Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Herbaciarnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Herbaciarnia   10.03.12 22:28

First topic message reminder :

Herbaciarnia

Zaciszne miejsce na samym poddaszu to przytulna herbaciarnia, gdzie serwowane są różnego rodzaju napoje; głównie te parzone z najzdrowszych i najlepiej działających na organizm ziół. W menu znajduje się szeroki asortyment herbat czarnych, czerwonych, zielonych i ziołowych, do tego kilka odmian purpurowych, parzonych z liści diabelskiego hibiskusa; rośliny rosnącej w pobliżu smoczych lęgów - te dozwolone są jednak od lat osiemnastu i traktowane jak nieszkodliwa używka; ma działanie pobudzające, podobne do kawy. Prócz tego zakupić można kawałek ciasta; szarlotki, sernika, bananowca lub keksu, świeżo pieczonego w pomieszczeniu obok. W okół malutkich, okrągłych stolików z poustawianymi przy nich puszystymi poduchami do siedzenia, w różnych barwach, w różnych wzorach, biega niziutka, nastoletnia złotowłosa dziewczyna, zbierająca zamówienia od gości.
Wystrój buduje wrażenie przytulności, ciepła; pewnego rodzaju nadziei, zważywszy na ogólny charakter placówki. Instrumentalna muzyka płynąca z szafy grającej jest spokojna, działa relaksująco. W powietrzu unosi się słodki, łagodny zapach cynamonu dosypywanego do herbat oraz pieczonych na zapleczu ciast. Ściany ozdobiono ręcznie malowanymi pejzażami znad brzegów Tamizy.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Judith Skamander
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3112-judith-skamander#51169 http://www.morsmordre.net/t3164-maya#52396 http://www.morsmordre.net/t3155p15-maly-szalony-wilk#52539 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3
zielarka
21
Czysta
n/d
Why do you have such big ears?
4
7
6
0
4
0
0
4
Wilkołak

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   22.12.16 18:50

- Racja - kiwnęła potakująco głową.- Teraz przynajmniej nie byłoby problemów ze znalezieniem odpowiedniej.-wzruszyła obojętnie zdrowym ramieniem-Nawet ja wyrosłam już z kwiatów i pastelowych kolorów -kącik jej ust drgnął w ironicznym uśmiechu. Kolejna próba przypomnienia Bertiemu, że minęło dużo czasu a ona nie jesteś już małym gnomem w którym się zakochał. Obserwowała tańczące, radosne iskierki które pojawiły się w jego oczach. Oparła brodę na łokciu przez chwilę próbując odnaleźć w nim jakąś zmianę. Coś co wskazywało na to, że sam nie jest już tym samym człowiekiem. Nic, wciąż wydawał się równie wesoły i równie nieprzewidywalny jak za czasów szkolnych. - Wiesz, będziesz musiał się bardzo postarać  żeby mi zaimponować -chciała go trochę podjudzić i może jeszcze zgasić ze dwie szalone iskierki. Tak naprawdę wystarczyłoby jej trochę ciszy, spokoju i Botta kręcącego się gdzieś niedaleko. Pozostała jeszcze jedna ważna kwestia. Jude przeniosła wzrok na pustą filiżankę zastanawiając się jak ma mu podsunąć pomysł by ominąć szerokim łukiem datę pełni. Przyznać się, że boi się wilkołaków? To nawet zabawne. Pewnie przy okazji będzie musiała dać mu zgrywać bohatera. Bott zapewniający Jude , że te okropne bestie nic jej nie zrobią, przecież będzie przy niej.
Gdy zaproponował, że odprowadzi ją do sali wyglądała na trochę rozczarowaną. Ale w sumie miał racje, czeka ją przecież wieczorny obchód. No właśnie a pro po obchodu… - Tak, masz rację. Pielęgniarki pewnie już się stęskniły za moim wiecznie zadowolonym obliczem-uśmiechnęła się z lekkim przekąsem po czym podniosła się z miejsca.
Zeszli w końcu na drugie piętro. - Bertie mam prośbę do ciebie - mruknęła cicho, zastanawiając się jak to powiedzieć tak żeby się na to zgodził. - Mógłbyś nie przychodzić w tym tygodniu - bo oczywiście egoistycznie założyła, że pojawi się nawet i następnego dnia. - Jutro będą ściągać mi opatrunki. Jeśli wszystko ładnie się goi zacznę rehabilitacje. - powoli zaczęli zbliżać się do jej sali - Pierwsze dni mają być najgorsze. Nie chce żeby ktoś widział mnie w takim wstanie - wzruszyła lekko ramieniem. Zatrzymała się w końcu przed drzwiami do jej obecnej sypialni  - To dla mnie ważne Bertie - spojrzała na niego z typowym dla siebie uporem próbując wymusić na nim zgodę. Po czym wspięła się na palce i musnęła jego policzek. - Dobranoc Bertie

/zt


Powrót do góry Go down
Marine Lestrange
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4601-marine-lestrange http://www.morsmordre.net/t4712-gloriana#101007 http://www.morsmordre.net/t4713-lady-lestrange http://www.morsmordre.net/f317-wyspa-wight-thorness-manor http://www.morsmordre.net/t4719-marine-lestrange#101064
dama
18
Szlachetna
Panna
nowhere to run
from all of this havoc
nowhere to hide from
all of this m a d n e s s
5
10
0
0
10
5
9
4
Czarownica
 sing my angel of music

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   01.10.17 15:14

2 maja

Jej postępowanie nosiło znamiona hipochondrii, jednak Marine nie interesowało to, co pomyślą o niej inni – chciała tylko dojść do siebie i bezpiecznie spędzić najbliższe godziny, które dzieliły ją od powrotu do Hogwartu. Wczorajsze wydarzenia wytrąciły ją z równowagi tak bardzo, że nawet pomimo sporej dawki Eliksiru Słodkiego Snu panna Lestrange następnego ranka wciąż mogła sobie przypomnieć wszystkie okropności, które czuła felernej nocy. Przerażenie i czarnomagiczny chłód mrożący do szpiku kości, o jakim jeszcze długo miała pamiętać, sprawiły, że Ślizgonka robiła wszystko, by jak najdłużej zatrzymać się w szpitalu. Nie chciała wracać do szkoły jeśli nie była pewna, że to wszystko nie powtórzy się kolejnej nocy. Nie posunęła się co prawda do symulowania, lecz dyskutowała tak długo i wykorzystała własne nazwisko tak skutecznie, że w końcu pozwolono jej zostać dłużej. Ucieszyła się nawet pomimo tego, że przypadło jej współdzielić salę, jednak obłożenie Munga było tak wielkie, że w tej kwestii nie oponowała, słusznie podejrzewając, że gdyby tylko zaczęła kręcić nosem, ktoś zaproponowałby jej szybszy powrót do Hogwartu.
Spędzała więc w Mungu ten dłużący się niemiłosiernie dzień i zdobyła się nawet na wędrówkę między oddziałami, by na własne oczy ujrzeć żniwo pierwszomajowych anomalii. Magia jeszcze nigdy nie zachowywała się tak nieprzewidywalnie, a choć Marine mistrzynią z historii nie była, nie przypominała sobie, by profesor kiedykolwiek opowiadał im o podobnych wydarzeniach lub by przeczytała o nich w księgach rodowej biblioteki.
Nie chciała być wścibska, a jednak interesowało ją to, co działo się z innymi ludźmi i przez pryzmat spostrzeżeń mogła utwierdzić się w przekonaniu, że poprzedniej nocy miała przeogromne szczęście. Poparzenia, odmrożenia, odwrotne skutki zaklęć, utraty kończyn, wzmocnione ataki chorób… Od pierwszego do ostatniego piętra szpitala ciągnął się obraz nędzy i rozpaczy, a Lestrange nie mogła wiele na to poradzić, nawet gdyby chciała.
Siłą rzeczy spotkała kilkoro znajomych jej osób i rozpoznała jeszcze więcej popularnych w czarodziejskim świecie twarzy. Wędrując jednym z korytarzy napotkała swoją krewniaczkę, jedną z kuzynek ojca, noszącą teraz nazwisko Travers. Przywitała się z ciotką serdecznie i po wymianie uprzejmości dowiedziała się, że odwiedza ona swoją synową, Lyrę Travers. Marine kojarzyła ją dobrze – różnica wieku pomiędzy nimi była wszakże niewielka, a na dodatek rudowłosa młodo została żoną jednego z jej kuzynów, Glaucusa. Ciekawa nastoletniej lady Travers nie wahała się przed złożeniem jej wizyty w Sali i zaproszeniem na herbatę.
- Cieszę się, że możemy tutaj usiąść i porozmawiać, to miła odmiana od tego chaosu, który rozgrywa się na korytarzach i w salach – oceniła, gdy obie już siedziały przy jednym ze stolików herbaciarni na siódmym piętrze.
Teściowej Lyry już z nimi nie było, a więc Lestrange miała ją już tylko dla siebie. Obserwowała ją uważnie, lecz subtelnie i próbowała rozgryźć ten wyjątkowy okaz, o jakim kilkukrotnie już słyszała.





Inadvertently we bleed, fighting for what we deceive
Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   01.10.17 17:23

Pobyt w Mungu dłużył się Lyrze nieznośnie, ale wiedziała, że w obliczu wczorajszych wydarzeń nie może narzekać. I tak miała dużo szczęścia, że nie dotknęły jej anomalie, które mogły stanowić ogromne zagrożenie dla jej ciąży, ale leżąc na swojej sali, słyszała dobiegające z korytarzy jęki i hałasy, a jeden z uzdrowicieli doglądających jej stanu wyjaśnił pokrótce, że w całym kraju wydarzyło się coś bardzo złego i powinna zachować dużą ostrożność.
Wciąż jeszcze trwała w błogiej nieświadomości śmierci brata, ale było to ostatnich kilkanaście godzin spokoju, zanim usłyszy, że Barry Weasley był jedną z ofiar. Póki co nie wiedziała o niczym, choć od wczoraj towarzyszył jej nieustanny lęk o męża i innych bliskich, nawet jeśli wiedziała już, że Glaucus oraz jego rodzice i rodzeństwo byli bezpieczni i nic im się nie stało. Odwiedzał ją nie tylko małżonek; także jego matka pojawiała się regularnie, by poprawić nastrój młodziutkiej synowej, która w przyszłości miała urodzić jej wnuka. Lyra była jej bardzo wdzięczna; mąż miał dużo zajęć i nie mógł przy niej siedzieć tak dużo, jak by chciała, a czuła się tutaj bardzo osamotniona i pragnęła wrócić do domu.
Tego dnia znowu ją odwiedziła, ku jej zdumieniu, przedstawiając jej jedną ze swoich krewniaczek, w nadziei, że dziewczę nie będzie się czuło tak samotne, mogąc porozmawiać z kimś w podobnym wieku. Lyra pamiętała Marine z Hogwartu, choć nie znała jej szczególnie dobrze. Z reguły unikała Ślizgonów, bo wielu z nich wyśmiewało się z jej biedy i pochodzenia. Nieśmiałej, spokojnej Lyrze daleko było jednak do typowej Gryfonki i dość mocno odstawała od przedstawicieli swojego domu, przez co była outsiderem i tym łatwiejszą ofiarą ślizgońskich drwin, zwłaszcza w pierwszych latach, gdyby nie to, że potrafiła się całkiem nieźle ukrywać w licznych zakamarkach zamku i chodziła własnymi drogami jak kot. Nie była też typową Weasleyówną, o czym mógł świadczyć choćby sam fakt, że w bardzo młodym wieku poślubiła szlachcica i pojawiała się na salonach, nie unikając ich tak jak większość jej krewnych. Niewykluczone jednak, że Marine wciąż mogła ją pamiętać jako rudzielca w używanych sukienczynach i szatach, rozmawiającego z obrazami i chodzącego wszędzie ze szkicownikiem. To była jednak przeszłość, bo teraz młódka starała się zachowywać i wyglądać jak na damę przystało, choć oczywiście w Mungu zamiast sukni miała na sobie długą koszulę nocną i jedwabny szlafrok, z rękawami delikatnie haftowanymi w rodowe motywy. Ale, choć nie była już biedaczką, poczuła ukłucie kompleksów, patrząc na śliczną i elegancką lady Lestrange, którą przedstawiła jej matka Glaucusa. Lyrze pozostawało mieć nadzieję, że mimo tradycyjnej niechęci Ślizgonów do Gryfonów, uda im się znaleźć wspólny język; lady Lestrange była kuzynką jej męża i wkrótce miała opuścić Hogwart i zadebiutować na salonach, tak jak niespełna rok temu debiutowała Lyra. Dobrze byłoby żyć w zgodzie z krewnymi męża, więc musiała pokazać się z dobrej strony.
Po wstępnej prezentacji dziewczęta udały się razem do herbaciarni; pomieszczenie, zwykle zatłoczone, w obecnym trudnym czasie nie było oblegane. Także tu można było wyczuć atmosferę przygnębienia i niepewności, jednak Lyra usiadła przy stoliku i znowu przeniosła spojrzenie na Marine, starając się, by nie było po niej widać niepewności i onieśmielenia.
- Całkowicie się zgadzam. Nigdy nie lubiłam bywać w Mungu, ale to, co działo się tu od wczoraj... To jest po prostu straszne – odezwała się, dłonią niespokojnie przeczesując rude kosmyki. Wyglądała mizernie; leżała tu już od tygodnia, i choć prawie doszła do siebie, wciąż była osłabiona i chorobliwie blada. – Czy to prawda, że te anomalie... Zabierały ludzi nawet z Hogwartu? – zapytała po chwili; w końcu Marine w normalnych okolicznościach powinna się tam znajdować, a jednak trafiła do Munga. Trudno było uwierzyć, że ta moc była tak silna, że nawet Hogwart, ponoć najlepiej zabezpieczone miejsce w kraju, wcale nie był tak bezpieczny, jak mówiono. To wzbudzało w Lyrze tym większy strach.
- Może napijemy się herbaty? – zaproponowała. Były tylko we dwie, bo lady Travers wróciła do domu po tym, jak zostawiła Lyrę z Marine. A herbata mogła być dobrym wstępem do tego, by przełamać pierwsze lody, porozmawiać i lepiej się poznać.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Marine Lestrange
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4601-marine-lestrange http://www.morsmordre.net/t4712-gloriana#101007 http://www.morsmordre.net/t4713-lady-lestrange http://www.morsmordre.net/f317-wyspa-wight-thorness-manor http://www.morsmordre.net/t4719-marine-lestrange#101064
dama
18
Szlachetna
Panna
nowhere to run
from all of this havoc
nowhere to hide from
all of this m a d n e s s
5
10
0
0
10
5
9
4
Czarownica
 sing my angel of music

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   18.10.17 20:51

Rzeczywiście pamięć podsuwała jej obrazy obecnej lady Travers z niekoniecznie korzystnych sytuacji; choć Marine nigdy otwarcie nie drwiła z uczniów na korytarzach, stereotypowy konflikt Gryfonów i Ślizgonów trwał również za czasów jej pobytu w Hogwarcie, a ród Weasley nigdy nie był jej specjalnie bliski – nic więc dziwnego, że panny nie miały szansy zapałać do siebie sympatią. Neutralny grunt szpitalnej herbaciarni mógł dawać cień nadziei, że sytuacja ta może ulec zmianie na lepsze. Chociaż relacje rodu Lestrange i Travers od jakiegoś czasu ulegały ochłodzeniu, Marine nie miała przecież pełnej wiedzy odnośnie planów i koligacji nestorów. Pamiętała za to mile spędzony z kuzynami czas i dopóki jej rodzina nie zabraniała jej tego, ona miała zamiar z dalszą sympatią traktować swoich krewniaków.
Nie mogła powiedzieć, by Lyra była dla niej wzorem młodej szlachcianki, bo po pierwsze nie wiedziała wszystkiego, co działo się na salonach, a po drugie ktoś ledwie rok od niej starszy nie miał jeszcze szansy, by prawdziwie zabłysnąć. Marine słyszała oczywiście o talencie malarskim rudowłosej, lecz miała do tych rewelacji stosunek doprawdy ambiwalentny. Zamążpójście w młodym wieku przemawiało za tym, że lord Travers ujrzał w młodej czarownicy coś, co uczyniło ją godną jego syna i dziedzica, tak więc Lyra nie była na pewno kolejną lub jedną z wielu. Panna Lestrange cieszyła się, że będzie mogła spróbować odkryć cóż takiego kryje się za sukcesami towarzyszki.
- Ja również nie, o wiele bezpieczniej czułam się we własnym domu pod opieką uzdrowicieli – przyznała, wspominając pokrótce o epizodach, których szczegółów lady Travers przecież nie mogła znać.
Ucieszyła się, że będzie mogła jej zdać relacje z rzeczy nawet tak okropnej, jak anomalie. Obserwowanie reakcji innych ludzi mogło jej o nich wiele powiedzieć.
- Tak, to prawda – skinęła głową, nie spuszczając wzroku z rozmówczyni – Nie wiem, jak to się stało i nikt jeszcze nie próbował mi tego wyjaśnić, ponieważ medycy mieli oczywiście inne priorytety – westchnęła niepocieszona – Ale bardzo chętnie dowiem się, jakim cudem magia, dzięki której czuliśmy się bezpieczni w szkolnych murach, zawiodła nas w godzinie próby.
Była to zagadka, którą Marine chciała rozwikłać jak najszybciej. Jeśli miała przy okazji bawić się w małe śledztwo, niech tak będzie, choć oczywiście mogło to ugodzić w jej czas przygotowywania się do egzaminów, dlatego z wdzięcznością powitałaby gotowe odpowiedzi na nurtujące ją pytanie. Póki jednak było tak wcześnie, zapewne nikt nie miał satysfakcjonujących wyjaśnień.
Przystała na propozycję herbaty i wychyliła lekko głowę, łapiąc wzrok złotowłosej dziewczyny, która już chwilę później podeszła do ich stolika, by zebrać zamówienie. Lestrange miała wielką ochotę na herbatę z hibiskusa, wybrała jednak czerwoną z granatu i kawałek szarlotki; gdy kelnerka odeszła, ciemnowłosa oparła się wygodnie na krześle, gratulując sobie w duchu, że wybrała takie, na którym znajdowały się aż dwie poduszki. Atmosfera w herbaciarni była nawet przytulna i dzięki temu myśli młodych dziewcząt mogły już niedługo zabłądzić na tematy o wiele przyjemniejsze od anomalii.
- Lady Travers bardzo o ciebie dba – poczyniła śmiałą obserwację na temat teściowej rudowłosej – To chyba prawdziwe szczęście, mieć takie relacje z matką męża – oceniła, próbując tym samym zachęcić Lyrę do opowiastek na temat małżeństwa.




Inadvertently we bleed, fighting for what we deceive
Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   18.10.17 23:21

Lyra nie miała jeszcze okazji poznać wszystkich krewnych Glaucusa, a każde takie spotkanie cieszyło ją, ale i stresowało. Rodzina męża miała być w pewnym sensie jej rodziną, a lady Travers starała się ją dobrze przygotować do tego, by mogła odpowiednio zaprezentować się przed innymi ich bliskimi.
Nigdy nie miała większej styczności z członkami rodu Lestrange, poza matką męża, która jednak od dawna nosiła nazwisko Travers, dlatego też nie do końca wiedziała, czego się spodziewać. Miała nadzieję, że wszystko będzie w porządku i uda jej się porozumieć z młodą lady Lestrange. Udanie się do herbaciarni było dobrym pomysłem, tam mogły uwolnić się od nieprzyjemnej atmosfery sal i korytarzy, i porozmawiać we względnym spokoju. Mung chyba na nikogo nie działał dobrze, na pewno nie na Lyrę.
- To trochę... zastanawiające, biorąc pod uwagę, że kiedy byłam w Hogwarcie, zawsze powtarzano mi, że to bardzo bezpieczne miejsce – powiedziała, a na jej twarzy odmalował się niepokój i lekkie niedowierzanie. Wciąż nie ogarniała tego wszystkiego swoim naiwnym umysłem. Ale sama miała okazję się niegdyś przekonać, że nie zawsze tak było. Zbłąkaną i błędnie rzuconą klątwę pod koniec szóstej klasy przypłaciła długim pobytem na oddziale pozaklęciowym i problemami zdrowotnymi, które utrzymywały się przez miesiące. – Najważniejsze, że nic poważnego ci się nie stało, choć sama obawiam się tego, co przyniosą kolejne noce. Też chciałabym się dowiedzieć, co to jest i czy jeszcze nam grozi. Ale... niedługo wracasz do szkoły? – zapytała; zdawała sobie sprawę, że uczniów siódmego roku wkrótce czekał stresujący czas owutemów. Ona rok temu o tej porze także stresowała się egzaminami, nie wiedząc jeszcze, że prawdziwe życie po szkole przyniesie zupełnie inne, często poważniejsze troski. A po egzaminach czekał już powrót do domu i towarzyski debiut, choć podejrzewała, że Marine była do niego znacznie lepiej przygotowana niż rok temu Lyra. Pytanie tylko, czy to wszystko, czyli egzaminy, debiuty i inne zwykłe sprawy potoczą się normalnie po tym, co się stało? Sama w tym roku miała zupełnie inne problemy, a jak miało się okazać, małżeństwo i ciąża nie będą jedynymi jej troskami w najbliższym czasie.
Także zdecydowała się na zamówienie owocowej herbaty. Miała ochotę napić się czegoś smaczniejszego niż woda czy eliksiry, którymi codziennie ją pojono.
Ale z ulgą powitała zmianę tematu na coś bardziej codziennego i przystępnego niż anomalie.
- O tak, jest naprawdę miła. Bardzo dobrze mnie przyjęła i dużo mi pomaga – powiedziała, wyrażając się ciepło o swojej teściowej, której sporo zawdzięczała, także w ostatnich dniach. – To prawdziwe szczęście, a jeszcze większym szczęściem jest mieć dobre relacje z mężem – dodała, a na piegowatych policzkach pojawił się leciutki rumieniec. Jej myśli mimowolnie pomknęły do Glaucusa, choć towarzyszył im też niepokój. – Zaręczyny i ślub nadeszły bardzo szybko, ledwie dwa miesiące po opuszczeniu murów Hogwartu byłam już narzeczoną, a po upływie kolejnych kilku – żoną. Prawdę mówiąc, czasami wciąż dziwnie mi o sobie myśleć jako o żonie, to brzmi tak bardzo... dorośle i podniośle – dodała, zastanawiając się, czy i Marine szybko zostanie czyjąś małżonką. Lyra nigdy nie spodziewała się, że wyjdzie za mąż w wieku osiemnastu lat. – Ale najpierw czeka debiut. Czy jesteś już gotowa na swój? To wyjątkowy dzień w życiu każdej młodej dziewczyny. – Niezależnie od tego, co się działo, może Marine miała swoje wyobrażenia i pragnienia w związku z tym dniem? A Lyra wolała myśleć o tym, co normalne, by tylko oderwać się od obaw towarzyszących jej w ostatnich dniach.
Chwilę później przyniesiono im herbaty. Lyra wzięła swoją, delikatnie zaciskając palce na uszku filiżanki i znów zerkając w kierunku kuzynki swojego męża. Tyle pytań jeszcze miała ochotę jej zadać, ale wrodzona nieśmiałość hamowała nieco jej ciekawość. Wszystko w swoim czasie. I tak miała wrażenie, że powiedziała sporo. Może po prostu tęskniła za towarzystwem osób w podobnym wieku?






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
 

Herbaciarnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

 Similar topics

-
» Herbaciarnia pani Puddifoot
» Księgarnia Esy i Floresy
» Herbaciarnia Rozmarzony Hipogryf
» V piętro - Sklep i Herbaciarnia
» Herbaciarnia "Zielony Smok"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of Westminster :: Szpital Świętego Munga :: VII piętro: Sklep i herbaciarnia-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17