Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Douglas Jones

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Douglas Jones
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t2023-douglas-jones http://www.morsmordre.net/t2037-poczta-douga http://www.morsmordre.net/t2035-douglas http://www.morsmordre.net/f206-horizont-alley-18-5 http://www.morsmordre.net/t2187-douglas-jones#33292
szukający Os z Wimbourne
25
Półkrwi
Kawaler
sił mi brak i już nie chcę
nic wiedzieć, mam mętlik
w mojej małej głowie
0
0
0
0
10
5
26
25
Czarodziej

PisanieTemat: Douglas Jones   04.01.16 19:03


Douglas Arthur Jones

Data urodzenia: 18 V 1931
Nazwisko matki: Goyle
Miejsce zamieszkania: zagracona kawalerka w Londynie
Czystość krwi: półkrwi
Status majątkowy: średniozamożny
Zawód: szukający Os z Wimbourne
Wzrost: 178 centymetrów
Waga: 82 kilogramy
Kolor włosów: blond
Kolor oczu: błękit czystego nieba
Znaki szczególne: przydługie włosy, czarujący uśmiech, zniszczone dłonie pełne otarć i pęcherzy


Odkąd pamiętał, miał problemy z panowaniem nad emocjami. Jego starszy brat, Connor (miał gęste brwi, burzliwe spojrzenie i zbyt często zaciskał dłonie w pięści), zdawał się tego nie rozumieć; otwarcie drwił z pięcioletniego Douglasa, kiedy w jego jasnych oczach drżały łzy bezradności, a matka załamywała ręce, nie wiedząc, jak oduczyć synów agresji. Brakowało silnej ręki jej męża, ale ten całe dnie spędzał w pracy, a sporadyczne doprowadzanie do porządku podniesionym głosem nie starczyło, by wyplenić najgorsze nawyki. Ale byli szczęśliwi - tak bardzo, jak może być czteroosobowa rodzina mieszkająca w biednej dzielnicy na obrzeżach Londynu, żyjąca tylko i wyłącznie z niewysokiej pensji pana Jonesa całe dnie harującego za marne grosze jako barman w pobliskim pubie.

Jego pierwsza dotkliwa, brutalna bójka z bratem miała miejsce w dzień rozpoczęcia szkoły - odległe mury Hogwartu zdawały się już na wyciągnięcie ręki - i właśnie wtedy Connor złamał mu nos. Ojciec, który kiedyś poznał podstawy magii uzdrowicielskiej, niezgrabnie zatamował krwotok, ale nie było czasu udać się do Munga. Rodzice wpakowali więc synów do pociągu, machając do nich do momentu, gdy zniknęli z pola widzenia. Douglas siedział w przedziale w milczeniu, wpatrując się w obrazy przemykające za brudnym oknem i mimowolnie przysłuchując się rozmowom; były zabawne, prowadzone przez mozaikę przeróżnych charakterów. Nie wtrącał się. W końcu zawsze wolał milczenie.

Podczas wielkiej uczty zapamiętano go jako chudego, jasnowłosego chłopca o nogach jak tyczki, którego nos był dziwnie przekrzywiony, opuchnięty i wyjątkowo garbaty. Tiara Przydziału odrobinę się wahała, penetrując jego myśli, obawy, marzenia i cele (Douglasowi zdawało się, że nie posiadał żadnych) i w końcu krzyknęła - Slytherin. Ale jemu zdawało się, że w jej głosie dosłyszał coś na kształt niepewności. I ta niepewność towarzyszyła mu przez kolejne lata, gdy stronił od towarzystwa, przemykając niezauważony przez szkolne korytarze i skrywając wątpliwości za kurtyną zbyt długich, jasnych włosów, których nigdy nie chciał ściąć. Do trzeciej klasy cierpliwie znosił drwiny czystokrwistych paniczyków (którzy bardziej zasługiwali na miano śmierdzących gnomich bobków), przelewając złość i bezradność wraz z atramentem na pożółkły pergamin, ale w końcu wybuchł i pięść pierwszy raz poszła w ruch. Wiedział, że nie mógł liczyć na magię, bo ta w jego dłoniach zdawała się być kapryśna - ale mimo to, choć może nie zyskał szacunku, zyskał błogi spokój. Względne życie towarzyskie rozpoczął niedługo później; nie wiedział, co popchało go na pierwszy trening Quidditcha, ale szybko z ławki rezerwowych pofrunął na boisko. Tylko w ten sposób mógł pożytkować energię i złość, która rozsadzała go od środka.

Z czasem zaczął się uśmiechać. Wygrywać mecze. Lepiej się uczyć. Odkrył własną fascynację transmutacją i właśnie na niej się skupiał - na niej i treningach, które pochłaniały cały jego wolny czas, jego myśli i sny. Z początku próbował sił jako ścigający, ale kolekcja zbiegów okoliczności (lub uśmiech przychylnego losu?) uniemożliwiła dalszą grę szukającego. Na treningu zajął jego miejsce... i złapał złotego znicza w kilka minut, zaskakując wszystkich, a najbardziej samego siebie. Nie brylował jednak w towarzystwie, bo nigdy tego nie chciał - wrodzone przekonanie, że obnoszenie się z emocjami jest słabością spowodowało, że nie wyrażał swojej opinii, przechodząc przez życie jako milczący obserwator patrzący na wszystko z boku. Nie pomagała też jego wątpliwa krew, której czystość była jedną z głównych wartości w Domu Węża; przez siedem lat spędzonych w murach Hogwartu po prostu nie wychylał się, czasem wdając się w bójki, czasem doprowadzając do zapłonu starych mebli, ale większe problemy zdawały się go unikać - tak samo jak co niektórzy rówieśnicy o słabszych nerwach.

Zakończył szkołę z wyjątkowo miernymi wynikami, a jedynym przedmiotem, z którego otrzymał ocenę będącą powyżej przeciętnej okazała się transmutacja. Ale już wtedy wiedział, że czekała na niego kariera sportowa - jego wyczyny na boisku nie mogły zostać niezauważone i tuż po szkole wylądował na ławce rezerwowych Os z Wimbourne; tkwił tam półtorej roku, występując na meczach raczej sporadycznie, ale i tak dając z siebie wszystko na morderczych treningach. Kiedy poprzedni szukający odszedł na przymusową emeryturę (zbyt bliskie spotkanie z tłuczkiem odbiło się na jego sprawności psychofizycznej), kariera Douglasa wreszcie nabrała tempa - miał niecałe dwadzieścia lat, gdy pierwszy raz skandowano jego imię, po tym jak udało mu się wyjątkowo szybko pochwycić złotego znicza.

Odcinał się od rodziny, przestając odpisywać na listy; o śmierci matki dowiedział się przypadkiem, kiedy przelotem odwiedził go Connor, by wręczyć mu zaproszenie na własny ślub. Nie pojawił się na nim, nie interesowało go życie miłosne jego brata, nie przejmował się ich chorowitym synem, który przyszedł na świat rok później. Nie przejmował się również poddenerwowanymi podszeptami, które czasem dobiegały jego uszu; nie myślał o wojnie, nie zastanawiał się nad polityczną burzą, która kłębiła się im wszystkim nad głowami. Odcinał się od przeszłości, uparcie wierząc, że ta ograniczała go, trzymała w miejscu, nie pozwalając dotrzeć do apogeum szczęścia, którego uparcie szukał, lecz to wciąż wymykało mu się spomiędzy palców.

W jego życiu pojawiły się pierwsze substancje odurzające, a przez rozpadającą się kawalerkę na strychu starej kamienicy przewinęło się tak wiele kobiet, że zaczął mylić ich imiona. Jedna z nich zdawała mu się najważniejsza - to właśnie z Abigail przemykał przez ciemniejszą stronę Londynu, błądząc wśród korytarzy nokturnowych uliczek i zdobywając wiedzę o magii, której istnienia nigdy nawet nie podejrzewał. Wspólnie przez długie miesiące zatapiali się w mrocznych woluminach, testowali własne granice i progi bólu innych żywych istot; choć Jones nigdy nie odnajdywał przyjemności w magii, najczarniejsza z jej dziedzin zdawała się hipnotyzować, mamić zmysły, zachęcać do coraz bardziej bezmyślnego zagłębiania się w jej tajniki. Długa fascynacja czarami czyniącymi realną krzywdę wyblakła, kiedy jego ukochana zniknęła - ale gdy to uczyniła, nie wylewał łez, nie żalił się i nie zapijał smutków; nie odczuł jej nieobecności, zachłystując się każdym aspektem istnienia. Przypominał sobie, że żyje, gdy łamał nos odwiecznemu wrogowi w ciemnym zaułku, czuł ekscytację, gdy parskał śmiechem w barze, opijając ze znajomymi ostatni zwyciężony mecz, zachwycał się własną sławą (choć ta dopiero rosła, a jego nazwisko nie upiększało jeszcze pierwszych stron gazet - ale wszystko przed nim, prawda?), gdy otrzymywał kolejny wyperfumowany list od nastoletnich fanek.

I myślał, że życie pozwoli mu pławić się we własnej beztrosce do momentu, gdy jego sowa przyniosła wiadomość, która wcale nie była skryta w różowej, koślawej kopercie. Nie wierzył w to, co widzi - po latach odezwała się Abigail, ale tylko po to, by w liście o telegraficznej długości przekazać mu, że musi pilnie opuścić kraj; popełniła błąd, który kosztował ją zbyt wiele i poszukują ją osoby, w których ręce wcale nie chciałaby wpaść. Ale nie może wziąć ze sobą córki. Ich córki - jasnowłosa, kilkuletnia istotka była ponoć podobna do niego tak bardzo, że nikt nie był w stanie zakwestionować, kto jest jej ojcem. Podobno za kilka miesięcy Abigail miała wrócić. Kreśląc parę naznaczonych szantażem słów, nie pozostawiła Douglasowi żadnego wyboru. Nawet wyżycie się na przypadkowym czarodzieju przemykającym przez Nokturn nie pozwoliło mu uporządkować chaotycznych, bolesnych myśli; wtedy pierwszy raz od dłuższego czasu przypomniał sobie inkantacje najbardziej parszywych zaklęć, które w połączeniu z fizyczną siłą wywoływały fontanny krwistej posoki. Już niedługo potem wszystko uległo zmianie, na którą nie był gotowy - jasne oczy małej istotki, bliźniaczo podobne do jego własnych, szybko zaczęły patrzeć na niego z taką ufnością, że nie potrafił jej zawieść.

Czy jego bajka miała runąć jeszcze przed ostatnim zdaniem prologu?

Patronus: ma postać rozproszonej mgiełki; nigdy nie był uzdolnionym czarodziejem. Przywołuje wspomnienie pierwszego lotu na miotle, wiatru targającego włosy i ciężaru kafla w drobnych, jeszcze dziecięcych dłoniach. Jak się okazuje, nie jest ono wystarczająco szczęśliwe.


Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 0 Brak
Zaklęcia i uroki: 0 Brak
Czarna Magia: 5 +2 (różdżka)
Magia lecznicza: 0 Brak
Transmutacja: 10 +3 (różdżka)
Eliksiry: 0 Brak
Sprawność: 25 Brak
JęzykWartośćWydane punkty
Język ojczysty: angielski II0
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
AnatomiaI2
KłamstwoI2
Jasny umysłI2
Silna WolaIV20
SpostrzegawczośćIII10
ZastraszanieIII10
ZielarstwoI2
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
Brak-0
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Rycerze Walpurgii-0
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Brak-0
AktywnośćWartośćWydane punkty
Lotanie na miotleIII25
PływanieI1
GenetykaWartośćWydane punkty
Brak-0
Reszta: 1


Wyposażenie

Różdżka, miotła bardzo dobrej jakości, 9 punktów do statystyk

[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Douglas Jones dnia 10.01.17 22:35, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Douglas Jones   09.09.17 15:12

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana
INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam pw lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!

Douglas nie miał łatwego życia. Jego zapędy do wdawanie się w kolejne bójki spowodowane były najprawdopodobniej brakiem ojca, który całe dnie spędzał w pracy. Prawdopodobnie Doug wyrósłby na chuderlawego, rozgoryczonego dzieciaka, który swoje życiowe nieudacznictwo próbuje ukryć w kolejnych, coraz brutalniejszych bójkach. Ale tak się nie stało, bo został gwiazdą Quidditcha. I zamiast tego, wyrósł na niezłą kanalię i kawał drania. Chichotem losu jest fakt, że pomimo swojego stosunku do kobiet został ojcem... dziewczynki. Ciekawe, na złość komu, życie postawiło go w tak dziwacznej sytuacji. I jak Douglas sobie z nią poradzi.

OSIĄGNIĘCIA
Niby szukający, a jednak tłuczek
Weteran
 STAN ZDROWIA
Fizyczne
Pełnia zdrowia.
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Brak
Kartę sprawdzał: Hereward Bartius


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Douglas Jones   09.09.17 15:12

WYPOSAŻENIE
Różdżka, miotła bardzo dobrej jakości

ELIKSIRYBrak

INGREDIENCJEposiadane: Brak

BIEGŁOŚCIBrak

HISTORIA ROZWOJU16.02.16] 900 - 100 - 250 - 540 = 10
[06.11.16] +15pkt ; mecz Quidditcha
[10.01.17] +1 do biegłości Spostrzegawczość
[26.01.17] Osiągnięcie - Weteran: +100 PD
[26.01.17] Zwrot PD; +20 PD, +1 pkt sprawności
[02.06.17] Dodatkowe punkty statystyk (+3 czarna magia, +2 sprawność)
[13.06.17] Aktualizacja postaci: +5 do transmutacji, -280 PD


Powrót do góry Go down
 

Douglas Jones

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Ruby Jones
» Leslie Jones
» Roberta Jones

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Kartoteki :: Czarodzieje-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17