Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Salon z sypialnią

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
27
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
30
20
1
0
0
1
3
10
Czarodziej

PisanieTemat: Salon z sypialnią   17.11.15 10:22

Salon z sypialnią

Łączona wersja pseudo salonu i sypialni, znajdująca się w kawalerce Samuela. Jest tam nawet czysto, choć wynika to najczęściej z faktu - że bardzo często sypia gdzieś poza mieszkaniem, swoje życie obracając wokół pracy.

Na to pomieszczenie nałożone są zaklęcia: Muffliato, Tenebris.






There is beauty in the madness

I just can’t see it
yet.

Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Salon z sypialnią   29.11.15 23:32

/po imprezie u Polly

W czasie niesienia jej przez londyńskie ulice Lyra znowu zasnęła, tym samym pozostając całkowicie nieświadomą tego, co się z nią działo. Nie czuła, kiedy mężczyźni dotarli do celu, jakim było mieszkanie Samuela, ani jak została położona do łóżka. Przespała całą noc, od czasu do czasu rzucając się w pościeli i pojękując przez sen, kiedy dręczyły ją narkotyczne omamy. Jej twarz była jeszcze bledsza niż zwykle, a kilka pasm potarganych, rudych włosów przykleiło się do spoconego czoła. Było widać, że nie znosiła najlepiej dodatków dosypanych do alkoholu, ale przetrwała noc bez poważniejszych komplikacji, podczas gdy jej organizm stopniowo pozbywał się tego, co mu zaszkodziło.
Obudziła się rano. Początkowo jeszcze nie otwierała oczu, skupiając się na tym, jak jej cudownie ciepło i miękko. Poruszyła się lekko w pościeli i jęknęła, czując coś ciepłego na policzkach. Dopiero po chwili jej powieki zatrzepotały, by następnie unieść się i niemal natychmiast zmrużyć od słońca wpadającego przez najbliższe okno. To od niego pochodziło ciepłe uczucie na twarzy. Bolała ją głowa, a intensywne światło, na które chwilowo była nadwrażliwa, wzmogło to uczucie. Poleżała więc tak jeszcze przez chwilę, aż jej oczy w końcu przyzwyczaiły się do światła i mogła wyraźniej zobaczyć zarysy otoczenia.
Które zdecydowanie nie było jej pokojem, ani żadnym pomieszczeniem, które znała. W dopiero rozbudzającą się świadomość wkradł się strach. Gdzie była i co tutaj robiła? Ostatnią rzeczą, jaką pamiętała, była impreza u Polly. Tłum czarodziejów, z których większości nie znała, kolorowe wnętrze, płomienna czupryna jej brata...
- Barry? – wychrypiała, pewna, że brat też gdzieś tutaj jest.
Nie pamiętała prawie nic od momentu, gdy zaczęły działać narkotyki, jedynie zlepek splątanych, kolorowych wizji pełnych gwiazd. Nic więcej, żadnych szczegółów, które mogłyby naprowadzić ją na rozwiązanie zaskakującej zagadki miejsca, gdzie się obudziła. Uniosła się nieznacznie na łokciach, zauważając, że obok niej ktoś śpi, jednak włosy tej osoby były ciemne, nie rude. To nie mógł być Barry. Odgarnęła nieznacznie kołdrę, zauważając, że to dziewczyna. Judith? Tylko co ona tutaj robiła?
Usiadła na łóżku, powoli zsuwając z niego nogi. Była boso, ale nadal miała na sobie swoją sukienkę, w której była u Polly. Przy próbie wstania zawroty głowy wzmogły się nieznacznie, ale ogólnie czuła się lepiej. Omamy minęły, widziała wszystko tak, jak wyglądało naprawdę. Najwyraźniej substancja przestała na nią działać.
Powoli i początkowo nieco chwiejnie ruszyła w stronę okna, wyglądając na zewnątrz, ale tej okolicy także nie rozpoznawała, podobnie jak pokoju, co wzmogło jej dezorientację i niepewność. Odsunęła się więc i przesunęła w stronę drzwi pomieszczenia, próbując się upewnić, czy ktoś poza dziewczyną śpiącą w łóżku jeszcze tutaj jest. I co najważniejsze: kto to jest i dlaczego je tu sprowadził. Po swoich przejściach z końca lipca oraz tym, co dowiedziała się jakiś czas temu od Alexandra, mogła być przewrażliwiona.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
27
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
30
20
1
0
0
1
3
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon z sypialnią   02.12.15 17:35

Ostatecznie stwierdził, że nie ma ochoty już na sen. Kiedy z pomocą Józka, i jego siostra i Lyra spały niemal niewzruszone w jego łóżku, pożegnał się z przyjacielem, który pogardził snem na podłodze, a sam..najpierw zapalił. Uchylił w kuchni okno i przymknął drzwi do pokoju, by dym nie drażnił dziewcząt. Uspokojony, ale nadal bez chęci do snu, przeszedł cicho do pokoju, by przysiąść na kanapie i złapać w rękę książkę, która leżała od dłuższego czasu, niedokończona, prawie wołając, by się w końcu nią zainteresował. I bynajmniej..nie było w niej nic o magii. Książka typowo mugolska, opowiadająca barwna historię o poszukiwaniach pierścienia.
Nim się obejrzał, światło mocno przebijało się przez odsłonięte okna, niemal rażąc zmęczone czytaniem źrenice. Na szczęście, przypadała mu dziś w udziale wachta nocna w pracy. Zdążył odstawić obie panny do domów..i uciąć sobie krótka pogawędkę z każdą. Zerknął przelotnie na śpiące i pokręcił głową. Na szczęście..żadna nie miała większych problemów po-imprezowych, więc obyło się bez ekscesów, ale...obie wydawały się zbyt młode, żeby odstawiać takie numery. Nie, żeby nie pamiętał, co sam robił w ich wieku...
Zerwał się z miejsca, by ogarnąć, zanim, któryś z jego gości obudzi się, a coraz częstsze przekręcanie na łóżku świadczyło, że może to nastąpić niedługo. Pozwolił sobie na rozciągniecie dłoni na szerokość ramion, by usłyszeć przyjemny trzask, nastawianych kręgów.
Zajęło mu chwilę, by wyjść z łazienki, związać mokre włosy, włożyć na siebie spodnie i z rozpiętą koszulą powędrować do kuchni. Kawa i jej pobudzające działanie, to było coś, czego potrzebował. I..oczywiście papieros, bo..na inne śniadanie będzie musiał gdzieś wyjść. Lodówka, niczym przepastna otchłań - jak zwykle pochłaniała wszelkie zasoby, jaki tam wrzucał (nie żeby robił to często). Oczywiście była pusta.
Usiadł przy parapecie, by przy uchylony oknie, z kubkiem magicznego naparu, dać upust tytoniowemu nałogowi. Niepewny głos, który usłyszał z pokoju świadczył, że śpiące królewny w końcu wracały do stanu świadomości. Judka? - Jeśli szukasz łazienki, to musisz przejść przez kuchnię - nieco schrypiały, ale wciąż dźwięczny głos rozległ się po pomieszczeniu. Nie ruszał się ze swojego miejsca, jeśli siostra chciał - przyjdzie do niego. Niech..chwile pocierpi - jeśli oczywiście miała kaca. jakoś nie przypuszczał, że pierwsza w drzwiach pojawi się ruda czupryna i drobniutka postać Lyry.






There is beauty in the madness

I just can’t see it
yet.

Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Salon z sypialnią   02.12.15 19:50

Chwilę wahała się przed wyjściem z pomieszczenia, w którym się obudziła. Jeszcze raz obejrzała się przez ramię na śpiącą Judith, wciąż nieświadomą tego, że w nocy przeniesiono je z mieszkania Polly w to miejsce. Lyra jednak, mimo lekkiego zamroczenia wywołanego najpewniej kacem, była już przytomna, więc zamierzała się rozejrzeć i dowiedzieć, gdzie była. Odtworzyć jakoś wydarzenia minionej nocy, których nie pamiętała. Rzecz jasna, nie wiedziała jeszcze, że Barry dosypał czegoś do drinków i była pewna, że jej obecny stan to po prostu efekt zmieszania alkoholu z eliksirami, które zażywała. Za ich sprawą dużo szybciej ulegała działaniu innych substancji, więc może faktycznie nie powinna w ogóle pić na tych urodzinach, nawet tak niedużej ilości?
Dopiero po chwili powoli i bezszelestnie wyszła z salonu, ostrożnie stawiając kroki na chłodnej podłodze. Gdzieś obok łóżka leżały jej buty, ale nie wkładała ich jeszcze, z jakiegoś powodu chcąc stąpać jak najciszej. Zielone oczy omiatały czujnym wzrokiem każdy zakamarek, próbując doszukać się czegokolwiek znajomego. Wtedy jednak usłyszała czyjeś kroki a także wołający męski głos. Przystanęła, na chwilę nieruchomiejąc. Dłonie nieco nerwowo przygładziły potargane, rude włosy. Wahała się, ale po chwili postanowiła nieśmiało zajrzeć do kolejnego pomieszczenia, jak się okazało, niedużej kuchni, skąd dobiegał zapach kawy i dźwięki przestawianych rzeczy.
Właśnie wtedy zauważyła wysoką, męską sylwetkę. Dostrzegła charakterystyczny zarost oraz włosy spięte w kitkę. Samuel Skamander. Brat Judith i dzielny auror, który pod koniec lipca wyciągnął ją z poważnych tarapatów, i którego ostatni raz widziała na festiwalu lata na początku sierpnia. Wtedy wywołał rumieńce na jej twarzy i nie inaczej było teraz, tym bardziej, kiedy odwrócił się w jej stronę i wzrok nastolatki padł na rozpiętą koszulę, odsłaniającą fragment szczupłego, ale umięśnionego ciała.
- Samuel? – powiedziała cicho, wciąż czerwona na twarzy. Nie tylko dlatego, że był odziany w taki sposób; jakby nie patrzeć, dopiero co obudziła się w jego mieszkaniu! – Gdzie jesteśmy? Co ja tutaj robię? Przecież byłam na imprezie u Polly. Ja... Chyba niewiele pamiętam.
Jej głos był nieco zachrypnięty. Bardzo chciało jej się pić. I była głodna... Przełknęła głośno ślinę. Szczupłe palce tym razem zaczęły przygładzać sukienkę. Mięła niespokojnie jej brzeg, kątem oka obserwując mężczyznę, zastanawiając się, co jej odpowie.
Wciąż była zaskoczona takim obrotem sytuacji, choć nieco się uspokoiła, widząc, że była u kogoś, kogo znała. Słabo, ale zawsze coś. Chciała porozmawiać z Samuelem, do czego nie miała okazji na festiwalu. Miał inną towarzyszkę, którą był zaabsorbowany, a chwilę później pojawił się Glaucus z jej wiankiem. W kolejnych tygodniach już się nie widzieli. Aż do teraz. Czy to jednak był odpowiedni moment, by wracać myślami do tamtego nieprzyjemnego dnia, trudnego nie tylko dla niej, ale i dla Skamandera?
I wciąż nie rozumiała tych dziwnych odczuć, które znowu gdzieś się pojawiły, gdy tylko go zobaczyła. Przygryzła wargę, zastanawiając się nad czymś intensywnie.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
27
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
30
20
1
0
0
1
3
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon z sypialnią   03.12.15 16:43

Znając Judkę, przydreptałaby już do niego z malującą się na twarzy rysą niezadowolenia, obdarzając jego ramię szturchańcem. Tym razem, gdy odwrócił spiesznie głowę, stała przed nim Lyra. Drobna twarzyczka wyrażała niepewność i..zakłopotanie?
Zamarł na chwilą, nie dłuższa niż sekunda, by jednym gestem zagasić dymiącego papierosa w stojącej na parapecie popielniczce. Odwrócił się całym ciałem, opierając wolną rękę o udo. Choć panna Weasley nie była świadoma dodatków, jakie zaserwował jej rodzony brat - Odłamkowa Gwiazdka, to nie zmył z ust odrobinę złośliwego uśmiechu. Współczuł młodziutkiej dziewczynie, ale..na pewno zapamięta tę imprezę, albo..przynajmniej stan "po-imprezowego", tak ładnie nazywanego kacem.
- Tak podobno mam na imię - rozjaśnił twarz łobuzerskim uśmiechem, pozwalając by ten - sięgnął i ciemnych oczu - oparł się o brzeg otwartego okna, czując jak późno-sierpniowe, słoneczne promienie, ogrzewają mu plecy - zdaje się, że jesteś u mnie w mieszkaniu - powiedział powoli, obserwując reakcje dziewczyny - tak jak moja siostra - dodał, by nie przytłaczać żadnymi skojarzeniami jej myśli. Mimo wszystko - była bardzo młodą osóbką, raczej..niedoświadczoną i nie chciał jej spłoszyć niepotrzebnymi insynuacjami. No i..była siostrą Garreta, aurora z którym na co dzień pracował. I tak za często znajdował powody, by rzucać w Samuela cierpkimi komentarzami - razem z Józkiem, zabrałem was z mieszkania Polki, po nieprzewidzianych..wydarzeniach, jakie miały tam miejsce - czarne brwi opadły niżej, nadając jego spojrzeniu niekontrolowanej powagi, czy troski? Z mieszanką wspomnieniowej irytacji. Nie, żeby nie był przyzwyczajony do zrywania się w nocy - praca, czasem nie wybierała. jednak..widok pijanych (i nie tylko) osób, w tym jego siostry i Lyry, nie działał pocieszająco. Wstał w końcu z miejsca, obserwując, jak policzki malarki nabierają pięknego odcienia czerwieni. Kąciki ust uniosły się, choć - źródła zawstydzenia upatrywał bardziej w treści słów, które wypowiadał, niż...w swojej osobie.
- Nie do mnie należy ocena, co tam robiłaś, ale zakładam, że Garret byłby równie niezadowolony z widoku...jak ja - zatrzymał się kilka kroków przed stojącą niepewnie Lyrą. Wciąż trzymał w jednym ręku kubek z kawą, zaciskając co chwilę palce na gładkiej powierzchni - i co Maleńka? - głos mu złagodniał - pewnie przydałby się coś do picia? - pytanie należało do tych retorycznych, bo przygryzane co jakiś czas wargi, nieco spierzchnięte, wyraźnie sugerowały pragnienie - przy łóżku, na podłodze postawiłem wodę - wypuścił powietrze z płuc, wciąż czując pozostałości, tytoniowego dymu - tylko jak możesz, niech Judka jeszcze chwilę pośpi...i tak nie ominie jej kazanie, a z Tobą...chciałbym o czymś porozmawiać - w źrenicach Samuela pojawiła się niepokojąca iskra i choć nie była skierowana dla panny Weasley, można było odczuć, że wcale niewesołe myśli zakłębiły mu się w głowie.






There is beauty in the madness

I just can’t see it
yet.



Ostatnio zmieniony przez Samuel Skamander dnia 03.12.15 18:50, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Salon z sypialnią   03.12.15 18:37

Zadzierała głowę lekko do góry, patrząc prosto na przystojną twarz młodego aurora. Nie sięgała mu nawet do ramienia, a teraz, kiedy tak stał, patrząc na nią z tym łobuzerskim, nieco zadziornym uśmiechem, wydawał się jeszcze większy, jeszcze bardziej odległy i onieśmielający. Mimo to wciąż stała w miejscu, próbując poukładać sobie to wszystko w głowie.
- To twoje mieszkanie? – zapytała cichutko; niewiele pamiętała, poza tym, wydawało jej się, że Samuel nie był uczestnikiem imprezy, musiał pojawić się tam później, kiedy Lyra już niezbyt kontaktowała. Może ktoś go wezwał, żeby zabrał Judith i przy okazji wziął także Lyrę? – Co tam się działo? Co z Barrym? Chyba... minęło dużo czasu, jest już rano... Która godzina?
Nie wiedziała, że z pozoru niewinne odwiedziny u koleżanki mogą mieć taki finał. Wyrzucała z siebie chaotyczne pytania, licząc, że pomogą jej one w poukładaniu myśli i strzępków wspomnień. Rozejrzała się znowu; mieszkanie rzeczywiście wyglądało jak lokum kogoś, kto tutaj głównie spał, a resztę swojego czasu poświęcał pracy. Pewnie tak było, z tego, co zauważyła, wielu aurorów żyło w podobny sposób, rzadko bywając w domu. Także Garretta trudno było zastać w mieszkaniu za dnia.
Znowu przygryzła spierzchnięte wargi. Gdy Samuel wspomniał o Garrettcie, jej czerwone policzki nagle pobladły, a w zielonych oczach błysnął niepokój.
- Garrett nie może się o tym dowiedzieć – poprosiła, patrząc na niego niemal błagalnie. – Tak będzie lepiej dla mnie, Barry’ego... I dla ciebie.
Starszy brat był wystarczająco zły o wydarzenia na Nokturnie sprzed paru tygodni, i rzecz jasna wiedział, że Samuel odgrywał w nich swoją rolę. Gdyby dowiedział się o imprezie i jej skutkach (nawet, jeśli Lyra doprowadziła się do obecnego stanu nie do końca świadomie), z pewnością musiałaby przejść kolejną poważną rozmowę, a ponadto Garrett zyskałby nowy argument, by odesłać ją z powrotem do domu matki. A tego przecież nie chciała, wolała pozostać w Londynie, być blisko braci i rozwijać się malarsko. Prawdę powiedziawszy, Lyra nawet nie wspominała mu, że idzie na imprezę urodzinową Polly; napomknęła tylko, że idzie do koleżanki, wiedząc, że nadopiekuńczemu i ostatnimi czasy wyjątkowo przewrażliwionemu bratu coś takiego mogłoby się bardzo nie spodobać.
Jego spojrzenie wciąż budziło w niej zakłopotanie, zwłaszcza że obawiała się, że Samuel (który przecież pracował razem z Garrettem) powiadomi jej brata o wszystkim.
- Tak... Bardzo chętnie się napiję – zapewniła, słysząc jego propozycję. – I... zaraz wrócę.
Obiecała jeszcze, że nie będzie budzić Judith, po czym po cichutku poszła do sypialni. Tam udało jej się odnaleźć wodę i przez chwilę zaspokajała pragnienie, przynosząc ulgę zaschniętemu gardłu. Włożyła też w końcu swoje buty i wróciła do kuchni. Kiedy się napiła, rozjaśniło jej się w głowie, a jej głos nie był już tak zachrypnięty.
- O czym chciałeś ze mną porozmawiać? – spytała z wahaniem; miała dziwne przeczucie, że chciał porozmawiać nie tyle o imprezie, co raczej o wydarzeniach z końca lipca. O których i ona chciała porozmawiać, dowiedzieć się, co się z nim później działo, tyle że kiedy przyszło co do czego, znowu poczuła niepokój, a wspomnienia stanęły przed jej oczami. Auror zabierający ją z Pokątnej. Ciemne, obskurne korytarze. Stresujące przesłuchanie. Powrót na Nokturn. Pojedynek z Melanie Karkarov. Wood padający na ziemię w rozbłysku zielonego światła...
Pokręciła głową, nie chcąc o tym myśleć. Jej drobne dłonie zacisnęły się nieznacznie, a paznokcie lekko wbiły się w miękkie wnętrze. To nieco ją otrzeźwiło. Zamrugała szybko powiekami.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
27
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
30
20
1
0
0
1
3
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon z sypialnią   04.12.15 10:45

Mieszaknie Samuela było o tyle specyficzne, że nieczęsto widywało w swoich progach kobiety. Oczywiście jego siostra bywała już kilka razy, ale zwyczajowo - nie pozwalał, ani nie zapraszał tutaj znajomych. Sytuacja była jednak o tyle niekonwencjonalna, że miał u siebie i Judi i jej rudowłosą koleżankę. W nieskreślony sposób, czuł ledwie widoczną nitkę napięcia, która spowodowana była sytuacją.
- Moje - odparł zdawkowo, zastanawiając się, co też chodzi po głowie młodej pannie - z Barrym wszystko już powinno być..dobrze - jeśli wytrzeźwiał, a działanie narkotyku przestało działać - spałyście kilka godzin, nie przejmuj się, nie ma jeszcze południa - przechylił głowę, by opierając się o ramę drzwi, zajrzeć do pokoju - jak Judi wstanie, oddeleguję was do mieszkań - jeśli oczywiście siostra będzie w stanie. Wydawało się, że wypiła więcej niż Lyra. Cóż, najwyżej zostawi ją u siebie z kartką, że będzie musiała za karę pocierpieć i znaleźć jakieś śniadanie dla siebie..na kolację. Przeniósł wzrok raz jeszcze na stojąca przed nim dziewczynę.
- To twój brat Lyro, powinien wiedzieć. Wierz mi, sam byłbym zły, gdy o całej imprezie opowiedział mi ktoś obcy i przypadkiem. Mogę nie mówić, ale sama powinnaś to zrobić - nie, żeby cieszyła go perspektywa zebrania kolejnego minusa, na liście u Garreta, ale..chyba już się przyzwyczaił do specyfiki ich znajomości. Czasem w pysk, czasem przyjaźń. W końcu - obaj byli aurorami i gdyby przyszło do większych kłopotów - wiedział, że mógł za Garretem pójść w ogień, jeszcze bardziej czerwony, niż Weasley'owe włosy.
Zmarszczył brwi, gdy Lyra tak błagalnie wpatrywała się w jego oczy. Nie lubił, gdy kobiety tak robiły, bo..zazwyczaj nie mógł odmówić. Szczególnie w tak uroczym wykonaniu. Niewinność wręcz emanowała z jej osoby, dlatego Skamander czuł się, jak zbieg, który pierwszy raz po latach zobaczył słońce.
Kiwnął głową, pozwalając by dziewczyna zniknęła w pokoju. Samuela stał przez chwilę nieruchomo, wypatrując niewidzialnego punktu przed sobą. A właściwie, zagłębiając się myślami w pytania, które chciał zadać. I żadne mu się nie podobało. Potrzebował jednak informacji o..nieszczęsnej misji aurorskiej, w którą Lyra się zaplątała. I możliwe, że mogłaby pomóc Samuelowi w poukładaniu..i doprowadzeniu do prawdziwego finału. Skamander miał zamiar złapać Melanie Karkarov. Nawet, jeśli wspomnienia ryły w jego sercu nieprzyjemną dziurę.
Oprzytomniał, gdy usłyszał pytanie. ledwie spostrzegł, że malarka znowu stanęła przed nim i z tym sarnim wzrokiem lustrowała jego twarz. Wyciągnął rękę, by oprzeć o ramię dziewczyny i delikatnie pchnąć ją w kierunku kanapy. Sam stanął przy ścianie, po drodze dopinając guziki koszuli. Choć przed chwila palił, nagłe ciśnienie w płucach wzmogło się.
- Pamiętasz...Wooda, prawda? - zaczął powoli, ostrożnie, gdy Lyra usiadła na wskazanym miejscu - chciałbym, żebyś mi opowiedziała...opisała...co się działo, gdy ja byłem nieprzytomny - i przekreślając całą akcję, tak łatwo poddając się rzuconemu, czarnomagicznemu czarowi. Tak, Samuel czuł na sobie brzemię winy i zapewne nie zejdzie z niego ani odrobinę, dopóki nie dopełni misji - wybacz, że cię o to proszę - dodał jeszcze, czując, że i w Lyrze coś niedobrego błyśnie w oczach. Nie miał prawa się dziwić, skoro na nim - aurorze odbiło się wszystko takim echem, co mówić o młodziutkiej, wrażliwej dziewczynie?






There is beauty in the madness

I just can’t see it
yet.

Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Salon z sypialnią   04.12.15 13:52

Lyra zamyśliła się na moment.
- To dobrze – powiedziała z ulgą, mając nadzieję, że Barry jakoś dał radę wrócić do domu. Z pewnością wypił dużo więcej, niż ona, bawił się dużo bardziej intensywnie, niż Lyra, która starała się zachować rozsądek. I jeśli rzeczywiście nie było jeszcze południa, zdąży wrócić do mieszkania, zanim Garrett powróci z pracy. I jeśli tylko Samuel jej nie wyda, zdoła jakoś ukryć przed nim tę sprawę. Oby z większą skutecznością, niż kwestię Pokątnej i Wooda... O tym Garrett dowiedział się w Biurze Aurorów, gdzie niewątpliwie mówiono o całej sprawie, w której zginął jeden auror, a drugi został poszkodowany, a w dodatku brała w niej udział młodsza siostra Weasleya będąca tuż po ukończeniu Hogwartu.
- Nie musi o wszystkim wiedzieć. Ostatnio jest bardzo przewrażliwiony – rzekła. – Jest mi bardzo bliski... I właśnie dlatego nie chcę mówić mu o takich rzeczach, ma na głowie poważniejsze zmartwienia niż wybryki młodszego rodzeństwa. Ale wolałabym, żeby dowiedział się ode mnie niż od ciebie.
Znowu chciała go okłamać. Jak to świadczyło o ich relacjach? Pewnie nie najlepiej, jednak Lyra wciąż łudziła się, że robi to dla większego dobra.
Po zaspokojeniu pragnienia wróciła. Uniosła lekko brwi, kiedy Samuel lekko popchnął ją w stronę kanapy, jednak usiadła, splatając dłonie na kolanach. Zielone oczy wyczekująco spojrzały na jego twarz; była już niemal pewna, że za chwilę padną pytania o Nokturn.
- Pamiętam – odpowiedziała cicho, a przez jej oczy przemknął nieznaczny cień. Jak mogłaby zapomnieć? Widok jego martwego ciała osuwającego się na ziemię w rozbłysku zielonego światła regularnie prześladował ją w snach. Nigdy wcześniej nie widziała czyjejś śmierci i pewne było, że tak drastyczny widok na zawsze utkwi w jej pamięci. Ta scena stłumiła częściowo nawet wcześniejsze wspomnienia z Woodem, ale je także pamiętała. – Takich rzeczy się nie zapomina, choć wolałabym tego nie pamiętać.
Wolałaby, żeby te wspomnienia zniknęły z jej głowy. Wolałaby nie śnić o żadnych martwych ciałach ani błyszczących szaleństwem oczach kobiety. Wolałaby nie bać się jej powrotu i chęci dokończenia pewnej sprawy. Przez ostatni miesiąc nic złego się nie działo, ale nie mogła mieć pewności, że Karkarov nigdy nie wróci.
Może właśnie dlatego lepiej było opowiedzieć o tym Samuelowi, który, jako auror, mógł należycie zająć się tą sprawą. Oby tylko nie skończył jak Wood; Lyra nigdy by sobie nie wybaczyła, gdyby udzieliła mu informacji, a ten ucierpiałby z rąk bezwzględnej kobiety.
Skinęła więc głową na jego prośbę, a potem zaczęła swoją opowieść, opowiadając o dalszej części pojedynku, o tym, jak towarzysz Karkarov oszołomił ją, a potem odczarował Melanie z zaklęcia pełnego porażenia ciała rzuconego wcześniej przez Lyrę. O tym, jak Melanie jednym zaklęciem zabiła Wooda i stanęła z wyciągniętą różdżką nad niezdolną do żadnego ruchu nastolatką, by w końcu zostać odciągniętą przez swoich towarzyszy i zniknąć z nokturnowego mieszkania. Samuel był pierwszą osobą, której opowiedziała to tak dokładnie, bo nawet Garrettowi oszczędziła najbardziej drażliwych szczegółów. Nikomu innemu nie opowiadała, woląc spychać to wydarzenie na skraj świadomości, robiąc wszystko, by o nim nie myśleć. Aż do teraz. Czuła jednak, że Samuel, który także był w to zamieszany, powinien znać całą prawdę, nawet nie ze względu na śledztwo, które niewątpliwie chciałby kontynuować. Co jakiś czas czyniła krótkie przerwy pod pretekstem zebrania myśli, ale starała się, by jej głos nie drżał.
- Tak właśnie to wyglądało, Samuelu – rzekła na koniec. – Później... ciebie zabrano, a ja wróciłam do domu. Starałam się o tym nie myśleć, choć za każdym razem, gdy wracam na Pokątną... Zastanawiam się, czy ona gdzieś tam jest.
Gdy wyrzuciła to z siebie, poczuła się nieco lżej.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
27
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
30
20
1
0
0
1
3
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon z sypialnią   09.12.15 13:54

Targały nim względnie przeciwstawne siły. Z jednej strony - status starszego brata Judith obligował go do racjonalnego i bardziej opiekuńczego traktowania także i Lyry. Analogicznie więc wiedział co z młodszą siostrą miał się Garret. Z drugiej strony wciąż pamiętał, jakim zachowaniom podlegał, będąc...samemu tuż po ukończeniu szkoły. I nie za często były to dobre pomysły. A młodziutka Weasley i tak wydawała się zdecydowanie bardziej słodka, niż narwana i nastawiona do wielkich imprez. Biła z niej taka niewinność, że czasami łapał się na tym, że burczy w myślach sam na siebie, gdy za długo przyglądał się jej licom. Tego akurat nie umiał ominąć, Lyra była śliczna i nie byłby sobą, gdyby nie zwróciłby na nią uwagi. Jednak - na szczęście był na tyle ogarniętym  mężczyzną, że trzymał na wodzy naturalne odruchy. Ale - cóż, co jakiś czas pozwalał sobie na zawadiacki uśmiech, który - całkiem możliwe - był przyczyną pojawiających się u Lyry rumieńców.
- Czego oczy nie wiedzą...- pokręcił głową, ale zdecydowanie lepiej będzie, jeśli Garret dowie się od siostry o imprezie. Samuel i tak miał wystarczająco powodów, by drażnić aurora - wiesz, czym się zajmuje twój brat i wierz mi, jego przewrażliwienie ma mocne podstawy do zaistnienia, ale pozostawiam ci wolny wybór. Judka już takiego mieć nie będzie - kącik ust uniósł się i znowu zerknął do pokoju, do którego zaraz weszli. Miał nadzieje, że gest, jaki wykonał w kierunku Lyry nie był odebrany jako negatywny. Nie było to jego celem, raczej..chciał by mogli na spokojnie porozmawiać, bez konieczności stania w drzwiach kuchni.
Milczał, gdy gdy niepewne słowa zaczęły przyoblekać się w opowieść, złożoną ze skrawków wspomnień. Dla niego - nieodstępnych, zakrytych sączącą się mgłą z czarnomagicznego czaru. Milczał, pozwalając, by układające się w zdania wyrazy opuściły zaprzątający umysł, by przyniosły ulgę opowiadającej. Nie mógł udawać, że nie jest świadomy rany, jaką wywołało całe wydarzenie na pannie Weasley. Milczał więc, tak w niejasnej chęci pomocy dziewczynie, jak i otrzymując kilka informacji, które pozwalały mu uzupełnić obraz i historię, którą czytał z aurorskich dokumentacji.
Był..wdzięczny Lyrze, że zdołała wydusić z siebie trudną historię widzianą jej oczami. Skoro nawet Samuel miał kłopot z pytaniem przyjaciela w Mungu o zwykłe fakty, choć wtedy - było na tyle świeże, że trudnością największą było zrozumienie, co się właściwie wydarzyło.
Teraz potrzebował przegadać szefostwo i namówić do wznowienia poszukiwań Karkarov, których - miał zamiar się podjąć.
- Dziękuję Maleńka - powiedział delikatnie, posyłając uśmiech, gdy padły ostatnie jej słowa - ..ale będę miał do ciebie jeszcze jedną prośbę - odepchnął się ramieniem od ściany, o którą się opierał, by powędrować do siedzącej na kanapie dziewczyny. Zatrzymał się przed Lyrą, mierząc jej twarz wzrokiem ciemnych źrenic - wiem, że malujesz..prawda? - nachylił się lekko, by  młoda artystka nie musiała wciąż zadzierać głowy - czy mogłabyś narysować ? Melanie Karkarov w jej prawdziwym wydaniu? - całkiem możliwe, że kobieta przyjęła nową tożsamość, ale znając jej prawdziwe oblicze, można było dotrzeć do równie prawdziwych informacji. Z pomocą Lyry, będzie w stanie w końcu ruszyć ze śledztwem.






There is beauty in the madness

I just can’t see it
yet.

Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Salon z sypialnią   09.12.15 19:37

Lyra, jako najmłodsza z rodzeństwa, nie wiedziała jak to jest, musieć się tak o kogoś martwić. A Garrett w pewnym sensie zastępował jej ojca, był już dorosły, kiedy ten zaginął i to w jego stronę zwróciła się Lyra, jego obrała za swój wzór do naśladowania. Zdawała sobie sprawę, że Samuel zapewne podchodził do swojej siostry podobnie, jak Garrett do niej, stąd jego zatroskanie z powodu skutków imprezy urodzinowej. Panna Weasley co prawda rzeczywiście była osóbką spokojną i niewinną, ale mimo dobrej chęci, także jej zdarzało się czasem coś przeskrobać i zdenerwować nadopiekuńczego brata. Choćby tą sytuacją z Woodem i Nokturnem, choć przecież nie została w to wplątana z własnej woli.
- Wiem, Samuelu. Zdaję sobie sprawę, że jako auror, jest bardziej niż inni przewrażliwiony na pewne... sprawy – rzekła. – Ale nie chcę być źródłem jego trosk, więc muszę załatwić to jak najdelikatniej.
Westchnęła cicho, bawiąc się pojedynczym pasemkiem długich, rudych włosów, przeczesując je lekko palcami, jako że po dzisiejszej zwariowanej nocy były bardzo potargane. Potrzebowała czegoś, co rozpraszało jej ponure myśli, kiedy już zaczęła swoją opowieść o minionych wydarzeniach, w których oboje wzięli udział, i które dla nich obojga były zarówno ważne, jak i nieprzyjemne.
- W pewnym sensie... czuję się nieco lżej, kiedy mogłam to z siebie wyrzucić – wyznała w pewnym momencie. Jej głos w niektórych momentach wciąż leciutko drżał. – To wszystko było dla mnie... bardzo trudne. I jest, nawet teraz, mimo że minęło tyle czasu.
Dłonie znów zaczęły szybko miąć brzeg sukienki.
- A jak ty to znosisz, Samuelu? – zapytała jeszcze; zdawała sobie sprawę, że z powodu zaklęcia, którym wtedy oberwał, niewiele pamiętał (choć z drugiej strony, to może dla niego lepiej?), ale nie wiedziała prawie nic o tym, co się z nim działo później, poza tym co zdradził jej Garrett, kiedy go zapytała podczas tamtej poważnej rozmowy na początku sierpnia. – Dni po powrocie do pracy po tych wydarzeniach musiały być bardzo trudne.
O ile ona mogła w spokoju wrócić do normalnej codzienności, mimo tych pokręconych myśli i złych wspomnień, które jej ciążyły, Samuel stracił kolegę z pracy i musiał każdego dnia znosić spojrzenia innych aurorów. Nie zdążyła zapytać go o to, jak się miewał podczas spotkania na Festiwalu Lata, więc zrobiła to teraz.
Słysząc jego kolejną prośbę, zagryzła wargę, wahając się. Czy pamiętała twarz Karkarov? Wydawało jej się, że tak; w końcu twarzy kogoś, kto mierzy w ciebie różdżką i zastanawia się, co z tobą zrobić, raczej trudno zapomnieć. A w momencie, kiedy Melanie podeszła do niej na samym końcu, już nie wyglądała jak jej sobowtór. Najwyraźniej eliksir wielosokowy przestał działać.
- Tak, maluję – potwierdziła. – I spróbuję ją naszkicować, tak, jak ją pamiętam. Ja... zaraz to zrobię. Postaram się.
Wiedziała, że to mogło być bardzo ważne. Dlatego po chwili odnalazła swoją torebkę i wyciągnęła z niej szkicownik oraz zestaw ołówków.
- Myślisz, że ona jeszcze tu kiedyś wróci, Samuelu? – zapytała nagle, przytykając koniuszek ołówka do powierzchni kartki. – Masz zamiar ją odnaleźć, doprowadzić tę sprawę... do końca?
Była dziwnie pewna, że tak właśnie będzie. Z jakiegoś powodu poprosił ją o opowiedzenie o tamtej sytuacji i naszkicowanie portretu mogącej wciąż im zagrażać czarownicy.
Na kartce pojawiła się pierwsza linia, a przed oczami dziewczyny przemknęły wspomnienia. Musiała być dzielna. Musiała to zrobić, by pomóc Samuelowi. I może to wszystko rzeczywiście stanie się łatwiejsze do zniesienia?






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
27
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
30
20
1
0
0
1
3
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon z sypialnią   16.12.15 14:46

Rola najstarszego dziecka w rodzinie - nigdy nie była prosta, choć zabrzmi to niedorzecznie i wiele krzywych spojrzeń by otrzymał, gdyby o tym głośno mówił (ale nie miał potrzeby), to pierworodne - było na próbę, niby egzaminacyjne doświadczenie... tak w przypadku rodziców , jak i samego dziecka. Przecierało się szlaki kolejnemu pokoleniu, które zazwyczaj - miało już lżej - przynajmniej w większości wypadków, pomijając psychotyczne zapędy niektórych jednostek. Tego wolał jednak nie poruszać nawet w myślach, bo automatycznie rodziły mu się w oczach mordercze iskry.
Niewiele wiedział na temat Lyry - choć zainteresował się jej osobą mocniej, po wszystkich nokturnowych wydarzeniach, więc kilka informacji na jej temat posiadał. Przyznawanie się do wiedzy, którą posiadał nie było dobre, jednak dla samej relacji i pomocy, której ta mała czarownica mogła udzielić, było to konieczne ich zdobycie.
- Po prostu mu powiedz, żebyś nie była źródłem czegoś więcej - odpowiedział krótko, kończąc tym samym poruszaną kwestię. Obserwował jak wodzi palcami po ognistorudym puklu włosów. Kącik ust drgnął wyżej, zdając sobie sprawę, że widział już ten gest wcześniej. Dawniej. A może był to naturalny kobiecy odruch? I ten delikatny gest nie pozwalał Samuelowi odbiec zbyt daleko myślami, kiedy w końcu Lyra snuła swoją opowieść. Podążał przedstawioną historią, jako obserwator, który musiał poskładać wszystko w całość.
- W takim razie cieszę się, że choć tak mogłem się odwdzięczyć - odparł po chwili - wiem Maleńka, ale wykazałaś się ogromną odwagą...i głupotą - dodał podchodząc bliżej - nadawałabyś się na aurora - mrugnął dziewczynie wesoło, starając się odwrócić uwagę od ciężkich wspomnień. I co jak co, ale większość znajomych w pracy, w tym na czele Samuel - odzwierciedlali się podobnymi zapędami - brawurą, czasem zahaczającą o głupotę.
Gdy zadała pytanie nieco wybiła go z odległego rytmu, jaki sobie narzucił. Brwi najpierw uniosły się do góry, by zaraz opaść, widząc niepokój dziewczyny, a może wstyd, że się odezwała w takiej materii? Jak czuł się Skamander? Nie mógł odpowiedzieć właściwie, bo i nieczęsto opowiadał o swoich odczuciach. Był w końcu facetem.
- Radzę sobie - odpowiedział najbardziej ogólnie, jak potrafił. Nie widział sensu przerzucania na dziewczynę jeszcze jego problemów, z którymi ostatecznie - skonfrontuje się, gdy doprowadzi urwaną sprawę panny Karkarov. To był priorytet, który przykrywał..poczucie winy, jakie w nim niezmiennie pełgało, rozpalając się co jakiś czas mocniej - jak każdemu w podobnej sytuacji - wymijająca odpowiedź i spojrzenie w przestrzeń za oknem, może nie były dobrą odpowiedzią, ale innej Samuel nie znalazł. Dopiero, gdy upora się z postawionym sobie celem, będzie mógł odetchnąć i..działać. Musiał się spiąć jeszcze mocniej, by więcej nie popełniać tak fatalnych błędów, by nigdy nikt nie giną zamiast niego. I nie przejmował się spojrzeniami w pracy, jakie mógł ściągać, na Garreta nie trafił - choć było to fortunne dla nich obu. Nie sadził, by skończyło się to dobrze, tuż po śmierci Wooda.
Może prosił o zbyt wiele? Reakcja panny Weasley była zrozumiała i już miał cofnąć swoje słowa, gdy dziewczyna przełamała swój lęk. Dzielna dziewczynka.
Pochylił głowę, gdy wyciągnęła przybory, nieco go zadziwiając, nie myślał, że zrobi to teraz i nie podejrzewał, że może mieć ze sobą narzędzia do malowania. Musiała być to nie tylko jej praca, ale i pasja.
- Tak - odpowiedział zgodnie z prawdą. Nie było sensu ukrywać, że poszukiwana tylko się ukryła, czekając na okazję do..konfrontacji? Cóż, w takim razie oboje na to czekają i Melanie i Samuel - tak - powtórzył jeszcze raz, wpatrując się w pierwsze kontury, pojawiające się na bieli kartki. usiadł tym razem, tuż obok dziewczyny, oddając jej jednak przestrzeń, w której swobodnie mogła kreślić kolejne linie w szkicowniku. Nawet jeśli siedział za blisko, nie pozwalał, by jakakolwiek pochopna myśl wdarła mu się do myśli.
Dziękuję Maleńka.






There is beauty in the madness

I just can’t see it
yet.

Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Salon z sypialnią   16.12.15 23:23

Pokiwała głową, przytakując mu z lekkim uśmiechem, który jednak zbladł, kiedy rozmowa zeszła na kwestie wydarzeń na Nokturnie. Lyra nie potrafiła myśleć o nich z uśmiechem i beztroską, bez względu na to ile czasu mijało.
- Garrett też mi to mówił, że to było bardzo głupie z mojej strony – rzekła. Nie mogła nie przyznać bratu racji; postąpiła bardzo lekkomyślnie, przyjmując propozycję Wooda i udając się wraz z nim na akcję, która była przeznaczona dla prawdziwych aurorów, nie nieopierzonych nastolatków tuż po Hogwarcie. Poczuła jednak przyjemne ciepło, gdy Samuel wspomniał, że nadawałaby się do tego zawodu. Ciepło, po którym przyszła gorycz; Lyra wiedziała, że już nigdy nie będzie mogła zostać aurorem, a kilka lat temu marzyła o tym, pragnęła być niczym jej starszy brat. – Miło mi, że tak uważasz – powiedziała jednak, nie dając po sobie niczego poznać. – Choć wtedy miałam więcej szczęścia niż rozumu.
Miała wrażenie, że on również nie chciał dać po sobie poznać odczuć, jakie wywołało jej pytanie o samopoczucie po tamtych wydarzeniach. Nie wiedziała tylko, czy to kwestia nieumiejętności mówienia o uczuciach, czy może po prostu chęci oszczędzenia jej zmartwień i pominięcia mniej przyjemnych kwestii. Tak postąpiłby Garrett. Samuel, sam będący starszym bratem, mógł się kierować podobnymi pobudkami podczas rozmowy z Lyrą.
Zagryzła wargę.
- To dobrze, Samuelu. Ale mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej.
Przygotowała swoje przybory rysunkowe. Skamander wyglądał na zdziwionego, że nie tylko była przygotowana, ale i postanowiła podjąć się zadania już teraz. Może myślał, że odmówi, albo powie, że zrobi to kiedy indziej? Wiedziała jednak, że wtedy tym bardziej starałaby się odwlec nieprzyjemną konieczność.
- Zawsze noszę przy sobie podstawowe przybory – wyjaśniła. – I chyba wolę mieć to jak najszybciej za sobą. Może to pomoże mi choć częściowo uwolnić się od jej obrazu, który mnie prześladuje. Uwierz, to zdecydowanie nie jest przyjemny obraz.
Jeśli chodzi o rysunek, nie było to dla niej łatwe. Musiała przypomnieć sobie jedno z najgorszych wspomnień; twarz Melanie Karkarov nieodłącznie kojarzyła jej się ze strachem, z tą przerażającą niemocą i świadomością, że lada chwila może podzielić losy Wooda. Ale jednak wiedziała, jak bardzo jest ważne, żeby coś sobie przypomniała. Samuel liczył na nią, a ona nie chciała zawieść. Bo chociaż nie mogła być aurorem, mogła przysłużyć się sprawie w inny sposób, wykorzystując inny posiadany przez siebie talent i przelewając zapamiętane wspomnienie Melanie na papier. Czyniąc je czymś bardziej namacalnym, konkretną poszlaką, za którą mógł podążyć auror.
Podczas rysowania mówiła niewiele, skupiona na niemal mechanicznym odwzorowywaniu swoich wspomnień, starając się jak najmniej rozpamiętywać całą otoczkę chwili, kiedy ujrzała prawdziwe oblicze czarownicy, skupić się tylko na ołówku wodzącym po kartce i zarysach pojawiających się w wyobraźni. Co jakiś czas przerywała i patrzyła na szkic. Kilka razy poprawiała linie, gdy uświadomiła sobie, że narysowała zbyt szeroki nos czy nieodpowiedni zarys kości policzkowych. Obecność Samuela obok wydawała się dziwnie kojąca, choć czuła, że mężczyzna bardzo dokładnie obserwuje ruchy jej dłoni i poszczególne etapy powstawania szkicu. Cieszyła się jednak, że nie była teraz sama. Wtedy mogłaby nie znaleźć siły, by dokończyć, a zmięty szkic, z braku kominka, w którym mógłby spłonąć, wylądowałby w kącie pokoju.
Najtrudniejszym zadaniem było uchwycenie tego okrutnego błysku w oczach kobiety. Dla łagodnej, wrażliwej Lyry było to niepojęte i musiała wiele razy poprawiać oczy Melanie, zanim stwierdziła, że przypominają oryginał. Nadal były jednak tylko rysunkiem, pozbawionym aury zagrożenia roztaczanym przez prawdziwą pannę Karkarov.
Pokiwała znowu, gdy potwierdził jej przypuszczenia co do powrotu Karkarov i swojej chęci kontynuowania sprawy. Właśnie tego się spodziewała. Melanie nie wyglądała na kogoś, kto tak po prostu by odpuścił. Poczuła jednak strach, że znowu zostanie wplątana w taką sytuację, która może skończyć się dużo gorzej. Poprzednio miała dużo szczęścia.
- Uważaj na siebie – przestrzegła więc aurora, cieniując włosy portretu. – Ta kobieta jest naprawdę niebezpieczna. Wood z pewnością był dobrym i doświadczonym aurorem, ale jednak... – urwała, nie potrafiąc dokończyć. Opuściła wzrok na szkic; prawie kończyła. – Boję się tego dnia, kiedy ona wróci. Wolałabym, żeby nie wracała.
Jeszcze kilka przesunięć ołówkiem po kartce. Wiedziała, że odwodzenie Skamandera od jego poszukiwań mija się z celem. Sprawa, prócz zawodowego obowiązku, miała dla niego także wymiar osobisty. Dla Lyry też, dlatego mimo swojego lęku i niechęci, z pewnością będzie wyczekiwać na wieści o schwytaniu Karkarov. To ona powinna trafić do zimnej, ciemnej celi, gdzie Lyra spędziła tych kilka nieprzyjemnych godzin, póki nie cofnięto ciążącego na niej zarzutu.
- Myślę, że już jest gotowy – powiedziała, strzepując ze szkicu okruszki gumki. – To ona. Właśnie tak ją pamiętam.
Podała szkic mężczyźnie. Teraz to ona zaglądała mu przez ramię, czekając na reakcję i starając się myśleć, że narysowana kobieta to tylko zwykły wizerunek na papierze.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
27
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
30
20
1
0
0
1
3
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon z sypialnią   20.12.15 13:51

Nie poruszał więcej tematu imprezy, to co miał powiedzieć - powiedział i tylko od Lyry zależało, co zrobi. Choć - gdyby rzeczywiście musiał się postawić w sytuacji Garreta nie byłby zadowolony, ani z samego faktu imprezy, ani ...że jego siostra mogłaby wylądować u jakiegoś mężczyzny w mieszkaniu. Cień grymasu zapełgał w jego oczach i zniknął. Coś czuł, że Weasley nie będzie miał wesołej miny, gdy dotrą do nieco wieści. Samuel miał reputację...dosyć jednoznaczną, choć przekoloryzowaną przez złośliwszych. Nie, żeby sam nie zadbał o odpowiedni koloryt plotek, ale - jak w każdej historii, były dwie strony. Lekkoduch kryjący się w sercu Skamandera, to nie jedyny przewodnik po życiu, jakim się kierował. To, co szczerze pokochał - stracił kilka lat temu, a próby odzyskania kończyły się na emocjonalnej zapaści, jaka go dopadała za każdym razem, gdy nad ranem, docierało do niego że to wciąż nie była ona.
- Mi chyba zbrakło jednego i drugiego - odpowiedział i choć na ustach pojawił się uśmiech, w niskim głosie dało się wyczuć gorzką nutę, gryzącą każdy wyraz, niby dziki pies znienawidzoną pchłę.
Smugi w myślach odpełzły, przegonione zainteresowaniem, jaki obdarzył dziewczynę, gdy ta zabrała się do rysowania.
- Widać, że kochasz to co robisz - tym razem słowa były ciepłe, widząc w rudowłosej odbicie pasji, która i jego napędzała do działania - choć oczywistym było, że w zupełnie innej formie. Rysunek można było poprawiać, kreślić od początku linie, wytrzeć, czy dopisać kilka więcej konturów. Jako auror - nie miał zbyt często przyjemności poprawienia się. Jeśli w czymś się wyłożył, jeśli podjął złe decyzje, konsekwencje mogły nawet zabić. Dosłownie. Podziwiał artystów, którzy potrafili odwzorowywać świat za pomocą własnej interpretacji i kilku narzędzi. Samuel był w tej materii kiepskim wykonawcą. Lubił czasem snuć opowieści, zdarzało się, że spod jego pióra wychodziły fantazyjne historie. Jednak próbując wcisnąć mu do reki ołówek i kartkę, lepszą perspektywą, byłoby oglądanie bieli kartki, niż pozwolić mu coś na niej narysować.
Wolał więc obserwować. Nie był pewien, czy jego czynność nie przeszkadzała Lyrze w pracy, ale nie mógł oderwać czarnych źrenic od jej smukłych palców, w której tak lekko pozostawał ołówek i coraz wyraźniejszy szkic - kobiety. I teraz, Samuelowe spojrzenie zapamiętywało szczegóły widocznej na papierze twarzy.
- Nie mogę - odparł zdawkowo, zamyślony, jakby automatycznie dając rys jego podejścia. Ryzykował, czasem zbyt mocno, ale - był "rasowym" Gryfonem i ciężko było się oduczyć nawyków, które płynęły razem z wędrującą po ciele, krwią - niestety lubię niebezpieczeństwo - tym razem odwrócił twarz do malarki, by uchwycić i jej spojrzenie - wróci Lyro, ale mam zamiar ją w tym uprzedzić i znaleźć ją pierwszy - głos nabrał znajomej pewności, zakrapianej zawadiackim uniesieniem kącika ust. Cokolwiek planował, czegokolwiek żałował, nie chciał, by dopadało to choćby w smutku, tę drobną dziewczynę.
Wyciągnął jedną dłoń, by przejąć podany rysunek. Odetchnął kilka razy, by odłożyć kartkę obok siebie, a wzrok przenieść na dziewczynę.
- Dziękuję Maleńka - po czym nie bacząc na konwenansowe sztuczki - nachylił się, by ucałować policzek dziewczyny, zatrzymując chwilę dłużej wargi na jej licu. Dopiero potem wstał z miejsca, by z rysunkiem w ręku przejść do jednej z półek, by ułożyć go swobodnie na kilku książkach.
- Odprowadzę cię...Judi i tak pewnie jeszcze będzie spała - odwraca się, by raz jeszcze odsłonić pełny uśmiech, tak bardzo naturalny dla typowego, łobuzerskiego Samuela. Zupełnie, jakby zapomniał o czym rozmawiali jeszcze przed chwilą. Ale głęboko w umyśle aurora, toczyła się kolejna bitwa i plan, który miał wykonać.






There is beauty in the madness

I just can’t see it
yet.

Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Salon z sypialnią   20.12.15 15:38

Znowu pogrążyła się w myślach.
- Ale zdecydowałeś się w to wpakować, kiedy Wood zabrał mnie z ulicy – powiedziała cicho. – Dziękuję, że uwierzyłeś w moją niewinność, choć tak to się dla ciebie skończyło.
Samuel wcale nie musiał się w to pakować. Mógł po prostu pozwolić Woodowi zabrać Lyrę i wrócić do swoich spraw. Wtedy nie wiadomo, jak by się to skończyło. Jej pobyt za kratkami potrwałby pewnie dłużej, gdyby nie to, że Skamander od razu wziął się za poszukiwania prawdziwej Karkarov i namierzył ją na Nokturnie. Na samą myśl się wzdrygnęła. Miała mu być za co wdzięczna, tak wiele ryzykował dla praktycznie obcej dziewczyny.
Sztuka rządziła się zupełnie innymi prawami niż aurorstwo. Malarka mogła poprawić swój rysunek dowolną ilość razy, co było jeszcze łatwiejsze dla czarownicy, natomiast auror mógł drogo zapłacić za nawet niewielki błąd.
- Nie wyobrażam sobie życia bez malowania – przyznała, słysząc jego uwagę.
Nie przeszkadzało jej to, że patrzył, przynajmniej nie była sama. Łatwiej było się mierzyć ze wspomnieniami i trzymać w ryzach, kiedy te pojawiały się w jej umyśle. W końcu jednak portret był gotowy, i miała nadzieję, że faktycznie okaże się pomocny... Oraz że znalezienie Karkarov nie skończy się tak dramatycznie, jak poprzednio. Choć Samuel był jej prawie obcy, w dziwny sposób się o niego martwiła i obawiała.
- Zdaję sobie sprawę, ale i tak uważam, że powinieneś być ostrożny – powiedziała do niego, gdy wziął od niej rysunek. Chciała usłyszeć wiadomość o schwytaniu Karkarov, nie kolejnej tragicznej śmierci aurora na służbie.
Uśmiechnęła się lekko, słysząc, jak nazwał ją Maleńką; nie miała kompleksów na punkcie swojego niskiego wzrostu, więc uważała to za całkiem miłe. Kiedy jednak nachylił się, by musnąć ustami jej piegowaty policzek, a jego zarost podrapał jej delikatną skórę, znowu okryła się intensywnym rumieńcem. Odczucia, które jej towarzyszyły, były dość osobliwe, oddech przyspieszył nieznacznie, a po skórze rozlał się przyjemny dreszcz, jakiego jeszcze nigdy nie poczuła. Policzki wciąż wydawały się niemal palić.
Westchnęła i zamrugała szybko, delikatnie muskając dłonią to miejsce, wciąż zdziwiona jego nagłą poufałością. Poruszyła się niespokojnie na kanapie.
- Nie ma za co, Samuelu. Ja również dziękuję... za wszystko – wyszeptała, lekko się jąkając. Dziękowała mu za to, że pomógł jej tej nocy i zabrał ją do siebie, że obiecał nie wydać jej bratu, że wysłuchał jej opowieści.
Posłała mu lekki uśmiech. Wciąż czuła się specyficznie i nie potrafiła jednoznacznie tego określić.
Jeszcze przez chwilę rozmawiali, ale później mężczyzna odprowadził Lyrę, pozostawiając ją w pobliżu kamienicy, gdzie mieszkała, na wszelki wypadek, jakby był tam Garrett. Dziewczyna pożegnała się z nim, mając nadzieję, że ich kolejne spotkanie przydarzy się w bardziej normalnych okolicznościach, i oczywiście że Skamander nie wpakuje się przez ten czas w żadne tarapaty.

/zt.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 http://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli http://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 http://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 http://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Salon z sypialnią   12.04.16 21:37

|9 grudnia, może być?

Chłopak był zagubiony. Próbował sam znaleźć jakieś rozwiązanie, lecz bez powiedzenia prawdy innym osobom wręcz jemu wydawało się to niemożliwe. Bo co, spyta się po prostu, gdzie zamieszka? Co gorsza, w stanad nadzwyczajnego braku jakichkolwiek pomysłów, nachodziły mu nazwiska: Weasley, Skamander, Havisham. Rodzeństwu nie powie, wystarczy że dostał od nestora parę słów i musi się teraz do nich dostosować. Polce nie powie o swojej sytuacji, bo to nie wypada. Poza tym ona by chciała pewnie jego przetrzymać dłużej niż przyzwoitość na to nakazuje... Właśnie, przyzwoitość. Rudzielec nie powinien mieszkać z Polką bez ślubu, do którego i tak nie dojdzie przez rodzinne koneksje.
Pozostał tylko Skamander... taa, nie dość że był z nim nieco pokłócony, to jeszcze wiedział zbyt wiele, ile rudzielec chciał. Ciężko mu było napisać do niego list. Po trzech dniach rozmyśleń w końcu zdecydował że napisze. Chciał zobaczyć czy dostanie jakąś odpowiedź zwrotną. No i dostał, tylko był bardzo, ale to bardzo zszokowany. Mieszkać u niego? W pierwszej chwili myślał że coś źle przeczytał, lecz gdy dwa razy przeczytał list, nie wiedział co odpisać. I tak nie odpisał, bo nie wiedział jak. Ale uznał, że na kilka dni może pomieszkać u Skamandera. Czemu nie. W tym czasie sprzeda mieszkanie na Nokturnie i znajdzie coś nowego. To nie był zły plan.
Pakowanie... No tak, zbyt wiele rzeczy to on nie miał. Wyciągnął kufer z szafy i zapakował ciuchy, które miał, a było ich niewiele, kilka pamiątek rodzinnych i tyle. Spojrzał zmartwiony na kuguchara, którego stan z dnia na dzień się pogarszał. Rudzielec martwił się o niego jak diabli, lecz nie wiedział, co z nim począć. Ostatecznie wziął kuguchara na ręce i pogłaskał go czule... Miał już swoje lata, a teraz chyba zaczyna być powtórka jak z jego pierwszym kugucharem. Tylko że Cezar choruje. Słyszę jego cierpienie, lecz ciężko jest rudzielcowi pomóc. Nieco pochylił się z kotem na rękach, by złapać za uchwyt walizki i razem z nią wszedł do kominka zostawiając za sobą ponury Nokturn, a zjawił się w zielonych płomieniach w niewielkim mieszkaniu. Zrobił kilka kroków w stronę drzwi, które po wyjściu z małego mieszkania, ostatecznie pożegnał się z ponurym Nokturnem. Wcześniej założył na siebie szatę z głębokim kapturem, więc jego rude włosy całkowicie zasłaniam czarny kaptur, a jedynie rudą sierść Cezara można było zauważyć. Chłopak szybko opuścił ciemne uliczki i marszem przedostał się w okolice Samuela. Przez chwilę musiał sobie przypomnieć, gdzie on mieszka, bo niezbyt dokładnie to pamiętał. Ostatecznie spojrzał na tabliczkę, na której istniało jego nazwisko, więc podszedł do drzwi. Przeniósł kota na prawe ramię, by lewe mogło zapukać w drzwi w oczekiwaniu, że zaraz one zostaną otwarte.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
 

Salon z sypialnią

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Mały salon
» Główny Salon
» Pokój Dzienny - Salon II - Parter
» Salon z kuchnią
» Studio Piercingu i Tatuażu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Centrum :: Harley Street 5/3-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17