Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Perseus Avery
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery http://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 http://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 http://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych http://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
wiedźmia straż
25
Szlachetna
Kawaler
vicious
vengeful
victorious
6
19
0
0
10
32
3
8
Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Salon   12.12.15 15:12

Salon

Utrzymany, tak jak i reszta pomieszczeń, w ciemnej kolorystyce, pozbawiony przesadnej ilości zdobień, rzadko kiedy w pełni doświetlony. Regały i szafki zapełnione są wszelkiego rodzaju pamiątkami z moich wypraw na koniec świata i z powrotem, brakuje tu jednak ramek z ckliwymi zdjęciami miłości życia czy najlepszych przyjaciół - chociaż oczywiście pełna kolekcja zdjęć znajduje się w przepastnym albumie, schowanym głęboko w jednej z szuflad, do których praktycznie nigdy nie zaglądam.




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
Alfred Parkinson
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1679-alfie-parkinson#17486 http://www.morsmordre.net/t1693-magenta#17983 http://www.morsmordre.net/t1694-incendio#17984 http://www.morsmordre.net/f103-gloucestershire-cotswolds-hills-12 http://www.morsmordre.net/t1695-alfred-parkinson#17987
Wiedźma Straż
36
Szlachetna
Żonaty
Cynik i król bez miłości - to tylko tytuły.
10
17
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Salon   13.12.15 18:27

1.09.1955

Ostatnie wydarzenia zapadły wystarczająco Alfredowi w pamięci, aby musiał je wszystkie, najlepiej na raz, wyrzucił. U mężczyzn ten mechanizm obronny wcale nie był skomplikowany. Szukając pierwszej lepszej okazji, Alfred zwrócił się podczas pracy do Perseusa, prosząc o pogłębienie tematu. Niestety jak na złość zamykanie sierpniowych spraw wszystko skomplikowało. Bardziej się skupiali na pracy niż na poruszeniu kwestii panienki McKinnon. Alfred po otrzymaniu listu od Nestora nawet rozważał, czy nie starać się o jej rękę, lecz na ziemię mocno sprowadzała go sowa od przyjaciela. Czy Helena naprawdę przyprawiłaby mu rogi? Zaślepiony mężczyzna jej urodą nawet nie zwrócił uwagi na desperackie próby ożenku. Gdy w końcu przyszedł upragniony wrzesień, Alfred odetchnął, że zdążyli zamknąć większość spraw. Wczoraj nawet po otrzymaniu listu od Nestora, spił się jak świnia towarzystwie "damy" półkrwi i nie wiedział, co go bardziej męczy: kac od alkoholu czy ten moralny. Niewiele pamiętał, niektóre słowa zalewały go falą wspomnień. Czy naprawdę Dei nazywał panienką? Dzisiejszy poranek był ciężki, więc niezmiernie ucieszył się, że z Perseusem może spotkać się na wieczór. A jak mówią starzy górale, klin leczy się klinem, czy jakoś tak. Teleportował się na posesję z butelką dobrego trunku oraz listem od Nestora.
- Avery, czekam na Twoje wyjaśnienia - powiedział bez żadnego przywitania i gdyby nie ich wieloletnia znajomość, Persil mógł potraktować to wszystko jak osobisty atak. Nic bardziej mylnego, w wypowiedzi trzeba było oszczędzać słowa. Wręczył do rąk przyjaciela butelkę.






If I risk it all,
could You break my fall?

Powrót do góry Go down
Perseus Avery
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery http://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 http://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 http://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych http://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
wiedźmia straż
25
Szlachetna
Kawaler
vicious
vengeful
victorious
6
19
0
0
10
32
3
8
Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Salon   19.12.15 1:18

Dni pędziły jak szalone, zlewając się w jeden wielki ciąg, wypełniony pracą, kłótniami z rodziną i topieniem wszystkiego w morzu alkoholu. Sierpień nie był najlepszym miesiącem w moim życiu i chociaż powinienem się cieszyć, że mija tak szybko, nie zauważyłem nawet, gdy kalendarz zawojował wrzesień, a za oknem pojawiły się pierwsze jesienne barwy. Ale czy poetyckie widoczki za oknem kiedykolwiek miały dla mnie większe znaczenie? Niestety nie. Początkowo nie chciałem plątać się w sprawy Alfreda, który, pomimo tego jak dobrze się dogadywaliśmy, był ode mnie o połowę starszy, co z klasycznego punktu widzenia znacznie uszczuplało zasób moich możliwości interweniowania bez bycia wścibskim prostakiem, jednak gdy na spotkaniu Rycerzy pomiędzy Parkinsonem a wyjątkowo dobrze znaną mi panną McKinnon doskonale wyczuwalne było jakieś niezdrowe napięcie, moja silna wola zaczęła się nieco naginać, by ostatecznie pchnąć mnie do napisania niewiele wyjaśniającego listu. Co więcej miałbym napisać, skoro sam nie byłem pewny, co należałoby powiedzieć Alfredowi?
- Chyba nie masz zamiaru prowadzić tej rozmowy na trzeźwo. - zaśmiałem się, otwierając drzwi i gestem zapraszając blondyna do środka. Chwilę później obaj siedzieliśmy już na fotelach w salonie, a ja uśmiechnąłem się z uznaniem, podziwiając etykietkę wręczonego mi trunku, którym sowicie napełniłem dwie szklanki, by wręczyć jedną Parkinsonowi, a drugą wznieść w niemym toaście.




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
Alfred Parkinson
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1679-alfie-parkinson#17486 http://www.morsmordre.net/t1693-magenta#17983 http://www.morsmordre.net/t1694-incendio#17984 http://www.morsmordre.net/f103-gloucestershire-cotswolds-hills-12 http://www.morsmordre.net/t1695-alfred-parkinson#17987
Wiedźma Straż
36
Szlachetna
Żonaty
Cynik i król bez miłości - to tylko tytuły.
10
17
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Salon   21.12.15 15:57

Dni przepełnione wątpliwościami i prawie złamanymi obietnicami nie zostawiały na Alfredzie ani jednej suchej nitki. Od kiedy otrzymał list od Nestora czuł, że świat się zawalił. Jak to, ma nagle zrezygnować ze swojej wolności, nosić obrączkę i co, przynosić róże żonie każdej niedzieli? Nie potrafił odnaleźć się w nowej sytuacji, więc nic dziwnego, że od wczoraj pił na umór. Któż by się lepiej nie sprawdził jak jego przyjaciel? Chociaż za dzisiejszy wieczór nie będzie musiał się wstydzić. Wciąż się zastanawiał, co on robił z Dei po wyjściu z baru. Miał czarną dziurę w pamięci, a im więcej o tym myślał, tym głupsze miał pomysły. A co jeśli zabrnął za daleko? Nawet zapomniał o ich dzisiejszym spotkaniu, lecz czy to ważne? Mieli alkohol i mnóstwo tematów. Alfred ciągle zastanawiał się nad otrzymanym listem. Nawet nie patrzył już na ręce Persowi. Avery doskonale wiedział, jak przygotować mu szklaneczkę alkoholu, wszak znali się tyle lat!
- Absolutnie nie, chociaż na trzeźwo nazwałem ją córą Koryntu i wypomniałem, że bardziej szlachetne są panienki z Wenus – zaśmiał się ze swojej elokwencji pod wpływem chwili. Mógł zabrać jej miotłę, w zasadzie znieważyć, policzkując ją czy coś, ale wybrał atak słowny. Na pewno bardziej zapadał w pamięć, wszak można tak bardziej zranić niż nożem. Napił się alkoholu, nie czując żadnego wstrętu. Przyjemne ciepło rozchodziło się po ściankach gardła, a Alfred wcale nie podejrzewał, że to będzie ciężki wieczór.






If I risk it all,
could You break my fall?

Powrót do góry Go down
Perseus Avery
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery http://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 http://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 http://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych http://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
wiedźmia straż
25
Szlachetna
Kawaler
vicious
vengeful
victorious
6
19
0
0
10
32
3
8
Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Salon   29.12.15 22:24

Obróciłem szklankę w palcach, wbijając spojrzenie w bursztynowy wir obmywający kryształowe ścianki i zastanawiając się uparcie nad doborem odpowiednich słów. Czy powinienem przedstawić sprawę tak oszczędnie, jak tylko się da, bez wdawania się w szczegóły, czy bezpardonowo wyłożyć kawę na ławę?
- Trzymasz poziom - głupi komentarz sam wyleciał z moich ust zmoczonych whisky, gdy słuchałem rozbawionego Alfreda, krzywiąc się na samą myśl, że harpia McKinnon mogła go doprowadzić do stanu, w którym nie przebierał już w słowach i zamiast zostawić ją w obezwładniającej ciszy, wyłączył na chwilę swą dumę, by babrać się w tanich obelgach. Po raz kolejny zakręciłem szkłem trzymanym w dłoni, podążając spojrzeniem za tańczącym płynem i powracając do początkowego dylematu. Wersja pełnowymiarowa czy opcja light? - Próbowała już cię wmanewrować w małżeństwo podnoszące jej status społeczny czy to jeszcze nie ten etap jej bezwstydnych manipulacji? - zapytałem po chwili, decydując się ostatecznie na wstępne wybadanie tematu, zanim dojdziemy do detali. I połowy butelki.




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
Alfred Parkinson
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1679-alfie-parkinson#17486 http://www.morsmordre.net/t1693-magenta#17983 http://www.morsmordre.net/t1694-incendio#17984 http://www.morsmordre.net/f103-gloucestershire-cotswolds-hills-12 http://www.morsmordre.net/t1695-alfred-parkinson#17987
Wiedźma Straż
36
Szlachetna
Żonaty
Cynik i król bez miłości - to tylko tytuły.
10
17
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Salon   01.01.16 12:01

To wręcz absurdalne, żeby czekać na wyjaśnienie niepokojących kwestii tyle czasu, lecz najpiękniejsze w ich znajomości było to, że zawsze mieli wspólny temat. I jest tu mowa o McKinnon! Mogliby się nie widzieć nawet pięć lat, a wystarczyła kropla whisky, aby rozwiązać język nie tylko Avery’emu ale i Parkinsonowi. Czasami w ich relacji pojawiał się etap milczenia. Obydwoje zajęci praca, sprawami, o których nie mogli rozmawiać. W niektórych sytuacjach nawet akceptowało się stan rzeczy. Na przykład list od Nestora. I gdyby w innej rodzinie, trochę mniej konserwatywnej, Alfred przyszedłby do niego na skargę, że jak głowa rodu może zmuszać do go ożenku, gdy opłakuje swoją żonę, ale to nie było ani to miejsce ani te klimaty. Nawet nie czuł potrzeby mówienia o tym. Wszyscy jechali na tym samym wózku. Drugiej zabić już nie mógł, więc chciał wybrać mądrze.
Płyn z delikatnym szumem uderzał o szklaneczki, a dla obydwu mężczyzn był teraz prawie jak powietrze. Delikatna gorycz obmywała ścianki gardła i chociaż nie powinien już pić kolejny dzień pod rząd, jego umysł wiedział lepiej, co jest dobre. Ręka jeszcze świadomie podstawiała szklaneczkę Persowi, aby rozlał płynne złoto.
- Próbowała mnie zapewnić, że jestem jedynym, którym się interesuje – uważnie dobierał słowa, bo zapewne jego przyjaciel doskonale wiedział, że żona według Parkinsona to nie tylko powinna wiedzieć kiedy i jak się odezwać, ale przede wszystkim znać pojęcie cnoty i niewinności.
- A była dość… zalotna – kolejny raz oszczędzał w słowach, bo bardzo trudno było oprzeć się urokowi wili i postawić, że skoro przyjaciel go przed czymś, a raczej kimś, ostrzega, to ma na pewno rację. Miał tylko nadzieję, że McKinnon nie odziedziczyła szybkiej zamiany w harpie, a na następnym spotkaniu rycerzy nie będzie się rzucać, bo przykro będzie mu rzuć na nią zaklęcie jęzlepu. Na pewno nie będzie ponownie słuchać tego tłumaczenia.






If I risk it all,
could You break my fall?

Powrót do góry Go down
Perseus Avery
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery http://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 http://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 http://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych http://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
wiedźmia straż
25
Szlachetna
Kawaler
vicious
vengeful
victorious
6
19
0
0
10
32
3
8
Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Salon   04.01.16 15:38

Niestety rzadko kiedy sprawy układają się po naszej myśli, przekonaliśmy się o tym już chyba obaj, poczynając od żądań i zaleceń apodyktycznych rodzin, mających w niewielkim poważaniu młodzieńcze marzenia i wzniosłe wizje przyszłego dorosłego życia, poprzez spotykanych na naszych drogach ludzi, którzy zamiast współpracować, rzucali coraz to kolejne kłody pod nogi, a kończąc na szanownym szefostwie, które nie dbało o naszą przepisową ilość czasu wolnego i niejednokrotnie odrywało nas od niosącej ukojenie kryształowej karafki, by wezwać na kolejne wieczorne obserwowanie podejrzanego rewiru, bo przecież wszystkie szemrane typki upodobały sobie porę nocną na zwiększoną aktywność. Czas upływał nieubłaganie, a prawie każde wolne pięć minut skradali mi rodzice panny Greengrass, nie na żarty już zaalarmowani cichymi dniami w naszym związku, który po ostatnich wybrykach Linette (bo przecież nie moich, jak zwykle jestem bez winy), zbliżał się raczej ku definitywnemu nie niż sakramentalnemu tak. Pertraktacje, zupełnie bezsensowne, bo nie dbałem przecież o wysokość posagu, trwały w nieskończoność, drażniąc mnie i napawając pożałowaniem do samego siebie i swojej głupoty, która wcześniej kazała mi wierzyć, że młoda szlachcianka będzie odpowiednią kandydatką na zostanie panią Avery.
- Cóż, z pewnością nie jesteś jedynym, któremu w ten sposób mydli oczy - stwierdziłem, upijając sowity łyk alkoholu i przez chwilę kontemplując bogactwo bukietu niewyczuwalnego dla niewprawnego konsumenta whisky.
- To golddiggerka. Ma ku temu dobre predyspozycje z racji genów, nie powiem, ale musiała cię nieźle otumanić, jeśli sądziłeś, że z jej słów i czynów bije miłość i niewinność - dodałem po krótkiej pauzie, wciąż ostrożnie dobierając słowa i starając się przedstawić wszystko w możliwie jak najbardziej lekkostrawnej formie. Złość na McKinnon z powodu jej sierpniowych wybryków zapraszających kryzys do mojego narzeczeństwa wciąż we mnie wrzała, pozwalając mi zapomnieć o tych dobrych chwilach, o przyjaźni, która łączyła nas jeszcze za czasów szkolnych, zanim została zatruta namiętnością i jej niezdrowymi ambicjami. Teraz była dla mnie tylko zdradliwą, chciwą harpią, wyciągającą swe macki po człowieka, który zasłużył na więcej niż na żonę dla zabawy uwodzącą wszystkich swoich byłych i niedoszłych szlachetnie urodzonych kochanków na każdym z bali.




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
Alfred Parkinson
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1679-alfie-parkinson#17486 http://www.morsmordre.net/t1693-magenta#17983 http://www.morsmordre.net/t1694-incendio#17984 http://www.morsmordre.net/f103-gloucestershire-cotswolds-hills-12 http://www.morsmordre.net/t1695-alfred-parkinson#17987
Wiedźma Straż
36
Szlachetna
Żonaty
Cynik i król bez miłości - to tylko tytuły.
10
17
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Salon   06.01.16 17:58

List od Nestora rodu wciąż dudnił w głowie Alfreda, ale kilka szklaneczek whisky później stanie się bardziej wyluzowany. Parkinson bardzo dobrze wyjdzie z tej sytuacji, ale wówczas tego jeszcze nie wiedział. Życie obojga szlachciców aż tryskało wszystkimi kolorami władzy, potęgi i patologicznego wychowania. Może nie każdy szlachetnie urodzony był bity, sponiewierany i traktowany jak wróg, ale to co siedziało w psychice małego dziecka nie dało się tak łatwo usunąć jak pierwsze siwe włosy. Znalezienie odpowiedniej żony graniczyło z cudem, więc chwytało się każdej brzytwy, mogła być głupia, byleby dało się z nią uprawiać jakiś przeciętny seks. Alfred chciał żyć zgodnie ze swoimi ideałami, szukał więc panny do tańca i do różańca, lecz to romantyczne spojrzenie na rzeczywistość było bardzo naiwne, to zapewne tłumaczyło brak owej małżonki w wieku trzydziestu sześciu lat. Jednak przyjaźń pomimo szybko mijających lat nie pryskała jak bańka mydlana, Alfred zawsze mógł wpaść do Avery’ego i napić się dobrego alkoholu. Poprawił się na fotelu, zastanawiając się, czy wila wykradła mu zdrowy rozsądek, że w ogóle pomyślał o zaproszeniu jej na randkę. Podrapał się po brodzie, a następnie przeniósł wzrok na swojego drogiego przyjaciela.
- Mydli oczy? A któż nie chciałby mieć wili w łóżku? – spytał dość bezczelnie. Alfred od ponad roku spotykał się ze szlachcianką, która spełniała wszystkie jego oczekiwania. Nie był w ogóle przekonany do małżeństwa, więc przez większość czasu myśli krążyły wokół tej słodkiej istoty, ale czy powinien zniszczyć sobie życie jakimś obrączkami? Może wydziedziczenie było o wiele lepszą opcją? Miałby święty spokój…
- Skąd w tych słowach tyle pewności? – spytał wprost, nie rozumiejąc jego nienawiści. Z jednej strony, Helena grała w tej złej drużynie Quidditcha, miała zszarganą opinię przez czarujący wygląd i bardzo zalotną postawę do mężczyzn, lecz z drugiej było w niej coś co desperacko pragnęło drugiej osoby. Nie wiedział, czy chodzi tylko o szlachcica czy może to presja czasów, wieku. Cieszył się, że posłuchał Perseusa, nie daj boże naprawdę przespałby się z Heleną i zaszłaby w ciążę, to miałby problem na skalę krajową. Ani krew ani genetyka nie robiła z niej szlachetnej, a bękart byłby tylko gwoździem do trumny. Ech, a mężczyzna chciał tylko miło spędzić czas!
- Mam inną kandydatkę do ożenku, chciałem tylko sprawdzić jak to jest z wilą – wylewny Alfred po kilku szklaneczkach whisky. Perseusie, może powiesz mu, że nie warto?






If I risk it all,
could You break my fall?

Powrót do góry Go down
Perseus Avery
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery http://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 http://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 http://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych http://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
wiedźmia straż
25
Szlachetna
Kawaler
vicious
vengeful
victorious
6
19
0
0
10
32
3
8
Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Salon   07.01.16 13:35

Czy tylko mnie się zdawało, czy ta rozmowa była w jakimś sensie precedensowa w naszych relacjach? Chociaż już wcześniej, jak na nasz status i wysokie urodzenie przystawało, hamowaliśmy się w niektórych kwestiach i dokonywaliśmy ostrożnego doboru słów, by nie hańbić się rynsztokowym językiem, tym razem jednak konieczność brutalnego potrząśnięcia Alfredem i niemiłego wyrwania go z pułapki, w którą ochoczo się w pakował, sprawiała, że towarzyszyła mi niezręczność, którą obaj topiliśmy w kryształowych szklankach.
- Zapewne każdy i to właśnie daje jej wszelkie środki do realizowania swoich celów - odparłem niemalże filozoficznie, dolewając nam whisky po raz kolejny. Która to już kolejka? Straciłem rachubę, wykonując tę czynność automatycznie i bez rejestrowania szczegółów.
- Informacje z pierwszej ręki - nawet nie wiesz jak bardzo z pierwszej ręki. Tym się właśnie zajmuję całe życie, czyż nie? Pozyskiwaniem informacji. To nie nienawiść rozwiązuje mi język, drogi Alfredzie, ale doświadczenie. Sądzisz, że twoim największym zmartwieniem byłoby ulegnięcie urokowi Heleny i przeżycie z nią upojnej nocy, która byłaby brzemienna w konsekwencjach i stała się epicentrum skandalu, ale nie wiesz nawet jak bardzo się mylisz. Najwyraźniej spędziłeś za mało czasu z McKinnon, żeby odkryć, że uwodzenie jest jej narzędziem, a nie celem nadrzędnym, a to, do czego dąży, to nie noc w twoich ramionach, tylko twoje nazwisko towarzyszące jej imieniu we wszystkich dokumentach.
- Jeśli masz inną kandydatkę, nie rozpraszaj się. Jedna plotka wystarczy, by wszystko zniszczyć - czy nie wiedziałem tego aż za dobrze? Ja też kiedyś byłem o krok od ślubu i zgubiły mnie podłe oszczerstwa, w które wszystkim łatwo przyszło uwierzyć, gdy przypomnieli sobie, że w przeszłości lubiłem się dobrze zabawić w miłym towarzystwie. - Jest świetnie, ale i tak nie warto wariować - dodałem po chwili, nie hamując już szczerości, po czym upiłem spory łyk whisky, jakby ta miała zmyć z mojego języka wszystkie te słowa, których nie chciałem wypowiadać.




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
Alfred Parkinson
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1679-alfie-parkinson#17486 http://www.morsmordre.net/t1693-magenta#17983 http://www.morsmordre.net/t1694-incendio#17984 http://www.morsmordre.net/f103-gloucestershire-cotswolds-hills-12 http://www.morsmordre.net/t1695-alfred-parkinson#17987
Wiedźma Straż
36
Szlachetna
Żonaty
Cynik i król bez miłości - to tylko tytuły.
10
17
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Salon   08.01.16 9:05

Bardzo często w ich pracy w sytuacjach zarówno służbowych jak i prywatnych stosowało się dwa wyrazy. „Spraw służbowe”, a że obydwaj należeli do Wiedźmej Straży, nikt nie mógł już o nic więcej pytać. W ich przyjaźni również często pojawiały się te słowa. Może chcieli pokazać swoją męskość i rozwiązując dane a nie inne sprawy w pojedynkę, ale co innego się tyczyło pracy, a co innego ich prywatnego życia. Zarówno Perseus jak i Alfred wiedzieli jak to jest być podwójnym agentem. Obydwaj żyli w jaskini kłamstw, niedomówień i twórczej pracy.
- Nie, zdecydowanie ladacznica nie pasuje do rodu – każdego rodu, jednak trzeba tu sprostować. U Alfreda teraz pierwsze skrzypce grała hipokryzja. Z jednej strony chciał ją potraktować tak, że przyzwoitość nie miałaby tak w ogóle miejsca, z drugiej strony mówił, że do ożenku wziąłby tylko dziewice. Nie warto jednak było w to wnikać. Mężczyzna w różnych okresach swojego życia potrzebuje raz dziwki, raz niewinnej osoby, dla której wielkim „skandalem” będzie złapanie się za ręce. Nieważne, ile już wypili. Whisky rozwiązywała język, pomagała im zerwać z „sprawy służbowe” i wyklarować jakąś chociażby niewidzialną nić przyjaźni.
- Pierwszej ręki? – spytał wprost i to sformułowanie było bardzo niefortunne. Wiedział, że Perseus nie będzie chodził po wszystkich agentach Wiedźmej Straży i wypytywać o pewną zawodniczkę Quidditcha. Z drugiej strony w niektórych rzeczach był niezastąpiony, mówił to jako starszy kolega, ale i członek Rycerzy Walpurgii. Alfred spotkał się tylko raz z Heleną i na szczęście przed spotkaniem został odpowiednio ostrzeżony. Jednak, chciał wiedzieć, dlaczego nie mógł zakosztować uroków życia przez jakąś lakoniczną wiadomość, która nie różniła się o wiele więcej od dzisiejszej rozmowy.
- Mówisz to tak jakbyś sam żałował, ależ czego, Perseusie? – seks to seks, dobrze jak jest, a jak go nie ma, to sobie też poradzą. Alfred może zbyt długo był sam, że uległ urokom wili, ale kto by się nie uległ? Gdy wypił swoją kolejną dawkę rozwiązującą język whisky, tym razem Alfred czynił honory. Czy to ładnie było upijać przyjaciela, aby dowiedzieć się czegoś, co trafiło go prawie od miesiąca? Perseus znał wszystkie chwyty poniżej pasa, wiedział, że ta butelka nie jest tu przypadkiem. Nawet jeżeli zwalał całą winę na list od Nestora, nie mógł się pogodzić, że po dziesięciu latach od „śmierci” żony ma brać drugi ślub, tracić na to nerwy, pieniądze i starać się o dziedzica. A co jeśli model rodzinny się powtórzy? A on straci nad sobą panowanie, zacznie pić, bić i karać dziecko tym, że nie jest idealne, takie jak wymarzył? Gorzki smak dymiącego alkoholu zalał mu usta. Mózg powinien się dziś wyłączyć, nawet jeśli usłyszy prawdę z ust Perseusa, to przecież nic mu nie zrobi. Nie rozumiał, czego dotyczyło to „jest świetnie ale nie warto wariować”, opisywał seks z wilą czy stan narzeczeństwa?







If I risk it all,
could You break my fall?

Powrót do góry Go down
Perseus Avery
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery http://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 http://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 http://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych http://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
wiedźmia straż
25
Szlachetna
Kawaler
vicious
vengeful
victorious
6
19
0
0
10
32
3
8
Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Salon   08.01.16 21:06

Pozwoliłem sobie na szybkie wywrócenie oczami. Dlaczego nasza rozmowa skakała pomiędzy dwoma skrajnie różnymi stronami tematu, odbijając się niczym piłeczka od uciech cielesnych do spraw rodzinnych i z powrotem?
- Mówisz o łóżku czy o rodzie? Zdecyduj się - zirytowałem się nieco wiecznymi zmianami omawianych motywów, bo nie, dla mnie to, co działo się w mojej sypialni, nie było jednoznacznym z tym, co działo się w mojej familii. - I zapominasz chyba, że sam byłeś o krok od stracenia głowy na punkcie jej uroków. Na co dzień uważana jest raczej za gwiazdę Quidditcha, a nie rozpustnicę - nie, nie miałem zamiaru bronić dobrego imienia Heleny, jeśli w ogóle na takie zasługiwała, ale należy przyznać, że dość umiejętnie skrywała przed niepożądanymi oczami realizację swoich celów, przynajmniej na tyle umiejętnie, że moich uszu nigdy nie dotarły głośne plotki o jej rozwiązłości, a wszystko, na czym opierałem swoje osądy, było osobiście zgromadzonymi przeze mnie informacjami, bazującymi głównie na własnych doświadczeniach w obcowaniu z półwilą i kołaczących się w pamięci rozmowach z nią. Przecież kiedyś mówiliśmy sobie o wszystkim, więc teraz - chcąc, nie chcąc - mógłbym wymienić co najmniej kilka jej ofiar.
- W latach szkolnych byliśmy sobie bliscy - oznajmiłem, robiąc pauzę na wypicie kolejnej porcji whisky, jakby bez niej podobne wyznania nie przechodziły mi przez gardło. - cztery lata temu została moją kochanką i nasza znajomość skończyła się dopiero niedawno, gdy uderzyła ją zazdrość z powodu moich wciąż trwających zaręczyn i postanowiła odnaleźć Linette na festiwalu i nakłaść jej do głowy niestworzonych historii, przez co od miesiąca toczę z panną Greengrass zimną wojnę. Więc tak, wydaje mi się, że są to informacje z pierwszej ręki - dokończyłem opowieść, by wstać z miejsca i unosząc rękę w geście nakazującym wstrzymanie, podejść do jednej z szuflad, otworzyć ją gwałtownie i zacząć przetrząsać znajdującą się w niej korespondencję w poszukiwaniu jednego, konkretnego listu. - Była dość szczera - stwierdziłem enigmatycznie, wręczając Alfredowi zwinięty pergamin, po czym usadowiłem się ponownie na fotelu, by upić bursztynowego trunku i dać Parkinsonowi czas na prześledzenie finezyjnego pisma Heleny, które na pewno kojarzył, jeśli kiedykolwiek otrzymał od niej wiadomość.
- Teraz to nieistotne - machnąłem ręką lekceważąco, zbywając pytanie mężczyzny, które dotykało już zupełnie innej kwestii. Ważniejsze przecież było wyklarowanie nieporozumień i uniknięcie nieszczęścia, do jakiego niewątpliwie doprowadziłaby znajomość Parkinsona z łowczynią tytułów szlacheckich.




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
Alfred Parkinson
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1679-alfie-parkinson#17486 http://www.morsmordre.net/t1693-magenta#17983 http://www.morsmordre.net/t1694-incendio#17984 http://www.morsmordre.net/f103-gloucestershire-cotswolds-hills-12 http://www.morsmordre.net/t1695-alfred-parkinson#17987
Wiedźma Straż
36
Szlachetna
Żonaty
Cynik i król bez miłości - to tylko tytuły.
10
17
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Salon   10.01.16 15:10

Wziął większy łyk alkoholu. Właśnie, w zasadzie to o czym mówił? Głównie chodziło mi o to, że nie zaprosiłby wili do swojego rodu i powiedział „mamo, tato, to ta jedyna”. A w łóżku… Czy ktoś rozliczał szlachciców?
- Ale gra w Harpiach – powiedział z odrazą jakby to była najgorsza cecha Heleny McKinnon. Wierzył, że nie istnieje żaden mężczyzna, który nie zerknąłby chociaż na nią podczas zebrania rycerzy. Zawsze ubierała się tak, aby kusić, uwodzić i robić mętlik w głowie. Alfred powinien się opanowywać, na Merlina miał trzydzieści sześć lat, ale to nie było takie proste. I nie tylko on o tym już wiedział. Genetyka zawsze wzbudzała zainteresowanie. Nie miał pojęcia jak to jest mieć korzenie wili, ale metamorfomagia była bardziej pomocna czasami niż księga zaklęć. Nie zawsze mogła go uratować, wszak sama zmiana w kogoś innego trwała jakiś czas, ale wielokrotnie potrafił załatwić coś jako zupełnie anonimowy czarodziej. Nie lubił udawać mugola, czuł się w tym zupełnie obco. Wrócił myślami do Perseusa i Heleny. Czy naprawdę chciał przejąć po kumplu kobietę? Więcej whisky, więcej whisky. A wtedy słuchał. Trochę nie wierzył. Był zdecydowanie zdziwiony. Wyłapywał każde słowo z ust Persa. Lata szkolne, bliscy, kochanka, Linette. Ile zdążył ominąć? Dlaczego jego przyjaciel tyle przed nim ukrywał?
- Zawsze możemy posłać Helenę do magipsychiatry i… podważyć jej wiarygodność – pijane rady Parkinona nie były zbyt pomocne, ale jeśli byłoby trzeba, zrobiłby to dla Avery’ego. Nawet jeśli sam musiałby się przejść do jego kuzyna i go zaszantażować czymś, to wzniósłby to. Wziąłby na klatę. Z drugiej strony, sam też byłby w stanie okłamać narzeczoną Persa, że nic się nie wydarzyło. Byli partnerami w pracy, większość czasu spędzali ze sobą, kłamstwo nie byłoby czymś, do czego Alfred by się nie posunął. Nie można powiedzieć, że Parkinson czuł współczucie. Uchyliłby nieba przyjacielowi, aby wszystko się wyszło na prostą. Wtedy do rąk otrzymał list i zakrztusił się, czytając pierwszą linijkę.
- Małżonku? – prawie krzyknął, zdecydowanie jak na Alfreda powiedział to na tyle głośno, że mogło to ugodzić Perseusa, który przyzwyczajony był do spokojnego głosu balansującego na granicy szeptu. Reszta tekstu była tak bezpośrednia, że Alfred w połowie przestał czytać i pergamin położył na stoliku. Och, co się stało z tą niewinnością kobiet?






If I risk it all,
could You break my fall?

Powrót do góry Go down
Perseus Avery
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery http://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 http://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 http://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych http://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
wiedźmia straż
25
Szlachetna
Kawaler
vicious
vengeful
victorious
6
19
0
0
10
32
3
8
Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Salon   30.01.16 17:42

Sam już nie byłbym w stanie policzyć ile razy w trakcie trwania tej dziwacznej konwersacji moje brwi powędrowały ku górze w wyrazie zdziwienia. Podobnie też było, gdy kolejne słowa Alfreda zabrzmiały tak, jakby bycie członkiem składu głównego Harpii było najgorszą cechą, jaką można było przypisać człowiekowi. Sam uplasowałbym na przykład wzdychanie do Caesara Lestrange'a lub wierzenie kłamliwemu Tristanowi Rosierowi o kilka oczek wyżej na czarnej liście właściwości najmniej pożądanych u potencjalnych przyszłych narzeczonych, ale cóż, siła wyższa i skrzypce, tymczasowo nasza rozmowa miała się kręcić dookoła innej niewiasty, a moje gorzkie żale, zresztą jak zwykle, miały pozostać uwięzione w mojej głowie. Bo przecież nie w sercu. Nigdy nie należałem do grona osób specjalnie wylewnych, większość spraw dotyczących mojej osoby wolałem zachowywać dla siebie, zamiast dzielić się wszystkim i sukcesywnie ograbiać się z resztek prywatności, którą ceniłem sobie niemalże równie wysoko jak wolność. Można więc rzec, że była to sytuacja precedensowa, wszak nigdy wcześniej nie zaistniała potrzeba, bym mniej lub bardziej wnikliwie opisywał swoje romanse i brutalnie wytykał te brzydsze strony swojej kochanki, odradzając przy tym gorliwie przejmowanie jej z mych rąk. Należy przyznać, że cała ta sytuacja była równie niekomfortowa, co absurdalna.
- Szkoda zachodu, to już woda pod mostem - machnąłem lekceważąco ręką, nie chcąc nawet wracać myślami do ciepłych sierpniowych dni przepełnionych bzdurnymi dramatami rodem z mugolskich filmów. Sączyłem bursztynowy trunek, obserwując reakcje Parkinsona, który sięgnął po list i uśmiechając się krótko, bez śladu wesołości, gdy blondyn z wrażenia aż się zakrztusił. Uznałem to za ostateczny dowód tego, że poważnie przemyśli swój stosunek do całej osoby panny McKinnon. Chwilę później jednak z jego ust wydobył się niespodziewanie donośny głos, przyprawiający mnie o nieprzyjemne skrzywienie się.
- Lubi tak mnie nazywać. Najwyraźniej nie jest świadoma tego, że małżeństwo nie podnieca mnie nawet w połowie tak bardzo jak jej. Ważniejsza jest reszta - odpowiedziałem wymijająco, zaskakująco wymijająco jak na dość sporą ilość whisky szumiącej mi coraz głośniej w głowie. Kto wie, najwyraźniej zbyt głęboko zakodowałem sobie konieczność zatrzymania dla siebie wszystkich szczegółów moich relacji z Heleną, by teraz paplać bez opamiętania i wykładać na stół wszystkie, zupełnie zbędne karty. - Masz jeszcze jakieś wątpliwości czy opowiesz mi o tej tajemniczej innej kandydatce? - zapytałem, odchylając się do tyłu na fotelu, gdy Alfred z wyraźnym zniesmaczeniem odłożył list.




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
Alfred Parkinson
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t1679-alfie-parkinson#17486 http://www.morsmordre.net/t1693-magenta#17983 http://www.morsmordre.net/t1694-incendio#17984 http://www.morsmordre.net/f103-gloucestershire-cotswolds-hills-12 http://www.morsmordre.net/t1695-alfred-parkinson#17987
Wiedźma Straż
36
Szlachetna
Żonaty
Cynik i król bez miłości - to tylko tytuły.
10
17
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Salon   03.02.16 21:55

Dalsze dysputy o Helene McKinnon nie miały sensu. Alfred nie miał zamiaru ciągnąc Perseusa za język, nawet jeśli miał wrażenie, że przyjaciel ukrywa niektóre informacje. Gdy podczas męskich spotkań szukało się wymówek w obecności whisky, każdy z nich wiedział, kiedy odpuścić. Nie pracowali ze sobą miesiąca ani roku, aby znać granice. Opowieści o duchach przeszłości zawsze będą cenzurowane. Zapewne nawet sam Avery nie wiedział, jak Alfred męczył się ze swoją świętej pamięci żoną. Był zbyt smarkaty, żeby wtedy rozumieć, o co chodzi w życiu jak na szlachcica przystało. Wszak miał zaledwie trzynaście lat na pogrzebie. A na ślubie… Och, pewnie ledwo zrobił swoje pierwsze korki albo wypowiedział pierwsze słowa. Alfred mimo tej znaczącej różnicy wieku, nie uważał się za tego mądrzejszego i bardziej doświadczonego, a każdą z uwag brał do swojego Parkinsonowego serca. Czy warto było jeszcze raz powiedzieć, jak dziękuje mu za lakoniczny list? Nie, whisky i rozmowy poza tematem potwierdzały jego wdzięczność. Nawet jeśli nie raz i nie dwa zobaczą McKinnon na zebraniu Rycerzy, to przecież żaden z nich nie będzie się krzywo patrzył, prawda? Były zdecydowanie ciekawsze osobniki do obserwacji jak sam Tom czy wyeksponowany dekolt Milburgii. Za dużo alkoholu szalało w głowie Alfreda, więc z łatwością opowiedział o tajemniczej Maire, z którą spotykał się prawie od roku. Nie zapomniał wspomnieć o ich pierwszym spotkaniu, o braniu „korepetycji” z pisania raportów, do dziś niczego się nie nauczył. Jednak końcem wieczoru dla nich okazała się ostatnia wypowiedź Alfreda.
- Nie może jej mieć nikt inny – tym sposobem zapowiedział już zamiar oświadczyn. Nie przeżyłby tego. Nawet jeśli skradł jej zaledwie kilka niewinnych pocałunków, pragnął jej, a skoro musiał znaleźć sobie żonę… Pijany Parkinson kalkulował wszystko, ale dopiero później zrozumie, że ta decyzja nie była rozsądną decyzją. Jako ten starczy i czasami głupszy zakończył ich spotkanie, cmokając niezadowolony, że skończył im się alkohol. Zapewne pijani jak szpadle zasnęli w o to tych fotelach, wypalając co najmniej paczkę papierosów. I po kolejnych szklaneczkach whisky nie była istotna ani McKinnon, ani Bulstrode ani żadna inna kobieta, bo w grę wchodziły tylko filozoficzne dysputy. A gdy ktokolwiek z towarzyszy porusza ten temat, wszyscy wiedzą, że czas zakończyć imprezę. I przygotować eliksir na kaca.
Zt x2






If I risk it all,
could You break my fall?

Powrót do góry Go down
Lilith Greengrass
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1807-lilith-black http://www.morsmordre.net/t2158-sow#32631 http://www.morsmordre.net/t2157-liliy#32628 http://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych http://www.morsmordre.net/t2288-lilith-greengrass
Auror
24
Szlachetna
Panna
Don't mistake my kindness for weakness,
I'll choke you with the same hands I fed you with.
6
12
0
0
3
1
0
3
Metamorfomag
Find someone who knows how to calm your storms.

PisanieTemat: Re: Salon   05.03.16 21:20

|koniec listopada, po urodzinach Persa teheplz

Na ten wieczór czekałam z utęsknieniem. Odliczałam dni, godziny aż w końcu minuty do naszego spotkania, do momentu kiedy wreszcie będę mogła znaleźć się obok niego, zdjąć maskę i być po prostu sobą. Odkąd sięgam pamięcią, Perseus był. Był przy mnie zawsze, od zawsze. Nieważne czy działo się źle czy dobrze, jest kimś na kim zawsze mogę polegać, jedną z niewielu osób której mogę ufać. Przy nim nie musiałam udawać, akceptował mnie ze wszystkimi moimi odchyłami, podobnie z resztą jak ja jego. Kto by pomyślał, że dzień w którym czteroletni Avery zapędził się na moje włości, będzie początkiem wieloletniej znajomości?
Ściskając w dłoni butelkę czerwonego wina, dokładnie takiego jakie piliśmy zawsze, stanęłam przed drzwiami wejściowymi i zapukałam. Zaraz potem w progu stanął dobrze mi znany młodzieniec, obdarowując mnie szerokim uśmiechem; oczywiście, że się cieszył na mój widok, przecież jestem jego najlepszą przyjaciółką! Weszłam więc do środka i z momentem zatrzaśnięcia się za mną drzwi, rzuciłam się na niego, zamykając go w czułym uścisku. Chyba nie był zaskoczony moją wylewnością? Przecież dzielnie znosił ją od dziewiętnastu lat. Swoją drogą, powinnam rozważyć, wręczenie mu medalu czy czegoś podobnego, w wyrazie uznania za jego cierpliwość i chęć trwania przy mnie.
- Stęskniłam się za Tobą. - Wyznałam, uwalniając go z morderczych objęć. - Wiem, że masz tego pod dostatkiem ale nie mogę Cie wiecznie opijać, ze wszystkich zapasów. - Dodałam, wręczając mu, przyniesiony przez siebie trunek. Jak go znam, pewnie już dawno przeznaczył na alkohol osoby pokój (skłonność do alkoholu), jednak wizja naszego wieczoru, nie pozwalała mi przyjść z pustymi rękoma. Od razu też postawiłam sprawę jasno - dzisiaj nikt stąd nie wyjdzie trzeźwy, o ile wyjdzie w ogóle.
Rozebrałam się grzecznie w holu a następnie lekkim krokiem udałam się za moim przyjacielem do salonu. Swoje kroki skierowałam od razu, w stronę sofy. Byłam tu już tyle razy, że nie było sensu wodzić wzrokiem po pomieszczeniu, znałam je na pamięć. Póki co, usiadłam jeszcze jak człowiek, a właściwie dama, zgrabnie zarzucając nogę na nogę, czekając aż Perseus skończy czynić honory.
Patrząc na ilość i częstotliwość pitego przez nas alkoholu, za chwilę będziemy mogli śmiało nazywać się alkoholikami.






And on purpose,
I choose you.

.
Powrót do góry Go down
 

Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Mały salon
» Główny Salon
» Pokój Dzienny - Salon II - Parter
» Salon z kuchnią
» Studio Piercingu i Tatuażu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Nieaktywni :: Posiadłości-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17