Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Główna ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 16 ... 28  Next
AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Główna ulica   02.12.12 0:17

First topic message reminder :

Główna ulica

Ulica Pokątna zmieniła się. Kolorowe, błyszczące witryny, które przedstawiały księgi zaklęć, składniki eliksirów i kociołki, były niewidoczne, ukryte pod przyklejonymi na nich wielkimi ministerialnymi plakatami. Większość tych posępnych fioletowych afiszy z zasadami bezpieczeństwa była powiększoną wersją broszur, które rozsyłano latem, a inne przedstawiały ruszające się czarno-białe fotografie znanych przestępców przebywających na wolności. Kilka witryn było zabitych deskami, w tym ta należąca do Lodziarni Floriana Fortescue. Z drugiej strony ulicy rozstawiono wiele podniszczonych straganów. Najbliższy, stojący przed księgarnią "Esy i Floresy", pod pasiastą, poplamioną markizą miał kartonowy szyld przypięty z przodu:

AMULETY
Skuteczne przeciw wilkołakom, dementorom i Inferiusom

Zaniedbany, mały czarodziej potrząsał naręczami srebrnych symboli na łańcuszkach i kiwał w stronę przechodniów. Zauważył, że wielu mijających ich ludzi ma udręczone, niespokojne spojrzenie i nikt nie zatrzymuje się, by porozmawiać. Sprzedawcy trzymali się razem, w swoich zżytych grupach, zajmując się własnymi sprawami. Nie widać było, by ktokolwiek robił zakupy samotnie.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Polly Havisham
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t1033-polly-havisham#5949 http://www.morsmordre.net/t1038-pan-darcy#6085 http://www.morsmordre.net/t1035-polly#6012 http://www.morsmordre.net/f130-robert-adam-st-28-6 http://www.morsmordre.net/t1128-pola-havisham#7455
piecze ciastka w Słodkiej Próżności
21
Czysta
Panna
I've been smoking dream dust
2
5
5
8
5
0
0
1
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Główna ulica   23.10.15 9:35

W tłumie gapiów stała również Pola. Ubrana była w swój czerwony płaszczyk, o kolorze tak zabawnie żywym, że ktoś mógłby pomyśleć - wabiącym. Jego kształt niestety nie pozwalał na podobne czyny, bowiem był to płaszczyk o wełnianej strukturze ukonstruowanej w trapez. Dlatego, nawet jeżeli przy ramionach gładko opinał się na ciele, im niżej biegł materiał, tym bardziej się rozszerzał, maskując prawdziwą figurę dziewczęcia. Faktem jest, że ten typ ubrania nie służy nikomu, a jednak zafascynowana modą mugolską Pola, miała aż trzy takie kubraczki. Jeden przeciwdeszczowy, jeden na dni takie jak te, a jeszcze inny czekał na srogą zimę. Oczywiście każdy z nich miał swój własny niepowtarzalny kolor, ale Pola i tak nie mogła się doczekać, kiedy będzie mogła włożyć kubraczek w geparda. Rawr.
Dziewczynka w czerwonym trapezie stała w trzecim rzędzie, wspinała się na palce i ledwo miała okazję dojrzeć główną przestrzeń sceniczną. Opierała się o plecy mężczyzny stojącego przed nią i wychylała głowę, by zobaczyć cokolwiek. Tym sposobem dostaje się wkrótce na sam przód, a stąd może podziwiać rytualny taniec, ma go jak na dłoni. Podczas, kiedy ona ubrana jest tak fantazyjnie, jego ciało zostało jedynie ledwie zakryte. Zafascynowana tańcem, czasami prześlizgiwała sie spojrzeniem tu i ówdzie, a jej marna estetyczna część trochę się wtedy powiększała, tak jakby Pola wreszcie pojmowała o co chodzi z pięknem mięśni. Bo przecież z niej jest jedna miękka klucha, a to, że Pola ćwiczy brzuszki, żeby nie być grubaską, nie świadczy o tym, że ma już jakiekolwiek super mięśnie. W miarę rozwoju pokazu twarz panienki Havisham zmieniał się. Na początku nie wiedziała o co chodzi, otwierała oczy ze zdumienia, bo nigdy wcześniej nie widziała kogoś, kto zechciałby stanąć nago (!) na ulicy i bawić się ogniem, później zorientowała się, że sporo osób się temu przygląda, więc może to wcale nic złego ? (oczywiście gdzieś nieopodal mogła usłyszeć zniesmaczone komentarze, ale zbyt się zainteresowała, by nimi się przejąć) Kiedy pierwszy szok minął, Pola się zaczęła uśmiechać i z zachwytem gonić obrazy tworzone z nietypowego artystę. Mija jakiś czas i Polka poważnieje. Marszczy czoło i ogląda skupiona, co też takiego się tu właściwie dzieje. Chce znaleźć istotę tańca (prawdę mówiąc to przez jednego żula, hipstera, który mówił jej o tym, jak się znajduje istotę rzeczy).
Występ się kończy. Pola stoi i czeka aż wszyscy się rozejdą, jeszcze jakaś starsza pani podeszła do chłopca i cmoka niezadowolona, a Pola stoi i bije się z myślą, czy podejść, czy zaraz ktoś nie zrobi na nią nalotu, że się brzydko prowadza po Pokątnej, bo zagaduje do półnagich młodzieńców. Ale Poli to nie przeszkadzało chyba, że ktoś źle o niej pomyśli. Ruszyła do występującego i stając mu przed butami mówi: - To było cool - tego słowa używa się obecnie w młodzieżowych kręgach, więc Pola je mówi, chociaż niedługo skończy 20 lat i nie będzie taką bardzo nastolatką. - Chcę się nauczyć tak robić - postawione dość jednoznacznie, prawie jakby czegoś wymagała, ale zaraz zaczyna polkować : - Bo niedługo mam urodziny i chcę wszystkich zadziwić, rozumiesz?




    I get down to Beat poetry  ◇ They say I'm too young to love you I don't know what I need They think I don't understand The freedom land of the seventies I think I'm too cool to know ya You say I'm like the ice I freeze I'm churning out novels like Beat poetry on Amphetamines ©endlesslove
Powrót do góry Go down
Felix Tremaine
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1475-felix-tremaine http://www.morsmordre.net/t1556-papierowe-wspomnienia#15039 http://www.morsmordre.net/t1522-nieistotny-dysonans#14241 http://www.morsmordre.net/f177-smiertelny-nokturn-13-poddasze http://www.morsmordre.net/t1577-felix-tremaine
goni mnie przeszłość
27
Półkrwi
Kawaler
w środku pękają struny
chwil, pulsuje rzeka
czerwienią moich win,
gonię sam siebie i znów
zamiera świat.
12
11
0
0
0
3
0
10
Czarodziej
maybe I deserve all of this.

PisanieTemat: Re: Główna ulica   07.11.15 10:19

#tutaj #też #obiecuję #poprawę #przeprosinowykamieńwskrzeszeniadlazaćpanejpolki

Ciemne tło idealnie uwidoczniło efektywną, trójwymiarową figurę, która powstała wokół Felixa, gdy w szaleńczym tempie obracał się wokół siebie, jednocześnie zataczając ogniste kręgi wokół swojego ciała. A potem samozwańczy uliczny artysta zastygnął – poi dogasa; stygnie rozgrzana powierzchnia skóry. Nie da się oszukać biologii - zrobił sobie zbyt długą przerwę od tańczenia – dlatego też pot skrzy się na jego torsie i czole; z początku trudno mu też było zapanować nad rytmem oddechu, aczkolwiek w tym momencie nie ma już z tym problemu.
Gdy trybiki jego mięśni zostały wprawione w ruch, poczuł taniec całym sobą – sekwencji wyuczonych od dziecka ruchów nie sposób tak po prostu zapomnieć.
Sięgnął do swojego znoszonego kaszkietu, szacując wzrokiem, ile mniej więcej dostał za ten występ. Z pewnością trochę mniej niż się spodziewał, ale dobre i to – przecież tak naprawdę zarobek nie był jego głównym celem, gdy wymyślił, że zatańczy na Pokątnej; chodziło przede wszystkim o odkurzenie swoich umiejętności. Wrzucił pieniądze do plecaka, do którego chwilę później, ignorując oburzoną jego wyglądem staruszkę, zaczął przyczepiać za pomocą plątaniny sznurków ogniste poi. Im szybciej się z tym uwinie, tym krócej będzie gorszył swoim półnegliżem konserwatywnych czarodziejów.
Mniej więcej wtedy w jego polu widzenia pojawiły się dwa zgrabne, małe buciki. Bez wątpienia skrywające damskie stópki. Bez wątpienia kosztujące tyle, co cała posiadana przez niego garderoba. Bez wątpienia nie znajdujące drogi do jego osoby tak przez zupełny przypadek. Felix podniósł głowę, przyglądając się wyczekująco ekstrawaganckiej panience, która przywdziała jeden z najdziwniejszych modowych tworów, jakie dane było Tremaine’owi zobaczyć. Mężczyzna uśmiechnął się delikatnie do blond indywiduum, gdy dowiedział się, że jego występ był cool. Nie chciał uprawiać kurtuazji i zanudzać ją wyznaniem, iż wypadł trochę z formy (więc to, co widziała, to zaledwie jakieś siedemdziesiąt procent jego możliwości), dlatego też po prostu przemilczał jej opinię. Te słowa musiały stanowić jedynie wstęp do rozmowy, wyczuł to w moczu - jednak udało jej się mocno go zaskoczyć, gdy tonem przyzwyczajonym do wydawania poleceń powiedziała, że chce się nauczyć igrać z ogniem.
- Lepiej nie, bo jeszcze podpali sobie panienka ten uroczy płaszczyk – odparł być może niezbyt uprzejmie, ale reagował alergicznie na wszelakiego rodzaju nakazy. Teoretycznie jej pochodzenie nie miało dla niego najmniejszego znaczenia – aczkolwiek panny z dobrych domów zdarzało mu się traktować  trochę obcesowo. Z pewnością będzie potrzebował chwili, by dać się omamić przez urok osobisty dziewczyny.
Zdecydował się wstać, by nie patrzyła na niego z góry – teraz to on dominował wzrostem, sugerując jej w ten niewerbalny sposób, że jeśli chce coś od Felixa, to musi to być na jego warunkach. Albo wcale.




what matters most is how well you walk through the f i r e.
Powrót do góry Go down
Polly Havisham
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t1033-polly-havisham#5949 http://www.morsmordre.net/t1038-pan-darcy#6085 http://www.morsmordre.net/t1035-polly#6012 http://www.morsmordre.net/f130-robert-adam-st-28-6 http://www.morsmordre.net/t1128-pola-havisham#7455
piecze ciastka w Słodkiej Próżności
21
Czysta
Panna
I've been smoking dream dust
2
5
5
8
5
0
0
1
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Główna ulica   08.11.15 11:32

Pola rzeczywiście chodziła ubrana dość specyficznie, chociaż jednocześnie potrafiła przystosowywać się do panujących reguł w modzie. Ostatnimi czasy jej włosy musiały być układane zgodnie z modą, co przeżywały tragicznie, bo codziennie poddawała je zabiegom upiększającym.
- No to nie będę tego przecież robić w płaszczyku - odpowiada nieco zagubiona, bo widzi jego nagą klatę i nie wie z jakiej racji ona miałaby się ubierać w płaszczyk w takiej sytuacji. Gorzej, że kiedy wstał, to nagle ona znalazła się w pozycji która przyjmuje rozkazy, nie była gotowa jednak przyzwyczaić się do tej roli, możliwe, że będzie dużo zabawnych sytuacji, kiedy niepokornie będzie chciała mu się stawiać. Przykłada palec do czerwonych od zaciskania ustek, zaraz mając projekcję Feliksa uprawiającego swój nieziemski występ w jej płaszczu w gepardzie kropeczki. - To dlatego chodzisz rozebrany, prawda? Żeby nie spalić sobie ubrań? Bardzo rozważnie - pochwaliła go, ale wzrok jej poszybował nieco w lewo, jakby się nie mogła jednak czuć całkowicie swobodnie w towarzystwie bezbluzkowego tancerza. Zapada cisza, Pola też jest jej winna, ale jej zachowanie spowodował jedynie jego strój, czyli jego brak. Dziewczyna huśta się ta piętach, budzi i postanawia przerwać piętnaście sekund ciszy. - Pewnie myślisz, że ja się nie nadam na uczennicę, ale jesteś bardzo w błędzie. Codziennie ćwiczę brzuszki i jestem w formie, poza tym, ja się nie boję ognia, bo znam się na uzdrawianiu, mam staż w Mungu i wiem jak leczyć rany. Na przykład tę - wyciąga palec do miejsca pod barkiem, lecz zanim wcisnęła go w umięśnione ciało, rękę cofa zawstydzona. Co innego mieć pacjent w gabinecie, a co innego mieć go na ulicy w taki uroczy wieczór. - Umiem się jej pozbyć - dodaje i patrzy tak jeszcze kontrolnie, czy umiałaby się pozbyć blizn innych, ale jest ciemno i słabo cokolwiek jest widoczne.




    I get down to Beat poetry  ◇ They say I'm too young to love you I don't know what I need They think I don't understand The freedom land of the seventies I think I'm too cool to know ya You say I'm like the ice I freeze I'm churning out novels like Beat poetry on Amphetamines ©endlesslove
Powrót do góry Go down
Felix Tremaine
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1475-felix-tremaine http://www.morsmordre.net/t1556-papierowe-wspomnienia#15039 http://www.morsmordre.net/t1522-nieistotny-dysonans#14241 http://www.morsmordre.net/f177-smiertelny-nokturn-13-poddasze http://www.morsmordre.net/t1577-felix-tremaine
goni mnie przeszłość
27
Półkrwi
Kawaler
w środku pękają struny
chwil, pulsuje rzeka
czerwienią moich win,
gonię sam siebie i znów
zamiera świat.
12
11
0
0
0
3
0
10
Czarodziej
maybe I deserve all of this.

PisanieTemat: Re: Główna ulica   12.11.15 18:54

Instynkt podpowiadał mu, iż powinien odsunąć się od dziewczęcia, które zdawało się nie mieć absolutnie żadnych zahamowań. Już samo to, że podeszła do Felixa, nie bawiąc się w żadne ceregiele, i zdawała się nic sobie nie robić z faktu, iż mężczyzna jest tak niegodnie przyodziany (a raczej nie do końca odziany)… Cóż nieco go to zaskoczyło. Większość pannic z dobrych domów żachnęłaby się tylko, pospiesznie odwracając poczerwieniałe ze wstydu, delikatne lico i oddaliłyby się czym prędzej od potencjalnego źródła skandalu.
A w jej oczach skrzyła się tylko niemal bezbrzeżna ciekawość, podobna do tej, którą charakteryzują się małe dzieci. Tremaine zamilknął, przysłuchując się lawinie słów wypływających z ust panienki w ciekawym płaszczu. Złapał się na tym, iż zaledwie w przeciągu kilku minut jakimś cudem udało się temu blond stworzeniu zaintrygować go do tego stopnia, że naprawdę zaczął rozważać, jakkolwiek absurdalnie by to nie wyglądało, pokazanie jej choć kilku podstawowych ruchów.
Skrupulatnie wyławiał wzrokiem jej ociekające uroczą spontanicznością odruchy i aż miał ochotę się uszczypnąć, aby sprawdzić, czy nie jest to tylko jakaś wybitnie osobliwa senna wariacja.
- Nie do końca… – przełamał się w końcu, lecz w tonie jego głosu próżno było szukać choć krztyny entuzjazmu – wciąż zachowywał się zachowawczo i zanadto ostrożnie. – To raczej kwestia wygody. Zdecydowanie lepiej tańczy mi się bez zbędnych części garderoby, dlatego też najczęściej ograniczam się do spodni – sprostował jej przypuszczenie.
Nie dał rady powstrzymać uśmiechu, który wykwitnął na jego ustach, gdy tylko dziwaczna nieznajoma zaczęła reklamować swoją jakże skromną osobę. Uważnie obserwował również jej niekontrolowany odruch – w ostatniej chwili cofnęła swoją dłoń, która zaledwie kilka sekund później najpewniej musnęłaby jego ciało. Nie był pewien, jak zareagowałby na ten nieprzypadkowy dotyk, ale dobrze, że zreflektowała się w odpowiednim momencie – mogliby poczuć się jeszcze bardziej niezręcznie; a jej płochliwe spojrzenie z pewnością zapragnęłoby uciec gdzieś za daleko.
- Dziękuję, aczkolwiek nie zamierzam się jej pozbywać. Każda z tych blizn opowiada inną historię… każda jest już częścią mnie… - odparł dopiero po dłuższej chwili - zbiła go nieco z tropu swym wyznaniem, iż codziennie ćwiczy brzuszki i wie, jak leczyć rany…
Felix westchnął cicho, przymierzając się do kapitulacji.
- Czego chciałaby pa… chciałabyś się nauczyć? – zapytał niezobowiązująco, dając sobie jeszcze chwilę do namysłu. Chyba jeszcze nikt nigdy nie podszedł do niego po pokazie i nie poprosił go o coś takiego – w gruncie rzeczy… mogłoby być dość zabawnie...?




what matters most is how well you walk through the f i r e.
Powrót do góry Go down
Polly Havisham
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t1033-polly-havisham#5949 http://www.morsmordre.net/t1038-pan-darcy#6085 http://www.morsmordre.net/t1035-polly#6012 http://www.morsmordre.net/f130-robert-adam-st-28-6 http://www.morsmordre.net/t1128-pola-havisham#7455
piecze ciastka w Słodkiej Próżności
21
Czysta
Panna
I've been smoking dream dust
2
5
5
8
5
0
0
1
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Główna ulica   12.11.15 20:00

- To taki ekshibicjonizm? - otwieram oczy ze zdumienia, po czym zmienia się ten wyraz w jedno wielkie rozbawienie i śmieję się, a oczy zamieniają się w świecące szparki szczęścia (śss). - Cool. - bawię się chwilę z pamięcią swoją i zastanawiam się w czym mi się najlepiej tańczyło i zdecydowanie wgrywają buty na wielkich koturnach, które zrobiłam z jakiś korków po winie. Lubię na wysokościach sobie tańczyć. - Ale lepiej nie mów tego wszystkim, bo starsza pani za mą prawie dostała zawału. Z drugiej strony może źle zinterpretowałam jej reakcję na nagość - milknę rozważając, czy dobrze, że się tak zaczaiłam na te rejony dotyczące cielesności, skoro niewiele o nich wiem, prawdę mówiąc mało o nich wiem, tyle wiem, co chodzę do Munga i leczę ludzi. Ale jakby ktoś mi kiedyś kazał rozbierać chłopca, to mogłabym mieć problem i poprosiłabym, żeby sam się rozebrał, tak jak u lekarza.
- O, to też czasem słyszę, ale nigdy nie umiem pojąć po co chce się zatrzymywać te historie ze sobą. Muszą być ciężkie, skoro mają takie piętno - swoją jasną i chłonną opowieści twarzyczkę w stronę Felixa, który jak licze, ma dla mnie odpowiedź. - Potrzebujesz ich pewnie, żeby później imponować nimi dziewczynom? - domyślam się ciekawska, jednak już nie oglądam tych blizn, bo sama zacznę mu zadawać pytania "a ta od czego?". - Pewnie działa - przyznałam mu w końcu rację, rzeczowym tonem, starając się nie wchodzić na jakieś rewiry o których nie mam pojęcia i kiedy w końcu pyta mnie co chciałabym robić, ja aż się zapowietrzam, uspokajam i mówię:
- Dmuchać ogniem - oświadczam, nie zatrzymując się na odpowiedzi - Bo to musi być genialnie trzymać tyle gorąca w buzi na raz. Chociaż nie wiem jeszcze, czy by mi się zmieściło, ty masz trochę większą głowę niż ja, tak na oko - wzruszam ramionami, ciągnąc historyjkę, która wcale nie potrzebuje prawidłowych odpowiedzi, wszak jestem jedynie panienką, która ma surrealistyczne pojęcie o świecie -.. to pewnie więcej ci się tam mieści, ale może uda ci sie nauczyć mnie chociaż takie małe kółeczka? - pokazuję mu złączając palec wskazujący z kciukiem, co miało być najlepszą miarą kołową, którą da się zobrazować moje pragnienia. - Ewentualnie coś równie widowiskowego. To ty jesteś mistrzem, więc najlepiej będziesz wiedział. A ja umiem stać na rękach i robić gwiazdy i jeszcze nawet umiem szpagat - chwalę się, nie mając czasu na wzięcie oddechu, więc się trochę zagubiłam i zachłysnęłam powietrzem na koniec od tej bieganiny słów wprost z ustek moich do jego słuchu. - I możemy uczyć się u mnie w domu, bo mój brat wiecznie coś podpala, więc nawet nie zauważy, że coś sfajczyliśmy - proponuję nieznajomemu, bo nieszczególnie miałam opory przed zapraszaniem takich do domu.




    I get down to Beat poetry  ◇ They say I'm too young to love you I don't know what I need They think I don't understand The freedom land of the seventies I think I'm too cool to know ya You say I'm like the ice I freeze I'm churning out novels like Beat poetry on Amphetamines ©endlesslove
Powrót do góry Go down
Felix Tremaine
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1475-felix-tremaine http://www.morsmordre.net/t1556-papierowe-wspomnienia#15039 http://www.morsmordre.net/t1522-nieistotny-dysonans#14241 http://www.morsmordre.net/f177-smiertelny-nokturn-13-poddasze http://www.morsmordre.net/t1577-felix-tremaine
goni mnie przeszłość
27
Półkrwi
Kawaler
w środku pękają struny
chwil, pulsuje rzeka
czerwienią moich win,
gonię sam siebie i znów
zamiera świat.
12
11
0
0
0
3
0
10
Czarodziej
maybe I deserve all of this.

PisanieTemat: Re: Główna ulica   19.11.15 2:13

- Dokładnie, ewentualnie można to chyba też nazwać fetyszem artysty – ze śmiertelnie poważną miną zgodził się z tezą gadatliwej nieznajomej, choć zaledwie kilka sekund później kąciki jego ust mimowolnie wykrzywiły się do góry (znowu?), gdy dziewczę w pstrokatym, romboidalnym płaszczyku zachichotało uroczo. Tematy dotyczące nagości bądź też półnagości, czy też dowolnego ułamka nagości… nie były raczej poruszane przez niego w trakcie kilku pierwszych minut rozmowy z całkowicie obcą mu osobą – ale to ona zaczęła ów temat, więc Felix jedynie odpowiadał na raczej niecodziennie słyszane pytania, zastanawiając się przy okazji, jak może się skończyć tak rozpoczęta konwersacja.
- Te blizny... - chyba nie do końca świadomy swego odruchu muska dłonią lewe przedramię, gdzie widnieje jeden z najbardziej pokaźnych nabytków w jego kolekcji. - ...piętna na naszej skórze... ale też te niewidzialne przez ludzkie oko, naznaczające naszą psychikę… są według mnie wyjątkowo cennym świadectwem tego, jak kształtowało nas życie – z minionych zdarzeń, w trakcie których doświadczyłem prawdziwego bólu, mogę wyciągnąć wnioski. Powracanie myślami do szczęśliwych momentów jest łatwiejsze – nie twierdzę, że owe przebłyski radości w naszym życiu nie… – przerwał raptownie, zdając sobie sprawę, iż chyba przytłoczył ją nieco tym monologiem; oraz – co gorsza – że od cielesnego ekshibicjonizmu przeszedł do obnażania swojej psychiki – a to zazwyczaj stanowiło dla niego problem, gdy rozmawiał z przypadkowymi jednostkami, które rozpływają się we mgle, kiedy tylko zniknie się za rogiem czasu - następnego dnia, a może nawet godziny. Zmierzył ją nieufnym spojrzeniem, niemal oskarżycielsko, gdyż udało jej się go podejść i niejako zmusić do wylania z siebie tego potoku intymnych przemyśleń.
- W sumie ma pa… masz całkowitą rację; tak naprawdę blizny mają imponować przedstawicielkom płci pięknej - by wyplątać się ze swojej poprzedniej wypowiedzi, podchwycił jej słowa. – Nie wiem, czy to działa – udał, że zastanawia się przez chwilę. – Ale bardzo chętnie wysłucham Twojej ekspertyzy – tym razem usta wygięły się w uśmiechu z rodzaju tych niebezpiecznych, a jemu przeszło przez myśl, że może, jeśli zmieni taktykę, młódka przestraszy się go i jego domniemanych (a raczej wydumanych) zamiarów.
- Wielkość głowy nie jest problemem, natomiast gardła już tak – jeśli Twoje nie jest wystarczająco… pojemne, możesz mieć problem z wydmuchiwaniem większych rozmiarów ognistych kul – odrzekł tonem znawcy, wciskając jej pierwszy lepszy kit, ubrany w takie słowa, żeby dwa razy zastanowiła się, nim zdecyduje się obcować z nim choć chwilę dłużej.
Aczkolwiek ta taktyka chyba również nie zdała rezultatu, bowiem blond stworzenie tak po prostu zaprosiło go do siebie do domu… Czym, swoją drogą, znowu udało jej się zbić Felixa z tropu. Wygląda na to, że chyba naprawdę będzie musiał zademonstrować coś pannie z mokrą głową, żeby skutecznie pozbyć się jej ze swojego otoczenia.




what matters most is how well you walk through the f i r e.
Powrót do góry Go down
Polly Havisham
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t1033-polly-havisham#5949 http://www.morsmordre.net/t1038-pan-darcy#6085 http://www.morsmordre.net/t1035-polly#6012 http://www.morsmordre.net/f130-robert-adam-st-28-6 http://www.morsmordre.net/t1128-pola-havisham#7455
piecze ciastka w Słodkiej Próżności
21
Czysta
Panna
I've been smoking dream dust
2
5
5
8
5
0
0
1
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Główna ulica   26.11.15 20:57

- Mmm - rozmarzam się i śmieję, bo tak na prawdę, to nie chcę wcale się przyznać, ale te słowa są takie rozbrajające FETYSZ ARTYSTY to tak jakbym obejrzała panią bez biustonosza co tańczy przy rurze. Takie widoki są niezbyt przystępne dla takich młodych jak ja!
Zawiesiłam się, kiedy tak mówił pięknie i mówię mu, jak skończył. - Pięknie mówisz, to na pewno zadziałałoby na mnie bardziej niż same blizny - no bo aż buzie mimowolnie rozdziawiłam, lekko tak, bo raczej nie pretenduję do połykania wszystkich much w okolicy. Ale no musze przyznać, że jego opowieści na chwilę znów stworzyły ten magiczny tok, w którym utrzymywał całą ulicę podczas swego pokazu.
- No na mnie to średnio działa, bo ja lubię jednak jak blizny się wylecza, no takie zboczenie zawodowe. Ale! Gdybyś miał na przykład jakieś blizny po odcięciu kawałka ciała, to by było ekstra, jarałabym się. Chociaż z drugiej strony, to też nie do końca..- już się zagubiłam w swojej ekspertyzie, aż się zrobiłam troche czerwona od tego, bo zaczęłam sobie myśleć, że taki Daniel to na pewno ma blizny, mimo, że w sumie to go nie oglądałam nigdy pod ubraniem, bo też on wcale sie nie chciał bawić w doktora ze mną nigdy. Ja nie wiem czemu, przecież to dla mojego dobra rozwojowego! -... ale gdybyś mi nie powiedział, że zrobił ci ją smok wawelski, to bym się nieźle zainteresowała i przegadalibyśmy pewnie caały wieczór. Także, tak! Działa. - zawyrokowałam dumna z tego, że jednak się umiem ustosunkować do czegoś, co wcale nie jest w kręgu moich umiejętności, bo chociaż rozmawiać uwielbiam, to niebardzo ogarniam podrywanek i takich tam. Więc zakładam włosy za ucho i słucham go z przejęciem. Naiwna jestem i wierzę, że mówi mi dobrze.
- Cóż.. nie wiem czy moje gardło jest pojemne, trzeba byłoby to sprawdzić - zauważam całkiem elokwentnie, bo nie chciałabym powiedzieć mu, że coś mi się zmieści jak nigdy nie sprawdzałam. Nawet w tej całej swojej bezbronności, nie pomyślałabym, że mogę mówić dwuznacznie. Ale to dopiero lata pięćdziesiąte, a ja nie mam kolegów, którzy by mówili obleśne rzeczy o sprawdzaniu głębokości gardeł dziewcząt i nie wiem, że może nawet niechcąco zaproponowałam Feliksowi super wieczorek. - Jak to się sprawdza?




    I get down to Beat poetry  ◇ They say I'm too young to love you I don't know what I need They think I don't understand The freedom land of the seventies I think I'm too cool to know ya You say I'm like the ice I freeze I'm churning out novels like Beat poetry on Amphetamines ©endlesslove
Powrót do góry Go down
Felix Tremaine
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1475-felix-tremaine http://www.morsmordre.net/t1556-papierowe-wspomnienia#15039 http://www.morsmordre.net/t1522-nieistotny-dysonans#14241 http://www.morsmordre.net/f177-smiertelny-nokturn-13-poddasze http://www.morsmordre.net/t1577-felix-tremaine
goni mnie przeszłość
27
Półkrwi
Kawaler
w środku pękają struny
chwil, pulsuje rzeka
czerwienią moich win,
gonię sam siebie i znów
zamiera świat.
12
11
0
0
0
3
0
10
Czarodziej
maybe I deserve all of this.

PisanieTemat: Re: Główna ulica   02.12.15 16:51

- Mhm – powalająca elokwencją odpowiedź zaskoczyła nawet jego samego, ale dziewczę całkowicie rozbrajało go swoją bezpardonową szczerością i zupełnym brakiem krępacji.
Wysłuchał jej wyznania, w którym zdawała się całkowicie zatracić, starając się przekazać mu wiadomość całą sobą – spojrzeniem, żywą gestykulacją, zmieniającą się jak w kalejdoskopie mimiką twarzy. Burzliwie emocjonalne procesy zachodzące gdzieś w samym środku jej, zdawałoby się, wciąż jeszcze dziecięcej duszy znajdowały ujście w ten iście widowiskowy sposób, gdy całym ciałem przekazywała swoje kwestie.
Przez chwilę po prostu obserwował ją – przyglądając się nieznajomej z rosnącym rozbawieniem, jakby miał przed sobą niezwykle rzadki i cenny okaz przystrojonego w kolorowe piórka ptaka, swoim zachowaniem zaprzeczającego zupełnie wszelkim konwenansom.
- Mówiłaś już, jak Ci na imię? – nie był do końca pewien, czy ta informacja po prostu nie umknęła mu w natłoku słowotoku dziewczyny, który od samego początku starał się przecież w głównej mierze ignorować. – Jesteś stażystką w Mungu? – zapytał dla pewności, mierząc ją raz jeszcze oceniającym spojrzeniem. W jakim wieku przyjmują teraz na staż? Stojąca przed nim dzierlatka wyglądała co najwyżej na pannę siedemnastoletnią. – W każdym razie, jeśli tylko stracę jakiś kawałek ciała, zastrzegę sobie przy wpisie do szpitala, że koniecznie to właśnie Ty musisz mnie leczyć – skłamał z uprzejmym uśmiechem na ustach. Nigdy w życiu nie oddałby się w jej ręce, ani tym bardziej w ręce kogokolwiek z Munga, bowiem szpitalne sale i kliniczna atmosfera przyprawiały go o ból głowy. Zresztą nie miał zaufania do przypadkowych osób. Zdecydowanie wolałby poprosić o pomoc Gwenny albo Octaviusa.
Nie znał się za bardzo na gatunkach smoków, ale żeby nie wyjść na ignoranta (być może ten smok… wawelski(?) jest powszechnie znany?) zrezygnował z dopytania, na jakim obszarze występuje tenże smok.
Jej naiwnie uprzejme pytanie wprowadziło go w konsternację. Chwilę później zaczął śmiać się cicho, pod nosem, zastawiając usta dłonią i robiąc wszystko, by powstrzymać gardłowy śmiech; jednak ta reakcja była silniejsza od niego.
 - Pokażę Ci kiedyś – obiecał jej, gdy mógł już złapać oddech. Chyba jeszcze nigdy nie spotkał tak uroczo niewinnej, dorosłej czarownicy. – Wyślij sowę do Białej Wywerny. Wystarczy, że napiszesz na kopercie ‘barman Felix’, powinni mi ją przekazać. Zaproponuję Ci wówczas jakiś termin, bo dzisiaj naprawdę nie mam już więcej czasu – tak właściwie sam chyba trochę zdziwił się, z jaką łatwością przyszło mu umówienie się z dziewczyną na następne spotkanie i podanie jej namiaru na siebie, aczkolwiek naprawdę trudno było ją podejrzewać o jakieś niecne zamiary. A ta krótka rozmowa wyjątkowo szybko poprawiła mu humor. – Tylko niech Ci nie przyjdzie do głowy pojawienie się tam w takim stroju osobiście – dodał na wszelki wypadek, bo chyba można się było po niej spodziewać wszystkiego. – W żadnym stroju – doprecyzował szybko.




what matters most is how well you walk through the f i r e.
Powrót do góry Go down
Polly Havisham
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t1033-polly-havisham#5949 http://www.morsmordre.net/t1038-pan-darcy#6085 http://www.morsmordre.net/t1035-polly#6012 http://www.morsmordre.net/f130-robert-adam-st-28-6 http://www.morsmordre.net/t1128-pola-havisham#7455
piecze ciastka w Słodkiej Próżności
21
Czysta
Panna
I've been smoking dream dust
2
5
5
8
5
0
0
1
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Główna ulica   03.12.15 18:32

Więc bez jego odpowiedzi, moja przechylona w bok głowa i śmiejące się spojrzenie. - Na prawdę, chyba każdy woli jednak posłuchać niż tylko patrzeć? - a ty jak sądzisz panie ognioplujco, tańczący z zapałkami, panie którego oczy mają barwę wody i może to w nich jest zamknięta tajemnica dla której ogień nie niszczy cię, bo zawsze masz na niego te oczy zimne, których musi się słuchać.
Przyzwyczaiłam się do tego, że o n i patrzą. Ludzie. Zawsze tak, jakby nie do końca mi wierzyli, więc muszę ich pięć razy mocniej przekonywać. Ile to już razy obiecywałam, że jestem dorosła, a oni wciąż brali mnie za uciekinierkę ze szkoły?
- No właśnie, bo zapomniałam. Polly, ale nie mówmy sobie po nazwiskach - odrazu wolę mu to powiedzieć, nim zaczniemy mówić sobie "pani Havisham" i "Panie Termaine". Nie ma nazwisk, nie ma nadętego bycia arystokratami. - Dokładnie tak! - a później obiecuje, że sie do mnie zgłosi i to mnie tak troche zawstydza. - Ojej, ale lepiej nie odcinaj sobie kawałków ciała
A później Feliks zaczął się ze mnie śmiać, a ja uśmiecham się, bo moze powiedziałam coś zabawnego? Sięgam do czubka swojej głowy, bo może mam śmieszną fryzurę? Co się stało?
- Co powiedziałam? - też się śmieję i kiwam głową - Okej, to jesteśmy umówieni, nie będę już ci zajmować dzisiejszego dnia - ostatnia instrukcja mnie jednak zastanawia. Zdziwiona mina zastępuje uśmiechy. Unoszę brew. - Och, to tego rodzaju miejsce, że się tam bez ubrań chodzi? - zastanawiam się trochę, jednak to bardzo istotne, żeby dobrze żyć z ludźmi, których się poznało na ulicy, więc po ciężkim wydechu kiwam głową. No tak, on ma rację, wyślę mu sowę, nie będę chodzić tam na piechotę. - To lepiej jak wyślę sowę, jakby mój brat się dowiedział, że chodze po takich przybytkach, to ech.. jeszcze gorzej, jakby mnie tam spotkał
Fu, to mnie trochę obrzydziło. Przyozdabiam twarz uśmiechem i dygam przed nim krótko.
- Więc do zobaczenia - a później jak sie pożegnaliśmy to w podskokach poleciałam załatwiać resztę moich spraw przed urodzinowych.




    I get down to Beat poetry  ◇ They say I'm too young to love you I don't know what I need They think I don't understand The freedom land of the seventies I think I'm too cool to know ya You say I'm like the ice I freeze I'm churning out novels like Beat poetry on Amphetamines ©endlesslove
Powrót do góry Go down
Felix Tremaine
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1475-felix-tremaine http://www.morsmordre.net/t1556-papierowe-wspomnienia#15039 http://www.morsmordre.net/t1522-nieistotny-dysonans#14241 http://www.morsmordre.net/f177-smiertelny-nokturn-13-poddasze http://www.morsmordre.net/t1577-felix-tremaine
goni mnie przeszłość
27
Półkrwi
Kawaler
w środku pękają struny
chwil, pulsuje rzeka
czerwienią moich win,
gonię sam siebie i znów
zamiera świat.
12
11
0
0
0
3
0
10
Czarodziej
maybe I deserve all of this.

PisanieTemat: Re: Główna ulica   11.12.15 13:37

Nikt chyba jeszcze równie uroczym zlepkiem słów nie oddał charakteru więzi łączącej Felixa z ognistą pożogą; on sam również odnosił wrażenie, że zaklina płomienie (w chaotycznej plątaninie buchające ciepłem w jego nietrwałą powłokę) przede wszystkim siłą woli uwiecznionej na tafli tego czujnego błękitu.
Był tylko jednym z  n i c h, choć pewnie skrzywiłby się w geście zniesmaczenia, słysząc, że odbiera mu się wyjątkowość, którą tak butnie lubił sobie przypisywać, łechcąc swą samoocenę. Choć dałby sobie różdżkę odebrać, że stara się nie szufladkować ludzi, to jednak w jej przypadku tkwiące w podświadomości stereotypy wypłynęły na powierzchnię myśli, stygmatuzając Polly, gdy zbyt szybko dokleił sobie do jej osoby odpowiednie określenia – na pierwszy rzut oka wydała się bowiem człowiekiem, którego nie trzeba było długo rozpracowywać; ale w przeciągu kilkunastu minut zdążyła zaskoczyć go parokrotnie, zaprzeczając swym zachowaniem niemal wszystkiemu, co z początku o nie niej pomyślał.
- Polly… – powtórzył po niej, uśmiechając się lekko. Jak ciotka Saweyera, z mugolskiej książki, którą znalazł kiedyś w biblioteczce Clementa. To imię zdecydowanie pasowało bardziej do kolorowej, dorosłej dziewczynki niż bohaterki jego ówczesnej lektury do poduszki.
Zachodzące w jej głowie procesy myślowe podążały najprostszymi torami, a ona przyswajała wszystko oczami wewnętrznego dziecka – biorąc jego słowa z dosadną dosłownością. Tremaine nie wyprowadził Havishaw z błędu, uznając, że skoro aż tak zgorszyła ją perspektywa miejsca dla nudystów (a więc jednak istnieje coś, co wprawia ją o zakłopotanie!), to przynajmniej będzie miał gwarancję, że nie zjawi się tam osobiście.
- Do zobaczenia – odpowiedział machinalnie. Odprowadził ją wzrokiem, nim zebrał swoje szpargały i ruszył do mieszkania.

/zt x2/




what matters most is how well you walk through the f i r e.
Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f280-norfolk-dworek-na-wschodnim-wybrzezu http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Główna ulica   19.12.15 12:03

/koniec września (?)

Nie czuła się dziś dobrze.
Był to jeden z tych dni, kiedy nawet mimo porannego zażycia eliksirów Lyra czuła się dziwnie osłabiona i niemrawa. Gdy siedziała na Pokątnej, zziębnięta mimo kurczowego owijania się jesiennym płaszczem, pragnęła tylko jednego: zaszyć się w swoim pokoju i zwinąć w kłębek pod kołdrą. I najlepiej, pozostać tam do kolejnego ranka, tak, aby nie podsycać niepokojów Garretta.
Ludzie wydawali się przepływać obok jakby w zwolnionym tempie, ale wiedziała, że to nieprawda. Życie na Pokątnej mimo nastania jesieni i coraz częstszych deszczy toczyło się stałym, stabilnym rytmem. A Lyra nie mogła doczekać się tego dnia, kiedy zmieni swoje warunki na lepsze. Jeśli się nie uda, w najgorszym przypadku będzie musiała zawiesić zarobkowe malarstwo na te najgorsze miesiące. Oby nie musiała, bo i tak jej sytuacja nie wyglądała najlepiej.
Westchnęła i zapatrzyła się nagle w kierunku kamienicy, w której mieszkał jej narzeczony. Już dość długo nie mieli okazji dłużej ze sobą porozmawiać, nie licząc jakichś krótkich pogawędek na Pokątnej. Niemniej jednak, zdążyła się już oswoić z myślą o zaręczynach i przestała tak bardzo się dziwić, ilekroć na swojej dłoni zauważyła pierścionek.
Zaczęła zbierać się do wyjścia wcześniej. Zainteresowanie jej obrazami i tak było wyjątkowo małe w takie dni jak ten. Podniosła się ze stołeczka, czując, jak zakręciło jej się w głowie. Miała nadzieję, że nie zasłabnie, wolałaby żeby nie doszło do tego na Pokątnej. Lekko trzęsącymi się dłońmi zbierała i pakowała swoje rzeczy, oddychając głęboko i licząc, że chłodne, rześkie powietrze szybko ją otrzeźwi.
W końcu zabrała się za składanie sztalugi. Niestety, była ciężka, a kostka brukowa, na której spoczywała, mokra od częstych deszczy, więc w pewnym momencie wyślizgnęła się z jej osłabionych dłoni i niemal jak w zwolnionym tempie poleciała do przodu... Uderzając mężczyznę w średnim wieku, który akurat przechodził obok. A po chwili opadła na ziemię; do uszu Lyry dotarł trzask pękającego drewna i jedna z deseczek odłamała się, spoczywając obok jej wiernego przyrządu do malowania, towarzyszącego jej odkąd tylko zaczęła zajmować się malowaniem obrazów olejnych.
- Przepraszam! – wysapała w kierunku mężczyzny. Miała nadzieję, że nie będzie wściekły, w końcu nie chciała go uderzyć specjalnie. Była po prostu słabowita i niezdarna. Nawet na jej twarzy było widać wyjątkową bladość i cienie pod oczami. Jednak czy to będzie wystarczającym usprawiedliwieniem? Niektórzy potrafili obwiniać o dużo mniejsze rzeczy.
Jej chude ręce wciąż się trzęsły, kiedy uklękła na ziemi obok uszkodzonej sztalugi i sięgnęła do niej dłonią.
- O nie... – mamrotała, chwytając odłamaną deseczkę, stanowiącą jeden z elementów podpory obrazu. Powinna raczej zwrócić większą uwagę na mężczyznę, ale, będąc biedną, była nauczona szacunku do posiadanych przez siebie rzeczy. Wyciągnęła z kieszeni różdżkę, próbując szybko naprawić szkodę, jednak była tak zdenerwowana (zarówno swoim osłabieniem, obecnością mężczyzny, jak i uszkodzeniem jednego z najważniejszych narzędzi malarskich, dzięki których się utrzymywała), że osiągnęła tylko tyle, że deseczka podskoczyła kilka razy na bruku, ale nie wskoczyła na swoje miejsce.

[bylobrzydkobedzieladnie]






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance


Ostatnio zmieniony przez Lyra Travers dnia 16.07.16 21:11, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Vincent Krueger
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1611-vincent-krueger http://www.morsmordre.net/t1664-roxanne#17012 http://www.morsmordre.net/t1613-wujaszek-krueger#16519 http://www.morsmordre.net/f174-long-acre-14-8 http://www.morsmordre.net/t1676-wspominki-vincenta#17422
bezrobotny
53
Czysta
Kawaler
Oh, wie schade, oh, wie schade
Nur noch Trockenbrot und keine Schokolade
9
10
0
0
2
2
0
6
Czarodziej
 MEOW

PisanieTemat: Re: Główna ulica   20.12.15 0:45

Był to jeden z tych dni, kiedy człowiek, choć spokojnie przespał całą noc, czuje się zmęczony i senny. Było zimno i wietrznie. Po lecie zostało już tylko wspomnienie. Zima zbliżała się wielkimi krokami. Teraz, nawet jeśli ktoś wcześniej wolał ignorować ten fakt, musiał przyznać, że pogoda się psuje, o ile w jego pojęciu lato było najlepszą jej formą. W pojęciu Vincenta wszystkie pory roku miały mnóstwo wad, a co za tym idzie - zalet. Najważniejsze było odpowiednie przygotowanie do czekających go warunków, żeby mógł w spokoju cieszyć się urokami każdej z nich. Pierw jednak powinien znaleźć sobie jakąś robotę. Problem w tym, że nie bardzo wiedział jak się za to zabrać. Nie był już pełnym energii i zapału młodzieńcem. Wszystkie kontakty, od których przez ostatnie kilkanaście lat się uzależnił, zostawił za oceanem. W prawdzie mógł zgłosić się do kogoś z prośbą o pomoc, ale póki co nie był aż tak zdesperowany, żeby ujawniać się ze swoim nieudacznictwem. Po prostu liczył na to, że szczęście samo się do niego uśmiechnie i w jakiś sposób praca sama się znajdzie. W sumie już nie raz spotkało go coś podobnego.
Idąc ulicą Pokątną, obserwował ludzi, którzy w przeciwieństwie do niego byli bardzo zajęci. Wystawy i stragany kusiły potencjalnych klientów, oferując niezwykle atrakcyjne przedmioty. Vincent jednak wolał nie zawieszać wzroku na czymś, na co i tak nie było go stać. Bardziej od sklepów interesowali go ludzie. Umęczeni, radośni, smutni i tajemniczy - naprawdę różni, a jednak tacy podobni.
Akurat jego uwagę przykuły bawiące się po jego prawej stronie dzieci. Myślami wrócił do czasów dzieciństwa, kiedy marzył o tym, żeby mieć młodszego braciszka, któremu mógłby wszystko wytłumaczyć, tak jak jemu tłumaczył Alfred. Wtedy jeszcze o wiele starszy brat był dla niego autorytetem... Szedł tak, starając się odgonić złe myśli, gdy nagle poczuł uderzenie w głowę.
- Ajć! - krzyknął, ale chyba bardziej z zaskoczenia, bo bólu nie zdążył przez to wszystko jeszcze poczuć.
Popatrzył w stronę napastnika i ujrzał rudą dziewczynę zbierającą z ulicy połamaną sztalugę.
- Nic się nie stało. Przynajmniej nie mi. - Pocierał dłonią coraz bardziej bolącą skroń. - Przykro mi z powodu sztalugi.
Dziewczyna była wyraźnie zdenerwowana. Trzęsły jej się ręce i nie była w stanie naprawić złamanej deski. Vincent sięgnął do kieszeni płaszcza i wyciągnął swoją różdżkę.
- Spokojnie, ja to zrobię! - uśmiechnął się miło i za pomocą zaklęcia przywrócił przedmiot do stanu używalności.


Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f280-norfolk-dworek-na-wschodnim-wybrzezu http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Główna ulica   20.12.15 10:59

To wszystko wydarzyło się tak szybko. Sztaluga wyślizgnęła się z wątłych, rozdygotanych dłoni dziewczyny i, nie złapawszy stabilności na mokrym podłożu, poleciała w stronę mężczyzny, który wyjątkowo pechowo przechodził obok niej. Wystraszyła się, bo przecież nie mogła przewidzieć jego reakcji, ani tego, jak skończy się całe zajście, zarówno dla niego jak i dla nieszczęsnej sztalugi, która już sporo przeszła (podobnie jak prawie wszystko, co posiadała Lyra, była kupiona jako używana) i niezbyt dobrze zniosła uderzenie o twardą kostkę brukową.
Zimna nawierzchnia ziębiła kolana Lyry, ale prawie nie zwracała na to uwagi, kierując drżącą różdżkę na sztalugę i nie potrafiąc nawet przyprawić oderwanej części. Była zbyt zdenerwowana, by prawidłowo rzucić zaklęcie, w dodatku przed jej oczami zaczynały tańczyć mroczki. Znała to uczucie i nie spodziewała się po nim niczego dobrego. Na moment zacisnęła powieki, zaczerpnęła kilka głębokich oddechów i dopiero po chwili podniosła głowę, wpatrując się z dołu w mężczyznę. Jego kontury wydawały się lekko falować, ale nawet w tym stanie nie mogła nie zauważyć, że kogoś jej przypominał, do tego stopnia, że przez krótki moment wydawało jej się, że naprawdę ma do czynienia z Danielem. Jednak zrzuciła to złudzenie na karb osłabienia; mężczyzna, choć tak podobny do Kruegera, był od niego wyraźnie starszy.
- Naprawdę przepraszam. Mam nadzieję, że nic się panu nie stało – wyszeptała, wolną od różdżki dłonią bezwiednie gładząc poplamione farbami drewno. Miała ochotę zwyczajnie się rozpłakać, nawet nie z powodu uszkodzenia jej narzędzia pracy. Było jej głupio z powodu całej sytuacji, spojrzenia mężczyzny, nieudanego zaklęcia i tego poczucia, że niewiele dzieli ją od utraty przytomności. Tak bardzo nie chciała zasłabnąć właśnie teraz, kiedy patrzył na nią ten facet!
Mężczyzna nie nakrzyczał na nią, jak się spodziewała. Zamiast tego tak po prostu uśmiechnął się i machnął swoją różdżką, sprawiając, że deseczka zgrabnie wskoczyła na miejsce, w którym pierwotnie była osadzona. Lyra przez chwilę patrzyła na to zdumiona, jakby w niedowierzaniu, po czym wychrypiała:
- Dziękuję.
Nadal jednak nie podnosiła się z ziemi. Wolała nie kusić losu. Musiała przeczekać ten stan, zrobić wszystko, by zachować przytomność. Przecież przechodziła przez to nie raz. Nawet nie liczyła, ile razy zasłabła lub była tego bliska od czasu swojego wypadku sprzed ponad roku. Eliksiry bardzo pomagały, ale i tak nadchodziły momenty, kiedy znowu było gorzej. W nieco za dużym płaszczyku wyglądała na jeszcze bardziej kruchą i mizerną niż zwykle, zwłaszcza teraz, gdy wciąż była biała jak papier.
- Przypomina mi pan kogoś – powiedziała nagle, częściowo po to, by zająć swoje myśli czymś innym, niż osłabienie, a częściowo po to, by odwrócić uwagę mężczyzny od tego, co się przed chwilą wydarzyło. Zmrużyła jasnozielone oczy, lustrując nimi jego twarz. To mógł być zwykły zbieg okoliczności.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Vincent Krueger
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1611-vincent-krueger http://www.morsmordre.net/t1664-roxanne#17012 http://www.morsmordre.net/t1613-wujaszek-krueger#16519 http://www.morsmordre.net/f174-long-acre-14-8 http://www.morsmordre.net/t1676-wspominki-vincenta#17422
bezrobotny
53
Czysta
Kawaler
Oh, wie schade, oh, wie schade
Nur noch Trockenbrot und keine Schokolade
9
10
0
0
2
2
0
6
Czarodziej
 MEOW

PisanieTemat: Re: Główna ulica   21.12.15 0:09

Ból poczuł z opóźnieniem. Nie spodziewał się, że zwyczajnie przechadzając się ulicą Pokątną, dostanie nagle w głowę deską, a tym bardziej od sprawiającej wrażenie zupełne niegroźnej dziewczyny. Dlatego właśnie w pierwszej chwili po prostu mocno się zdziwił. Nim zorientował się, co się stało, dziewczyna klęczała już na mokrym bruku i trzęsącymi dłońmi próbowała naprawić sztalugę. Widok był naprawdę przykry. Niestety Vincent nie zdążył zareagować wcześniej, ponieważ uderzenie, choć niezbyt silne, ale za to nagłe, za bardzo go rozkojarzyło. Kiedy dziewczyna podniosła głowę, w jej oczach zauważył strach. Mężczyzna bardzo nie chciał zostawiać jej w takim stanie. Było mu przykro. Malarka nie wyrządziła mu wielkiej krzywdy, a pewnie przejęła się sprawą o wiele bardziej niż było to warte. Może właśnie zastanawiała się, czy uderzenie nie spowodowało u mężczyzny poważnych obrażeń. Poza tym najwyraźniej złamana sztaluga stanowiła dla niej duży problem. Dziewczyna była do tego stopnia roztrzęsiona, że nawet najprostsze zaklęcie stało się dla niej kłopotliwe. Dzięki pomocy Vincenta, odzyskała humor i na jej twarzy pierwszy raz od początku ich spotkania zagościł piękny uśmiech.
- Nie ma za co. - Była to jedna z nielicznych okazji, kiedy te słowa wypowiedział nie jako jedynie grzecznościowy frazes, ale naprawdę miał to na myśli. Zwykle te słowa miały na celu tylko uspokojenie człowieka, który zarzucał go podziękowaniami. Tym razem to naprawdę był drobiazg.
- Proszę tak nie klęczeć na ziemi, bo się pani przeziębi! - Albo raczej: bo się przeziębisz, drogie dziecko. - Wyciągnął rękę, żeby pomóc dziewczynie wstać. Nie mógł dłużej patrzeć jak drobniutka osóbka klęczy przed nim cała rozdygotana. Z boku to musiało wyglądać potwornie, a i z jego punktu widzenia, był to obraz chwytający za serce. Aż można by uronić łzę. Dlatego właśnie czym prędzej postanowił postawić ją na nogi.
- Naprawdę? - zdziwił się - Kogo? - Kogo mógł przypominać? Dziewczyna wpatrywała się w niego, jakby chciała się upewnić, że Vincent naprawdę przypomina tę osobę, a nie jest to jedynie złudzenie. W pewnym momencie mężczyzna zaczął się czuć skrępowany. I jego miły uśmiech stał się nieco bardziej kwaśny.


Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f280-norfolk-dworek-na-wschodnim-wybrzezu http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Główna ulica   21.12.15 18:54

Emocje wciąż nie opadały. Lyra była podenerwowana i niemal miała nadzieję, że mężczyzna sobie pójdzie, że przestanie tak ją obserwować, choć bardzo zastanawiało ją jego podobieństwo do Daniela. Nie lubiła jednak, kiedy ktokolwiek widział ją w takim stanie i utwierdzał się w przekonaniu, że ma do czynienia ze słabym, wiotkim dziewczątkiem. Cierpiała także jej duma; kiedyś marzyła o zostaniu aurorem, teraz regularnie przydarzały jej się nawroty, kiedy znowu czuła się gorzej. Miała kilka tygodni spokoju, ale najwyraźniej to znowu wróciło. Jedynym pocieszeniem było to, że to nikt znajomy, albo, co gorsza, ktoś z jej rodziny.
Szczególnie nie znosiła, kiedy w takim stanie widział ją Garrett.
Wciąż gładziła swoją już naprawioną sztalugę; było w tym coś dziwnie kojącego. Zaczerpywała hausty chłodnego, rześkiego powietrza, po czym pochyliła się leciutko do przodu, zaciskając na moment powieki, jednak właśnie wtedy mężczyzna, najwyraźniej nieświadom tego, co się z nią działo (skąd miał wiedzieć, skoro był jej zupełnie obcy), chwycił ją pod ramię, próbując podźwignąć ją do góry. Mimo jego uścisku, Lyra nagle zachwiała się i pociemniało jej przed oczami. Jęknęła cicho i zaledwie chwilę później znowu leżała na ziemi obok swojej sztalugi, mimo usilnej walki z samą sobą, tracąc przytomność.
Kiedy się ocknęła, najprawdopodobniej nie minęła nawet minuta, choć to wystarczyło, by straciła poczucie czasu; równie dobrze mogło minąć pół godziny. Przez chwilę leżała na chodniku, mrugając szybko i rozglądając się dookoła błędnym wzrokiem. Jako, że już dużo razy przez to przechodziła, szybko zrozumiała, że znowu zasłabła.
- Och... – wymamrotała. Przesunęła głową lekko w bok, zauważając męską sylwetkę. Gdzieś w górze błysnęły charakterystyczne, znajome niebieskie oczy. Jako, że wciąż była rozkojarzona, z jej ust wyrwało się ciche: – Daniel?
Dopiero po chwili zrozumiała swój błąd i przypomniała sobie mężczyznę, na którego przewróciła się jej sztaluga i który naprawił ją zaklęciem. To nie był Daniel. Był do niego w dziwny sposób podobny, ale to nie był on. Natychmiast poczuła palący wstyd, choć jej policzki wciąż pozostawały kredowobiałe. Za swoją pomyłkę, i przede wszystkim za to, że musiał być świadkiem jej chwili słabości.
- To nic takiego, naprawdę – wytłumaczyła się szybko, jąkając się. – Proszę się mną nie przejmować.
Usiadła, opierając się plecami o ścianę. Rękami przesuwała po płaszczu, próbując wymacać, czy nie miała przy sobie jeszcze jednej fiolki z eliksirem, ale niestety, nie znalazła żadnej. Musi poradzić sobie bez niej do czasu powrotu do domu, gdzie w szufladzie miała jeszcze kilka zapasowych fiolek.
- Za chwilę mi przejdzie – zapewniła go jeszcze, widząc, że ciągle tu był. Oby tylko zadowolił się jej przekonywaniem. – Muszę tylko chwilę sobie tu posiedzieć.
Odpoczywała więc, a na jej twarz powoli wracały kolory.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
 

Główna ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 28Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 16 ... 28  Next

 Similar topics

-
» Główna ulica
» Ulica Główna
» Kawiarenka Starbucks - Ulica Nankińska
» Główna ulica Madrytu
» Główna ulica

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Pokątna-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17