Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Terrarium

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Terrarium   19.01.16 20:10

First topic message reminder :

Terrarium

Zdobione przeszklone drzwi osadzone w ozdobnym metalowym stelażu prowadzą do terrarium wewnątrz rezerwatu, gdzie chowane są osobniki słabsze, chore, stare lub z innych względów niezdolne do życia na wolności, często również smoczęta. Drzwi obłożone są podobnymi zaklęciami, co wrota wejściowe - nie otwierają się przed czarodziejami, którzy nie są powołani do przejścia. Po minięciu krótkiego korytarza napotyka się kolejną identyczną barierę - wszystko ze względu na bezpieczeństwo ośrodka. Za drugimi drzwiami zapach siarki uderza bardzo mocno i może być trudny dla osób, które nie są do niego przyzwyczajone.
Terrarium dzieli się na kilka części, niektóre z osobników mają więcej przestrzeni dla siebie, inne mniej, jedne z różnych względów są izolowane, inne przetrzymuje się parami. Nieopodal znajduje się również inkubatorium dla porzuconych jaj.
Na gabinet nałożone jest zaklęcie Muffliato.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Terrarium   31.08.17 19:48

The member 'Tristan Rosier' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 48

--------------------------------

#2 'k10' : 4

--------------------------------

#3 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Terrarium   01.09.17 0:04

Zaklęcie Tristana okazało się skuteczne - Arnold bezsilnie wypuścił z ust powietrze, jego spojrzenie zaszło lekką mgłą, a ciało stało się bezwładne jak szmaciana lalka oczekująca na polecenia marionetkarza; był zbyt wycieńczony, by szarpać się bądź walczyć z zagrożeniem. Tristan wciąż czuł się zaskakująco dobrze, nie opuszczała go energia, a jego poprawiający się stan zdrowotny nie ulegał negatywnym zmianom - kto wie jednak, jak długo potrwa ten stan.

127/220, -20 (tura 2 na 3)


Powrót do góry Go down
Tristan Rosier
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 http://www.morsmordre.net/t639-vespasien http://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 http://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 http://www.morsmordre.net/t977-tristan-rosier#5336
Arystokrata, smokolog
27
Szlachetna
Żonaty
Ani żąda, ani prosi,
tylko w ślepiach żółty blask
i o schody ostrzy pazur,
aż człowieka bierze dreszcz.
29
30
0
0
0
42
5
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Terrarium   01.09.17 12:35

Przez kolejny krotki moment przygladal się mu bez ruchu, nieufny juz wobec otaczajacej go magii. Próbował przejąć kontrole nad tym czlowiekiem tak długo, że finalny sukces zakrawal o absurd, choc przeciez zwykle wierzył w swoje umiejętności. Nie rozluznil nadgarstka mocno trzymajacego rozdzke choc przeciez potrafil rozpoznac udana klatwe, choc przeciez wiedzial, ze wreszcie odniósł sukces. Opadl obok, ciezko opierajac sie o pobliska sciane, choc wcale nie czul bolu. - Uderz głową o ścianę - nakazał ze rezygnowaniem, sprawdzajac reakcje, ale i uwalniajac sie od złości na tego zalosnego człowieka. Zanim oprzytomnial, im wiecej obrażeń mial na ciele, tym gorzej dla samego Tristana. - Stój - zatrzymał go więc zanim to zrobił.
- Wrocimy teraz do negocjacji - zażądał, wspinajac sie po ścianie do pozycji stojącej. - Do stolu - dodał , odczekawszy, aż jego kompan wstanie, gotow w razie potrzeby udzielic mu p omocy. Nie wiedzial, na ile mogl byc oslabiony. Musieli jednak porozmawiać, jesli jego ochroniarce uda sie tutaj wedrzec, powinni ja zastac podczas kulturalnej rozmowy pomimo wybuchu anomalii. - Teraz powiesz mi wszystko - wyjasnil spokojnie, uwaznie obserwujac jego twarz. - Bedziesz trzymal sie wersji, zgodnie z ktora wybuch pobliskiej anomalii przeszkodzil nam w transakcji. Potrzebujemy wiecej czasu na rozmowy. Jesli wejdzie tu kobieta, ktora z toba przyszla, powiesz jej, ze musisz zostac dluzej bo przez wypadek nie zdazylismy wszystkiego omowic. Natychmiast zaczniesz tez mowic o cenie smoczej watroby i bedziesz to robil wiarygodnie. Wyprosisz ja z meskiej rozmowy. Dasz mi swoj falszoskop. Kiedy zostaniecie sami i nadazy sie okazja, powiesz jej, ze uszkodzila go anomalia. - dlatego swiszczal. -Wykorzystasz swoje umiejetnosci dobrego polityka, umiejetnosci klamstwa, zeby zatuszowac wszystko to, co sie tutaj wydarzylo. A poki jestesmy sami, powiesz mi wszystko, co wiesz, o najblizszej wizycie Ministra Magii w Azkabanie 20 maja, powiesz mi, kto bedzie mu towarzyszyl. Powiesz mi tez po co wam jest smocza watroba, co wiesz o programie oswajania dementorow, kim jest kobieta, ktora przedstawiles mi jako sekretarke i co ona potrafi. Powiesz mi tez, gdzie jest terminarz Ministra Magii. - Po drodze do stolu zabral przygotowany pergamin z umową, to szalenstwo musialo wyglądać wiarygodnie pomimo krwi, ktora splynela mu z nosa na szyje, pomimo kurzu, brudu i zasinien na ciele asystenta, pomimo jego wymietej szaty. Zalezalo mu na tej watrobie a ostatecznie obydwoje żyli, sądził, ze gdyby anomalia naprawde wybuchla, Cleese i tak zrobilby wszystko, zeby dopiac transakcje na ostatni guzik. Wydawal sie nia przejety. - Doprowadz sie do porzadku i zachowauj sie naturalnie. Bedziesz tuszowal te wydarzenia przed kazdym - wiec nawet przede mna.




the vermeil rose had blown
in frightful scarlet, and its thorns outgrown

Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Terrarium   02.09.17 19:36

Cleese zrobił to, co mu nakazano - podniósł się i uderzył mocno głową w ścianę, rozcinając sobie przy tym łuk brwiowy. Nie jęknął w cierpieniu, choć z pewnością musiało zadać mu to niezwykły ból; gęsta krew ściekała mu po skroni i po policzku. Kulał, ale zdołał powrócić do stołu; Tristan mógł dostrzec, że z ust i nosa Arnolda także ściekała posoka, a jego skóra siniała - anomalia dla niego również nie była łaskawa.
Przez chwilę milczał, wpatrując się w Tristana tępo i nie dając żadnej gwarancji, że rzeczywiście uczyni to, co mu nakazano - nie przyrzekł tego, nie skinął głową, nie wyraził aprobaty. Był jak lalka, jak posłuszny inferius, jak cień człowieka bez słowa przyjmujący wszystkie otrzymane polecenia.
- Wizyta odbędzie się dwudziestego maja o godzinie dziewiętnastej, o osiemnastej trzydzieści siedmioosobowa świta wysoko postawionych pracowników Oddziału Kontroli Magicznej jak zawsze weźmie udział w przyspieszonym szkoleniu. Spotkają się ze mną w sali, w której znajdzie się świstoklik prowadzący do Azkabanu, gdzie przekażę im te same informacje, co zawsze. Nie pamiętam nazwisk tych ludzi, najczęściej co eskorta miesiąc się zmienia. Nikt nie chce za często wracać do Azkabanu. Lista znajduje się w gabinecie Ministra. Zaangażowani policjanci dopiero w ostatniej chwili dowiedzą się, w czym wezmą udział, to kwestie bezpieczeństwa - mówił jednostajnie, miał głos równie tępy i pusty co spojrzenie; gdy otwierał usta, niekiedy z ich kącików wyciekała krew, na którą nie zwracał najmniejszej uwagi. - Smocza wątroba jest składnikiem eliksiru, który według magomedyków pomoże wyzdrowieć Wilhelminie Tuft. W trakcie wizyty Minister Magii chce go jej - przy okazji - dostarczyć. Prace nad oswajaniem dementorów mają miejsce w Departamencie Tajemnic, nie posiadam do nich wglądu. Słyszałem tylko, że ich dotychczasowe efekty nie zadowalają Ministra. Nie powiedziano mi, kim jest ta kobieta. Otrzymałem informację, że tym razem będzie służyć mi za sekretarkę, a w razie czego zainterweniuje. Nie widziałem jej nigdy wcześniej w Ministerstwie. Podejrzewam, że to metamorfomag bądź pracownica bardzo tajnych służb. Może oba jednocześnie. Oponowałem, ale moje zdanie nie miało znaczenia, i tak mi ją przydzielono. Terminarz Ministra aktualnie znajduje się w jego gabinecie. - A po kolejnych słowach Tristana obmył wyczarowaną wodą swoją brudną od krwi twarz, usunął plamy z koszuli, krótkim zaklęciem zaleczył krwotok z nosa. Nie pomogło mu to wiele, wciąż wyglądał jak obraz nędzy i rozpaczy.

127/220, -20 (tura 3 na 3)
[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 04.10.17 22:52, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Tristan Rosier
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 http://www.morsmordre.net/t639-vespasien http://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 http://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 http://www.morsmordre.net/t977-tristan-rosier#5336
Arystokrata, smokolog
27
Szlachetna
Żonaty
Ani żąda, ani prosi,
tylko w ślepiach żółty blask
i o schody ostrzy pazur,
aż człowieka bierze dreszcz.
29
30
0
0
0
42
5
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Terrarium   04.09.17 1:19

Słuchając go, korzystał z przypływu sił i podpisał umowę, dopisując do treści umowy wcześniej ustaloną cenę, musiał pamiętać, żeby zawrzeć tę transakcję - dopieścić wszystkie formalności minimalizując w ten sposób ryzyko. - Podpisz - polecił, przekazując mu tak pióro, jak pergamin z umową. Lek dla Wilhelminy, pierwszy trop, wydawał się przez cały czas najbardziej wiarygodny - potwierdzenie domysłów zdawało się nie mieć dla nich większego znaczenia, choć być może gdyby wiedział wcześniej, na ile silna jest jego pozycja w tych pertraktacjach, zdołałby ją lepiej wykorzystać. A przynajmniej - spróbowałby. Teraz było już na to za późno, podjął się działań bardziej radykalnych, bez wątpienia pewniejszych i jeszcze bardziej bez wątpienia ryzykownych. Dziewczyna pochodziła ze służb tajnych, była zapewne wiedźmią strażniczką, nie aurorką - lepiej dla niego. Pozostałe informacje wciąż tworzyły chaos, trudną do odgadnienia zagadkę, wśród strzępek wiadomości próbował chwycić się tej, która stanie się ich kluczem do zwycięskiego przejścia przez najlepiej strzeżone więzienie w tej części globu albo na całym czarodziejskim świecie w ogóle. - Odpowiedz mi zgodnie z prawdą na wszystkie pytania, dlaczego bali się, że interwencja będzie konieczna? - Nie musiał tego wiedzieć, ale mógł; musiał wiedzieć, na ile Ministerstwo było ostrożne w stosunku do niego samego. Dziewczyna wcale nie musiała chronić go przed nim, mogła przed anomalią, przed tym, co miało wydarzyć się później - musiał to wiedzieć. - Jaki jest cel twojej kolejnej wizyty? - Śpieszył się, ale przecież był politykiem, równie dobrze mógł wybierać się na spotkanie z samym Ministrem, co z chorymi dziećmi w Mungu albo obywatelami pragnącymi otworzyć nowy butik. Czas mógł mu już minąć, nie miał tego jak sprawdzić - ale mężczyzna miał przy sobie zegarek. - Ile zostało ci czasu? - Zostało cokolwiek?
Kwestię dementorów mógł odłożyć, przynajmniej póki co; zmartwił go fakt, że Minister nie był usatysfakcjonowany wynikami, ale nic ponadto nie był w stanie zrobić. Musieli liczyć na to, że Ramsey opuści Departament Tajemnic zwycięsko.
- Czy jesteś w stanie niepostrzeżenie podmienić świstokliki w taki sposób, żeby odesłać nimi policjantów w inne miejsce? Takie, z którego nie teleportują się z powrotem do Ministerstwa szybko i łatwo? - Nie wiedział wiele o tym, jak działa Ministerstwo - trzymał się z dala od wszystkich znajdujących się tam sal. Ale asystent powinien to wiedzieć - i wierzył, że tchórzliwy człowiek będzie w stanie realnie ocenić swoje możliwości. - Jeśli nadarzy się okazja i tylko wtedy, kiedy nie sprowadzi to nadmiernego ryzyka, kiedy znajdziesz się w gabinecie Ministra bez świadków, wykonasz kopię zarówno listy policjantów, jak i terminarza przy pomocy zaklęcia geminio i wyślesz je do mnie. - Więcej zrobić nie mógł. - Będziesz nosił przy sobie, w niewidocznym, ale łatwo dostępnym miejscu, nóż. Jeśli ktokolwiek cię nakryje, a tobie nie uda się z tego wyłgać, jeśli dostrzeżesz wokół siebie cokolwiek podejrzanego i zbyt długo przyglądających ci się czarodziejów, o których wiesz lub podejrzewasz, że należą do służb porządkowych, a zwłaszcza aurorów, jeśli ktokolwiek wokół ciebie sprawi na tobie realne wrażenie, że rozpoznał klątwę imperiusa, wbijesz sobie ten nóż w gardło i przeciągniesz nim, wszerz tak, by nie dało się ciebie uratować. Zrobisz to, będąc sam, chyba, że sytuacja wymusi na tobie towarzystwo. - Nikt nie mógł wyciągnąć z niego sekretów, martwy zostanie zastąpiony inną osobą - żywy mógł być skarbnicą informacji dla ludzi, których wolał nie drażnić. - Jeśli uda ci się uzyskać dodatkowe informacje odnośnie Azkabanu lub dementorów bez podejmowania dodatkowego ryzyka, również mi je przekażesz. - Musiał uśpić czujność tej dziewczyny - a w tym celu, Cleese powinien opuścić to miejsce całe. Istniał tylko jeden sposób. - Sacrificio - szepnął, usiłując zrobić to po raz pierwszy w życiu: nie był pewien, czy poprawnie akcentował zaklęcie, nie był pewien, czy ruch jego różdżki był dokładny, ale nie zawahał się - nic rozsądniejszego zrobić już nie mógł, chciał oddać mu własne siły. Nie umknęło jego uwadze, że rzucił proste zaklęcie lecznicze - potrafił to - ale potrzebował znacznie silniejszej pomocy.




the vermeil rose had blown
in frightful scarlet, and its thorns outgrown

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Terrarium   04.09.17 1:19

The member 'Tristan Rosier' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 53

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Terrarium   04.10.17 23:14

Cleese posłusznie wysłuchał polecenia - podpisał dokument, choć wyglądał przy tym dość słabo; dłoń dzierżąca pióro barwiła się powoli sinym kolorem.
- Nie wiem, przysięgam - wyrzucił z siebie szybko, będąc widocznie zdenerwowanym. - To niebezpieczne czasy - dodał natychmiast, najpewniej niepotrzebnie stwierdzając oczywistość. - Następna wizyta związana jest z Międzynarodową Konfederacją Czarodziejów MKCz, będzie to posiedzenie celem ustalenia dokładnych szkód, do jakich doszło przez wystąpienie z organizacji - dopowiedział na jednym wdechu, bezsilny i wyraźnie morderczo zmęczony wszystkim tym, co miało miejsce. Zerknął niespiesznie na zegarek. - Cztery minuty i trzydzieści sześć sekund - powiedział martwym, wyzbytym większych emocji głosem. - Jestem w stanie je podmienić, ale nie potrafię sam stworzyć świstoklika.
Nie skinął głową na kolejne słowa Tristana, ale nie wyglądał też jak ktoś, kto miałby się przeciwko nim zbuntować; powoli oddychał, patrząc tępym wzrokiem w przestrzeń.
Chwilę po tym, jak Tristan wypowiedział formułę zaklęcia, które miało poświęcić jego siły i oddać je Arnoldowi, obraz przed oczami Rosiera zaczął się rozmywać - opanował go ból, narastająca bezsilność, ogólne osłabienie ciała. Zanim opadł bezwiednie na posadzkę, dostrzegł jeszcze kątem oka, jak Cleese się podnosi - najpewniej powróciły mu siły.

Tristan obudził się dopiero następnego poranka we własnym łóżku; dookoła niego kręcili się medycy. Mógł dostrzec na ciele pozostałości niedawnego ataku sinicy - spotkał się z informacją, że jeśli nie będzie ostrożny, to może nabyć tę chorobę przewlekle. Został jednak przede wszystkim poinformowany, że w trakcie podpisywania umowy z asystentem Ministra doszło do tragedii - anomalia spowodowała wybuch w rezerwacie, który zranił Cleese'a i odebrał Tristanowi przytomność. Z informacji, które usłyszał, nie wynikało, że ktoś podejrzewał go o spowodowanie tego wypadku - a nawet jeśli, to połączenie zdolności przemawiania, kłamstwa oraz doskonale sfabrykowanego miejsca zbrodni sprawiło, że Tristan potrafił się z tego wyłgać. I nikt nie mógł mu - przynajmniej póki co - niczego udowodnić.

Dnia 11 maja, już po odzyskaniu sił, Tristan otrzymał list, natomiast 12 maja w Proroku Codziennym pojawiła się dość istotna notka.

| Tristan, dziękuję za grę - przygotowania do wydarzenia już za tobą!


Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley http://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 http://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 http://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow http://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#110829
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Kawaler
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
10
1
0
26
18
5/22
8/30
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Terrarium   29.01.18 12:47

20 maja?

Dover. Kiedy był tutaj jedynie z ciekawości, a nie prowadzony interesami czy pracą chociażby w najmniejszym stopniu związaną z Peak? Być może gdy był jeszcze dzieckiem, a wuj od strony Flintów zamierzał pokazać mu wszystkie miejsca związane ze smokami na terenie Wielkiej Brytanii. Być może. Teraz jednak znajdował się tutaj prowadzony zarówno ciekawością jak i po części pracą. Normalnie nigdy by się tu nie pojawił i nie mógł się pojawić - nie w tej części rezerwatu. Dostęp do niej był dla obcych, w tym i niego, zamknięty, jednak odkąd trafiła tutaj smoczyca z Wyspy Wight również i niektórzy w pracowników Peak District mogli się tutaj pojawiać. A przynajmniej znikoma ich garstka. Jako członek wyprawy dostał to pozwolenie, lecz było to w pewnym sensie niewłaściwe, niesprawiedliwe wręcz wyróżnienie. Nie miał pojęcia dlaczego wybrano go do tego zadania, chociaż mógł się domyślać, że być może stał za tym Tristan, ale również i chęć wdrożenia młodego dzieciaka w bardziej znaczące działania związane z zajmowaniem się magicznymi stworzeniami. Obojętnie co się tam wcześniej wydarzyło, odczuwał wstyd, ale również i pewną odpowiedzialność. Dlatego zjawiał się regularnie od tych paru dni w rezerwacie Albionów Czarnookich pod pretekstem opiekowania się nad wyspiarką pochwyconą na terenach Lestrange'ów. Morgoth chciał ją obserwować - nie zajmował się nią zbyt bezpośrednio, gdyż nie pozwalano mu się do niej zbliżać, ale też nie protestował w związku z tymi decyzjami. Nie był w swoim rezerwacie, a jeśli miała się utrzymać ta krótkotrwała współpraca między Kent a Peak, musiał wypełniać polecenia. Nie było to jednak równoznaczne z tym, że zamierzał trzymać się od niej z daleka. Już kilka razy pojawiał się w terrarium z notatkami, w których spisywał zachowanie stworzenia, a także własne spostrzeżenia. Nie był behawiorystą, lecz nie równało się to z pozostawieniem wszystkiego odpowiednim ludziom. Tylko raz w życiu zdarzała się podobna sytuacja, by obserwować wymarły już gatunek tak pełen... Życia. Yaxley nie chciał jej zmarnować tylko dlatego, że nie nosił odpowiedniego tytułu badacza, a jedynie opiekuna. Nie chciał się też opierać wcześniej na żadnej literaturze, która od razu nastawiłaby go do smoka w nieobiektywny sposób. Chciał sam ją poznać i zrozumieć. Co działo się wraz z nią po tak długim czasie? Jak wpływały na nią zmiany klimatyczne? Jak podchodziła do ludzi i otoczenia? Jak reagowała na bodźce? Nic dziwnego, że potrafił zatracić się w czasie i przestrzeni, obserwując jedynie magiczne stworzenie i czując jak hipnotyzowało go z każdą chwilą. Co jeszcze mogło się równać z ich pięknem i unikatowością? Które zwierzę potrafiło być tak brutalne, wielkie, a zarazem wdzięczne i wzbudzające respekt? Wyspiarka może nie była niebotycznych rozmiarów, lecz to nie siła decydowała o jej potędze. To zwinność odpowiadała za to czym była. Morgoth zastanawiał się czy i smoki postrzegały świat jak reszta zwierząt. Za pomocą obrazów, krótkich, jednotorowych emocji. Wszelka literatura w końcu opisywała je jako niesamowicie inteligentne bestie. Mógł się o tym przekonać, gdy połączył umysły z jednym z przedstawicieli, lecz nie był to pełen dryft. Czegoś tam brakowało... Czy tak jak i on w skórze wilka widział świat, tak samo również było ze smokami? Chyba nie mógł poznać odpowiedzi na to pytanie, jednak nie zamierzał rezygnować z pojawiania się w Dover. Zresztą pamiętał aż za dobrze, że koniec wyprawy nie był dla niego najlepszy i nie pomagał, a wręcz przeszkadzał swoim towarzyszom, dając się słabości, której tak w sobie nienawidził. Przeklęte anomalie i przeklęta Ondyna. Nawet teraz wspomnienie tego wydarzenia odcisnęło się na kolejnym złamanym ołówku, a siedzący na ziemi Yaxley, odetchnął zrezygnowany i oparł czoło o barierkę, za którą siedział. Chłód stali mógł jakoś ukoić jego gniew na siebie, jednak nie mógł cofnąć czasu. Nienawidził, gdy to choroba brała nad nim górę i stawał się balastem.




The enemies we have at present will be multiplied tenfold. We must survive the storms
ourselves

Powrót do góry Go down
Tristan Rosier
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 http://www.morsmordre.net/t639-vespasien http://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 http://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 http://www.morsmordre.net/t977-tristan-rosier#5336
Arystokrata, smokolog
27
Szlachetna
Żonaty
Ani żąda, ani prosi,
tylko w ślepiach żółty blask
i o schody ostrzy pazur,
aż człowieka bierze dreszcz.
29
30
0
0
0
42
5
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Terrarium   01.02.18 3:48

Wyspiarka była zjawiskiem niezwykle niecodziennym - i cennym zarazem - myśl, że zdołali ją pojmać i, co najważniejsze, nałożyć na nią niewolę rezerwatu, budziła w nim tak dumę, jak niepokój. To piękne stworzenie zasługiwało na wolność, ale - przynajmniej póki co - z całą pewnością nie było na tę wolność gotowe, zdziczałe, rozbudzające się po kilkutysiącletnim śnie, nie potrafiące odnaleźć się w realiach tak innych od tych, które - być może - pomimo hibernacji wciąż pamiętała. Dziś po niebie latały stalowe mugolskie smoki, potrzebowała długich dni, tygodni, może nawet lat, żeby się uspokoić i na nowo odnaleźć w obcym już dla siebie świecie. Przychodził do niej często, czasem tylko po to, by nacieszyć oczy: była tym, co miało w tym miejscu wrócić jego dobre imię. Nie miał wielkiego wpływu na spustoszenie, jakie rozpierzchło się po rezerwacie za sprawą pulsującej anomalii, ale fakt, że miało ono miejsce krótko po tym, jak to właśnie Tristan przejął opiekę nad rodzinnym przybytkiem, nie pozostawał bez znaczenia. Tym razem jego wizyta miała charakter rutynowy, sprawdzał, czy wyspiarka zaczyna się przysposabiać do nowego miejsca. Wciąż odmawiała jedzenia, ale jeszcze nie dość długo, by zacząć obmyślać plan żywienia jej przymusem - miał w ręku wiadro wypełnione różnymi gatunkami ryb, w tym kilkoma bardziej egzotycznymi. Próbował  - w końcu smoczyca musiała odczuć głód nazbyt dokuczliwy, by na pierwszym planie stawiać kobiece kaprysy. Już od progu jednak spostrzegł, że nie był tutaj sam.
- Morgoth - Nie obejrzał się na niego, postępując w kierunku terrarium; powitanie, oprócz uprzejmości, miało być alarmujące, zaznaczające obecność nieproszonego gościa - Yaxley wyglądał nieco, jakby nie był w formie, a Tristan zwykł szanować prywatność ludzi, których cenił. Morgotha zaś cenił na więcej niż jednej płaszczyźnie, wspólnie oddali życie tej samej sprawie, co potwierdzały mroczne tatuaże rysujące się tożsamym kształtem na ich przedramionach, świetnie spisał się na wyprawie - pomimo późniejszej słabości wywołanej niepokojącym atakiem duszności. Anomalie kpiły ze wszystkich czarodziejów i pozostawały bez znaczenia w obliczu większego sukcesu - Yaxleyowi brakowało doświadczenia, które nadrabiał talentem. Stanąwszy przed szkłem oddzielającym go od bestii, odszukał spojrzenie jej diamentowych oczu - było w nich widać niesamowity intelekt. Przewiesiwszy wiadro przez ramię, wyjął z niego jedną z barwniejszych, większych ryb, ostrożnie podając ją do wnętrza więzienia smoczycy przez niewielkie okno służące do podawania pokarmu bez potrzeby wchodzenia do środka - nie spotkało się to jednak z większym zainteresowaniem wyspiarki. Była enigmą dla nich wszystkich, a w tym momencie, po długim śnie, może nawet także dla samej siebie. Darował sobie głośne zachwyty, oboje wiedzieli, że wyspiarka była piękna - i absolutnie wyjątkowa. - Wciąż nie chce jeść - przełamał ciszę, stwierdzając oczywistość. - Mam nadzieję, ze to tylko kwestia czasu. Oswojenia się z nową rzeczywistością. - Nowym światem, realiami, czasami. Piękna lat, w których żyła, już się nie wróci, dziś obowiązywał Kodeks Tajności. - Od dawna tu jesteś? - Przeważnie miał te kwestie pod kontrolą - przeważnie, kontrola wyleciała mu z rąk razem z ładem i porządkiem początkiem miesiąca.




the vermeil rose had blown
in frightful scarlet, and its thorns outgrown

Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley http://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 http://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 http://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow http://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#110829
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Kawaler
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
10
1
0
26
18
5/22
8/30
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Terrarium   12.02.18 10:36

Nietrudno było odnaleźć w smokach nie tylko piękno, lecz także charakter, który ukazywał jak niewiele magia mogła zdziałać w ich towarzystwie. Owszem, istniały zaklęcia potrafiące odebrać im przytomność, ale zanim powaliło się ogromne zwierzę, mogło narobić wielkich szkód, tak samo okazałych jak nieodwracalnych. Niewiele istnień to potrafiło, a połączana gracja z oczywistym wręcz respektem i trwogą tworzyły mieszankę doskonałą. Czy i arystokraci nie próbowali jej odtworzyć, chociaż ze zdecydowanie mniejszym skutkiem? Kiedyś było o wiele prościej i stare zapisy mówiły o tym, że do szlachetnej krwi odnoszono się z szacunkiem, na jaki zasługiwała. Lub przynajmniej powinna, bo zniszczenie i wewnętrzne zniszczenie odpowiednich poglądów czy zachowań towarzyszyły tej sferze od setek lat. Pieniądze potrafiły spowić każdą inną powłokę życia i zamazać główny, najważniejszy cel. Teraz dzięki tym pieniądzom mógł obserwować władzę nie tylko na płaszczyźnie politycznej, ale również i tą przed sobą - antyczny smok otrzymał każdą dogodność, która była mu potrzebna by przeżyć. A przynajmniej musiała jeszcze dostosować się do nowych warunków - już nie była jedynym smokiem w okolicy i musiała to wyczuwać. Tak samo wzmożony ruch ludzi, którzy wcześniej trzymali się z daleka. Na pewno wyczuwała i jego obecność, bo od czasu do czasu kierowała pysk w jego stronę i chociaż się nie poruszał, musiała wiedzieć, że tam jest. Yaxley drgnął, gdy usłyszał głos i zaraz skierował uwagę w stronę nadchodzącego kuzyna.
- Tristanie - powiedział, gdy już wstał, by uszanować towarzystwo drugiej osoby. Od niedawna był tutaj również główną osobowością, co czyniło go jeszcze bardziej godnym szacunku. Jego doświadczenie znacznie przewyższało to Yaxleya, dlatego niewątpliwie doceniłby opinię na własny temat, lecz obaj wiedzieli, że żaden z nich nie chciał o tym rozmawiać. Obserwował jak mężczyzna stara się w jakikolwiek sposób zachęcić stworzenie do zainteresowania się pokarmem, jednak smok wciąż pozostawał niewzruszony. Morgoth podczas swoich wizyt nie widział, by jadła - pokładał to w nieodpowiednich porach. Tristan wyjawił mu główne zmartwienie, od którego mogły zrodzić się kolejne. Apatyczność z fazami wzmożonej agresji, utrata wagi, powikłania gastryczne... - Dopuszczacie ją do jaj? - spytał po chwili, gdy głos Rosiera ucichł. Nie widział ich w terrarium. Być może były jeszcze badane, chociaż Peak District nie miało innego wyjścia - nie posiadając matki, nie zamierzali ich podrzucać obcemu gatunkowi i ryzykować przy tym odrzucenia lub nawet pożarcia młodych. Stworzenia w nowym otoczeniu najczęściej się denerwowały, chociaż każde odstępstwo od przyjętych ram musiało zostać odnotowane i sprawdzone. Być może wyspiarka miała się wkrótce przełamać, gdy głód stanie się nie do zniesienia, a może przyczyna leżała w czymś zupełnie innym i musieli być gotowi na jej utratę? Póki co musieli robić wszystko co w ich mocy, by nie padła. Byłaby to ogromna strata nie tylko dla nich, ale też nauki, która być może pierwszy raz w historii mogła oprzeć się na żywej skamielinie - nie jej odpadkach.
Od dawna tu jesteś?
- Niecałą godzinę - odparł, nie mogąc dokładnie doprecyzować. Słońce nie zmieniło drastycznie swojego położenia, więc nie mogło to trwać dłużej. - Zgłosiłem się zaraz po wejściu - dodał, nie zamierzając pojawiać się w nieswoim rezerwacie bez żadnej kontroli. Zdawał sobie sprawę, że Tristan brał swoje obowiązki bardzo poważnie i nie zamierzał mu w żaden sposób w nich przeszkadzać. Jego nazwisko widniało więc w spisie w budynku zarządu. Umilkł ponownie, wkładając notatnik do kieszeni marynarki i wciąż wpatrując się w wyspiarkę. Chociaż umęczona nie straciła blasku. Mógł spędzać tu dzień za dniem, a on wcale by nie blakł w jego oczach.




The enemies we have at present will be multiplied tenfold. We must survive the storms
ourselves

Powrót do góry Go down
 

Terrarium

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia :: Dover :: Rezerwat Albionów Czarnookich-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18