Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Rezerwat Trójogonów Edalskich

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Rezerwat Trójogonów Edalskich   10.02.16 15:01

First topic message reminder :

Rezerwat Trójogonów Edalskich

Górzyste tereny zajmuje rezerwat smoków pochodzących z okolic Edale, fundatorami tego miejsca jest ród Greengrassów. Położona w najbardziej cywilizowanej i rozbudowanej części Rezerwatu Zagroda Wschodnia jest jednocześnie najczęściej odwiedzaną przez ewentualnych gości. Wykonane z ciemnej cegły budynki wznoszą się na różną wysokość, skrywając w sobie głównie pomieszczenia biurowe, medyczne oraz archiwa, ale to potężny półokrągły mur nieopodal przykuwa największą uwagę. Zapewne z powodu wystających zza niego niekiedy potężnych paszczy Ogniomiotów Katalońskich. Wydostana z Gringotta wyjątkowa para już bardzo wiekowych smoków o oczach zaciemnionych bielmem od roku przebywa w Peak District, będąc wyjątkowo spokojna - zapewne przez bliskość niechybnego zakończenia żywota.
To w centrum Wschodniej części rezerwatu można załatwić sprawy administracyjne, skorzystać z technicznych archiwum a także próbować zdobyć zaproszenie do oglądania rezerwatu z wyszkolonym opiekunem smoków, co wymaga jednak specjalnej zgody i jest okolicznością niezmiernie rzadką. W ceglanych budynkach znajduje się także miniaturowa sowia poczta oraz salonik z kominkami Fiuu. Dwie mile od zabudowań Wschodniej znajduje się wybrukowana droga i oficjalne wejście na teren rezerwatu, zabezpieczone zaklęciami zarówno antymugolskimi, jak i tymi pozwalającymi na przejście przez kamienną bramę wyłącznie osobom znającym specjalne hasło, zmieniane raz na tydzień przez przedstawiciela rodu Greengrassów.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Rezerwat Trójogonów Edalskich   09.08.17 9:02

The member 'Benjamin Wright' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Rezerwat Trójogonów Edalskich   10.08.17 0:45

Świat oszalał, Jackie była tego bardziej niż pewna. Miała takie plany na maj, chciała je wcielić w życiu już niedługo – zostawić Peak District i pójść w końcu na kurs aurorski. Była przecież gotowa. Jasne drewno różdżki trzymało się pewnie w dłoni, zaklęcie były opanowane, teoria kwitła bujnie w jej głowie korowodem słów. Brakowało jej tylko czystej praktyki. Ojciec nie szczędził jej godzin spędzonych na nauce wykorzystywania swojego potencjału tak, jak należało. Ale to wciąż było za mało.
Peak District miało być przystankiem, formą zaopatrzenia się na przyszłość. Miała zarobić w nim parę knutów na kurs, żeby ojciec nie musiał ze swojej pensji wykładać całej sumy. Nie miała pełnego wykształcenia, ale spora wiedza na temat magicznych stworzeń i czysta krew zagwarantowały jej stałe zajęcie. Była pomocnikiem. Nie wymagała niczego więcej.
Kiedy to wszystko się zaczęło, kończyła wypełniać papierkową robotę w wieży, w towarzystwie kilku znajomych opiekunów smoków. Pisk przeciął ciszę i rozbrzmiał wibrującym chaosem w ich głowach, przez tak gwałtownie podwyższone ciśnienie z nosów buchnęła krew. Chwilę później nocne powietrze rozdarł brutalnie smoczy ryk – najpierw pojedynczy, potem sklejony w całość z kilku. Głowa puchła od nadmiernych bodźców słuchowych, ale Jackie wiedziała, że natychmiast muszą zacząć działać. Nim się spostrzegła, dwóch z nich nie było już w wieży. Chybotliwie dobiegła do okna, z którego miała doskonały widok na całą okolicę. Smoki latały w panice nad rezerwatem, ogonami zamiatając gęste od magii powietrze. Przymrużyła z bólem oczy, wypatrując okazów, którym w ostatnim czasie pogorszyło się zdrowie i które mogły być w tej sytuacji zagrożone. No ale zaraz, chwila! Co tak naprawdę się stało? Ktoś ich zaatakował?
Zamiast zagrożonych smoków, dostrzegła niedaleko znajomą sylwetkę. Benjamin. Obok niego wylądował ten gad, nad którym nikt w ostatnim czasie nie miał władania. Oh, słowo nikt jest jednak niewielkim przejęzyczeniem. Ben radził sobie z nim świetnie.
Tim, musisz mi pomóc! – zawołała do mężczyzny, który właśnie wstawał na proste nogi. Wybuch powalił go na kolana. Pomogła mu i razem zbiegli na dół.
Cudem był fakt, że żaden ze smoków jeszcze nie wpadł w szał i nie zaczął palić wszystkiego na swojej drodze – drzew, ludzi, zwierząt, które na pewno pochowały się głęboko w swoich norach. A może była to jednak tylko kwestia czasu. Kwestia chwil.
Biegli razem. Powietrze było rozgrzane od ognia płonącego na niebie, ziemia miękka, jakby grząska.
Ben! – krzyknęła do niego, widząc, że ledwo dychał. Podbiegła do niego, wzrokiem szybko omiotła jego sylwetkę. – Co tu się, u licha, stało?! Tim, musisz mu…
Ale Timothy, starszy opiekun smoków, który pracował w rezerwacie Peak District przeszło dwadzieścia lat, wiedział, co robić. Wielu widział tych, których ciał sięgnął smoczy oddech.
Spróbujcie coś temu zaradzić – krzyknął do nich, zakładając sobie na ramiona nieprzytomnego rudzielca. – I, cholera, byle szybko!
Oboje wiedzieli, że o rannych trzeba było zadbać w pierwszej kolejności – zaraz po smokach. Tim przyspieszył kroku w stronę wieży, niosąc na sobie mężczyznę. Musiał dostać się z nim jak najszybciej do Munga, bo ci, którzy znali magię leczniczą w stopniu więcej niż początkującym, próbowali poradzić sobie z chaosem wśród smoczej watahy. Kominek z siecią Fiuu powinien szybko ich tam przenieść.
Jackie podała rękę Benowi, gdyby chciał wstać. Musiała mu pomóc. Zerknęła na Okruszka, którego spokój zdawał się być tylko przykrym pozorem. Zresztą, to nie tyczyło się tylko jego spokoju.




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Benjamin Wright
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t656-benjamin-wright http://www.morsmordre.net/t683-smok#2087 http://www.morsmordre.net/t3555-nokturnowa-rubryka-towarzyska#62778 http://www.morsmordre.net/f104-smiertelny-nokturn-20-6 http://www.morsmordre.net/t1416-jaimie-wright
eks-gwiazda quidditcha, nadzorca w smoczym rezerwacie
32
Półkrwi
Kawaler
may the bridges I burn
light the way
30
10
0
5
0
1
28
40
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Rezerwat Trójogonów Edalskich   10.08.17 7:35

Zadanie, które postawiła przed nim Bathilda, zaćmiewało mu umysł. Znajdował się w rezerwacie, w miejscu, w które kochał i o które dbał, ba, za którego część był osobiście odpowiedzialny, a mimo to nie rwał włosów z głowy, z przerażeniem obserwując nagły chaos, który aż dudnił w powietrzu, przesyconym jękami smoków, inkantacjami ochronnych zaklęć i dziwnym świstem, nasilającym się z każdą chwilą. Działo się coś niedobrego, lecz Zakon zawsze stał na pierwszym miejscu hierarchii - a kot profesor Bagshot, o którym tak dokładnie wspomniała tuż przed wybuchem serca Gellerta, stał się dla niego symbolem Zakonu. Ostatnią normalną rzeczą - a raczej zwierzęciem - w tym popieprzonym świecie. Nie bez wpływu na poczynania Benjamina były także obrażenia, jakich doznał, i choć przywykł do poparzeń, to ból nieco pętał zdrowy rozsądek - a i tak jego pokłady nigdy nie były w umyśle Wrighta zbyt pokaźne.
Na szczęście starczyło ich na tyle, by wezwał pomoc. Wiedział, że nie będzie musiał długo czekać - w rezerwacie działały odpowiednie służby, dbające o bezpieczeństwo, a żaden dyżurujący czarodziej z pewnością nie spał tej nocy. Wydawało mu się jednak, że zanim tuż obok wyrosła urocza Jackie i nieco mniej uroczy Tim, minęły całe eony. Nie odsuwał się jednak od ciała Herewarda, uderzając w niego nieporadnie resztkami swojej koszuli już raczej w bezsensownym odruchu - płomienie zgasły już dawno, ale Ben potrzebował jakoś działać. Na szczęście zanim wyrządził rudzielcowi większą krzywdę swoimi działaniami, nadeszła pomoc.
- Hereward. Okruszek go trochę musnął - wychrypiał, wskazując na odrobinę muśniętego Bartiusa. Timowi nie trzeba było więcej mówić: pochwycił go ostrożnie, ale mocno - był umięśniony jeszcze bardziej od Benjamina; nic dziwnego, najstarszy stażem wyga wśród opiekunów smoków - i po chwili zniknął na ścieżce prowadzącej do budynku administracji. Dopiero, gdy upewnił się, że Hereward jest w dobrych rękach - dosłownie - Wright zwrócił się do przerażonej Jackie.
- Co...co się stało? - spytał bezsensownie. Wiedział przecież, co. Ba, wiedział także kto za to odpowiada i ta świadomość na chwilę przeszyła go potwornym, psychicznym bólem, aż zaklął szpetnie. Nie mógł jednak się poddać. Obrócił się niemrawo na trawie w kierunku jarzębiny - dobrze, pojawienie się nowych ludzi nie wystraszyło kota, który ciągle siedział pod krzakiem. Może zdechł? Ben wydał z siebie cichy jęk przerażenia. - Ten kot. Muszę go złapać - wymamrotał, zapewne bezsensownie z punktu widzenia Jackie. - Sprawdzisz, czy Okruszek jest cały? - może zakrztusił się dymem i dlatego wylądował? Wright posłał kobiecie ponaglające spojrzenie, ignorując jednak wyciągniętą rękę. Na razie nie miał siły wstać - a więc musiał czołgać się do kota przez trawy, niczym dość napakowany i poparzony wąż. No, może nie wąż, koty nie lubiły węży, a on nie chciał go wystraszyć. - Kicikici. Chodź, już jesteś bezpieczny - zaczął słodkim tonem, co przy jego wężowych ruchach i otaczających ich okolicznościach, powinno od razu zaklasyfikować go do natychmiastowego zamknięcia na trzecim piętrze Świętego Munga.

żywotność Bena: 80/280, -50 do rzutów
ONMS - IV poziom, +40
łapię kota - jednak 0/200

| Hereward zt




i'm frozen to the bones, i'm a soldier on my own, I don’t know the way. i’m riding up the heights of shame, i’m waiting for the call - the hand on the chest i’m ready for the fight and fate

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Rezerwat Trójogonów Edalskich   10.08.17 7:35

The member 'Benjamin Wright' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 80


Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Rezerwat Trójogonów Edalskich   10.08.17 11:38

Jackie uważnie obserwowała Tima, który niósł tego mężczyznę na swoich plecach jak worek smoczego łajna. Ubranie w strzępach, skóra aż gorejąca od doznanych krzywd. W innej sytuacji pomyślałaby, że takich ran może się tu nabawić każdy, każdego dnia, ale dzisiaj to by nie przeszło. Dzisiaj stało się coś okropnego, coś zupełnie nie do przewidzenia. Może faktycznie ktoś próbował zrobić zamach na rezerwat i wzniecić popłoch wśród zwierząt.
Chwyciła za swoją różdżkę dopiero, gdy była pewna, że sytuację mieli choć częściowo opanowaną. Ben nie chciał wstać, ale w gruncie rzeczy nie dziwiła mu się. Wyglądał jak siedem…dziesiąt siedem nieszczęść.
Nie mam bladego pojęcia! – miała w zwyczaju krzyczeć. Wszyscy w jej rodzinie krzyczeli. Na siebie, na innych (tutaj raczej już nieświadomie), na wszystkie rzeczy, które nie słuchał ich poleceń. Głos miała donośny, chociaż we wszechobecnym chaosie znaczył niewiele. – Najpierw był wybuch, pisk taki, że wszystkim głowy porozrywało na strzępy, potem smoki zaczęły wariować! Oby nie zaczęły krzywdzić same siebie. Ben, czemu ty…
Zmarszczyła brwi, usta wykrzywiając w geście niezrozumieniai. O jakim kocie on mówił? I czemu chciał łapać kota, on, Benjamin Wright, kiedy smoki zdawały się całkowicie oszaleć?!
Kot? Ale Ben… - nie mogła już z nim dalej dyskutować. Była mu podległa jako najniższy rangą pomocnik. Zgodziłaś się na to, Jackie. Warknęła tylko zirytowana pod nosem i obróciła się w stronę Okruszka. Westchnęła głęboko. Nigdy nie uważała go za zwykłego gada z trzema ogonami, jakimi w sporej mierze były wszystkie smoki w rezerwacie. Okruszek był inny. Czasami się go bała, bo miała wrażenie, że pod tą delikatną skorupką smoczęcia tkwiła dusza najgroźniejszego ze wszystkich potworów świata. Zamlaskała cicho, idąc powoli w jego stronę. Nigdy nie podchodź do smoka od strony jego trzech ogonów. N i g d y. To pierwsza lekcja, jaką stąd wyciągnęła. Została jej po niej kilkanaście grubych blizn na brzuchu. – Okruszku, no już, już, jesteś bezpieczny.
Wyciągnęła przed siebie otwarte dłonie, żeby widział, że tak naprawdę nic mu nie zrobi.




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Benjamin Wright
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t656-benjamin-wright http://www.morsmordre.net/t683-smok#2087 http://www.morsmordre.net/t3555-nokturnowa-rubryka-towarzyska#62778 http://www.morsmordre.net/f104-smiertelny-nokturn-20-6 http://www.morsmordre.net/t1416-jaimie-wright
eks-gwiazda quidditcha, nadzorca w smoczym rezerwacie
32
Półkrwi
Kawaler
may the bridges I burn
light the way
30
10
0
5
0
1
28
40
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Rezerwat Trójogonów Edalskich   10.08.17 12:21

Donośny głos Jackie wcale go nie zirytował a pomógł nieco otrzeźwieć i połączyć pewne fakty w przerażającą całość - nie tylko Gwardziści ucierpieli podczas tej potwornej nocy. Przebicie serca Gellerta wywołało widocznie reakcję łańcuchową; lecz czemu dotknęła ona akurat rezerwatu? Na razie nie wiedział, że koszmar zatoczył kręgi szersze, niż mógłby kiedykolwiek podejrzewać, ale wystarczyło mu to, co widział: szalejące smoki, ludzie próbujący je spacyfikować i magia tężejąca w powietrzu. Magia nieprzychylna, drażniąca - oddychał nią z trudem, jak przez mgłę odbierając niedowierzające westchnienie Jackie. Nie rozumiała - i dobrze; nie mogła wiedzieć nic o Zakonie Feniksa i o tym, co stało się w starej chacie, w której podjęli złą decyzję. Potwornie złą decyzję.
Zrobiło mu się niedobrze, ale brnął dalej; zmęczył się jednak po kilku metrach i opadł na ziemię, jednak ten chwilowy odpoczynek wyraźnie pomógł mu w zaciekawieniu kota. Biała kulka nie siedziała już jak spetryfikowana pod jedną z gałązek, a wychyliła zza niej pyszczek, zainteresowana nagłym zaprzestaniem poruszania się mężczyzny. Benjamin dostrzegł w tym swoją szansę - nieco uniósł się na łokciach i rozejrzał się dookoła w poszukiwaniu czegoś, czym może zaciekawić kocisko jeszcze bardziej. Jakaś owcza noga, jakieś śmieci, stara smocza łuska, resztki herewardowej koszuli...O, to mogło się nadać. Sięgnął po jasny materiał i zaczął nim powoli sunąć po trawie - samemu nie ruszając się z miejsca. Gdzieś w tle odezwał się cichy pomruk Okruszka - Wright odwrócił głowę w stronę Jackie.
- Tylko ostrożnie, uważaj - przestrzegł ją głosem aż tętniącym z nadopiekuńczości - nie zrób mu krzywdy- uściślił. Nie chciał, by wyciągała brzękadło, które na pewno wystraszyłoby go jeszcze bardziej. I tak czuł smutek smoka - na pewno było mu głupio z powodu nieposłuchania rozkazu. Cóż, wybaczy mu później, na razie musiał zająć się groźniejszym stworzeniem.
- No chodź. Szu-szu - zaintonował słabo, dodając do tego syk - źle oparł się poparzoną ręką i przeszył go ból, pomagający jednak naśladować coś, co od biedy można było nazwać piskiem myszy, stworzonej prowizorycznie z kawałka materiału. Patrzył uważnie na kota, chcąc przewidzieć jego następny ruch.


żywotność Bena: 80/280, -50 do rzutów
ONMS - IV poziom, +40
łapię kota - 70/200




i'm frozen to the bones, i'm a soldier on my own, I don’t know the way. i’m riding up the heights of shame, i’m waiting for the call - the hand on the chest i’m ready for the fight and fate

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Rezerwat Trójogonów Edalskich   10.08.17 12:21

The member 'Benjamin Wright' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 6


Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Rezerwat Trójogonów Edalskich   10.08.17 22:36

Ta noc była wyjątkiem – była o tym święcie przekonana. Pełna wibrującej w powietrzu magii, która niosła się gorzkim aromatem po nozdrzach i języku, jakby jej pochodzenie nie do końca było znane. Czuła siarkę i palony węgiel, czuła swąd dymu. Gorące powietrze podwiewało jej spięte w wysoki kucyk włosy. Wciąż zachodziła w głowę, co mogło się stać. Jeśli to faktycznie był zamach (plątanina myśli nie pozwalała jej wyłowić z nich innej teorii), to sprawcy albo doskonale się ukryli, albo zwiali, albo zostali pożarci przez smoczy ogień. Ostatnia z opcji wydawała się prawdopodobna, ale chyba nie na tyle, by faktycznie mogła w nią uwierzyć.
Obejrzała się jeszcze raz na Bena, teorie spiskowe na temat końca świata odsuwając na bok, a głowę zajmując hipotezami na temat tego, dlaczego ten kot (jakikolwiek on był i gdziekolwiek on był) był dla niego ważniejszy niż jego podopieczni. Stwierdziła, że nie zapyta – może jej uprawnienia tak daleko nie sięgały, a może po prostu dlatego, bo nie lubiła być wścibska.
Niestety geny po ojcu odziedziczyła w niemal stu procentach, a niektóre z nich działały jak bomba z opóźnionym zapłonem. Zdenerwowała się.
Możesz mi powiedzieć, szanowny panie Wright, na kiego muchomora ganiasz za jakimś cholernym kocurem?! – krzyknęła do niego, kontrolnie zerkając w stronę Okruszka. Okrucha raczej. Gdy się poruszył, łypiąc na nią groźnie, dłonią sięgnęła do pasa swojej szaty, żeby w razie czego prędko złapać za mniejszą, podręczną wersję brzękadła. Nie używała go często, bo, cóż, była zaledwie pomocnikiem i nikt nigdy nie puszczał jej samej na wybieg. Fatalna pomyłka, której doznała przed rokiem, była popisem jej butności i odwagi, które natychmiast zostały stępione – stępione i oznaczone przez smocze pazury. – Jak chcesz go złapać, geniuszu, to na koty nie woła się „szu-szu” tylko „kici-kici”. Zareagowałby chętniej na coś do zjedzenia. Odrąb sobie palec i zobacz, czy da radę.
Zacisnęła szczękę. Miała nadzieję, że nie weźmie tego na poważnie.




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Benjamin Wright
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t656-benjamin-wright http://www.morsmordre.net/t683-smok#2087 http://www.morsmordre.net/t3555-nokturnowa-rubryka-towarzyska#62778 http://www.morsmordre.net/f104-smiertelny-nokturn-20-6 http://www.morsmordre.net/t1416-jaimie-wright
eks-gwiazda quidditcha, nadzorca w smoczym rezerwacie
32
Półkrwi
Kawaler
may the bridges I burn
light the way
30
10
0
5
0
1
28
40
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Rezerwat Trójogonów Edalskich   11.08.17 8:02


Tym razem wrzask Jackie nie umknął jego uwadze. Łypnął na nią spode łba, co wcale nie było takie trudne, biorąc pod uwagę jego umiejscowienie w czasie i przestrzeni. Ciągle półleżał na wilgotnym od rosy i innej, dziwnej substancji - oby nie była to krew, a jeśli już: niech to będzie ta, należąca do niego, a nie do zranionego smoka - pagórku, wśród szeleszczących traw, próbując uratować jedyne, co umknęło z wybuchu bez szwanku. Chyba. Nagła świadomość, że kot może pozostać nieruchomy dlatego, że jakoś ucierpiał w starej chacie, zmroziła Benjamina go głębi. Mógł mieć złamaną łapkę. Może ścisnął go za mocno, przytulając do piersi? Może w czasie niekontrolowanej teleportacji doszło do rozszczepienia i kocisko nie ma, na przykład, ogona? Zmartwiał, na chwilę bardziej przerażony tymi perspektywami niż irracjonalną pretensją, słyszalną w głowie opiekunki smoków.
- To jest ważne, rozumiesz, bardzo ważne, ba-ro-dzo-wa-że-no - wybełkotał coraz słabiej; otrzymane obrażenia dawały mu się we znaki a ciało reagowało na poparzenia gorączką: bo to miało ze sobą jakiś związek, prawda? Uniósł wolną dłoń i poklepał się po twarzy, mocno, z całej siły, by jakoś otrzeźwieć. - Ktoś, na kim mi zależy, powierzył mi go w opiekę - dodał już przytomniej, chociaż w widoczną paniką, jakby utrata kota mogła skończyć się śmiercią. W sumie: tak było. Nie mógłby pokazać się Bathildzie na oczy bez kota. Uniósł się do siadu, nagle spoglądając na Jackie bez złości a ze zrozumieniem. - Myślisz? - zerknął na swój palec, pobrudzony, poparzony, z odłażącą skórą. Przez sekundę pożałował, że nie ma tutaj Herewarda - mógłby wyrwać mu trochę tych rudych włosów, one na pewno rzuciłyby się w oczy w trawie, ale...Ech, szkoda marnować czas na czcze dywagacje. Ben na razie stracił zainteresowanie Okruszkiem, poświęcając się w pełni hipnotyzowaniu kota wzrokiem. - Masz przy sobie nóż? - zagadnął słabym tonem, rzecz jasna wysuwając to zapytanie do Jackie, nie do kota - resztki rozumu pozostały na swoim miejscu. - Kici-kici. Kici-kici. Chodź. Już jest w porządku. Zabiorę cię do pani - szeptał spokojnie, a by podkreślić swoje zdolności poskramiania zwierząt, miauknął cieniutko, znów wydając z siebie zaskakujący odgłos. Co za popieprzona noc. Zaczynał z nadzieją zamordowania Gellerta, kończył - poparzony, piskliwymi miauknięciami wabiąc ku sobie kota, pośrodku całkowitego chaosu.


żywotność Bena: 80/280, -50 do rzutów
ONMS - IV poziom, +40
łapię kota - 66/200 Neutral






i'm frozen to the bones, i'm a soldier on my own, I don’t know the way. i’m riding up the heights of shame, i’m waiting for the call - the hand on the chest i’m ready for the fight and fate

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Rezerwat Trójogonów Edalskich   11.08.17 8:02

The member 'Benjamin Wright' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 86


Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Rezerwat Trójogonów Edalskich   11.08.17 11:33

Nie miała powodów, by mu nie ufać. Nawet w tak błahej sprawie jak ta, dotycząca jakiegoś dachowca, którego teoretycznie nie powinno tu być. W praktyce często widywała żbiki przypieczone smoczym oddechem jak na rożnie, a potem zjedzone jak przystawka przed obiadem. Nie lubiła tych stworzeń – pazernych na mleko i pieszczoty, reagujących ostrymi pazurami na jeden nieprzychylny krok i ruch – więc żadnemu z nich nie życzyła zbyt dobrze. Nawet temu, na którym tak Benjaminowi zależało.
Ciii, ciii, Okruszku, obejrzę cię tylko i dam ci spok… – ucichła, kiedy Okruszek wydał z siebie gadzi krzyk, najwyraźniej ostrzegający o tym, że jeśli podejdzie się zbyt blisko, ludzie nie będą już na ciebie wołali „biała kobieta”. Nozdrza rozwarły jej się w niepokoju. Spojrzała na Bena, wzrok szybko doskoczył z powrotem na Okruszka. Wycofała się krok, potem drugi, żeby zagwarantować mu konieczny dystans. – Uległeś pięciolatce czy zgrzybiałej staruszce?
Nie wyobrażała sobie, żeby dorośli ludzie w wieku produktywnym posiadali te wredne stworzenia w swoich domach i z czystą przyjemnością pozwalali im się w nich rozkładać, dlatego jej myślenie w tej chwili było czyste stereotypowe. Otworzyła szerzej oczy, kiedy Ben najwyraźniej dał wiarę jej słowom. Znów przeniosła na niego wzrok, sprawdzając, czy czasami już nie sięgnął do swoich palców własnymi zębami, żeby tylko dać kotu pretekst do podejścia bliżej.
Żartowałam, Ben! – zawołała szybko, jak najszybciej, żeby tylko zdążyć nim wielkolud faktycznie wcieli plan w życie. Na szczęście jego dłonie były jeszcze całe. – Działa?
Rozejrzała się po krzakach rosnących blisko nich, po wysokich gałęziach drzew, bo przecież koty lubiły wspinać się na takie wieże obserwacyjne tylko po to, żeby potem z nich nie schodzić, miaucząc przeraźliwie, jakby ich kto ze skóry obdzierał. Głupie stworzenia. Nie to, co smoki. Gdy wróciła wzrokiem do jednego z nich, zauważyła, że przy ogrodzeniu, gdzie zazwyczaj zawieszali różne przyrządy do tresury, wisiało kilka upolowanych królików.
Wyciągnęła ostrożnie różdżkę i skierowała ją w kierunku drobnych przysmaków, żeby wyszeptanym „accio” przywołać je do siebie.
Może przybiegnie do króliczej łapki? – rzuciła do niego, łapiąc w dłonie sznur. – Nooo, Okruszku, wiem, że masz na nie ochotę!




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Rezerwat Trójogonów Edalskich   11.08.17 11:33

The member 'Ain Eingarp' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Benjamin Wright
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t656-benjamin-wright http://www.morsmordre.net/t683-smok#2087 http://www.morsmordre.net/t3555-nokturnowa-rubryka-towarzyska#62778 http://www.morsmordre.net/f104-smiertelny-nokturn-20-6 http://www.morsmordre.net/t1416-jaimie-wright
eks-gwiazda quidditcha, nadzorca w smoczym rezerwacie
32
Półkrwi
Kawaler
may the bridges I burn
light the way
30
10
0
5
0
1
28
40
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Rezerwat Trójogonów Edalskich   11.08.17 12:02

Ryk Okruszka stawiał włosy dęba najtwardszym zawodnikom, ale Benjamin nawet się nie obejrzał. Słyszał, co jego ukochany smok ma na myśli - nie był to dźwięk bólu ani smutku, jedynie: irytacji. A z tą musiał sobie sam poradzić, jak każdy, nieco krnąbrny nastolatek, rzucony w środek chaosu. Wrightowi łamało się serce: trójogon przeżył tej nocy wiele okropieństw, będą musieli to przepracować, by go uspokoić - ale to później. Ach, dlaczego ten nieszczęsny kot był tak uparty.
- To dojrzała pani - sprostował tylko i westchnął ciężko, słysząc wspomnienie żartu. No tak, może odrąbane palce nie były najlepszym kocim przysmakiem. Powinien częściej zaglądać do miski Śnieżki, może dzięki temu wiedziałby lepiej, jaki jest klucz do serca - a raczej do żołądka - małych kociaków. Zachęcające odgłosy zdawały się przynosić równie dobry skutek, co puszka tuńczyka: biała kulka wydała z siebie miauknięcie, naśladujące dźwięki Benjamina. Uśmiechnął się lekko, kiwając zachęcająco głową. - Tak! Dobrze, kici kici - kontynuował zajadle, podnosząc się na kolana, by na czworaka zacząć iść w stronę wychylającego się zza gałązki stworzonka. Przystanął kilka stóp dalej, odwracając się przez ramię na Jackie. Jak na nowicjuszkę bez wykształcenia radziła sobie z Okruszkiem bardzo dobrze. - On nie lubi królików! Dostaje wysypki - ostrzegł dychawicznym szeptem: zainteresował się jednak kolejną propozycją. Co jak co, ale Jackie miała głowę na karku. - Rzuć. Ale taką najładniejszą - zastrzegł, by po chwili mało zgrabnie złapać frunącą ku niemu króliczą łapkę. Pozlepianą krwią, ale o jasnym kolorycie, widoczną doskonale w nocnej ciemności. Owinął wokół niej kawałek nitki, wyrwanej ze zniszczonego ubrania, i taką prowizoryczną zabawkę rzucił przed siebie, w stronę kotka. Znajdywał się już na tyle blisko, by móc ocenić, czy zwierzak jakoś ucierpiał - nie widział krwi, zauważył za to puchaty ogon, sterczący w górze: oznaka zaniepokojenia. Oby było to jedyne, co mu doskwierało. - Jeszcze kilka kroków, maleńki, i zjesz sobie tą pyszną przekąseczkę - zdrabnianie wydawało mu się odpowiednią strategią.

żywotność Bena: 80/280, -50 do rzutów
ONMS - IV poziom, +40
łapię kota - 142/200





i'm frozen to the bones, i'm a soldier on my own, I don’t know the way. i’m riding up the heights of shame, i’m waiting for the call - the hand on the chest i’m ready for the fight and fate

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Rezerwat Trójogonów Edalskich   11.08.17 12:02

The member 'Benjamin Wright' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 11


Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Rezerwat Trójogonów Edalskich   12.08.17 11:22

Nie miała reki do kotów, nie miała jej też do smoków, szczerze mówiąc, dlatego jej udział w rezerwacie był znikomy. Jej podchody do Okruszka też były pożałowania godne, bo bawiła się z nim jak pies z jeżem, a to nie o to w tym wszystkim chodziło. Była noc i chociaż księżyc lśnił mleczną łuną na księżycu (swoją drogą, zmienić barwę na krwistą czerwień), to jednak wszystkie rysy sylwetek były średnio widoczne w takiej aurze, dlatego nawet szukając kota z przymrużonymi oczami, metodą chińską, nie potrafiła go dostrzec. Przez dłuższą chwilę. Potem coś mignęło jej koło drzewa, zakręciło białym, puchatym ogonem. Wyglądał jak szlachcic między wieprzami – w tym czarnym, pełnym chaosu krajobrazie pasował jak ulał!
Póki Okruszek go nie widział, było dobrze. A może widział, tylko nie miał już siły na niego polować? Jedna ofiara mu wystarczyła – spalony jak węgiel dorosły facet.
Westchnęła cicho, mocniej łapiąc za różdżkę. Nie spodziewała się żadnych rewelacji, chociaż dopuściła do siebie myśl, że jeśli był to zamach, na pewno w okolicy mogli czuć jakąś nieprzychylną magię. Zdziwiła się, kiedy po jej skórze przemknęło jasne światło i nagle poczuła, jak jej serce zaczyna szybciej bić, a na policzki wstępuje czerwień, jak zawsze przy zdrowym wysiłku. Poczuła się lepiej, cieplej. Co to było?! Może właśnie zaraziła się jakąś groźną chorobą? Będzie musiała przejść się do Munga.
Spojrzała na swoje dłonie. Trzymała w nich sznur z królikami.
Nie lubi królików? Och, rany… tyle kłopotów z tobą, Okruszku – burknęła pod nosem i bez ceregieli chwyciła jedną z łapek małego gryzonia, po czym ukręciła mu ją w stawie. Krew trysnęły na nią cieniutkim, pojedynczym strumieniem. Nie przejęła się tym zbytnio. Rzuciła w Bena malutką łapką. Oby mu się udało.
Ten kot ma jakieś imię? – zawołała do Bena, zerkając co rusz na swojego smoczego przyjaciela. Co mu miała rzucić, skoro nie lubił królików? Nic innego nie miała, a przecież siebie mu nie rzuci na pożarcie.




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
 

Rezerwat Trójogonów Edalskich

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

 Similar topics

-
» Rezerwat żmijoptaków
» Rezerwat Hipogryfów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Wielka Brytania :: Anglia :: Peak District :: Rezerwat Trójogonów Edalskich-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17