Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Korytarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Korytarz   26.02.16 15:40

First topic message reminder :

Korytarz

"Winda ponownie ruszyła i po chwili drzwi się otworzyły, a głos oznajmił:
- Drugie piętro, Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów z Urzędem Niewłaściwego Użycia Czarów, Kwaterą Główną Aurorów i Służbami Administracyjnymi Wizengamotu."


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Libra Black
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2943-libra-black http://www.morsmordre.net/t2964-aurora#48554 http://www.morsmordre.net/t2955-lady-black#48446 http://www.morsmordre.net/f275-pinner-middlesex-dworek-blackow http://www.morsmordre.net/t2965-libra#48557
Dama/Staż w Ministerstwie Magii
23 lata
Szlachetna
Zaręczona
Prawdziwa szkoła życia zaczyna się od lekcji pokory
10
4
0
0
5
3
7
0
Czarodziej
 Toujours Pur

PisanieTemat: Re: Korytarz   19.06.16 17:20

Stała tam, dumna i elegancka, śledząc wzrokiem podchodzącego do niej Cassiusa Notta. W takiej sytuacji stażystka, kobieta, powinna pewnie wyprostować się z szacunkiem, ale Libra nie musiała tego robić, bo swojej postawy nie porzucała nigdy, nawet kiedy siedziała samotnie w dworkowej bibliotece. Nigdy przecież nie wiedziała, kiedy ojca najdzie ochota, aby tam zajrzeć. Lorda Cassiusa Notta nie znała aż tak dobrze jak jego kuzyna, z góry jednak zakładała jego uprzejmość, jak to powinna mieć w zwyczaju z arystokratami. Chociaż i tak doskonale znosiła przejawy pychy czy okrucieństwa u innych szlachetnie urodzonych mężczyzn, bo było to jednak w dużym stopniu normą. Jedyne co ją mierziło i odpychało na tyle, że spędzanie z kimś czasu stawało się katorgą, była ignorancja i infantylność, na szczęście nieczęsto spotykana w kręgach, w jakich się obracała. Na widok mężczyzny kobieta dygnęła skromnie i pozwoliła sobie na delikatny uśmiech.
- Oczywiście. Witam, Lordzie Nott - jej głos był melodyjny, miły dla ucha.
Skierowała się w kierunku, który został jej wskazany, poruszając się lekko i cicho, jednym dźwiękiem jaki przy tym wydawała było delikatne stukanie obcasów o ozdobną podłogę.
- Nie oczekiwałam zbyt długo, sir, proszę się tym nie przejmować - zależy kto jak interpretował czas dziesięciu minut, ale Libra nie rzuciłaby kąśliwej uwagi nawet, jeśli stałaby tu godzinę. - Również na to liczę - stwierdziła mechanicznie, patrząc cały czas przed siebie, zachowując jednak nadal przyzwoity uśmiech. - Oczywiście chyba jedynym pytaniem jakie należałoby obecnie zadać, jest: w czym będę miała przyjemności panu asystować? - dodała z małą nutą nawet całkiem realnego zaciekawienia.


Powrót do góry Go down
Cassius P. Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2650-cassius-prince-nott http://www.morsmordre.net/t2726-ksiaze#43660 http://www.morsmordre.net/t2725-jegomosc-pijane-szalenstwo#43606 http://www.morsmordre.net/t2859-cassius-prince-nott
Urzędnik Ministerstwa Magii
28
Szlachetna
Kawaler
I am the tall dark stranger
those warnings prepared you for
5
10
4
0
0
15
4
4
Czarodziej
?

PisanieTemat: Re: Korytarz   19.06.16 20:23

Wolny spacer prawie opustoszałym korytarzem sprzyjał rozmowie. Choć Cassius nie należał do zwolenników takiego rozwiązania, w tym wypadku było dla niego małym zbawieniem. Bezpieczne wybadanie gruntu wokół niezbyt dobrze znanej mu lady Black stanowiło niemal esencję niebezpiecznych, politycznych gier toczonych w departamentach. Nie należało wychylać się zbyt mocno ze swoim zdaniem, nawet jeśli należało się do jednego z najbardziej szanowanych rodów. Z kolei nadmierne milczenie wywołałoby jeszcze większe plotki oraz potencjalną utratę wpływów, na którą nie mógł sobie pozwolić w obecnej sytuacji. Pozyskanie potencjalnego sojusznika w postaci panny Black mogło zaprocentować, ale też zaszkodzić. To od niej zależało, jak zostanie zapamiętana.
W normalnych warunkach panienka zostałaby uraczona kwestionariuszem osobowym — wymamrotał nieco przebiegłym tonem. — Wierzę jednak, że zapewnione rekomendacje są wystarczające, byśmy mogli uniknąć tego przykrego procederu. Dziesiątki niezbędnych pytań nie są w stanie zapewnić odpowiedzi na najbardziej nurtujące nas pytania. — Szlacheckie pochodzenie nadal mogło wiele zdziałać, choć nieco straciło na znaczeniu w związku z wydarzeniami ostatnich miesięcy. Być może byłby to sposób na wyjaśnienie niedoboru stażystów, jednak Cassius doskonale znał motywy kierujące szlachcicami, kiedy umieszczali swoich potomków w Ministerstwie. Kilka lat temu sam był na miejscu lady Black i zdawał sobie sprawę ze znaczenia każdej podejmowanej wtedy decyzji. Nie inaczej było dziś, jednak to przed młodą damą stały dziesiątki oczekiwań, które musiała spełnić.
O obecnej sytuacji na arenie politycznej nie muszę zbyt wiele mówić — stwierdził takim tonem, jakby jego nowa podopieczna nie rozstawała się z gazetami choćby na krok. — Wprowadzenie dekretów oczywiście przysporzyło nam nieco więcej pracy. Napisanie listu jest tylko wierzchołkiem góry lodowej, kiedy musimy otworzyć sprawę związaną z prawem. Część z nas zajmuje się więcej niż samym Kodeksem Tajności. Posiadamy wiedzę, czasami nawet władzę, by pozbawić kogoś wolności. Wystarczy wiedzieć jakich słów użyć. — Jego słowa ani trochę nie mówiły o wykorzystywaniu uprawnień do załatwiania własnych spraw. Ani trochę. Ha!
Oczywiście w związku ze zbliżającym się końcem roku czeka nas sprawdzanie całej dokumentacji. Niestety to dosyć bolesne zajęcie nas nie ominie, choć to nie my musimy zajmować się przenoszeniem wszystkiego do archiwum. Mamy tylko zadbać, by każdy podpis, każda pieczęć znajdowała się na właściwym miejscu. By data zgadzała się z realnymi reperkusjami i, by inni nie próbowali nadużywać swojej władzy nad nami. — Dokończył już nad wyraz cynicznym tonem, lecz zdawał się być zadowolony z kierunku, który obrał. Wprawdzie panna Black jeszcze nie wyraziła szerszej opinii, ale szczerze liczył na wyraźne zaangażowanie. Być może i ona kryła w sobie interesujące poglądy.




We're not cynics, we just don't believe a word you say
We're not critics, we just hate it all anyway
Powrót do góry Go down
Libra Black
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2943-libra-black http://www.morsmordre.net/t2964-aurora#48554 http://www.morsmordre.net/t2955-lady-black#48446 http://www.morsmordre.net/f275-pinner-middlesex-dworek-blackow http://www.morsmordre.net/t2965-libra#48557
Dama/Staż w Ministerstwie Magii
23 lata
Szlachetna
Zaręczona
Prawdziwa szkoła życia zaczyna się od lekcji pokory
10
4
0
0
5
3
7
0
Czarodziej
 Toujours Pur

PisanieTemat: Re: Korytarz   20.06.16 15:23

Nawet jeśli Libra mogła kryć w sobie ciekawe poglądy nie było mowy o tym, by je wyraziła. Kobieta, a już tym bardziej tak młoda jak ona, nie powinna raczej na głos artykułować słów, które mogą być sprzeczne z przekonaniem jej męża lub w tym przypadku ojca. I chociaż zdania najczęściej mieli oni podobne kobieta i tak wolała zachowywać eleganckie milczenie. Libra miała jednak na wiele tematów dużo do powiedzenia, interesowała się bowiem polityką i prawem. Liczyła, że nadejdzie taki dzień, kiedy będzie na tyle dojrzała i szanowana, że nikt nie będzie jej wzbraniał przed przedstawianiem własnych opinii. Myślała o tym już we wczesnych klasach Hogwartu, jednak im więcej czasu mijało tym bardziej w to powątpiewała. To było gorzkie uczucie, jedno z najbardziej zapalczywie próbujących przedrzeć się przez gruby mur jej umysłu. Nadal jednak wystarczająco głuche, by nie przeszkadzać jej w zachowywaniu się jak na damę przystało. Po usłyszeniu słów Lorda Notta przez chwilę mogła poczuć lekki dyskomfort, ale nie była w stanie sprostować co to za emocja. Być może coś pod złość, oburzenie? Trudno stwierdzić.
Poruszali się na tyle wolno, że Libra mogła w całości skupić wzrok na mężczyźnie, słuchając go ze skupieniem i szacunkiem.
- Zgadzam się, to zdecydowanie zaoszczędzi czas. Dziękuję za kredyt zaufania, sir, na pewno się pan nie zawiedzie - stwierdziła cicho.
Jedną bladą dłoń podniosła w okolice własnej szyi przesuwając paznokciami po kołnierzu i milcząc, pozwalając Nottowi mówić i obserwując uważnie jego twarz. Potem na jej ustach znów zagościł delikatny uśmiech, kiedy ponownie spojrzała przed siebie.
- Rozumiem, oczywiście - podsumowała spokojnie. - Nie brzmi jak szczególnie ciężka praca, jednak wymagająca skupienia i dokładności.
Libra uczona była od dziecka, by mówić zwięźle i na temat, trudno więc oczekiwać, by teraz nagle się to zmieniło. Gadatliwość nie była cechą pożądaną wśród młodych arystokratek. Jedynymi sytuacjami w jej życiu, gdy mogła sobie pozwolić na barwne i długie opisy, były lekcje w Hogwarcie, oraz odpytywania z historii rodów szlacheckich, jakie często urządzali jej ojciec, lub, choć też na jego polecenie, guwernantka. Zwykle Regulus Black był rozdrażniony, gdy Libra zaczynała zbyt mocno rozwijać interesujący ją temat. Dziewczyna była już przyzwyczajona do konkretnych zachowań, więc większość swoich myśli i rozważań przelewała raczej na złożone starannie w jej sypialni pergaminy. Dotyczyły one zarówno różnych zagadnień związanych z magią, eliksirami i prawem, jak i również sytuacji politycznej, choć tutaj Librze zdarzało się mimo wszystko narzucać samej sobie cenzurę - nigdy przecież nie wiadomo, czy teksty nie wpadną w ręce jej ojca, a jego łatwo było zdenerwować, przynajmniej, jeśli chodziło jego perfekcyjną córkę.


Powrót do góry Go down
Cassius P. Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2650-cassius-prince-nott http://www.morsmordre.net/t2726-ksiaze#43660 http://www.morsmordre.net/t2725-jegomosc-pijane-szalenstwo#43606 http://www.morsmordre.net/t2859-cassius-prince-nott
Urzędnik Ministerstwa Magii
28
Szlachetna
Kawaler
I am the tall dark stranger
those warnings prepared you for
5
10
4
0
0
15
4
4
Czarodziej
?

PisanieTemat: Re: Korytarz   22.06.16 18:03

Przemierzanie korytarza bardzo dobrze wpływało na Cassiusa. Rzadko zdarzało mu się prowadzić tak kulturalną, a jednocześnie fachową rozmowę z kobietą. Większość dam raczyła się spotkaniami, tudzież bardziej kobiecymi sprawami, toteż zawodowe podejście Libry zdawało się w pewien sposób schlebiać mu jako pracownikowi Ministerstwa. Niewątpliwie też wyrażał pewnego rodzaju uznanie (a nawet nieco większy szacunek) względem panny Black, jednak nie zamierzał niszczyć swojego profesjonalnego podejścia do sprawy wygłaszając prywatne sformułowania.
Praca ta niewątpliwie będzie w pewien sposób relaksująca, chociaż przed świętami pragnąłbym zająć się nieco ważniejszymi sprawami — rzucił w przestrzeń, nieco narzekając na pełnione obowiązki. — W każdym razie, już wczoraj przygotowałem niewielki plan działań. Tędy proszę. — Wskazał przejście do innej części piętra, samemu zmierzając w obranym kierunku. — Oczywiście upychanie wszystkich akt w gabinecie jest niemożliwe, dlatego zadbałem o przygotowanie miejsca pracy tutaj. Rzecz jasna użycie magii byłoby wskazane, ale dokumenty będą przechodzić jeszcze przez weryfikację, toteż prosiłbym o zachowanie umiaru. Plątanie się w dodatkowe kontrole jest nam zupełnie nie na rękę.
Gdy tylko zdołał doprowadzić pannę Black do wskazanego miejsca, dało się dostrzec stół, na którym piętrzyły się dziesiątki teczek z wytłoczonym logiem departamentu na okładkach. W zorganizowanym tu bałaganie znalazło się miejsce dla pieczątki, kałamarza oraz pióra, gdyby zaszła potrzeba użycia. Natomiast pod stołem zebrano kilka drewnianych pudełek z przegródkami, które miały posłużyć za tymczasowe organizery.
Jest tego trochę więcej, niż się spodziewałem — wymamrotał, sięgając po pierwszą teczkę. — Większość to drobne przewinienia, więc wystarczy tylko podbić pieczątkę i chronologicznie spakować do pudła. — zwrócił się jeszcze do Libry, po czym wyciągnął drewniane pudełko, do którego zaczął wkładać kolejne dokumenty. Po uprzednim sprawdzeniu wszelkich wytycznych, rzecz jasna.




We're not cynics, we just don't believe a word you say
We're not critics, we just hate it all anyway
Powrót do góry Go down
Libra Black
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2943-libra-black http://www.morsmordre.net/t2964-aurora#48554 http://www.morsmordre.net/t2955-lady-black#48446 http://www.morsmordre.net/f275-pinner-middlesex-dworek-blackow http://www.morsmordre.net/t2965-libra#48557
Dama/Staż w Ministerstwie Magii
23 lata
Szlachetna
Zaręczona
Prawdziwa szkoła życia zaczyna się od lekcji pokory
10
4
0
0
5
3
7
0
Czarodziej
 Toujours Pur

PisanieTemat: Re: Korytarz   23.06.16 16:13

Libra słuchała Lorda Notta w milczeniu, zmierzając w kierunku, który został jej wskazany. Jej ciasno związane włosy lśniły w świetle lamp tworząc na jej głowie delikatny poblask na czarnej fryzurze. Słuchających łagodnych narzekań mężczyzny pomyślała tylko o tym, że sama nigdy nie narzekała, na nic i na nikogo. Nie dlatego, że była zaskakująco ugodowa, po prostu nikt by jej na to w życiu nie pozwolił. Po raz kolejny w jej umyśle pojawiła się krótka refleksja o dysproporcji w tym co stosowne kobiecie, a co mężczyźnie. Nie chciała tego jednak analizować, nie tutaj, bo gdzieś w tyłach świadomości wiedziała o tym, że może przypadkiem dojść do wniosków, które jej ojciec uznałby za naganne, a z jakiegoś powodu myślenie o takich sprawach w miejscach publicznych wydawało jej się karygodne. Utrzymując łagodny uśmiech skinęła głową w stronę Lorda Notta.
- Rozumiem - wiedząc, że nie ma sensu dodawać nic więcej, podeszła do stołu i również zabrała się za sprawdzanie dokumentów.
Pracowała dokładnie w takiej samej ciszy, w jakiej zazwyczaj żyła. Jej blade, chude palce, zakończone pomalowanymi na czarno paznokciami, przewracały kolejne strony. Niektóre z nich lądowały w pudełku niemal od razu, inne otrzymywały najpierw pieczątkę, której im brakowało. Praca była rzeczywiście relaksująca, a pobieżne czytanie kart było w pewien sposób zajęciem ciekawym. Można było natknąć się nawet na kilka niezwykle interesujących spraw, takich jak na przykład próba oddania zwykłego patyka do kontroli różdżek w atrium Ministerstwa. Naprawdę? Czasami niezwykle ciężko było uwierzyć w to jak bardzo bezmyślnie mogą zachowywać się niektórzy czarodzieje. Ciekawe jaki był w ogóle powód tego irracjonalnego działania? Nie było tego zapisanego w dokumencie. Jeśli miał być to tylko niezwykle bezsensowny i infantylny żart, Libra przeczuwała, że człowiek, który się tego dopuścił musiał być w szoku, gdy został za to ukarany.
- Czasem naprawdę trudno zrozumieć, co musiał myśleć sobie czarodziej oddający do kontroli różdżek najzwyklejszy kawałek drewna - skwitowała głosem w którym niestety z ledwością dało się wyczytać rozbawienie, jakie teraz czuła. Przyzwyczajenie do używania pustego i neutralnego głosu w obecności ojca i jego przyjaciół odcisnęło na niej swoje piętno.
Chwilę później jednak skarciła się w myśli za wypowiedzenie naprawdę niekoniecznego zdania. Gadatliwość jest odrzucająca u młodych dam - zabrzmiał w jej głowie dobrze znany głos. Libra wydawała się zasępić, przywdziewając znów idealną maskę i nie odezwała się już aż do końca pracy.


Powrót do góry Go down
Cassius P. Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2650-cassius-prince-nott http://www.morsmordre.net/t2726-ksiaze#43660 http://www.morsmordre.net/t2725-jegomosc-pijane-szalenstwo#43606 http://www.morsmordre.net/t2859-cassius-prince-nott
Urzędnik Ministerstwa Magii
28
Szlachetna
Kawaler
I am the tall dark stranger
those warnings prepared you for
5
10
4
0
0
15
4
4
Czarodziej
?

PisanieTemat: Re: Korytarz   08.07.16 14:49

Wstrzemięźliwość panny Black była na swój sposób intrygująca. Trudno było mu przypuszczać, że wciąż uchowały się młode damy, które tak skrupulatnie przestrzegały starej etykiety. Po spotkaniu z panną Carrow niemal zaczął podejrzewać o nadmierną swobodę inne spotkane na życiowej drodze, a w Ministerstwie (szczególnie tutaj) spotkało go tak miłe zaskoczenie.
Mógł jedynie z uznaniem kiwnąć głową i pochwalić jej zachowanie, jednak na werbalne komplementy się nie zanosiło. Nie wypadało mówić o tym głośno, toteż najlepszym sposobem – w opinii Cassiusa – było przestrzeganie zasad jeszcze bardziej precyzyjnie.
Wędrując palcami po kolejnych ministerialnych dokumentach nie miał czasu, by śledzić poczynania swojej tymczasowej asystentki. Nie uniknął jednak kilku zerknięć w celu sprawdzenia, czy praca nie sprawiała jej żadnych trudności. Niewątpliwie wśród sterty dokumentów znalazłoby się kilka intrygujących przypadków, jednak te najbardziej nurtujące zostały już przekazane w odpowiednie ręce. Nieco żałował, iż został pozbawiony możliwości udziału w dogłębnej analizie, choć i tak ponowne brnięcie w zeznaniach czy kolejnych paragrafach dekretów i ustaw uznawał za zbędne. Wszystkie sprawy zostały zamknięte, a ponowne ich otwieranie przyniosłoby tylko niepotrzebny wstyd oraz wielką hańbę. Co więcej, przebywanie w towarzystwie wątpliwej jakości nie byłoby dla niego wskazane. Cóż, nawet w pracy przestrzegał tych kilku zasad, czasem dyskretnie je łamał i dzięki decyzji jego przełożonych dzisiaj nie musiał tego robić (choć w głębi duszy wolałby pracować z lordem niż lady). W każdym razie nie mógł narzekać na towarzystwo swojej asystentki.
To była strata czasu dla całego departamentu — skomentował krótko sprawę wyciągniętą przez Librę. — Aż strach pomyśleć, jakie skutki dla całego Ministerstwa przyniesie kolejny ekces tego rodzaju. — Tu teatralnie zatrząsł się, przekładając kilka teczek do kolejnej skrzynki. Na szczęście segregowanie i uzupełnianie wszystkiego nie zajęło na tyle dużo czasu, by musiał spędzić w Ministerstwie więcej czasu niż to konieczne.
Odłożywszy ostatnią teczkę ze swojego stosu do skrzynki, odstawił ją pod stolik i zwrócił się w stronę swojej towarzyszki:
Myślę, że reszta działań nie leży w naszej gestii, panno Black — rzucił cicho, rozglądając się nieco po korytarzu. — Powiadomię szefa urzędu i ktoś się tym zajmie. Nie sądzę, by ktokolwiek miał jakiekolwiek zastrzeżenia. Czy jest jeszcze coś, o co chciałaby panna spytać?
Zawisł wzrokiem na Librze, oczekując jakiejś sugestii, być może czegoś, co sugerowałoby na kierunek działań, jaki chciała obrać. A być może oczekiwał tylko jasnego przytaknięcia zbytego całkowitym milczeniem.




We're not cynics, we just don't believe a word you say
We're not critics, we just hate it all anyway
Powrót do góry Go down
Libra Black
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2943-libra-black http://www.morsmordre.net/t2964-aurora#48554 http://www.morsmordre.net/t2955-lady-black#48446 http://www.morsmordre.net/f275-pinner-middlesex-dworek-blackow http://www.morsmordre.net/t2965-libra#48557
Dama/Staż w Ministerstwie Magii
23 lata
Szlachetna
Zaręczona
Prawdziwa szkoła życia zaczyna się od lekcji pokory
10
4
0
0
5
3
7
0
Czarodziej
 Toujours Pur

PisanieTemat: Re: Korytarz   09.07.16 15:33

Jedną z, być może złych, cech Libry było to, że bardzo nie lubiła przyjmować czyjejkolwiek pomocy. Jeśli czegoś nie wiedziała, szukała odpowiedzi na własną rękę, jeśli miała jakiś problem, starała się radzić sobie sama. Czasami musiała zwracać się do ojca, w sprawach, które kobiecie nie przystoi samemu rozwiązywać. Nie mogła zaprzeczyć, że czasami zdarzało jej się zwlekać, mając nadzieję, że nie będzie musiała kierować się z czymś do mężczyzny, ale wpojone zasady i kultura szybko przejmowały kontrolę nad jej działaniami. Ojciec nazwałby je pewnie rozsądkiem. W tej sytuacji zdecydowała się jednak tylko na delikatny uśmiech i subtelne przechylenie głowy.
- Nie, Lordzie Nott. Wszystko jest jasne. Miło mi było asystować panu przy pracy - powiedziała z nutą damskiej uległości, której nie czuła. - Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć panu pomyślnego wieczoru.
Kiedy po krótkim pożegnaniu odwróciła się, żeby odejść, wydawało się, że jej nogi to jedyna część jej ciała, która się porusza. Gdyby nie stukot obcasów na marmurze szłaby pewnie bezdźwięcznie. Jej schludnie złożone ręce, proste plecy i ramiona nie zmieniły ani przez chwilę swojej pozycji. Nawet mocno upięte włosy trzymały się swojej narzuconej perfekcji. Libra natomiast pomyślała, że najchętniej położyłaby się już między poduszkami w bibliotece i dała odpocząć zmęczonym mięśniom. Jaka szkoda, że ciasnego gorsetu nie będzie mogła zdjąć przed porą snu. Gdyby wpadła na ojca mogłaby go wprowadzić w gniew swoim nieporządkiem.

/zt


Powrót do góry Go down
Cassius P. Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t2650-cassius-prince-nott http://www.morsmordre.net/t2726-ksiaze#43660 http://www.morsmordre.net/t2725-jegomosc-pijane-szalenstwo#43606 http://www.morsmordre.net/t2859-cassius-prince-nott
Urzędnik Ministerstwa Magii
28
Szlachetna
Kawaler
I am the tall dark stranger
those warnings prepared you for
5
10
4
0
0
15
4
4
Czarodziej
?

PisanieTemat: Re: Korytarz   13.07.16 13:07

Zakończona praca czekała tylko na odebranie jej przez odpowiednie osoby. Przywilej posiadania asystentki w dzisiejszym dniu właściwie usprawnił żmudny proces niwelowania cudzej niekompetencji, jednocześnie pokazując, że to arystokraci dbali o należyte przestrzeganie porządku. Możliwość wypomnienia czyjejś nieuwagi, czy też niedbałości, sprawiała niemożliwą do opisania przyjemność. Jako Nott z krwi i kości posiadał wystarczająco szerokie wpływy towarzyskie nie tylko na salonach, ale także i w miejscach, gdzie należało wykazać się odrobiną umiejętności związanych z wykonywaną pracą. Sama myśl, że posiadł dziś szansę pogrążenia paru szlamowatych urzędników przyprawiała go o radość, skądinąd skrytą za maską chłodnej obojętności, wszak nie wypadało dzielić się tak poufnymi informacjami. Oczywiście nie oznaczało to, że spisał wszystkie nazwiska. Wystarczyło je zapamiętać i wykorzystać przy odpowiedniej okazji; a tych ostatnio było jak na lekarstwo. Wracając jednak do prawidłowości związanych z ministerialnymi obowiązkami, wypadało mu tylko pożegnać się i podążyć w swoją stronę.
Dziękuję, lady Black — odparł cicho. — Mam nadzieję, że Twój wieczór będzie obfitować w odpowiednią dozę odpoczynku.
Odczekawszy chwilę, aż Libra zniknie za załomem korytarza, podążył jej śladem leniwym krokiem, nieznacznie wyginając wargi w namiastce uśmiechu. Mijając innych pracowników po drodze, z pewnością wprawiał ich w zakłopotanie. Cóż też lord Nott mógł szykować dla innych, kiedy skończył swoją pracę? Oczywiście zamierzał zrównać z ziemią tego, kto jeszcze nie zabrał się za uprzątnięcie posegregowanych dokumentów; a potem mógł w spokoju zaszyć się w Ashfield i raczyć drogim winem.

| zt




We're not cynics, we just don't believe a word you say
We're not critics, we just hate it all anyway
Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#55393
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
Because a man who doesn't spend time with his family can never be a real man
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz   03.08.16 13:06

18 lutego
Jeśli kiedykolwiek coś denerwowało Cartera to była nim nagła zmiana terminów spotkań, w których miał uczestniczyć. I to nie były zwyczajne odprawy, gdzie ze swoim stopniem mógł sobie pozwolić na lekkie lub też przedłużające się spóźnienie. Całe szczęście przebywał w Ministerstwie trzy godziny wcześniej niż początkowo zamierzał. Odprowadził państwo Moodych, którzy byli jak na razie jedynymi pozytywnie nastawionymi do niego osobami i zamierzał trochę się powłóczyć po Londynie, gdy wylądowała przed nim sowa wgapiająca się w niego swoimi wielkimi oczami. Dopiero gdy wyjął z jej dzioba kopertę, poderwała się i poleciała w głąb podziemnego labiryntu. Zmarszczył brwi, otwierając list, a gdy przebiegł spojrzeniem po zapisanych ręcznie literach tworzących wiadomość, zaklął pod nosem. Przechodzący obok niego czarodzieje rzucali mu zdegustowane spojrzenia, czasem słyszał słowo ‘Amerykanin’, ale nie miał zamiaru się tym przejmować. Był Anglikiem, a pobyt w Stanach Zjednoczonych na pewno nie wyzbył z niego rodzimego przywiązania. Raiden od zawsze miał dość praktyczne podejście do życia i nie przejmował się zdaniem innych, co było typowe dla mieszkańców Nowego Kontynentu. Nie dziwne, że w rodzinnym mieście postrzegano go jako obcokrajowca.
Zostało mu niecałe pół godziny do wyznaczonego spotkanie dlatego zgniótł list i wrzucił go do jednego z wielu śmietników. Tupet, który mieli jego przełożeni zadziwiał go z każdym dniem. Traktujący swoich pracowników z wyższością i nie liczący się z cudzym czasem. Mogli siedzieć na stołkach i dyrygować innymi jak im się podobało, ale były brygadzista i członek czarodziejskiej policji był przyzwyczajony do niemal wojskowej odpowiedzialności. Zdecydowanie bardziej odpowiadało mu szefostwo w Chicago, a nie w Anglii. Urzędasy, które nie zaznały życia w terenie zarządzały wyspecjalizowaną jednostką, oczekując szacunku. Nie mógł im go dać. A na pewno nie po takich sytuacjach jak teraz. Skierował się od razu w wyznaczoną stronę, ciesząc się, że jeszcze nie odebrał płaszcza z szatni. Musiałby nadrobić czasu. Tłum w Ministerstwie nigdy nie należał do jego ulubionych, ale udało mu się bezkolizyjnie dostać do wyznaczonego miejsca. A przynajmniej tak uważał. Na korytarzu potrącił niechcący kobietę, której wysypał się stos papierów, które niosła. Carter zatrzymał się i od razu zaczął je zbierać.
- Najmocniej przepraszam! - nawijał, łapiąc dokumenty i dopiero po chwili zdał sobie sprawę, że patrzy na kobiece nogi. Lekko przekrzywił głowę, po czym spojrzał w górę. - Nic pani nie jest? - spytał, ale zaraz zaczął na powrót zbierać papiery.
[bylobrzydkobedzieladnie]




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again



Ostatnio zmieniony przez Raiden Carter dnia 31.10.16 0:36, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Artis Finnleigh
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3347-artis-macmillan#56642 http://www.morsmordre.net/t3359-balou http://www.morsmordre.net/t3360-yer-oot-yer-face-macmillan#57065 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3404-artis-macmillan
Auror
25
Zdrajca
Panna
I'm gonna trust you, babe
I'm gonna look in your eyes
And if you say, "Be alright"
I'll follow you into the light
15
8
0
0
2
0
0
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz   03.08.16 23:01

Mimo, że w końcu od czasu do czasu dostawała misje i patrole, to wciąż, częściej niż inni aurorzy zalegała przy biurku praktycznie zakryta stosem zgłoszeń. Zauważyła jednak, że papierów z dnia na dzień robi się mniej, a patroli więcej. Można powiedzieć, że przyszłość jawiła się w optymistycznych barwach. Jedyną stałą, mroczną jak czarna dziura, plamą na tym gobelinie była jej matka i jej plany matrymonialne. Ale tak jak nie da się usunąć czarnej dziury, bo ona prędzej usunie ciebie, tak i Pani Macmillan była nie do ruszenia.
Koniec pracy bliski, w jej rękach stos zgłoszeń ułożony chronologicznie i skatalogowany według rodzajów przypadków i ich wagi, żyć nie umierać. Nie spodziewała się, że ktoś tego nie zauważy i w pewien sposób zniweczy jej cudowny humor. Nie zdołała nawet wydać z siebie tego typowego, kobiecego ‘och!’, bo była zbyt zajęta byciem oburzoną. Cały jej trud układania na nic! Nikt co prawda nie wymagał aż takiej drobiazgowości, jej koledzy przynosili zgłoszenia często złożone byle jak, ale to nie była jej jakość pracy. Nawet jej pismo na każdym papierku niesionym do szefa było perfekcyjne.
- Nie, oczywiście, że nie. Zniszczył Pan tylko idealny system katalogowania. I przedłużył mój czas pracy – westchnęła sfrustrowana i schyliła się by zebrać te nieszczęsne zgłoszenia. Co śmieszne, zajmowanie się nimi było uważane za naprawdę niewdzięczną pracę, którą Rogers zlecał gdy się mu podpadło. A ona, gdy już ktoś w nią uwierzył i dał jej szansę na wykonywanie swojej pracy, była gotowa nawet za tym tęsknić. Kto by pomyślał?
- Mam nadzieję, że Pan również jest cały i zdrowy – powiedziała z chłodnym uśmiechem, gdy zebrali już wszystko, a ona znów przejęła stos w swoje ręce. Za tym uśmiechem kryła się chęć rzucenia kilku podłych zaklęć, ale wiedziała, że przełożony raczej nie byłby tym zachwycony. Na szczęście miała świetną kontrolę nad własną mimiką i ten nieszczęśnik nie mógł być świadomy tego, jakie scenariusze rozgrywała właśnie w swojej głowie. Otrzepała wolną ręką swoje idealnie skrojone spodnie z niewidzialnego pyłu i czekała na kolejne przeprosiny, należały się jej, to nie jej nieuwaga doprowadziła do tej sytuacji. Zresztą ona nigdy nie powinna przepraszać.


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#55393
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
Because a man who doesn't spend time with his family can never be a real man
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz   04.08.16 9:02

Nie był jakimś dzikusem, który zostawiłby kobietę samą z papierami i bajzlem, który sam wywołał. Wiadomo, że nie była to przyjemna, jednak specjalnie by nie popchnął nieznajomej. No, chyba że wiedziałby, że mu się to opłacało. Na samą myśl uśmiechnął się pod nosem tak by blondynka nie mogła tego zobaczyć.
- Pytałem o panią, nie o papiery - odpowiedział, słysząc jej poirytowany ton głosu. Domyślał się, że zniszczył jej długi czas pracy i nie była mu za to wdzięczna, ale dokumenty mogły sobie poradzić same. Gdyby coś jej się stało, byłoby jedynie gorzej. Carter podniósł się i poszedł w kierunku dwóch kartek papieru, które postanowiły odfrunąć dalej niż cała reszta. Nie chciał na nie patrzeć ani czytać, ale praca w czarodziejskiej policji i wrodzona spostrzegawczość odcisnęły na nim duże piętno. Dlatego przejechał niezamierzenie spojrzeniem po zapisanym tekście. Odwrócił się i podał brakujące elementy złej na niego blondynce. - Nie wiem czy odgrywanie pokrzywdzonego polepszyłoby pani humor, ale proszę mnie jeszcze nie zabijać - odpowiedział jej, uśmiechając się na słowa kobiety. Pewnie nie powinien, ale to było silniejsze od niego. Wyobrażenie jego potłuczonego po zderzeniu z nieznajomą było przekomiczne. Nie prezentowałby się specjalnie reprezentatywnie i nie dotarłby na spotkanie. Cholera. Spotkanie. Spojrzał na zegarek i dopiero wtedy zdał sobie sprawę, że zostało jeszcze piętnaście minut. No, to spokojnie. Znając siebie, zdążyłby zrobić bardzo dużo rzeczy i się nie spóźnić. - Jeszcze raz przepraszam. Mam nadzieję, że na zabijaniu mnie spojrzeniem się skończy. Pomóc w czymś?
[bylobrzydkobedzieladnie]




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again



Ostatnio zmieniony przez Raiden Carter dnia 31.10.16 0:39, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Artis Finnleigh
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3347-artis-macmillan#56642 http://www.morsmordre.net/t3359-balou http://www.morsmordre.net/t3360-yer-oot-yer-face-macmillan#57065 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3404-artis-macmillan
Auror
25
Zdrajca
Panna
I'm gonna trust you, babe
I'm gonna look in your eyes
And if you say, "Be alright"
I'll follow you into the light
15
8
0
0
2
0
0
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz   04.08.16 22:53

Uniosła brwi słysząc jego śmiałe słowa. Miał czelność jeszcze stroić sobie z niej żarty. Trzeba jednak przyznać, że był wystarczająco spostrzegawczy by zauważyć złość w jej postawie, a to nie lada wyczyn.
- Potrzebuję czasu na ocenienie Pańskiej przydatności. Możliwe, że ktoś by jednak tęsknił za Pańską osobą - czy ona żartowała? Ciężko było stwierdzić patrząc na jej twarz z wystudiowanym, chłodnym uśmiechem i oczami bystro obserwującymi rozmówcę. Można powiedzieć, że świdrowała go spojrzeniem usiłując oceni z kim ma do czynienia. Garnitur, choć teraz delikatnie pognieciony, świadczył albo o tym, że załatwiał coś ważnego w gmachu Ministerstwa, albo ubierał się tak na co dzień, choć tą drugą opcję wykluczał fakt, że nie wydawał się czuć w pełni swobodnie w swoim stroju. Wydawał się jednak wystarczająco pewny siebie, by zaryzykować stwierdzenie, że znał budynek. Wniosek był więc oczywisty.
- Pracuje Pan tutaj - oznajmiła spokojnie, w międzyczasie zdążyła już wyrównać stosik papierów i obrócić wszystkie w jedną stronę, by chociaż udawały schludnie ułożone. Zresztą wszystko co jej dotyczyło było perfekcyjnie czyste, ułożone i gładkie. Od jej wypastowanych, sznurowanych butów, dość popularnych wśród aurorów, przez spodnie i koszulę wykonane z wysokiej jakości materiałów, na idealnie ułożonych, błyszczących blond włosach kończąc. Prawdopodobnie dlatego wielu aurorów uważało, że jest oziębła.
- Przyjmuję Pańskie przeprosiny i mam nadzieję, że nie został Pan uszkodzony - powiedziała spokojnie. Uznała, że nie można być złym o takie głupstwo, szczególnie na osobę, której się w ogóle nie zna i zapewne nie pozna zbyt blisko. Miała problem z poznaniem współpracowników, a co dopiero kogoś spoza kręgu aurorów.


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#55393
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
Because a man who doesn't spend time with his family can never be a real man
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz   06.08.16 9:11

Powaga nie  była jego mocną stroną. Lub przynajmniej nie była w przypadku, gdy naprawdę nie była potrzebna. A teraz Raiden zdecydowanie nie mógłby spoważnieć. Dzisiejszy dzień i tak był zbyt pokręcony, by mu się to udało. No, chyba że zamordowano mu po raz drugi członków rodziny. 
- Myślę, że puste łóżko kogoś by powiadomiło - odgryzł się, nie powstrzymując już swojego charakterystycznego uśmiechu. Oczywiście że była to zaczepka i to zawierająca podtekst, ale chyba większość jego słów ją zawierała. Było to częścią jego natury i również sposób na odsiewanie przytępawych rozmówców. Wątpił, żeby kobieta naprzeciwko się do nich zaliczała. 
- Pani również i to pewnie na… - niedocenianym stanowisku. Nie powiedział tego, chociaż bardzo by chciał. Kto z wyżej postawionych zajmował by się papierami? I to takiej treści? Nie. Fakt jak się do niego zwracała świadczył pewnie o wysokim urodzeniu, a nie stanowisku w Ministerstwie. Do tego ten pedantyczny ruch poprawiania ubrania, dokumentów. – Jest pani młoda. Jeszcze dopnie swego – dodał, rozglądając się dookoła. Korytarz opustoszał i zostali jedynie oni. Cóż. Najwidoczniej godziny pracy nie obejmowały patrzenia na parę pracowników wymieniających się… Uprzejmościami. Carter lubił wyzwania. Nawet wśród rozmówców. 
Uśmiechnął się pod nosem na jej słowa.
- Raczej uszkodzona została moja gracja. Lub jej brak – odpowiedział, a ramiona poruszyły mu się w zduszonym śmiechu. Zaraz jednak też się wyprostował i spojrzał na zegarek, a potem na kobietę. Jeszcze dziesięć minut. Spokojnie. – Gdybym miał więcej czasu zapewne namówiłbym panią na jakąś kawę w ramach przeprosin, ale chyba niestety mi się to nie uda. Pewnie ktoś taki jak pani ma już plany do końca roku – dodał, nie kryjąc się już z wiedzą dotyczącą jej osoby.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Artis Finnleigh
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3347-artis-macmillan#56642 http://www.morsmordre.net/t3359-balou http://www.morsmordre.net/t3360-yer-oot-yer-face-macmillan#57065 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3404-artis-macmillan
Auror
25
Zdrajca
Panna
I'm gonna trust you, babe
I'm gonna look in your eyes
And if you say, "Be alright"
I'll follow you into the light
15
8
0
0
2
0
0
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz   08.08.16 1:19

Z pewną dozą ulgi przyjęła, że zrozumiał jej żart, a nawet na niego odpowiedział. Rzuciła mu jednak tajemnicze spojrzenie, z którego nie dało się zupełnie wyczytać co myśli, gdy odpowiedziała:
- Tak, to zapewne odbiegałoby od normy - zmiana tematu na jej pracę zdecydowanie nie przypadła jej do gustu, ale nie była aż tak dumna, by się złościć o mówienie o czymś, o czym się wszystkiego nie wie. Uśmiechnęła się więc tylko, jakby wiedziała coś czego jej rozmówca nie wie.
- Tego jestem pewna - ostatnimi czasy już rzadko zajmowała się zgłoszeniami, więc rzeczywiście pięła się w górę i w końcu była traktowana jak prawdziwy auror. I zdecydowanie lepiej pisała swoje raporty niż jej koledzy, mając wprawę w poprawianiu ich błędów.
- Cieszę się, że tylko tyle - powiedziała ze szczerszym już, ale nadal skromnym uśmiechem - Choć zdecydowanie nie mówiłabym o braku - sama nie mogła uwierzyć w to, co mówi. Nie flirtowała z nikim od wielu lat, można wręcz powiedzieć, że nieco zardzewiała. Jednak nagle, bez specjalnej konsultacji z własnym rozumem, postanowiła spróbować. I to z kimś zdecydowanie spoza rodów. Na co jej to było? Z jednej strony już dłuższy czas nie miała kontaktu z mężczyznami, ale nie była też świętoszką. Może rzeczywiście nie musiała przyprawiać matki o zawał, a raczej zacząć korzystać z życia za bezpieczną kurtyną pozornie ułożonej, spokojnej i zapracowanej panny. Troszkę dobrej zabawy jeszcze nikomu nie zaszkodziło.
- Plany planami, zdecydowanie dużo pracy. Choć może gdyby Pan się postarał, znalazłabym czas - dodała patrząc na niego swoimi zielonymi oczami, które nieco rozjaśniły się od uroczego uśmiechu, który rzuciła swojemu rozmówcy - Ale nic nie mogę obiecać - dodała, psując nieco wrażenie. Naprawdę dawno tego nie robiła.


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#55393
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
Because a man who doesn't spend time with his family can never be a real man
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz   08.08.16 10:41

Ze spiętej wcześniej pracownicy Ministerstwa, kobieta zaczynała się rozluźniać, co przyjął z wyraźnym zadowoleniem. Nie lubił być źródłem konfliktów, a przynajmniej nie dla kobiet. Zauważył spojrzenie, którego nie mógł odczytać, ale na pewno należało do tych tajemniczych. Uśmiechnął się ponownie na jej zadziorną odpowiedź. Zdawało mu się, że dawno temu rozmawiał w ten sposób z nowo poznaną kobietą. W Ameryce było inaczej, bo to była… No, cóż. Ameryka. Jednym z dziwniejszych incydentów odbył się w jego urodziny, ale wolał na razie wyrzucić go ze swoich myśli i skupił się na blondynce przed sobą. Nie odpowiedział na stwierdzenie dotyczące pracy, bo zrobiła to nieco chłodniejszym tonem i zapewne nawet nie chciała tego. Raiden powędrował wzrokiem na stos papierów, które trzymała, a zaraz potem prześlizgnął nim ponownie na twarz nieznajomej. Musiał przyznać, że była piękną potomkinią ważniejszych z rodzin. Spotykał ich parę i miał zdecydowanie odmienne od wszystkich wrażenie. Szlachcianki czy wyżej urodzone nie były oryginalne jak uważały – były takie same. Do tego nie grzeszyły rozumem i urodą. W Chicago obraz szlachty był w przerażającym stanie, chociaż w Anglii był zapewne taki sam, ale tutaj nie chwalono się synami homoseksualistami czy córkami prostytutkami. 
Podniósł spojrzenie na słowa blondynki i zatrzymał wzrok w jej oczach. Przez swoje rozmyślania zupełnie nie zarejestrował tonu, jakim się do niego zwracała, ale delikatny uśmiech powiedział mu wszystko. No, proszę. To było jak grawitacja. Wystarczyło delikatnie popchnąć i już wpadało się na jego tory. 
- Tak pani sądzi? – odpowiedział, po czym spojrzał na swój strój jakby widział go po raz pierwszy. – Zawsze zastanawiałem się czy ten garnitur mnie nie pogrubia. 
Raiden nie uważał, że zardzewiał, chociaż mogło być o wiele lepiej. Cóż. Ostatnie sprawy nieco przytępiły mu dziób, a myśli zupełnie odbiegły od tego, co kiedyś było na porządku dziennym. Zaskoczyła go jednak. Postanowiła kontynuować z nim rozmowę pomimo, że widać było, że nie posiada urodzenia. Czyżby sztywna Angielka lubiła łamać zasady? 
- Sugeruje pani, żebym nadużył swoich praw i ją zaaresztował? Wtedy na pewno nie musiałabyś iść do pracy – odpowiedział, po chwili uśmiechnął się szeroko i pokręcił głową. – Myślę, że może pani o wiele więcej niż sądzi – dodał na jej ostatnie słowa, prostując się i patrząc na nią pewnie. Podobała mu się ta wymiana zdań i spojrzeń. Szkoda, że niedługo musiała się skończyć. Chociaż mówiła, że zależy to od niego czy nastanie ciąg dalszy, Raiden wiedział, że podjęła już decyzję. Kobiety dawały złudne poczucie władzy, gdy same ją posiadały.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
 

Korytarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

 Similar topics

-
» Tajemniczy korytarz
» Korytarz w lochach
» Korytarz na II piętrze
» Korytarz
» Korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of Westminster :: Ministerstwo Magii :: Poziom II: Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17