Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Łuk Durdle Door

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 12 ... 21, 22, 23  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Łuk Durdle Door   07.11.15 18:42

First topic message reminder :

Łuk Durdle Door

Nieco oddalony od Weymouth rozległy piaszczysty brzeg plaży, na którym co jakiś czas wznoszą się ostre, niebezpieczne skały, spośród których największą jest wapienny łuk Durdle Door. Mnogość naturalnych przeszkód uczyniła to miejsce trudnym szlakiem konnym wytyczonym dla doświadczonych jeźdźców, którzy już od wieków pokonują się wzajemnie w pomysłach na ominięcie piętrzących się na plaży kamieni, dosiadając skrzydlatych rumaków.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Julius Nott
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1529-julius-nott http://www.morsmordre.net/t1537-adalbert#14515 http://www.morsmordre.net/t1536-jakis-fajny-tytul http://www.morsmordre.net/f176-nottingham-maun-ave-13 http://www.morsmordre.net/t1538-julius-nott#14522
łamacz klątw
33
Szlachetna
Zaręczony
Into the sun the south the north, at last the birds have flown
The shackles of commitment fell, In pieces on the ground
0
0
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Łuk Durdle Door   18.11.15 14:45

Chociaż otarcie wciąż piekło, to przynajmniej ubrania były suche. Dlatego też Nott mógł zająć się tym, co dzieje się dookoła. A działo się dużo. Część osób już się pogrupowało w mniejsze lub większe aglomeraty, przyssawszy się niemal doszczętnie do tych takich sztucznych uprzejmości. Obecny Julius szalenie tego nie lubił i wcale się z tym nie krył. Wykrzywił twarz w kwaśnym grymasie, stojąc tuż obok swojego aetonana. Wtedy też postanowił się wtrącić Caesar, dorzucając swoje trzy knuty do jakże żałosnego stanu swego rzekomego kumpla. Który to popatrzył się na niego z niemałym politowaniem.
- Jeździec był najlepszy na świecie. To koń dostosował się do imienia i wyszło jak wyszło - odparł hardo, zekrając jeszcze na swego wierzchowca. Czyli tak jak przewidywał, zrzucił odpowiedzialność za swoją porażkę na kogoś innego, klasyczne zagranie kogoś, kto jest przekonany o swojej nieomylności. Obrócił głowę, czując klepnięcie jego ramienia, a potem rzeczywiście poszedł za Lestrange'm, jak gdyby miał na to ochotę, ale wcale nie miał. Czasem udawało mu się odróżniać swój nietakt od tego, że najzwyczajniej w świecie niekiedy trzeba zrobić coś, co wypada.
- Gratulacje panie Carrow - odezwał się najpierw do Deimosa, by uścisnąć mu dłoń. Później z kolei przywitał się z Adrienem i Inarą, nie wiedząc, że to ma być jego przyszła rodzina. Na sam koniec powitał Megarę i oby to byli wszyscy, którzy w tamtym momencie stali w kółeczku jakże wzajemnej adoracji.
Nie powiedział już nic ponadto, wgapiając się w widoczną nieopodal scenę. Nie miał ochoty na wymuszone uprzejmości, pogawędki o niczym, czy szykanowanie szlam albo Rosierów. I tak już się dużo napracował nad tym, aby powitać każdą obecną tu osobę. Był zmęczony, chciał przetrwać imprezę końcową i pójść wreszcie do domu.




♣️ The devil's in his hole

Powrót do góry Go down
Tristan Rosier
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 http://www.morsmordre.net/t639-vespasien http://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 http://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 http://www.morsmordre.net/t977-tristan-rosier#5336
Arystokrata, smokolog
27
Szlachetna
Żonaty
Ani żąda, ani prosi,
tylko w ślepiach żółty blask
i o schody ostrzy pazur,
aż człowieka bierze dreszcz.
29
30
0
0
0
42
4
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Łuk Durdle Door   18.11.15 16:15

Początkowo spojrzenie Darcy nastroiło go ulgą, była przytomna, a to już dużo - nie wszyscy mieli tyle szczęścia. Skupiony na siostrze nie dostrzegł nawet - i nie śmiałby się spodziewać! - że wśród najmocniej poszkodowanych znajdzie się Selina, tak znacznie prowadząca na początku gonitwy. Cichy, wątły głos Darcy - i jej koszula okrutnie nasiąknięta czerwienią Rosierów - nie pozwalały mu jednak odwzajemnić uśmiechu. Ujął jej delikatną dłoń w silnym uścisku, ostrożnie obejmując zdrowe ramię siostry.
- Carrow dobiegł pierwszy - odparł z wyraźnym niezadowoleniem - nie miał dla niej dobrych wieści - zamykając ją w uścisku ramion pewniej, kiedy doń przyległa; spokojnie, Darcy, wszystko będzie w porządku. Wyglądała jak siedem nieszczęść, ale domyślał się, że najgorzej czuła się od wewnątrz. Miała szanse na dobre miejsce w czołówce, mogła wygrać, tymczasem - jeden potworny upadek wszystko zaprzepaścił. Ostrożnie zdjął z jej głowy toczek, uwalniając włosy - nawet zwichrzone dodadzą jej więcej klasy niż przekrzywiony toczek. Jej przemoczone ubranie niewątpliwie zaraz wysuszy ciepłe słońce. - Deimos - sprecyzował, utarcie nosa zwaśnionego rodu nieszczególnie im wyszło. - Byłem dopiero trzeci, nie dogoniłem nawet tej szlamy - dodał już z większym rozbawieniem, nie potrafił pojąć, jakim cudem na drugie miejsce wskoczyła dziewczyna bez nazwiska. Nie potrafił pojąć, dlaczego jemu nie udało się jej doścignąć - trzecie miejsce nie było zwycięstwem, a jedynie jego irytująco drażniącym posmakiem.
- Sądzę, że smok będzie wystarczającym wytłumaczeniem dla nas obojga. - Odwzajemnił spojrzenie jej modrych oczu, jego usta wygięły się w subtelnym uśmiechu; schrzanili po całości, ale ostatecznie jeden Carrow na podium to zawsze mniej niż trzech. - Przed gonitwą w przyszłym roku poćwiczymy intensywniej... i niegroźne nam będą nawet specjalnie wyselekcjonowane dla nas chabety - dodał już ciszej, nie chciał wszak oskarżać gospodarzy o celowy zamach na głos, nawet półżartem. - Jechałem za tobą większość trasy, twój koń momentami wydawał się groźniejszy od smoka. - Próba usprawiedliwienia siostry była jak najbardziej naturalna, gdyby jej rumak bardziej skoncentrował się na trasie niż na fikaniu kozłów, może jej udałoby się prześcignąć pierwszą dwójkę. Troskliwie pogładził dłonią jej plecy, gdy uścisnęła jego przedramię. Nie zostanie żadna blizna, Darcy.
- Magomedycy powinni cię obejrzeć - rzucił w końcu, rozluźniając uścisk; wplótł ramię pod jej zdrową rękę, chcąc wziąć ją pod ramię celem podprowadzenia pod namioty uzdrowicieli. - Dasz radę iść? - Spojrzał na nią pytająco, z zawahaniem i błyskiem czułości w oku.




the vermeil rose had blown
in frightful scarlet, and its thorns outgrown

Powrót do góry Go down
Bellona Lovegood
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t1565-bellona-greyback http://www.morsmordre.net/t1574-mars#15674 http://www.morsmordre.net/t1573-bell#15671 http://www.morsmordre.net/f181-trout-road-45 http://www.morsmordre.net/t1749-bellona-lovegood#20570
hodowca i treser chartów angielskich
25
Czysta
Zamężna
Tygrys, tygrys w puszczach nocy
Świeci blaskiem pełnym mocy.
Czyj wzrok, czyja dłoń przelała
Grozę tę w symetrię ciała?
19
11
0
0
0
0
2
5
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Łuk Durdle Door   18.11.15 16:46

Nie znałam większości osób uczestniczących wyścigu. Ciężko było mi zatem operować imionami, czy nawet nazwiskami. To było dobre o tyle, o ile nie musiałam się martwić o innych konkurentów. Czy aby na pewno żyją, lub, czy nie potrzebują mojej pomocy. Uwagę i troskę skupiłam więc na Sylvainie, który z kolei martwił się o, jak mniemam, przyjaciela. Patrzyłam na nich i żadna myśl nie przyszła mi do głowy odnośnie tego jak powinnam się zachować. Przedstawianie swojej osoby w tym momencie nie miało racji bytu, dlatego tę opcję wykreśliłam na samym starcie. Resztą chyba zajmie się sam Crouch. Dlatego po prostu stałam, obserwując mężczyzn, którzy mniej lub bardziej wyglądali na poobijanych. Wciąż zastanawiałam się nad tym jakim cudem ja uszłam z życiem. To było niewiarygodne.
Uśmiechnęłam się kwaśno, kiedy Sylvain najpierw parsknął śmiechem, a później wspomniał o wosku i ponuraku. Rzeczywiście, los mu sprzyjał, fatalnie! To znaczy, tak naprawdę to wcale tak nie myślałam, ale nie mogłam się powstrzymać.
- Fatalnie. Te całe wróżby na pewno były ustawione. Chociaż, skoro ten wyścig cię nie zabił, to chyba nic już tu nie pomoże - szłam dalej w zaparte. Mam tylko nadzieję, że Crouch pamięta o tym, że to jedynie drobne przekomarzanki. Naprawdę cieszyłam się, że nic mu nie jest.
Niestety, słysząc jego kolejne pytanie, zamarłam na moment. Bo, hm, jak tu wskazać kogoś, kogo danych się nie zna?
- Ten, co na początku walnął przydługą przemowę - odpowiedziałam ostatecznie, przypominając sobie o tym. Ciekawe, czy będzie wiedział o kogo chodzi?





just fake the smile

Powrót do góry Go down
Sylvain Crouch
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1108-sylvain-crouch http://www.morsmordre.net/t1240-niesowia-poczta-sylvka http://www.morsmordre.net/t1154-sylvain-silver-crouch http://www.morsmordre.net/t1383-mieszkanie http://www.morsmordre.net/t1360-sylvain-crouch
aktor
24 lata
Zdrajca
Kawaler
Shadows are falling and I’ve been here all day
It’s too hot to sleep, time is running away
Feel like my soul has turned into steel
I’ve still got the scars that the sun didn’t heal
10
9
3
0
0
2
0
5
Wilkołak
We should be able to kill ourselves in our heads and then be reborn

PisanieTemat: Re: Łuk Durdle Door   18.11.15 20:06

Szczerze mówiąc, nie przyszło mu nawet do głowy, żeby ich sobie przedstawiać - był święcie przekonany, że nawet jeśli nie znają się dobrze, to przynajmniej kojarzą ze Slytherinu. W końcu byli na tym samym roku... fakt, że się trochę zmienili od czasów Hogwartu totalnie nie zaprzątał mu w tej chwili myśli. Mógłby ich sobie jeszcze przedstawić z czystej grzeczności... ale od dawna nie bawił się już w wielkiego arystokratę i najwyraźniej wyszło mu to już z krwi. Pech.
- Daj spokój, nie był taki zły - uśmiechnął się - już dawno nie bawiłem się tak dobrze - dodał lekko i zupełnie szczerze. Zdążył zapomnieć jak kochał jazdę konną, dobrze, że właśnie teraz miał okazję sobie o tym przypomnieć i trochę się oderwać od mało przyjemnych myśli. 
I spokojnie, znali się już przecież na tyle długo, by nie brał wszystkich słów Bellony zbyt poważnie czy do siebie, o to więc zupełnie nie musiała się martwić. Tym bardziej, że doskonale wiedział za co mu się obrywało: że zostawił ją z młodym Weasley'em. No cóż... sama chciała brać udział w wiankach, nie? 
Co się zaś tyczyło zwycięzcy wyścigu... Sylvain wyżej uniósł brwi.
- Naprawdę? - mruknął z zawodem w głosie. Nie, żeby znał tamtego z imienia, czy kiedyś z nim rozmawiał, ale... 
- To żadna chluba startować i wygrać w wyścigu, który samemu się organizuje, na trasie, którą się samemu układa i na swoim własnym koniu - pokręcił z niechęcią w głosie. - I co, wygrał swojego konia? - dodał kwaśno. 
Arystokracja. Czy Sylvain naprawdę sądził, że ktoś z tych kręgów, będzie grać czysto? O, naiwności! Cóż, grunt, że osobiście przejażdżka mu się podobała, choć mogła być dłuższa, bo czemu nie?
Zrobił kolejny unik przed zębami Megiery, po czym wskoczył z powrotem na jej grzbiet.
- Chyba czas odstawić konie. I mam poważne wątpliwości co do tego czy chcę zostawać na przemowie na zakończenie wyścigu - rzucił do Belli z kwaśnym uśmieszkiem. Kiwnął jeszcze głową przyjacielowi, któremu raczej nic się nie stało i ruszył kłusem do mety.


Powrót do góry Go down
Deimos Carrow
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t791-deimos-carrow http://www.morsmordre.net/t1114-napoleon#7239 http://www.morsmordre.net/t842-deimos-carrow http://www.morsmordre.net/f115-north-yorkshire-dworek-w-marseet http://www.morsmordre.net/t1129-deimos-carrow#7491
hodowca Aetonanów
32
Szlachetna
Żonaty
Zbliżysz się o krok, porachuję kości
5
5
0
0
0
11
0
10
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Łuk Durdle Door   18.11.15 20:54

Megary głos słyszę jeszcze zanim ujrzałem jej twarz. Jest spokojna, blada, wygląda jakby zmęczyła się tym całym dopingowaniem. Przez chwilę nie mogę przypasować sobie jej twarzy  z tonem z którym się do mnie zwraca. Jest przecież zainteresowana, jest taka c z y s t a, że czuję, że nawet jest mi trochę żal za to, że jej nie doceniłem. Przypomina mi w tej grzeczności pannę Yaxley i rozpływam się na wspomnienie pięknej półwili, które to wspomnienie już powoli powinno odchodzić w niepamięć, nie mogę wszak w nieskończoność rozpamiętywać kobiety której już nie jest w moim zasięgu. Uścisneliśmy sobie dłonie, kręcę głową. - Dziękuję, wszystko w porządku. Dwa nasze wierzchowce nieco ucierpiały, ale nie są to duże obrażenia. Ja zaś czuję się wspaniale, mam nadzieję, że było co oglądać - usatysfakcjonowany przyglądam się wszystkim herbowym świecidełkom, w które się obwiesiła Megara. Mimo tego, że za pięćdziesiąt lat będzie całkowicie normalne sądzenie, że mężczyźni nie zauważają takich rzeczy, dziś mogłem zwrocić uwagę nawet na wisiorek, który zdobił jej szyję. Jeszcze kiedyś o niego spytam. Chcę powiedzieć coś jeszcze, ale Adrien robi zamieszanie i już obiecał picie. Podchodzili ludzie, podszedł i Cezar.
- Nie doceniasz mnie - mówię w zupełnie nowym humorze odprowadzając wzrokiem Adriena. Możliwe, że powinienem się bać o to całe wręczanie nagród, ale w obecnej chwili byłem tak napuszony uczuciem wygranej, iż o niewiele spraw dbam.
Następnie powracam wzrokiem do Lestragne'a.
- Więcej miejsc na podium zająć nie mogłem. Mnie poza tym, bardziej niż podium z Rosierami niepokoi, że nawet  jego wyścignęła szlama - tym samym daję i Tobie, mój kuzynie, szansę, byś przyznał się do porażki. Uświadomiwszy sobie zaś, że Adrien wciąż daleko nie odszedł i za to szastanie językiem i opowiadanie o szlamach, może jeszcze mu się dostać - powiedział trochę inaczej: - Także liczę, że to ty w przyszłym roku postarasz się stanąć na ich miejscach. Obiema nogami - unoszę brew i postanawiam, że powinienem skonfrontować Cezara z moją nowa narzeczoną.
- Drogi kuzynie, znasz panienkę Malfoy. Wolę się upewnić - zaproszenie na mój i Megary ślub już dotarło? - pytam, chcąc mu pokazać palcem na wszystkie moje herby na jej ubiorze, które ją kajdanami do mnie przytwierdzały. Megaro, Megaro, jak sądzisz, czy w tej sytuacji masz inne wyjście niż stanie się ozdobą?









She was the prettiest hell

I have ever been in

I didn’t mind burning at all.


Powrót do góry Go down
Megara Carrow
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy http://www.morsmordre.net/t663-mieta http://www.morsmordre.net/t662-megara http://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar http://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
stażystka w ministerstwie
20 lat
Szlachetna
Zamężna
Once upon a time...
5
8
5
0
5
0
0
2
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Łuk Durdle Door   18.11.15 23:12

Postawa i jego wyraz twarzy, te wszystkie gratulacje sprawiały, że ten obrazek był jakiś za bardzo kolorowy. Jak na razie Meg miała za mało siły, żeby trochę w nim zamieszać. Na razie w jej małej blond włosej główce gdzieś pomiędzy myślą Moje plecy! i SPAĆ! pojawiła się ta zaskoczona tym, że Deimos jest zdolny do wyższych uczuć. Kto by pomślał…może obwieszenie się tymi wszystkimi szmatami miało jakiś sens.
- Oczywiście! - przytaknęła- Od początku nie dałeś przeciwnikom żadnych szans. - pochwaliła go jakby jej słowa miały jakieś znaczenie.  Oczywiście gdzie z tyłu głowy miała kilka kąśliwych uwag na temat dziewczyny, która dała radę go wyprzedzić, ale zachowała je dla siebie. Jeszcze nie czas na burzenie kolorowego obrazka.  Po za tym… Spać!. Ciekawe ile jeszcze będzie wstanie utrzymać się na nogach. Na wzmiankę o dwóch uszkodzonych koniach zaciskała w duchu kciuki, że jednym z nich jest Eos. Jeśli nie to sama ją przerobi na proch. Moje plecy! Nie podobało jej się, że to kółko zaczyna się powiększać. Rola dobrej narzeczonej była bardzo wyczerpująca zgłasza biorąc pod uwagę, że ledwo trzymała się na nogach.  Rozbudziła się dopiero, gdy doszły doszła do niej rozmowa Cezara i Deimosa. Drgnęła na słowo szlama ale wciąż trzymała język za zębami. Świetnie. Teraz będę słuchała uwag dwóch zgryźliwych starzejących się pryków, którzy wszędzie znajdą jakieś, „ale" . Skoro panowie byli zajęci sobą mogła pozwolić sobie na szybkie przewrócenie oczami. Chciała grać rolę dobrej narzeczonej, ale przecież była Megarą.  Nic nie mogło być proste.   Gdyby był tu mój brat oboje spadlibyście w rankingach Wyśmiała obydwoje mając serdecznie dość słuchania ich.  Na słowa „kuzyn”  Meg jęknęła w duchu. Pięknie będę spowinowacona z kolejnym sztywnym nudziarzem. Ich im więcej tym weselej.  No może myliła się w określeniu w ten sposób Cezara, ale ludzie tacy jak on nigdy nie przypadali jej do gustu.  Niech sobie zostanie w swoim świecie a ona zostaje w swoim. - Panie Letsrange - dygnęła grzecznie już nie siląc się na uśmiechy. Jeszcze Deimos się przyzwyczai i zrobi się nudno.  Tak, wiedziała, że drogi narzeczony na próbuje zrobić z niej własną ozdobę. Była również świadoma, że sama wpasowała się w tą rolę. Ważniejsze było jednak to jak długo będzie wstanie utrzymać Deimosa wśród tych pozytywnych uczuć .  Wszystko w imię nauki. Wszystko w imię poznania odpowiedzi.
- Mieliśmy już tą przyjemność- - odpowiedziała na Cezara przenosząc jednocześnie wzrok na Deimosa. W końcu przynajmniej raz w miesiącu wypada uroczystość na, której poznajesz nowych ludzi potem zapominasz jak wyglądają. Jeśli chodzi o jej zachowanie w stosunku do narzeczonego to wciąż patrzyła na niego jak na…boga. Wszystko w imię nauki, ale to nie zmienia faktu, że jedną połową mózgu była już we własnym łóżku.


Powrót do góry Go down
Inara Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t1023-inara-carrow http://www.morsmordre.net/t1405-tu-jest-smok-ale-sowa http://www.morsmordre.net/t1100-inara-carrow http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t1598-inara-carrow
Alchemiczka
26
Szlachetna
Zamężna
I might only have one match
but I can make an explosion
10
10
24
0
0
0
10
5
Czarownica

PisanieTemat: Re: Łuk Durdle Door   19.11.15 23:27

Szumy rozmów, rżenie odprowadzanych przez koniuszy aetonatów, ogólny zgiełk - w żaden sposób nie męczyły panienki Carrow. Wolała głośne świergotanie, niż milczące ściany zamkniętych pomieszczeń. Oczywiście - jeśli akurat nie pracowała przy kociołku, ale wtedy - niezbyt przejmowała się ani cisza, ani głosami. W swojej pracy - odpoczywała, choć zdawała sobie sprawę, że gdyby musiała zajmować się tym bez ustanku, odczułaby mocno skutki. Aktualnie jedna, wciąż podejmowała pojedyncze zlecenia, choć często banalne - przynajmniej jej kociołek odpoczywał od jej wymysłów.
Dzisiejszy dzień obfitował w ogromna pulę adrenaliny i wrażeń. Choć - znała swoje możliwości - jako Carrowa, patrząc na kilka osób, którym nie udało się pokonać ostatniego odcinka, mogłaby poczuć dziwne drżenie. Ale..nie czuła. Zbyt lubiła wyzwania..nawet jeśli mogły się dla niej skończyć nieprzyjemnie. Tyczyło się również - relacji. Inara miała w zwyczaju..przebijać się przez chłód i mury, które wobec niej stawiali niektórzy czarodzieje. Podobna rzecz miała się z Benjaminem.
Kiedy alechmiczka po raz pierwszy towarzyszyła Percivalowi i Wrightowi w smoczej wyprawie, musiała znieść początkowy chłód, jaki jej okazywano. Cóż - jakim bowiem cudem, taka "szlachecka gówniara" pchała się do działań, które zarezerwowane były dzielnym mężom? O wartości swoich umiejętności, przekonała już przy pierwszej akcji, gdy potrzebowano odtrutki, na jad jednego z wielkich bestii i to bladozielony, od rwących, bólowych dreszczy -  Jaimie trafił pod jej..kociołek. Chyba po raz pierwszy odezwał się do niej po imieniu, choć..jak się okazało, zmiana nie była stała.
Wzajemne złośliwości utwierdzały każde z nich o przyjacielskim przywiązaniu, a napędzani przez magnetyzującą siłę Notta, szybko stworzyli grono bliskich przyjaciół. Ileż razy Ben przerzucał sobie przez ramię, drobną sylwetkę Inary, tylko dlatego, że radośnie sprzeczali się o drobną kwestię..alkoholu, albo..-nawet wbrew woli Carrow - przenosząc ją przez strumień.
Wiedziała, że może na niego liczyć, nawet - jeśli minęło tyle czasu od ich ostatniego spotkania. O tym, że była gwiazda Quidditcha, wciąż pamiętała ich podróże, świadczyło przywitanie. Dla postronnych, wydające się tak sztywne.
- Czego Smoku? Pierwszego miejsca za podium? - Jamie, nieodmiennie pozostawał Smokiem i ciężko było zmienić zdanie Inary w tej kwestii - szkoda, że nie zdążyliśmy się o nic założyć..musiałbyś mnie za to zabrać na piwo - zsunęła się ze swego wierzchowca, który tęsknie odwracał głowę w stronę stajni. Zasłużyła na odpoczynek i nagrodę, którą jej obiecała - teraz nie masz widowni, ale...- wyciągnęła ramiona, by z uroczym śmiechem uwiesić się na szyi postawnego mężczyzny. gdyby ją teraz zobaczył tatko...i Ben i alchemiczka, musieliby się grubo tłumaczyć. Dobrze, że Adrien nie mógł brać ze sobą, swojej wiatrówki...





You with the sad eyes. Don't be discouraged, Oh I realize, It's hard to take courage. I see you real



Ostatnio zmieniony przez Inara Carrow dnia 20.11.15 14:29, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Neleus Travers
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1139-neleus-travers http://www.morsmordre.net/t1386-neleus-travers http://www.morsmordre.net/f164-west-devon-rezydencja-traversow http://www.morsmordre.net/t1412-neleus-travers
Brygadzista
32
Szlachetna
Wdowiec
Cena za magię bywa wysoka, uważaj więc, ile sobie życzysz.
3
5
0
0
2
5
0
5
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Łuk Durdle Door   20.11.15 1:58

Medycy już zajęli się twarzą Neleusa, więc teraz zarówno nos jak i zdarta skóra zniknęła na nieskazitelnym licu szlachetnego, a także i krew została starannie wytarta. Kżdy tutaj wokół był pełen wigoru i emocji mimo iż sam wyścig był nad wyraz wyczerpujący. Każdego zapewne trzymała tutaj adrenalina. Wstał ze swojego kamienia i postanowił przywitać się z obecnymi tutaj ludźmi. Na pierwszy ogień poszedł Lastrenge.
-Kuzynie, wspaniały wyścig, naprawdę wspaniały- oznajmił ściskając mu rękę i uśmiechając się przy tym serdecznie, jak na uprzejmego Traversa przystało. Zaraz też jego wzrok uciekł ku Daimosowi Carrow by z nim także uścisnąć sobie serdecznie dłoń.
-Naprawdę wspaniałe rumaki, mimo przegranem czuję satysfakcję że mogłem wystartować na jednym z nich. Niesamowite doświadczenie, mam nadzieję, że kiedyś będziemy mogli powtórzyć taki wyścig, ale w innych okolicznościach. Obiecałem mojej córce wygrać jednego z tych wspaniałych rumaków, ale niestety zajmiemy się tym innym razem- powiedział uśmiechnięty od ucha do ucha. Trzeba było trochę zabłysnąć dobrym humorem i nastrojem, mimo postawnej figury, nadal musiał jednak pokazać, że nazwisko Travers do czegoś zobowiązuje.





A man can be des­troyed
but not de­feated.
Powrót do góry Go down
Perseus Avery
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery http://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 http://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 http://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych http://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
wiedźmia straż
25
Szlachetna
Kawaler
vicious
vengeful
victorious
6
19
0
0
10
32
3
8
Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Łuk Durdle Door   21.11.15 1:01

Rozczarowanie, wieńczące porażkę bolało bardziej niż upadek, gdy końskie kopyta zderzyły się z gruntem z mocnym szarpnięciem, wysadzającym mnie z siodła. Naprawdę, Neronie? Powinieneś jednak zwać się Brutusem, jak na zdrajcę przystało, w trakcie tego wyścigu zdradziłeś mnie przecież wielokrotnie. Czego się jednak można spodziewać, skoro wyszedłeś ze stani Carrowów? Czy potrafią oni zaszczepić nienawiść do Averych nawet w aetonanach? Najwyraźniej tak, bo poniżej urwiska ląduje również Soren i Samael. Szczęście w nieszczęściu, naukę spadania mam za sobą. Sekundy bezwładnego lotu po wykatapultowaniu z siodła pozwoliły mi na ułożenie ciała w pozycji najmniej narażonej na poważne uszczerbki, lecz moment upadku nigdy nie jest miły. Głuche tąpnięcie wstrząsnęło moim ciałem, otarte po wcześniejszym zderzeniu z klifem udo zapiekło dotkliwie, gdy drobny żwir bezlitośnie przeorał odsłonięte tkanki, wyzierające spomiędzy rozdartego materiału, a piasek oblepił moje przemoczone ubrania. W żadnym wypadku nie zamierzałem lamentować czy użalać się nad sobą, jak najszybciej pozbierałem się z podłoża, odsuwając się na bok z trasy, na której najprawdopodobniej zostałbym stratowany przez wciąż pędzące do mety rumaki lub przygnieciony innym spadającym uczestnikiem wyścigu. Rozejrzałem się naokoło, by sprawdzić czy ktoś w najbliższym otoczeniu nie znajduje się w gorszym stanie i moje spojrzenie padło na drobną blondynkę, która w wyniku upadku straciła przytomność. Chwytając uzdę Nerona, który teraz, dla odmiany, grzecznie stał obok mnie, ignorując nieprzyjemne palące uczucie dobiegające z rozharatanego uda, zbliżyłem się szybko do Lovegood, by pochylić się nad nią i z czymś na kształt ulgi zobaczyć, że wraca do świata żywych.
- Selino, mocno się uderzyłaś? Dasz radę wstać? - dasz radę wstać czy mam z tobą czekać na magomedyka w miejscu rozoranym przez kopyta wściekłych koni? Puściłem uzdę Nerona i palcatem krótko przyłożyłem mu przez zad, by wrócił sam do swojej stajni, a następnie przykucnąłem obok Lovegood, licząc na to, że pomoc we wstaniu i dotarciu na linię mety, opcjonalnie zaniesienie jej tam na rękach, będzie wystarczającym zabiegiem. Wszak żadne z nas nie planowało chyba zostanie staranowanym na wyścigu.




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
Selina Lovegood
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
http://www.morsmordre.net/t986-selina-lovegood#5480 http://www.morsmordre.net/t1028-alfred-wlasnosc-seliny-lovegood#5823 http://www.morsmordre.net/t1027-will-you-dare-selina#5821 http://www.morsmordre.net/f133-queen-elisabeth-walk-137-2 http://www.morsmordre.net/t1131-panna-lovegood
ścigająca Os, naczelna zołza, bywalczyni kolumn Czarownicy
30
Czysta
Panna
pride
will be always
the longest distance
between us
5
24
1
0
0
0
36
11
Czarownica

PisanieTemat: Re: Łuk Durdle Door   21.11.15 20:08

Nie cierpiała okazywać słabości. To tak, jakby samą siebie skreślała z listy osób wartych jakiegokolwiek szacunku. Przetrwa najlepszy. A ona przegrała z kretesem. Tak sromotna porażka bez wątpienia zniechęci ją do zbliżania się do aetonanów przez najbliższy czas. Nie lubiła nie świecić tryumfów. A zwłaszcza, że widziała już laur zwycięzcy na swojej głowie. Gourmand dał jej już przedsmak stania na podium, wysuwając się na prowadzenie. Nie analizowała co się stało, że sytuacja odwróciła się o sto osiemdziesiąt stopni, a jej nie udało się nawet ukończyć wyścigu. Cóż, bez wątpienia fakt, że spadła te kilka razy z konia wcale nie pomógł. A zwłaszcza jej duma cierpiała. Pewnie nawet bardziej niż poobijane, zranione ciało i... bolące plecy (oby wyłącznie obite!). Była skłonna do tego, by leżeć na tym piasku, udając, że nie istnieje, bo wstyd spalał ją doszczętnie. Wolała, by nikt jej w tym momencie nie widział. Niestety chwilę potem nad nią pojawił się cień, który pozbawił ją sierpniowych promieni UV. Odsunęła dłoń sprzed oczu, by spojrzeć, kto też postanowił się nią zainteresować.
-Nie widzisz? Wygrzewam się na słońcu.-parsknęła, najwyraźniej uznając, że zakpienie z tej sytuacji wyratuje jej wątpliwy honor jako amazonki.
Perseus. Cóż. Zawsze mogła trafić gorzej, prawda?
Jej pstrokaty wierzchowiec skubał jakieś pojedyncze źdźbła trawy, ignorując zamieszanie wokół. Cholerny łasuch! Cóż, przynajmniej Lovegood dobrze rozgryzła jego naturę nadając mu imię!
Wiedziała jednak, że nie może zostać na piasku na zawsze, toteż postanowiła się podnieść. Okazało się to zaskakująco trudniejsze niż mogło się wydawać, a zwłaszcza jednoczesna próba nie wydania z siebie nawet pojedynczego stęknięcia.






I care for myself.
The more solitary, friendless, unsustained I am,
the more I will respect myself.
Powrót do góry Go down
Adrien Carrow
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
http://www.morsmordre.net/t1209-adrien-carrow-budowa http://www.morsmordre.net/t1234-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/t1220-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/f167-londyn-czar-jasnolesia http://www.morsmordre.net/t1239-adrien-carrow
Ordynator oddziału Zakażeń Magicznych
46
Szlachetna
Kawaler
Wznosić się i upadać jest rzeczą ludzką. Ważne jest by nie bać się na nowo rozkładać swych skrzydeł i sięgać wyżej.
6
0
0
37
5
0
9
5
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Łuk Durdle Door   21.11.15 23:07

Uczestnicy wyścigu, jak i jego obserwatorzy coraz to tłumniej zbierali się pod sceną. Stary Carrow już na niej egzystował, a czas przypomniał, że to już pora.
- Witam wszystkich obserwatorów, a co ważniejsze - wszystkich tych którzy odważyli się tego dnia wziąć udział w wyścigu i z grzbietu aetonana walczyć o tytuł najlepszego jeźdźca tegorocznego festynu. Jednocześnie z radością pragnę zaznaczyć, że choć nie każdemu udało się ukończyć wyścig to żaden jeździec ani wierzchowiec nie został dotkliwie potraktowany przez zwodniczy Łuk Durdle Door, co tylko potwierdza wysoki poziom tegorocznej rywalizacji. - Zamilkł na chwilę, by ludzie mogli okazać radość z tego faktu. Gdy oklaski ucichły zaczął na nowo. - Nie przedłużając jednak, zgodnie z tradycją uhonorujmy gromkimi brawami Deimosa Carrowa - zwycięzcę, najlepszego jeźdźca tegorocznego, letniego festiwalu, człowieka który w wyjątkowo zmyślny sposób wymigał się od prowadzenia ceremonii wręczenia nagród oraz, co najważniejsze - mojego kuzyna, Carrowa z krwi i kości. - wzrok pokierował ku schodkom znajdującym się po prawej stronie, po których to Deimos mógł wejść i zaprezentować się wiwatującemu tłumowi. - Deimos Carrow dzięki swojemu zwycięstwu, nie musi godzić się w tym roku ze stratą jednego ze swych cennych koni. Al Burak zostaje bowiem w jego pilnie strzeżonych stajniach. Niech mu służy. - Zapowiedział, po czym uścisnął mu dłoń, gratulując mu tym samym już po raz drugi tego dnia, lecz tym razem w blasku fleszy. Następnie wskazał mu miejsce w którym mógł starając i prezentować wą wspaniałość w sposób najbardziej efektywny.
- Drugie miejsce należy do wyjątkowo odważnej niewiasty - Alice Elliot. Śmiem twierdzić, że swą niezłomnością oczarowała wierzchowca, który wzniósł ją dziś na podium. Niech pamięć o tym wydarzeniu przypomina ci biała perła będąca nagrodą za twe osiągnięcie. - Uścisnął jej gratulacyjnie dłoń, po czym wręczył niewielkie ciemne puzderko, wyłożone czarnym aksamitem od którego odcinała się bielą perła. Tłum zawiwatował, a Adrian wskazał jej miejsce obok Deimosa, upominając go spojrzeniem, że to nie właściwe miejsce do rzucania się jej do szyi.
- Jako trzeci linie mety przekroczył nie kto inny, jak Tristan Rosier, udowadniając tym samym, że kapryśna natura skrzydlatych wierzchowców jest mu równie znana co smocza. Wyczyn ten w zupełności zasługuje na wynagrodzenie perłą. Gratuluję. - Uścisnął dłoń Rosiera mocniej niż poprzedników, przypominając sobie niefortunnie fakt, że oto własnie ten człowiek kręcił się bez jego wiedzy przy Inarze. Uśmiechnął się do niego jednak uprzejmie, wręczając mu ostatecznie białe puzderko z perłą - tym razem czarną. Rosier zajął miejsce obok Alice, która stanowiła mur oddzielający Tristana od Deimosa. Był to znak, że należy się śpieszyć.
- Deimos, Carrow, Alice Elliott, Tristan Rosier...oraz ci którym udało się ukończyć wyścig, a więc Benjamin Wright, Julius Nott, Bellona Greyback - zapraszam na scenę. - Gawędź zaszczebiotała, gdy na scenę zaczeli się wtaczać ci, którym się udało. Adrien każdemu przybyłemu uścisnął dłoń, po czym zerknął na dołączająca do  nich córkę niosącą niewielki koszyczek z tajemniczą zawartością. - Wszyscy ci zostaną uhonorowani z ręki mej pięknej córki trochę mniej olśniewającą, lecz wciąż zachwycającą chustą haftowaną włosem jednorożca. Niech przypomina im o tym niezwykłym wyścigu. - Mówił W tłumie dało się słychać dźwięki śmiechu, lecz stary Carrow skanował wzrokiem męską część populacji, przypominając, że na zachwyt i oddychanie w obecności jego kwiatuszka zezwala, lecz nic ponadto. Potem brawa, flesze i fejm którym oblewano ich w litrach nie znał granic.
- Wielki wyścig w Łuku Durdle Door dobiegł końca! Bawmy się i świętujmy!


|Deimos dostaje aeantona - Al Burka. Niech ci służy.
|Alice dostaje białą perłę
|Tristan czarną perłę
|Każdy kto przeskoczył ostatnią przeszkodę i ukończył wyścig otrzymuje chustę haftowaną włosiem jednorożca.
|PS. Nagrody są nakazem MG, a nie moim wymysłem!
|Za wszystkie obłęd/dziwne rzeczy/inne dziwne rzeczy przepraszam. Jak coś można wołać na Pw to naniosę poprawki


Powrót do góry Go down
Benjamin Wright
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t656-benjamin-wright http://www.morsmordre.net/t683-smok#2087 http://www.morsmordre.net/t3555-nokturnowa-rubryka-towarzyska#62778 http://www.morsmordre.net/f104-smiertelny-nokturn-20-6 http://www.morsmordre.net/t1416-jaimie-wright
eks-gwiazda quidditcha, nadzorca w smoczym rezerwacie
32
Półkrwi
Kawaler
may the bridges I burn
light the way
40
16
0
5
0
1
9
40
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Łuk Durdle Door   22.11.15 15:03

Zazwyczaj kontakt ze szlachciankami był dla Benjamina nieco irytujący. Nie, nie czuł się niezręcznie w towarzystwie wyfiokowanych, delikatnych panienek, taka wrażliwość w ogóle nie robiła na nim wrażenia i nie zamierzał opiewać w pieśniach ich urody. Brak wychowania oraz błękitnej krwi także nie przeszkadzały mu w żaden sposób, po prostu...nie rozumiał ogólnego zachwytu rasowymi dziewojami. Czym różniły się od innych kobiet? Dwie ręce, dwie nogi, ponętne usta i piersi, ot, posiadały to, co wszystkie przedstawicielki tej płci na świecie. Dodatkowo owe panienki wyposażono w niezwykłą sztywność, najnudniejszy ton głosu na świecie i stalowy kręgosłup moralny, niepozwalający na czerpanie przyjemności z kontaktu z nimi. Inara była jednak zupełnie inna, należała do niespotykanego wcześniej gatunku ślicznotki o stalowych nerwach, potrafiącej sprostać niespodziewanym wyzwaniom i nadążyć za męskimi szaleństwami. Do tej pory nie zdawał sobie sprawy z tego, że mu jej brakowało: jej nieco jeszcze dziecięcej beztroski, uśmiechu i tego szczerego przekonania, że był dobrym człowiekiem. W tej chwili panna Carrow reprezentowała dwuosobową republikę osób przekonanych o godności Benjamina, po tym, jak trzeci reprezentant tejże grupy (o rudych włosach) rzucił mu dwa dni temu spojrzenie pełne niedowierzania. Tym bardziej cieszył się z jej bliskości, jaką obdarzała go hojnie i wręcz, jak na szlacheckie standardy, nieprzyzwoicie. Odwzajemnił jednak uścisk, obejmując ją muskularnymi ramionami i obdarzając ją niedźwiedzim przytulasem - tak silnym, że na pewno jej stopy na dłuższą chwilę oderwały się od piasku.
- Dotarcia do mety w jednym, zjawiskowym kawałku - doprecyzował swe gratulacje, posyłając je szeptem do jej okrytego włosami uszka. - Jesteś lepsza od niejednego jeźdźca, więc należy ci się ognista nagroda - przyznał ze szczerą dumą, jakby to jego zasługą był jej niewątpliwy sukces, po czym postawił ją na ziemi, poprawiając nieco jej rozwianą fryzurę, czym doprowadził do jeszcze większego chaosu na jej główce. Westchnął, zerkając z daleka na niedobitki, powoli zbierające się z piasku...i na ojca Inary, pojawiającego się na scenie. Pozwolił Inarze oddalić się w jego stronę (czyżby miała pomagać w koronacji zwycięzcy?), po czym wysłuchał przemówienia, pojawienie się Deimosa przyjmując wykrzywieniem warg. Zaczął klaskać dopiero przy wychwalaniu Tristana oraz nieznajomej dziewczyny, po czym, z niejakim zażenowaniem przyjął zaproszenie na scenę. Wkroczył na nią ciężko, łypiąc spode łba na rozemocjonowany tłum. Rozpogodził się dopiero w momencie, w którym otrzymał od Inary chustę. Idealnie nadającą się do zawiązania na szyi młodego smoka, następcy Franka...albo do zastąpienia podartej ceraty na jego stole. Szczerze ucieszył się z podarunku, po czym, uścisnąwszy prawice innych zwycięzców - za wyjątkiem Deimosa - zszedł ze sceny, znów znikając z terenu festiwalu, mimo wszystko ciągle dręczony wspomnieniami z wiankowego wieczoru.

Ben zt




i'm frozen to the bones, i'm a soldier on my own, I don’t know the way. i’m riding up the heights of shame, i’m waiting for the call - the hand on the chest i’m ready for the fight and fate

Powrót do góry Go down
Samael Avery
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t631-samael-marcolf-avery#1801 http://www.morsmordre.net/t1443-samaelowa-skrzynka-z-pogrozkami#12562 http://www.morsmordre.net/t807-call-me-doctor-love http://www.morsmordre.net/f119-shropshire-peace-street-102 http://www.morsmordre.net/t972-ten-lepszy-avery
ordynator oddziału magiipsychiatrii
30
Szlachetna
Zaręczony
Szalony, niech ukocha swe samotne ściany
I nie targa łańcucha, by nie draźnić rany
0
30
0
10
0
14
Czarodziej
Doskonała rozpusta wymaga doskonałego odprężenia.

PisanieTemat: Re: Łuk Durdle Door   22.11.15 15:42

Prychając ze złości wydostał się z morza (co nie należało do zadań najłatwiejszych) i prowadząc kapryśnego konia za uzdę, zdał go w ręce odpowiednich ludzi (wyczuł ich, zanim jeszcze tam dotarł).
Obtarte ramiona bolały - choć nie był to znowu ból nie do przezwyciężenia.
Wysłuchał uroczystego przemówienia doktora Carrowa - którego uprawnienia dawno powinny zostać cofnięte - wyłącznie ze względów grzecznościowych. Po wygranej Deimosa oczywistym się wydawało, iż wyścig był ustawiony. Po ostatnich zdaniach spływających z ust stojącego na podwyższeniu Adriena, mężczyzna jak niepyszny teleportował się do swego dworku.
I tyle go widzieli.

/zt






And when my heart began to bleed,
'Twas death and death indeed.
Powrót do góry Go down
Perseus Avery
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery http://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 http://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 http://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych http://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
wiedźmia straż
25
Szlachetna
Kawaler
vicious
vengeful
victorious
6
19
0
0
10
32
3
8
Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Łuk Durdle Door   22.11.15 19:31

Słabością jest przyznanie się do porażki i poprzestanie na niej, a nie nieudana próba sięgnięcia po sukces. Wypadki zdarzają się każdemu i żadna w tym ujma, jeśli walczy się dzielnie, a przynajmniej tak sobie mówię, skoro już spadłem jak frajer na ziemię, nie mam prawa kontynuowania wyścigu, a obwinienie konia Carrowów o wszystko nie zdaje wystarczającego egzaminu. Przegrana ma gorzki smak, a smak ten najlepiej jest zapić ognistą, podobnie zresztą jak smak zwycięstwa i smak bylejakości właściwie też. Beznadziejny był to dzień, gdy zmuszony zostałem do pozostania trzeźwym od rana, jednak i tak lepszy od poprzednich dni festiwalu. Otarte udo, obite ciało, wszystkie impulsy rozpaczliwie wysyłane przez neurony od zszarganych tkanek działały na swój sposób oczyszczająco. Jednak największym oczyszczeniem z porażki nieukończenia wyścigu będzie dotransportowanie na linię mety nieco zmaltretowanej niewiasty, której poszczęściło się jeszcze mniej niż mnie. Przykro mi, Selino, moja pomoc podbarwiona jest dużą dozą utylitaryzmu.
- Na mecie jest lepsza ekspozycja na słońce. - oznajmiłem, uśmiechając się krótko i uznając, że skoro Selina nie jęczy pokutnie, tylko sili się na żarciki, wcale nie jest z nią tak źle. Podałem pannie Lovegood rękę, by pomóc jej wstać, jednak ta czynność szła nadspodziewanie opornie, podczas gdy naokoło wciąż rozbrzmiewał tętent kopyt, dlatego też, podobnie jak Nerona przed chwilą, smagnąłem palcatem Gourmanda, by i on udał się samodzielnie do stajni, a następnie schyliłem się, by wsunąć ręce pod drobne ciało Seliny i nie zważając na jej ewentualne, zapewne bardzo ożywione protesty, unieść ku górze i niczym bohater ruszyć z nią na rękach ku linii końcowej trasy. Jaka szkoda, że w tym czasie odbywała się ceremonia wręczenia nagród i nie dane mi było zobaczyć, jak Carrow wygrywa własny wyścig!




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
Selina Lovegood
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
http://www.morsmordre.net/t986-selina-lovegood#5480 http://www.morsmordre.net/t1028-alfred-wlasnosc-seliny-lovegood#5823 http://www.morsmordre.net/t1027-will-you-dare-selina#5821 http://www.morsmordre.net/f133-queen-elisabeth-walk-137-2 http://www.morsmordre.net/t1131-panna-lovegood
ścigająca Os, naczelna zołza, bywalczyni kolumn Czarownicy
30
Czysta
Panna
pride
will be always
the longest distance
between us
5
24
1
0
0
0
36
11
Czarownica

PisanieTemat: Re: Łuk Durdle Door   22.11.15 21:24

W obliczu jej porażki nie dostrzegała galopujących koni, nie widziała laurów, jakie były nakładane na głowy zwycięzców w tym momencie, nie słyszała końcowej przemowy, nie była świadkiem honorowania szczęśliwców ani odprowadzania przegranych koni do stajni. Nie doświadczała niczego poza sobą i swoim wstydem, który kompletnie przejął kontrolę nad sytuacją. Nie pokazywała tego jednak na zewnątrz, grając słowami i miną dumę oraz pozorną obojętność co do wyniku wyścigu. Ale to było w porządku, skoro Avery wyciągnął podobną kartę. Zawsze pociesza cię czyjeś nieszczęście. Mówisz sobie, że mogło być gorzej, prawda? A zwłaszcza, że sama kobieta miała definitywnie więcej ran wojennych. Ale z nich akurat mogła być dumna. Była harda. Nie poddawała się, tak?
-Tak troszczysz się o moją odpowiednią opaleniznę?-zagadnęła, uśmiechając się krzywo.
Oczywiście, że nie było aż tak źle. Musiałaby być warzywem, by nie zachowywać twarzy! A - szczęśliwie - to jej jeszcze nie dotyczyło!
Skrzywiła się, gdy została pociągnięta do góry, podtrzymując cały swój ciężar na jednej ręce - mięśnie, które zaczęły ją rwać, dały o sobie bardzo boleśnie znać. Gdy jednak chwilę potem powietrze przeszył świst, zacisnęła lekko usta. A zwłaszcza, kiedy moment po tym została uniesiona jak laleczka. Poruszyła się gwałtownie, chcąc się wysmyknąć z jego uścisku, ale podobne działania tylko naruszały obolałe ciało.
-Ćwiczysz do ślubu?-zagadnęła kąśliwie, mrużąc wściekle oczy. Odpuściła sobie głośniejsze protesty. -Wolę być niesiona przez prawdziwe ogiery, Avery.-syknęła, szturchając go w pierś.
Chyba powinna się przyzwyczaić do tego, że mężczyźni by ją tylko nosili. Szkoda tylko, że niezbyt jej się to podobało.
-Odstaw mnie na ziemię!-zażądała, łapiąc palcami za jego koszulę, ni to się przytrzymując, ni to próbując mu w pewien sposób zagrozić.-Gwarantuję ci, że jeśli tego nie zrobisz, to twoja narzeczona nie będzie zachwycona.-bo, co najgorsza, Selina Lovegood właśnie miała jakiś pomysł w głowie. Poruszyła nogami, prawie jak dziecko na huśtawce, chcąc go niejako skłonić do postąpienia zgodnie z jej wolą.






I care for myself.
The more solitary, friendless, unsustained I am,
the more I will respect myself.
Powrót do góry Go down
 

Łuk Durdle Door

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 22 z 23Idź do strony : Previous  1 ... 12 ... 21, 22, 23  Next

 Similar topics

-
» Megara Carrow

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia :: Weymouth-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18