Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Sklep

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Sklep   10.03.12 22:27

Sklep

Niewielkie pomieszczenie na ostatnim piętrze szpitala pod patronatem świętego Munga przeznaczono na sklep z medycznymi specyfikami. Starszy, siwawy mężczyzna nazwiskiem Joel o pociągłym, długim wąsie, ubrany w żółto-zielone szaty uzdrowicieli, z emblematem skrzyżowanej kości z różdżką; stary Joel był lata temu jednym z pracowników, wykwalifikowanym chirurgiem. Po tym, jak przeszedł na emeryturę, otworzył ten sklep.
Za wysoką ladą - za którą stary Joel stać musi na równie wysokim, drewnianym taborecie, by mógł obsługiwać ewentualnych chętnych - widać półki z licznymi błyszczącymi nań słoiczkami, fiolkami oraz buteleczkami. Gęste, matowe mazie, bulgoczące wywary, cuchnące eliksiry - znaleźć tu można wszystko, co przeciętny czarodziej winien trzymać w domowej apteczce. Leki na poparzenia po magicznym ogniu, zioła na łagodzenie podrażnień po źle zmówionych zaklęciach, a nawet zwykłe dropsy na przeciętne przeziębienia. Bandaże, opatrunki, rękawice ochronne; a także i całe wyposażenie niezbędne przy pracy z najbardziej popularnymi gatunkami niebezpiecznych zwierząt lub roślin. Prócz tego, w sklepie Joela można zakupić także wodę, cukierki lub batoniki, czy też ciepłe bułeczki - z myślą o tych, którzy muszą oczekiwać na informacje związane ze stanem ich bliskich długie godziny, bądź nawet całe dnie.


Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Sklep   12.07.16 21:34

| początek stycznia

Feralne zakończenie sabatu wciąż rzucało nieprzyjemny cień na rozpoczęcie nowego roku. I choć Lyra starała się absorbować swój umysł innymi zajęciami (których teraz, niecałe 2 tygodnie po ślubie, nie brakowało), od czasu do czasu znowu dopadał ją niepokój. Zamiast wspólnej zabawy z mężem, w sali balowej czekał na nich przerażający widok – sześć sponiewieranych ciał przygniecionych strzaskanym kryształowym żyrandolem i strugi krwi spływające po posadzce. Tamtego wieczora nikt już się nie bawił, wszyscy byli przerażeni atakiem nieznanego sprawcy na nestorów kilku rodów, w tym rodu Glaucusa. Lyra zasłabła i przebudziła się w salonie, marząc o tym, żeby to był tylko zły sen.
Bała się tego, co mogły pociągnąć za sobą tamte wydarzenia dla niej, jej męża, reszty rodziny oraz dla reszty magicznego świata. Stres nie miał najlepszego wpływu na jej samopoczucie, bo często czuła się osłabiona, czasem nawet znów mdlała, i w końcu dała się namówić mężowi, by pojawić się w Mungu w celu przepisania jej nowych dawek eliksirów, które powinna zażywać w związku ze swoimi komplikacjami poklątwowymi ciągnącymi się od czasu wypadku sprzed półtora roku, a które wciąż rzutowały na jej stan.
Zaraz po wizycie udała się na najwyższe piętro w celu odwiedzenia znajdującego się tam sklepu z leczniczymi eliksirami. Teraz, po ślubie wreszcie było ją stać na mikstury i nie musiała mozolnie odkładać na nie z sum zarobionych za obrazy. Wciąż czuła się bardzo dziwnie z tym, jak ślub zmienił jej życie nawet w tego typu aspektach. Nie była przyzwyczajona do tego, by posiadać nowe ubrania (nawet jeśli nie z najwyższej półki, bo nadal uważała to za marnotrawstwo) i móc tak po prostu wejść do sklepu i kupić to, na co miała ochotę, nawet jeśli tym razem był to po prostu zapasik eliksirów zamiast paru mizernych flaszeczek które wystarczały może na tydzień użytkowania.
Miała zamiar po prostu zrealizować receptę, a później skorzystać z sieci Fiuu w celu wrócenia do domu, jednak gdy wychodziła ze sklepiku, wkładając pakunek z eliksirami do torebki i zmierzała korytarzykiem do klatki schodowej, nagle zachwiała się i prawie na kogoś wpadła.
- Och, przepraszam! – wydyszała, łapiąc równowagę i zerkając na młodą kobietę, której wcześniej w roztargnieniu najwyraźniej nie zauważyła.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Lucinda Selwyn
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-nott http://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 http://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 http://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 http://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
26
Szlachetna
Panna
i just want to live while i'm alive
12
20
0
0
1
0
9
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sklep   13.07.16 15:20

Wizyty w Mungu napawały ją przeświadczeniem, że jest słaba i chora. Dlatego tak bardzo nienawidziła tych wizyt i za każdym razem przyjście tutaj równało się z okropnym humorem i ciemnym obrazem samej siebie. Wszystko w niej dosłownie krzyczało i gdyby tylko miała wybór to już dawno dałaby sobie spokój. Oczywiście mogła po prostu przestać przychodzić i żyć tak jak żyła wcześniej, ale bała się. Byłaby chyba najgłupszą osobą na świecie gdyby zbagatelizowała swój stan zdrowia. Nie miało to nic wspólnego z odwagą czy postawieniem wszystkiego na jedną kartę, a tylko z czystym brakiem odpowiedzialności za własne życia. Tego nie można było jej zarzucić. Za każdym razem wmawiała sobie, że to już ten jeden, ostatni raz. Bo coś się zmieni, bo znajdzie innego uzdrowiciela, bo skończy z tą zabawą i dowie się, że to był jeden wielki błąd. Czasami denerwowała się ot tak bez powodu, a czasami bo miała wrażenie, że uzdrowiciele są pesymistycznie do niej nastawieni. Nawet nie wiem ile razy usłyszała zdanie; „Pani o siebie nie dba” albo „Podróże? To absolutnie wykluczone”. Tak jakby w ogóle pytała ich o zdanie a nie zwyczajnie oznajmiała. Żałowała, że w jej rodzinie jest tak mało uzdrowiciele. Jeden, który może jej pomóc ma także bardzo dobre kontakty z Burkami, a przecież Lynn nie chciała by Edgar dowiedział się o jej stanie zdrowia. Zdenerwowana schodziła właśnie po schodach kierując się w stronę sklepu. Musiała wykupić eliksiry, które ostatnimi czasy kończą się jej ekstremalnie szybko. Gdyby tylko mogła to wszystko zrobić nie wychodząc z domu. Może jej matka miała rację? Za bardzo próbowała izolować się od ludzi i nie widziała ile ją omija? Tylko, że tym razem z uśmiechem patrzyłaby jak ją to omija. Zamyślona nie zauważyła idącej z naprzeciwka dziewczyny. Ona chyba też jej nie widziała bo obie wpadły na siebie z impetem. Nie odpowiedziała od razu i cofnęła się o krok. Dopiero po chwili spojrzała na młodą brunetkę, której chyba naprawdę było przykro. - Nic się nie stało. - powiedziała i uśmiechnęła się blado. - Właściwie to nie jestem pewna, która z nas wpadła na którą. - dodała masując czoło i wpatrując się w kobietę by sprawdzić czy ta nic sobie nie zrobiła. W końcu były w Mungu a tutaj nie przychodzą całkowicie zdrowi ludzie. No chyba, że na chwile i w odwiedzinach. - Nic sobie Pani nie zrobiła? - zapytała.




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Sklep   13.07.16 21:24

Lyra również się tak czuła i prawdę mówiąc, nienawidziła tego uczucia. Wypadek i późniejsze długotrwałe konsekwencje wpędziły ją w przeświadczenie, że jest słaba i bezużyteczna. Pewne było, że to wydarzenie trwale zmieniło jej życie i priorytety, może nawet przyczyniło się do pchnięcia go na obecny tor. Zamiast podążać za bratem, została malarką, ale co najważniejsze, prawdziwie się w tym realizowała i nie żałowała już, że jej młodzieńcze marzenia czasów nastoletnich przepadły. Malarstwo było bardziej odpowiednim zajęciem dla młodej szlachcianki, którą chciała się stać. Wiedziała jednak jak to jest, nie móc czegoś robić, więc była wdzięczna losowi, że podsunął jej tak cudowną alternatywę, będącą dla niej lepszym rozwiązaniem niż szkolne plany.
Nie zmieniało to jednak faktu, że wolałaby nie musieć już dbać o siebie ani zażywać eliksirów. Jej problemy miały mniejsze nasilenie niż na początku i dawki mikstur były stopniowo zmniejszane, ale jak cudownie byłoby wreszcie całkowicie się od nich uwolnić! Czekała na ten moment z utęsknieniem, chciała móc sobie powiedzieć, że już nie potrzebuje żadnych eliksirów, żeby czuć się w pełni dobrze.
Jak przystało na artystyczną duszę, często zdarzało jej się zagapić lub zamyślić. Teraz była już tak mocno pochłonięta myślami o powrocie do domu i zaszyciu się w nowiutkiej pracowni malarskiej, którą pomógł jej urządzić Glaucus, że prawie wpadła na nieznajomą kobietę.
- Mi również nic się nie stało – odpowiedziała, machinalnie wsuwając rękę do torby, by upewnić się, czy starannie zapakowane fiolki były całe. O nie martwiła się w tej chwili bardziej niż o swoje ewentualne siniaki, przyzwyczajona do niemal chorobliwej dbałości o rzeczy, wyniesionej z przeszłości; pierwsze osiemnaście lat życia spędziła jako biedaczka i zawsze starannie wpajano jej, że marnotrawstwo jest bardzo złe. – Moje eliksiry też są całe, więc wszystko w porządku. Mam nadzieję, że u pani też.
Uśmiechnęła się nieznacznie, lustrując nieznajomą wzrokiem i mając nadzieję że faktycznie nie jest urażona tym przypadkowym zdarzeniem. Wydawało jej się, przynajmniej na podstawie do wyglądu i ubioru, że może mieć do czynienia ze szlachcianką, jednak w tej chwili nie potrafiła powiązać jej twarzy z konkretnym rodem. Nie pamiętała jej z sabatu ani wernisażu, chociaż całkiem możliwe, że kiedyś mignęła jej gdzieś jeszcze w czasach malowania na Pokątnej. Chciała ją o to zapytać, ale z onieśmielenia zawahała się, niepewna, czy nie trafiła na kogoś z rodu niechętnego Weasleyom.
- Wydaje mi się... Czy nie malowałam kiedyś dla pani obrazu? – zapytała; twarze niektórych klientów, zwłaszcza z okresu przed wernisażem, niekiedy zacierały jej się w pamięci, ale była po prostu ciekawa, skoro już obie się zatrzymały na tym korytarzu.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Lucinda Selwyn
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-nott http://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 http://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 http://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 http://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
26
Szlachetna
Panna
i just want to live while i'm alive
12
20
0
0
1
0
9
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sklep   14.07.16 12:04

Lynn nigdy nie miała dobrej pamięci do twarzy. Przyzwyczaiła się już do tego, że ludzie ją rozpoznają, a ona kompletnie o nich nie pamięta. To nie dlatego, że jest niegrzeczna, niewychowana i ignoruje ludzi. Przecież było wręcz przeciwnie. To wszystko przez to, że skupia się na zbyt wielu szczegółach aż w końcu nie zapamiętuje żadnego. Taki był już urok jej rozbrykanej osobowości. Zwykle w takich sytuacjach po prostu robiło jej się głupio. Wydaje jej się, że kogoś zna, albo przynajmniej powinna, a w jej pamięci nie pojawia się nic co mogłoby pomóc jej sobie przypomnieć jakąkolwiek sytuację. Kiedyś nawet pomyślała, że powinna zacząć prowadzić jakiś dzienniczek, w którym zapisywałaby wszystkich nowo poznanych ludzi, ale porzuciła ten pomysł, kiedy wyobraźnia podsunęła jej obraz samej siebie z książeczką prosząc ludzi o dane osobowe. Aż tak odważna nie była. W tym miejscu potęgowało się u niej dosłownie wszystko. Każdą emocja była spotęgowana do granic. Wewnętrznie wiedziała, że będzie musiała coś z tym zrobić zanim popadnie w jakąś paranoje, albo co gorsza chorobę psychiczną. To równało się z akceptacją, bo ignorancje już dawno wykluczyła. Uśmiechnęła się na słowa kobiety. - U mnie także wszystko w porządku. A po eliksiry dopiero się wybierałam.- kobieta nie mogła mieć więcej niż dwadzieścia lat. Miała dziewczęce rysy twarzy i szczery ( a przynajmniej tak jej się wydawało) uśmiech, a to było raczej rzadko spotykane u szlachcianek o dłuższym stażu. Na pytanie o obraz zaczęła szukać w głowie obrazów, które kiedyś kupiła lub, który ktoś jej malował. Nic nie mogła poradzić na to, że w jej głowie pojawił się od razu obraz Quentina, którego przecież ostatnio spotkała właśnie w galerii. Wyrzuciła te myśli z głowy i wróciła do rozmowy z kobietą. - Pani wybaczy jeżeli nie pamiętam. - mówi i wzrusza ramionami. - Po prostu to miejsce przyprawia mnie o zawrót głowy. Od godziny walczę ze sobą, żeby nie odwrócić się na pięcie i uciec. - śmieje się cicho i nerwowo. - Zastanawiam się czy tylko ja tak mam czy po prostu ludzie naprawdę dobrze się ukrywają. - dodała rozglądając się po pomieszczeniu. Chyba to nie był jej najlepszy dzień.




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Sklep   15.07.16 15:19

Lyra była zbyt młodziutka, by dobrze znać wszystkie twarze. Zaledwie kilka miesięcy temu ukończyła szkołę i zadebiutowała w towarzystwie, więc całkiem naturalne było, że kojarzyła przede wszystkim osoby w podobnym do niej wieku, bo jeszcze nie zdążyła poszerzyć znajomości. Nie licząc sytuacji, kiedy ktoś zamawiał u niej obraz, bo zapamiętywała większość klientów, a przynajmniej tych, którzy pozowali jej do portretów. Malując czyjąś twarz przez kilka godzin, siłą rzeczy zapamiętywała ją na przyszłość, ale w obecnym przypadku chyba nic takiego miejsca nie miało, bo nie potrafiła powiązać tej twarzy z nikim konkretnym.
- W takim razem cieszę się. – Lyrze ulżyło, bo naprawdę nie chciała być przyczyną niczyich kłopotów, ani sprawiać ich sobie, gdyby tak trafiła na kogoś wrogo nastawionego. Ale kobieta póki co sprawiała raczej sympatyczne wrażenie, więc dziewczę mogło stopniowo się rozluźnić. – To zrozumiałe, sama czuję się podobnie. Też nie znoszę Munga. Gdybym tylko mogła, wolałabym w ogóle się tu nie pojawiać, ale czasami okoliczności zmuszają – dodała, dotykając dłoni torby, gdzie znajdowały się flakoniki z eliksirami, od których tak bardzo chciałaby się uwolnić, a jednak musiała jeszcze je zażywać, dopóki nie usłyszy, że może je odstawić, co podobno miało kiedyś nastąpić, ale nikt wciąż nie potrafił sprecyzować, kiedy. Wolałaby nie musieć odwiedzać uzdrowicieli, ani nie musieć doglądać bliskich, którzy wpadali w kłopoty... Jak jej brat, który jednak chyba nie chciał mieć z nią do czynienia, skoro postanowiła zostać szlachcianką i poślubić Glaucusa. – Więc może to moja pomyłka. Może to jednak był ktoś inny. Ostatnio trochę się gubię w swoich obrazach. – Czas przed ślubem i po nim był napięty, część zleceń się nawarstwiła przez to, że przez pewien okres nie miała dla nich odpowiedniej ilości czasu... – Och, mam nadzieję, że nie odciągam pani od żadnych pilnych spraw. – Nie chciała się narzucać. Może po prostu czuła się ostatnio zbyt samotna, rzadko opuszczając posiadłość męża?






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Lucinda Selwyn
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-nott http://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 http://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 http://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 http://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
26
Szlachetna
Panna
i just want to live while i'm alive
12
20
0
0
1
0
9
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sklep   16.07.16 12:41

Słysząc słowa kobiety lekko się rozluźniła. Nie była sama w swojej niechęci do tego miejsca i ten fakt podbudował ją na tyle by się trochę rozluźnić. Nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że od kilku dobrych godzin chodzi spięta. Że też istnieją miejsca, które potrafią w taki sposób wyprowadzić człowieka z równowagi. Uśmiechnęła się kiwając głową. - To miejsce dla ludzi o mocnych nerwach. - odparła z przekąsem. Zwykle nie miała problemu z zagabywaniem nowo poznanych osób. Tym bardziej, kiedy te osoby są skore do rozmowy. Lucinda w jakiś sposób żałowała, że sama nie jest artystką. Matka dawno temu żywiła nadzieje ku wszystkim swoim dzieciom. Gdzieś w głębi siebie wierzyła, że tego da się po prostu nauczyć. Lynn była sceptycznie do tego nastawiona i jako pierwsza z rodzeństwa porzuciła myśl o zostaniu artystką. Podziwiała to co stworzyli inni. Jej to wystarczało. Galeria Sztuki była miejscem, które odwiedzała z każdym powrotem do domu. Było to prawdziwie oczyszczające, a ostatnio tego właśnie jej było trzeba. Oczyszczenia. - W takim razie może ten obraz to Pani przyszłe zamówienie. - uśmiecha się uprzejmie. - Los zdarza się być przekorny. - a jeżeli chodzi o Lynn to zawsze taki jest. Nigdy się do niej nie uśmiecha. Na pewno nie dłużej niż by tego chciała. Pokręciła głową. - Oczywiście, że nie. Właściwie odsunęła Pani tylko i wyłącznie moje myśli od tego miejsca za co jestem niezmiernie wdzięczna. - powiedziała rozglądając się po pomieszczeniu. - Może ma Pani chęć opowiedzieć mi o własnej sztuce? Z tego co zrozumiałam jest Pani artystką? Czy może śpieszy się Pani bardzo? - zapytała wdzięczna, że choć przez chwile nie ma głowie własnej choroby, eliksirów i reszty smutków, które ostatnio zawitały w jej życiu.




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Sklep   16.07.16 22:32

Lyra powoli skinęła głową, całkowicie się z tym zgadzając. Chyba nie znała nikogo, kto przychodziłby tutaj z przyjemnością, bo nawet zwykłe odwiedzanie kogoś często kojarzyło się ze smutkiem i zmartwieniem. Była Weasleyówna po swoim wypadku spędziła tu na tyle czasu, że uważała, że powinno jej to wystarczyć za całe życie. W dodatku wspominała ten czas wyjątkowo traumatycznie, jako czas pełen bólu, niepokoju i sennych koszmarów, oraz, oczywiście, zawiedzionych nadziei i świadomości konieczności zmiany swojego życia. Na czym teraz wyszła naprawdę nieźle, ale wtedy postrzegała to wszystko w inny sposób.
Po chwili jednak także się uśmiechnęła, zadowolona, że wcale nie przeszkadzała, i w dodatku trafiła na kogoś, kto najwyraźniej interesował się sztuką! To od razu poprawiło jej humor i sprawiło, że poczuła się pewniej.
- Być może. Lubię nowe wyzwania malarskie... I równie mocno lubię rozmawiać o sztuce – rzekła, zapewniając tym samym, że nie spieszy się aż tak mocno. Glaucusa i tak pewnie nie było o tej porze w posiadłości. – Ale jestem dopiero na początku swojej twórczej drogi. W przeszłości... cóż, nie miałam zbyt wielkich możliwości rozwoju. – Cofnęła się myślami do czasów dzieciństwa, kiedy jedynym, na co mogła liczyć, to transmutowane kartki i stare, poobgryzane kredki i ołówki. Dopiero po Hogwarcie, gdy wyszła na ulicę i zaczęła zarabiać malowaniem, sytuacja zaczęła się stopniowo poprawiać. – Teraz jest lepiej. Przełamałam pierwsze lody i jestem ciekawa, co przyniesie przyszłość. – Znowu się uśmiechnęła, wyraźnie się rozluźniając. – Gdyby kiedyś potrzebowała pani jakiegoś obrazu, wystarczy znaleźć Lyrę We... Travers. – Zarumieniła się pod piegami, jednak była ciekawa, czy kobieta jeszcze kiedyś nawiąże kontakt, czy w ogóle się gdzieś spotkają. Póki co wywarła na młódce dość pozytywne wrażenie.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Lucinda Selwyn
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-nott http://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 http://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 http://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 http://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
26
Szlachetna
Panna
i just want to live while i'm alive
12
20
0
0
1
0
9
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sklep   18.07.16 18:47

Lynn uwielbiała ludzi z pasją. Jeszcze bardziej, kiedy Ci ludzie o ów pasję dbali. Było na świecie tak wielu zdolnych czarodziejów, którzy zignorowali to co posiadając w ogóle nie wykorzystując własnego potencjału. To było przykre. Lucinda w końcu także miała opory jeżeli chodziło o to czym chce się zajmować, ale wygrała konflikt wewnętrzny i jakby nie patrzeć zewnętrzny też. Postawiła na swoim i zajęła się tym co przynosiło jej radość. Miała nadzieje, że tak samo sprawa ma się jeżeli chodzi o młodą kobietę. Na taką jej wyglądała, a ona nie ma w zwyczaju mylić się jeżeli chodzi o ludzi. W ludziach nie ma nic trudnego, a ich natura jest niczym popisana kartka. Zaintrygowana pokiwała głową. - A gdzie można obejrzeć Pani prace? - zapytała ciekawa. Może już kiedyś widziała jakieś jej obrazy, a nie miała pojęcia, że to jej twórczość? Jednocześnie przyszła jej do głowy myśl, że naprawdę chciałaby dodać coś do swojej kolekcji. Długie miesiące minęły odkąd ostatni raz spędzała tyle czasu we własnym mieszkaniu, a co najgorsze miała w nim spędzić jeszcze długi czas. Tak przynajmniej jej się wydawało na chwile obecną. Do niczego się nie śpieszyła. Oczywiście, że tęskniła za podróżami, za emocjami, za wszystkim co mogła znaleźć i co zobaczyć, ale wiedziała, że w tym momencie nie może sobie na to pozwolić. Nie tylko ze względu na zdrowie, ale także przez wzgląd na Edgara, który prawdopodobnie tylko czeka aż ta wróci do niego z podkulonym ogonem. Nie miała zamiaru tego robić. - Skoro od niedawna Pani maluje obrazy to możliwe, że jeszcze nigdy się nie spotkaliśmy. Lucinda Selwyn. - przedstawiła się wyciągając dłoń w stronę młodej kobiety i lekko się skłoniła. - Przez długi czas nie było mnie w Wielkiej Brytanii i jeszcze nie miała okazji oddać się rozrywkom. - dodała. Oczywiście chodziło jej o przeglądanie nowej sztuki i artystów.




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Sklep   19.07.16 19:48

Lyra musiała się bardzo mocno postarać, żeby móc malować. Warunki w jakich się wychowała nie sprzyjały w końcu tak niepraktycznym i nieżyciowym zajęciom, jak sztuka, ale postanowiła zaryzykować i sprawdzić, czy jest w stanie utrzymać się ze swojej pasji. Gdyby się nie udało, zawsze mogłaby zagryźć zęby i poszukać jakiejś normalnej, choć zapewne niekoniecznie satysfakcjonującej pracy. Chociaż teraz, będąc mężatką, nie czuła już przynajmniej tak dużej presji i mogła skupić się bardziej na przyjemności płynącej z malowania oraz na własnym rozwoju.
- W listopadzie można je było obejrzeć na moim debiutanckim wernisażu w galerii lady Avery. Teraz zazwyczaj można mnie znaleźć w pracowni na przedmieściach, gdzie wykonuję część zamówień – powiedziała, po czym opisała, gdzie można znaleźć to miejsce. Nie pamiętała Lucindy z wernisażu, choć przez większość jego trwania stała przy swoich obrazach, opowiadając o nich zainteresowanym, a pracownia była pod jej pieczą właśnie od listopada, Lyra wykonywała tam niektóre obrazy oraz portrety dla klientów, którzy nie wymagali, by malowała ich we własnych dworach. Obrazy niewymagające niczyjego pozowania mogła malować w swojej posiadłości w Norfolk, gdzie Glaucus pozwolił jej przeznaczyć jeden z mniejszych pokoi na domową pracownię.
- Miło mi poznać – rzekła, uśmiechając się do niej pogodnie, zupełnie jakby na moment przestała myśleć o tym, gdzie się teraz znajdują. – Zna pani może Alexandra Selwyna? – zapytała jeszcze, ciekawa, czy Lucinda Selwyn jest bliską rodziną jej przyjaciela. Nie znała zbyt wielu osób z tego rodu, Alex zresztą też nie opowiadał jej zbyt wiele o swojej rodzinie, ale była zwyczajnie zaciekawiona, czy się znają.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Lucinda Selwyn
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-nott http://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 http://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 http://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 http://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
26
Szlachetna
Panna
i just want to live while i'm alive
12
20
0
0
1
0
9
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sklep   21.07.16 18:36

- Niestety nie było mnie tutaj w listopadzie. - powiedziała ze smutkiem. Naprawdę było jej z tego powodu przykro. Było bardzo niewiele rzeczy, dla których była gotowa porzucić swoje wędrownicze życie. Zwykle broniła się przed tym nogami i rękami. Sztuka była czymś do czego wracać było warto. Tak przynajmniej podpowiadała jej intuicja i doza zdrowego rozsądku. - W każdym razie bardzo chętnie obejrzałabym Pani prace i posłuchała o Pani obrazach. Jestem zdania, że każdy z nich ma swoją własną historię do opowiedzenia. Jestem ciekawska i lubię dużo wiedzieć. - dodała posyłając w stronę młodej kobiety uśmiech. Każda wizyta w Mungu była dla niej przekleństwem. Dosłownie. A uwierzcie, że kto jak kto, ale na przekleństwach to ona się znała. Nigdy nie trudziła się nawet spojrzeniem na inną osobę w tym miejscu, a co powiedzieć o rozmowie i całkowicie konstruktywnej wymianie poglądów. Nie widziała w tym miejscu warunków do nawiązywania kontaktów i w tym momencie była naprawdę mile zaskoczona. Kobieta wydawała się być naprawdę miłą i ułożoną osobą, a Lynn naprawdę ceniła to w ludziach pod każdym względem. Słysząc imię swojego kuzyna spojrzała z zainteresowaniem na kobietę. Czasami zapominała, że pod jej nieobecność czas wcale nie stoi w miejscu. - Tak, oczywiście. Jest on moim bliskim kuzynem. - odpowiedziała z uśmiechem. Nic nie mogła poradzić, że przed oczami stanął jej obraz kuzyna. Ale nie takiego jak teraz. Dorosłego. Tylko młodszego. Ona w jakiś sposób zawsze będzie go takim widzieć. - Rozumiem, że Pani także go zna? Są może Państwo zaprzyjaźnieni? - zapytała.




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Sklep   21.07.16 21:22

Lyra pokiwała głową ze zrozumieniem. Ostatecznie lady Selwyn mogła mieć w tym czasie inne zajęcia niż odwiedzanie wernisaży. Nie było jednak powiedziane, że nie mogą spotkać się w innych okolicznościach. Ostatecznie malarska przygoda Lyry dopiero się zaczynała, a zdolne dziewczątko miało jeszcze szanse zabłysnąć kolejny raz.
- W takim razie zapraszam kiedyś do mojej pracowni – powiedziała, wyraźnie ucieszona, że trafiła na kogoś zainteresowanego jej sztuką. Na pewno by się ucieszyła, gdyby Lucinda przyszła kiedyś do jej pracowni pooglądać obrazy i porozmawiać o sztuce. – Chętnie pokażę moje obrazy. Przynajmniej te, które nadal tam mam, bo większość maluję na specjalne zamówienie.
Ucieszyła ją również wieść, że Lucinda znała Alexandra. Jaki ten świat czasami okazywał się mały!
- Znamy się, poznaliśmy się właśnie tutaj jakieś półtora roku temu. Kto by pomyślał, że nawet w tak przygnębiającym miejscu może wydarzyć się coś miłego? – Tak właśnie było. Gdy Lyra trafiła do Munga, Alex, jako początkujący stażysta, niewiele starszy od niej, czasami zaglądał do jej sali i umilał jej nieprzyjemny czas rozmową. Nastolatce łatwiej było wytrzymać te trzy miesiące wiedząc, że jest tutaj ktoś, kto był jej życzliwy i z kim mogła porozmawiać o wielu rzeczach. Później została wypisana i powróciła do Hogwartu na ostatni rok nauki, a gdy już skończyła szkołę, ona i Alex znowu się spotkali, a teraz przyjaciel pomagał jej w zupełnie innej i dosyć tajemniczej sprawie, dotyczącej utraty wspomnień pewnego lipcowego dnia.
- Jeśli go pani widuje, proszę go pozdrowić – powiedziała jeszcze. Chętnie jednak spotkałaby się z nim osobiście, było trochę spraw, o których powinni porozmawiać, no i musieli ustalić termin obiecanej pierwszej sesji z użyciem hipnozy.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Lucinda Selwyn
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-nott http://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 http://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 http://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 http://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
26
Szlachetna
Panna
i just want to live while i'm alive
12
20
0
0
1
0
9
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sklep   22.07.16 10:33

- W takim razie na pewno się pojawię. - powiedziała chcąc uprzedzić kobietę. To nie były puste słowa. Lynn naprawdę potrzebowała czegoś w Londynie co dałoby jej choć na chwile powód do zostania tutaj. Najchętniej od razu teleportowałaby się gdzieś indziej, ale wiedziała, że nie jest to możliwe ani ze względu na własne zdrowie ani ze względu na wszystkich tutaj. Tym bardziej, że już dostała wiadomość od ojca nalegającego na spotkanie. Wiedziała, że będzie to ciężka wizyta tym bardziej, że w stolicy jest już od ponad trzech tygodni, a w do domu jeszcze się nie wybrała. Uśmiechnęła się słysząc, że kobieta zna Alexa. - Oczywiście pozdrowię go jak będę miała ku temu sposobność. W końcu jak to w rodzinie bywa nigdy nie wiadomo, kiedy będzie kolejna okazja na spotkanie. - odparła zgodnie z prawdą. Ich rodzina choć w pewien sposób do siebie bardzo przywiązana nie naciskała na rodzinne spotkania. Sztywność reguł nie była aż tak bardzo rozpatrywana. - Nie będą Panią dłużej zatrzymywać w tym miejscu. Sama z dużą przyjemnością się stąd teleportuje. - powiedziała uśmiechając się z nadzieją. - Naprawdę było mi bardzo miło Panią poznać. Takie spotkania w takich miejscach są naprawdę rzadkością i mam nadzieje, że uda mi się spotkać Panią niedługo w lepszych okolicznościach. Proszę dbać o zdrowie. Życzę udanej reszty dnia. - odparła kłaniając się lekko kobiecie i skierowała swoje kroki w stronę sklepu. Zaopatrzyć się w eliksiry i wiać. Jej plan na dziś.

z.t




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
 

Sklep

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Sklep z ubraniami Gladraga
» Sklep Madame Malkin
» Sklep z eliksirami J. Pippin's
» Sklep Ollivandera
» Sklep Odzieżowy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of Westminster :: Szpital Świętego Munga :: VII piętro: Sklep i herbaciarnia-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17