się w stronę Daniela.
- Może i też, ale chyba bardziej mnie zszokowały jej pomysły. Ona zawsze każdemu chce wrobić w dziecko na start?
Te jej wejście pozostanie na zawsze w jej pamięci. Najchętniej, to by ją wysłał do lekarza, by spadał pod kątem jakiejś choroby psychicznej. Teraz mógłby też dodać coś związanego z narkotykami, skoro sama je zażyła. Może by się udało jej pozbyć z gazety, ale Barry wolałby tego nie robić. Jeszcze by się wydało, że to on dał jej złotą rybkę. A raczej ona by to wydała, bo chyba nie kryłaby się z tymi wiadomościami. Nie przy aresztowaniu. Aż napił się kolejnego łyka nalewki. Tylko chyba zrobił to zbyt szybko, bo poczuł, jak alkohol zaczyna działać na jego ciało. Lekko strząsnął głową chcąc zrównać ciśnienie. Nalewka nie była słabym alkoholem. W dodatku opium prawie że od razu zareagował ze względu na jego uzależnienie.
- Może ... weź ją za żonę. Ta dziewczyna ma jaja. - pochylił się i powiedział to wesoło, aczkolwiek nieco ściszonym tonem. Barry na pewno jej nie tknie z kilku powodów, ale Daniel? Jest młoda, ładna, ma jakiś zagraniczny akcent i ma ogromną wyobraźnię. Jakie by bogate życia miał wtedy Daniel.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Daniel Krueger
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1164-daniel-krueger http://www.morsmordre.net/t1243-krebs http://www.morsmordre.net/t1216-pan-k http://www.morsmordre.net/f174-long-acre-14-8 http://www.morsmordre.net/t1485-daniel-krueger
Dziennikarz Proroka Codziennego
33
Czysta
Kawaler
po drugiej stronie
na pustej drodze
tańczy mój czas
w strugach deszczu dni toną
10
11
0
0
0
1
0
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki w pobliżu wejścia   13.12.15 22:32

Nie lubił "Czarownicy". Była typowym śmieciem, skrawkiem papieru, na którym ktoś umieścił kłamstwa i zaczął je sprzedawać za pieniądze. Nachalność tamtejszych dziennikarzy szargała opinię ogółu reprezentantów zawodu, przekraczając wielokrotnie granicę dobrego smaku zarówno w samych rozmowach jak i sposobie uzyskiwania informacji. Ludzie stawali się wyczuleni i nieprzychylni, bo wiedzieli, że każde zdanie, każdy możliwy do przestawienia przecinek - mogą być wykorzystane na ich niekorzyść. Tak właśnie powstawały, słynne plotki i ploteczki, które niosły się potem na ustach różnych osób, zmieniały wielokrotnie, ewoluując w jeszcze większe brednie. Bełkot. Inaczej się nie dało tego ująć. I jak na "Czarownicę" przystało, gazeta interesowała głównie kobiety, zrzeszając liczne kłamstewka i ciekawostki na temat arystokracji, zupełnie nie-przydatne życiowo poradniki oraz szereg wielu innych sugestii, w które nie warto było się zagłębiać. Słowa Barry'ego zdziwiły go i zainteresowały zarazem. Nigdy nie był z natury ignorantem, zawsze starał się wysłuchać, co ktoś ma do powiedzenia. O ile tylko było godne przesłuchania, bo na bezsensowne wypowiedzi nie lubił akurat marnować czasu. Dziecko? Dobre sobie! Początkowo zaskoczony, kompletnie nie wiedział, co mu odpowiedzieć. Annabelle zawsze wydawała mu się szalona, o tak, z pewnością miała nadwyżkę energii. I chyba nadmiar pomysłów, niekoniecznie logicznych. Czyżby i Barry ją spotkał? Wyglądało na to, że tak, ale nie chciał wszystkiego przedwcześnie osądzać.
- Chyba wybiera odpowiednie osoby - stwierdził. Cóż, w jego przypadku rozmowa minęła całkiem normalnie. Ale to nic dziwnego, w końcu był o wiele starszy. Ze względu na swój tryb życia, nie chciałby jednak, aby któraś kobieta przyszła do niego kiedyś z tą wiadomością.
Śmiech. Tak właśnie zareagował na kolejne słowa. Powstrzymywał się, pozwalając sobie jedynie na parsknięcie. Nie wytrzymał jednak; zakrył usta dłonią, by nie zacząć rechotać na całą salę Kotła. Co on sobie, u licha, myśli?
- Lepiej nie pij więcej, Barry - powiedział, nadal walcząc ze śmiechem. - Czy powinienem wiedzieć coś jeszcze? - Przyjrzał mu się uważnie, nie będąc do końca pewnym, czy powinien iść dalej czy jednak... Barry rzeczywiście ma coś mu do powiedzenia.




I'll hit the bottom

hit the bottom and escape

escape

Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 http://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli http://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 http://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 http://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Stoliki w pobliżu wejścia   14.12.15 0:03

Barry wpierw zaśmiał się, ale potem dotarło do niego sens słów, jak i to, w jaki sposób to powiedział. Czy każdy dziennikarz tak się zachowuje? Uważa osobę za normalną, bo została domniemanym ojcem? Całe szczęście, że to jest tylko czysta fikcja. Dla niego za szybko jest na ojcostwo. I całe szczęście, że nie wyskoczyła do niego z innymi pomysłami. Kto wie, co mogłaby jeszcze wymyślić na jego temat, byleby się z nim spotkać.
-Odpowiednie? Czy ja wyglądam jak na odpowiedniego kandydata na ojca? - powiedział śmiejąc się z tego pomysłu. Naprawdę szybciej to Daniel nadawałby się na ojca dziecka dziennikarki. Wiadomo, krew ciągnie do swojego. Przyszły dziennikarz pewnie chciałby mieć a rodziców dziennikarzy, by im potem podkradać artykuły i żuć je niczym gumę do żucia, albo robić z nich kulki bądź samoloty. Tak czy siak, raczej żadne na zdrowym umyśle dziecko nie chciałoby mieć za ojca rudzielca, któremu większość [99,9%] społeczeństwa nie ufa. Nie, to nie byłaby dobrana para rodziców.
- Już wiem!- zareagował energicznie szczerząc się, jakby dostał nagle olśnienia. Może to wina alkoholu, może nie. Barry zdążył trochę wypić i robiło mu się weselej. -Ona jest twoją siostrą, tak? Bo wygląda za staro na twoją córkę. Ja bym ci radził dozorować jej dietę. Ona może zażywać narkotyki. Ale... nie mów, że to wiesz ode mnie. Zgniecie mnie jak robaka, gdy to się wyda. - zaczął mówić energicznie i wesoło, a skończył prawie szeptem. No trochę jemu za dużo się powiedziało, ale ... należało jej się! Ona próbowała wrobić go w ojcostwo, to on ją wrobi w narkotyki. Zemsta będzie słodka, i to mocno.
Weasley nie chcąc czekać na jakieś próby zabrania mu nalewki, opróżnił ją szybko i położył puste szkło na stolik. Chyba jeszcze jednego sobie zamówi. Ale na wynos. Jak się nie da, to Barry będzie pierwszym takim klientem i basta. - I chyba chciałeś powiedzieć, że mam iść po mego ostatniego. Zaraz pójdę. - powiedział dając jemu znać, że ma taki plan. Powoli wstał podpierając się o stolik. Spojrzał na Daniela czekając na jego aprobatę. no bo raczej zgodzi się, prawda?





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Daniel Krueger
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1164-daniel-krueger http://www.morsmordre.net/t1243-krebs http://www.morsmordre.net/t1216-pan-k http://www.morsmordre.net/f174-long-acre-14-8 http://www.morsmordre.net/t1485-daniel-krueger
Dziennikarz Proroka Codziennego
33
Czysta
Kawaler
po drugiej stronie
na pustej drodze
tańczy mój czas
w strugach deszczu dni toną
10
11
0
0
0
1
0
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki w pobliżu wejścia   14.12.15 14:44

Przeklęte używki. Rozsądek przy nich pogrążał się w nieistnieniu, myśli i bodźce zacierały, a wyobraźnia nakładała na rzeczywistość. Krążyło powiedzenie, że alkohol rozwiązuje język, lecz niekoniecznie dało się odnaleźć normalnej osobie w całym wygłaszanym przez inną bełkocie. Daniel zastanawiał się, ile jest w tym prawdy. Oparł łokieć o blat stolika, wpatrując się uważnie w Barry'ego - jakby licząc, że skupione spojrzenie pomoże mu zyskać nowy punkt widzenia, niejako oświecając w całej zaistniałej sytuacji. Zmieszanie, zniesmaczenie i ciekawość toczyły w jego wnętrzu nieustanną walkę, kiedy rozbijał wypowiedziane przez kuzyna zdania na kawałeczki, analizując powoli skrawki, by potem połączyć je w całą sensowną całość. Niekiedy całkowicie na próżno.
- Kobiet nie da się zrozumieć - stwierdził. Albo przynajmniej on nie rozumiał. Cóż, skoro Annabelle nie wrabiała go w ojcostwo, lecz czyniła to w innych przypadkach, musiała istnieć u niej jakaś selekcja. I całe szczęście, że należał do innej grupy, bo nie chciał się przy tym nabawiać kłopotów. A dzieci to kłopot; do utonięcia w bagnie alimentów zdecydowanie mu się nie spieszyło.
Widział, że krążący w krwi alkohol zaczął się Barry'emu udzielać. Nic dziwnego - nie wiedział nawet, co pił, lecz zdecydowanie nie należało to do lekkich napojów. A on zdawał się spożyć zdecydowanie za dużo. Nie chciałby go potem prowadzić, półprzytomnego i rzucającego różne, całkowicie pozbawione sensu wypowiedzi.
- Bardzo śmieszne - mruknął, na moment wyostrzając swoje spojrzenie. Czy on z niego kpił? W głowie od razu zapaliła mu się ostrzegawcza lampka. Nie znosił tego w zupełności. - Sugerujesz, że jest uzależniona?
Wydawało mu się, że mimo wszystko Weasley chce mu coś przekazać. Co konkretnie, nie był pewny, ani nie brał jego słów specjalnie poważnie. Nic dziwnego w końcu, skoro próbował mu wmówić, że pochodząca z Francji dziennikarka jest jego siostrą. Niemcy leżały zdecydowanie za daleko, nawet jeśli były państwem sąsiednim. Końcówka jednak zwróciła jego uwagę; nie miał ochoty tego tak zostawić.
- U s i ą d ź  - powiedział nagle, sam zdziwiony stanowczością własnego głosu. Odchrząknął, nie chcąc wyjść na osobę, która mu grozi i dodał wkrótce łagodniejszym tonem:  - Jeszcze na chwilę.




I'll hit the bottom

hit the bottom and escape

escape

Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 http://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli http://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 http://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 http://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Stoliki w pobliżu wejścia   14.12.15 15:31

Barry'emu alkohol swobodnie już zaczął działać na jego płatach mózgowych z każdą chwilą czuł się coraz lepiej. Weselszy, zrelaksowany i ... Tylko brakuje jakichś idiotycznych słów, by móc powiedzieć, że jest na haju. A tu już była naprawdę niewielka granica w jego stanie. Człowiek uzależniony gdy dostaje porcję narkotyku, i do tego wymieszaną z alkoholem szybciej i mocniej wchodzi w swoją fazę. I może trochę dlatego był zirytowany pytaniem Daniela. No przecież powiedział, że może brać, a nie że jest uzależniona. Jeśli będzie, to da mu znać no. - Powiedziałem, że może brać, a nie że jest uzależniona. Chociaż niedaleko pada jabłko od jabłoni. - zarzucił słowami, które były skierowane do Daniela. No kurde, nie powie jemu na głos, że to on dał jej narkotyki. Ale sam wie z doświadczenia, że po pierwszym razie człowiek może mieć głód na więcej. I potem ten głód rośnie. I osoba kupuje i bierze. I żyje wśród ludzi ukrywając swoją słabość przy okazji nie pozwalając sobie pomóc. Barry uważa, że czyjaś pomoc może mu bardziej zaszkodzić, niżeli brnięcie w tym dalej. Za dużo od brania narkotyków namieszał i narobił wiele znajomości, aby mógł teraz po prostu odejść. Chciałby - ale nie może.
Stanowczy ton dziennikarza zwróciło Weasley'a uwagę. Teraz pytanie, czy Barry dobrze wcześniej jego zrozumiał. I czy dobrze jego teraz rozumie. Spojrzał na puste szkło po nalewce. Chciałby wypić kolejnego kieliszka nalewki. Jakby czuł głód po każdym łyku. organizm chciał więcej tego dobrego narkotyku, który wprawiłby jego w ten cudowny nastrój. Niezbyt zadowolony, ale usiadł z powrotem na swoje miejsce. - Ale potem wypiję jeszcze jednego Laudanum - powiedział stanowczo. Gdyby nie był uzależniony, to by pewnie tak mocno nie pragnął wypić kolejnych dawek magicznego Laudanum. Niby działa odprężająco, ale Barry odczuwa dodatkowe skutki. Albo zanadto jego odprężyło, skoro zaczął mówić o narkotykach, czego nigdy by normalnie nie zrobił w miejscu publicznym.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Daniel Krueger
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1164-daniel-krueger http://www.morsmordre.net/t1243-krebs http://www.morsmordre.net/t1216-pan-k http://www.morsmordre.net/f174-long-acre-14-8 http://www.morsmordre.net/t1485-daniel-krueger
Dziennikarz Proroka Codziennego
33
Czysta
Kawaler
po drugiej stronie
na pustej drodze
tańczy mój czas
w strugach deszczu dni toną
10
11
0
0
0
1
0
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki w pobliżu wejścia   14.12.15 22:41

Możliwe, że stan upojenia robił swoje, ba, nawet na pewno. Daniel cedził docierające do niego słowa jak przez sito, analizując i zastanawiając się, które mimo swojej przypadkowości, może uznać za przydatne. Było to trudne, bo biorąc pod uwagę całą opowieść, w całości wydawała się absurdalna. Annabelle jego żoną, córką a potem jednak siostrą? Skrzywił się odruchowo, nie odzywając się przy tym ani słowem. Merlinie, o co jemu chodzi? Nie wiedział. Nie wiedział również, jak powinien sklasyfikować owe fakty. Czy może z nimi coś zrobić, czy jednak obejdzie się jak jedną z wielu pogłosek, które mają w zwyczaju krążyć na temat poszczególnych osób. Cóż. Raczej nie widział potrzeby, aby robić w tej sprawie prywatne śledztwo. Z drugiej strony jednak... Był zaniepokojony. Nie tyle tym, co usłyszał, ale również co zobaczył. Łączył wszystko powoli, zostawiając odstępy, by wkrótce wszystko uzupełnić. Obserwował, nie rezygnując nawet w zwyczajnej pogawędce ze swojego rozpoznawczego niemal nawyku.
- Teraz rozumiem - odpowiedział, skupiając spojrzenie na jego twarzy. Choć w rzeczywistości nie rozumiał; bynajmniej nie do końca, na pewno nie w takim stopniu, w jakim chciałby pojmować wszystko. Barry mówi o narkotykach. Czy Annabelle jest jego znajomą? Na pewno ją spotkał, z tego co mówił, raczej przypadkowo. Wyrwany z poprzedniego, ogarniającego smutkiem otępienia umysł, zaczynał uzyskiwać powoli trzeźwość. Annabelle mu się zwierzyła? A może Barry sam z siebie coś zauważył - co go zaniepokoiło?
Odczuwał wrażenie, że kryje się w tym wszystkim coś więcej. Coś z n a c z n i e więcej, ale posiadał dostateczną ilość instynktu samozachowawczego, by wiedzieć, że każde wnikliwsze pytanie będzie teraz działało na jego niekorzyść.
- Ech, Barry. Przecież ci nie zabronię - oświadczył luźnym tonem, przymuszając się niejako do lekkiego uśmiechu. - Tylko nie dozuj za dużo. Trzymaj się w takim razie.
Choć wyszedł z Dziurawego Kotła, nadal nie mogły opuścić go różne myśli. Annabelle. Barry. O co tutaj, do cholery, chodziło? Czy powinien powiedzieć się czegoś więcej? Zatrzymał się na moment, jakby chcąc poukładać panujący wewnątrz jego głowy mętlik, ale póki co nie umiał się w nim ani trochę odnaleźć.

zt Czuję, że będzie ciekawie <3




I'll hit the bottom

hit the bottom and escape

escape

Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 http://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli http://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 http://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 http://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Stoliki w pobliżu wejścia   15.12.15 0:02

Barry miał nadzieję że potem, jak będzie trzeźwy umysłowo i fizycznie, to nie zacznie go dręczyć w tym temacie. Niech sobie o tym porozmawia z Annabelle. Ją da się szybciej odciągnąć od niebezpiecznego nałogu, niż jego. Chyba że zaczęła brać, tylko kupuje u innej osoby, ale to raczej jest niemożliwe. Rzadko kiedy klient zmienia sprzedawcę bez powodu. Jak już raz wybrał, to stanowczo tego się trzymał. Dzięki temu można z czasem się łatwo zorientować, to jest stałym klientem.
- To trzymaj się. Tylko nie WPADNIJ. - powiedziawszy ostatnie słowo, zaśmiał się i zaraz gdy już został sam przy stoliku, poszedł po kolejną szklaneczkę nalewki. Z uśmiechem na ustach siadł sobie przy barze i delektował się swoją [niestety] ostatnią porcją alkoholu na dzisiejszy dzień. Daniel miał rację. Jeśli za dużo wypije, to może wariować, a lepiej być w miarę ogarnięty, by dojść chociażby do własnego mieszkania. Ale chyba dziś już nie odważy się pomieszać alkoholu, opium i Złotej Rybki. Szybciej chyba by się zrzygał z powodu zapachu tego narkotyku. Ośmiornice jednak zbytnio dobrze nie pachną.
Po długiej chwili rozmyśleń na temat tego, co powinien zrobić w swej sytuacji, a czego nie, zapłacił za wypity alkohol, a następnie dosyć kulturalnie, jak i nadzwyczaj gładko opuścił Dziurawy Kocioł.

z/t To do następnego razu <3





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
 

Stoliki w pobliżu wejścia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

 Similar topics

-
» Stoliki w pobliżu sceny
» Sala Wejściowa
» Wejście do podziemi
» Stoliki w głębi sali
» Piwnice (z ukrytymi, starymi zapasami win)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Dziurawy Kocioł-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18