Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Aleja Theodousa Traversa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Aleja Theodousa Traversa   26.12.15 0:07

First topic message reminder :

Aleja Theodousa Traversa

Jedna z dłuższych alei, wybrukowana szarą kostką. Pomimo lokalizacji tuż przy samej Tamizie, gdzie odbywają się załadunki i rozładunki towaru, spotkać tu można wiele osób - najczęściej amatorów długi spacerów i charakterystycznego zapachu rzecznej toni. To właśnie tutaj  cumuje Jolly Jelly II, jeden ze statków rodziny Travers. Z portu można się na niego dostać poprzez drewnianą, stabilną kładkę. Z kolei woda przy porcie najczęściej jest dosyć chłodna - chodnik oddzielają od niej ponad metrowe żeliwne słupki, połączone łańcuchem zdobionym w morskie stwory.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Odette Baudelaire
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3715-odette-baudelaire http://www.morsmordre.net/t3724-skrzynka-odetki#67817 http://www.morsmordre.net/t3723-odetka#67806 http://www.morsmordre.net/f268-mole-valley-little-ash-park http://www.morsmordre.net/t3770-odette-baudelaire#69394
śpiewaczka operowa
22
Czysta
Panna
Staniesz w ogniu, ogień zaprószysz,
I od ciebie dom twój się zajmie!
Stleją ściany, sprzęty najdroższe,
A ty z ogniem będziesz się żenił.
10
10
0
5
0
0
8
5
Półwila

PisanieTemat: Re: Aleja Theodousa Traversa   05.06.17 12:55

Co dziwne, mnie też trudno zranić - prędzej można we mnie wywołać współczucie. Tak jak współczuję tamtej biednej kobiecie z domu mody Parkinsonów, która ośmieliła się ze mną rywalizować. A której uwagi miały niby mnie dotknąć, a stało się wręcz przeciwnie. Było mi jej szkoda, gdyż nie dość, że nie odznaczała się żadną urodą, to jeszcze okazała się być ślepa. Straszne. Tak naprawdę ciężko jest dotknąć do żywego kogoś przekonanego o własnej wspaniałości - i chociaż posiadam w swoim życiu dni, w których dostaję załamania, to jednak przez większą część roku jestem do bólu narcystyczna. Tak jak teraz wierzę w swoją nieomylność względem kobiety oraz kradzieży mojego woreczka. To musi być ona, bo któż by inny? Nie widzę wokół nas nikogo, kto mógłby chcieć się pokusić na jego zawartość. Tej rudowłosej niestety przydadzą się pieniądze, przede wszystkim na stylistę. Tylko dalej cierpię, gdyż mogła zwyczajnie poprosić, a ja w swej dobroci pomogłabym jej sypiąc paroma galeonami. Widocznie takim ludziom jest wiecznie mało!
Pytanie o kieszeń rzeczywiście wybija mnie z pantałyku, a po krótkim oglądnięciu sylwetki nieznajomej stwierdzam, że upchnąć mój woreczek w tych kieszeniach mogło być trudno. To z kolei nie trzyma się kupy, no bo skoro go ukradła, to gdzieś musiała go schować, prawda?
- To jakiś inny kieszeń - mruczę już coraz ciszej, coraz mniej przekonana do własnej wizji możliwej kradzieży. Już dawno skończyły mi się argumenty, ale nie mogę teraz pokazać, że to prawda. Nie mogę okazać wątpliwości. Dlatego nieprzerwanie trzymam w dłoni uniesioną na kobietę różdżkę, chociaż powoli zaczynają mi drętwieć palce, a sama ręka zaczyna lekko drżeć.
- Nie odwrócić kota za ogon. Wiedzieć, że ty go mieć - dodaję butnie, czując narastającą złość kiedy ona zarzuca mi tak okropne rzeczy. Nie widzę tego, że ja nie zostaję jej przecież dłużna. Zaślepiona własnym przebiegiem całego zdarzenia nie zauważam oczywistych rzeczy - prawdopodobnie zaraz miotnęłabym jakimś zaklęciem. Dobrze, że tamtego mężczyznę widzę. Kiedy ten podchodzi bliżej, automatycznie kieruję różdżkę w jego stronę. Inkantacja zastyga mi na ustach w momencie, kiedy widzę w jego dłoni moją zgubę. Popatruję się na nich niepewnie, ale szybkim ruchem zabieram woreczek chowając go do torebki.
- Dziękować - mówię do nieznajomego, opuszczając wreszcie różdżkę. I ona zaraz znajduje swoje miejsce w specjalnym schowku. Czarodziej kiwa głową, po czym wymija nas bez dalszych słów. Mi natomiast nie podoba się ton nie-złodziejki; marszczę niezadowolona nosek, bo ma przecież rację.
- Przepraszać - rzucam więc niemrawo, bo do błędu umiem się przyznać, po czym odwracam się na pięcie i szybkim krokiem oddalam się w swoją stronę.

zt.




Powrócę ja - patrz, Furia zła,
Przyjdę jak
płomień gorący.
Powrót do góry Go down
Lily MacDonald
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3510-lily-macdonald#61296 http://www.morsmordre.net/t3545-kukulka http://www.morsmordre.net/t3544-zostan-moim-przyacielem#62383 http://www.morsmordre.net/f102-fleet-street-187-9 http://www.morsmordre.net/t3580-lily-macdonald#64284
Iluzjonistka
26
Mugolska
Panna
Creagan an fhithich!
5
13
0
0
0
0
8
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Aleja Theodousa Traversa   08.06.17 21:44

Lily czuła się jakby rozmawiała z upartą pięciolatką, która zwyczajnie nie chce zrozumieć jej słów. Przez chwilę w swojej naturalnej strachliwości zmartwiła się nawet, że może nieznajoma podrzuciła jej woreczek, chcąc sprawić jej kłopoty - dlaczego jednak by miała? Słodki spokój, słodkie czasy, gdy umysł jeszcze nie przeinaczał każdego wydarzenia w potencjalny dramat i cudowna irytacja, która zastępowała w tej chwili lęk, czy może raczej mu po prostu towarzyszyła - bo kłamstwem byłoby stwierdzenie, że MacDonald wcale ta sytuacja nie przeraża.
Rozmiary człowieka nie mają znaczenia, gdy w dłoni trzyma różdżkę. Czyż nie przekonała się już o tym dość boleśnie i to całkiem niedawno? Nie chciała jednak teraz o tym myśleć, gotowało się w niej od złości i poddenerwowania, zaczynała na prawdę martwić się, że za chwilę ktoś podejdzie lub wezwie policję faktycznie zarzucając jej kradzież - co było absolutnym absurdem. Już nawet nie wiedziała, co mogłaby powiedzieć na dalsze upieranie się ze strony blondyneczki, gdy znalazł się przy nich nieznajomy mężczyzna, by zaraz wyjaśnić całą sprawę. Trzeba przyznać, wyraz twarzy Francuzeczki był całkiem satysfakcjonujący.
Widząc, jak różdżka pomału opada, kierując się w jednej chwili w stronę chodnika, by zaraz zniknąć w odmętach torebki razem z woreczkiem, Lily odetchnęła cicho. Kryzys zażegnany.
Mężczyzna jeszcze na chwilę na nie spojrzał, najpewniej lekko zdezorientowany faktem, że jedna z rozmawiających kobiet jeszcze sekundę temu trzymała uniesioną różdżkę, widząc jednak że i ta znajduje swoje miejsce w specjalnej kieszonce, odszedł w swoją stronę najpewniej postanawiając nie wtrącać się w to, co musiało tutaj zajść.
Niezadowolenie nieznajomej natomiast wcale Lily nie przeszkadzało. W chwili, kiedy ta przestała jej grozić w każdym razie i oskarżać, a sama MacDonald mogła poczuć ulgę. Nawet, jeśli to słowo sprawia jej tyle problemu, a może wręcz tym bardziej, powinna je wypowiedzieć.
Więcej MacDonald nie oczekiwała - bo i cóż by miała? Usatysfakcjonowana skinęła więc jedynie głową, przez sekundę zaledwie patrząc jak dziewczę szybko odchodzi, by zaraz ruszyć w swoją stronę.

zt.




Maybe I'm scared because you mean more to me than
any other person.

Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Aleja Theodousa Traversa   29.11.17 22:47

Naprawa magii

Tu także w wyniku rozładowania magii zapanował istny chaos - moc magiczna była niestabilna, niebezpieczna. Choć za dnia Ministerstwo nie dopuszczało nikogo w pobliże okolic, w których magia szalała najbardziej, ministerialne próby zaprowadzania porządku kończyły się klęską. Nie minęło parę dni, gdy czarodzieje zaczęli zastanawiać się, czy aby na pewno Ministerstwo chce, aby magia została doprowadzona do porządku - postanowili więc wziąć to w swoje ręce.

Odkąd Ministerstwo Magii oznaczyło to miejsce jako niebezpieczne, pojawienie się w nim mogło grozić aresztowaniem przez Oddział Kontroli Magicznej. Do czasu uspokojenia się magii nie można rozgrywać tu wątków innych niż te polegające na jej naprawie.

Opis okoliczności
Pogrążający się w chaosie Londyn zmagał się ze skutkami zaburzeń magii, magiczny port jednak nie opustoszał, a na alejach niewiele uległo zmianie, choć i to miejsce nie uchroniło się przed anomaliami. Tafla Tamizy pozostawała nieskazitelnie gładka dopóki jakiś przechodzień nie postanowił zmącić jej wrzucając doń resztki suchego chleba. Wtedy wokół unoszącego się na powierzchni pokarmu pojawiały się coraz wyraźniejsze i większe kręgi, aż w końcu znikał w głębi toni. Zwykle za mącenie wody odpowiadały dzieci, czasem również zapijaczeni podróżnicy, którzy myląc kierunki rzucali butelkami gdzie popadnie. To właśnie oni od wybuchu magii stali się najczęstszymi ofiarami trudnych do wyjaśnienia wypadków, lecz nikt nie interesował się ich losem. Po kilku dniach ciało znajdywano wiele metrów dalej, zaplątane w sieci i liny, uznawano więc, że ostatnie zdarzenia silnie wpłynęły na wzrost alkoholizacji londyńskiego marginesu. Niestety, upijających się w pobliskich barach czarodziejskich żeglarzy aktualne wydarzenia nie przerażały bardziej niż innych, a za nietypowe wypadki odpowiadały anomalie, które w końcu zdołano rozpoznać i uznać za zagrożenie dla wszystkich przebywających w porcie czarodziejów. Ministerstwo zamknęło Aleję Traversa, gdy dowiedziono, że za ostatnie wypadki odpowiadają zaczarowane liny, które atakowały przechodniów, a także pracowników ministerstwa, którzy podjęli się próby ujarzmienia niepoddających się kontroli cum.

Etap I
Przedostanie się na statek, który został przycumowany do brzegu i próba ustabilizowania magii wymagała przejścia przez Aleję Traversa, a gdy tylko czarodzieje znaleźli się bliżej brzegu, czarodziejskie liny wystrzeliły w ich kierunku pętając ich stopy i przewracając na ziemię. Szybko ciągnęły czarodziejów w kierunku toni, planując wciągnąć ich pod wodę.

Wymaganie: Rzucenie zaklęcia Diffindo przez każdego z czarodziejów w celu uwolnienia się z pętających supłów.

Porażka będzie wiązać się z przeciągnięciem czarodzieja po kostce, przez drewniane beczki i skrzynie — wędrówka zakończy się na brzegu, gdzie liny czując opór puszczą. W wyniku tej niekontrolowanej i bolesnej podróży traci 20 punktów żywotności.

Walka
Przed rozpoczęciem kolejnego etapu należy odczekać co najmniej 24h. W tym czasie do lokacji może przybyć kolejna (wyłącznie jedna) grupa chcąca ją przejąć, by naprawić magię na sposób inny, niż miała być naprawiona dotychczas.

Walka odbywa się zgodnie z forumową mechaniką oraz z arbitrażem mistrza gry do momentu, w którym któraś z grup zdecyduje się na ucieczkę bądź nie będzie w stanie prowadzić dalszej walki.

Etap II
Wymaganie: ST ujarzmienia magii jest równe 120, a sposób obliczania otrzymanego wyniku zależny jest od wybranej metody naprawiania magii.

Uwaga - jeżeli postać posiada zerowy poziom biegłości organizacji, mnoży statystykę nie razy 0, a razy ½. W przypadku liczb nieparzystych wynik zaokrągla się do góry.

W metodzie neutralnej każdy gracz uzyskuje wynik o wartości k100+Z; wyniki obu graczy sumuje się i tę sumę należy przyrównać do wymaganego ST.

W metodzie Rycerzy Walpurgii każdy gracz uzyskuje wynik o wartości k100+(CM * poziom biegłości organizacji); wyniki obu graczy sumuje się i tę sumę należy przyrównać do wymaganego ST.

W metodzie Zakonu Feniksa każdy gracz uzyskuje wynik o wartości k100+(OPCM * poziom biegłości organizacji); wyniki obu graczy sumuje się i tę sumę należy przyrównać do wymaganego ST.

Etap III
W wyniku naprawiania magii przez cały teren przeszła dziwna fala energii, która wzburzyła Tamizą, powodując na niej wysokie fale, szyby w oknach zadrżały, pojedyncze butelki pękły i posypały się wzdłuż ulicy. Ten przedziwny ładunek ściągnął do portu dwóch podchmielonych wilków morskich, którzy widząc czarodziejów na zamkniętym przez ministerstwo terenie, poczuli dreszczyk emocji, który sprowokował ich do dalszych działań. Nie zamierzali jednak wydać czarodziejów, którzy próbowali ustabilizować energię, wręcz przeciwnie. Zamierzali się przyłączyć, choć nie wiedzieli do czego i jak, a ich kiepski stan zdradzały odwrotnie trzymane różdżki i ciche bekanie.

Wymaganie: ST wygonienia zapijaczonych starców, którzy mogli wyrządzić więcej szkód niż pożytku wynosi 60. Do rzutu należy dorzucić bonus biegłości zastraszanie.

Porażka w „negocjacjach” wiąże się z rzuceniem zaklęcia Bombarda Maxima przez jednego z pijanych czarodziejów. Ponieważ celował w siebie, zaklęcie z bliska uderzy w niego z ogromną siłą i odrzuci go w tył, przewracając przy tym czarodzieja i odbierając mu 170 punktów żywotności. W wyniku upadku starzec ginie na miejscu. Porażka w negocjacjach drugiego czarodzieja sprowokuje szybko trzeźwiejącego kompana do ataku, który poprawnie trzymaną już różdżką rzuci Everte Stati i wypchnie czarodzieja do Tamizy. Jeśli nie posiada biegłości: pływanie, traci 200 punktów żywotności.



Powrót do góry Go down
Sigrun Rookwood
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t5310-sigrun-rookwood http://www.morsmordre.net/t5379-listy-do-sigrun#121534 http://www.morsmordre.net/t5378-sigrun http://www.morsmordre.net/f100-harrogate-skala http://www.morsmordre.net/t5381-sigrun-n-rookwood#121544
Brygadzistka
27
Czysta
Wdowa
I am the w a r
you can never win

10
5
0
0
5
15
10
4
Metamorfomag
 too dead to die

PisanieTemat: Re: Aleja Theodousa Traversa   26.12.17 15:29

19 VI

Powietrze przesycone solą brutalnie wdzierało się w nozdrza, drażniąc zmysły wonią morza i ryb. Nienawidziła ryb: cuchnęły i nawet nie były smaczne. Żadnego z nich pożytku. Nad magicznym portem w Londynie rozpościerał się zmierzch; niebo ciemniało, lecz trudno było dostrzec gwiazdy, światła miasta tworzyły na nim pomarańczową łunę. Wciąż było nienaturalnie zimno. Minęła połowa czerwca, a Londyn przykrywała pierzyna śniegu, na toni Tamizy leniwie dryfowała kra; mroźne powietrze szczypało Rookwood w blade policzki.
Zjawiła się w porcie, można rzec nieosobiście, jako nie Sigrun, lecz obca, bezimienna kobieta. Wciąż wysoka i zwinna, lecz o innej twarzy: ani ładnej, ani brzydkiej, absolutnie przeciętnej. Ciemnobrązowe włosy okalały miękko twarz, ścięte na pazia. Jedynie oczy pozostały wciąż te same: butne i zimne, barwy brudnego brązu. Kroczyła nieśpiesznie u boku Ignotusa, pół kroku za nim, tak jak zawsze paląc papierosa, zimno w niczym jej nie przeszkadzało. Prawą dłoń trzymała w kieszeni futrzanego kożucha, zaciśniętą na różdżce. Szli w milczeniu, nie spotkali się tu wszak towarzysko (a szkoda), nie jako kochankowie, lecz słudzy Czarnego Pana: najważniejsze było zadanie, które przed nimi stało.
Nie widziała najmniejszego problemu w złamaniu zakazu Ministerstwa Magi, przekroczeniu granicy, którą postawiono; pewna część Alei Traversa stała się dla czarodziejów niebezpieczna i wciąż nikt nad morderczymi linami zapanować nie potrafił. Zazwyczaj była pełna przechodniów i spacerowiczów, złaknionych morskiego powietrza i wątpliwej przyjemności ze słuchania mew, lecz teraz skrzeczały już tylko one, a pod stopami skrzypiał śnieg.
-Ryby pozdychały, czy co, że tak kurewsko cuchnie - mruknęła niezadowolona, rzucając niedopałek na ziemię, nie musiała nawet gasić go butem, zniknął w zaspie śniegu.
Rozejrzała się czujnie, czy aby na pewno są sami, po czym jęła zbliżać się w kierunku brzegu i choć wiedziała, co im grozi, była zaskoczona tym z jaką szybkością pomknęły ku niej liny. Nie zdążyła uskoczyć, ani się cofnąć. Liny oplotły się wokół jej nóg, ciągnąc ją ku ciemnej, zimnej toni z niewiarygodną siłą.
Z kieszeni wydobyła różdżkę, kierując jej kraniec na liny i warknęła z mocą: -Diffindo!
Wizja kąpieli w morzu w taką pogodę nie była szczególnie przyjemna.






śmierć aurorom, przez których kolejne dobre czarnoksiężnikioglądają świat zza krat
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Aleja Theodousa Traversa   26.12.17 15:29

The member 'Sigrun Rookwood' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 13

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Ignotus Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1112-ignotus-mulciber http://www.morsmordre.net/t1438-listy-ignacego-vitkowskiego#12506 http://www.morsmordre.net/t1377-ignasiowo-vitkowe#10929 http://www.morsmordre.net/f272-smiertelny-nokturn-34-2 http://www.morsmordre.net/t4143-ignotus-mulciber#82512
pośrednik nielegalnych transakcji
51
Czysta
Kawaler
You’ll find my crown on the head of a creature
And my name on the lips of the dead
10
16
0
0
0
30
1
1
Czarodziej
pozdrawiam i wielbię mój wiek, mego stwórcę i mistrza

PisanieTemat: Re: Aleja Theodousa Traversa   27.12.17 0:09

Idąc przyglądałem się Sigrun popalającej papierosa z mojej paczki. Odkąd ją poznałem musiałem mieć przynajmniej trzy przy sobie, jedna kończyła się zdecydowanie za szybko. Rookwood oczywiście nie wyglądała jak ona, blond włosa brygadzistka, zamiast tego przywdziewając krótkie, brązowe włosy, na których temat nie odezwałem się nawet słowem. W pewien sposób oswoiłem się z myślę, że nie zamierza ukazywać swojej twarzy częściej niż to wskazane. Nie żeby mi się to podobało, służenie Czarnemu Panu nie powinno odbywać się zza maski. Zwłaszcza, gdy wiązało się z zadaniem w rzeczywistości niebędącym zagrożeniem. Nie odezwałem się jednak nawet słowem akceptując fakt, że On najwyraźniej nie miał nic przeciwko. Poczęstowałem sigrun jedynie papierosem zamiast powitania, a potem wspólnie, ramię w ramię ruszyliśmy na miejsce, w którym szaleć miała anomalia.
- Do tej twarzy nie pasuje taki język - mruknąłem jedynie, odrobinę tylko przekornie, w rzeczywistości stwierdzając fakt. Jakiegokolwiek wyglądu by akurat nie przybrała, każdy wyglądał grzeczniej niż prawdziwe oblicze pani Rookwood. Nie żeby mi to przeszkadzało. Ceniłem sobie szczerość na tyle, by lubić patrzeć w jej prawdziwą twarz. I zdawałem sobie sprawę, że i ona doskonale o tym wiedziała. Drażnił mnie naturalnie fakt, że pomimo tego wolała ubierać maski. Powstrzymałem się przed włożeniem na twarz własnej, bezdusznej twarzy śmierciożercy otrzymanej od Czarnego Pana. Uznałem jednak, że przypominanie Sigrun o różnicy w hierarchii, z której zdawała sobie doskonale sprawę było bezcelowe, a nikogo innego moje oblicze nie interesowało. Szedłem więc mając własną twarz na widoku i okazywałem swoje umiarkowane niezadowolenie jedynie milczeniem. W gruncie rzeczy nie przeszkadzało mi to a tyle, bym chciał poruszać temat jej zdecydowanie za częstych zmian wyglądu. Paliłem swojego papierosa idąc obok niej nieco rozbawiony faktem, że tak starannie kryje się z własną tożsamością. Przyglądałem się, gdy wyciągnęła różdżkę i przymierzała się do zaklęcia. Kobiety z różdżkami, skupione na czarowaniu i niczym innym wyglądały niezwykle. Odkąd wyszedłem z Tower stanowiły chyba mój ulubiony widok.
- Diffindo - poprawiłem po Sigrun zupełnie niezainteresowany faktem, że jej się nie powiodło. Magia była wszak kapryśna, szczególnie przy anomaliach.




Death and danger do not have to
come with trappings.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Aleja Theodousa Traversa   27.12.17 0:09

The member 'Ignotus Mulciber' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 98

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Sigrun Rookwood
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t5310-sigrun-rookwood http://www.morsmordre.net/t5379-listy-do-sigrun#121534 http://www.morsmordre.net/t5378-sigrun http://www.morsmordre.net/f100-harrogate-skala http://www.morsmordre.net/t5381-sigrun-n-rookwood#121544
Brygadzistka
27
Czysta
Wdowa
I am the w a r
you can never win

10
5
0
0
5
15
10
4
Metamorfomag
 too dead to die

PisanieTemat: Re: Aleja Theodousa Traversa   28.12.17 1:00

Nigdy nie wyparłaby się Tego, którego uznała za swego Pana; wstąpiła w szeregi jego sług i zamierzała spełniać swe powinności. Ani jej rodzina, ani sama Sigrun nigdy nie kryli się z wrogością wobec mugoli, z umiłowaniem idei czystej krwi. Jeśli tylko zaszłaby taka potrzebna, śmiało i bez zawahania wkroczyłaby wszędzie jako ona. Przekonana jednak była, że niejednokrotnie lepiej dmuchać na zimne. Praca w Ministerstwie Magii była dlań ważna nie przez pieniądze, czy pozycję, jaką zajmowała w społeczeństwie, lecz postrzegała ją przez pryzmat pozyskiwania informacji. Informacji przydatnych dla ich wspólnej sprawy. Im mniej przyciągała do siebie uwagi jako Sigrun Rookwood, Brygadzistka, tym lepiej. Przyłapanie jej osoby w miejscu, gdzie obowiązywał zakaz wstępu, nałożony przez Ministerstwo, byłoby źle widziane. Zdecydowanie lepiej przyda się w Ministerstwie jako szpieg, a nie bezrobotna.
-W każdej innej twarzy coś Ci nie pasuje - odpowiedziała mu Sigrun; większość mężczyzn nie posiadałaby się na jego miejscu z radości, mając jedną kochankę, lecz metamorfomaga - mógł mieć taką kobietę, jaką tylko zechciał, a mimo wszystko wolał oglądać szczere i nie aż tak piękne oblicze -Nawet Adeline Ci zbrzydła - dodała uszczypliwie, pół żartem.
Bardzo często balansowała na krawędzi, wysuwając za nią całą stopę, a nie tylko duży palec, jednakże nie można było powiedzieć, że nie zna swego miejsca w szeregach Czarnego Pana; przed laty należała do jego wąskiego grona szkolnych przyjaciół, lecz to był ponad dekadę temu i nie miało nic wspólnego z obecnym stanem rzeczy. Rookwood była kobieta butną i arogancką, lecz nie była głupia jak gumochłon - szacunek i pozycję zdobywa się czynami, których dopiero miała dokonać. Nie wątpiła w swe umiejętności - i może to był błąd.
Liny z nią zwyciężyły.
Diffindo, choć udane, chybiło, pomknęło gdzieś w bok, zwinna lina z zaskakującą łatwością umknęła promieniowi. Liny zacisnęły się wokół kostek Rookwood i pociągnęły; zachwiała się, straciła równowagę i ciągnięta przez sznury wylądowała na ziemi, boleśnie obijając kość ogonową. Poczuła zimno na dupie, ale to było nic w porównaniu z tym, co ją po chwili spotkało: sznury targały jej wysokie, gibkie ciało, nie zważając na beczki i skrzynie. W którymś momencie uderzyła nosem w drewno i poczuła ciepłą, lepką juchę na ustach. Ściskała palce na różdżce, lecz tak ją miotało we wszystkie strony, że widziała przed oczyma jedynie biało-żołto-ciemne plany - najpewniej odcięłaby sobie nogę, przy kolejnej próbie rzucenia zaklęcia. Starała się nie wrzeszczeć, zaciskała zęby, znosząc w milczeniu swoje upokorzenie - i tak już narobiła sobie przed Mulciberem wstydu.
Psychicznie przygotowywała się już na kąpiel w zimnej, morskiej toni, lecz uścisk wokół jej kostek jął słabnąć. Zatrzymała się na brzegu, kilka cali od wody.


| zt x2






śmierć aurorom, przez których kolejne dobre czarnoksiężnikioglądają świat zza krat
Powrót do góry Go down
 

Aleja Theodousa Traversa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

 Similar topics

-
» Aleja Kwitnących Wiśni
» Aleja czterech króli
» Kwiatowa Aleja
» Aleja sfinksów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dzielnica portowa :: Magiczny port-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18