Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Cassandra Vablatsky

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Cassandra Vablatsky
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t569-cassandra-vablatsky http://www.morsmordre.net/t943-poczta-cassandry#4959 http://www.morsmordre.net/t687-cassandra-vablatsky http://www.morsmordre.net/f94-ulica-smiertelnego-nokturnu-17 http://www.morsmordre.net/t1510-cassandra#13947
Uzdrowicielka, szabrowniczka, współpracuje z Paliczkami
27
Czysta
Panna
A ty, czy ty, już rozumiesz, że: czy chcesz, czy nie, czeka na nas
ś m i e r ć.
0
0
5
29
5
1
0 (10)
0
Jasnowidz

PisanieTemat: Cassandra Vablatsky   03.10.15 2:24


Czarna błyskawica spala czarny kwiat,
czarne słońca gasną, wschodzi czarny nów -
śpieszmy się, nim czarny dzień powróci znów.



Wartość żywotności postaci: 200

żywotnośćzabronionekarawartość
81-90%brak-5162-180
71-80%brak-10142-161
61-70%zaklęcia z st > 90; potężne ciosy w walce wręcz-15122-141
51-60%silne ciosy w walce wręcz-20102-121
41-50%blokowanie ciosów w walce wręcz i kontratak-3082-101
31-40%metamorfomagia, animagia-4062-81
21-30%uniki, legilimencja, zaklęcia z ST > 70-5042-61
11-20%teleportacja (nawet po ustaniu zagrożenia), oklumencja, odskoki w walce wręcz-6022-41
1-10%Postać odczuwa skrajne wycieńczenie i musi natychmiast otrzymać pomoc uzdrowiciela, inaczej wkrótce będzie nieprzytomna (3 tury).-701-21
0Utrata przytomności
[bylobrzydkobedzieladnie]




Noc była piękna jak sen, a śmierć -
Śmierć była jeszcze piękniejsza.



Ostatnio zmieniony przez Cassandra Vablatsky dnia 10.07.17 22:58, w całości zmieniany 9 razy
Powrót do góry Go down
Cassandra Vablatsky
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t569-cassandra-vablatsky http://www.morsmordre.net/t943-poczta-cassandry#4959 http://www.morsmordre.net/t687-cassandra-vablatsky http://www.morsmordre.net/f94-ulica-smiertelnego-nokturnu-17 http://www.morsmordre.net/t1510-cassandra#13947
Uzdrowicielka, szabrowniczka, współpracuje z Paliczkami
27
Czysta
Panna
A ty, czy ty, już rozumiesz, że: czy chcesz, czy nie, czeka na nas
ś m i e r ć.
0
0
5
29
5
1
0 (10)
0
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Cassandra Vablatsky   06.01.16 17:30

Sny i retrospekcje[bylobrzydkobedzieladnie]




Noc była piękna jak sen, a śmierć -
Śmierć była jeszcze piękniejsza.



Ostatnio zmieniony przez Cassandra Vablatsky dnia 04.09.17 20:12, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Cassandra Vablatsky
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t569-cassandra-vablatsky http://www.morsmordre.net/t943-poczta-cassandry#4959 http://www.morsmordre.net/t687-cassandra-vablatsky http://www.morsmordre.net/f94-ulica-smiertelnego-nokturnu-17 http://www.morsmordre.net/t1510-cassandra#13947
Uzdrowicielka, szabrowniczka, współpracuje z Paliczkami
27
Czysta
Panna
A ty, czy ty, już rozumiesz, że: czy chcesz, czy nie, czeka na nas
ś m i e r ć.
0
0
5
29
5
1
0 (10)
0
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Cassandra Vablatsky   10.07.17 23:21

1955Lipiec
14, popołudnie | Bernadette | Lecznica
Stałam tak nieopodal holu, kątem oka dostrzegając już widmo wejściowych drzwi i powoli rozumiejąc, że sama wpędziłam się w pułapkę; nie ruszałam się jednak, starając się zapamiętać każde ze słów, które padły, choć nie udawałam nawet przed samą sobą, że w pełni rozumiem ich znaczenie. Skinęłam lekko głową, niepewna, które ze słów w danej chwili byłoby odpowiednie (że tak zrobię? że rozumiem? że doskonale to wiem? że niepotrzebnie powtarza to kolejny raz?).

Sierpień
3, południe | Fawley, Vitalij | Zagajnik
Taktownie odwracałem wzrok i udawałem, że nic nie słyszę, kiedy Cassandra nachylając się do ucha Fawleya wyszeptała przepowiednię mogącą równie dobrze być groźbą. Kruk? Nie znałem się na symbolice, ale nie musiałem, wystarczyło mi jedno spojrzenie na nagle zbielałą twarz mężczyzny, z której w mig zniknął poprzedni dobry humor. Sztywna odpowiedź, oznaka zdenerwowania. Pożałowałem, że nie mam przy sobie różdżki. Gdybym ją miał moja dłoń na pewno by się już na niej zacisnęła, by w razie czego obronić Cassandrę i małą Lysę przed tym głupcem. Czy nie wspominałem wcześniej, że lepiej swojej przyszłości nie znać?

3 sierpnia | Burke, Rita | Lecznica I, II
Podszedł maksymalnie blisko, by móc zastukać do środka. Nie miał jednak sposobności by dostatecznie mocno walić w drzwi, kiedy na rękach nadal trzymał Ritę. Zwłaszcza, że każda kolejna próba zagrażała osunięciem się jej, a co za tym idzie, również wbijaniem się szkła, które nadal tkwiło w jej plecach. Obrócił się odpowiednio, by odepchnąć przeszkodę ramieniem. Po drugiej próbie rygiel ustąpił i drzwi stanęły otworem. Zapach zgnilizny wtargnął do jego płuc, kiedy wymijał szerokim łukiem legowisko trolla z hodowli Yaxleyów.

4 sierpnia | Vasyl, Vitalij | Wybrzeże I, II
Dlaczego czujesz zawód, Vasilly? Czy to ulga? Trudno rozróżnić. Trudno się poznać. Nic nie jest takie jak dawniej, nawet lęki, nawet euforie – nie wiedział, czy to ułuda, czy to prawdziwe. Nie wiedział nic. To go przerażało. Ta niewiedza, to rozstrojenie. Histeria odbijająca się w ciemnych, niespokojnych oczach.

Wrzesień
25 września | Alan | Pokątna, Tower
Tylko idiota pomyliłby ją z prawdziwą lady, doprawdy, tylko idiota mając przed sobą wyperfumowanego, nienagannie ubranego i uczesanego mężczyznę oraz kobietę, po prostu kobietę, ubraną tak jak obierała się Cassandra – na ile było ją w gruncie rzeczy stać i na ile siliła się, aby dobrze wyglądać.

Październik
31 października | Noc Duchów | Teatr I, II, III
Choć strumień ognia poprzedziła fala gorącego powietrza, to jednak nie zrobił ci on krzywdy. Ba, niczym średniowieczna czarownica na stosie poczułaś jedynie przyjemne łaskotanie na skórze, gdy płomienie przez chwilę tańczyły na twym ciele. Sukienka zajęła się ogniem, lecz nie zwęgliła się. W jednej chwili żywioł zniknął, nie pozostawiając po sobie żadnych śladów - ani na twej skórze, ani na ubraniu.  

Listopad
10 | Graves | Nokturn
Nie znosił tych nadumanych paniczyków z perfumowanymi szatami, wypomadowanymi włosami, buźkami gładkimi jak pupcia niemowlaka i gładkimi dłońmi, które nigdy nie miały do czynienia z żadną pracą. Bo przerzucania papierków za biurkiem, gryzmolenia podpisów ze swym ważnym nazwiskiem i rżnięcie sekretareczek raczej nie wiązało się z wysiłkiem. Z prawdziwą pracą.

Grudzień
6 | Cornelia | Lecznica
Nie powinna przychodzić, co do tego nie było najmniejszych wątpliwości. Ale okazywało się, że składało się na to o wiele więcej czynników, niż mogłaby się spodziewać - chodziło już nie tylko o samo zasypywanie ran solą czy poszukiwanie... czego, zrozumienia? w miejscu, w którym zawsze natrafiała prędzej na specyficzny rodzaj wyższości, na ciągłe negowanie optymizmu, który pomimo wszelkich przeszkód tlił się niegdyś w Cornelii?

24 | Ramsey | Lecznica
Każdy jej ruch zawracał mu głowę. Kierował tam wzrok choć wcale nie uznawał to za istotne, a po prostu przyjemne. W jej towarzystwie czuł się hedonistą, który za kroplę egoistycznej swawoli mógłby zrobić wszystko. A przecież na co dzień był zbyt poukładany, chłodny w ocenie i pochłanianiu takich drobnych gestów i emocji.  



[bylobrzydkobedzieladnie]




Noc była piękna jak sen, a śmierć -
Śmierć była jeszcze piękniejsza.



Ostatnio zmieniony przez Cassandra Vablatsky dnia 04.09.17 20:11, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Cassandra Vablatsky
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t569-cassandra-vablatsky http://www.morsmordre.net/t943-poczta-cassandry#4959 http://www.morsmordre.net/t687-cassandra-vablatsky http://www.morsmordre.net/f94-ulica-smiertelnego-nokturnu-17 http://www.morsmordre.net/t1510-cassandra#13947
Uzdrowicielka, szabrowniczka, współpracuje z Paliczkami
27
Czysta
Panna
A ty, czy ty, już rozumiesz, że: czy chcesz, czy nie, czeka na nas
ś m i e r ć.
0
0
5
29
5
1
0 (10)
0
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Cassandra Vablatsky   24.08.17 23:30

1956Marzec
3 | Tilda, Lysa | Lecznica
Spoglądała więc na pająki jak zahipnotyzowana, nie kontrolując faktu, że jej usteczka zaczęły się lekko rozchylać; plotły sieci stworzone jakby ze srebra, mieniące się w słabym świetle, przejmujące swoim pięknem. Lysa nie wiedziała jeszcze, że pająków można się bać, że u niektórych wywoływały strach, u innych skrajne obrzydzenie - w jej proroczych snach były przyjaciółmi, nie stanowiły zagrożenia, symbolizowały czasem tych, którzy byli jej najbliżsi. Jej pojmowanie świata było dziwne; tak dziwne jak fakt, że po skąpanym w mroku Nokturnie błąkała się czasem drobna siedmiolatka o bladych policzkach i niecodziennie dojrzałym spojrzeniu.

24 | Ramsey | Mieszkanie Ramseya
Błękitną sakiewkę zostawił przy sobie, schowaną głęboko w sypialnianej szufladzie, pomiędzy braniami. Nie mógł się oprzeć, by nie sprawdzić jej zawartości, nie uważając, by czynił coś złego. Prawda mu się należała. To z jej powodu miał za sobą kolejną, nieprzespaną noc. Jej zawartość jednak wymagała rozmowy. Poważnej rozmowy między nimi. Dlatego nie mógł dołączyć jej do przesyłki, uznając ten rozdział za niezakończony i wymagający wspólnie spisanego epilogu.

26 | Ignotus | Wesołe miasteczko I, II
- Ramsey - powtórzyłem jak echo. Nie był moją decyzją, nie moim wyborem było oddanie go. Nie miałem wpływu na jego wychowanie. Na nic. Przyjrzałem się Cassandrze bardzo uważnie i długo, w zupełnym milczeniu ważąc słowa, przetwarzając informacje. I nie powiedziałem zupełnie nic odwracając się znów do wędki i po raz trzeci wyciągając ją z wody.

Kwiecień
6, poranek | Alisa | Lecznica
Burknęła coś niewyraźnie pod nosem, a jej usta wykrzywiły się w smutną podkówkę. Czasami żałowała, że brakowało jej odpowiedniego obycia towarzyskiego - zdecydowanie łatwiej byłoby jej wymyślić wówczas odpowiednią ripostę. Czas jednak płynął, a w głowie miała pustkę. Po kolejnych ciągnących się sekundach nie było już sensu nawet nad tym rozmyślać bo dziwnym byłoby komentować coś z takim opóźnieniem. Nadąsała się więc trochę nie rozumiejąc jak Cassandra i Ramsey robili to, że czuła się przy nich jak dziecko. Tak po prostu. Leżała więc chwilę w ciszy, czując, jak rzucone zaklęcie wywołuje na jej plecach uczucie swędzenia.

14, wieczór | Samuel | Czerwony Imbryk
Niedługo potem sam wędrował uliczką, daleko od pachnącego herbatą lokalu. Doki śmierdziały szlamem, ale Samuel tego nie czuł. Nad jego ramieniem unosił się szary, papierosowy dym, a ciężkie kroki kierował do dudniącego niedaleko wejścia, portowej speluny.

15, wieczór | Ramsey | Poddasze
Jej głos dźwięczał gdzieś za nim, cicho i niewyraźnie, choć z trudem wypowiadane słowa tworzyły się tuż gdzieś koło jego ucha. Nie słuchał, nie słyszał, nie reagował, choć doskonale wiedział o co go prosi. Nie był skupiony na niczym innym niż na niej, choć w chwili zagrożenia nie potrzebowałby czasu, by stanąć w gotowości. Nie obchodził go jej protest, ani odmowa. W tej chwili nie miała dla niego znaczenia, nawet jeśli z jej zdaniem liczył się jak z żadnej innej kobiety, którą znał. Był gotów przysiąc, że on się nie zjawi, nie dzisiaj, nie będzie zdekoncentrowany, lecz wciąż pochłonięty był czymś innym, instynktownie przeczuwając, że lada moment wszystko zniknie, pęknie jak bańka mydlana.

17, wieczór | Mulciberowie | Lecznica
Nie traktowałem jej groźby poważnie. W tym stanie nie byłaby w stanie nie tylko przegryźć mi tętnicy, ale nawet zbliżyć się do mojej szyi. Udałem jednak, że jej słowa zrobiły na mnie wrażenie i nie podszedłem bliżej. Cassandra kuliła się przede mną przerażona i zagubiona. Gdybym zbliżył się bez jej zgody, mógłbym wzbudzić w niej tylko panikę i chęć bronienia Lysandry przed zagrożeniem, które dla matki gotowej umrzeć za własne dziecko, wcale jeszcze nie minęło. Nie miałem jej za złe, że mi nie wierzy, chociaż nigdy jej nie okłamałem. Nie była sobą. Żeby dojść do siebie, musiała odpocząć. I tu zataczaliśmy koło. Nie zamierzałem wyjść, dopóki nie położy się bezpiecznie do łóżka, a ona nie zamierzała kłaść się do łóżka dopóki nie wyjdę. Z naszej dwójki to jednak ja mogłem pozwolić sobie na oczekiwanie. Byłem w dużo lepszej formie niż Cassandra, nie mdlałem z wycieńczenia. Dla odmiany.

24, popołudnie | Rodzina Lovegood | Jadalnia
Może poza wyjątkowo trafionym towarzystwem o wyjątkowo ironicznym usadzeniu. Spotkania rodzinne nie były wcale takie złe, stwierdził w duchu. Może gdyby Graham żył, Vasyl żył, a ich matka nie była sprzedajną dziwką też napelnialiby kielichy krwią swoich wrogów, choć o wiele bardziej prawdopodobne wydał mu się stojący pod ścianą Vasyl i oni rzucający nożem do jabłka w jego zębach. Cassandra mogłaby rzucać nożem i widelcem. Unosząc wzrok na Aarona pomyślał też, że mogliby tego spróbować w przyszłości. To świetnie rozluźnia atmosferę.

28, wieczór | Śmierciożercy | Lecznica
Obserwowałem jak leczy Rowle'a, który najwyraźniej nie zdawał sobie sprawy, że w tym momencie jest całkowicie zdany na łaską bądź niełaskę swojej uzdrowicielki i obrażanie jej nie jest najrozsądniejszym pomysłem. Może jego niebezpieczna przygoda poturbowała go na tyle, że stracił instynkt samozachowawczy. Zachowywał się jak niecierpliwy pięciolatek, któremu mama nakleja plasterek na obdarte kolano, a on za wszelką cenę nie chce dać po sobie poznać, że go boli. Odszukałem w pomieszczeniu Lysandrę.

30, poranek | Samantha | Lecznica
Następnych swoich poczynań raczej nie będzie pamiętała. Działała raczej nieświadomie, kierowana poleceniami i pomocnymi rękami uzdrowicielki. Odpłynęła już prawie całkowicie. Podała rękę, jej mięśnie automatycznie poszły w ruch - ostatni, na więcej już nie było stać jej organizmu - i przy pomocy swojej ratowniczki trafiła na rozłożony na podłodze koc. Nie było jej niewygodnie, nie było jej zimno. Nie było jej już w ogóle.

30, popołudnie | sir Burke | Lecznica
Nie znał się na magii leczniczej, a przynajmniej nie tak dobrze jak Cassandra. Liznął jedynie podstaw podczas jednej z wielu podróży, by móc poradzić sobie z drobniejszymi ranami, które na takich wyjazdach były pewnikiem. Czasem zastanawiał się czy nie byłoby rozsądnie nauczyć się czegoś więcej, jednak magia lecznicza była na tyle skomplikowaną dziedziną, że nie dało się jej dzielić z niczym innym. A Edgar nie potrafił zrezygnować z klątw, którym poświecił spory kawałek swojego życia, i chyba wolał całą uwagę skupić na nich niż połowicznie studiować kilka rzeczy na raz. Nie lubił wielozadaniowości; wolał ustalić konkretny plan i wykonywać go krok po kroku. Nie zawsze było to możliwe, szczególnie na Nokturnie, który wolał działać w chaosie. A może po prostu inaczej nie potrafił.
[bylobrzydkobedzieladnie]




Noc była piękna jak sen, a śmierć -
Śmierć była jeszcze piękniejsza.



Ostatnio zmieniony przez Cassandra Vablatsky dnia 16.10.17 17:55, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Cassandra Vablatsky
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t569-cassandra-vablatsky http://www.morsmordre.net/t943-poczta-cassandry#4959 http://www.morsmordre.net/t687-cassandra-vablatsky http://www.morsmordre.net/f94-ulica-smiertelnego-nokturnu-17 http://www.morsmordre.net/t1510-cassandra#13947
Uzdrowicielka, szabrowniczka, współpracuje z Paliczkami
27
Czysta
Panna
A ty, czy ty, już rozumiesz, że: czy chcesz, czy nie, czeka na nas
ś m i e r ć.
0
0
5
29
5
1
0 (10)
0
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Cassandra Vablatsky   04.09.17 20:10

1956Maj
1, noc | Neala | Obrzeża Waltham
- Złe kobiety chyba nie są mamami. – zawyrokowałam kiwając głową na to, ze zgadzam się z tym, co powiedziała. Przestąpiłam sobie z nogi na nogę. – W sercu dobroć trzeba mieć, żeby postawić kogoś wyżej niż siebie samego. A to przecież chyba właśnie matki robią. – wypowiedziałam na głos myśli, właściwie często wypowiadałam na głos myśli, bo takie więzione w głowie szybko zawadzać zaczynały i pałętały się niepotrzebnie.

4, popołudnie | Deirdre | Lecznica
Była. Była piękna, była mądra, była jej opiekunką i pomogła przetrwać najcięższe chwile: a teraz przyszła kolej na to, by to ona roztoczyła nad nią prawdziwą ochronę. Palce Deirdre przesunęły się z policzka na pełne usta Cassandry, obrysowała je delikatnie, w zamyśleniu. Przetrwają tą potworną burzę razem: czyż nie były najsilniejszymi kobietami w Londynie, albo i w całym Królestwie?

9, popołudnie | Ciężka praca| Lecznica
Podanie choremu trucizny zamiast leku byłoby nie tylko ujmą na jej honorze - ale i zapewne gwoździem do trumny dobrej renomy tego miejsca. Była uzdrowicielką, która nie popełniała błędów. Nie zdobiąc fiolek żadną etykietką, porozstawiała na je stojaczkach znajdujących się wzdłuż regału, od razu chwytając między palce kilka mieszanek przeciwbólowych - powinna zerknąć do lazaretu i sprawdzić, jak mają się jej podopieczni.

13, popołudnie | Ramsey | Lecznica
Nie szach-mat, kochanie. Na tej planszy nie pozostał już żaden hetman, wszystkie figury zostały zbite, pozostawiając na szerokim polu dwie samotne figury, które nie mogły się zbić wzajemnie, a jedynie unikać przez wieczność. Ruch w stronę zagrożenia był zakazany gra dobiegła końca i nie miała swego zwycięzcy. Oboje stali się więc przegranymi tej rozgrywki. Zapędził się w kozi róg, pozwolił, by ta partia straciła cały sens.




Noc była piękna jak sen, a śmierć -
Śmierć była jeszcze piękniejsza.

Powrót do góry Go down
 

Cassandra Vablatsky

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Cassandra Vablatsky
» Lysandra Vablatsky

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Woreczki z wsiąkiewki-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17