Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Aleja Theodousa Traversa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Aleja Theodousa Traversa   26.12.15 0:07

First topic message reminder :

Aleja Theodousa Traversa

Jedna z dłuższych alei, wybrukowana szarą kostką. Pomimo lokalizacji tuż przy samej Tamizie, gdzie odbywają się załadunki i rozładunki towaru, spotkać tu można wiele osób - najczęściej amatorów długi spacerów i charakterystycznego zapachu rzecznej toni. To właśnie tutaj  cumuje Jolly Jelly II, jeden ze statków rodziny Travers. Z portu można się na niego dostać poprzez drewnianą, stabilną kładkę. Z kolei woda przy porcie najczęściej jest dosyć chłodna - chodnik oddzielają od niej ponad metrowe żeliwne słupki, połączone łańcuchem zdobionym w morskie stwory.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Odette Baudelaire
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3715-odette-baudelaire http://www.morsmordre.net/t3724-skrzynka-odetki#67817 http://www.morsmordre.net/t3723-odetka#67806 http://www.morsmordre.net/f268-mole-valley-little-ash-park http://www.morsmordre.net/t3770-odette-baudelaire#69394
śpiewaczka operowa
22
Czysta
Panna
Staniesz w ogniu, ogień zaprószysz,
I od ciebie dom twój się zajmie!
Stleją ściany, sprzęty najdroższe,
A ty z ogniem będziesz się żenił.
10
10
0
5
0
0
8
5
Półwila

PisanieTemat: Re: Aleja Theodousa Traversa   05.06.17 12:55

Co dziwne, mnie też trudno zranić - prędzej można we mnie wywołać współczucie. Tak jak współczuję tamtej biednej kobiecie z domu mody Parkinsonów, która ośmieliła się ze mną rywalizować. A której uwagi miały niby mnie dotknąć, a stało się wręcz przeciwnie. Było mi jej szkoda, gdyż nie dość, że nie odznaczała się żadną urodą, to jeszcze okazała się być ślepa. Straszne. Tak naprawdę ciężko jest dotknąć do żywego kogoś przekonanego o własnej wspaniałości - i chociaż posiadam w swoim życiu dni, w których dostaję załamania, to jednak przez większą część roku jestem do bólu narcystyczna. Tak jak teraz wierzę w swoją nieomylność względem kobiety oraz kradzieży mojego woreczka. To musi być ona, bo któż by inny? Nie widzę wokół nas nikogo, kto mógłby chcieć się pokusić na jego zawartość. Tej rudowłosej niestety przydadzą się pieniądze, przede wszystkim na stylistę. Tylko dalej cierpię, gdyż mogła zwyczajnie poprosić, a ja w swej dobroci pomogłabym jej sypiąc paroma galeonami. Widocznie takim ludziom jest wiecznie mało!
Pytanie o kieszeń rzeczywiście wybija mnie z pantałyku, a po krótkim oglądnięciu sylwetki nieznajomej stwierdzam, że upchnąć mój woreczek w tych kieszeniach mogło być trudno. To z kolei nie trzyma się kupy, no bo skoro go ukradła, to gdzieś musiała go schować, prawda?
- To jakiś inny kieszeń - mruczę już coraz ciszej, coraz mniej przekonana do własnej wizji możliwej kradzieży. Już dawno skończyły mi się argumenty, ale nie mogę teraz pokazać, że to prawda. Nie mogę okazać wątpliwości. Dlatego nieprzerwanie trzymam w dłoni uniesioną na kobietę różdżkę, chociaż powoli zaczynają mi drętwieć palce, a sama ręka zaczyna lekko drżeć.
- Nie odwrócić kota za ogon. Wiedzieć, że ty go mieć - dodaję butnie, czując narastającą złość kiedy ona zarzuca mi tak okropne rzeczy. Nie widzę tego, że ja nie zostaję jej przecież dłużna. Zaślepiona własnym przebiegiem całego zdarzenia nie zauważam oczywistych rzeczy - prawdopodobnie zaraz miotnęłabym jakimś zaklęciem. Dobrze, że tamtego mężczyznę widzę. Kiedy ten podchodzi bliżej, automatycznie kieruję różdżkę w jego stronę. Inkantacja zastyga mi na ustach w momencie, kiedy widzę w jego dłoni moją zgubę. Popatruję się na nich niepewnie, ale szybkim ruchem zabieram woreczek chowając go do torebki.
- Dziękować - mówię do nieznajomego, opuszczając wreszcie różdżkę. I ona zaraz znajduje swoje miejsce w specjalnym schowku. Czarodziej kiwa głową, po czym wymija nas bez dalszych słów. Mi natomiast nie podoba się ton nie-złodziejki; marszczę niezadowolona nosek, bo ma przecież rację.
- Przepraszać - rzucam więc niemrawo, bo do błędu umiem się przyznać, po czym odwracam się na pięcie i szybkim krokiem oddalam się w swoją stronę.

zt.





Powrócę ja -
Patrz, Furia zła,
Przyjdę jakpłomień gorący.
Powrót do góry Go down
Lily MacDonald
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3510-lily-macdonald#61296 http://www.morsmordre.net/t3545-kukulka http://www.morsmordre.net/t3544-zostan-moim-przyacielem#62383 http://www.morsmordre.net/f102-fleet-street-187-9 http://www.morsmordre.net/t3580-lily-macdonald#64284
Iluzjonistka
26
Mugolska
Panna
Creagan an fhithich!
5
13
0
0
0
0
8
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Aleja Theodousa Traversa   08.06.17 21:44

Lily czuła się jakby rozmawiała z upartą pięciolatką, która zwyczajnie nie chce zrozumieć jej słów. Przez chwilę w swojej naturalnej strachliwości zmartwiła się nawet, że może nieznajoma podrzuciła jej woreczek, chcąc sprawić jej kłopoty - dlaczego jednak by miała? Słodki spokój, słodkie czasy, gdy umysł jeszcze nie przeinaczał każdego wydarzenia w potencjalny dramat i cudowna irytacja, która zastępowała w tej chwili lęk, czy może raczej mu po prostu towarzyszyła - bo kłamstwem byłoby stwierdzenie, że MacDonald wcale ta sytuacja nie przeraża.
Rozmiary człowieka nie mają znaczenia, gdy w dłoni trzyma różdżkę. Czyż nie przekonała się już o tym dość boleśnie i to całkiem niedawno? Nie chciała jednak teraz o tym myśleć, gotowało się w niej od złości i poddenerwowania, zaczynała na prawdę martwić się, że za chwilę ktoś podejdzie lub wezwie policję faktycznie zarzucając jej kradzież - co było absolutnym absurdem. Już nawet nie wiedziała, co mogłaby powiedzieć na dalsze upieranie się ze strony blondyneczki, gdy znalazł się przy nich nieznajomy mężczyzna, by zaraz wyjaśnić całą sprawę. Trzeba przyznać, wyraz twarzy Francuzeczki był całkiem satysfakcjonujący.
Widząc, jak różdżka pomału opada, kierując się w jednej chwili w stronę chodnika, by zaraz zniknąć w odmętach torebki razem z woreczkiem, Lily odetchnęła cicho. Kryzys zażegnany.
Mężczyzna jeszcze na chwilę na nie spojrzał, najpewniej lekko zdezorientowany faktem, że jedna z rozmawiających kobiet jeszcze sekundę temu trzymała uniesioną różdżkę, widząc jednak że i ta znajduje swoje miejsce w specjalnej kieszonce, odszedł w swoją stronę najpewniej postanawiając nie wtrącać się w to, co musiało tutaj zajść.
Niezadowolenie nieznajomej natomiast wcale Lily nie przeszkadzało. W chwili, kiedy ta przestała jej grozić w każdym razie i oskarżać, a sama MacDonald mogła poczuć ulgę. Nawet, jeśli to słowo sprawia jej tyle problemu, a może wręcz tym bardziej, powinna je wypowiedzieć.
Więcej MacDonald nie oczekiwała - bo i cóż by miała? Usatysfakcjonowana skinęła więc jedynie głową, przez sekundę zaledwie patrząc jak dziewczę szybko odchodzi, by zaraz ruszyć w swoją stronę.

zt.




Maybe I'm scared because you mean more to me than
any other person.

Powrót do góry Go down
 

Aleja Theodousa Traversa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

 Similar topics

-
» Aleja Kwitnących Wiśni
» Aleja czterech króli
» Kwiatowa Aleja
» Aleja sfinksów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dzielnica portowa :: Magiczny port-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17