Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Howl Street 5a/6

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Howl Street 5a/6   17.04.12 21:49

First topic message reminder :

Howl Street 5a/6

Jest to niewielki, porośnięty bluszczem domek na przedmieściach Londynu. Nie wyróżnia się niczym szczególnym. Zbudowany z czerwonej cegły, odrapany i wiekowy, czasy swej świetności ma już dawno za sobą. Chroniący prywatności domowników wysoki płot spróchniał, przez lata niekonserwowany - w niektórych miejscach rozpadł się zupełnie, nie stanowiąc już żadnej przeszkody dla jakichkolwiek nieproszonych gości, którzy tylko zechcieliby zjawić się w tej okolicy.
Ciężko dostrzec coś przez brudne, niewielkie okna, jednak każdego wieczoru we wnętrzu domu pali się światło. Powiadają, że zamieszkuje go sędziwa rodzina mugoli - podobno muzyków, a może nauczycieli?, którzy wprowadzili się tu przeszło pięćdziesiąt lat temu i dziś rzadko kiedy wynurzają nosy na zewnątrz, nieufni wobec nikogo. Kręta ścieżka prowadząca do drzwi wejściowych zarosła zielenią, a schodki na werandę zapadły się ze starości. Na drzwiach wciąż wisi bożonarodzeniowy wieniec, brzydki, zniszczony i wyblakły. Daremnie próbować dostać się do środka, daremnie wołać gospodarzy. Wygląda na to, jakby w tym miejscu zatrzymał się czas.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Howl Street 5a/6   09.02.17 21:04

Każde z nich było związane z prawem. Natura Carterów. Silna więź ze wpajaną od małego sprawiedliwością i wrodzony pociąg do zachowywania porządku było dla ich dwójki czymś naturalnym. Raiden nie wyobrażał sobie pracować w jakiejkolwiek innej branży. Po prostu podążał za rodzicami - tak jak on wierzył w ideały i filary, na których była zbudowana ich rodzina. Dbali też o historię przez co wiedzieli, że ich przodkowie walczyli w imię wolności przy boku mugoli, popierając ich byt w magicznym świecie. Carter uważał, że bez nich ich rodzina nie utrzymałaby się. Nauczyli ich wielu praktycznych rzeczy, a ciągoty do tego świata były bardzo łatwo wytłumaczalne. Jedni uczyli się od drugich, chociaż Carterowie zawsze pomagali i chronili słabszych od siebie ludzi nie potrafiących czarować. I chociaż teraz i ci należeli do magicznego świata, potrafili obchodzić się z magią. Mimo wszystko dalej należało ich ochraniać przed czystokrwistymi czarodziejami. Czy nie była to pewna ironia losu? Świat, który miał im pomóc w życiu, stawał się dla nich zagrożeniem. Chociaż naprawdę jedynie grupka obywateli posiadała negatywne stosunki do pochodzących z niemagicznej rzeczywistości osób. Co z nimi było innego? Czym się różnili? Z zamyślenia wytrącił go koroner, który zaczął mówić do Sophii. Zauważył jego pytające spojrzenie, ale Raiden wbił w niego wzrok, więc ten ruszył dalej z wyjaśnieniami. Wewnątrz był dumny ze swojej siostry, że z taką łatwością i trafnością rozpoznała użycie czarnej magii jak i symptomy, które świadczyły o jej użyciu. Nic nie powiedział, wiedząc, że nie był to czas ani miejsce. Do tego jego myśli wciąż skupiały się dookoła sprawy. Na takie rozmowy był czas później. Gdy wstał, zrozumiał, że smród się ulotnił, a przynajmniej został powstrzymany odpowiednimi zaklęciami, ale i tak zakręciło mu się lekko w głowie. Nawet mroczki przed oczami kazały mu się na chwilę zatrzymać i ocucić.
- Zaraz zwymiotuję. Muszę stąd wyjść - mruknął, marszcząc brwi, a po chwili dość raźnym krokiem, kierując się do wyjścia. Nie wiedział, czy właśnie tam znajdą Simmonsa, ale nie było to aż takie ważne. Musiał odetchnąć, bo przebywanie za długo w tamtym miejscu zdecydowanie źle na niego wpływało. Zaraz jednak o tym zapomniał, gdy zobaczył starszego aurora, rozmawiającego z kimś na zewnątrz. Skierował się w tamtą stronę. - Chcę wiedzieć wszystko o tej sprawie. Koniec tajemnic - rzucił, patrząc wymownie na Simmonsa. Gdy zaczął, Carter słuchał go uważnie. Najlepiej, żeby ten wszystko mu powiedział, ale w tej samej chwili McKenna zmaterializował się tuż obok nich i najwyraźniej wrócił po Raidena. Był potrzebny w biurze. I to teraz. Nie oznaczało to, że skończyli. - Dokończmy później - mruknął, przenosząc spojrzenie na siostrę i skinął jej głową, chcąc dodać jej nieco otuchy. Zostawała tutaj teraz sama. Jednak to nie był koniec. Musieli dokończyć to wspólnymi siłami i taki właśnie miał zamiar. Bez względu na wszystko.

|zt




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Sophia Carter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter http://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii http://www.morsmordre.net/t3643-sophia http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Auror
24
Półkrwi
Panna
Świat nie jest czarno-biały. Jest szary i pomieszany.
27
20
0
1
0
0
8
5
Czarownica

PisanieTemat: Re: Howl Street 5a/6   09.02.17 21:27

Sophia również sobie tego nie wyobrażała, chociaż był taki okres w jej życiu, kiedy rozmyślała o odłożeniu na bok młodzieńczych marzeń i zostaniu uzdrowicielką na wzór Jamesa, którego obdarzyła uczuciem. Wydawał jej się taki pełen dobroci i mądrości, pod jego wpływem zainteresowała się jego pracą i chciała być taka jak on. Na kurs jednak się nie dostała (zapewne zaważyły na tym kiepskie rezultaty osiągane w eliksirach, a na kursie uzdrowicielskim zwracano na nie jeszcze większą uwagę niż na aurorskim), ale poznane dzięki Jamesowi umiejętności bywały przydatne i podczas nauki bycia aurorem.
Nie rozumiała także tych wszystkich uprzedzeń wobec mugolskiego świata. Wychodziła z założenia, że mugole są tak samo potrzebni światu jak czarodzieje, chociaż nieznajomość magii i brak wiedzy o niej często stawiała ich na przegranej pozycji w starciu z czarodziejami. Jak choćby tych nieszczęśników, których zamurowano w tym budynku. Chyba nawet nie chciała sobie wyobrażać, co czuli, kiedy pierwszy raz zetknęli się z magią i to w tak brutalnym wydaniu. Nie mogli pojąć piękna czarów, a ich mroczniejszą, destrukcyjną siłę, która stopniowo wysysała z nich życie za sprawą kolejnych klątw. Czy rozumieli, co się z nimi dzieje i co sprawia, że ich ciała znaczyły kolejne ślady?
To miejsce było z gruntu złe. Sophia od samego początku czuła się tu nieswojo, te ściany wydawały się na wskroś przesiąknięte strachem i cierpieniem. Nie miała za złe bratu, że nawet dla niego było to zbyt wiele, że musiał na chwilę opuścić to miejsce. Rozumiała go doskonale, bo gdyby nie jej zapał do pracy i chęć dopadnięcia odpowiedzialnych za ten uczynek, z pewnością uciekłaby stąd już dawno.
- Do zobaczenia – mruknęła półszeptem, gdy ruszył w stronę drzwi.
Odprowadzając go wzrokiem, usłyszała jeszcze fragment rozmowy brata z Simmonsem. Zdawała sobie sprawę, że Raiden miał dość uporu, żeby postawić na swoim i wziąć udział w sprawie, więc Simmons dla świętego spokoju powinien udostępnić mu niezbędne informacje. Czy chcieli, czy nie, najprawdopodobniej odtąd będą musieli współpracować przy tej konkretnej sprawie.
Gdy wraz ze swoim zespołem opuścił miejsce zdarzenia, wraz z pozostałymi aurorami została jeszcze do czasu zabrania wszystkich ciał i zabezpieczenia odpowiednich poszlak. Simmons po rozmowie z Raidenem znowu się tu pojawił; rzucił Sophii znaczące spojrzenie, ale nie skomentował rozmowy z jej bratem, zamiast tego przydzielając jej zadanie spisania raportu. A później, gdy wszystko było zrobione, z nieskrywaną ulgą powróciła do ministerstwa. Wiedziała jednak, że to nie koniec, i że zapewne czeka ich wszystkich jeszcze mnóstwo pracy, zanim sprawa doczeka się rozwiązania.

| zt.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean the­re isa light shi­ning
so­mewhe­re near by.
Powrót do góry Go down
 

Howl Street 5a/6

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

 Similar topics

-
» Janssen Street
» Crimson Street
» Pub Baggins, Bagford Street 12
» Old Paradise Street

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice :: Przedmieścia Londynu :: Wierzbowa aleja-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18