Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Główna izba

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Bellona Lovegood
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t1565-bellona-greyback http://www.morsmordre.net/t1574-mars#15674 http://www.morsmordre.net/t1573-bell#15671 http://www.morsmordre.net/f181-trout-road-45 http://www.morsmordre.net/t1749-bellona-lovegood#20570
hodowca i treser chartów angielskich
25
Czysta
Zamężna
Tygrys, tygrys w puszczach nocy
Świeci blaskiem pełnym mocy.
Czyj wzrok, czyja dłoń przelała
Grozę tę w symetrię ciała?
19
11
0
0
0
0
2
5
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Główna izba   02.11.15 16:06

First topic message reminder :

Główna izba

Główna izba robi za salon. W centrum znajduje się koza, która robi za kominek. Wokół porozstawiane są skórzane kanapy i fotele. Na ścianach wiszą obrazy oraz wypchane głowy łowieckiej zwierzyny, którą niegdyś upolował Frank Greyback oraz jego rodzina. Pod nimi mieszczą się półki pełne książek oraz niewielkie pianino, które należało kiedyś do Latony.





just fake the smile

Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Bellona Lovegood
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t1565-bellona-greyback http://www.morsmordre.net/t1574-mars#15674 http://www.morsmordre.net/t1573-bell#15671 http://www.morsmordre.net/f181-trout-road-45 http://www.morsmordre.net/t1749-bellona-lovegood#20570
hodowca i treser chartów angielskich
25
Czysta
Zamężna
Tygrys, tygrys w puszczach nocy
Świeci blaskiem pełnym mocy.
Czyj wzrok, czyja dłoń przelała
Grozę tę w symetrię ciała?
19
11
0
0
0
0
2
5
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Główna izba   21.10.16 10:51

Czułam, jak jego ciało drży pod wpływem zimna, ale nie mogłam nic na to poradzić. W ten sposób te wszystkie obrażenia szybciej się zagoją. Miałam taką nadzieję. Mi samej też było zimno w ręce, w których dzierżyłam lodowe okłady. Po jakimś czasie dłonie zaczęły robić się czerwone, ale nic sobie z tego nie robiłam. Najważniejsze było dla mnie dobro Aarona. Poczucie misji powoli mnie opuszczało; za to zaczęłam lekko pąsowieć, tak jakby świadomość dotyku jego ciała nagle dotarła do mojej świadomości. Starałam się zachowywać jak najbardziej profesjonalnie, modląc się w duchu, żeby na mnie nie spoglądał, bo wtedy najpewniej zauważyłby zarumienione lekko policzki. Wzięłam głęboki wdech bandażując tym razem ramię. Starałam się skupić całkowicie na opowieści Lovegooda, która potencjalnie miała na celu odwieść go od zatracenia się w bólu. Za to tak naprawdę to właśnie mi pozwalała na zmianę toru własnych myśli oraz uczuć. Paradoks sytuacji: nie życzyłam mu cierpień, a jednak chciałam, by ta chwila trwała wiecznie. By zawsze był tak blisko jak dziś. Czułam się z tym wszystkim przedziwnie.
Uśmiechnęłam się słuchając tej historii. Wyjątkowej, aż nieprawdopodobnej. Wierzyłam jednak Aaronowi, dlaczego miałby kłamać? Zamyśliłam się nad nią na chwilę.
- To naprawdę ciekawe – przyznałam z wolna. – Byliście bardzo odważni. Tak podejść do dzikiego zwierzęcia… – dodałam. Widać było różnice między nami; wychodziło ze mnie ślizgońskie tchórzostwo. A może jako dzieciak taka nie byłam? Z ledwością pamiętam tamte chwile. Zostały one prawie w całości przesłonięte przez życiowe doświadczenia. – Jakie miał futro w dotyku? Pokażesz mi kiedyś swojego patronusa? – Zalałam go morzem pytań. Podniosłam wzrok i uśmiechnęłam się przepraszająco. To wszystko wina mojej ciekawości, z którą naprawdę trudno żyć.
Z moich ust wydobyło się westchnięcie, kiedy Aaron tak zbagatelizował sprawę udania się do szpitala. Czego innego mogłam się spodziewać?
- Jesteś uparty – powiedziałam ze zrezygnowaniem. – Daję ci tydzień. Jak nie będzie poprawy, to cię tam siłą za uszy dotargam – zastrzegłam zdecydowanym głosem. Może trzeba się czasem postawić? – W ogóle jak chcesz, to… możesz pocierpieć tutaj – zaproponowałam nagle nieśmiało, czując jak palą mnie policzki. Zdziwiła mnie moja bezpośrednia oferta, ale czułam, że tego właśnie chcę, więc to właśnie to powiedziałam. Miałam tylko nadzieję, że Aaron nie odbierze tego źle.





just fake the smile

Powrót do góry Go down
Aaron Lovegood
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t1193-aaron-lovegood http://www.morsmordre.net/t1334-aaronowy-ajay http://www.morsmordre.net/t1335-pan-milosc-i-dobro http://www.morsmordre.net/f199-manor-road-4 http://www.morsmordre.net/t1554-aaron-lovegood
Właściciel herbaciarni "Czerwony Imbryk"
27
Czysta
Żonaty
I'm just a man
I do what I can
Don't put the blame on me
10
1
2
0
4
5
3
3
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Główna izba   31.10.16 23:12

Mógł się tylko domyślać tego, w jaki sposób Bell będzie reagowała na widok jego nagiego torsu, uwolnionego spod sztywnych ram koszuli. Nie zamęczał jednak swoich myśli podobnymi myślami, zdając się na łaskę losu, który pozwolił im być jednymi ludźmi znajdującymi się teraz w salonie. Nie było oczu, które z wielką ochotą spijałyby zza szyby widok tak niegodnego zachowania dwójki młodych czystokrwistych. Gdyby jednak ktoś zdecydował się na tak parszywy krok, oboje wylądowaliby na okładce Czarownicy. Takich wpadek unikał jak ognia. Dość było mu rewelacji w życiu.
- Bardzo odważni albo bardzo głupi. Stawiam raczej na to drugie - jego brwi drgnęły ku nasadzie nosa, kiedy poczuł ukłucie w okolicach lewej łopatki. W podświadomości zabrzmiał mu dźwięk magicznego bicza tnącego skórę na wskroś. Ból z aktualnej chwili i z tamtej, minionej, nagle połączyły się w jeden i coś rozkazało mu mocniej zacisnąć palce na krawędzi kanapy. Mięśnie na plecach spięły się, jak węże zawiły się pod skórą. - Miękkie. Choć miejscami futro sklejone było ziemistymi grudkami. Wciąż było ciepłe.
Mógł by go wyczarować? Naprawdę mógłby? Odpowiedź, choć poddana niepewności, była jednoznaczna. Nie. A przynajmniej nie teraz, kiedy jego myśli były pętane przez ciężar całkiem niedalekiej przeszłości, a zdolności wyczarowania czegokolwiek ograniczały się do niewielkiej grupy ptaków fruwających beztrosko nad głową. Ale może kiedyś, kiedy dostatecznie się skupi, uda mu się, dzięki odpowiedniemu spojrzeniu, nadać srebrnej mgle kształt majestatycznego tygrysa, który nie był niczym specjalnym w indyjskich dżunglach. Nie odpowiedział na jej ostatnie pytanie. Bał się, że jednak skłamie, jeśli wypuści z ust o jedno słowo za dużo.
- W takim razie będę musiał dobrze maskować rany, jeśli przez ten tydzień jakaś zdąży się uchować - odpowiedział z jasno zarysowanym w głowie rozbawieniem. Zauważył pewną zmianę w jej sposobie wysławiania się, w jej tonie wypowiedzi. Był jakby... lżejszy. Jakby jego obecność, zaraz po tym, jak zrzucił na jej barki tonę zmartwień związanych ze swoim wyglądem, nagle ten ciężar od razu zdjęła. Ale może kierowała nim naiwność i egoizm.
Zwątpienie niemal całkiem zniknęło, kiedy dostał swoją odpowiedź w postaci... jej propozycji. Dojrzałe matrony, które zazwyczaj uczestniczyły w transakcjach pośrednich między rodami, uznałyby ją za wielce niestosowną i pewnie od razu zapowietrzyłyby się z wrażenia. Aaron stałby w opozycji do nich, bo jego ta propozycja... poruszyła. To na pewno nie była oznaka wzruszenia ani rozrzewnienia, ale coś powiedziało mu, że właśnie przekroczyli pewną granicę przyzwoitości, że teraz mogą już tylko próbować żyć razem.
Na jego ustach pojawił się ciepły uśmiech. Pełen ulgi i powoli budzącej się do życia... miłości.
- Będziesz mnie znosić ze wszystkimi moimi stękami, kiedy w nocy przewrócę się na plecy i zaboli jak jasna cholera? - poruszył swoją dłonią tak, by palce natrafił na jej, tę jasną i zimną od lodu, zaciskając się na niej, jakby w ten niemy sposób chciał się zgodzić na jej słowa. - Jeśli tak, to zostanę tak długo, jak tylko będziesz chciała.
Tu już nie chodziło o niego. Chodziło tylko o nią. I jej bezpieczeństwo, które za wszelką cenę chciał jej zapewnić.

| kończymy? <3


Powrót do góry Go down
Bellona Lovegood
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t1565-bellona-greyback http://www.morsmordre.net/t1574-mars#15674 http://www.morsmordre.net/t1573-bell#15671 http://www.morsmordre.net/f181-trout-road-45 http://www.morsmordre.net/t1749-bellona-lovegood#20570
hodowca i treser chartów angielskich
25
Czysta
Zamężna
Tygrys, tygrys w puszczach nocy
Świeci blaskiem pełnym mocy.
Czyj wzrok, czyja dłoń przelała
Grozę tę w symetrię ciała?
19
11
0
0
0
0
2
5
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Główna izba   10.11.16 15:42

Nie wiedziałam nawet do końca o istnieniu Czarownicy. Kiedyś pewnie się tym zaczytywałam; przeszło mi jak wiele innych rzeczy z przeszłości. Niewiele się zachowało. Nie żałuję tego specjalnie, choć być może uchroniłoby mnie to od tak okropnych postępków. Siedzieć przy półnagim mężczyźnie? Skandal! Ale ja mu tylko opatrywałam rany. Cierpliwie, spokojnie przykładając zimne okłady, zawiązując bandaże. Wszystko, byleby tylko Aaron poczuł się lepiej. Starałam się też te bardziej uporczywe smarować maścią teoretycznie polepszającą gojenie. Pozostało mieć nadzieję, że ten specyfik faktycznie zadziała. Martwiłam się, choć być może nie do końca było to dostrzegalne. Część swoich uczuć zawsze udawało mi się schować pod maską niewzruszonej miny. Co dziwniejsze, przy Lovegoodzie podobnych praktyk stosowałam zdecydowanie mniej; też mniej odczuwałam takiej potrzeby. Powoli, mozolnie uczyłam się życia we dwoje. Nie wiedziałam czy aby na pewno wszystko robię dobrze (nie miałam żadnego doświadczenia czy nawet wzorców), ale naiwnie sądziłam, że teraz, kiedy wrócił, mogę wszystko.
- Dzieci są odważne, nie głupie – zaśmiałam się cicho podczas kolejnego obwiązywania rany. Tak sobie tłumaczyłam swoje wybryki: wrzucanie Aarona do zasp śnieżnych czy strzelanie w siebie kijkami, przez co miałam podbite oko. Wspomnienia.
- Chciałabym kiedyś pogłaskać tygrysa – westchnęłam. Nie wiedziałam dlaczego wydało mi się to tak niesamowite, ale trochę się zawstydziłam tego idiotycznego marzenia. Skupiłam się więc na swojej pracy. I na następnych słowach Aarona, na które parsknęłam śmiechem.
- Ja ci dam maskować… – rzuciłam kręcąc głową z udawaną dezaprobatą. Wreszcie posmarowałam i zabezpieczyłam kolejną ranę. Klasnęłam zadowolona. – No, to koniec – oznajmiłam z dumą. I zanim wpadłam na genialny pomysł wspólnego mieszkania (choć tylko tymczasowego, niestety) miałam naprawdę dobry humor. Którego i tak zdołałam odzyskać dzięki jego zgodzie oraz braków wyrzutów kierowanych w moją stronę. Mogłam odetchnąć z ulgą.
- Będzie ciężko, ale zniosę. Twarda babka ze mnie – odpowiedziałam z rozbawieniem. Pomogłam mu potem wdrapać się na górę do łóżka, po czym zrobiłam to samo. Zadomowiłam się w sypialni rodziców.

z/t x2





just fake the smile

Powrót do góry Go down
Valerij Dolohov
avatar

Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
http://www.morsmordre.net/t4909-dolohov-budowa#106821 http://www.morsmordre.net/t5027-valerij-dolohov#107940 http://www.morsmordre.net/t5028-wybuchowy-alchemik#107941 http://www.morsmordre.net/f320-smiertelny-nokturn-27 http://www.morsmordre.net/t5026-valerij-dolohov
Alchemik, złodziej
30
Półkrwi
Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
6
2
21
0
0
6
1
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Główna izba   24.07.17 0:35

Gdy tylko przeczytał artykuł o niejakiej Salome Despiau, uzdolnionym magiozoologu nie mógł tak po prostu nie przedsięwziąć pewnych kroków mających na celu bliższego przypatrzenia się sprawie. Bez względu bowiem na to, jak nie spojrzał na gazetę główny tytuł układał mu się w głowie w to co chciał, czyli - Salome Despiau, kopalnia odzwierzęcych ingrediencji. Może to chciwość, może alchemiczny fanatyzm, wyczerpanie się zapasów...a może to wszystko na raz sprawiło, że ostatni tydzień spędził na uważnym obserwowaniu domostwa w którym zamieszkiwała rzeczona Salome Despiau? Trudno jednoznacznie to orzec. W każdym razie był tu dziś o godzinie późnej, jeszcze nie nocnej, lecz zgodnie z przeprowadzonym wcześniej rozeznaniem odpowiedniej do tego by przybyć pod drzwi rezydencji i nikogo w niej nie zastać. Tak przynajmniej miało być, tak zakładał plan. Valerijnie angażował w to ani Sergieja ani też nikogo z bandy przez wzgląd na to, że sprawa miała charakter czysto osobisty - związana była z jego zainteresowaniami tworzenia eliksirów niż faktyczną potrzebą czy zyskiem. Może to był błąd?
Skropiona odpowiednim naparem peleryna zmyliła psy sprawiając, że podejście do jednego z okien nie sprawiło mu znaczących problemów. Różdżkę przyłożył do szyby by następną inkantacją sprawdzić czy istnieją jakieś zaklęcia ochronne nałożona na pomieszczenie. Jeśli takie istniało to rozbroił je by następnie w istnie mugolski sposób otworzyć je i wpełznąć przez nie niczym lis do kurnika. Nie wywoływał lumosa - tak długo przemieszczał się w ciemności, że jego oczy doskonale sobie radziły z postrzeganiem otaczającego go świata. Nawet udało mu się dostrzec łeb gryfa wiszącej na ścianie obok! Podszedł bliżej, przyciągając ze sobą fotela tak by móc na nim stanąć i sięgnąć wypchanego zwierza. Sierść była miękka i jak najbardziej autentyczna. Nie miał pojęcia,jak długo trofeum tu wisiało, jednak nie było wątpliwości, że było zachowane w doskonałym stanie, a więc w pełni można było je oskubać, opiłować na ingrediencje. Wybornie...
Nie martwił się specjalnie o wywoływany hałas. W końcu miał być jedyną osobą w domu...

[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Valerij Dolohov dnia 24.07.17 12:28, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Salome Despiau
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4348-salome-minerva-despiau http://www.morsmordre.net/t4367-sir-lancelot http://www.morsmordre.net/t4366-niosl-wilk-razy-kilka http://www.morsmordre.net/t5031-s-m-despiau
Magizoolog stacjonarny, pretendentka do nagrody Darwina
25
Czysta
Panna
When I walking brother don't you forget
It ain't often you'll ever find a friend
6
19
1
0
5
0
0
4
Czarodziej
 mine

PisanieTemat: Re: Główna izba   24.07.17 2:16

Gdyby wiedziała jak zacnie prawią o niej gazety, zapewne gięłaby się z nieukrywanego śmiechu, kolekcjonując je rzetelnie i czyniąc z nich rozrywkę na długie, zimowe wieczory. Czytałaby je jak wiersze pisane jedynie z myślą o tym, by pochłonąć bez reszty jej uwagę i serce, uważnie artykułując każdą perełkę, każdą opinię o tym, jaka jest utalentowana i jak zaradna. Prawdą, której była świadoma jak własnego pochodzenia, był bowiem fakt, że o ile magizoologiem faktycznie była, jej talent i obeznanie w dziedzinie nawet nie szły w konkury z rzeszą innych, bardziej obytych i mocniej powiązanych z dziedziną obywateli. Była, można śmiało stwierdzić, jeszcze nazbyt przeciętna, skupiona na dokończeniu badań z Bordeaux i poszukiwaniu ciekawego tematu tutaj. Tematu traktującego, a jakże, o najbardziej uprzywilejowanych według niej mieszkańcach wysp – o gorącym sercu, mocnym zapachu i przejmującym wyciu.
Było zdrowo po dwudziestej. Zegar miarowo wyznaczał kolejne sekundy jej trwania w bezczynności. Nie mogła zasnąć, ale i nie mogła usiąść, by przyłożyć się do czegoś cokolwiek pożytecznego. Trwała w zawieszeniu pomiędzy uporczywą myślą o tym, którego nie powinna tak często sobie przypominać i przeszłych wydarzeniach, które odcisnęły się niechcianym piętnem na jej osobie. Zawiązała kilka ciekawych znajomości – jednym podarowałaby własne serce w pudełku, innych najchętniej własnoręcznie nadziałaby na ogrodzenie dla chartów. Wszystko to zdawało się być zbyt skomplikowane. Zadziało się dużo, o wiele za dużo jak na jej zdolności organizacyjne. Potrzebowała czasu by to sobie ładnie poukładać i jak na złość tylko jego jej brakowało. Czuła się jak uczennica, nad którą wisi widno trolla bez możliwości poprawy.
Gdy jednak odrętwienie rozpełzło się po całym jej ciele, umysłem zaś zawładnęła przemożna ochota na odpłynięcie, coś innego przykuło jej uwagę. Było to jak natrętna mucha – pierw łatwy do przeoczenia odgłos na parterze, potem lekki powiew świeżego powietrza rozchodzącego się delikatną chmurką po domu. Nie otwierała okien, tego była pewna. Ciężko podniosła się z łóżka Bellony, na które opadła niezdolna do poświęcenia się kategoryzowaniu własnej wiedzy. Ujęła różdżkę w dłoń i wychyliła się przez drzwi, cicho nasłuchując pęczniejącego hałasu tuż pod bosymi stopami.
-Cave Inimicum. - I ona nie paliła światła. Od dłuższego czasu leżała wpatrzona w sufit i skupiała się na rzeczach nieistotnych. Chciała zawołać w pustkę, skonstatowała jednak szybko że nie da to zamierzonego efektu, dlatego cicho inkantowała. Nie była przerażona – dość lekko podchodziła do kwestii własnego bezpieczeństwa po ostatniej rozmowie z lordem. Przez chwilę owładnęła ją myśl, że to on skusił się na nocne eskapady by dręczyć ją dalej niemocą wobec realizacji własnych zachcianek. Jedynie to zdawało się być logicznym wytłumaczeniem szurania na parterze. Uśmiechnęła się, cicho postanawiając zajść go zza pleców. Bawił się w niekoniecznie przyzwoity sposób, do tego zdążyła już przywyknąć. Panoszył się jakby bez obawy o wykrycie, nie robiąc sobie niczego z choćby prób maskowania własnej obecności. Dotarła do schodów cicha niczym zjawa. Z mocnym postanowieniem przykładnego ukarania go za kolejny pokaz bezczelności zeszła do połowy, od razu odnajdując wzrokiem sylwetkę majstrującą coś przy ściennych bibelotach; zrozumienie winno przyjść z czasem. Wyciągnęła rękę przed siebie i wieńcząc trud udawania że wcale jej tu nie ma zadźwięczała – Widzę Cię – przecinając tym samym pustkę pomiędzy nimi. Liczyła na to, że boleśnie obije sobie pewne partie, nie czułaby się z tym nawet ani odrobinkę źle.

[bylobrzydkobedzieladnie]




make me
believe


Ostatnio zmieniony przez Salome Despiau dnia 24.07.17 2:25, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Główna izba   24.07.17 2:16

The member 'Salome Despiau' has done the following action : rzut kością


'k100' : 44


Powrót do góry Go down
Valerij Dolohov
avatar

Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
http://www.morsmordre.net/t4909-dolohov-budowa#106821 http://www.morsmordre.net/t5027-valerij-dolohov#107940 http://www.morsmordre.net/t5028-wybuchowy-alchemik#107941 http://www.morsmordre.net/f320-smiertelny-nokturn-27 http://www.morsmordre.net/t5026-valerij-dolohov
Alchemik, złodziej
30
Półkrwi
Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
6
2
21
0
0
6
1
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Główna izba   24.07.17 14:26

W przeciwieństwie do brata nie wyróżniał się atletyczną siłą dlatego też sapnął ciężko,kiedy skończył przesuwać ciężki fotel obity przyjemną w dotyku skórą. Valeri złapał się na tym, że zaczął zastanawiać się w czasie krótkiego odpoczynku do jakiego też zwierzęcia mogła należeć? Była za szorstka by móc przypisać ją jagnięciu, ale za delikatna by pochodziła z grzbietu garboroga. Może by tak zedrzeć obicie i zbadać to dokładniej w swej pracowni? Nawet jeśli materiał nie posiadał wartości alchemicznych to przyjemnie byłoby obić nim kuchenne taborety... Cmoknął ustami ponaglając samego siebie. Wspiął się na fotel swatając butami najpierw na podłokietnikach, a następnie wyciągną ręce do wiszącego na ścianie pyska. Znajdował się na tyle wysoko, że bez większych trudności pewnie objął martwe zwierze w kłębie próbując je podnieść na tyle by odwiesiło się od ściany. Po chwili szamotania zdobycz obciążyła jego ramiona i bark, o który zaparł się dziób. Przyjemne brzmię zysku - pomyślał, uśmiechając się pod nosem gdy...gdy usłszał kobiecy głos. Zaskoczony i wystraszony stracił równowagę. Na ziemię runą z niemałym łoskotem wydając z siebie jęk bólu, gdy twarda podłoga przyjęła plecy i głowę, lecz nie puścił z dłoni gryfiego łba, upewniając się dwukrotnie, że ten jest cały. Ten jednak będąc nijak nie poruszony całym wydarzaniem spoglądał swoimi martwymi, guzikowatymi oczami na alchemika. Valerij odetchnął z ulgą. Dopiero wówczas przesunął spojrzenie na stojącą nieopodal kobiecą sylwetkę, której być tu nie powinno. Zmarszczył czoło, ściągając brwi ku sobie. Myślał próbując rozegrać to jakoś sensownie.
- Hmm...Obscuro? - rzucił zaklęcie po tym, jak wygrzebał różdżkę i skierował ją w stronę światka, chcąc naprawić tą niedogodność, która nie była ani rzeczonej panience, ani też jemu samemu do szczęścia potrzebna. Samo zaklęcie wypowiedział z nietypowym dla wielu złodziej i spokojem i nutą zamyślenia. Bo tak, próbował popracować nad potencjalnym planem B, C oraz D tak na wszelki wypadek, jakby magia go zawiodła.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Główna izba   24.07.17 14:26

The member 'Valerij Dolohov' has done the following action : rzut kością


'k100' : 6


Powrót do góry Go down
Salome Despiau
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4348-salome-minerva-despiau http://www.morsmordre.net/t4367-sir-lancelot http://www.morsmordre.net/t4366-niosl-wilk-razy-kilka http://www.morsmordre.net/t5031-s-m-despiau
Magizoolog stacjonarny, pretendentka do nagrody Darwina
25
Czysta
Panna
When I walking brother don't you forget
It ain't often you'll ever find a friend
6
19
1
0
5
0
0
4
Czarodziej
 mine

PisanieTemat: Re: Główna izba   28.07.17 23:28

Nie ukrywała nawet, jak bardzo uradowana była jego wywrotką. Widać nie spodziewał się jej, pragnąc zmalować jakiegoś brzydkiego psikusa, z którego potem pewnie nawet by się nie wytłumaczył. Zdążyła cokolwiek zrozumieć po ostatnim spotkaniu, dlatego nie przejmowała się niczym, co nie było bezpośrednio jej winą. Koniec końców to ona była na własnym terenie niezależnie od tego, co on o tym sądził. Twarz rozjaśnił jej uśmiech chochlika, gdy ze spokojem i cierpliwością obserwowała gramolącego się mężczyznę. Wciąż nie widziała jego twarzy, nie umknął jej jednak fakt różnicy w ubiorze. Nie było strojnych, miękkich peleryn i szat w odcieniu fioletu. Brakło drogich, lakierowanych butów, świecących w półcieniu ozdób i kroju, który jeszcze nie tak dawno temu przyprawiał ją o drżenie zachwytu. Przede wszystkim jednak brakowało wesołego, niskiego tonu mruczącego zaklęcie niczym kołysankę; inkanacja koło pieszczot ucha nawet nie stała. Salome wcofała się o krok, jeszcze nie do końca pojmując co jest w tej całej sytuacji nie tak. Jeżeli aż tak dobrze przygotował się do nabrojenia w jej życiu to winszowała pomysłowości. Pozostawało jednak krótkie, treściwe pytanie o powód takich przedsięwzięć. Nie spodziewała się po nim nagłego braku logiki. Nie, nie, coś było nie tak.
Zaklęcie nie wypaliło. Poczuła zmianęw atmosferze, jakąś dziwną groźbę wiszącą w powierzu. Po raz pierwszy od przyjazdu z Francji faktycznie się przeraziła. Powoli dochodziło do niej że nie, nie zna tego mężczyzny i zdecydowanie nie jest on tym za kogo go brała. Zdrętwiała jak trafiona zaklęciem. Ktoś najprawdopodobniej włamał jej siędo domu, cudowny wieczór i cudowne, nowe doświadczenie życiowe. Wyprostowała rękę z różdżką, nakierowując koniuszek na postać wciąż ukrywającą się w cieniu. Dłuższą chwilę w głowie miała jedynie pustkę. Zawahała się, chociaż miała silną nadzieję na to, że nie wpłnie to w widoczny sposó na siłę zaklęcia. Brakowało jej tylko tego, by magia okazała się niewypałem a ona musiała pogrążyć się w jałową dyskusję zdana na łaskę i niełaskę nieznajomego.
- D-drętwota! - rzuciła nadając inkantacji jak najzacieklejszego tonu. Chciała włożyć w nie całą siłę by nie zepsuć tak jak ostatnim razem. Tu jednak skutki mogły być więcej niż opłakane. Przezornie cofnęła się jeszcze o dwa kroki w kierunku drzwi wyjściowych. Czemu psy nie wyczuły intruza?




make me
believe
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Główna izba   28.07.17 23:28

The member 'Salome Despiau' has done the following action : rzut kością


'k100' : 72


Powrót do góry Go down
Valerij Dolohov
avatar

Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
http://www.morsmordre.net/t4909-dolohov-budowa#106821 http://www.morsmordre.net/t5027-valerij-dolohov#107940 http://www.morsmordre.net/t5028-wybuchowy-alchemik#107941 http://www.morsmordre.net/f320-smiertelny-nokturn-27 http://www.morsmordre.net/t5026-valerij-dolohov
Alchemik, złodziej
30
Półkrwi
Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
6
2
21
0
0
6
1
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Główna izba   29.07.17 16:05

Obrócił nadgarstkiem. Z końcówki różdżki wydobyło się światło, lecz szybko przeistoczyło się w iskry i jedno wielkie nic zawodząc swojego właściciela i stawiając go w dość patowej sytuacji.
- ...szlag - przeklną po rosyjsku nie z powodu swojego niepowodzenia, a tego, że dostrzegł jak cień kobiety kieruje w niego różdżką. Inkantacja jej zaklęcia pomyślnie poszybowała w jego kierunku nie pozostawiając mu za dużego pola manewru. Wypchany zwierzęcy łeb wciąż na nim leżał, a on wolną ręką usilnie go do siebie przyciskał zupełnie, jakby miał to być jego święty Graal przepełniony po brzegi alchemicznymi ingrediencjami. Nie mógł go tak porzucić. Wewnętrzna chciwość mu zabraniała. Nie dziwne, więc, że nie mając możliwości obrony zaklęcie sięgnęło jego ciała. Drętwienie zaczęło rozchodzić się od miejsca trafienia po całym ciele w sposób ekspresowy sprawiając, krok po kroku odbierając mu możliwość uczestniczenia w tych dramatycznych wydarzeniach. Nie było to dobre, nie było to coś co powinno się zdarzyć. Alchemik widząc szanse na wyratowanie się spróbował się skupić i zwalczyć oblepiające go zaklęcie by na nowo odzyskać władzę w ciele i móc ponownie spróbować wykaraskać się z tej całej sytuacji.
Jeśli przełamie moc wiążącego go zaklęcia skierowałby różdżkę w stronę kobiety i prostym ruchem różdżki nakazałby zaklęciu diffindo przeciąć ubiór tejże po skosie od wysokości biodra po koniuszek ramienia po przeciwległej stronie. Wszystko po to by materiał nocnego sukna spłynął i zdezorientował niewiastę powodując chaos i dający mu szansę oraz czas na przynajmniej podniesienie się na nogi. Dywersja.

|pierwsza kość na przełamanie czaru (jasny umysł I), druga na diffino


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Główna izba   29.07.17 16:05

The member 'Valerij Dolohov' has done the following action : rzut kością


'k100' : 37, 57


Powrót do góry Go down
Salome Despiau
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4348-salome-minerva-despiau http://www.morsmordre.net/t4367-sir-lancelot http://www.morsmordre.net/t4366-niosl-wilk-razy-kilka http://www.morsmordre.net/t5031-s-m-despiau
Magizoolog stacjonarny, pretendentka do nagrody Darwina
25
Czysta
Panna
When I walking brother don't you forget
It ain't often you'll ever find a friend
6
19
1
0
5
0
0
4
Czarodziej
 mine

PisanieTemat: Re: Główna izba   29.07.17 17:42

Miała go, dokonała tego. Widziała jak zaklęcie trafia, jak rozbryzguje się na ciele nieznajomego jasną, niknącą w ciemności falą. Słyszała jego głos, chociaż nie rozumiała przekazu. Przekleństwo wsiąkało w podłogę wraz z wolnością intruza, paraliżując zdolność do oporu. Była zadowolona, właśnie odkupiła swoje sumienie po ostatniej sromotnej porażce. Nie dźwigała ciężaru wstydu po własnej przegranej, zapełniając lukę małym triumfem nad kimś, kogo twarzy jeszcze nie była w stanie dostrzec. Było to jednak zbyt szybkie – zdawała się zapomnieć o konsekwencjach i dominacji męskiej woli. Nie spoczęła co prawda na laurach, nie odrzuciła różdżki zaśmiewając się do rozpuku i nie podeszłą bliżej. Zachowywała dystans wciąż niepewna tego, co jeszcze może nastąpić. Rozluźniła się, przez co nieco zbyt późno zauważyła, jak ociężałym ruchem unosi się w półmroku ręka z różdżką. Martwe oczy wypchanej zabawki ze ściany zamigotały odbijając mikre iskierki zaklęcia. Tym razem to Salome zaklęła, zaciskając palce na rękojeści różdżki. Sam zwierzak niewiele ją w chwili obecnej interesował. Nie dbała ani o niego, ani o jakiekolwiek inne pamiątki świadczące o tym, że dom ten zamieszkiwała jej rodzina. Nie czuła sentymentu do czegoś, co nie było jej znane przez praktycznie całe życie. Bała się o siebie – o to co nieznajomy może jej zrobić gdy przełamie jej wolę, o to, czy w ogóle przeżyje wtargnięcie do swojej bezpiecznej przystani.
- Protego. – Machnęła ręką inkantując zaklęcie-tarczę. Nie chciała oberwać, nie było co do tego żadnej niepewności. Potrzeba spacyfikowania mężczyzny stawała się coraz silniejsza, obrastała w obawę o siebie i chęć udowodnienia światu, że daje sobie radę. Bycie zdanym na cudzą protekcję miało swoje zalety i dobrze by się z tym czuła. Nie była jednak osobą, która na taki komfort mogła sobie pozwolić. Jeszcze nie teraz, dlatego musiała być silna. Zakwitł w niej wciąż niedojrzały pomysł na to, by go skrzywdzić. By uciekał i więcej nie wracał.




make me
believe
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Główna izba   29.07.17 17:42

The member 'Salome Despiau' has done the following action : rzut kością


'k100' : 77


Powrót do góry Go down
Salome Despiau
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4348-salome-minerva-despiau http://www.morsmordre.net/t4367-sir-lancelot http://www.morsmordre.net/t4366-niosl-wilk-razy-kilka http://www.morsmordre.net/t5031-s-m-despiau
Magizoolog stacjonarny, pretendentka do nagrody Darwina
25
Czysta
Panna
When I walking brother don't you forget
It ain't often you'll ever find a friend
6
19
1
0
5
0
0
4
Czarodziej
 mine

PisanieTemat: Re: Główna izba   29.07.17 18:05

Zaklęcie rozpierzchło się, tłukąc się na niegroźne drobiny o tarczę. Salome odetchnęła z ulgą, przez chwilę była bezpieczna bardziej niż mogła o to prosić. Zachwiała się jednak, cofnięta o pół kroku. Pierś jej zafalowała gdy wzięła głęboki, wzburzony oddech. On wciąż leżał. Wciąż nie dbał o to by się podnieść, by zmienić swoje położenie. Buta włamywacza drażniła kobietę na równi z niepewnością o to co się za chwilę stanie. Czuła się tu bezpieczna, a wraz z jego wtargnięciem bańka prysła, pozostawiając ją odsłoniętą na wszelkie przeciwności losu. Nie podobało jej się to. Zaanektowanie przestrzeni w której żyła za jej zgodą było jedynie interesującym doświadczeniem. Gwałtowne wtargnięcie w nią bez woli właścicielki nosiło za to znamiona ciosu zadanego nie jej ciału a psychice.
- Kim jesteś?! Czego chcesz?! – Uniosła głos, zaciskając palce jeszcze mocniej. Knykcie pobielały jej z wysiłku. Marszczyła czoło intensywnie myśląc i czuła pierwsze zimne poty jakby dopiero teraz docierało do niej, że to cokolwiek niebezpieczne. Tym zaklęciem chciał ją zranić. Zrobić jej krzywdę, na co nie mogła i nie chciała pozwolić. Była sama, toteż sama musiała o siebie dbać. Do tej pory, gdy nic jej nie nękało nie stanowiło to większego wyzwania. Dopiero teraz zaczynała pojmować, jak dużym oparciem jest druga osoba.
- Drętwota! – Tym razem zadziałała pewniej, ośmielona wcześniejszymi sukcesami. Wciąż nie mogła przewidzieć jak mocno jej determinacja odciśnie piętno na skuteczności, w myślach błagała jednak Merlina i wszystko, co przyszło jej do głowy o przychylność. Dzięki Bellonie teraz to jej miejsce w świecie i musiała stanąć chociażby na głowie by zadbać o jego trwałość. Ciągle zastanawiała się, dlaczego żaden pies nie zareagował. Były przecież w pobliżu, żadne jednak nie wszczęło alarmu. Och, jakże pomocny byłby Jupiter w tej chwili. Poszczułaby nim nieszczęśnika nie dbając o to, ile mięsa zdoła wygryźć z jego tułowia nim ten odejdzie na tyle daleko, by jej wzburzenie już go nie sięgało.




make me
believe
Powrót do góry Go down
 

Główna izba

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Izba Pamięci
» Izba przyjęć
» Izba przyjęć
» Izba Pamięci
» Izba przyjęć

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Przedmieścia :: Trout Road 45-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17