Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Stoliki przy oknie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Stoliki przy oknie   19.02.16 0:06

First topic message reminder :

Stoliki przy oknie

Jeśli bywasz bardziej introwertykiem i wolisz zajadać się w odosobnieniu, bądź w wąskim gronie znajomych, albo po prostu przybywasz na ważną służbową rozmowę lub przyjacielską naradę, do dyspozycji masz niskie stoliki przy oknach (oraz przy drzwiach) z widokiem na ulicę Pokątną. Wygodne pastelowo fioletowe fotele odprężą równie dobrze, co rozpływające się w ustach słodkości, zaś znajome dzienne światło sprawi, że nie poczujesz się znużony.



Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott http://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 http://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 http://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 http://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Cukiernik
21
Półkrwi
Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
16
20
0
0
0
0
1
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki przy oknie   19.08.17 20:12

Zaczynał dostrzegać poirytowanie klientki, bo i ta coraz wyraźniej nim kipiała. Nie próbowała ukrywać, a wręcz dawała mu do zrozumienia, że jego pytania są co najmniej nie na miejscu przy pomocy wyrazu twarzy, czy tonu wypowiedzi. Nie dawał się jednak zbytnio zbić z tropu. Był typem któremu niejednokrotnie zdarzało się palnąć głupotę w nieodpowiedniej sytuacji, zachować nie-tak, najczęściej przez brak wyczucia co do tego jak zachować się powinien, czy dziwne, nieodpowiednie poczucie humoru - lub po prostu zadawać pytania, jakie innym wydałyby się dziwne. W szkole też nie był geniuszem, był dobry lub bardzo dobry z tego co go interesowało, jednak kiedy coś go nie pociągało, trzeba było stada wołów (lub matczynych gróźb, ta kobieta pisze wyjątkowo skuteczne wyjce) żeby zmusić go do zrobienia, czy uczenia się rzeczy nie leżących w zakresie jego zainteresowań - i na tych lekcjach niejednokrotnie wywoływał w nauczycielach podobne reakcje jak w tej chwili w pannie Blythe.
Możliwe, że po części się uodpornił, może i czuł się trochę głupio, na pewno jednak nie na tyle by zastanawiać się, co sobie myśli nieznajoma kobieta. Bardziej zainteresował go faktycznie sam balet.
- Nie, nie rozumiem. - przyznał szczerze, bo i udając, że wyobraża sobie w tej chwili to całe skakanie jako sztukę byłoby jeszcze głupsze. Coś w tym musiało być, skoro tylu ludzi chodzi to oglądać, na pewno też jest to w jakiś sposób eleganckie, nie może być takim o podskakiwaniem, może dlatego te wszystkie baletnice są takie chude? Może takim się łatwiej podskakuje? Ale będzie musiał w końcu zobaczyć, o co chodzi, to na pewno, bo w tej chwili faktycznie zaciekawiło go to jeszcze bardziej.
- Będę musiał zobaczyć w takim razie w końcu.
Stwierdził jedynie, bo i nie sądził żeby ktoś był w stanie faktycznie opisać mu, o co chodzi, skoro do tej pory najwidoczniej żył w błędzie.
Kiedy podszedł do dzbanuszka, do nieznajomej przysunęła się inna kobieta. Skupił się jednak na zaparzaniu, by doprowadzić wodę do odpowiedniej, nie za niskiej i nie za wysokiej temperatury. Sam zdecydowanie wolał zwykłą, czarną herbatę z mlekiem, wszystkie inne kolory pijąc sporadycznie, jednak w cukierni wszystkie napary podawali jak należy, więc i musieli wiedzieć, jak to zrobić.
Stuknął lekko różdżką o dzbanuszek, a kiedy ten wydał odpowiedni dźwięk, komunikując mu odpowiednią temperaturę, zalał herbatę i z elegancką, białą filiżanką powrócił do klientki. Druga była do siedzącej klientki w jakiś sposób podobna. Miały swego rodzaju manierę poruszania, miały także podobną, filigranową budowę. Rozmawiały chyba na temat sztuki, nowa nieznajoma wspominała coś o zawiłej choreografii, jednak odsunęła się, kidy Bott dostarczał zamówienie.
- Dziękuję za wskazówki, pani Blythe.
Powiedziała jedynie uprzejmie i dygnęła lekko nim odeszła szybkim, choć jednocześnie płynnym w charakterystyczny, dość nietypowy sposób krokiem do stolika przy którym czekał na nią jakiś mężczyzna.
- Uczy pani baletu?
W sumie to mógł się tego domyśleć. Pytanie wymknęło mu się z ust, zanim zdążył dokładniej przemyśleć, czy aby na pewno powinien znów zaczepiać już zirytowaną jego niewiedzą klientkę. Eh. Cóż, nie mógł się już tym przejmować, skoro znów się odezwał.





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Yvette Blythe
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t4582-yvette-sapphire-blythe http://www.morsmordre.net/t4613-jeszcze-pusta-klatka#99470 http://www.morsmordre.net/t4627-panna-blythe http://www.morsmordre.net/f290-blythburgh-suffolk-ivy-alley-28 http://www.morsmordre.net/t4718-yvette-sapphire-blythe#101045
alchemiczka, baletnica
25
Czysta
Panna
Beauty is terror.
Whatever we call beautiful,
we quiver before it.
5
5
15
5
0
3
26
2
Półwila

PisanieTemat: Re: Stoliki przy oknie   20.08.17 10:55

Zmiana tonu, miny i podejścia wyraźnie zaznaczała się przy obecności młodej baletnicy, której przez chwilę tłumaczyła parę błędów, jakie udało jej się dostrzec w trakcie przedstawienia - również, o zgrozo, u pierwszej tancerki. Cierpliwie, aczkolwiek z pewnością i stanowczością prowadziła krótką dyskusję, jeszcze przez chwilę odprowadzając dziewczynę wzrokiem, uznając ją za towarzystwo przyjemniejsze od nierozgarniętego pracownika. Spojrzała na niego krytycznie, mimo wiedzy, że nie musiał wiedzieć o jej wcześniejszych sukcesach i nie miał możliwości, by rozpoznać nazwisko, wyraźnie użyte przez baletnicę. Wyrzuciła z siebie delikatne ekhem, podbarwione zakłopotaniem całą farsą. Głowę miała wciąż uniesioną w dumny sposób, siedziała wyprostowana, ale nie spięta.
- Powiedzmy - mruknęła pod nosem niewyraźnie, przysuwając do siebie filiżankę z gorącą herbatą. Poprowadziła palec po porcelanowej krawędzi, kończąc ten ruch dwukrotnym stuknięciem paznokcia. Zerknęła na chłopaka, znów w ten sam, oceniający sposób, zastanawiając się, jak uświadomić mu piękno baletu. Powoli stawało się to jej własnym celem, który trzeba było osiągnąć. Tępienie ignorancji było istotne - choć podejrzewała, że tak niedoinformowany osobnik musiał należeć do mugolskiego podgatunku czarodzieja. Powstrzymała usta przed mimowolnym skrzywieniem. Zamierzała wyjaśnić mu to najprościej, jak się dało, naokoło obchodząc zaawansowaną terminologię w języku, którego - jak podejrzewała - nawet nie zdołałby zrozumieć.
- Proszę spróbować stanąć na czubkach palców - wyłożyła stanowczo. - Bez zginania nogi w kolanie, stopa pod kątem dziewięćdziesięciu stopni względem podłoża, najlepiej wpadająca w łuk, w ten sposób - wizualizowała dłońmi, jedną z nich zatrudniając w roli posadzki, z drugiej zaś robiąc nogę. - Postać tak chwilę, bez najmniejszego ruchu - oczywiście, że nie mógł tego zrobić; nie mógł nawet dostać się na koniuszki palców, wymagało to lat praktyki, dopasowanych point, silnej woli, mocnych nóg, ogromnej chęci oraz odpowiedniego podłoża. Nie miał w tym miejscu i czasie żadnej z tych przesłanek. - Do tego proszę spróbować utrzymać ciężar ciała na jednej nodze, wciąż na palcach, a drugą podnieść jak najwyżej, oczywiście stabilnie, nie w kanciastym zgięciu - początkowo mógł próbować jej instrukcji, ale w ich trakcie stało się jasne, że niewiele może osiągnąć - jeśli zamierzał próbować, wzięłaby go za kompletnego błazna. - Kiedy już uda się panu - nie mogła powstrzymać się przed pogardliwą intonacją, zwyczajnie nie mogła - opanować te podstawy, proszę wykonać obrót, pełny, na palcach - bolało ją samo upraszczanie sztuki do tak pospolitych i niepoprawnych określeń, robiła to więc cicho, właściwie sycząc zapamiętale. - Wykonać kilka kroków, podskoczyć, a przy tym uniknąć skurczu, wyglądać lekko, zwiewnie i szlachetnie - zakończyła, już z większym spokojem, upijając z filiżanki łyk i odstawiając ją z cichym odgłosem na talerzyk.




you're a chemical that burns, there's nothing but this
it's the purest element, but it's so volatile
feel it on me, love; see it on me, love

strangeness and charm

Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott http://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 http://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 http://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 http://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Cukiernik
21
Półkrwi
Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
16
20
0
0
0
0
1
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stoliki przy oknie   20.08.17 18:07

Nie spodziewał się dłuższej wypowiedzi ze strony kobiety. W gruncie rzeczy sądził, iż ta po prostu zażyczy sobie aby odszedł i zostawił ją w spokoju, zajął się wykonywaniem swojej pracy. To też by uczynił, bo i czemu miałby się narzucać - jednak jej niespodziewana odpowiedź widocznie go zaciekawiła. Przystanął więc jeszcze chwilę, choć część dzisiejszych gość już wychodziła, osoba która wyszła mu pomóc powinna zapewne za chwilę wrócić na kuchnię, więc i on zdecydowanie nie może sobie stać i rozmawiać z klientką o podskokach jeszcze długo.
Zmarszczył jednak brwi na jej polecenie.
Gdyby nie był w pracy, pewnie by spróbował dla czystego że ja tego nie zrobię?!, jednak w pracy był i znając doskonale swoje możliwości był pewien, że podobna próba zakończyłaby się rozłożeniem na podłodze, stole obok albo jakimś przechodzącym kliencie. Zostawi sobie to więc na inną okazję, póki co jedynie usiłując sobie zwizualizować opisaną pozę, która wydawała mu się niezbyt realna, za to zdecydowanie bolesna. Po co ktokolwiek miałby stawać na czubkach palców?
Słuchając dalszych instrukcji, uśmiechnął się pod nosem. Brzmiało całkiem ciekawie. Dziwacznie. A gdyby zrobić słodycze, które kazałyby ludziom chodzić w taki sposób? Choć może lepiej nie, to wszystko nadal brzmiało dość boleśnie, więc jednak lepiej zostać normalnie na palcach. Ale rzecz jest do przemyślenia. A on zdecydowanie musi to wszystko zobaczyć. Już podjął decyzję! Tylko kiedy?
- Pewnie spróbuję, ale raczej nie tutaj i nie w godzinach pracy, dziękuję za instrukcję. - stwierdził, choć pewnie gdziekolwiek by podobnych wygibasów nie próbował, i tak wyszłaby z tego katastrof. Ale chociaż zabawna katastrofa, a takie są dopuszczalne, prawda?
Nie chciał, żeby kobieta pomyślała, że się z niej nabija, wizja takiego wygięcia wydawała mu się raczej zabawna, jednak skoro ludzie robią to w teatrze, skoro to wszystko ma być lekkie, zwiewne i szlachetne, może coś w sobie ma.
- Chyba będę musiał zobaczyć o co chodzi. Póki co dziękuję za miłą rozmowę. - dodał, uśmiechając się uprzejmie, z pogardy nie robiąc sobie nic a nic, nie przywykły do przejmowania się podobnymi rzeczami. Ruszył zaraz za ladę przy której stanęła kolejna osoba, którą trzeba było obsłużyć.





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Yvette Blythe
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t4582-yvette-sapphire-blythe http://www.morsmordre.net/t4613-jeszcze-pusta-klatka#99470 http://www.morsmordre.net/t4627-panna-blythe http://www.morsmordre.net/f290-blythburgh-suffolk-ivy-alley-28 http://www.morsmordre.net/t4718-yvette-sapphire-blythe#101045
alchemiczka, baletnica
25
Czysta
Panna
Beauty is terror.
Whatever we call beautiful,
we quiver before it.
5
5
15
5
0
3
26
2
Półwila

PisanieTemat: Re: Stoliki przy oknie   21.08.17 11:35

Sama nie planowała rozwodzić się przesadnie nad tłumaczeniem - tak wyszło, gdy irytacja wzięła górę, nie pozwalając jej w spokoju darować chłopakowi i odegnać go do zajęć, jakie czekały na wykonanie chociażby w kuchni. Miała go za naprzykrzającego się pracownika, któremu wyraźnie zabrakło podstawowej znajomości kultury - sam powinien zorientować się, kiedy należało zostawić klienta w spokoju. Nie widziała swojego błędu, nieświadoma, że to ona w dużej części napędza rozmowę - była bowiem zaślepiona negatywnymi emocjami, oburzeniem. Nie wymagała od niego żadnych prób, właśnie przez wzgląd na to, że po takowych jej herbata mogłaby zgrabnie opuścić filiżankę, rozlewając się po bladej skórze z nieprzyjemnym pieczeniem. Gdyby usłyszała o zabawnych katastrofach - niezależnie od tego, czy miały dziać się w sali prób, na scenie, czy poza jakimkolwiek pomieszczeniem powiązanym z tańcem klasycznym - byłaby zapewne bliska omdlenia, dlatego lepiej, że myśli Bertiego nie wypłynęły na zewnątrz pod postacią słów.
- Życzę powodzenia - odrzekła sucho, starając się oszczędzić sobie wyobrażeń, w których Bott podejmuje amatorskie próby przyswojenia sobie podstaw baletu. Jeszcze gorzej, gdyby próbował zrobić to w odpowiednim stroju. Nie, zdecydowanie nie chciała widzieć tego wszystkiego. Wzdrygnęła się na samą myśl.
- Proszę nadrobić zaległości, choćby ze względu na uzupełnienie własnej wiedzy - poczyniła uwagę, którą pożegnała pracownika, zastanawiając się jeszcze krótką chwilę, czy jego uprzejmy uśmiech i nastawienie - nie starała się przecież być ani trochę miła - są jakąś formą gry albo żartu. Zerknęła w stronę lady z zażenowaniem i pokręciła głową, zanim oderwała się od tych okropnych wizji i tłumaczeń, by móc pogrążyć się w rzeczach bardziej odpowiednich i przyjemnych. Piła powoli herbatę, obserwując, jak lokal pustoszeje powoli - co jakiś czas podchodziły do niej pojedyncze osoby, pragnąc zamienić parę słów. Udzieliła kilku rad, wysłuchała paru komplementów, posłała nieco czarujących uśmiechów. Dopiero, gdy miała pewność, że nikt już nie będzie potrzebował od niej niczego - w szczególności tłumaczenia, jak wygląda taniec klasyczny i skakanie, opuściła lokal, nie chcąc pamiętać o tym dniu.

| ztx2




you're a chemical that burns, there's nothing but this
it's the purest element, but it's so volatile
feel it on me, love; see it on me, love

strangeness and charm

Powrót do góry Go down
 

Stoliki przy oknie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

 Similar topics

-
» Stoliki przy oknie
» Stolik przy oknie
» Stoliki przy ścianie
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Recepcja

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Pokątna :: Sklepy, restauracje i lokale :: Cukiernia "Słodka Próżności"-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17