Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Bellona Greyback

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Bellona Lovegood
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t1565-bellona-greyback http://www.morsmordre.net/t1574-mars#15674 http://www.morsmordre.net/t1573-bell#15671 http://www.morsmordre.net/f181-trout-road-45 http://www.morsmordre.net/t1749-bellona-lovegood#20570
hodowca i treser chartów angielskich
25
Czysta
Zamężna
Tygrys, tygrys w puszczach nocy
Świeci blaskiem pełnym mocy.
Czyj wzrok, czyja dłoń przelała
Grozę tę w symetrię ciała?
19
11
0
0
0
0
2
5
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Bellona Greyback   14.10.15 15:08


Bellona Greyback

Data urodzenia: 12.01.1931
Nazwisko matki: Spencer-Moon
Miejsce zamieszkania: obrzeża Londynu
Czystość krwi: czysta ze skazą
Status majątkowy: średniozamożna
Zawód: hodowca i treser chartów angielskich
Wzrost: 168 cm
Waga: 55 kg
Kolor włosów: grzywa testrala z nutą ultramaryny
Kolor oczu: niebieski
Znaki szczególne: -


Noce są trudne. Atramentowe, nasycone nutą karmazynu. Gdy opadną powieki, gdy senny piasek Morfeusza oblepi moje rzęsy w kolorze węgla, słyszę mrożące krew w żyłach drapanie drewnianych drzwi. Towarzyszy mu zawsze głuchy skowyt czegoś, co nie jest człowiekiem, ale nie jest też wilkiem. Serce natrętnie przyspiesza, ciało rzuca się po wymiętej pościeli. Kiedy czuję, że dłużej nie mogę, wyrywam się z objęć nocnego koszmaru, krzyk plami moje usta, otwieram szeroko oczy, jednocześnie próbując złapać pierwszy oddech. Ciemność ogarnia mój wzrok, srebrzysta poświata księżyca stanowi jedyną dekorację przestrzeni. Mijają sekundy, potem minuty, zanim uświadamiam sobie, że to wszystko to tylko widmo przeszłości. Coś, co jest za mną. Chcę wierzyć, że nigdy nie wróci. Że to rozdział, który się zakończył i nigdy nie rozpocznie się pisać od początku, zataczając błędne koło. Splątany w odmętach czasu nie znajdzie do mnie drogi powrotnej. Co dzień staram się gubić ten trop, którym mógłby podążyć. Co dzień obracam się za siebie, aby z ulgą przyjąć fakt, że mnie nie śledzi.
Czyżbym mogła zacząć żyć na nowo?



Wuj mój był Ministrem Magii. Jego siostra, matka moja, czuła obrzydzenie na samą myśl o swojej rodzinie. Dążyła ona do poszerzania swych wpływów w magicznym świecie. Silnie upolityczniona, skrupulatnie od kilku pokoleń okupowała wszelakie stanowiska w Ministerstwie. Dbano o czystość krwi, o bogate zamążpójście. O skandalach nie mogło być mowy. Panna Spencer-Moon musiała mieć nieposzlakowaną opinię, nienaganne maniery; miała lśnić niczym najjaśniejsza gwiazda na szerokim niebie. A ona chciała się bawić, korzystać z życia, oddychać pełną piersią. Szczególnie u boku swego wybranka mugolskiej krwi. Był przystojny, inteligentny i dowcipny, lecz biedny. Jej to nie przeszkadzało; te motyle w brzuchu, cisnący się na twarz szeroki uśmiech – to było tak piękne, że chciała z tego czerpać wszelkimi garściami.
Spotykali się nad jeziorem nieopodal lasku, codziennie wieczorem, o tej samej porze. Przechadzali się wokół wodnej tafli rozmawiając o sztuce, życiu, marzeniach. Nic bardziej romantycznego nie mogło ich spotkać, prawda? Taka szkoda, że pewnego wieczora wyskoczył ku nich wilkołak, a zakochany pan pierwszy zmył się z miejsca zdarzenia, pozostawiając moją matkę na pastwę bestii. Kobieta nie zdążyła uciec, stworzenie ją zaatakowało, a ona postanowiła pomimo zagrożenia teleportować się. Dlatego oprócz likantropii nabawiła się również ran rozszczepieniowych. Na długie miesiące zaginęła z historii rodziny.



Legendy głoszą, że Greybackowie od zawsze byli naznaczeni klątwą wilkołactwa. Zaczęło się jeszcze w średniowieczu, kiedy Oktawiusz Greyback zabił wilka z królewskiego lasu; Merlin, będący sługą władcy, za znieważenie dziedzica, zamienił kłusownika w potworną bestię, która zabijała w każdą pełnię. Od tamtej pory podobno każde jedno pokolenie naszej rodziny miało problemy z tymi potworami. A to członek klanu zostawał zarażony likantropią, a to inny wilkołak zabijał członka Greybacków, pozostawiając jego najbliższych w ogromnej żałobie. Nie wiadomo ile jest prawdy w tych podaniach, ja wiem jedno – wilkołactwo było obecne w naszym życiu od zawsze. Zupełnie, jak gdyby niewidzialne macki przeznaczenia oplatały nasze geny od początku istnienia. Czasem czułam się jak bohaterka jakiejś antycznej tragedii, gdzie bohater im bardziej próbuje walczyć ze swym losem, tym bardziej w nim grzęźnie, nie mogąc powstrzymać swej zguby. Może jestem współczesną Antygoną?



Greybackowie byli także zaznajomieni z naturą. Budowali najlepsze magiczne kusze do polowań; potrafili poruszać się na każdym, nawet najbardziej niesprzyjającym terenie. Rozumieli także mowę zwierząt – ich zwyczaje, mowę ciała. Mój pradziadek założył renomowaną hodowlę chartów angielskich, tresowanych specjalnie na psy gończe. Te magiczne psy były szybkie i zwinne, w dodatku bardzo uparte – idealnie nadawały się do polowań i tropienia. Dziadek mój rozmawiał z wilkami, lecz godnie przejął rodzinną spuściznę, tak samo jak mój ojciec. On jednak nie rozmawiał z tymi zwierzętami; żył z wyrobu kusz, polowań i hodowli psów. Do momentu, w którym jeden z jego braci został rozszarpany przez wilkołaka. Wtedy kierowany żądzą zemsty zatrudnił się w Ministerstwie, w Brygadzie Ścigania Wilkołaków. W tamtym momencie nie wiedział jeszcze, jak los okrutnie z niego zakpi. Jeszcze nie czuł, jak niewidzialna pętla powoli zaciska się na jego szyi, nie słyszał, jak przeznaczenie śmieje mu się prosto w twarz. Z drugiej strony, gdyby nie ta samospełniająca się przepowiednia… nie byłoby mnie tutaj teraz. Ani nigdy. Zrodziłam się z bólu i tragedii mojego ojca, chociaż nigdy nie chciałam uwierzyć, że jestem… przeklęta.

Latona Spencer-Moon wróciła na łono rodziny po kilku miesiącach niezbyt legalnego leczenia na Śmiertelnym Nokturnie. Rodzicom oznajmiła, że potrzebowała chwili dla siebie. Nikt nie dociekał, lecz kobieta miała z tego powodu dużo nieprzyjemności (wszak kampania wyborcza była znów w toku!). Było to niczym w porównaniu z tym, że teraz była… t y m c z y m ś. Brzydziła się siebie jeszcze bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Postanowiła nikomu nie mówić o swojej przypadłości; co pełnię wychodziła z domu i barykadowała się w jednej z opuszczonych chat znajdujących się w pobliskim lesie. Niestety, pewnego dnia padła decyzja rodziców o tym, aby wydać ją za mąż. Do tej pory nie wiadomo, jak to się stało, że Latona miała poślubić Franka Greybacka. Podobno Greybackowie wyłożyli sporą sumę, aby móc się wkupić w upolitycznioną rodzinę Spencer-Moon, ale to tylko pogłoski. Faktem było ich małżeństwo i wzrastający niepokój świeżo upieczonej żony: jak ma pogodzić życie rodzinne z byciem bestią?



Urodziły się dwie: Minerwa i Bellona. Moje oczka w głowie. Tylko dlaczego Minerwa była taka drobna, taka chorowita, taka niestabilna? Frank zaczął na nią krzywo patrzeć. Nie miał syna, a jedna z córek okazała się niezdatna do niczego. Słyszałam, jak mówił do swojego sługi, aby się jej pozbył. Byłam przerażona, ale udało mi się go uprzedzić; pod osłoną nocy oddałam Minerwę mojej drogiej przyjaciółce i kazałam jej wywieźć ją jak najdalej, a także zapewnić godne warunki bytowe. Przekupiłam sługę, aby twierdził, że pozbył się małej. Frank był zdziwiony, lecz dziwnie ukontentowany. Ja wylewałam łzy każdego wieczoru. Opieka nad Belloną nie sprawiała mi już takiej radości. Frank zakazał mówienia jej o bliźniaczej siostrze. Byłam zdruzgotana. Czy naprawdę to z nim miałam spędzić całe swoje życie? Czasem żałowałam, że żyje. On. Miałam coraz czarniejsze myśli. Kiedy okazało się, że nie urodzę więcej dzieci, zrobił z Bellony swojego następcę. Zabierał ją na polowania, zaznajamiał z chartami. To wtedy objawił się jej talent do rozmowy z psami. Frank był zachwycony, że zdolność zwięrzecoustości nie zaginęła wśród jego przodków. Nawet chyba zapomniał, że ma do czynienia z córką, a nie z synem. Mnie to przerażało, szczególnie, że nie pozwolił mi jej stroić w sukienki czy zaplatać warkoczy. Moja słodka Bell wyrastała na jakiegoś dzikusa.



Nie wiadomo, dlaczego Latona wracając późną porą do domu, zamieniła się w wilkołaka. Nie było przecież pełni. Być może to kwestia stresu, życia w ciągłych nerwach. Jedno jest pewne: tej nocy usłyszałam drapanie do drzwi, głuchy skowyt. Miałam może siedem lat. Stanęłam na piętrze, trzymając się kurczowo balustrady. Ojciec w popłochu próbował zaryglować drzwi, potem chwycił specjalną kuszę, ze strzałą obleczoną srebrem. Bestia wtargnęła z hukiem do środka, zdążyła ranić tatę. Szczęśliwie zdołał odskoczyć i przedziurawić potwora, by ostatecznie ten mógł paść jak długi na drewnianą podłogę. Kilka chwil później wtoczył się do domu uzbrojony po zęby sąsiad, który zauważył całe zajście. Wtedy żadne z nas jeszcze nie wiedziało kim jest martwe ciało leżące na posadzce. Dopiero nad ranem okazało się, że to nikt inny, jak moja matka. Wyglądała przerażająco z pustymi oczami, skąpana w ciemnej posoce krwi. Ojciec nic nie powiedział, odwrócił wzrok, powiadomił swoich teściów i wraz z sąsiadem wykopali głęboki dół niedaleko lasu. Po prostu wrzucili tam jej zwłoki i przykryli ziemią. Nie było żadnego pogrzebu, wzmianki o czymkolwiek związanym z młodą jeszcze kobietą. Spencer-Moon oznajmili wszystkim zainteresowanym, że Latona podupadła na zdrowiu i leczy się w ośrodku we Francji. Nikt nie mógł się dowiedzieć, że była wilkołakiem, plugawą bestią, która zhańbiła ród. Ojciec zaś zbzikował. Polowania urządzał coraz częściej, zawsze wracając ze zdobyczą. Na okrągło jedliśmy mięso, koniecznie krwawe. Po miesiącu miałam już dość, ale nie byłam w stanie sprzeciwić się ojcu. Widziałam, że stawał się coraz bardziej rozdrażniony i niecierpliwy. Widziałam, że stał się okrutny nawet dla chartów, rozwijając poboczną hodowlę agresywnej wersji tych zwierząt. Mówił, że ma dużo kupców na tego typu psy, które niby miały być obronnymi. Byłam mała, ale wiedziałam doskonale co się święci. Milczałam.



Kiedy skończyłam jedenaście lat, otrzymałam list z Hogwartu. Kilka miesięcy później byłam już w tej magicznej placówce. Tiara przydzieliła mnie do Slytherinu. Byłam dość towarzyska i lubiana, chociaż lepiej dogadywałam się z chłopcami niż dziewczętami. Dziewczęcego uroku nie miał kto ze mnie wydobyć, matki praktycznie nie było w moim życiu. Wydawałam się być dzika, kanciasta, wręcz przykra. Miałam specyficzne poczucie humoru, te zresztą zostało ze mną do dziś. Ale mimo to zdawać by się mogło, że pomimo pokrętnego dzieciństwa byłam całkiem normalnym dzieckiem, potem nastolatkiem. Wszystko zmieniło się w wakacje, kiedy miałam przejść do szóstej klasy. Podczas wieczornego spaceru zostałam napadnięta. Pobito mnie i zgwałcono, nie pozostawiając żadnej szansy na obronę. Byłam przerażona i sparaliżowana jednocześnie. Ktoś bezpowrotnie ukradł moją godność, coś, czego miałam pilnować jak oka w głowie. Po dziś dzień pamiętam tamten ból, obrzydzenie do siebie, złość do napastnika i jego okropny zapach, który wydzielał. Przez dłuższy czas nie mogłam się go pozbyć z siebie, ilekroć się kąpałam, odnosiłam wrażenie, że nim przesiąkłam. Że śmierdzę i ojciec się dowie. Nie chciałam mu mówić, nie chciałam, aby był na mnie zły. Zamknęłam się w sobie szczelnie, postanawiając, że nikt nigdy nie dowie się o moim upadku. Wiedziałam tylko, że kiedyś się zemszczę. Znajdę go i wymierzę mu karę.



Nie poznałem Bellony, kiedy wróciła po wakacjach. Wyglądała na poważną, nieugiętą, wiecznie milczała. Pewnego dnia zdenerwowałem się na jej kuzyna, który nie oddał mi pożyczonych pieniędzy. Biłem go, sądząc, że nikt nas nie widzi. Bell wtedy podeszła do nas, wprawiając mnie w konsternację. Chciałem jej grozić, aby siedziała cicho, a ona spytała jedynie, za co jej krewny właśnie oberwał. Kiedy powiedziałem jej o długu, pokiwała jedynie głową, a zaraz potem się uśmiechnęła. Tak przerażająco. Zwróciła się do kuzyna, ze słowami: Trzeba się wywiązywać z umów, Tyberiuszu. Nic więcej. Odeszła, zostawiając nas w milczącym zdziwieniu. Ani on, ani ona nie powiedzieli nikomu o całym zajściu. Zastanawiałem się nad tym, czy może to nie wina głębokiego konfliktu między nimi, ale byłem później świadkiem kilku podobnych zachowań Greyback. Słowo daję, ta dziewczyna zaczęła mnie przerażać.



Kiedy miałam dwadzieścia lat, zmarł mój ojciec. Zostawił mi hodowlę chartów angielskich. Niestety, ale produkcję magicznych kuszy musiałam przekazać kuzynowi, sama nie podołałabym z tym wszystkim. Być może Frank nie byłby zadowolony z takiego obrotu spraw, acz ostatecznie wszystko zostało w rodzinie, opatrzone nazwiskiem Greyback, to było moim priorytetem. Moje życie nie było wcale ciekawe, nie opiewało w większe zwroty akcji. Do pewnego momentu. W którym to odwiedził mnie pewien kupiec. Chciał nabyć najlepszego charta z miotu, oferował mnóstwo pieniędzy. Kiedy poczułam jego zapach, od razu wróciła fala wspomnień. Już wtedy w mojej głowie układał się straszny plan, okrutna zbrodnia, którą chciałam dociągnąć do końca. Odpowiedziałam, że mam taki jeden okaz i żeby się zgłosił za miesiąc, kiedy zamknę już kwestię tresury. Nie podejrzewał mnie o nic, przecież wyglądałam niewinnie, nawet zaczęłam nosić bogate sukienki.
Po miesiącu wrócił, a ja miałam wszystko przygotowane. Odprowadziłam go do zagrody, w której rzekomo miał się znajdować odpowiedni pies. Zamknęłam za nim drzwiczki, wydałam komendę, a on był tak zaskoczony, że atakuje go chmara chartów, że nie zdążył zareagować, wyciągnąć różdżki czy zrobić coś innego. Patrzyłam zachłannie jak jego ciało zostaje rozrywane, chłonęłam jego milknący krzyk bólu. Lubiłam myśleć, że chociaż w połowie cierpi jak ja, z drugiej strony byłam zawiedziona, że jego męki kończą się tak szybko.



Naturalnie, zatarłam wszelakie ślady po tym, co zrobiłam. Niestety, mężczyzna miał rodzinę, sprawą zainteresowały się służby. Minęły trzy lata, lecz ja wciąż mam wrażenie, że wszyscy mi się bacznie przyglądają. Dlatego staram się nie robić nic niestosownego, wtapiać się w tłum, nie wychylać się. Nie śpię spokojnie, myśląc, że w pewnym momencie sprawa się wyda. Nie chcę, aby ktokolwiek się o tym dowiedział. Musiałabym przepraszać i żałować.
Nie żałuję.




Patronus: Nigdy nie udało mi się wyczarować patronusa, zatem nie wiem, jaką formę mógłby przybrać.


Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 19 (+4, różdżka)
Zaklęcia i uroki: 11  (+1, różdżka)
Czarna magia: 0 Brak
Magia lecznicza: 0 Brak
Transmutacja: 0 Brak
Eliksiry: 0 Brak
Sprawność: 5 Brak
JęzykWartośćWydane punkty
Język ojczysty: angielski II0
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
AnatomiaI2
AstronomiaI2
Historia MagiiI2
KłamstwoII10
ZielarstwoI2
ONMSIII25
SpostrzegawczośćI2
Ukrywanie sięII10
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
EkonomiaII10
Jasny umysłI2
Silna WolaI2
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Brak - 0
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
GotowanieI0,5
GarbarstwoI0,5
AktywnośćWartośćWydane punkty
JeździectwoI1
PływanieI1
GenetykaWartośćWydane punkty
n/d (zwierzousty)-0
Reszta: 1


Wyposażenie

różdżka, jastrząb, pies (chart angielski), 5 punktów statystyk




[bylobrzydkobedzieladnie]





just fake the smile

Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Bellona Greyback   04.09.17 20:09

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana
INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam pw lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!

Bliźniaczka, która utraciła siostrę, sól w oku matki, miód na serce ojca; z braku syna dziedziczka fortuny, tradycji oraz niezwykłych umiejętności swoich wybitnych przodków. Jej charakter kształtował się pod wpływem serii dramatycznych rodzinnych wydarzeń, przeobrażając ją w kobietę silną, charakterną i wiedzącą, czego chce od życia, przewodniczkę swojej potężnej sfory wyjątkowych chartów. Jak potoczą się jej dalsze losy? Życzymy miłej gry i witamy Bellonę w grze!

OSIĄGNIĘCIA
pionierka hodowli wyjątkowego szczepu chartów
Weteran, Syn marnotrawny
 STAN ZDROWIA
Fizyczne
Pełnia zdrowia.
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Statystyki
Zaklęcia i uroki:10
Transmutacja:0
Obrona przed czarną magią:10
Eliksiry:0
Magia lecznicza:0
Czarna magia:0
Sprawność fizyczna:0
Inne
teleportacja
Kartę sprawdzała: Cassandra Vablatsky


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Bellona Greyback   04.09.17 20:09

WYPOSAŻENIE
Różdżka, jastrząb, pies, zaczarowany czaprak, magiczna uprząż

ELIKSIRY-

INGREDIENCJEposiadane: -


BIEGŁOŚCI[05.11.17] Wsiąkiewka(kwiecień), +2PB;
[06.11.17] +1 PB do puli (nagroda za szybką zmianę)

HISTORIA ROZWOJU[14.10.15] Karta postaci: -850 PD
[15.11.15] Gonitwa pod Durdle Door: +60 PD
[29.11.15] Zaczarowany czaprak: -150 PD
[29.11.15] Udział w Festiwalu Lata: +40 PD
[16.12.15] Magiczna uprząż: -100 PD
[19.02.16] Wsiąkiewka (sierpień): +30 PD
[24.04.16] Udział w polowaniu: +50 PD
[19.09.16] Zwrot PD: +250 PD
[19.09.16] Odzyskanie koloru po okresie nieaktywności
[17.02.17] Zwrot PD: +20 PD, +1 do zaklęć
[03.06.17] Dodatkowe punkty statystyk: +5 (sprawność)
[19.06.17] Aktualizacja postaci: +9 do OPCM, -470 PD
[08.10.17] Zdobycie osiągnięć: Weteran, Syn Marnotrawny; +105PD;
[05.11.17] Wsiąkiewka(kwiecień), +60PD, +2PB;
[bylobrzydkobedzieladnie]


Powrót do góry Go down
 

Bellona Greyback

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Bellona Greyback
» Fenrir Greyback
» Greyback
» Ulica

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Kartoteki :: Czarodzieje-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17