Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Wybrzeże

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 10 ... 16  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Wybrzeże   08.11.15 13:03

First topic message reminder :

Wybrzeże

Nie dajcie się zwieść, wybrzeże tylko z pozoru wygląda na spokojne. W ciągu chwili mogą powstać fale, szczególnie odczuwalne bliżej brzegu. Piasek miesza się z kamieniami, szczególnie w wodzie, gdzie głazy stają się coraz to większe, pokryte morskimi glonami, co czyni ich niebezpiecznie śliskimi. Nietrudno tutaj o niespodziewane wgłębienia, dlatego lepiej sprawdzać podłoże przy każdym kroku, oczywiście jeśli nie chce się zaliczyć kąpieli w morskiej pianie.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Mathilda Wroński
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1619-mathilda-wronski http://www.morsmordre.net/t2026-sowa#30026 http://www.morsmordre.net/t1622-this-is-for-matilda#16765 http://www.morsmordre.net/t1698-mathilda-wronski#18244
malarka
25
Półkrwi
Wdowa
Deszczowe wtorki, które przyjdą po niedzielach
Kropelka żalu, której winien jesteś ty
Nieprawda że tak miało być
Że warto w byle pustkę iść
To wciąż za mało, moje serce, żeby żyć
0
14
0
0
5
0
0
0
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Wybrzeże   10.11.15 20:18

A więc jednak. Wyobrażałaś sobie tę chwilę w snach przez wszystkie te lata. By zwrócił uwagę tylko i wyłącznie na ciebie. Nie na Josepha, nie na koleżanki, nie na lekcje, nie na pogodę, tylko właśnie na ciebie. Czy właśnie taka chciałaś być, czy wszystko idzie po twojej myśli? Bo w snach miałaś na sobie suknię wyjątkowo kolorową, a on z kolei zamiast cokolwiek mówić, już schylał się, by całować cię od pierwszej wspólnej sekundy. Nie dzieje się jednak nic podobnego, czy zdziwiło cię to chociaż odrobinę? Nie powinno, przecież życie to nie sen, a już samo to, że widząc do kogo należy wianek, nie cisnął nim szybko w wodę, by mieć szansę na inny - to twój sukces. Cieszysz się niezmiernie, tak bardzo, że już nie boli cię, że nie spełniły się senne fantazje.
Otwierasz usta, by odpowiedzieć, że pomylił się niestety, bo nie złapał wianka swej lubej, ale on dodaje pytanie wytrącające z równowagi. Przypominające o przeszłości. Wydawało by sie, że się z nią pogodziłaś, ale czy wyraz twarzy twej nie zaprzecza temu stwierdzeniu? Jesteś zaskoczona i przez chwilę się wahasz. A wiadomo, że Nike jest najpiękniejsza wtedy, kiedy się waha. I ważysz los Samuela na swej wadze, czy pozwolić mu umrzeć, czy dać żyć. I jedno i drugie wydaje się być tragiczne. Jeżeli oddasz mu prawo do życia, sama umrzesz niebawem. Jeżeli zabijesz go wzrokiem, wyjdziesz ze strefy komfortu, będziesz musiała wejść w stadium opieki nad nowym życiem. Życiem nie tylko jego, ale to już będzie w a s z e życie. Czy jesteś gotowa? Hipokrytko, co tęsknisz za wielką miłością, dziś dasz jej odejść, bo albo za mocno boisz się co ona przyniesie, albo znów wywiniesz się twierdząc z rumieńcem na policzkach, że nie jesteś jeszcze gotowa. Już czerwień wstępuje podskórnie, nie ujawniła swego koloru jednak światu, gdyż czerwień jest to zgoła odmienna. Tętniąca nie w twarzy, lecz w spojrzeniu serca. Herbertowska Nike zabija. Zabij i ty.
- Moje oczy odzwyczaiły się od patrzenia w Twoją twarz, Samuelu. Pozwól im przywyknąć, a obiecuję ci całą masę rumieńców - i półprzymknięte bohaterki twoich słów, znów wlepione w tę prawie zapomnianą twarz, starają się odgadnąć myśli dawnego znajomego. Czy raduje się równie mocno? Czy jedynie postanowił z grzeczności podnieść ciemiężące wiano.
Ty zaś zbliżasz się i bierzesz z dłoni kolczyk z pięknej perły. Otwierasz go i w koszuli jego go zostawiasz, by niczym broszka, którą dostałaś za piękny wianek, świadczyła o jego przynależności. - Niestety wyłowiłeś m ó j wianek, więc przyjmij przynajmniej ten prezent na pocieszenie.




If there is a past, i have
forgotten it
Powrót do góry Go down
Selina Lovegood
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
http://www.morsmordre.net/t986-selina-lovegood#5480 http://www.morsmordre.net/t1028-alfred-wlasnosc-seliny-lovegood#5823 http://www.morsmordre.net/t1027-will-you-dare-selina#5821 http://www.morsmordre.net/f133-queen-elisabeth-walk-137-2 http://www.morsmordre.net/t1131-panna-lovegood
ścigająca Os, naczelna zołza, bywalczyni kolumn Czarownicy
30
Czysta
Panna
pride
will be always
the longest distance
between us
5
24
1
0
0
0
36
11
Czarownica

PisanieTemat: Re: Wybrzeże   10.11.15 21:08

/z łąki przy plaży, kontynuacja
Dwie blondynki zeszły wolnym krokiem z pagórka, by wkrótce ich stopy nie były smagane przez źdźbła trawy, a zanurzały się w ciepłym, wygrzanym przez letnie słońce, piasku. Obie niosły w dłoniach wianki. Ten niższej z nich był dzierżony z o wiele mniejszą nabożnością. Trzymała go w opuszczonej dłoni, swobodnie (a może nawet nieco zbyt ekspresyjnie) machając ręką przy każdym kroku, powodując, że z każdym pojedynczym ruchem kwiatki były pozbawiane płatków lub liści. Z premedytacją obdzierała tą "uroczystość" z romantyczności, która ją cechowała, wyrażając głośny sprzeciw. A mimo to była wśród tłumu młodych dziewcząt, choć nikt jej nie kazał. Nie musiała tu przychodzić. Ale była. Wzrok mierzyła gdzieś na drugi brzeg, gdzie stali ustawieni mężczyźni. Czy wypatrywała kogoś? Phi, dobre sobie!
Miała w głowie dopiero co rzuconą w żarcie obietnicę Harriett, przez co aktualnie zaciskała usta w wąską linię. Skoro jej zazdrościła tej niezależności to dlaczego chciała ją uszczęśliwiać na siłę związaniem się z kimś? Przecież Selinie tak było dobrze. Ceniła sobie prywatność. Nie musiała się martwić o to, że nad rankiem zbudzi się przemarznięta, bo ktoś zabrał jej całą kołdrę. Ani martwić się o przyszłość własnego dziecka, które nawet u własnej pra-pra-babki miało ją przekreśloną. Nic z tego jej nie dotyczyło. Była wolna.
A jednak samotność wiązała się z ograniczeniem. Bo nie mogła tego mieć. Dlaczego nie można było mieć ciastka i go jednocześnie zjeść? Och! Łatwo jest być kochliwym. Ciężej oddać komuś całe swoje serce. - przypomniała sobie kolejne słowa kuzynki i jeszcze bardziej zmarkotniała. Po cóż narażać się tak bardzo? Miłość była grą, w której brało się wszystko lub nic. I mimo zamiłowania do adrenaliny... Stawka była zbyt wysoka.
Przewróciła oczami, gdy zbliżyły się do linii wody. I wstrzymała nagle oddech, łapiąc swoje dzieło w obie ręce. Zawahała się na jeden krótki moment, nie poruszając się ani o cal. Pozwoliła falom obmywać jej palce. Nic nie zmusiło ją do wykonania jakiejkolwiek akcji. Właściwie to nawet sposępniała. I w końcu, z niechęcią, kucnęła, by położyć nieco oskubany wieniec na wodzie i popchnąć go w stronę drugiego brzegu.
Przez chwilę śledziła splecione ze sobą niezapominajki, maki oraz stokrotki, które sunęły po wodnej tafli. W końcu jednak gwałtownie się podniosła i odwróciła tyłem do wody, patrząc na Harriett.
-Może poznasz teraz odpowiedź na swoje pytanie, Hattie.-rzuciła, trochę bez zastanowienia - bo w końcu wianki były od spotykania miłości. Więc od osoby, która złapie jej wianek będzie zależała odpowiedź, prawda?






I care for myself.
The more solitary, friendless, unsustained I am,
the more I will respect myself.
Powrót do góry Go down
Harriett Lovegood
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t1388-harriett-lovegood#11320 http://www.morsmordre.net/t1508-alfons#13822 http://www.morsmordre.net/t1428-veni-vidi-amavi#12332 http://www.morsmordre.net/f170-canterbury-honey-hill http://www.morsmordre.net/t1818-harriett-lovegood#23281
spadająca gwiazda, ponurak
27
Czysta
Wdowa
stars kiss my palms and whisper ‘take care my love,
all bright things must burn
0
18
12
5
0
0
10
0
Półwila
the show must go wrong

PisanieTemat: Re: Wybrzeże   10.11.15 21:26

Zbliżając się do brzegu po wyrzuconych przez morze kamieniach, zatęskniłam za południem Francji, gdzie bose stopy miękko wgłębiały się w piasek, zamiast natrafiać co chwila na wbijające się boleśnie krawędzie. Plaże w Weymouth zmuszały do trzymania się sztywnych zasad etykiety i brnięcia przed siebie w obuwiu stopniowo zapełniającym się piaskiem, nie zwracałam jednak na to uwagi, gdy szłyśmy w kierunku wody, a ja poruszałam coraz to bardziej błahe kwestie, by rozluźnić atmosferę, która nieco stężała. Zazdrościłam niezależności, ale wciąż wierzyłam w to, że wbrew matematyce, dzieląc na pół, zyskuje się stukrotnie. A może zamiast niezależności zazdrościłam bliskiego zera ryzyka cierpienia na własne życzenie, gdy mydlana bańka szczęścia pęka bezpowrotnie?
Razem z Seliną zatrzymałam się w miejscu, w którym kończyły się fale i schyliłam się, by na powierzchni wody ulokować swój wianek i popchnąć go lekko, po czym cofnęłam się o krok, obserwując dryfujący powoli wieniec wypleciony z jęczmienia, dorodnych maków i drobnych niezapominajek.
- Nie liczyłabym na zbyt wiele. Przynajmniej nie w swojej kwestii. - zaśmiałam się, nawiązując ponownie do wielkich poszukiwań drugiej połówki mojej drogiej kuzynki, chociaż poszukiwania te interesowały najbardziej moją osobę.




I'm just gonna keep callin' your name
until you come back home

Powrót do góry Go down
Benjamin Wright
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t656-benjamin-wright http://www.morsmordre.net/t683-smok#2087 http://www.morsmordre.net/t3555-nokturnowa-rubryka-towarzyska#62778 http://www.morsmordre.net/f104-smiertelny-nokturn-20-6 http://www.morsmordre.net/t1416-jaimie-wright
eks-gwiazda quidditcha, nadzorca w smoczym rezerwacie
32
Półkrwi
Kawaler
may the bridges I burn
light the way
40
16
0
5
0
1
9
40
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wybrzeże   10.11.15 21:34

Wieczór był upalny, woda była chłodna. Dwa plus dwa zawsze dawało cztery – tą podstawową naukę wyniósł z mugolskiej szkoły, razem z podstawą technik walki oraz umiejętności strugania ołówka nożem – dlatego nie wahał się długo przed ukończeniem radosnego dnia w morskiej pianie. Najpierw podszedł do tej konfrontacji z rezerwą, bowiem pierwsza fala obmywająca jego łydki wcale nie okazała się przyjemnie chłodna a lodowata, ale z każdym wyjątkowo pewnym krokiem tuż przy brzegu decyzja o zdjęciu zakurzonego obuwia jawiła się jako najsłuszniejsza w ostatniej dobie. Po pięciu minutach brodzenia w wodzie po kolana Benjamin zamierzał powrócić na plaże, jednak jego wzrok przykuło wesołe zbiorowisko. Ruszył w tamtą stronę, raz po raz mijając jakieś zgniłe różnokolorowe kółeczka, dryfujące po powierzchni. Przy dziesiątym miniętym wianku, drugim delikwencie zwycięsko łapiącym owego chabazia oraz trzynastym podekscytowanym chichocie panienki na brzegu Wright zorientował się, że trafił na wianki.
Cóż, miał więcej szczęścia niż rozumu, bo gdyby nie uległ zewowi Neptuna, pewnie ominąłby kulminacyjny moment festiwalu miłości, gwarantujący mu chętną niewiastę. Z brzegu łypały na niego mniej lub bardziej zdesperowane panienki i Benjamin oceniającym wzrokiem przesuwał po kolejnych twarzach…zatrzymując się na tej znajomej. Najpierw, o dziwo, rozpoznał Selinę i pomachał jej wesoło, dopiero po sekundzie przesuwając wzrok na Harriett. Coś zakłuło go w sercu – a może to fruwająca ryba przebiła mu pierś? – i przez chwilę stał pośród fal niczym mitologiczny heros, targany niezwykłą rozterką. Czy zamierzać się na wianek jakiejś chętnej lafiryndy na jedną noc, łaskawie łagodzącej jego wewnętrzny ból, czy też posmakować doznania zupełnie innego. Smakującego jak ostry policzek, masa wyzwisk i powolne obserwowanie przemiany półwili w harpię. Decyzja była oczywista, dlatego też z nieco dziwną miną Benjamin skierował się w kierunku wianka Harriett, brnąc przed wodę jak bardzo spóźniony lodołamacz.




i'm frozen to the bones, i'm a soldier on my own, I don’t know the way. i’m riding up the heights of shame, i’m waiting for the call - the hand on the chest i’m ready for the fight and fate

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wybrzeże   10.11.15 21:34

The member 'Benjamin Wright' has done the following action : rzut kością

'Wianki' :


Powrót do góry Go down
Evandra C. Rosier
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t578-evandra-lestrange http://www.morsmordre.net/t621-florentin#1749 http://www.morsmordre.net/t629-evandra#1794 http://www.morsmordre.net/t1074-sypialnia-evandry#6552 http://www.morsmordre.net/t982-evandra-lestrange#5408
Alchemiczka
23
Szlachetna
Zamężna
Smile, because it confuses people. Smile, because it's easier than explaining what is killing you inside.
0
1
30
4
0
0
1
0
Półwila

PisanieTemat: Re: Wybrzeże   10.11.15 21:50

Zdawało jej się, że zauważyła w tłumie swego brata, a nawet Perseusa, jednak była zbyt pochłonięta własnymi myślami, by poświęcić im w tej chwili więcej uwagi - przy ziemi trzymał ją tylko uścisk Cassandry i mówiąca coś do nich Lisa. Kolejni mężczyźni wskakiwali do spienionego groźnie morza, by wyławiać unoszące przez jego fale wianki, a tym samym zaskarbić sobie sympatię tej czy innej, wpatrującej się w nich z przejęciem panny. Wszak czy to nie idealna okazja, by wykazać się męstwem i wygrać, zgodnie z tradycją, wieczór w towarzystwie upatrzonej białogłowy? Albo i złapać ozdobę jakiejś nieznajomej i pozwolić, by atmosfera festiwalu ku czci miłości zrobiła swoje...?
Nieobecnym wzrokiem wpatrywała się w swój oddalający się od brzegu wianek; umykał kolejnym śmiałkom, dając jej nadzieję na spokojny wieczór w towarzystwie przyjaciółki. Lecz wtedy zobaczyła go, kierującego się wprost do jej ozdoby, bez większego trudu pokonującego kolejne trudności i wymijającego rywali. Choć był odwrócony do niej tyłem, poznała Rosiera bez trudu - przecież znała go na pamięć, czy tego chciała, czy nie.
Stała tam blada, z kamienną twarzą, poprawiając szarpaną przez wiatr sukienkę, próbując nie dać po sobie poznać, jak bardzo zdenerwował ją widok Tristana - na dodatek tak bezczelnie zmierzającego ku jej wiankowi! Nagle sobie o niej przypomniał? Już nie chciał wyławiać zguby tamtej? Ściągnęła usta w wąską kreskę, mimowolnie zmrużyła też ślepia; znów chciał ją upokorzyć, i to na oczach wszystkich! Co on sobie wyobrażał? Że ot tak powróci do niej z wiankiem, a następnie porwie ją do ogniska, spędzi z nią wieczór, wykorzysta chwilę...? Niedoczekanie.  
Nie uciekała, choć może powinna. Obdarzała go jednak wściekłym, pogardliwym spojrzeniem, gdy wracał do brzegu, wprost do niej - dlaczego miałaby go traktować inaczej? Subtelnym ruchem dłoni odgarnęła opadające na lico włosy, na nieszczęście eksponując tym samym zdobiący palec rubin.
Kątem oka dojrzała walczącego z falami Perseusa - tego, który dotrzymał jej wczoraj towarzystwa, który znalazł na brzegu i ukoił skołatane nerwy, podczas gdy jej narzeczony bawił się w tym czasie z inną.
Gdzie podziały się czasy naszej beztroskiej młodości, paniczu Avery?


Powrót do góry Go down
Allison Avery
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t653-allison-avery http://www.morsmordre.net/t814-poczta-allison http://www.morsmordre.net/t815-allie http://www.morsmordre.net/f98-shropshire-ludlow-dwor-averych http://www.morsmordre.net/t1885-allison-avery#25620
Alchemik u Borgina&Burkesa, badacz
25
Szlachetna
Zaręczona
imagine that the world is made out of love. now imagine that it isn’t.
0
2
16
6
0
2
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wybrzeże   10.11.15 21:54

Taka kolej rzeczy, niewstrzymane następstwa - życie i umieranie, zaręczyny i ślub... Z kwiatami nie ma także wielkiej różnicy - jeśli pleciesz wianek, musisz go puścić w morskie fale. Dlatego nie wymykam się ukradkiem, w końcu obiecałam Sorenowi pozostanie, jakby naprawdę to miało jakiekolwiek znaczenie. Nie ma znaczenia dla mnie symbolika tego dnia, nawet jeśli wianek osiądzie na mieliźnie lub zostanie zignorowany przez panów, wiem, że nie czeka mnie staropanieństwo; Samael do tego by nie dopuścił. Dlatego podczas tego dnia nie doszukuję się żadnej mglistej wróżby co do swojej przyszłości - woskowa przepowiednia na dość zamieszała mi w głowie, do tego stopnia, że pogodziłam się z narzuconym losem. Małżeństwo z Alexandrem nie jest jedną z najgorszych perspektyw. Starzeję się, za niedługo będę uważana za starą pannę, więc wybrzydzanie przy wyborze życiowego partnera wydaje się nie na miejscu. Przecież i tak nigdy nie będzie tym, kogo widziałam u swojego boku. Nie ma też złych intencji, może to nierozważne, lecz co pozostało poza nadzieją w szczerość w jego słów? Problemem jest nie sam Selwyn, a zleceniodawca tego całego koszmaru. To jego powinnam obawiać się bardziej niżeli młodego stażysty, nawet jeśli pozostaje marionetką w rękach mojego brata.
Idąc za Druellą, w końcu trafiamy na wybrzeże. Nie zastanawiam się dłużej i po prostu wrzucam wianek do wody. A niech go zniszczą nieposkromione morskie fale. Dla mojego spokoju.


Powrót do góry Go down
Amodeus Prince
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t751-amodeus-carter-prince http://www.morsmordre.net/t847-abaddon#3824 http://www.morsmordre.net/t840-prince-has-arrived http://www.morsmordre.net/f117-west-country-dolina-godryka-15 http://www.morsmordre.net/t1126-amodeus-prince#7437
Pracownik u Borgina & Burke’a, teoretyk magii
25
Czysta
Kawaler
Nie wiem, co to filozofia.
Czasem tylko mnie swędzi pod lewym skrzydełkiem duszy.
5
11
0
0
5
5
0
3
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wybrzeże   10.11.15 21:55

Szlachcice i te ich przemowy, najwidoczniej nie tylko panowie posiadali ku temu dziwne skłonności. Amodeus miał wielką ochotę, rzucić ten swój nieszczęsny obowiązek i zająć się czymś bardziej konstruktywnym, niż brodzenie w wodzie czy przysłuchiwanie się tej pompatycznej perory, która nie poruszała żadnego, ciekawego tematu. W sumie, czego się spodziewał? Wywodu filozoficznego na jakiś interesujący temat. Panie Prince, zastanów się, zmniejsz swe oczekiwania, co do wstępu dla tak niepoważnej zabawy, jak puszczanie wianków ku morskiej toni. Cierpliwość to cnota, a jak dobrze wiemy, Mos nie był mężczyzną cnotliwy, ba!, znajdą się tacy, co podaliby go jako antagonizm tego słowa.
Z lekkim rozbawieniem przyglądał się zmaganiom jego oponentów, którzy rywalizowali o wymarzony wianek. Dziwny widok, banda szlachetnych panów, trudząca się przy łapaniu kwiecistych śmieci, aby przypodobać się rozchichotanym panienkom, które pewnie teraz mdleją z wrażenia, marząc, by to ich wybranek serca wyłowił ich chwasty. Och, tak. Cóż za emocje, pewnie nie jedna już zemdlała z wrażenia. Ciekaw był, czy któraś padła na rozgrzany piasek z faktu, że jej wianek trafił do nie tego mężczyzny. Pewnie zabawny widok, aż żal bierze, że Amodeus nie miał szansy tego zobaczyć. Pozostaje jedynie przeklinać Sørena, przez którego został pozbawiony tej możliwości.
Rozglądał się za Allison, która kazała mu czekać już dość długo. Miał wielką nadzieję, że zlituje się w końcu nad nim i przybędzie na wybrzeże, aby wypuścić ten przeklęty przez Merlina wianek. Chyba jeszcze nigdy nie ucieszył się aż tak na widok niewiasty z kwiatkami. Kiedy tylko zrobiła to, za czym Książę nieustanie się modlił, omal nie podskoczył z radości. Tak, koniec jego udręki w końcu się zbliżał. Jeszcze chwila i uwolni się od tego nieszczęsnego brzemienia.
Od razu ruszył po ten jedną jedyną wiązankę kwiatów. Jego cel był jasny, złapać jako pierwszy wianek bliźniaczki jego przyjaciela, nie dać się uprzedzić nikomu innemu. O, tyle i aż tyle.





I'll stop time for you
The second you say you'd like me too
I just wanna give you the Loving that you're missing...


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wybrzeże   10.11.15 21:55

The member 'Amodeus Prince' has done the following action : rzut kością

'Wianki' :


Powrót do góry Go down
Sylvain Crouch
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1108-sylvain-crouch http://www.morsmordre.net/t1240-niesowia-poczta-sylvka http://www.morsmordre.net/t1154-sylvain-silver-crouch http://www.morsmordre.net/t1383-mieszkanie http://www.morsmordre.net/t1360-sylvain-crouch
aktor
24 lata
Zdrajca
Kawaler
Shadows are falling and I’ve been here all day
It’s too hot to sleep, time is running away
Feel like my soul has turned into steel
I’ve still got the scars that the sun didn’t heal
10
9
3
0
0
2
0
5
Wilkołak
We should be able to kill ourselves in our heads and then be reborn

PisanieTemat: Re: Wybrzeże   10.11.15 21:56

Kolejna idiotyczna zabawa na miarę wróżenia z lanego wosku - Bellona i jej pomysły. A mówiła, że nie przygotowała żadnych złowieszczych niespodzianek, też coś! A jej zdaniem włażenie do lodowatej wody i łapanie jej wianka w całym mnóstwie innych czym było, skoro nie złowieszczą niespodzianką? Miała poczucie humoru nie z tej ziemi, naprawdę. Ale niech tylko poczeka, Sylvain jeszcze jakoś się za to zemści, jak nic. A póki co... póki co, na bosaka i z podwiniętymi nogawkami spodni (co w sumie niewiele dawało przy tak wysokich falach, bo już po chwili materiał zaczął nasiąkać), wszedł do wody razem z resztą mężczyzn.
Właściwie nie prosiła go o to, ale to mu wcale nie przeszkadzało psioczyć na nią i złorzeczyć pod nosem, kiedy był raz po raz ochlapywany przez morskie fale. Był dzielnym rycerzem (bez białego konia, ale nie można mieć wszystkiego), który równie dzielnie zmierzy się z żywiołem, żeby wybawić biedną Bellonę przed jakimś kmiotem - wyłowi jej wianek jak bohater i odhaczą kolejną atrakcję festiwalu ze swej zacnej listy. Szkoda tylko, że nikt go nie uprzedził, że te nieszczęsne wianki wszystkie wyglądają dokładnie tak samo. Żeby jeszcze były podpisane, ale gdzież tam! Całe mnóstwo wianków, wszechobecne fale i inni mężczyźni... cóż, nie zamierzał się poddawać. Szkoda tylko, że nie zdawał sobie sprawy, że wianek, który upatrzył i na który polował, nie był wiankiem Belli, ale pewnej blond panny, którą znał aż za dobrze - Allison.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wybrzeże   10.11.15 21:56

The member 'Sylvain Crouch' has done the following action : rzut kością

'Wianki' :


Powrót do góry Go down
Alexander Selwyn
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t927-alexander-selwyn#4785 http://www.morsmordre.net/t999-fumea http://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 http://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu http://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Stażysta w Szpitalu Św. Munga, hipnotyzer
21
Szlachetna
Kawaler
"Nie dajcie się tym ludziom, maszynowym ludziom z maszynowym umysłem i maszynowym sercem."
24
13
0
16
5
0
4
5
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Wybrzeże   10.11.15 22:09

Alexander nie pałał może miłością do lania wosku i wróżb, jednak teraz przyszedł czas na łapanie wianków - i była to już dla niego inna sprawa. Incydent z krukiem poprawił jego wiarę w przesądy czy znaki od siły wyższej.
I chciał tę wiarę przetestować.
Wiedział, że Allison będzie plotła wianek. Musiała to zrobić, skoro jej matka maczała przy tym palce. Widział w tłumie mężczyzn znajome twarze, jednak teraz się na nich nie skupiał. Wodził wzrokiem po tafli wody, która to unosiła się falami słonej wody, bujając wiankami i ochlapując ubrania. Wchodził coraz głębiej, aż w pewnym momencie jeden z wianków, nie wiadomo czemu, przyciągnął jego wzrok niczym magnes kawałek metalu. Czyżby znów owo "coś" dawało mu znak?
Raz się żyje, pomyślał, w myśląc prosząc Merlina, by wianek który przykuł jego uwagę - i który rzeczywiście był wiankiem Allison - znalazł się w jego dłoni.




If you're loved by someone
you're never rejected.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wybrzeże   10.11.15 22:09

The member 'Alexander Selwyn' has done the following action : rzut kością

'Wianki' :


Powrót do góry Go down
Selina Lovegood
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
http://www.morsmordre.net/t986-selina-lovegood#5480 http://www.morsmordre.net/t1028-alfred-wlasnosc-seliny-lovegood#5823 http://www.morsmordre.net/t1027-will-you-dare-selina#5821 http://www.morsmordre.net/f133-queen-elisabeth-walk-137-2 http://www.morsmordre.net/t1131-panna-lovegood
ścigająca Os, naczelna zołza, bywalczyni kolumn Czarownicy
30
Czysta
Panna
pride
will be always
the longest distance
between us
5
24
1
0
0
0
36
11
Czarownica

PisanieTemat: Re: Wybrzeże   10.11.15 22:16

Tak skupiona na dylematach pod tytułem kochać czy nie kochać, miłość czy samotność, męka bez czy męka z oraz czy warto, zupełnie nie zwróciła uwagi na dwumetrowego, wyróżniającego się mężczyznę z brodą, ciemnymi włosami i wesołym uśmiechem i machaniem, który kierował to wszystko w jej stronę. Selina aktualnie była niebieskim, smutnym obłoczkiem, który czuł się wyciśnięty jak cytrynka, a mimo to miał ochotę zapłakać z rozpaczy. Beznadziejność. A to wszystko przez te przeklęte, bzdurne, romantyczne rozważania. Tristan nie zdołał jej tak namieszać w głowie w czasie szkoły jak właśnie jej własna kuzynka w przeciągu kilku chwil. I gdzie tu była sprawiedliwość?
Nie patrzyła już na wybrzeże ani na swój wieniec (pogrzebany w wodzie), kompletnie zaprzepaszczając szansę odwzajemnienia pozdrowienia w kierunku Benjamina, który zapewne miał możliwość się teraz poczuć równie beznadziejnie jak sama winowajczyni. O ile by go to obchodziło i nie zauważył jej zamyślenia, oczywiście.
-Jak możesz być tak negatywnie nastawiona?-zapytała, gdy blondynka się odezwała i zmusiła się do rozbawionego wyrazu. Nie mogła pozwolić, by za każdym razem dopadał ją w dzień wianków melancholijny nastrój. To byłaby niezwykle przygnębiająca tradycja w jej życiu. Nie potrzebowała corocznego przypominacza o własnym nieszczęściu! Cholerny Rudolf Brand. Jakby to jej nie mógł się oświadczyć na tej piekielnej murawie boiska?!-Jeżeli ktokolwiek ma dziś poznać na cokolwiek odpowiedź, to ty.-stwierdziła z całym przekonaniem.-I zakończ już ten absurd z próbami swatania...-przerwała na moment, gdy kolejny plusk wody rozległ się w oddali.
Kolejny nieszczęśnicy próbowali swoich sił. Bez powodzenia. Za wyjątkiem pewnej muskularnej sylwetki.
-Ben!-wykrzyknęła, jednocześnie podekscytowana i zaskoczona. Ale momentalnie zaraz potem opadła, by zdać sobie sprawę z faktu, czyj wianek dzierżył w ręku. I by uświadomić sobie, że pytanie Harriett mogło mieć związek z tym konkretnym mężczyzną. A także wiedzieć, że to się zakończyło. To między nimi. Teoretycznie. A teraz? Och, to było skomplikowane.
Spojrzała, odrobinę bezradnie, na krewną, by dostrzec jej reakcję.






I care for myself.
The more solitary, friendless, unsustained I am,
the more I will respect myself.
Powrót do góry Go down
Tristan Rosier
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 http://www.morsmordre.net/t639-vespasien http://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 http://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 http://www.morsmordre.net/t977-tristan-rosier#5336
Arystokrata, smokolog
27
Szlachetna
Żonaty
Ani żąda, ani prosi,
tylko w ślepiach żółty blask
i o schody ostrzy pazur,
aż człowieka bierze dreszcz.
29
30
0
0
0
42
4
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wybrzeże   10.11.15 22:42

Upatrzony wianek wpadł w jego ręce bez najmniejszego trudu, Tristan wykazał się refleksem - po raz kolejny, co zapewne wyraził arogancki grymas na jego twarzy. Wściekłość kotłowała się w nim coraz mocniej, od kiedy dostrzegł, że Perseus rzucił się w morze, kiedy Evandra puściła swój wianek - żałosne starania zapitego Caesara nie wzburzyły go aż tak. Delikatnie trzymał plecionkę z przepięknych azalii, które przemokły - woda mocno podkreślała ich barwę - ale nie zdążyły się zniszczyć. Przez moment stał jeszcze po kolana w wodzie, raz za czas uderzany morską falę, przyglądając się kamieniom wyłowionym z wody na rozpostartej dłoni. Odłamki spadającej gwiazdy mieniły się wielobarwnie.
Gdzieś obok przemknął Perseus, usiłując pochwycić wianek Rosalie, który jednak prędzej zdobył Julius. Wciąż nie drgnął, poszukując jego spojrzenia - nienawistnego, podłego i przeszytego nienawiścią. Domyślał się, że musiał być jakiś powód, dla którego nie udało mu się odnaleźć narzeczonej ani wczoraj, ani przedwczoraj. Ktoś musiał zająć jej czas - umilając go wątpliwej jakości towarzystwem. Czy jego wrogi - wrogi, Evandra miała wszak na palcu pierścionek w czerwonej barwie, pierścionek należący niegdyś do Cedrny Rosier, pierścionek znakujący ją już jako Rosiera - gest miał być przyznaniem się do winy?
Spojrzał na plażę, pogarda bijąca od oczu Evandry była aż zanadto łatwa w odbiorze. Nie miała do tego najmniejszego prawa - sama go wtedy sprowokowała, a on zajął się nią jak należy. Darcy z rana zadbała o jej samopoczucie, był tego pewien. Będzie jego żoną, gorsze dni będą musieli przejść razem. Będzie jego żoną i będzie musiała być mu posłuszną.
Wynurzył się z wody na brzeg, nie zadając sobie trudu wyciśnięcia wody z przemoczonego ubrania - ruszył wprost do swojej wybranki, nie rozglądając się już za nikim - szczęśliwie nie dostrzegł również Caesara bezczelnie zastępującego w obowiązkach Cygnusa; miałby wątpliwości, czy są to jedyne obowiązki, w jakich pragnął zastępować swojego drogiego - i nie mniej żałosnego - przyjaciela.
Znalazłszy się już naprzeciw narzeczonej, wpierw ucałował na powitanie jej dłoń - zamykając ją w mocnym, stanowczym uścisku i samemu wbrew etykiecie ustawiając jej wierzch do ucałowania - potem niczym kwietną koronę nałożył ów wianek, choć wilgotny, to wciąż piękny, we włosy - była w końcu jego wodną nimfą. I, wciąż bez słowa, wskazał kierunek wgłąb plaży. Musieli porozmawiać, a świadkowie nie byli im do tego potrzebni.




the vermeil rose had blown
in frightful scarlet, and its thorns outgrown

Powrót do góry Go down
 

Wybrzeże

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 16Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 10 ... 16  Next

 Similar topics

-
» Kamieniste wybrzeże.
» Wybrzeże
» Wielkie Księstwo Ro - wybrzeże
» Skaliste wybrzeże

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia :: Weymouth-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18