Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Korytarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Korytarz   26.02.16 15:40

Korytarz

"Winda ponownie ruszyła i po chwili drzwi się otworzyły, a głos oznajmił:
- Drugie piętro, Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów z Urzędem Niewłaściwego Użycia Czarów, Kwaterą Główną Aurorów i Służbami Administracyjnymi Wizengamotu."


Powrót do góry Go down
Alexander Selwyn
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t927-alexander-selwyn#4785 http://www.morsmordre.net/t999-fumea http://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 http://www.morsmordre.net/f127-chelmsford-rezydencja-hylands http://www.morsmordre.net/t979-jaszczurka-a-selwyna
Stażysta w Szpitalu Św. Munga, hipnotyzer
21
Szlachetna
Kawaler
"Nie dajcie się tym ludziom, maszynowym ludziom z maszynowym umysłem i maszynowym sercem."
24
9
0
16
5
0
4
5
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Korytarz   28.02.16 12:06

Alexander poczuł szarpnięcie, tak dobrze mu przecież znane, a jednak budzące w nim tym razem niepokój. Nie żeby zrobił coś niewłaściwego, wręcz przeciwnie przecież - udaremnił kradzież przepowiedni i zwracał je teraz w ręce urzędników. Z teoretycznego punktu widzenia nie groziło mu więc nic. Praktyka wyglądała jednak zupełnie inaczej. Nie miał zbyt wiele do czynienia z Ministerstwem Magii przez te niepozorne dwadzieścia lat swego żywota, jednak słyszał rzeczy różne, co napawało go lekką obawą.
Gdy wirowanie w końcu ustało młody stażysta poczuł pod swoimi stopami solidny grunt - nie było to już ani miękkie, leśne podłoże, ni twarde skały jaskini. Lśniący, ciemny marmur rozciągał się wszędzie w zasięgu jego wzroku. Magiczne światła rozjaśniały korytarz, na którym się obecnie znajdował, zostawiając jednocześnie wystarczająco miejsca dla cieni, by nadal kłębiły się w kamiennych narożnikach. Wszystko tutaj mówiło jednoznacznie, że człowiek do tego budynku wkraczający obcuje z potęgą. Nie tylko gabaryty pomieszczeń, ale i ludzie, pędzący przed siebie, z marsowymi obliczami, wiecznie zagonieni, zapracowani, choć obecni ciałem to umysłem znajdujący się w miejscach odległych, zaprzątnięci sprawami wyższymi. Aż śmiać mu się chciało, gdy pomyślał sobie, że to oni w Mungu czuli się tak ważni. W tych ich odrapanych ścianach, kruszących się tynkach, w bieli, która dawno już przestała przypominać nawet szarość. Głupstwo, wszystko głupstwo, przemknęło Selwynowi przez głowę i ledwo zwalczył chęć prychnięcia.
Urzędnik puścił jego ramię, gdy zyskał pewność, że młodzieniec nie zamierza mdleć czy się przewracać. Otrzepał nie do końca dyskretnie swoją urzędową szatę (co znowu sprawiło, ze Alexander musiał powstrzymywać się przed przewróceniem oczami) i wydawał się... na coś czekać? Selwyn nie był w stanie powiedzieć o co tu chodzi. Postanowił jednak zachować milczenie, przyciągając tylko torbę przewieszoną przez ramię bliżej swojego ciała. Zacisnął usta czekając na to, co nastąpi.




If you're loved by someone
you're never rejected.
Powrót do góry Go down
Garrett Weasley
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t597-garrett-weasley http://www.morsmordre.net/t627-barney#1770 http://www.morsmordre.net/t630-garrett http://www.morsmordre.net/f112-st-martin-s-lane-45-3 http://www.morsmordre.net/t975-garrett-weasley#5311
auror
29 lat
Szlachetna
Kawaler
zapisuję czterem żywiołom
to co miałem
na niedługie władanie
ogniowi - myśl
niech kwitnie ogień
42
25
0
0
0
1
6
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz   06.03.16 2:19

Wspomniany nieufny stosunek lorda Weasley'a (cóż, zazwyczaj Garrett mordował spojrzeniem, gdy ktoś tytułował go bez potrzeby) wyparował - a przynajmniej skurczył się do niezbędnego minimum - w chwili, gdy przenieśli się do Ministerstwa. Widok znajomych korytarzy z jakiegoś powodu sprawił, że ustabilizował mu się oddech, a palce nie zaciskały się już tak kurczowo na pasku skórzanej torby. Jeśli instynkt podpowiadający komu można ufać porównałoby się do radaru, to ten należący do Garry'ego najpewniej by szalał, brzęcząc i się kołysząc, niebezpiecznie powarkując i balansując na granicy wybuchnięcia. Garrett wariował, jak nic wariował; był tak zły i zmęczony, że najchętniej przekłułby rozczarowanie w agresję, choć zdawał sobie sprawę (w przeciwieństwie do niektórych swoich przyjaciół?), że nie była ona żadnym rozwiązaniem. I jako odwieczny misjonarz pokoju i dyplomacji nie mógł pozwolić sobie na bezpodstawne warknięcia i uderzenia pięścią w ścianę. Musiał być spokojny, żeby inni mogli poddawać się emocjom.
Ciężki los założyciela tajnej organizacji, która miała zbawić świat.
- Chcę rozmówić się z szefem - rzucił nagle, jakby obawiając się, że poprowadzą ich bezpośrednio przed Minister Magii. Nie był pewien, co chciałby powiedzieć Rogersowi, ani czy w ogóle miał coś do powiedzenia, ale potrzebował natychmiastowo ujrzeć twarz kogoś, kto być może uwierzy mu, gdy powie prawdę. O Rosierze, o przepowiedniach, o tych wszystkich nieprzyjemnościach dzisiejszego dnia.
Zadawał sobie tylko jedno pytanie: kiedy to wreszcie się skończy? I dlaczego, na kość psidwaka, ktoś pomyślał, że włączanie w poszukiwanie tak ważnego artefaktu osoby spoza ministerstwa jest świetnym pomysłem? Dlaczego minister przez myśl nie przeszło, że nie wszyscy są godni zaufania? Dlaczego... dlaczego ludzie momentami musieli być tak przeklęcie tępi, za co cenę płacił nie kto inny, jak on sam?
Wypuścił ciężko powietrze. Starał się nie patrzeć na innych, starał się nie wściekać, starał się zachować profesjonalizm; marzył tylko o tym, by zakończyć tę akcję, przeteleportować się do domu i skopać szafkę nocną we własnej sypialni.




a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

Powrót do góry Go down
Perseus Avery
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery http://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 http://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 http://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych http://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
wiedźmia straż
25
Szlachetna
Kawaler
vicious
vengeful
victorious
6
19
0
0
10
32
3
8
Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Korytarz   06.03.16 14:37

To był zły pomysł, tego jednego jestem pewien w stu procentach. Gdybym mógł cofnąć czas, wymazałbym zryw Rosiera, wymazałbym tę misję, wymazałbym dzień, w którym Luno powiedział mi o Zakonie. Ale było już za późno, teraz mogłem już tylko na ślepo brnąć do brzegu, mając nadzieję na to, że nie wpadnę po drodze w jeszcze większe bagno lub, patrząc na dzisiejsze wypadki, ktoś z moich uprzejmych znajomych mnie w takie bagno nie wrzuci. Dylematy natury moralnej - nienawidzę ich mieć. Ręka wciąż piekła mnie jak szalona, ludzie szczekali naokoło, jak w takich warunkach można przemyśleć wszystkie za i przeciw składania szczerego raportu w Ministerstwie? Za: Tristan będzie miał problemy, Garrett odzyska zaufanie do mnie, będę mógł dalej gromadzić informacje, których na razie miałem śmiesznie mało, mój szef nie dostanie wylewu i nie zedrze sobie gardła i Zakon nie będzie mnie ścigał niczym stado mścicieli. Przeciw: spalę za sobą wszystkie mosty, Rycerze będą mnie ścigali niczym stado mścicieli (z Tomem na czele, czyli ścigać mnie nie będą zbyt długo), przy odrobinie szczęścia będę musiał do końca życia chodzić kanałami, a najlepiej wyjechać na bezludną wyspę, zamieszkać pod kamieniem i przejść na dietę bananową. I bądź tu, Merlinie, mądry.
Teleportacja również nie była dobrym pomysłem. Chociaż uzdrowiciel nieśmiało protestował przeciwko przenoszeniu się do Ministerstwa, wylądowaliśmy jednak w chłodnych murach, a szarpnięcie w okolicy pępka na parę chwil wycisnęło mi z płuc powietrze. A może to wcale nie była teleportacja? Zmarszczyłem brwi, przesuwając pobladłymi palcami po okolicach splotu słonecznego, czując dziwne promieniujące mrowienie. I wtedy sobie przypomniałem.
- Garrett, przepraszam, ale muszę jak najszybciej znaleźć się u siebie w domu - oznajmiłem poważnym tonem, a przynajmniej tak mi się zdawało, bo w rzeczywistości mój głos zabrzmiał dziwnie głucho i niewyraźnie. U siebie w domu, w Shropshire, gdzie będzie moja matka, wiedząca którą fiolkę wyciągnąć z szafki. Wiedząca, której fiolki nie wyciągnąłem o poranku, gdy spiesząc się z wyjściem z ziejącego pustką londyńskiego mieszkania, w którym nikt nie pilnuje mojej skrupulatności w dawkowaniu leków, w roztargnieniu pominąłem rytuał obowiązkowy. Moje żebra zafalowały histerycznie, gdy korytarz nagle stał się przeraźliwie dusznym miejscem, a sylwetki wszystkich obecnych osób rozmyły się w moich oczach. - Zapomniałem rano o el... - o eliksirze, próbowałem jeszcze powiedzieć, dłonią szukając oparcia w ścianie, lecz natrafiając tylko na pustkę. W ten oto sposób pierwszy raz zapomniałem o swojej chorobie, która dokarmiona stresem, zapragnęła zebrać żniwo. I wszystkie moje dalsze słowa utonęły w ciemności.




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz   06.03.16 18:54

Na wasz widok jedna z asystentek skinęła głową, na pewno musiała wiedzieć o co chodzi, dlatego nie zadawała zbędnych pytań, tylko zerwała się ze swojego miejsca, by zaprowadzić zebranych do biura Rogersa. Wydawało się, że wszystko skończy się już wkrótce, jednak stres jakiego doznał Perseus oraz klątwa, która go dotknęła, sprawiły, że zemdlał niespodziewanie dla wszystkich. Uzdrowiciel, który znajdował się z wami, błyskawicznie wezwał pomoc, widząc, że nie poradzi sobie sam z zaistniałą sytuacją. Najwyraźniej cała ta farsa zamiast relacji u szefa Biura Aurorów skończy się długim pobytem w Mungu głównego zeznającego przeciwko lordowi Rosierowi.

Perseus zostałeś przetransportowany przez magiczne pogotowie do Munga.
Garrett, Alexander, wkrótce po przeniesieniu Perseusa, zostaliście wprowadzeni do biura Rogersa.


| zt w tej lokacji


Powrót do góry Go down
Constance Lestrange
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2661-constance-lestrange#42512 http://www.morsmordre.net/t2834-okienko-connie#45604 http://www.morsmordre.net/t2789-dance-with-me#45096 http://www.morsmordre.net/t2788-sypialnia-constance http://www.morsmordre.net/t2790-constance-lestrange
badacz zaklęć
24
Szlachetna
Panna
Pięknej duszy obce są mroki życia.
10
23
0
0
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz   25.04.16 8:50

1 grudnia
Grudniowy poranek należał do jednych z najpiękniejszych. Delikatny szron pokrywał okna, a  jego drobinki błyszczały w słońcu. Nawet podróż do samego Ministerstwa Magii dla panienki Lestrange. Zima była dla niej szczególnie urokliwa, więc obiecała sobie, że musi wyjść na spacer po pracy. Może umówi się z Evandrą i pójdą spacerować wzdłuż Tamizy, zbierając gałązki, na których igłach tkwił jeszcze śnieg. Bez niezdanej teleportacji nie mogła pozwolić sobie na urokliwe zwiedzanie zimowego Londynu, więc korzystając z kominka w domu od razu znalazła się w Ministerstwie. Było jej przykro, że tym razem nie może pracować na dworze, jednak jej praca była ściśle tajna, a publika jeszcze wykorzystałaby kilka zaklęć przeciwko magicznej policji. Pierwszym punktem zawsze była kawa. Constance chociaż piła ją również w domu, nie potrafiła zacząć pracy bez niej. Kubek zazwyczaj stał prawie nietknięty cały dzień, lecz musiała czuć, że owe naczynie jest tuż obok niej. Każdy artysta, a tak nazywała badaczy, miał swoje zwyczaje. Dla niej był kubek zimnej kawy. Nie paliła, jej nieskazitelna cera nie mogła zostać narażona na skutki każdego palacza. Gardziła nimi, a za każdym razem gdy Caesar odpalał przy niej fajkę, chrząkała i niezadowolona, wręcz sugestywnie, wpatrywała się w niego, aby wyszedł w cholerę ze swoimi używkami. Ona musiała mieć po prostu swój kubek kawy.
Wielu się z tego naśmiewało, lecz była skuteczna, więc nikogo nie miały obchodzić jej dziwactwa. Chociaż nie miała jeszcze swoich badań, a nad nią czuwało grono profesorów, jednak większość zadań mogła wykonywać już samodzielnie. Dorobek naukowy mnożył się, lecz nie w zastraszającym tempie jakby chciała panienka Lestrange. Weszła do niewielkiej sali, która stanowiła największą część jej życia. Znajdujące się po środku manekiny aż kusiły do rzucenia powitalnych zaklęć.
- Dzień dobry, tęskniliście? – ciepły głos wypełnił pustą salę. Na biurku postawiła jeszcze parującą kawę. Zdjęła swój biały płaszcz, wieszając na jednym z krzeseł. Wykonała kilka skłonów i wzięła głęboki oddech. Podeszła do tablicy, zapisanej od góry do dołu propozycjami inkantacji.  W tym miesiącu pracowała nad krępowaniem czarodziejów. Nie chciała, aby one zostawiały ślady na nadgarstkach więźniów, a jednocześnie warto byłoby zadbać o to, żeby miały jakieś działanie uspokajające. Nigdy nie patrolowała ulic, lecz z plotek słyszała, przez co policjanci muszą przechodzić. Czy ona miałaby na tyle cierpliwości, aby walczyć z niepokornym czarodziejem? Przez głowę szlachcianki przechodziły same niedorzeczne myśli. Zmazała całą tablicę, stwierdziła, że jest tam tylko stek bzdur, które nijak się jej przydadzą. Magiczne pióra z Ministerstwa zapewne dbały o raportowanie każdego jej ruchu, lecz Constance im nie ufała. Sama zapisywała wszystko, co było na tablicy w specjalnie przeznaczonym do tego zeszycie. Systematyczne prowadzenie notatek to nie był tylko obowiązek każdego badacza, lecz była z tego rozliczania przez osoby kierujące badaniami. I tym razem ponownie na środku tablicy napisała:
Incarcerous
Zaklęcie to krępowało ofiarę, ale tylko wtedy, gdy ta się nie poruszała bądź była nieprzytomna. A co jeśli dany czarodziej próbował się wyrywać? Albo uciekał? Według Connie powinno istnieć zaklęcie, krępujące zarówno nogi jak i ręce, aby ucieczka jak i czarowanie było niemożliwe. Zdjęła całą swoją biżuterię, przeszkadzało jej brzęczenie. Zaczęła tworzyć mapę myśli. Jak powinno brzmieć zaklęcie? Ile trwać, czy mimo wszystko powinno powodować też ból, czy tylko krępować? Jak powinno być silne? Czy powinni potrafić wykonać je wszyscy policjanci patrolujący ulice czy tylko ci, którzy mają do czynienia z prawdziwymi sprawcami w Tower? Mapa myśli rozrastała się w zastraszającym tempie, a kaligraficzne pismo Connie można było przeczytać nawet z samego końca pokoju. Nagle oderwała się od tablicy i zaczęła chodzić w kółko wokół manekinów. Nie wiedziała jak to ma ugryźć. Czy zmienić tylko ruch nadgarstka? A może wymyślić nowe zaklęcie? Constance męczyła się już z tym drugi miesiąc, a szef nie dawał jej spokoju. Czy to naprawdę musi być takie trudne? Zdążyła już spalić dziesięć manekinów, a raz nawet przez przypadek musiała gasić ogień w sali. O wiele lepsze było natomiast „Esposas”. Zaklęcie wyczarowujące magiczne kajdany na nadgarstkach, lecz boleśnie raniło czarodziejów i powstawały paskudne siniaki. Chciała stworzyć takie liny, które uniemożliwiałyby czarowanie, ale również blokowałoby ucieczkę. Czy człowieka można traktować jak zwierzę? Posłała serię zaklęć w manekina, lecz tylko dwa były dobrze wycelowane. Traciła na to cierpliwość. Zmieniła ruch nadgarstka i ponownie zaatakowała drewnianą kukłę. Dlaczego wymyślenie zaklęcia było tak trudne? Kukła tylko zaskrzypiała błagalnie, a Connie wlepiła w nią wściekły wzrok. Wypróbowane ruchy nadgarstka zobrazowała na tablicy, wymyślając coraz to nowsze i bardziej skomplikowane. Nie zdawała sobie sprawy, że może przekombinowała swoje badania naukowe, a jednocześnie bała się prosić kogoś o pomoc. Sięgała po to naprawdę jako ostateczność. Dziś powiedziała sobie z samego rana, że to będzie wspaniały dzień. Dlaczego więc wszystko było przeciwko niej?!
- Esposas! – krzyk rozniósł się po całej sali, a manekin owszem miał magiczne kajdanki, ale zgodnie z przeznaczeniem zaklęcia. Zdjęła je szorstko wypowiedzianym finite. Podzieliła wyraz na sylaby, a każdą z nich zaczęła analizować. Może zamiast „es” dać „in” i wyostrzyć ruch nadgarstka na całą posturę. Czy wtedy kajdanki pojawią się i na nadgarstkach, i na kostkach?
- Inposas! – manekin jedynie się zachwiał, a Connie rzuciła w niego kredą. Dlaczego to było tak frustrujące? Zaklęcia zawsze stanowiły przyjemność dla panienki Lestrange, a teraz wręcz ginęła w notatkach i czymś, co było dla niej jednym z najważniejszych punktów w karierze naukowej. Czy to nie byłby pierwszy krok do samodzielnych badań? Och, nie, nie, jeszcze o tym nie myślała. W jej mniemaniu była za młoda i nawet jak na szlachciankę miała w sobie więcej pokory. Chciała tylko pochwały, docenienia jej starań, nie patrzenia tylko na wynik. Westchnęła ciężko, a notatki z tablicy zaczęła przepisywać do zeszytu. Zapisywała każde spostrzeżenie, przerysowywała ruchy nadgarstka, dopisując do niego stosowne uwagi. Zawsze prowadziła notatki bardzo skrupulatnie, co ułatwiało jej wyciąganie wniosków, lecz procedura wynalezienia zaklęcia nie była wcale prosta. Stalówka pióra sunęła po pergaminie, zostawiając na nim kaligraficzny zapis. Planowanie sprawiło jej dziką przyjemność, ale chciała widzieć chociaż najmniejsze efekty. Ileż można było dostawać po tyłku? Nie oczekiwała bezy z malinami i polewą czekoladową. Chciała mały znak z nieba, że to co robi, ma jakiś sens. A co jeśli wyobraźnia wciąż jest na etapie dziecka? Dorosła osoba mogłaby jej powiedzieć, że to co robi nie ma żadnego sensu. A Connie uparcie właśnie jak małe dziecko wierzyła w swoje ideały i chciała zmieniać świat. Postawiła kropkę przy ostatnim zdaniu, wpatrując się w manekiny. Czy naprawdę jej marzenia nie można było spełnić? To tylko jedno zaklęcie, jedna formuła, która zmieniłaby funkcjonowanie magicznej policji. A mimo wszystko zadanie było zbyt trudne, potrzebowało czasu i jeszcze więcej badań. Nagle drzwi się otworzyły, a w nich zobaczyła jednego z pracowników departamentu.
- Przepraszam, Lady Lestrange, lecz czas kończyć na dziś – Connie uniosła wzrok niezadowolona.
- Och, doprawdy, zasiedziałam się, najmocniej przepraszam, już wychodzę. – zerknęła szybko na zegarek. Miał rację, siedzi tu już o trzy godziny za długo. Ależ mają cierpliwość! Zamknęła notes w szafce na kluczyk i schowała go do swojej torebki. Na dziś wystarczy, a z zaklęciem zmierzy się ponownie jutro. Kubek z kawą pozostał nadal prawie nietknięty. Szybko go sprzątnęła, nie znosząc bałaganu nawet na swoim biurku. Różdżkę schowała do płaszcza, ponownie ubrała całą biżuterię. Jeszcze poprawiła tylko szminkę na ustach i już była gotowa. Gotowa na wyzwania wieczoru, na piękną, grudniową pogodę zamknęła za sobą drzwi. W głowie wciąż tkwiła formuła zaklęcia, nawet wtedy gdy wchodziła w zielone płomienie kominka.

zt




lost through time and that's all I need
so much love, the more they bury

Powrót do góry Go down
Libra Black
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2943-libra-black http://www.morsmordre.net/t2964-aurora#48554 http://www.morsmordre.net/t2955-lady-black#48446 http://www.morsmordre.net/f275-pinner-middlesex-dworek-blackow http://www.morsmordre.net/t2965-libra#48557
Dama/Staż w Ministerstwie Magii
23 lata
Szlachetna
Zaręczona
Prawdziwa szkoła życia zaczyna się od lekcji pokory
10
4
0
0
5
3
7
0
Czarodziej
 Toujours Pur

PisanieTemat: Re: Korytarz   18.06.16 11:42

20 grudnia

Kolejny dzień na stażu, kolejny dzień w pracy, którą Libra tak bardzo chciała kontynuować. Ministerstwo Magii było miejscem, w którym kobieta czuła się jak zwykle bardzo dobrze i chociaż wymagało od niej niezwykłej ostrożności i kontroli, bowiem zawsze mogła natknąć się na kogoś na kim należałoby wywołać dobre wrażenie, to dla Libry miejsce to zawsze przypominało jej, że jest na drodze do osiągnięcia własnych marzeń. Nie wszystkie młode szlachcianki miały taki komfort. Nie wiedziała jednak, czy będzie to trwać długo. Zbliżający się Sabat, po którym najprawdopodobniej będzie już na prostej drodze do małżeństwa, mógł wszystko zepsuć. Kto wie jakie podejście do kobiet robiących karierę mógłby mieć jej ewentualny mąż. Ta niepewność ciągle gdzieś w niej siedziała, nie pozwalała jej jednak przejmować zbytniej kontroli nad własnymi myślami. Skupiała się raczej na teraźniejszości, dbając o swoją opinię perfekcyjnej stażystki.
Jej dzisiejszym zadaniem była asysta Lordowi Cassiusowi Nottowi i chociaż te drobne zadania budziły w niej delikatny niesmak i poniżenie, to potrafiła odepchnąć te emocje, bowiem nikt nigdy nie zaczynał od najwyższych pozycji. Wizja własnej przyszłości jako dyrektorki departamentu lub członkini Rady Wizengamotu zawsze słodziła jej pracę i napędzała nieziemską ambicję.
Czekała więc godnie, stojąc na boku w jednym z pięknych korytarzy departamentu. Jej strój nie był zbytnio dekoracyjny, przyszła w końcu do pracy, jednak ewidentnie nadal miał w sobie wiele elegancji, a czerń jak zwykle doskonale kontrastowała z jej bladą skórą. Upięte dokładnie włosy i nieludzko wręcz idealna postawa nadawały jej w pewnym stopniu wygląd ludzkiej wielkości lalki, którą ktoś postanowił zostawić na ministerialnych korytarzach. Nawet jej oddech wydawał się zbyt płytki, a oczy zbyt puste.


Powrót do góry Go down
Cassius P. Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2650-cassius-prince-nott http://www.morsmordre.net/t2726-ksiaze#43660 http://www.morsmordre.net/t2725-jegomosc-pijane-szalenstwo#43606 http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t2859-cassius-prince-nott
Urzędnik Ministerstwa Magii
28
Szlachetna
Kawaler
I am the tall dark stranger
those warnings prepared you for
5
10
4
0
0
15
4
4
Czarodziej
?

PisanieTemat: Re: Korytarz   18.06.16 22:24

Przemierzając korytarz swojego departamentu szybkim, aczkolwiek równie eleganckim krokiem, mełł w dłoni przesyłkę wewnętrzną. Przybył do Ministerstwa przed kwadransem, zdołał zawiesić płaszcz w swoim gabinecie, a już został uraczony niezbyt przyjemną wiadomością. Rychło w czas, rzucił do siebie w myślach, pędząc, próbując pozbyć się zgromadzonej w nim złości. Fakt takiego stanu emocjonalnego całkowicie zrzucał na nieadekwatne i nieeleganckie poinformowanie go o zmianach. W końcu stosowna informacja mogła zostać wysłana już wczoraj z uprzejmym Proszę, zamiast stawiać Cassiusa przed faktem dokonanym. Niestety decyzja została już z góry podjęta i należało się do niej dostosować.
Zwalniając kroku, pozwalał innym pracownikom minąć go, choć nie wyraził zgody na popychanie. Przynajmniej na tym poziomie wszyscy zachowywali godność i nie potrącali się w szaleńczym biegu do swoich biur. Nadmierny pośpiech nie wróżył niczego dobrego. Cierpliwością można było zyskać dużo większe korzyści, co tylko skłaniało do dokładnych przemyśleń i zaplanowania następnego kroku, choć w tym wypadku nie istniały ku temu żadne przesłanki. Nie chciał gnać, biorąc udział w świątecznej nagonce. Wciąż miał wystarczająco dużo czasu, aby zająć się wszystkim. Wystarczyło tylko odpowiednio zorganizować sobie czas, bądź też go zreorganizować, jeśli nastąpiły nagłe zmiany. Pozostawało zatem postąpić w jedyny słuszny sposób – stawić czoła zmianom.
Gdy tylko korytarz opustoszał z niepotrzebnej publiki, ruszył eleganckim krokiem w stronę charakterystycznej postaci stojącej opodal ściany. Dostrzegłszy ją, wiedział już, że to ona stanowiła jego dzisiejsze zadanie. Zbliżając się do młodej kobiety dostrzegał coraz więcej, aż wreszcie dotarł do niej i przywitał ją tak, jakby oboje znajdowali się na najprawdziwszym, arystokratycznym salonie.
Lady Black, jak mniemam — rzekł pewnym tonem, pochylając nieco głową w jej kierunku. — Cassius Nott, Urząd Niewłaściwego Użycia Czarów.
Urwał na moment, cofając się nieco do tyłu, by dłonią wskazać czarownicy kierunek, w którym pragnął podążyć.
Mam nadzieję, że lady nie czekała zbyt długo — kontynuował — jednakże dopiero przed chwilą dotarła do mnie wewnętrzna przesyłka o asystentce. Rozumiem, że zostałaś skierowana na staż pod moim okiem, toteż mogę liczyć na udaną współpracę między nami. Jednak zanim zaczniemy, chciałbym wiedzieć, czy masz jakieś pytania.




We're not cynics, we just don't believe a word you say
We're not critics, we just hate it all anyway
Powrót do góry Go down
Libra Black
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2943-libra-black http://www.morsmordre.net/t2964-aurora#48554 http://www.morsmordre.net/t2955-lady-black#48446 http://www.morsmordre.net/f275-pinner-middlesex-dworek-blackow http://www.morsmordre.net/t2965-libra#48557
Dama/Staż w Ministerstwie Magii
23 lata
Szlachetna
Zaręczona
Prawdziwa szkoła życia zaczyna się od lekcji pokory
10
4
0
0
5
3
7
0
Czarodziej
 Toujours Pur

PisanieTemat: Re: Korytarz   19.06.16 17:20

Stała tam, dumna i elegancka, śledząc wzrokiem podchodzącego do niej Cassiusa Notta. W takiej sytuacji stażystka, kobieta, powinna pewnie wyprostować się z szacunkiem, ale Libra nie musiała tego robić, bo swojej postawy nie porzucała nigdy, nawet kiedy siedziała samotnie w dworkowej bibliotece. Nigdy przecież nie wiedziała, kiedy ojca najdzie ochota, aby tam zajrzeć. Lorda Cassiusa Notta nie znała aż tak dobrze jak jego kuzyna, z góry jednak zakładała jego uprzejmość, jak to powinna mieć w zwyczaju z arystokratami. Chociaż i tak doskonale znosiła przejawy pychy czy okrucieństwa u innych szlachetnie urodzonych mężczyzn, bo było to jednak w dużym stopniu normą. Jedyne co ją mierziło i odpychało na tyle, że spędzanie z kimś czasu stawało się katorgą, była ignorancja i infantylność, na szczęście nieczęsto spotykana w kręgach, w jakich się obracała. Na widok mężczyzny kobieta dygnęła skromnie i pozwoliła sobie na delikatny uśmiech.
- Oczywiście. Witam, Lordzie Nott - jej głos był melodyjny, miły dla ucha.
Skierowała się w kierunku, który został jej wskazany, poruszając się lekko i cicho, jednym dźwiękiem jaki przy tym wydawała było delikatne stukanie obcasów o ozdobną podłogę.
- Nie oczekiwałam zbyt długo, sir, proszę się tym nie przejmować - zależy kto jak interpretował czas dziesięciu minut, ale Libra nie rzuciłaby kąśliwej uwagi nawet, jeśli stałaby tu godzinę. - Również na to liczę - stwierdziła mechanicznie, patrząc cały czas przed siebie, zachowując jednak nadal przyzwoity uśmiech. - Oczywiście chyba jedynym pytaniem jakie należałoby obecnie zadać, jest: w czym będę miała przyjemności panu asystować? - dodała z małą nutą nawet całkiem realnego zaciekawienia.


Powrót do góry Go down
Cassius P. Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2650-cassius-prince-nott http://www.morsmordre.net/t2726-ksiaze#43660 http://www.morsmordre.net/t2725-jegomosc-pijane-szalenstwo#43606 http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t2859-cassius-prince-nott
Urzędnik Ministerstwa Magii
28
Szlachetna
Kawaler
I am the tall dark stranger
those warnings prepared you for
5
10
4
0
0
15
4
4
Czarodziej
?

PisanieTemat: Re: Korytarz   19.06.16 20:23

Wolny spacer prawie opustoszałym korytarzem sprzyjał rozmowie. Choć Cassius nie należał do zwolenników takiego rozwiązania, w tym wypadku było dla niego małym zbawieniem. Bezpieczne wybadanie gruntu wokół niezbyt dobrze znanej mu lady Black stanowiło niemal esencję niebezpiecznych, politycznych gier toczonych w departamentach. Nie należało wychylać się zbyt mocno ze swoim zdaniem, nawet jeśli należało się do jednego z najbardziej szanowanych rodów. Z kolei nadmierne milczenie wywołałoby jeszcze większe plotki oraz potencjalną utratę wpływów, na którą nie mógł sobie pozwolić w obecnej sytuacji. Pozyskanie potencjalnego sojusznika w postaci panny Black mogło zaprocentować, ale też zaszkodzić. To od niej zależało, jak zostanie zapamiętana.
W normalnych warunkach panienka zostałaby uraczona kwestionariuszem osobowym — wymamrotał nieco przebiegłym tonem. — Wierzę jednak, że zapewnione rekomendacje są wystarczające, byśmy mogli uniknąć tego przykrego procederu. Dziesiątki niezbędnych pytań nie są w stanie zapewnić odpowiedzi na najbardziej nurtujące nas pytania. — Szlacheckie pochodzenie nadal mogło wiele zdziałać, choć nieco straciło na znaczeniu w związku z wydarzeniami ostatnich miesięcy. Być może byłby to sposób na wyjaśnienie niedoboru stażystów, jednak Cassius doskonale znał motywy kierujące szlachcicami, kiedy umieszczali swoich potomków w Ministerstwie. Kilka lat temu sam był na miejscu lady Black i zdawał sobie sprawę ze znaczenia każdej podejmowanej wtedy decyzji. Nie inaczej było dziś, jednak to przed młodą damą stały dziesiątki oczekiwań, które musiała spełnić.
O obecnej sytuacji na arenie politycznej nie muszę zbyt wiele mówić — stwierdził takim tonem, jakby jego nowa podopieczna nie rozstawała się z gazetami choćby na krok. — Wprowadzenie dekretów oczywiście przysporzyło nam nieco więcej pracy. Napisanie listu jest tylko wierzchołkiem góry lodowej, kiedy musimy otworzyć sprawę związaną z prawem. Część z nas zajmuje się więcej niż samym Kodeksem Tajności. Posiadamy wiedzę, czasami nawet władzę, by pozbawić kogoś wolności. Wystarczy wiedzieć jakich słów użyć. — Jego słowa ani trochę nie mówiły o wykorzystywaniu uprawnień do załatwiania własnych spraw. Ani trochę. Ha!
Oczywiście w związku ze zbliżającym się końcem roku czeka nas sprawdzanie całej dokumentacji. Niestety to dosyć bolesne zajęcie nas nie ominie, choć to nie my musimy zajmować się przenoszeniem wszystkiego do archiwum. Mamy tylko zadbać, by każdy podpis, każda pieczęć znajdowała się na właściwym miejscu. By data zgadzała się z realnymi reperkusjami i, by inni nie próbowali nadużywać swojej władzy nad nami. — Dokończył już nad wyraz cynicznym tonem, lecz zdawał się być zadowolony z kierunku, który obrał. Wprawdzie panna Black jeszcze nie wyraziła szerszej opinii, ale szczerze liczył na wyraźne zaangażowanie. Być może i ona kryła w sobie interesujące poglądy.




We're not cynics, we just don't believe a word you say
We're not critics, we just hate it all anyway
Powrót do góry Go down
Libra Black
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2943-libra-black http://www.morsmordre.net/t2964-aurora#48554 http://www.morsmordre.net/t2955-lady-black#48446 http://www.morsmordre.net/f275-pinner-middlesex-dworek-blackow http://www.morsmordre.net/t2965-libra#48557
Dama/Staż w Ministerstwie Magii
23 lata
Szlachetna
Zaręczona
Prawdziwa szkoła życia zaczyna się od lekcji pokory
10
4
0
0
5
3
7
0
Czarodziej
 Toujours Pur

PisanieTemat: Re: Korytarz   20.06.16 15:23

Nawet jeśli Libra mogła kryć w sobie ciekawe poglądy nie było mowy o tym, by je wyraziła. Kobieta, a już tym bardziej tak młoda jak ona, nie powinna raczej na głos artykułować słów, które mogą być sprzeczne z przekonaniem jej męża lub w tym przypadku ojca. I chociaż zdania najczęściej mieli oni podobne kobieta i tak wolała zachowywać eleganckie milczenie. Libra miała jednak na wiele tematów dużo do powiedzenia, interesowała się bowiem polityką i prawem. Liczyła, że nadejdzie taki dzień, kiedy będzie na tyle dojrzała i szanowana, że nikt nie będzie jej wzbraniał przed przedstawianiem własnych opinii. Myślała o tym już we wczesnych klasach Hogwartu, jednak im więcej czasu mijało tym bardziej w to powątpiewała. To było gorzkie uczucie, jedno z najbardziej zapalczywie próbujących przedrzeć się przez gruby mur jej umysłu. Nadal jednak wystarczająco głuche, by nie przeszkadzać jej w zachowywaniu się jak na damę przystało. Po usłyszeniu słów Lorda Notta przez chwilę mogła poczuć lekki dyskomfort, ale nie była w stanie sprostować co to za emocja. Być może coś pod złość, oburzenie? Trudno stwierdzić.
Poruszali się na tyle wolno, że Libra mogła w całości skupić wzrok na mężczyźnie, słuchając go ze skupieniem i szacunkiem.
- Zgadzam się, to zdecydowanie zaoszczędzi czas. Dziękuję za kredyt zaufania, sir, na pewno się pan nie zawiedzie - stwierdziła cicho.
Jedną bladą dłoń podniosła w okolice własnej szyi przesuwając paznokciami po kołnierzu i milcząc, pozwalając Nottowi mówić i obserwując uważnie jego twarz. Potem na jej ustach znów zagościł delikatny uśmiech, kiedy ponownie spojrzała przed siebie.
- Rozumiem, oczywiście - podsumowała spokojnie. - Nie brzmi jak szczególnie ciężka praca, jednak wymagająca skupienia i dokładności.
Libra uczona była od dziecka, by mówić zwięźle i na temat, trudno więc oczekiwać, by teraz nagle się to zmieniło. Gadatliwość nie była cechą pożądaną wśród młodych arystokratek. Jedynymi sytuacjami w jej życiu, gdy mogła sobie pozwolić na barwne i długie opisy, były lekcje w Hogwarcie, oraz odpytywania z historii rodów szlacheckich, jakie często urządzali jej ojciec, lub, choć też na jego polecenie, guwernantka. Zwykle Regulus Black był rozdrażniony, gdy Libra zaczynała zbyt mocno rozwijać interesujący ją temat. Dziewczyna była już przyzwyczajona do konkretnych zachowań, więc większość swoich myśli i rozważań przelewała raczej na złożone starannie w jej sypialni pergaminy. Dotyczyły one zarówno różnych zagadnień związanych z magią, eliksirami i prawem, jak i również sytuacji politycznej, choć tutaj Librze zdarzało się mimo wszystko narzucać samej sobie cenzurę - nigdy przecież nie wiadomo, czy teksty nie wpadną w ręce jej ojca, a jego łatwo było zdenerwować, przynajmniej, jeśli chodziło jego perfekcyjną córkę.


Powrót do góry Go down
Cassius P. Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2650-cassius-prince-nott http://www.morsmordre.net/t2726-ksiaze#43660 http://www.morsmordre.net/t2725-jegomosc-pijane-szalenstwo#43606 http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t2859-cassius-prince-nott
Urzędnik Ministerstwa Magii
28
Szlachetna
Kawaler
I am the tall dark stranger
those warnings prepared you for
5
10
4
0
0
15
4
4
Czarodziej
?

PisanieTemat: Re: Korytarz   22.06.16 18:03

Przemierzanie korytarza bardzo dobrze wpływało na Cassiusa. Rzadko zdarzało mu się prowadzić tak kulturalną, a jednocześnie fachową rozmowę z kobietą. Większość dam raczyła się spotkaniami, tudzież bardziej kobiecymi sprawami, toteż zawodowe podejście Libry zdawało się w pewien sposób schlebiać mu jako pracownikowi Ministerstwa. Niewątpliwie też wyrażał pewnego rodzaju uznanie (a nawet nieco większy szacunek) względem panny Black, jednak nie zamierzał niszczyć swojego profesjonalnego podejścia do sprawy wygłaszając prywatne sformułowania.
Praca ta niewątpliwie będzie w pewien sposób relaksująca, chociaż przed świętami pragnąłbym zająć się nieco ważniejszymi sprawami — rzucił w przestrzeń, nieco narzekając na pełnione obowiązki. — W każdym razie, już wczoraj przygotowałem niewielki plan działań. Tędy proszę. — Wskazał przejście do innej części piętra, samemu zmierzając w obranym kierunku. — Oczywiście upychanie wszystkich akt w gabinecie jest niemożliwe, dlatego zadbałem o przygotowanie miejsca pracy tutaj. Rzecz jasna użycie magii byłoby wskazane, ale dokumenty będą przechodzić jeszcze przez weryfikację, toteż prosiłbym o zachowanie umiaru. Plątanie się w dodatkowe kontrole jest nam zupełnie nie na rękę.
Gdy tylko zdołał doprowadzić pannę Black do wskazanego miejsca, dało się dostrzec stół, na którym piętrzyły się dziesiątki teczek z wytłoczonym logiem departamentu na okładkach. W zorganizowanym tu bałaganie znalazło się miejsce dla pieczątki, kałamarza oraz pióra, gdyby zaszła potrzeba użycia. Natomiast pod stołem zebrano kilka drewnianych pudełek z przegródkami, które miały posłużyć za tymczasowe organizery.
Jest tego trochę więcej, niż się spodziewałem — wymamrotał, sięgając po pierwszą teczkę. — Większość to drobne przewinienia, więc wystarczy tylko podbić pieczątkę i chronologicznie spakować do pudła. — zwrócił się jeszcze do Libry, po czym wyciągnął drewniane pudełko, do którego zaczął wkładać kolejne dokumenty. Po uprzednim sprawdzeniu wszelkich wytycznych, rzecz jasna.




We're not cynics, we just don't believe a word you say
We're not critics, we just hate it all anyway
Powrót do góry Go down
Libra Black
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2943-libra-black http://www.morsmordre.net/t2964-aurora#48554 http://www.morsmordre.net/t2955-lady-black#48446 http://www.morsmordre.net/f275-pinner-middlesex-dworek-blackow http://www.morsmordre.net/t2965-libra#48557
Dama/Staż w Ministerstwie Magii
23 lata
Szlachetna
Zaręczona
Prawdziwa szkoła życia zaczyna się od lekcji pokory
10
4
0
0
5
3
7
0
Czarodziej
 Toujours Pur

PisanieTemat: Re: Korytarz   23.06.16 16:13

Libra słuchała Lorda Notta w milczeniu, zmierzając w kierunku, który został jej wskazany. Jej ciasno związane włosy lśniły w świetle lamp tworząc na jej głowie delikatny poblask na czarnej fryzurze. Słuchających łagodnych narzekań mężczyzny pomyślała tylko o tym, że sama nigdy nie narzekała, na nic i na nikogo. Nie dlatego, że była zaskakująco ugodowa, po prostu nikt by jej na to w życiu nie pozwolił. Po raz kolejny w jej umyśle pojawiła się krótka refleksja o dysproporcji w tym co stosowne kobiecie, a co mężczyźnie. Nie chciała tego jednak analizować, nie tutaj, bo gdzieś w tyłach świadomości wiedziała o tym, że może przypadkiem dojść do wniosków, które jej ojciec uznałby za naganne, a z jakiegoś powodu myślenie o takich sprawach w miejscach publicznych wydawało jej się karygodne. Utrzymując łagodny uśmiech skinęła głową w stronę Lorda Notta.
- Rozumiem - wiedząc, że nie ma sensu dodawać nic więcej, podeszła do stołu i również zabrała się za sprawdzanie dokumentów.
Pracowała dokładnie w takiej samej ciszy, w jakiej zazwyczaj żyła. Jej blade, chude palce, zakończone pomalowanymi na czarno paznokciami, przewracały kolejne strony. Niektóre z nich lądowały w pudełku niemal od razu, inne otrzymywały najpierw pieczątkę, której im brakowało. Praca była rzeczywiście relaksująca, a pobieżne czytanie kart było w pewien sposób zajęciem ciekawym. Można było natknąć się nawet na kilka niezwykle interesujących spraw, takich jak na przykład próba oddania zwykłego patyka do kontroli różdżek w atrium Ministerstwa. Naprawdę? Czasami niezwykle ciężko było uwierzyć w to jak bardzo bezmyślnie mogą zachowywać się niektórzy czarodzieje. Ciekawe jaki był w ogóle powód tego irracjonalnego działania? Nie było tego zapisanego w dokumencie. Jeśli miał być to tylko niezwykle bezsensowny i infantylny żart, Libra przeczuwała, że człowiek, który się tego dopuścił musiał być w szoku, gdy został za to ukarany.
- Czasem naprawdę trudno zrozumieć, co musiał myśleć sobie czarodziej oddający do kontroli różdżek najzwyklejszy kawałek drewna - skwitowała głosem w którym niestety z ledwością dało się wyczytać rozbawienie, jakie teraz czuła. Przyzwyczajenie do używania pustego i neutralnego głosu w obecności ojca i jego przyjaciół odcisnęło na niej swoje piętno.
Chwilę później jednak skarciła się w myśli za wypowiedzenie naprawdę niekoniecznego zdania. Gadatliwość jest odrzucająca u młodych dam - zabrzmiał w jej głowie dobrze znany głos. Libra wydawała się zasępić, przywdziewając znów idealną maskę i nie odezwała się już aż do końca pracy.


Powrót do góry Go down
Cassius P. Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2650-cassius-prince-nott http://www.morsmordre.net/t2726-ksiaze#43660 http://www.morsmordre.net/t2725-jegomosc-pijane-szalenstwo#43606 http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t2859-cassius-prince-nott
Urzędnik Ministerstwa Magii
28
Szlachetna
Kawaler
I am the tall dark stranger
those warnings prepared you for
5
10
4
0
0
15
4
4
Czarodziej
?

PisanieTemat: Re: Korytarz   08.07.16 14:49

Wstrzemięźliwość panny Black była na swój sposób intrygująca. Trudno było mu przypuszczać, że wciąż uchowały się młode damy, które tak skrupulatnie przestrzegały starej etykiety. Po spotkaniu z panną Carrow niemal zaczął podejrzewać o nadmierną swobodę inne spotkane na życiowej drodze, a w Ministerstwie (szczególnie tutaj) spotkało go tak miłe zaskoczenie.
Mógł jedynie z uznaniem kiwnąć głową i pochwalić jej zachowanie, jednak na werbalne komplementy się nie zanosiło. Nie wypadało mówić o tym głośno, toteż najlepszym sposobem – w opinii Cassiusa – było przestrzeganie zasad jeszcze bardziej precyzyjnie.
Wędrując palcami po kolejnych ministerialnych dokumentach nie miał czasu, by śledzić poczynania swojej tymczasowej asystentki. Nie uniknął jednak kilku zerknięć w celu sprawdzenia, czy praca nie sprawiała jej żadnych trudności. Niewątpliwie wśród sterty dokumentów znalazłoby się kilka intrygujących przypadków, jednak te najbardziej nurtujące zostały już przekazane w odpowiednie ręce. Nieco żałował, iż został pozbawiony możliwości udziału w dogłębnej analizie, choć i tak ponowne brnięcie w zeznaniach czy kolejnych paragrafach dekretów i ustaw uznawał za zbędne. Wszystkie sprawy zostały zamknięte, a ponowne ich otwieranie przyniosłoby tylko niepotrzebny wstyd oraz wielką hańbę. Co więcej, przebywanie w towarzystwie wątpliwej jakości nie byłoby dla niego wskazane. Cóż, nawet w pracy przestrzegał tych kilku zasad, czasem dyskretnie je łamał i dzięki decyzji jego przełożonych dzisiaj nie musiał tego robić (choć w głębi duszy wolałby pracować z lordem niż lady). W każdym razie nie mógł narzekać na towarzystwo swojej asystentki.
To była strata czasu dla całego departamentu — skomentował krótko sprawę wyciągniętą przez Librę. — Aż strach pomyśleć, jakie skutki dla całego Ministerstwa przyniesie kolejny ekces tego rodzaju. — Tu teatralnie zatrząsł się, przekładając kilka teczek do kolejnej skrzynki. Na szczęście segregowanie i uzupełnianie wszystkiego nie zajęło na tyle dużo czasu, by musiał spędzić w Ministerstwie więcej czasu niż to konieczne.
Odłożywszy ostatnią teczkę ze swojego stosu do skrzynki, odstawił ją pod stolik i zwrócił się w stronę swojej towarzyszki:
Myślę, że reszta działań nie leży w naszej gestii, panno Black — rzucił cicho, rozglądając się nieco po korytarzu. — Powiadomię szefa urzędu i ktoś się tym zajmie. Nie sądzę, by ktokolwiek miał jakiekolwiek zastrzeżenia. Czy jest jeszcze coś, o co chciałaby panna spytać?
Zawisł wzrokiem na Librze, oczekując jakiejś sugestii, być może czegoś, co sugerowałoby na kierunek działań, jaki chciała obrać. A być może oczekiwał tylko jasnego przytaknięcia zbytego całkowitym milczeniem.




We're not cynics, we just don't believe a word you say
We're not critics, we just hate it all anyway
Powrót do góry Go down
Libra Black
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2943-libra-black http://www.morsmordre.net/t2964-aurora#48554 http://www.morsmordre.net/t2955-lady-black#48446 http://www.morsmordre.net/f275-pinner-middlesex-dworek-blackow http://www.morsmordre.net/t2965-libra#48557
Dama/Staż w Ministerstwie Magii
23 lata
Szlachetna
Zaręczona
Prawdziwa szkoła życia zaczyna się od lekcji pokory
10
4
0
0
5
3
7
0
Czarodziej
 Toujours Pur

PisanieTemat: Re: Korytarz   09.07.16 15:33

Jedną z, być może złych, cech Libry było to, że bardzo nie lubiła przyjmować czyjejkolwiek pomocy. Jeśli czegoś nie wiedziała, szukała odpowiedzi na własną rękę, jeśli miała jakiś problem, starała się radzić sobie sama. Czasami musiała zwracać się do ojca, w sprawach, które kobiecie nie przystoi samemu rozwiązywać. Nie mogła zaprzeczyć, że czasami zdarzało jej się zwlekać, mając nadzieję, że nie będzie musiała kierować się z czymś do mężczyzny, ale wpojone zasady i kultura szybko przejmowały kontrolę nad jej działaniami. Ojciec nazwałby je pewnie rozsądkiem. W tej sytuacji zdecydowała się jednak tylko na delikatny uśmiech i subtelne przechylenie głowy.
- Nie, Lordzie Nott. Wszystko jest jasne. Miło mi było asystować panu przy pracy - powiedziała z nutą damskiej uległości, której nie czuła. - Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć panu pomyślnego wieczoru.
Kiedy po krótkim pożegnaniu odwróciła się, żeby odejść, wydawało się, że jej nogi to jedyna część jej ciała, która się porusza. Gdyby nie stukot obcasów na marmurze szłaby pewnie bezdźwięcznie. Jej schludnie złożone ręce, proste plecy i ramiona nie zmieniły ani przez chwilę swojej pozycji. Nawet mocno upięte włosy trzymały się swojej narzuconej perfekcji. Libra natomiast pomyślała, że najchętniej położyłaby się już między poduszkami w bibliotece i dała odpocząć zmęczonym mięśniom. Jaka szkoda, że ciasnego gorsetu nie będzie mogła zdjąć przed porą snu. Gdyby wpadła na ojca mogłaby go wprowadzić w gniew swoim nieporządkiem.

/zt


Powrót do góry Go down
 

Korytarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Tajemniczy korytarz
» Korytarz w lochach
» Korytarz na II piętrze
» Korytarz
» Korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of Westminster :: Ministerstwo Magii :: Poziom II: Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17