Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Salon z sypialnią

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
27
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
30
20
1
0
0
1
3
10
Czarodziej

PisanieTemat: Salon z sypialnią   17.11.15 10:22

First topic message reminder :

Salon z sypialnią

Łączona wersja pseudo salonu i sypialni, znajdująca się w kawalerce Samuela. Jest tam nawet czysto, choć wynika to najczęściej z faktu - że bardzo często sypia gdzieś poza mieszkaniem, swoje życie obracając wokół pracy.

Na to pomieszczenie nałożone są zaklęcia: Muffliato, Tenebris.






There is beauty in the madness

I just can’t see it
yet.

Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
27
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
30
20
1
0
0
1
3
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon z sypialnią   14.04.16 0:57

Musiał przyznać, że przeżył szok, gdy do okna mieszkania zapukała sowa Barrego. I zgodnie z prawdą, o której wspomniał rzeczonemu w liście - w pierwszym odruchu miał ochotę strącić stworzenie z parapetu, rzuconym pośpiesznie kubkiem. Niestety, naczynie było wypełnione kawą, a kubek zapewne minąłby upierdliwe zwierzę i tyle byłoby z nauczki.
Na list odpisał pośpiesznie, bo - mimo wszystko, Barry przełamał się i przeprosił, a była to tak ciężka do opanowania sztuka, że i Skamander musiał się z nią zmagać. To chyba była bardzo wymowna i męska cecha, która - nie wiedzieć czemu - raziła) chociaż było to głupie wytłumaczenie) w męską dumę, niemal każdego osobnika wypełnionego testosteronem.
Zanim więc w progu pojawił się Barry, Samuel zdążył rozłożyć kanapę w sypialni, która - nawet nie była zła, przynajmniej jeśli nie spało się zbyt długo. Nie odczuwał też większego kłopotu faktem, że w mieszkaniu będzie znajdował się dodatkowy lokator. Auror i tak większość czasu spędzał poza swoim lokum, a jeśli mógł pomóc...cóż. Cicho wierzył, że ich ostatnia rozmowa miała udział i znaczenie w działaniu, jakim się podejmował Weasley. A wyprowadzanie się z nokturnowych dzielnic, było zdecydowanie znaczącym symptomem, że cośw głowie rudzielca przestawiło się na właściwe tory.
Pukanie do drzwi usłyszał, akurat, gdy zagotowała się woda. Prewencyjnie, postawił dwa kubki, obstawiając, że gość zechce wypić kawę. A jeśli nie on, to Skamander i tak miał zamiar dorwać się do życiodajnej, czarnej energii i standardowego papierosa. Uchylił drzwi, dostrzegając w wejściu Barrego...i trzymane w ręku, osłabione chorobą stworzenie. Westchnął. A więc transakcja wiązana?
- Co mu jest? - zamiast naturalnego - wydawać by się mogło - przywitania, Skamander przyglądał się stworzeniu, jednocześnie wpuszczając nietypowa dwójkę do środka. Po przygodzie z kocią wersją Cressidy...auror wyczulił się jeszcze bardziej na otoczenie i - zwierzaki, które mogły stać się ofiara dużo szybciej niż ludzie.






There is beauty in the madness

I just can’t see it
yet.

Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 http://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli http://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 http://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 http://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Salon z sypialnią   14.04.16 15:01

Rudzielec nie spodziewał się takiej reakcji ze strony Skamandera, a co ciekawsze - takiego powitania. Myślał, że zacznie prawić o kazaniach, zasadach, regułach. Ale nie spodziewał się, że będzie zainteresowany kugucharem. Mało wiedział o Skamanderze i teraz się o tym przekonywał. A kuguchar widząc Skamandera cicho miauknął. Lubię tego gościa. Barry powstrzymał się od wywrócenia oczyma, bo to oznacza, że teraz będzie dwóch przeciwko niemu, co rudzielcowi się zbytnio nie podobało.
- Umiera... magizoolodzy mówią, że złapał jakiegoś wirusa, którego nie umieją wypędzić. Mnie też kazali przepadać pod kątem pocałunku kuguchara czy jakiejś innej choroby, lecz nic mi nie jest.- powiedział po wejściu do środka i czule pogłaskał kuguchara. Biedak umiera, a rudzielec może jedynie towarzyszyć jemu i kontemplować.
- Polubił Cię.- powiedział zaraz podnosząc głowę w stronę Skamandera. - Jeśli nie masz nic przeciwko kugucharom..- zaczął pytanie, choć nie musiał kończyć. Bo wparował tu nie wspominając o swym zwierzaku, lecz Samuel jak był raz u rudzielca, napotkał Cezara, który wtedy przestraszony biegał albo się chował, bo była bieganina po mieszkaniu. Teraz natomiast siedział na ramieniu i wysunął pyszczek w stronę Skamandera. Kim on jest? Ma może kocimiętkę? usłyszałem od Cezara, co naturalnie było tylko kolejnym, przyjemnym miauknięciem ze strony zwierzaka. Zaraz podrapałem Cezara po szyi rozbawiony. Apetyt mimo wszystko jemu dopisuje. Cwaniak jeden.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
27
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
30
20
1
0
0
1
3
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon z sypialnią   19.04.16 16:00

Ciężko było stwierdzić, czy Samuel nadal odczuwał jakiś gniew. nawet gdyby chciał, wydarzenia, które zmuszały go do gonitwy za rudowłosym uciekinierem, teraz gdzieś się zatarły, tworząc tylko niewyrażaną plamę. Pamiętał dlaczego i po po co szukał Barrego, ale widocznie, która wyparowywała z kolejnymi, wypalonymi papierosami. Już dawno temu. Zdawało mu się, że Weasley trafił w zły czas, który zepchnął w ciemne ramiona Nokturnu. Kazania więc - nie mogły przejść przez gardło aurora. Prawdopodobnie w trakcie rozmowy pojawi się uszczypliwy komentarz, ale - nie widział potrzeby zachowywania się, jak wszystkowiedzące bóstwo.
A może, mocniej skupił się na wychudzonym stworzeniu, które bacznie przyglądało się Skamanderowi, bystro dostrzegając to - czego ludzie nie potrafili.
- Może trafiłeś do nieodpowiednich specjalistów - zamknął drzwi, a na czole czarnowłosego, pojawiła się cienka, pionowa zmarszczka. Sam może nie wiedział wystarczająco dużo o magicznych stworzeniach, ale jego ojciec...tyle lat w hodowli aetonatów, może będzie potrafił wskazać, co dolega kugucharowi?
- Ciekawe, drugie kotowate stworzenie w moim mieszkaniu i takie rzeczy - wygiął usta w uśmiechu, pozwalając sobie sięgnąć czubka głowy zwierzęcia, by przejechać palcami puszysta przestrzeń między uszami - Nigdy takiego nie miałem, ale widocznie, moje mieszkanie przyciąga takich zabiedzonych lokatorów - i chociaż mówił o kugucharze, znacząco, z lekką nutą złośliwości, zatrzymał spojrzenie na Barrym.
- Siadajcie - wskazał krzesła przy niemal pustym stole - kawy? - mówiąc to, właściwie nie czekając na odpowiedź, sięgnął po pusty kubek. A przypominając sobie kocią wersję Cressidy, wyciągnął starą kurtkę z szafy, którą bezpardonowo ułożył na stole - a to dla niego - wskazał miejsce, a sam przysiadł na parapecie okna - Swoje rzeczy możesz zostawić w sypialni. Stoi tam kanapa - do twojej dyspozycji. Korzystaj ze wszystkiego, może - nie ruszając tylko moich osobistych rzeczy - dodał w zamyśleniu, pamiętając, by jedyną, ważną rzecz, po prostu mieć przy sobie - zawieszoną na rzemieniu obrączkę, ukrytą pod koszulą.






There is beauty in the madness

I just can’t see it
yet.

Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 http://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli http://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 http://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 http://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Salon z sypialnią   19.04.16 20:23

Kot, a raczej kuguchar bacznie obserwował Skamandera, którego zaczął coraz bardziej lubić. Barry'emu zarówno to cieszyło, jak i cholernie martwiło. Cieszyło, bo wie, że będzie mógł tu spokojnie opiekować się swym kugucharem do końca jego dni. A martwiło, bo co, jeśli odwróci się od rudzielca i przejdzie na stronę bruneta z kitkiem? Barry będzie musiał wtedy walczyć o swego ukochanego zwierzaka? Ta myśl go bolała, szczególnie że ma dar rozmowy z kotami. A Skamander? Też ma taki dar? Barry o swoim darze powiedział tylko rodzeństwom i Marcelyn. Może też Nadii, lecz tego nie pamięta. Ale na pewno nikomu więcej. Trzyma swój dar w sekrecie, by nie był uznawany za wariata. Bo kto normalny ma taki dar? No kto?
- Może...- odrzekł nie mówiąc nic więcej. Nawet magizoologom nie powiedział o swym darze. Próbował mówić co dolega jego zwierzęciu, lecz jak miałby udowodnić, że kugucharowi bolą mięśnie, mimo iż tego przecież nie można zobaczyć gołym okiem. Też nie szedł do tych specjalistów z najwyższej półki, bo jego na takie leczenie po prostu nie stać. Skąd miałby wziąć na to pieniądze? Gdy musi trzymać na inne, z obowiązku rodu zakupy?
Cicho parsknął na jego komentarz. Zabawne, lecz ile w tym było brutalnej prawdy. Oboje musieli wynieść się z brudu i odrodzić na nowo, jak feniks. Barry bał się jak cholera tej zmiany. Co ona przyniesie... jaka kara jego spotka za przeszłość... kiedy przeszłość zatoczy koło i poprosi o zapłatę. Nie, nie mógł teraz o tym myśleć. Najważniejszy był kuguchar w tym momencie. -Chętnie. - przytaknął krótko siadając na wolnym miejscu, a Cezara ułożył na swych kolanach, lecz nie na długo. Sam zaraz położył na stole swą kurtkę, więc rudzielec po prostu go tam usadowił. - Widzisz, tylko korony ci brakuje.- powiedział wesoło do swego zwierzaka głaskając po główce. Cezar... laur powinien mieć na głowie, by wyglądał jak prawdziwy CEZAR. Ale zaraz już odpuścił żarty Cezarowi i skupił się na Skamanderze, który zaczął mówić. - Jestem ciekawy... dlaczego. Dlaczego mi pomagasz. Dlaczego użyczasz mi swej kanapy mimo iż ja tylko pytałem, gdzie mógłbym przenocować za drobną opłatą... Gdzie jest kruczek w tym wszystkim?- rzucił lawinę pytań, które kotłowały się w jego głowie. Dlaczego to robi? Z Garrettem ponoć nie rozmawiał, więc z pewnością nie z powodu rudzielcowatego brata. Więc dlaczego? Sumienie? Jesteś idiotą Barry, wiesz o tym. usłyszał tyle od kuguchara, lecz od niego akurat nie oczekiwał żadnej odpowiedzi. Tylko na odpowiedź Samuela.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
27
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
30
20
1
0
0
1
3
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon z sypialnią   21.04.16 21:48

I pomyśleć, że na takie stworzenia jak kuguchary - polowała szlachta. Nie, żeby miał opory zmierzyć się z dzikim przedstawicielem takiego gatunku, ale - zazwyczaj nie widział większego sensu w zbieraniu trofeów, chociaż - zapewne nie pogardziłby dziczyzną. Najlepiej, jakby ktoś mu już wszystko ugotował. Był w końcu beztalenciem kulinarnym.
Na krótkie stwierdzenie Barrego o zaoferowanej pomocy - nawet nie zareagował. Skoro nie miał ochoty o tym rozmawiać, nie miał zamiaru naciskać, chociaż - jeśli zwierzęciu rzeczywiście dolegało coś poważniejszego, powinien pomyśleć i o takiej opcji. Sam nie mógł ocenić stanu zdrowia przyprowadzonego stworzenia, ale - chciał zaoferować tyle, ile mógł. I jednemu i drugiemu.
Postawił przed Barrym kubek z kawą, samemu także sięgając po niedokończoną zawartość naczynia, wciąż - parującą. Skamander miał tendencję do picia gorącej kawy, która czasem parzyła go w język.
- Niestety u mnie korony nie znajdziesz, ale i tak nie brakuje mu majestatu - odstawił kubek na parapet, by pchnąć okiennice, wpuszczając do środa zimne powietrze - Nie będzie wam przeszkadzać, ze zapalę? - raczej stwierdził, niż zapytał. Stawiał soją wypłatę, że kuguchar zdążył się przyzwyczaić do palenia, nie tylko tytoniu.
- Nie ma kruczków - odpalił papierosa, od razu pociągając potężny haust, wypuszczając w końcu dym na zewnątrz - Nie odmawiam pomocy i..może nie jestem takim dupkiem za jakiego mnie brałeś - uśmiechnął się kąśliwie. Ot, taki drobny przytyk - Czy na prawdę uważasz, że za wszystko trzeba zapłacić? Za każdą przysługę, czy dobry gest?  - zerknął za okno, rejestrując, że powoli zaczynał padać śnieg - Nokturn może i uczy, jak przetrwać, ale wypacza pojęcia - mruknął ostatnie zdanie ciszej. Nie mógł jednak generalizować. Spotykał rożne postaci, tak odmienne, że ciężko byłoby wrzucić wszystkich pod jedno mroczne słowo "Nokturnu". Wystarczająco razy musiał wyciągać stamtąd znienawidzonych czarnoksiężników, ale - niestety wiedział tez, że źródło zgnilizny, rozrastało się na wyższych półkach społecznego statusu.






There is beauty in the madness

I just can’t see it
yet.

Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 http://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli http://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 http://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 http://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Salon z sypialnią   22.04.16 20:33

Barry nie mógłby skrzywdzić żadnego kuguchara, czy nawet innego rodzaju kota. Po prostu nie zniósłby ich cierpienia, które dla niego byłoby wyraźne słyszalne. Jemu już wystarczy fakt, że słyszy cierpienie swego ulubieńca, do którego miał od bardzo dawna słabość. Pamięta jak wczoraj ten dzień, w którym znalazł małego kuguchara, dwumiesięcznego, zabłąkanego po ulicach Londynu. A teraz cierpi.
nieco uśmiechnął się na pierwsze słowa Skamandera, lecz na jego pytanie wyraźnie przytaknął głową. -Nie, śmiało pal.- powiedział spokojnie. Kuguchar nie lepsze rzeczy wdychał, jeśli nie zdążył wynieść się z mieszkania, lecz wolał nie wspominać o narkotykach w mieszkaniu aurora. Lepiej by nie wiedział, co palił. A tego było trochę.
Nieco zdziwił się podnosząc jedną brew, gdy nie usłyszał żadnych kruczków. Aż nie chciało jemu się wierzyć, że nic nie chce w zamian. Od lat rudzielec jest uczony, że nic za darmo nie dostanie się na tym świecie, a tu pierwszy raz jest świadkiem, gdy druga osoba nic nie chce od niego. Sam też nieraz brał coś w zamian, gdy to jemu miało przynieść jakąś korzyć. W końcu pracował na Nokturnie, jak i dalej sprzedaje narkotyki, tylko teraz jedynie śnieżką handluje. -Żadna praca nie hańbi, a ta na Nokturnie tym bardziej nie powinna. Myślisz że co, że jeśli pracowałem u Borgina, to od razu bawiłem się czarnomagicznymi klątwami? Zazwyczaj albo siedziałem w piwnicy i porządkowałem, albo robiłem inwentaryzację na koniec każdego dnia, bo tam przychodziłem popołudniami. Mało osób nawet wie, że tam pracowałem, bo ukrywałem się na tyle, ile mogłem.- powiedział z lekkim wyrzutem. - I jeszcze nigdy nie spotkałem, aby druga osoba nic w zamian nie chciała. Nie istnieją w tych czasach dobre gesty.- dodał. Teraz nastały mroczne czasy. On będąc na Nokturnie widział więcej przemocy, niż dobroci, co mogło nieco zmienić jego podejście. Nawet gdy pracuje u Ollivandera, to ile razy wyczuwa coś mrocznego w czyjejś różdżce, lecz nic nie mówi, bo dopóki nie użyje własnych zaklęć i nie pokaże to aurorom, to nic nie może zrobić. Jak w przypadku rodzeństwa Rowle... Ale o tym nikomu nie powiedział, tylko miał przypuszczenia. A nie miał czasu, by nawet samemu sprawdzić własne myśli co do brata Rowle'a. Wziąłem kubek z kawą i upiłem jednego łyka.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
27
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
30
20
1
0
0
1
3
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon z sypialnią   24.04.16 14:02

Zdawało się, że dym kształtował niewyraźne wzory, których zrozumienie - pojawiało się w głowie Samuela - na ułamek sekundy, by zniknąć waz rozwiewającym szara mgiełkę wiatrem. Skupianie się na kolejnych oddechach i - kolejnych porcjach tytoniowej aury. Co jakiś czas spoglądał na swoich gości. W rzeczywistości, niewiele wiedział o Barrym, a spotkania, które do tej pory mieli okazję zaliczyć, należały..przynajmniej do dziwnych okoliczności. W jego głowie pojawiały się obrazy, w których widział dach, gwiazdy, nieprzytomne imprezy (przynajmniej dla innych) i - pogonie, zakończone jeszcze dziwniejszą przepychanką. Dziś, chyba był pierwszy raz, gdy na spokojnie rozmawiali i - co ważniejsze - obaj byli trzeźwi. Przynajmniej miał taką nadzieję.
- Praca nie hańbi, to oczywiste, ale niektórych czynności ciężko nazywać pracą. Szczególnie takie, w której wykorzystuje się innych ludzi - mówił pomiędzy kolejnymi haustami dymu, czekając wcześniej, aż rudowłosy młodzian skończy swoją wypowiedź. Skamanderowi się nie śpieszyło. Mieli czas - I powiedz mi, w którym momencie, choćby zasugerowałem ci posługiwanie się czarną magią? Nie jestem jednak głupcem, żeby wierzyć, ze nigdy nie miałeś z nią styczności. Na Nokturnie..widzi się dużo rzeczy - w jego głosie pobrzmiewała ciężkość, której nie mógł się pozbyć. Nie kierował jej w sylwetkę Weasleya. Odzywała się w nim zwyczajnie, nabyta niechęć do czarnej magii. Zbyt wiele zła wyrządzała, by mógł wypowiadać się o niej obojętnie. A absurdalny zamęt, jaki dział się ostatnimi czasy, tylko potwierdzał jego przekonania.
- Widzisz, nie chcesz, żeby cię szufladkować, ale sam to robisz. Skoro ja nie powinienem od razu kojarzyć Nokturnu i ciebie z czarna magią, to może warto się zastanawiać, że jednak istnieją dobrzy ludzie, którzy działają bezinteresownie? - przekręcił się w miejscu, strząsając z papierosa nienarywający się popiół. Czuł na plecach, coraz silniejsze kąsanie wzbierającego na wieczór mrozu, ale wciąż nie zamykał okna - Sam też tak robisz, chociaż - chyba nie zdajesz sobie sprawy - wymownie zatrzymał spojrzenie na kugucharze, skulonym na prowizorycznym legowisku, jakie mu zaoferował, prawdopodobnie - wciąż mający na sobie zapach po przednim, kocim lokatorze, a przynajmniej, po kociej wersji pewnej uroczej animagini.






There is beauty in the madness

I just can’t see it
yet.

Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 http://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli http://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 http://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 http://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Salon z sypialnią   24.04.16 14:33

Zabawne, że oboje ciągle do siebie piszą, jeden z prośbą o pomoc, a drugi neguje postępowanie, a znają się bardzo mało. Ciekawe jak by ich relacja wyglądała, gdyby znali się bardziej, albo wcale. Czy byliby w stanie sobie na tyle zaufać, czy nadal trzymaliby własne sekrety w milczącym sumieniu. Rudzielec na razie nie mógł zaufać Skamanderowi, choć kusiło, aby powiedzieć kolejny skrawek prawdy. Lecz jeśli jemu powie, to zaraz będzie narażony na wiele komplikacji. A woli sam wszystko po kolei wyznaczać, co powie i kiedy. Na razie musi z bratem porozmawiać, co będzie należeć chyba do najtrudniejszej rozmowy, jaką będzie musiał przeprowadzić w swym żywocie.
Nie mógł skomentować słów Samuela. Po prostu nie mógł nie ujawniając jemu, że ma rację jak i że idzie dobrym tokiem myślenia, dlaczego rudzielec w ogóle znalazł się po brudniej stronie uliczek Nokturnu. Bo to wszystko było przez brudny szantaż, jak i wcześniej przez zachętę i jego własną nadufność. Nazwałby to błędami młodości, które musi teraz naprawiać.
- Może to robię - nie wiem. Może masz co do tego rację.- powiedział krótko, lecz to nie było koniec jego wypowiedzi. Po prostu wziął wdech i zerknął na Cezara. - Lecz nie potrafię - szczególnie teraz, uwierzyć w istniejącą bezinteresowność. Nie po tak długim pobycie na Nokturnie i pracą za ladą. Zawsze jest coś za coś... Nawet Czarna Magia ma swoją cenę, o czym niektórzy zapominają gdy bawią się zarówno zaklęciami, jak i artefaktami... Może kiedyś istniało coś takiego, nie zaprzeczę. - powiedziawszy pogłaskał czule Cezara po jego rudym futerku. Kochany kuguchar, tyle wycierpiał przez jego głupotę, a teraz cierpi. - Nie chcę ciebie szufladkować. Ciebie i tak trudno jest zdefiniować, do której półki powinieneś trafić.- wymawiając te słowa wymownie spojrzał na Samuela posyłając jemu niewinny, jak i szczery uśmiech. Z jednej strony pomaga, z drugiej wpycha się w moje życie, a z trzeciej jest bezinteresowny. Dziwne składnie jak na jedną osobę, przez co rudzielec ma wahania co do jego persony. - Lecz jeśli istnieje na świecie jeszcze bezinteresowność, to nie wiem co mam powiedzieć.- skończył mówić. Naprawdę nie wiedział, co powiedzieć na takie bezinteresowne zaproszenie tutaj i pozwolenie jemu tu nocować. Zbyt wiele kruczków napotykał każdego dnia, by mógł teraz od tak pozbyć się wrażenia, że i tu coś będzie musiał albo zapłacić albo coś zrobić. Tylko pytanie, co.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
27
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
30
20
1
0
0
1
3
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon z sypialnią   26.04.16 17:47

Znajomość z Barrym, należała do tych nietuzinkowych, ale - musiał przyznać, że przez pewien czas, patrzył na niego przez pryzmat Garreta. Zapewne dlatego, że z tym starszym miał równie specyficzną relację, chociaż oparta na zupełnie innych podstawach, które - przez uczestnictwo w Zakonie, nieco się...naprostowały? Albo przynajmniej przeszły w sferę bardziej przyjacielską, niż obrywania po pysku. Chyba.
A młodszy Barry pretendował raczej  do roli..młodszego, krnąbrnego brata, którego czasem trzeba ostro za kołnierz potrząsnąć, żeby oprzytomniał i zauważył, że jego życiowa huśtawka właśnie wylatuje z zawiasów, a przed potężnym i bolesnym upadkiem, uratuje go tylko wcześniejszy skok...
- Za dużo się zastanawiasz mości Weasley. Im dłużej będziesz roztrząsał swoje decyzje, tym gorzej na tym wyjdziesz. Zrobiłeś dobry krok, więc teraz chodzi o to, żebyś się nie wycofał. Nie uciekł - dało się wyczuć wyraźny nacisk, jaki padł na ostatnie słowo. Powoli kończył papierosa, pozostawiając dogasający popiół na samoczynne strząśnięcie - Może do żadnej? - wzruszył ramionami, rozbawiony porównaniem. Zagasił peta w popielniczce i przymknął okno, czując, że nawet w pomieszczeniu zrobiło się o kilka stopni za zimno. Sięgnął po kubek, dopijając resztki, niestety letniej już kawy - Oczywiście, ze istnieje, tylko musisz zdjąć z oczu opaskę, albo przestać je sobie zasłaniać rękoma. Bo tak to wygląda. Nie żyję w bańce, żeby twierdzić, że wszędzie dostrzegam dobro, ale kłamałbym, gdybym twierdził, że widzę tylko to co złe. Chociaż..to ostatnie, próbuje aktualnie nieźle mieszać Londynem - wciąż opierał się o parapet, pozwalając, by jego goście zaaklimatyzowali się z nowym miejscem, bez jego bezpośredniej ingerencji - Nawet jeśli często nie zgadzam się ze szlacheckimi zasadami, to ostatnio wasz "Walczący mag", wystarczająco trafnie podsumował to, co sam myślę na ten temat. Przynajmniej w pewnej części- Barry nie mógł być ślepy na ostatnie wydarzenia, szczególnie, że nawet jego siostrę dotknęły idiotyczne dekrety. Nie mówiąc, że i jemu się oberwało.






There is beauty in the madness

I just can’t see it
yet.

Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 http://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli http://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 http://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 http://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Salon z sypialnią   27.04.16 17:09

Między rudzielcami jest kilkuletnia różnica wieku, która z pozoru nie powinna stwarzać żadnych większych problemów, lecz jednak nawet i teraz mogą być ze sobą pokłóceni. Lecz chyba ich kłótnia nie wychodzi na światło dzienne, chodź Barry nie wiedział, czy Garrett coś mówi swoim znajomym. On tylko szybko ucina, na ile może rozmowę o bracie i zmienia na inny, łatwiejszy. Tak było łatwiej dla osób postronnych, by myśleli że rudzi Weasley'e wiodą szczęśliwe życie. Jaka bzdura.
Ucieczki... to jest jego specjalizacja. A szczególnie ucieczki od rzeczywistości, w przyjazną fikcję wywołaną narkotykami. I co, i od tego też ma zrobić dobry krok? Pozostawił słowa Samuela bez komentarza, lecz za to ciągle nad tymi słowami rozmyślał. Kuguchar spojrzał na rudzielca znacząco i machnął mu przed nosem swym ogonem, co by na chwilę przestał rozmyślać. - Może.- dodał jeszcze do rozmowy o kategoriach, po czym wypił kolejne łyki kawy i jedną ręką zaczął głaskać delikatnie kuguchara.
- Co masz na myśli?- zapytał się ściągając brwi zaciekawiony jego słowami. Rudzielec owszem wiedział o tym, że nie jest najlepiej, szczególnie przez te dekrety, lecz przypuszczał, że takie rzeczy tylko na Nokturnie i w Ministerstwie się dzieje. Bez powodu te dekrety na magiczne dzielnice nie były nakładane, lecz czyżby w to wszystko były zaangażowane jeszcze inne, dodatkowe siły?
- Nie zaprzeczę... i mi się nie podoba to, co się dzieje w Ministerstwie, że lawinowo wychodzą kolejne dekrety z kolejnymi ograniczeniami. Przez te wszystkie ograniczenia wszystko wycofało się na Nokturn i tylko tamtejsi mieszkańcy lub pracownicy mogą czuć się bezpieczni, lecz i tak nigdy nie wiadomo, czy się nie oberwie w łeb od kogoś, lub czy ktoś nie włamie się i nie splądruje mieszkania. Nokturn- i tu na chwilę zatrzymał swoją wypowiedź kręcąc ponuro głową. -jest teraz przepełniony czarną magią, która z każdym dniem rośnie w siłę. Już i tak wcześniej ona panowała, lecz nie była tak bardzo wyczuwalna, jak teraz, gdy aż cuchnie od niej wchodząc w główną aleję. Nawet ja nie zapędzałem się na niektóre mniejsze uliczki.- dokończył ostatecznie zerkając na Skamandera ze szczerą powagą, jak i smutkiem. Samuel jest aurorem i w sumie powinien takie rzeczy od dawna wiedzieć, lecz może rzucone kilka głosów od zwykłych, niewinnych mieszkańców Nokturnu pobudzi Ministerstwo do myślenia? Czemu tylko Pokątna jest ograniczona magia, a Nokturn nie?





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
27
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
30
20
1
0
0
1
3
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon z sypialnią   04.05.16 0:09

Nigdy nie miał brata, za to - siostra była wystarczająco ważnym impulsem, żeby Samuel wyrobił sobie nawyk troski o młodsze (czasem głupsze) rodzeństwo. Stawiał całą swoją miesięczną wypłatę, że Garret nabawił się dokładnie tej samej przypadłości. Możliwe, że dlatego miał z Weasleyami tak specyficzne relacje, w niecodzienny sposób będąc powiązany z każdym, niezależnie od pozostałych. Barry..stanowił przypadek mocno nadwyrężający cierpliwość, nie tylko Garreta. Skamander zdążył już poznać kilka jego sekretów, nawet - jeśli żadne nie przyznawało się do - choćby - elementarnego zaufania. Chociaż - skoro jednak Barry odezwał się do aurora? Coś musiało być na rzeczy i - w tej kwestii zdecydowanie był podobny do starszego brata.
- Nie tylko Nokturn dotyka to wszystko. Coś, co w teorii powinno było ograniczyć narastające zło i zapewnić bezpieczeństwo czarodziejom - wywołuje coraz większą niechęć i panikę - uderzył łokciem w szybę, odrobinę krzywiąc się, ale kontynuował - dostajemy wystarczająco dużo wieści z Nokturnu, żeby orientować się w sytuacji. Jeden wielki kocioł... - wciągnął powietrze przez nos, wdychając resztki pozostawionego w pomieszczeniu dymu - Czarna magia...była od zawsze, ale aktualne stężenie na takim obszarze jest niepokojące. Mamy w biurze dużo więcej pracy - zamyślił się, przecierając twarz. Wiedział, że Zakon już zaczął działać w kierunku znalezienia źródła absurdalnych dekretów. Samuel miał własną teorię, która podzielił się podczas spotkania, co jednak wyjdzie w rzeczywistości? - Wielokrotnie słyszałem, że nastały niespokojne czasy, ale to jest realne zagrożenie - i czemu Nokturn nie objęto zakazem? bo nie byłoby siły zdolnej respektować ów protokołów. Już dawno stanowił przecież "azyl" dla zbiegów, rządząc się zupełnie innymi prawami, niż w pozostałych rejonach czarodziejskiego świata. Nie było mowy o pomyłce, a narastający niepokój dotykał nawet ignorantów, którzy zazwyczaj nie interesowali się sprawami spoza ich okolicy.






There is beauty in the madness

I just can’t see it
yet.

Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 http://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli http://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 http://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 http://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Salon z sypialnią   04.05.16 10:58

Cieszył się z jednej strony, że nie jest najmłodszy z całej trójki rodzeństwa. Byłby pewnie ciągle pod nadzorem starszego brata i z pewnością by jego los inaczej się potoczył. Może by poszedł na aurorstwo? Miał pewne predyspozycje, dobrze walczył, ciągle się szkoli samemu, lecz no cóż, nałóg robi swoje. Zniszczył nieco jego życia. Na jakiś czas nie będzie czuł głodu, ale co powie za tydzień? W końcu wtedy wypada kolejna dawka. Doskonale wie, że jeśli ją opuści, potem przez miesiąc będzie musiał się zbierać, by na nowo postawić ciężki harmonogram, dzięki któremu jest w stanie pracować i nie uwidaczniać swych problemów z narkotykami. Przełknął ślinę oblizując wewnętrzną część warg i zaraz skupił się na słowach aurora.
- Wszelkie dekrety na nic się zdadzą, tylko wszystko pogorszą i doprowadzą do walki z ludźmi Grindelwalda.- powiedział cicho. Na końcu języka co prawda miał coś jeszcze, lecz nic nie powiedział. To nie było nic pewnego, może nawet głupia kolejna wymówka Marcelyn, aby rudzielec jej wybaczył. Lecz mimo wszystko ta myśl kiełkuje w jego głowie. I nie przestaje niekiedy wtrącać się w jego własne, prywatne myśli.
- Ludzie nie tylko rzucają swobodnie czarnomagiczne klątwy... już są nawet tacy, co kupują artefakty, które w sobie mają większe zło od połowy znanych nam wszystkich zaklęć.- powiedziałem, lecz zaraz zamilkłem. Na co ty liczysz Weasley? Na ratunek? W ten sposób wpakujesz się w większe bagno i jeśli wróci Burke, zginiesz od razu Usłyszał własne myśli, które próbował odpędzić przy pomocy głaskania Cezara. Jednak nie mógł dłużej głaskać chorego kuguchara, bo czuł się wyjątkowo niewygodnie.
- Nie mówmy już o tym. Muszę wyjść na chwilę. Mogę?- powiedziawszy wstał. Niby nie musiał, ale po prostu chciał wyjść i pospacerować. Oczyścić swój umysł, a potem trochę pobyć w ciemnym Nokturnie, by spotkać się ze stałym klientem. Rudzielec nie chce być śledzony przez aurora, więc wolał na początek nieco pochodzić po parku.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
27
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
30
20
1
0
0
1
3
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon z sypialnią   06.05.16 10:47

Samuel przyzwyczaił się do mieszkania samemu. Nie był pewien, czy był to już nawyk, czy wrodzona chęć pozostawania..poza zasięgiem relacyjnych roszczeń. Przynajmniej od od ponad sześciu lat. Nie zastanawiał się nad tym długo, jego tymczasowi współlokatorzy wystarczająco mocno absorbowali jego uwagę.
- Grindewalda? - uniósł brwi, czegoś nie rozumiejąc. Jaki związek miał według Barrego hogwarcki dyrektor z dekretami Ministerstwa? Założył dłonie przed sobą - Zdaje się, że to rozporządzenia naszej Minister Magii, a nie tego czarodzieja. Jaki z nim ma to związek? - obserwował rudzielca, co jakiś czas przenosząc spojrzenie na jego zwierzaka. O walce z Gellertem wiedział Zakon, czemu Weasley się tym interesował? Albo - czy miał w tym swój udział? - Czyli więcej pracy dla nas - Zacisnął zęby, gasząc nieprzyjemne ogniki w oczach. Grindewald jak widać działał na szeroką skalę, a nie trudno było się domyślić, że Nokturn stanowił idealne miejsce do takich poczynań. Artefakty czarnomagiczne? Zupełnie jak na wojnę, tylko...z kim morderca Dumbledore'a chciał walczyć? Albo o co? Jeśli to wszystko o czym mówił Barry będzie kontynuowało swój szaleńczy rytm, nie wróżył niczego dobrego czarodziejskiemu światu. Zamknął powieki, w próbie usystematyzowania informacji, ale pytanie chłopaka wybudziło go z odrętwienia.
- Nie będę ci wyznaczał godzin, w których masz wracać, ale.. - zatrzymał źrenice na Weasleyu - żadnych interesów, ani ćpania - powiedział wprost, czekając na jakiś protest? - Idź, ja zajmę się Cezarem - przeszedł kilka kroków, zatrzymując się przed stołem. Przejechał delikatnie palcami po łebku stworzonka, w zamyśleniu próbując znowu poskładać myśli - Trzeba ci nabrać sił, żebyś mógł chronić swego przyjaciela - słowa ciche, wypowiedziane do kuguchara, było ostatnim co mógł usłyszeć Barry, przed wyjściem z samuelowego mieszkania.

jak napiszesz posta, możesz dać zt <3






There is beauty in the madness

I just can’t see it
yet.

Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 http://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli http://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 http://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 http://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Salon z sypialnią   06.05.16 12:10

Rudzielec nieco podniósł swe zdziwione brwi. nie wiedział? Auror nie wiedział, jakie szkody ten człowiek poczynia?
- To ty nic nie wiesz? Krążą plotki na Nokturnie, że to on jest odpowiedzialny za niektóre ataki. Niektórzy wręcz mówią, że on tworzy obozowisko przeciwko Ministerstwu.- powiedział część prawdy. A co on w sobie tak naprawdę skrywa? Czego rudzielec nie mówi? Tego nikt się nie dowie. Jedynie Lyra może mieć jakieś pojęcie - o ile pamięta zarówno ten list, jak i słowa wtedy dyrektora Hogwartu. Brr... rudzielec woli o tym nie myśleć, szczególnie przy aurorze, który z pewnością byłby zdziwiony słysząc to, co kiedyś rudzielec usłyszał od wtedy dyrektora, czy raczej co szkoła usłyszała wtedy...
Tym bardziej pragnął teraz wyjść, a wręcz uciec z tego pomieszczenia, które sprawiało że zaczynał się nieco dusić w środku. Nie pokazywał tego po sobie, lecz wiedział że musi jak najszybciej znaleźć sobie nowe lokum. Przytaknął co prawda głową udając, że spełni te niemożliwe do wykonania wymagania i zaraz zniknął posyłając jeszcze swe ostatnie spojrzenie na kugucharze. Niech wraca do zdrowia. -Niedługo wrócę- czyli można czytać tak za kilka godzin. Ale rudzielec nie chciał stawać ognia kolejnym niewygodnym pytaniom, więc zniknął w drzwiach udając się pieszo na nikczemne i ciemne strony Londynu - na Nokturn.

z.t oboje





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Katya Ollivander
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2039-celeste-ellsworth http://www.morsmordre.net/t2291-vesper#34826 http://www.morsmordre.net/t2286-dam-ci-gwiazdke-z-nieba#34654
Zawieszona w prawie wykonywania zawodu
25
Szlachetna
Panna
Mogę się oprzeć wszystkiemu z wyjątkiem pokusy!
8
6
0
0
0
0
0
1
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Salon z sypialnią   16.10.16 19:59

7 marca 1956
/ If you like having secret little rendezvous,
If you like to do the things you know that we shouldn’t do,
Baby, I’m perfect for you /


Minęło zbyt wiele czasu, a ona wciąż pamiętała ciemny kolor oczu mężczyzny, którego obecność niegdyś przyprawiała ją o szybsze bicie serca. Dzisiaj wszystko było inne i nie dało się porównać tego z czasem, gdy chociażby trzy miesiące temu, chciała utonąć w jego ramionach. Walczyła ze sobą i zmuszała się do odepchnięcia pokus, które zawładnęłyby jej umysłem, ale dzisiaj; właśnie teraz, czuła się pusta. Nie potrafiła określić swoich emocji ani tym bardziej pragnień, bo wszystko stało się mniej kolorowe, a bezbarwność irytowała ją jak nic innego. Niemoc przypominała o bezsilności, której nienawidziła, ale wiedziała, że jeśli się odchodzi, to tylko po to, by doświadczyć czegoś nowego. Ona sama jednak została pozbawiona niezwykle istotnej komórki jaką było odczuwanie i pamięć o przeszłości, ale nie cierpiała z tego powodu. Nie potrafiła zmusić się do podłego uczucia jakim był żal czy smutek, po prostu egzystowała, a większość spraw przestała mieć znaczenie. Nie mogła pozwolić nikomu na to, by po raz kolejny został wymierzony w nią cios i to głównie przez to dziękowała losowi, że wszystko poukładało się w tak irracjonalny sposób. Nie szukała zrozumienia dla tego i nie dopuszczała do siebie myśli, że istnieje drugie dno całej tej sytuacji, a przecież wystarczyło znaleźć dziennik.
Dzisiejszy poranek był inny od poprzednich. Kolejny brak sowy doprowadzał ją do szału i zmuszał do tego, by przypomniała sobie o istotności emocji, którymi niegdyś władała niczym królowa nieskończoności, a teraz? Widziała w lustrze marną imitację samej siebie. Gęsta kurtyna długich rzęs podkreślała obsydianowy kolor tęczówek, a karminowe usta ściśnięte w wąską linię nie pozwalały na choćby sekundowy uśmiech, który przypomniałby o tym, że wcale nie jest porcelanową kukłą. Blade policzki pokryte subtelną czerwienią były bardziej zapadnięte niż do tej pory i fakt, że schudła stał się nad wyraz oczywisty, bo nawet obojczyki zdawały się być bardziej wystające niż wcześniej, a zapadająca się klatka piersiowa uwydatniała linię piersi, które skryte były pod gorsetem i niezbyt wyciętym dekolcie ciemnej sukni. Wygładziła ją jeszcze mimowolnie i nabrała powietrza w płuca, by zaraz potem sięgnąć po różdżkę i koronkowe rękawiczki, w których skryła drobne dłonie. Kawałek magicznego patyka schowała zaś w poły drapowanego płaszcza o futrzanym wykończeniu. Chłód powoli przestawał ją irytować, podobnie jak wiatr, który rozwiewał gęstą falę ciemnych loków. Zmieniała się niemal codziennie i nie panowała już nad metamorfozami, którym się poddawała. To działo się samoistnie i nie miała na to wpływu, toteż wierzyła, że przyjaciel ją pozna, choć minęło zbyt wiele czasu, którego tak naprawdę nie mieli.
Spacer okazał się jednak przydatny. Odetchnęła z ulgą i pozwoliła przewrotnemu losowi zmusić się do chwilowej zadumy, gdy przystanęła przy trójce dzieci, które beztrosko się bawiły. To zmusiło Katyę na powrót do wspomnień, gdy sama poddawała się takiej rozrywce wiele lat temu, a dziś? Mogła o tym tylko marzyć, wszak dorosłość kończyła pewny etap, ale niektórzy mieli to do siebie, że pozostawali wiecznymi marzycielami o nieposkromionej naturze wolnego ptaka. Szybko powróciła też do Samuela, bo to do niego zmierzała i wierzyła, że go zastanie w domu, choć przecież zdążyła zrobić się późna godzina popołudniowa, a jej nie ograniczało nic. Nawet myśl o ojcu czy narzeczonym, jakby pewne sprawy były niezwykle priorytetowe i nie można było ich odkładać – na potem. Dlaczego nie odczuwała nic względem spotkania z aurorem? Czemu nie wpływało to na nią i nie doprowadzało do zetknięcia się dwóch atomów? Co było nie tak, że w jednej sekundzie przestała oddychać równomiernym rytmem, a serce zakołowało w jej piersi? To wciąż nie były uczucia, ale coś o czym zapomniała tygodnie temu. Pustka ją męczyła, a słabość do bruneta nie była tak silna, ale… Czy na pewno?
Stojąc przed drzwiami, wyciągnęła różdżkę i nie analizowała ewentualnej złości mężczyzny. Nie brała pod uwagę, że podniósłby na nią głos lub zdecydował się na gniew, bo przecież to była Katya. Lady Katya Ollivander.
Jego Gwiazdka.
Wyszeptała krótkie zaklęcie otwierające drzwi i czekała, bo tylko tyle mogła zrobić, jakby łudząc się, że dzisiejszy dzień cokolwiek zmieni i po raz pierwszy od dawna poczuła strach, tylko nie umiała go zdefiniować, a czekanie okazało się nazbyt przytłaczające.




meet me  with bundles of flowers We'll wade through the hours of cold Winter she'll howl at the walls Tearing down doors of time
Powrót do góry Go down
 

Salon z sypialnią

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Mały salon
» Główny Salon
» Pokój Dzienny - Salon II - Parter
» Salon z kuchnią
» Studio Piercingu i Tatuażu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Centrum :: Harley Street 5/3-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17