Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Wierzbowy park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Wierzbowy park   02.12.12 0:11

First topic message reminder :

Wierzbowy Park

Niemal najpiękniejsze miejsce w Londynie, tak powiadają. Eleganckie, romantyczne ogrody, rankami zasnute delikatną mgłą, nieustannie pachnące słodkimi kwiatami, codziennie pełne są spieszących do pracy ludzi, ludzi pragnących choć przez chwilę pozachwycać się tutejszą zielenią. Wysokie krzewy, idealnie przycięte żywopłoty, wiekowe drzewa oraz dziesiątki ławeczek zdają się być istnym rajem pośród niepewnych ulic Londynu i sprawiają, że ciężko jest nie dostrzec uroku tego miejsca. Długie witki wierzb płaczących okalają rosnącą tu roślinność, cudownie komponując się z licznymi posągami lub popiersiami sławnych osób. Jedną z nich jest Henryk Kapryśny, magik słynący ze swych zwycięstw podczas wojny czarodziejów z olbrzymami. I choć żaden mugol nie ma świadomości jego prawdziwego imienia, będąc pewnym, że jest to jeden z pradawnych wikingów, posąg cieszy się wśród nich niemałą sympatią. Często spotkać tu też można jeżdżące na rowerach dzieciaki.
Niewątpliwie jest to miejsce piękne, że niemal nierealne, jakby ponad tym wszystkim, z dala od ponurego Londynu, smutnego świata. Cicho szumiący, gęsty okrąg drzew, jakby stworzony do izolacji od rzeczywistości. I tylko wierzby płaczą - a ludzie niech się uśmiechają.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Clementine Baudelaire
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2770-constanine-faye-baudelaire-budowa#44793 http://www.morsmordre.net/t2843-hanok#45618 http://www.morsmordre.net/t2840-poznaj-klementynke#45614 http://www.morsmordre.net/f268-mole-valley-little-ash-park http://www.morsmordre.net/t2844-clementine-faye-baudelaire#45621
hodowczyni ptaków
19 lat
Czysta
Panna
There's no need to be perfect to inspire others let people get inspired by how you deal with your imperfections.
1
3
6
8
2
0
0
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Wierzbowy park   29.12.16 16:52

Clementine nie stara się być grzeczna tylko dlatego, że etykieta tego wymaga. Tak uczył ją papa i z szacunku do niego i z własnego wychowania, po prostu przyzwyczajona była tak się do ludzi zwracać. Istniały jednak takie jednostki, jak lady Lestrange, którym udawało się od pierwszego momentu dotrzeć do jej osoby i rozwiać jej grzecznościowe maski w taki sposób, że nawet bezwiednie, naturalnie, prawie jakby znały się latami, Clementine mówiła do niej po imieniu. W przypadku Ledy, Emmie musiała się zastanowić czy udałoby jej się do niej zwrócić bardziej poufale.
Clemmie stoi więc w osłupieniu, wsłuchując się w słowa dziewczęcia. Nawet jeśli chce coś powiedzieć, nic nie spływa z jej ust, bo nie ma kiedy wtrącić się w wypowiedź lady Nott. Jej żywiołowość i prostolinijność od razu uderza paienkę Baudelaire swoją siłą. Szlachcice zwykle sprawiają, że Clementine staje się bardziej analityczna. Przy tym dziewczęciu, nie musi taka być. Wyczuwa moment, w którym Leda milczy i w końcu jest w stanie odpowiedzieć na jej pytanie. Jedno z wielu.
O ornitologii. Koroniaku angielskim, bardzo pięknej odmianie kanarka. Może o nim panienka słyszała?
Clementine, jak zawsze rozmawiając o ptakach, ożywiła się. Wyprostowała się, poprawiła włosy i już miała przygotowaną ciekawostkę na tą okazję, kiedy obecność ojca stała się jeszcze bardziej wyczuwalna. Nie potrafiła tego wyjaśnić, jak wielu rzeczy, o jakie pytali ludzie. Skąd Clementine wchodząc do obcego pomieszczenia zwykle znała ułożenie okien i drzwi. Dlaczego zwykle przeczuwała, kiedy ktoś na nią patrzył. Skąd tak wyczulony węch. Ona zawsze wierzyła, że wzrok jest zmysłem mocno mamiącym człowieka, przez który człowiek przestaje polegać na swoich pozostałych instynktach.
Mój ojciec mnie oczekuje. Chciałabym kiedyś dokończyć tą rozmowę. Evandro, panienko Ledo.
Skłoniła się im obu, ale prostując się jej wzrok padł jeszcze orientacyjnie na sylwetce lady Nott.
To było pouczające spotkanie. Dziękuję.
Mogła jeszcze pożyczyć im miłego dalszego spotkania, ale nie chciała dać ojcu czekać. Oddaliła się od dziewcząt powoli, mijając Ledę zatrzymując się przy jej ramieniu, żeby musnąć ją dłonią. Chciała ją zapamiętać. Zaraz potem umknęła do ojca, pozwalając mu się odprowadzić do domu, wspominając miłe chwile spędzone z dwoma szlachciankami.

| zt dla Emmie




" There's no need to be perfect to inspire others let people get inspired
by how you deal
with your imperfections


Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Wierzbowy park   30.12.16 13:30

Lady Nott zupełnie nie przeszkadzał fakt, że w planowanym od dawna - czyż kilkakrotnie nie przekładały tego spotkania, uznając inne, szlacheckie obowiązki za mimo wszystko, ważniejsze od przyjaźni? - spacerze, wzięła udział dodatkowa osoba. Postać Clemmenitne od razu wzbudziła w niej sympatię, może z oczywistej przyczyny, iż Leda była ogromnie towarzyska i entuzjastycznie nastawiona do ludzi (jakby krew Nottów od początku płynęła w jej żyłach, nie zaś naznaczała ów ekstrawertyzm przyjętym nazwiskiem), a może to dlatego, że panienka Baudelaire umiliła Evandrze czas oczekiwania. Kobieta żywiła nawet delikatną wdzięczność, iż lady Lestrange nie musiała przechadzać się po parku samotnie: wiedziała wszak o przykrym porwaniu oraz długim przetrzymywaniu jej w miejscu zdecydowanie nieodpowiednim dla młodziutkiej szlachcianki. Cżęsto wytykano Ledzie nadmierną troskliwość o przyjaciół, granicznącą z książkową, babciną opiekuńczością, lecz i tak nie zmieniło to ani o jotę nawyków arystokratki.
-Och, niestety nie, bardzo mi przykro - odparła, szczerze zmartwiona. Nie znała się na ptakach, bała się nawet swojej własnej sowy, ale mile zaskoczyła ją zdaje się profesjonalna wiedza Clemmentine - może kiedyś mi o nim więcej opowiesz - zaproponowała ciepło, autentycznie zaciekawiona. Któż to słyszal i takiej pasji?
-Naturalnie. Do zobaczenia. Miłego dnia - pożegnała się, z zaintrygowaniem obserwując oddalającą się dziewczynę. Bezbłędnie stąpała po wytyczonej ścieżce, kierując się idealnie ku starszemu mężczyźnie, jaki przystanął niedaleko nich. Zadziwające - urocza istota - skomentowała, chwytając Evandrę za rękę i zdecydowanie prowadząc ją w stronę kramów, gdzie można było zakupić gorącą czekoladę - ale lepiej opowiadaj, jak ci się wiedzie z Tristanem - dodała szybko, zanim zdołała się powstrzymać. Oczy Ledy aż świeciły z podekscytowania, gdy czekała, aż Evandra podejmie tak pasjonującą opowieść.

zt




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Rowan Yaxley
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley http://www.morsmordre.net/t3601-magnus http://www.morsmordre.net/t3618-rowcia http://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor http://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
29
Szlachetna
Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
5
11
0
5
0
15
9
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Wierzbowy park   01.01.17 15:53

Słońce chyliło się już niemal całkiem ku zachodowi w momencie pojawienia się jej w kolejnym miejscu. Wzięła głęboki wdech lekko przymrużając oczy. Dobrze wiedziała gdzie jest. Rozpoznałaby to miejsce choćby z zamkniętymi oczami. Wierzbowy park był miejscem, do którego razem z braćmi dość często się wybierali. Gdy byli dziećmi było to idealne miejsce do zabaw, zaś jako nastolatki do odpoczynku. Żałuje, że teraz, będąc dorosłą kobietą już tu nie przychodzi. Może z tej całej pechowej czkawki coś wyniesie i postanowi odwiedzić stare, pełne wspomnień i tak bliskie jej sercu miejsca? Powinna. Będzie musiała w najbliższym czasie namówić swoje rodzeństwo na towarzyszenie jej w małej wycieczce. Może zabierze ze sobą też syna? Skoro im podobały się te miejsca gdy byli dziećmi jemu też powinny, prawda?
Na szczęście czkawki czas nadszedł kres, a ona zrezygnowana, ale też spokojna z nowym planem naradzającym się w jej głowie mogła wrócić do Yaxley Manor. Los chyba ją naprawdę nienawidził, ale potrafił on ją też nieraz zaskoczyć, a nawet dość pozytywnie.

|zt 




Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight
Powrót do góry Go down
 

Wierzbowy park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

 Similar topics

-
» Pomnik Piotrusia Pana
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen
» Bryant Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Waltham Forest-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18