Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

  Sklep jubilerski E. Kruegera

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Sklep jubilerski E. Kruegera   15.11.15 21:58

First topic message reminder :

Sklep jubilerski E. Kruegera

Potrzebujesz wyjątkowego pierścienia zaręczynowego dla ukochanej? Marzysz o wykwintnej ozdobie, klejnocie który potowarzyszy ci przez całe życie? Szukasz drobnej magicznej błyskotki? W tym sklepie z pewnością odnajdziesz to wszystko. Sprzedawane precjoza wykonywane ręcznie przez najwybitniejszych rzemieślników są prawdziwymi arcydziełami sztuki jubilerskiej, a ich absolutne piękno urzeka każdego, kto na nie spojrzy. Biżuteria godna królewskich skarbców dostępna dla zwykłych, szarych ludzi, jeśli tylko są w stanie zapłacić…


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Garrett Weasley
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t597-garrett-weasley http://www.morsmordre.net/t627-barney#1770 http://www.morsmordre.net/t630-garrett http://www.morsmordre.net/f112-st-martin-s-lane-45-3 http://www.morsmordre.net/t975-garrett-weasley#5311
auror
29 lat
Szlachetna
Kawaler
żyjąc - pomimo
żyjąc - przeciw
wyrzucam sobie grzech niepamięci
41
25
0
0
0
1
6
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sklep jubilerski E. Kruegera   25.09.16 3:04

Nie miał zbyt wiele czasu na analizowanie panicznych gestów i wsłuchiwanie się w naznaczony przerażeniem zbitek słów, które dopiero po głębszym zastanowieniu zaczynały układać się we względnie sensowną całość. Jasnowłosa pracownica zielarskiego sklepu - imienia nie dosłyszał, zagubiło się wśród pozostałych, niezręcznie jąkanych sylab - zdawała się wskutek wyjątkowo nieprzychylnego zbiegu okoliczności wdepnąć w sam środek sprawdzianu odwagi. Nie miała szczęścia, wybierając akurat tę uliczkę.
A choć Garrett nigdy nie ufał instynktom ani podskórnym przeczuciom, to już po pierwszym spojrzeniu nabrał niemalże stuprocentowej pewności, że nieznajoma nie miała z całym tym zamieszaniem absolutnie nic wspólnego. Jeżeli w wyimaginowanym aurorskim kodeksie znalazłaby się definicja niewinności, tuż obok niej umieszczono by fotografię przejętej Luny. Z jej rozedrganą z przejęcia wargą, wpisaną w spojrzenie obawą i rozwichrzoną aureolą jasnych włosów. Opuściwszy już różdżkę, Garry wysłał dziewczynie nieco łagodniejsze spojrzenie, nie chciał jej przecież, broń Merlinie, pod żadnym pozorem przestraszyć - objęły go wyrzuty sumienia, mógł przecież zachować się subtelniej, a nie doprowadzać Merlinowi ducha winną młodą kobietę na skraj załamania nerwowego.
- Czyli nie zna pani tego mężczyzny? - upewnił się mimo wszystko, choć pytanie to zasługiwało na miano retorycznego; przecież doskonale znał odpowiedź, wyczytywał ją z panicznego błysku w oczach jak u zdławionej przerażeniem łani. Oczywiście, że nie znała, trafiła tu przypadkiem, zabłądziła, ale wrodzona (lub nabyta? już sam nie wiedział) ostrożność nakazywała mu stresować nieznajomą jeszcze bardziej. Przyszpilać pytaniami, nie pozwolić z przerażeniem czmychnąć w sąsiednią alejkę i udawać, że nigdy nic nie zaszło.
- Spokojnie - powiedział dość mimowolnie, chcąc odpędzić strach rozmówczyni; jego głos brzmiał ciepło jak mleko z miodem - nie musi się pani niczego bać. - A przynajmniej nie z jego strony. Garrett odwrócił na chwilę spojrzenie od twarzy okalanej jasnymi kosmykami i powędrował nim do półprzytomnego złodzieja. Ten nie ruszał się już kompletnie, sytuacja została opanowana - auror zerknął przelotem na wcześniej spotkaną kobietę, która stała się ofiarą nadgorliwego złodzieja damskich torebek. Wszystko jest pod kontrolą, zdawało się mówić jego spojrzenie, ale przed tym musiał zabezpieczyć wszystkie możliwe rozwoje spraw, upewnić się, że znów nie dojdzie do jakiejś tragedii.
Nieszczególnie miał ochotę na kolejną pogoń za kryminalistą.




a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Sklep jubilerski E. Kruegera   30.09.16 20:26

Bardzo chciała uciec. Właściwie to zniknąć, rozpłynąć się w powietrzu - najlepiej ze skutkiem natychmiastowym. Niestety, magiczna rzeczywistość odmawiała jej podobnego ratunku, skazując na niewyraźne (a może głupie) tłumaczenia, których prawdopodobnie nikt nie rozumiał. Włącznie z nią samą. Dlatego trwała uparcie w swej maksymalnej defensywie, próbując uspokoić rozedrgane serce, które nadawało całej widzianej perspektywie, niemożliwie przyspieszonego aneksu.
nawet, gdyby chciała się podnieść, czuła jak w nogi wstąpiła charakterystyczna watowatość, uniemożliwiająca właściwie poruszania. A na pewno podniesienie się do właściwej, pionowej pozycji. Zamiast tego, kurczowo zaciskała dłonie przed sobą, zaplecione niby w dziwnej modlitwie, kierowanej do wszystkich bogów jacy istnieli (albo nie). A przynajmniej do postawnego mężczyzny, którego rola urosła do ram nadprzyrodzonej, ognistowłosej istoty zdolnej ją wybawić. bądź...skazać na coś bardzo nieprzyjemnego i zimnego, związanego z Tower, o której wystarczająco dużo nasłuchała się z gazet, by czuć dodatkowy, paniczny lęk.
- N-nie - mówiła szybciej, niż pomyślała, ale dla naturalnej pewności skierowała wzrok na jegomościa, który stał się przyczyną jej nieszczęścia, I nawet, gdyby kiedykolwiek spotkała nieznajomego złodzieja, w stanie - w jakim się znajdowała - pamieć nie przyniosłaby żadnych sensownych danych - Nie pamiętam go - dodała pośpiesznie, starając się mówić bardziej zrozumiale. I zdecydowanie odetchnęła z ulgą, gry prawdopodobny auror opuścił różdżkę, nie celując już w przestraszoną dziewczynę. Nie chciała oberwać czymkolwiek, nawet przypadkowo. Nawet swojej nie używała, a niestety władze znały się na czarach dużo lepiej niż przeciętna zielarka, jak ona.
- N-nie? - odezwała się pewniej, mrugając szybko, gdy dostrzegła nikły uśmiech u rudowłosego - Nie..zamkniecie mnie? ....Mogę już...już sobie pójść? - rozluźniła palce, tym razem opuszczając je na ziemię, wspierając się pewniej - ja..nic nie powiem...chyba, że coś trzeba powiedzieć? - błagam, niech już nie trzeba nic mówić. Nie, Luna nie nadawała się na bohatera, niestety gorzko zdawała sobie z tego sprawę. Ale nauczyła się być niewidoczna, przemykając z mieszkania do sklepu, zamykając się wśród swoich specyfików i książek. Była czarownicą - jedną z wielu, która prawdopodobnie nigdy nie miała doświadczyć czegoś większego. Chyba, ze los własnie rzucił ją w wir wydarzeń, które miały nauczyć ją czegoś nowego. Nie była tylko pewna - czego dokładnie.




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Garrett Weasley
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t597-garrett-weasley http://www.morsmordre.net/t627-barney#1770 http://www.morsmordre.net/t630-garrett http://www.morsmordre.net/f112-st-martin-s-lane-45-3 http://www.morsmordre.net/t975-garrett-weasley#5311
auror
29 lat
Szlachetna
Kawaler
żyjąc - pomimo
żyjąc - przeciw
wyrzucam sobie grzech niepamięci
41
25
0
0
0
1
6
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sklep jubilerski E. Kruegera   02.10.16 20:00

Pracował z ludźmi na tyle długo, by umieć odgadywać prawdziwe intencje kryjące się za skrupulatnie budowanymi pozorami; miał za sobą wiele przesłuchań, zdemaskował wystarczającą ilość krętaczy, kryminalistów i mających na sumieniu ciężkie zbrodnie czarnoksiężników, żeby potrafić rozpoznać też szczerą niewinność. Na obliczu nieznajomej malowała się nawet skrucha za występek, którego się nie dopuściła - Garrett znów wysłał jej spokojne, zaskakująco łagodne spojrzenie mające na celu ostateczne zademonstrowanie kobiecie, że mogła czuć się bezpieczna. Choć według szeroko pojętych norm potencjalny świadek powinien zostać skierowany wprost na przesłuchanie, Garrett nie miał serca, by pozwolić kobiecie na dalsze zatapianie się w otchłaniach hybrydy stresu i rozpaczy; zamiast tego podszedł do półprzytomnego złodzieja i odebrał mu torebkę, nawet na chwilę nie przestając wskazywać jego twarzy końcem różdżki. Jegomość jednak ani nie drgnął, wbijał nierozumiejące, rozmyte spojrzenie daleko w przestrzeń, najwyraźniej nie tylko nie wiedząc już, gdzie jest, ale także z jakiej przyczyny.
- To chyba należy do pani - zwrócił się z uśmiechem do milczącej dotąd Alexandry (najpewniej przejętej mającą miejsce kolekcją różnych wypadków?), układając usta w lekki uśmiech; coś przyjemnego zakłuło go w okolicach mostka, jak za każdym razem, gdy postępował zgodnie ze swoim kompasem moralnym. - Może mogłaby pani odprowadzić w bezpieczne miejsce naszą zaniepokojoną towarzyszkę? - zaproponował kobiecie, uznając ostatecznie, że tak będzie lepiej - jeżeli zostanie tu sam, a świadkowie będą niedostępni. Odejmie im to trosk. - Jestem aurorem, zadbam o to, żeby został ukarany za swój występek - przyznał się wreszcie, oficjalnie zrzekając się miana bohatera z przypadku na rzecz tytułu... profesjonalisty?
A potem rzucił kolejne niewerbalne zaklęcie; z końca jasnej niczym kość słoniowa różdżki wyleciała srebrzysta jaskółka. Zatrzepała eterycznymi skrzydłami, kilkakrotnie zatańczyła w obrotach, aż wreszcie wzbiła się do ostatecznego lotu i rozmyła się w powietrzu - wszystko po to, by dostarczyć informację o zaistniałym wypadku prosto do Ministerstwa Magii. Dla złodziejaszka kilka nocy spędzonych w Tower będzie stanowić wspaniałe okoliczności do przemyślenia swoich poczynań i niecnych występków.
Obserwując, jak dwie kobiety znikają w labiryncie wąskich uliczek, oparł się o ścianę nieopodal półleżącego, półsiedzącego kryminalisty i z wewnętrznej kieszeni płaszcza wyjął wymiętą paczkę papierosów.
- Za rozmowny to ty nie jesteś, co? - rzucił w przestrzeń, a balansujący na granicy nieprzytomności mężczyzna nie odpowiedział. Garrett pokręcił głową, rozpalił papierosa i wypuścił w zimowe powietrze kłąb nikotynowego oddechu. Oczekiwanie w milczeniu na nadejście służb nigdy nie należało do jego ulubionych sportów narodowych.

| zt




a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

Powrót do góry Go down
 

Sklep jubilerski E. Kruegera

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

 Similar topics

-
» Sklep z ubraniami Gladraga
» Sklep Madame Malkin
» Sklep z eliksirami J. Pippin's
» Sklep Ollivandera
» Sklep Odzieżowy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Pokątna-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17