Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Pokój dzienny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Margaux Vance
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
http://www.morsmordre.net/t1789-margaux-vance http://www.morsmordre.net/t1809-parapet-margie http://www.morsmordre.net/t1791-margo http://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 http://www.morsmordre.net/t1817-margaux-vance
ratowniczka w czarodziejskim pogotowiu ratunkowym
27
Mugolska
Panna

all those layers
of silence
upon silence

19
0
0
27
0
0
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Pokój dzienny   26.11.15 23:16

First topic message reminder :

Pokój dzienny

Pomieszczenie, w którym ślady bytności Margie widoczne są najbardziej - parapety, podłogi, stoliki i wszystkie powierzchnie płaskie wręcz uginają się od doniczkowych roślin, książek, ołówków, kredek, ramek ze zdjęciami, niedokończonych rysunków, kocich przysmaków i zabawek oraz kubków po kawie (które jakoś nigdy nie mogą znaleźć drogi powrotnej do kuchni). Zamiast tynku na ścianach są bielone cegły, zamiast kanapy - kolorowe poduszki, zamiast jadalnianego stołu, niska, okrągła ława (i tak w większości zastawiona bibelotami).

Powietrze pachnie kwiatami.




I've polished this anger
and now it's a knife


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   13.08.17 2:04

The member 'Louis Bott' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - DN' :


Powrót do góry Go down
Alexander Selwyn
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t927-alexander-selwyn#4785 http://www.morsmordre.net/t999-fumea http://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 http://www.morsmordre.net/f127-chelmsford-rezydencja-hylands http://www.morsmordre.net/t979-jaszczurka-a-selwyna
Stażysta w Szpitalu Św. Munga, hipnotyzer
21
Szlachetna
Kawaler
"Nie dajcie się tym ludziom, maszynowym ludziom z maszynowym umysłem i maszynowym sercem."
24
9
0
16
5
0
4
5
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   11.09.17 14:28

Obserwowałem bacznie Louisa starając się wychwycić jak najwięcej szczegółów dotyczących wyglądu chłopaka, które mogłyby mi dać pogląd na to, w jakim stanie fizycznym i psychicznym obecnie się znajduje. Nie dało się zignorować ciemnych kół cieni pod oczami, ani lekko zszarzałej skóry. Bott musiał być niesamowicie zmęczony. Jego nerwowe ruchy zdradzały, że od dawna znajduje się w stanie ciągłego czuwania i gotowości do ucieczki. Nawet teraz przecież chował się - czy też raczej próbował chować się - w poduszkach. Zrobiło mi się niesamowicie żal Louisa. Chłopak był niewinną ofiarą wojny, w której nie brał tak naprawdę udziału. Raz, jakiś niewiadomego pochodzenia - zaś wiadomych poglądów względem mugoli - czarodziej próbuje go zamordować. Po tym błąka się w lesie, pozbawiony zupełnie świadomości siebie, targany jedynie koszmarnymi snami i wizjami. Teraz jeszcze na dodatek wybuch magii, który będąc wynikiem walki Zakonu z Grindelwaldem dla większości nadal pozostawał tajemnicą sprawił, że Bott i inni niemagiczni musieli przeżywać horrory niekontrolowanego wybuchu magii. Nie byłoby dnia w ostatnim tygodniu żebym nie zastanawiał się, jak im pomóc, jak powstrzymać ten chaose - żadne sensowne rozwiązania nie przychodziły jednakże do mojej głowy. Pozostawała więc na chwilę obecną jedynie pomoc doraźna, w zakresie własnych możliwości. Dobrze wiedziałem, jak to jest nie spać tygodniami, dusić się i topić we własnych okropnych, sennych marach.
Z ulgą przyjąłem fakt, że fortel z podjęciem dobrze znanego chłopakowi tematu zadziałał. Wpychanie mózgu na właściwe tory mogło się bowiem skończyć dwojako: sukcesem bądź wykolejeniem. Przyjemnie słuchało się, jak zaczyna myśleć o czymś przyjemniejszym; jak jego głos przestaje się łamać, a wzrok nabiera jakby nowej ostrości. Uśmiechnąłem się z lekka, jednocześnie wpadając w podziw dla jego obeznania w temacie. Dla mnie wiedza o astronomii kończyła się na tym, że wiedziałem iż jest coś takiego jak gwiazdy, trzeba ich szukać na niebie nocą, układają się w kształty, na które mądrzy ludzie mówią konstelacje i... to chyba tyle. A, wiedziałem jeszcze, że słońce to też gwiazda i z daleka wygląda jak wszystkie inne gwiazdy na niebie. Ale to już był koniec mojej wiedzy astronomicznej.
- Dużo ich - powiedziałem, podążając wzrokiem za spojrzeniem Botta. Mały pies... - Nic mu nie będzie, tylko trochę się wystraszył - powiedziałem, starając się pocieszyć chłopaka. Nie zrobił zwierzakowi żadnej krzywdy, a futrzak raz-dwa zapomni o tym incydencie. Otrzymawszy przyzwolenie podszedłem bliżej do Louisa, po czym zdjąłem z grzbietu płaszcz. Upewniłem się przy tym, by rękawy mojego brązowego swetra pozostały na swoim miejscu. Moja lewa dłoń i tak wyglądała nie najładniej, cała poznaczona bliznami wyglądającymi jak po oparzeniach. Nie chciałem dopuścić do tego, by Bott zobaczył co kryje się wyżej, na przedramionach - nie leżało przecież w moim interesie wystraszyć go jeszcze bardziej, niż już był. Odłożyłem wierzchnie odzienie na bok i usiadłem na poduszce nieopodal Louisa. Oparłem ręce na udach, łapiąc się na tym, że prawie że zapomniałem, że miałem na sobie dżinsy. Najprawdziwsze, mugolskie dżinsy, które kilka dni wcześniej specjalnie na tę okazję poszedłem kupić na mieście.
Parsknąłem śmiechem na uwagę o wieku, naprawdę rozbawiony.
- Ben nawciskał ci o mnie jakichś historyjek? Zawsze żartuje, że ze mnie straszny szczeniak - rzucił, uśmiechając się na wspomnienie wspólnych przygód z olbrzymem. Niestety ale jego uśmiech zbladł, gdy przypomniał sobie najnowszą w Tower. - Mam problem z wiekiem, wiele osób próbuje mnie oceniać tylko i wyłącznie na jego podstawie - wzruszyłem ramionami, zerkając na rozmówcę. Rany. Najprawdziwszy mugol. - Osobiście nie uważam, żeby dwadzieścia jeden lat to był szczyt szczeniactwa - bąknąłem, rozglądając się przelotnie po pokoju. Mieszkanie Margaux było naprawdę bardzo przyjemne, podobała mi się panująca w nim jasność i swoboda. Gdy jednak spojrzałem na powrót na Louisa nie mogłem powstrzymać się przed szerszym otworzeniem oczu.
- Niezła fryzura - powiedziałem, ogarniając spojrzeniem długie włosy Louisa. - Też tak umiem, wiesz? - rzuciłem półżartem, chcąc przedstawić Louisowi jakąś nie przerażającą odmianę magii. Metamorfomagia wydawała się być dobrą próbą na początek. - Patrz - dodałem, po czym powoli, po malutku zacząłem wydłużać moje włosy, które zaczęły skręcać się w niewielkie loki, im dłużej rosły. Zatrzymałem je gdzieś odrobinę za ramionami, po czym rozjaśniłem je do blondu. - To tak zwana metamorfomagia. Chyba już widziałeś ją u Justine, prawda? - zagaiłem, szukając bezpiecznych tematów dotyczących magii, by następnie powoli zbudować z nich drabinę, która doprowadzi nas do tych trudniejszych.
Zmarszczyłem jednak brwi, ponownie spoglądając na przerażająco długie włosy Louisa.
- Margaux powinna mieć tu gdzieś... ech, jak się to nazywało? Takie śmieszne coś co łapiesz w palce i to robi tak - westchnąłem zrezygnowany własnymi dziurami w pamięci, dłonią naśladując nożyczki. - Można by trochę skrócić Ci te pukle - dodałem, pozostawiając podjęcie decyzji poszkodowanemu anomalią.




If you're loved by someone
you're never rejected.
Powrót do góry Go down
Louis Bott
avatar

Niemagiczni
Niemagiczni
http://www.morsmordre.net/t1671-louis-bott http://www.morsmordre.net/t1846-niemugolska-poczta-lou#24237 http://www.morsmordre.net/t1672-louis-bott#17379 http://www.morsmordre.net/f95-baker-street-69 http://www.morsmordre.net/t5152-louis-bott
Student astrofizyki i kosmologii, pracuje dorywczo, uliczny grajek
21
Mugolska
Kawaler
So wake me up when it's all over
When I'm wiser and I'm older
All this time i was finding myself and I
Didn't know I was lost
0
0
0
0
0
0
0
4
Mugol
WAKE UP!

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   16.09.17 15:41

Nie spuszczałem wzroku z chłopaka. Widziałem go pierwszy raz w życiu... (chyba), ale w jego twarzy (czy może oczach?) było coś jakby znajomego. Budzącego zaufanie. Było to o tyle zaskakujące, że ostatnio nie czułem się ani trochę komfortowo w towarzystwie obcych (w zasadzie to "niekomfortowo", to mało powiedziane), a Alexander (tak się przedstawił?) miał w sobie coś. Coś, co delikatnie i bardzo powoli, ale tłumiło we mnie strach. Może to kwestia tego, że po prostu wyglądał łagodnie? Podobną łagodność, którą się widziało i jednocześnie czuło, miała w sobie Margaux... Tak, to chyba to, choć nie umiałem tego ani nazwać, ani bliżej sprecyzować.
Równie dobrze mogła to być faktycznie kwestia fortelu z konstelacjami, czego akurat nie byłem świadom. Kiedy zaczynałem mówić o astronomii, zdecydowanie traciłem czujność, a zagadnięty w tym temacie, byłem święcie przekonany, że rozmówca pyta z czystego zainteresowania (no bo przecież to takie ciekawe!). No i stawałem się takim starym mną, sprzed czaro-fobii. Znów zaczynałem ględzić jak najęty i odpływać.
Przytaknąłem Alexowi, kiedy stwierdził, że jest dużo konstelacji.
- Nawet bardzo... nie umiem wymienić ich wszystkich. No i jak się pomyśli o reszcie: o miliardach konstelacji, które są, a których dotąd nie widzieliśmy i nie nazwaliśmy... - dodałem, a moje spojrzenie stało się trochę bardziej rozmarzone jak i wyraz mojej twarzy. Cudownie byłoby odkrywać inne gwiazdy, księżyce, planety... Być pierwszym, kto dojrzałby jedną z nich przez teleskop... Tak się zamyśliłem, że prawie nie zauważyłem, że chłopak postanowił ściągnąć płaszcz i usiąść obok. Kiedy zaś się ocknąłem i wróciłem na Ziemię, doszedłem do wniosku, że bez płaszcza Alex wygląda jeszcze bardziej przyjaźnie i niegroźnie.
Jeśli chodzi o kwestię wieku, tutaj zgadzałem się z nim w całej rozciągłości. Nie powinno się nikogo oceniać tylko i wyłącznie po wieku. Wiek niewiele ma wspólnego ani z charakterem, ani ze sposobem bycia, ba! Często gęsto także i z doświadczeniem czy wiedzą! Są przecież starzy, durni ludzie, którzy nic w życiu nie osiągną i tylko sobie egzystują i są też utalentowane dzieciaki, które w mig chłoną tyle wiedzy, że nawet stary doświadczony znawca tematu, może być zaskoczony.
- Jesteś dokładnie w moim wieku! - wypaliłem praktycznie wchodząc mu w słowo. Sam byłem tym faktem zdziwiony. Nawet uśmiechnąłem się lekko, jak ktoś, kto dawno temu nie robił nic innego, tylko się szczerzył, a teraz trochę zapomniał jak się to robi i wprawiało go to w lekkie zakłopotanie.
Cóż, tak czy siak, jakoś od razu poczułem się swobodniej w towarzystwie rówieśnika, a o kuli ognia zapomniałem prawie całkiem.
- Ben nic nie naopowiadał... właściwie tylko napomknął o swoim przyjacielu, który może mi pomóc - wzruszyłem ramionami. - Po prostu zupełnie inaczej sobie tego przyjaciela wyobrażałem - dodałem ani odrobinę tym faktem nie zawiedziony. Już nawet otwierałem usta, żeby pociągnąć ten temat, ale niespodziewanie rosnąca grzywka zasłoniła mi widok, wpadła do ust i nie przestała rosnąć nawet, kiedy dotknęła poduszek. Przerażony zdusiłem okrzyk i znów niemal boleśnie wbiłem plecy w ścianę za sobą. Lekko kręcone pukle uspokoiły się dopiero, kiedy sięgnęły podłogi, czyli jakoś poziomu mojego tyłka. Zastygłem w bezruchu wstrzymując oddech, ale na szczęście nic więcej się nie stało. To znaczy... dopóki Alexowi też niekontrolowanie nie zaczęła się rozrastać fryzura. Jakoś udało mi się to dojrzeć zza moich kłaków i pisnąłem cicho, mocniej przyciskając do siebie poduszkę, jakby ta miała mnie obronić.
Tylko... czy miała przed czym? Chłopak nie wyglądał na przestraszonego, wręcz przeciwnie: na rozbawionego. Jego włosy nawet zmieniły lekko kolor, mógłbym przysiąc! Trochę się uspokoiłem i nawet zdobyłem na jakże wielki wyczyn i oderwałem dłonie od poduszki, żeby rozgarnąć swoje włosy na boki.
To nic groźnego, to nic groźnego, powtarzałem sobie w duchu, choć kiedy zobaczyłem długość swoich włosów i usłyszałem coś o magii, wzdrygnąłem się, a nieprzyjemny dreszcz przebiegł mi po kręgosłupie.
- Ja nie używam meta... - zacząłem, ale głos mi zadrżał. - Nie jestem...
Słowo "czarodziej" jakoś nie przechodziło mi przez gardło.
- Dlaczego to wszystko się dzieje? Dlaczego teraz? Dlaczego mi? - jęknąłem na jednym wydechu i zakryłem twarz jedną z poduszek. Na chwilę, bo zaraz ją odsłoniłem, choć wyraz twarzy musiałem mieć strasznie żałosny i nieszczęśliwy. - Nie mogę się przestać bać nawet na jedną chwilę, a teraz... teraz mam wrażenie, że to inni zaczęli się też bać mnie... Nawet Ben! - spojrzałem na Alexa tak, jakby mógł coś na to wszystko poradzić... ale spójrzmy prawdzie w oczy: co on mógł? Był sympatyczny, to prawda, umiał robić dziwne rzeczy z włosami... ale na to co działo się w mojej głowie i wokół mnie? To się już nigdy nie skończy, szepnął mi jakiś zgryźliwy głosik we łbie. No właśnie.
Spuściłem ze zrezygnowaniem wzrok i wbiłem w poduszkę.
- Nożyczki - mruknąłem jeszcze tylko cicho. Tak się nazywało to słowo, którego szukał. - Są w którejś szufladzie w kuchni - dodałem smętnie.





Make love music
NOT WAR

©️CC
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   16.09.17 15:41

The member 'Louis Bott' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - DN' :


Powrót do góry Go down
 

Pokój dzienny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

 Similar topics

-
» Droga do Hogsmeade
» Pokój Dzienny - Salon II - Parter
» Pokój dzienny
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Centrum :: St. James's Street 13/8-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17