Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
27
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
30
20
1
0
0
1
3
10
Czarodziej

PisanieTemat: Kuchnia   17.11.15 10:35

First topic message reminder :

Kuchnia

Kuchnia w całym mieszkaniu wydaje się po prostu...pusta. Może wynika to z faktu, że wszelkie posiłki właściciel jada w innych miejscach, a wszystkie konieczne przybory kurzą się w szafkach. To co można zawsze tutaj znaleźć to kawa, a jedyną sensową potrawą, jaką w ogóle potrafi tutaj przygotować - to jajecznica. Nie żeby mu się za często zdarzało.

Na to pomieszczenie nałożone jest zaklęcia Muffliato, Cave Inimicum.






There is beauty in the madness

I just can’t see it
yet.



Ostatnio zmieniony przez Samuel Skamander dnia 02.09.17 18:29, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
27
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
30
20
1
0
0
1
3
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kuchnia   18.10.16 23:00

Przyzwyczaił się, że dla większości aurorów praca - równała się z życiem. Dosłownie. To, czym zajmowali się za dnia (lub nocnej warty), przekładali na swój wolny czas, który momentami nie przypominał czegokolwiek, co można było nazwać "wolnym". Doskonale zdawała sobie z tego sprawę Lizzy, a Skamander nie był wyjątkiem. Ale nie próbował znajdować wytłumaczenia. Sam wybrał drogę aurora i absolutnie nie planował jej zmieniać - Nie miałaś na kim ostrzyć zębów? - zaczął rozbawiony - a urzędniczki...cóż, widocznie nikt się do nich więcej nie uśmiecha - wzruszył ramieniem, jakby była to najbardziej oczywista rzecz. Niektórym kobietom rzeczywiście brakowało zainteresowania. Lizzy o takowe martwić się nie musiała. W szkole, była pierwszą, która zatrzymała Samuela na dłużej.
- To zależy, co na tym Sylwestrze robisz. I nie mam na myśli alkoholu - skrzywił się lekko, ale odwrócił głowę, skupiając się na zalewaniu herbaty. Nie miał ochoty ciągnąć tematu, który wciąż rysował mu się irytująca nutą wspomnień - Ty też znasz to długoletnie doświadczenie - słowa przyobleczone w uszczypliwość, szybko zniknęły, gdy chwile przemykały przez palce, sięgając tematu, który sprowadził ich oboje do spotkania. Mimo, że właściwie codziennie widywali się w pracy, nie pamiętał kiedy ostatnio rozmawiali bardziej prywatnie. uwagi kierowane do siebie na korytarzach Ministerstwa, czy podczas misji odrywał obraz Elizabeth, jaki zdążył poznać przez czas w Hogwarcie. I nie mógł się powstrzymać przed ulotnym uśmiechem, gdy wspominał ich...burzliwe spotkania. I tak ciche spotkanie. Zupełnie, jakby przypadkiem ominęli jakiś tajfun. Może dlatego zbyt długo utkwił wzrok w kobiecych źrenicach?
- A to tylko wierzchołek góry lodowej - potwierdził, zaciskając odrobinę mocniej swój kubek. Pamiętał, że sam czuł się nieco zbity z tropu, gdy opowiadała mu o wszystkim Dorea. A dziś - wszystko wydawało się jeszcze bardziej skomplikowane i nawarstwione powodami - W dużej mierze, ale... nie tylko - imię hogwarckiego dyrektora wibrowało w jego uszach i przynosiło ze sobą niejasne poczucie odległego niebezpieczeństwa.
- Wiem, dlatego o tym ci mówię, dlatego chciałem zaproponować ci miejsce wśród osób, które myślą i wierzą podobnie. Zanim jednak dokończę... - przechylił głowę na bok, przyglądając się uważniej kobiecej twarzy - ..nie miałaś ostatnio żadnych dziwnych snów? Żadnych..magicznych stworzeń? pieśni? - i chociaż był pewien, że na piórku pojawiło się dokładnie imię i nazwisko jego dawnej dziewczyny, to - musiała potwierdzić. Nie mógł mieć pewności, co dokładnie mogło śnić się Lizzy, ale sen był podstawą i zapewnieniem, że wybór był trafny, a feniksowe piórko czekało na właścicielkę.






There is beauty in the madness

I just can’t see it
yet.

Powrót do góry Go down
Elizabeth Fawley
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t745-elizabeth-fawley http://www.morsmordre.net/t773-odyn http://www.morsmordre.net/t772-elka-fawley http://www.morsmordre.net/f155-baker-street-223a http://www.morsmordre.net/t1058-elizabeth-fawley
Auror
26
Szlachetna
Zaręczona
"Gwałtownych uciech i koniec gwałtowny" W. Szekspir.
16
13
0
0
2
0
2
5
Czarownica
Wszechświat się cały czas rozrasta.

PisanieTemat: Re: Kuchnia   15.11.16 21:36

Czasem wydawało się jej, że wykonuje syzyfową prace. Za każdym razem jak udało im się złapać przestępcę pojawiał się następny. Czasami nigdy nie odnajdywali winnych, a sprawa na zawsze pozostawała nierozwiązana. W tym świecie było tyle zła, że nie było możliwości jego wyeliminowania, więc pozostało im tylko walczyć. Każda uratowana przez nich osoba była warta poświęcenia. Aurorzy często żyli swoją pracą, bo czuli, że robią coś ważnego i istotnego. Sama Elizabeth nie mogła czasem po powrocie do domu zapomnieć o pracy, bo była ona pochłaniająca.
- A może zatęskniłam po prostu za twoją wspaniałą osobą?- zapytała ironicznie grają w jego grę. Musiała przyznać, że trochę jej go brakowało – jeśli z daną osobą spędza się tak dużo czasu to jej brak jest zauważalny. – Dziwisz się? Gdy idę do nich w sprawach służbowych zawsze są nieprzyjemne jakby ktoś im za to płacił. – poskarżyła się marszcząc brwi. Wiedziała, że o żadnej z nich Samuel nie myśli poważnie (ku ich rozczarowaniu), ale zabawne było obserwować ich interakcje. Domyślała się co te kobiety mogą widzieć w Skamanderze, przecież sama była z nim kiedyś związana. Tylko że Lizzy serce szybciej biło do nastoletniego Gryfona, który zaciągał się swoim pierwszym papierosem w życiu. Przez tyle lat znajomości była świadkiem jego dorastania i zmian jakie w nim zachodziły. Był teraz mężczyzną, w którym czasem jeszcze dostrzegała jego o dziesięć lat młodszą wersje, ale do dzisiaj nie potrafiła powiedzieć, którą wolała. Zbyt bardzo lubiła również mężczyznę jakim się stał, by móc wybrać. Byli wtedy tak różni i ich uczucia się zmieniły – były obecnie bardziej trwałe i mniej porywcze, a i na pewno bardziej dojrzałe.
- Co chcesz przez to powiedzieć? Co ty wiesz Samuel? – zapytała patrząc na niego niepewnie szukając w jego twarzy odpowiedzi na jej wątpliwości. Po jej zrelaksowanej postawie nie została już ani śladu. Jej ciało została postawione do gotowości, gdyż czuła, że to co teraz może usłyszeć jest bardzo ważne.  Czy ta wiedza jaką posiada ma związek z jego nieobecnością? Czy ukrywał coś przed nią? Tyle pytań, a jedyna możliwość to poczekać na jego słowa. Była cierpliwa, ale w tym momencie miała ochotę na niego krzyknąć, by się pośpieszył.
- Tak, kilka dni temu. Nie zrozumiałam tego snu, ale pamiętam śpiew feniksa. Ty też miałeś ten sen? I co w tym wszystkich chodzi? Odpowiedz mi na te pytania. – zażądała patrząc na niego ostro. Nie odejdzie z tego mieszkania bez odpowiedzi, nie mógł się nią tak bawić i zostawić z niczym.


Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
27
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
30
20
1
0
0
1
3
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kuchnia   30.11.16 23:36

Praca. Wpisana w życie i nieustająca określająca każdego, kto takowej się podejmował. Każda miała znaczenie, ale istniały stanowiska, które wymagały czegoś więcej niż odpowiednich umiejętności i kwalifikacji. To, czym zajmowali się aurorzy - sięgało po więcej, zachłannie. Chodziło o poświęcenie. Każdy, kto w końcu podejmował się pracy w zakresie zwalczania zła musiał wciąż coś poświęcać. Swój czas, swój upór, prywatność, czas wolny, a w ostateczności - i własne życie. Tego Skamander był świadomy i to kierowało go w stronę Zakonnych idei, coraz mocniej zatapiając się w ich przestrzeni. Taki naturalny, w przypadku Samuela, bieg rzeczy. I głęboko wierzył, że Lizzy odnajdzie się tam równie dobrze.
- Czasem myślę, że chciałbym - skwitował nieco ciszej. To, co łączyło ich kiedyś minęło, ale sentyment pozostawał. Aurorka zmieniła się - jak on, jak każdy wyrastając z lat młodzieńczych (albo powinien) - i wypracowali między sobą specyficzny tryb relacji, która ciężko było zburzyć. Nawet jeśli nie byli już ze sobą, łączyły ich więzy silniejsze, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać - Może też tęsknią za mną?...albo są zazdrosne - uniósł kącik ust, ale urwał temat, kręcąc głową. Nie o to tu chodziło, a żarty ostatecznie musiał odłożyć nieco dalej. Przynajmniej na tych kilka chwil, gdy chciał przekazać jej tę najważniejszą treść.
- To znaczy, że za naszymi plecami dzieje się więcej niż chcielibyśmy, żeby się działo...pamiętasz akcję z Karkarov? - zawiesił głos. Chociaż temat Melanie można było uznać za zamkniętym Skamander wciąż pamiętał co zrobiła. To jednak na czym skupić się musieli, to informacje, które przechwycili - pamiętasz listy? - dodał, uzupełniając swoje pytania - To tylko skrawki wiedzy i działań, które cieniem snują naszą czarodziejską rzeczywistość. Grindewald...zabił Dumbledore'a - o tym wiedział każdy - ...ale go nie pokonał - wypuścił powietrze, łapiąc się na tym, że szuka w kieszeni kolejnego papierosa. Zatrzymał gest, przechylając się w stronę kobiety - jakkolwiek to brzmi, zadbał o to, by powstała siła, która przeciwstawił się temu złu - mówił patrząc jej w oczy, skupiając się na każdym słowie. I nawet jeśli wszystko brzmiało jak wyrwane z bajki - było szalenie ważne -  Zakon Feniksa - sięgną po różdżkę, by prostym gestem przywołać piórko, które w mgnieniu oka znalazło się w dłoni czarnowłosego - A to symbol przynależności do tej organizacji. Garret..był pierwszym wśród jego członków - podsunął Falwey mieniący się czerwienią przedmiot - Każdy z nas ma taki, transmutowany zazwyczaj w sygnet, czy pierścionek. Jeśli jest spotkanie, pojawi się na nim data. Mamy swoja kwaterę, ale musi cie wprowadzić tam jeden ze strażników..jestem jednym z nich - zostawił piórko na kobiecej dłoni i sam sięgnął za kołnierz koszuli i magicznie ulepszony rzemyk, przy którym przytoczone były dwie obrączki. Zsunął jeden, wskazując go Lizzy. Teraz już wiedziała.






There is beauty in the madness

I just can’t see it
yet.

Powrót do góry Go down
Elizabeth Fawley
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t745-elizabeth-fawley http://www.morsmordre.net/t773-odyn http://www.morsmordre.net/t772-elka-fawley http://www.morsmordre.net/f155-baker-street-223a http://www.morsmordre.net/t1058-elizabeth-fawley
Auror
26
Szlachetna
Zaręczona
"Gwałtownych uciech i koniec gwałtowny" W. Szekspir.
16
13
0
0
2
0
2
5
Czarownica
Wszechświat się cały czas rozrasta.

PisanieTemat: Re: Kuchnia   06.01.17 20:14

Zastanawiała się czasem czy Sam wierzy w siły wyższe – w Boga lub bogów, którzy obserwują  poczynania z nieba. Czy widząc zło na świecie można było wierzyć? A może właśnie za sprawą tych widoków poszukiwał jeszcze mocniej wsparcia ze strony wyznawanej religii. Był to dość … niepopularny temat wśród czarodziejów. Wiedziała, że większość mugoli wyznaje jakąś religie, ale czarodzieje nigdy nie ogłaszali tego jako swój priorytet. Każdego dnia miała kontakt ze przestępcami, krzywdą ludzką i niezrozumieniem, ale były to czysto ludzkie sprawki. Niektórzy powiadają, że więcej ciemności można znaleźć w ludzkich sercach niż w jakiejkolwiek czarnej magii.
- To nic złego mieć marzenia, Samuelu. – powiedziała do niego, nie chcąc nawet zastanawiać się nad znaczeniem jego słów. Sentyment … Nie warto było żyć przeszłością jak słodka by nie była, gdyż człowiek ma skłonność do ocieplania i ubarwiania swojego wcześniejszego życia. Zapomina o tych co niewygodne, gdyż tak jest łatwiej – pamiętać tylko dobre rzeczy. – Na pewno za tobą tęsknią. – zgodziła się ochoczo patrząc na niego litościwie. Mimo wszystko Skamander powinien uważać, by żadnej z nich nie urazić, bo potem czeka go koszmar. Jego sprawy zawsze będą załatwiane na końcu i to jeszcze ślimaczym tempem czyli ich ulubionym.
- Oczywiście, że pamiętam. Wiem, że to była bardzo osobista dla ciebie sprawa, ale nie wiedziałam, że znaczy jeszcze więcej. – Przed oczami miała wspomnienia z ich akcji, poszukiwać Karkorov i minę przyjaciela, gdy w końcu ją dopadli. Niektórych rzeczy się po prostu nie zapomina. – Listy? To one są najważniejsze w całej tej historii? Czyli to Grindewald? Kto inny mógłby to być... Mój ojciec zawsze powtarza, że póki jest on w Anglii to będą problemy. Znowu miał rację i niezmiernie mnie to irytuje, choć przecież to takie oczywiste. Nie pokonał, powiadasz. – westchnęła głośno dając mu czas na odpowiedź. Wszystko zaczęła się układać w całość i nagle puzzle znowu do siebie pasowały. Tyle wydarzeń umknęło jej, a przecież tak lubi mieć poczucie stabilności. Wzięła od niego obrączkę obserwując ją uważnie. – Zakon Feniksa, nie brzmi to źle. Czym on się zajmuje?  I będziesz musiał mnie wprowadzić do tej kwatery, gdyż wchodzę w to. Ale jak zginę to chce mieć niesamowity pogrzeb. – pogroziła mu palcem i poczuła się trochę swobodniej wiedząc, że nie wszystko jest jeszcze stracone.


Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
27
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
30
20
1
0
0
1
3
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kuchnia   08.01.17 0:56

Słyszał o religii. Któż by nie słyszał, jeśli miał styczność ze światem niemagicznym? A jednak, ciężko było aurorowi wyobrazić sobie, że istnieje jakiekolwiek bóstwo, tym bardziej jedno, które pozwalało na chaos, jaki aktualnie miał miejsce. Czasami, przyglądał się wierzeniom, ale tylko jedna wydawała mu się mocno intrygująca. Jeden bóg. Wszechmocny. To, akurat Sam odnosił do ulubionej dziedziny literatury - filozofii i koncepcji Absolutu. I chociaż wiele z teorii, otulających absolutystyczne elementy czytanych dziedzin - zbywał przez znajomość magii, niektóre kwestie wciąż go poruszały. Nieczęsto miał okazję rozmawiać o podobnych klimatach, ale nie znaczyło to, że sam ograniczał się do ignorancji tematu. Nawet jeśli o tym nie mówił.
- Podobno trzeba uważać, o czym się marzy - skwitował krótko. Sentymenty zawsze pozostawały i gdyby nie jedno wydarzenie, już dawno puściłby przeszłość za siebie, nie oglądając się. Zdawał sobie sprawę, że nie powinien odpuścić, ale wina i przeplatający się z nim ból - działały nadal. Mógł dziękować, że zamiast go rzucić na kolana - pchnęło na właściwą ścieżkę, ale ciężar wspomnień nadal go męczył. Osobisty demon?
Drgnął w uśmiechu. Nigdy nie starał się o uwagę, którą otaczały go ministerialne kobiety. Nie wszystkie - oczywiście, ale zwracał na siebie uwagę, co - mimo wad - łechtało ego Samuela. Ot, typowo męski wyznacznik natury. I zapewne, doki nie angażował się mocniej, pozostawiając wszystko na stopie uśmiechów, posyłanych , gdy pojawiały sie obok - mógł sie czuć "bezpieczny". Chyba.
- Okazała się dużo bardziej znacząca, nie tylko dla mnie - kiwnął głową, po czym odwrócił się, zerkają w stronę okna, jakby dostrzegł tam niewyraźny błysk - To akurat nie robota Grindewalda, a rosnącej siły, podobnego plugastwa, obleczonego w ideologiczną manię czystości krwi. Jeszcze nie wiemy o nich wiele, ale...Dumbledore ostrzegał przed drugą siłą. Teraz, naszym głównym celem jest właśnie hogwardzki dyrektor i mamy podstawy sądzić, że miesza swoje palce także w aktualnych działaniach Ministerstwa - odwrócił się na powrót do kobiety, badawczo przyglądając jej twarzy. Tak jak za pierwszym razem - Twój ojciec to bardzo mądry człowiek - podkreślił, ale na powrót wrócił do tematu i pióra, które Lizzy właśnie otrzymała - To organizacja, tajna organizacja, która walczy właśnie o to, by taka...ciemność nie panoszyła się nad nami. Tak, wprowadzę cię i...nie, żebym coś miał przeciw, ale życzę ci, żebyś jednak oglądała mój, a nie swój pogrzeb - możne czarny humor, ale cóż. Wśród aurorów podobne życzenia były całkiem popularne - cieszę się, że jesteś z nami - dodał na koniec. I nawet jeśli miał jeszcze dłuższą część wieczoru odpowiadać jej na pytania, gotów był to uczynić, czerpiąc niejasną satysfakcję z całości spotkania.
Dziękuję Lizzy.

zt x2?






There is beauty in the madness

I just can’t see it
yet.

Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
27
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
30
20
1
0
0
1
3
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kuchnia   21.02.17 12:03

| Koniec kwietnia

Rozłożona gazeta leżała na blacie stołu, przy którym siedział Skamander. W skupieniu przyglądał się literom, które układały w nieprzyjemną dla jego świadomości treść. Właściwie, z chęcią wrzuciłby egzemplarz na mały stosik i patrzył jak ogień zachłannie pożera kartki, roszcząc sobie prawo do coraz większej powierzchni. Ale Samuel miał inny cel. Numer gazety starszy, niż wypadałoby trzymać w dłoniach, ale tym się nie przejmował. Pamiętał referendum i głosowanie, które nie mogło mieć nic wspólnego z idiotycznymi wynikami. Zmiany wcielone w życie wieściły zdarzenia, które wywróciły czarodziejski żywot do góry nogami, najmocniej uderzając w tych, pochodzenia mugolskiego. Zacisnął dłoń mocniej na blacie stolika, a palce przejechały po papierze, tylko po to, by  zatrzymać się na nagłówku. Rozświetlam mroki - szepnął, wypuszczając powietrze z płuc. Litery mieniły się, przesuwały, a na pierwszej stronie pojawiło się zupełnie nowe ogłoszenie. Wygładził dłonią zagięcie, które przed momentem sam spowodował Skrywam światło - zakończył działanie, by przywrócić pierwotny widok gazety.
W mieszkaniu nie było nikogo innego, więc Skamander mógł spokojnie używać zaklęć bez konieczności tłumaczenia się....z ich efektu. gdyby chodziło o zwykłą dziedzinę czarów - bez wahania odłożyłby różdżkę na bok. A jednak badania nad skutecznością działania Popiołów, wymagało pracy z czymś, czego Samuel unikał, na ile to było możliwe. Transmutacja, nigdy nie należała do jego ulubionych zajęć i będąc młodszym - krzywił się na samą myśl używania. Nie mógł jednak długo być ignorantem i mimo niechęci, postanowił działać własnie w zakresie przemiany. Z jednej strony, było w tym coś głupiego. Ktoś, kto nie należał do wybitnych przedstawicieli tejże dziedziny, ale - jedna myśl nie dawała mu spokoju. Magia rzeczywiście potrafiła być nieprzewidywalna. Skoro więc aktualny etap badań nakazywał testowanie nałożonych zaklęć - wypadałby sprawdzić efekty tych...nieudanych? Co mogło się wydarzyć, gdy nieumiejętnie czarujący rzucił na gazetę klątwę niedoskonałą?
Przysunął do siebie różdżkę, do tej pory leżącej obok, na brzegu stolika, tuz obok stygnącej już kawy - Geminio - zaczynał od prostszych inkantacji, przyglądając się, jak - tym razem - magia ulega jego woli, a na pierwszym egzemplarzu "Proroka" pojawił się drugi. Dokładnie taki sam. Powtórzył jeszcze dwa razy. Zastanawiając się, czy ilość miałaby znaczenie w kolejnym rozrachunku? Rozłożył powstały stosik w duchu zastanawiając się, gdzie mógłby spalić ich większą część. To nie był jednak koniec. Z każdą kolejną mijającą chwilą, Skamander wypowiadał kolejne, trudniejsze zaklęcia, które wymagały skupienia i hamowania dziwnie skręcającego się w torsjach żołądka, gdy jedna z gazet poruszyła się, tylko częściowo zmieniając w niezidentyfikowaną, ptasią formę - bez skrzydeł. Na jego długim, zakrzywionym dziobie, wciąż widniał chełpliwy napis Znamy wyniki głosowania. Samuel skrzywił się, kończąc zaklęcie, które rozsypało się - zamiast w stertę piór - w skrawki dawnego "Proroka". Miał wrażenie, że czekała go jeszcze długa droga z dziedziną, która wymagała od niego kolejnych, zwiększonych porcji kawy i trzymanych na uwięzi nerwów.

zt






There is beauty in the madness

I just can’t see it
yet.



Ostatnio zmieniony przez Samuel Skamander dnia 21.02.17 12:03, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kuchnia   21.02.17 12:03

The member 'Samuel Skamander' has done the following action : rzut kością


'k100' : 68


Powrót do góry Go down
 

Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

 Similar topics

-
» [P2] Kuchnia ze spiżarnią
» Kuchnia z jadalnią
» Kuchnia
» Kuchnia
» Kuchnia z jadalnią na parterze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Centrum :: Harley Street 5/3-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17