Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Korytarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Korytarz   26.02.16 15:40

First topic message reminder :

Korytarz

"Winda ponownie ruszyła i po chwili drzwi się otworzyły, a głos oznajmił:
- Drugie piętro, Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów z Urzędem Niewłaściwego Użycia Czarów, Kwaterą Główną Aurorów i Służbami Administracyjnymi Wizengamotu."


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Artis Finnleigh
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3347-artis-macmillan#56642 http://www.morsmordre.net/t3359-balou http://www.morsmordre.net/t3360-yer-oot-yer-face-macmillan#57065 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3404-artis-macmillan
Auror
25
Zdrajca
Panna
I'm gonna trust you, babe
I'm gonna look in your eyes
And if you say, "Be alright"
I'll follow you into the light
15
8
0
0
2
0
0
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz   09.01.17 23:06

05.04?
Artis z jednej strony była zadowolona z choć tej jednej sprawy, którą wciąż mogła prowadzić. Druga strona przedstawiała się nieco inaczej, frustrował ją brak efektów i poszlak. W ruinach chatki znalazły ta niewiele, że zaczynała powoli wątpić w rozwiązanie tej sprawy. Nie lubiła, gdy coś się nie udawało. Wiedziała, że podobnie czuła Sophia, ponieważ temat sprawy często powracał gdy siedziały w domu, w pewien sposób pozwalając im przejść nad tą niezręczną sytuacją w której się znalazły.
Jeszcze nikt nie zauważył nic dziwnego w jej zachowaniu, za co była niezmiernie wdzięczna. Było tak głównie dlatego, że mało kto raczej zwracał uwagę na to jak często je, czy odwiedza toaletę. Ona z kolei uważała, że częste spożywanie drobnych posiłków jest nawet wygodne, choć wciąż zadziwiała ją ilość jaką potrafiła zjeść jednego dnia.
Wracała właśnie z jednego z posiłków, wciąż myśląc o dziwnym staruszku, którego ciało zostało znalezione w pogorzelisku. Oczywiście nie wierzyła w idiotyczną teorię wysuniętą przez któregoś z aurorów, że dziwak eksperymentował i podpalił się sam. Czasami nie wierzyła w to, jacy idioci dostawali tą pracę. Na szczęście jej ponure przemyślenia przerwał widok Sophii, po której minie łatwo było się zorientować, że Artis była właśnie tym czego rudzielec szukał.
- Oho. Masz dla mnie więcej pracy - zażartowała, podchodząc do przyjaciółki. Nie, żeby miała coś przeciwko. Wszystko było dobre by odwrócić jej uwagę od problemów osobistych. Czuła się przydatna, co już wkrótce miało się skończyć.
- Jakieś nowe pomysły? - spytała, wskazując na plik dokumentów w dłoni Carterówny. Dobrze wiedziała co to za plik, obie patrzyły na niego od dłuższego czasu szukając wskazówek. Najpierw nauczyła się go nienawidzić, później kochać. Obecnie status ich związku wskazywał na stagnację. Liczyła, że może w końcu znajdą coś, co pozwoli im ruszyć do przodu.


Powrót do góry Go down
Sophia Carter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter http://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii http://www.morsmordre.net/t3643-sophia http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Auror
24
Półkrwi
Panna
...
20
15
0
5
5
0
2
3
Czarownica

PisanieTemat: Re: Korytarz   09.01.17 23:47

W pewnym sensie dzięki pracy łatwiej było się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Poświęcały w końcu sporo czasu na omawianie śledztwa i to nie tylko w pracy, ale również w domu. Im obu zależało na rozwiązaniu sprawy, ale nie było to takie łatwe, jak mogło się wydawać.
I Sophia słyszała teorię, jakoby to starzec sam spowodował pożar (zdarzały się w końcu przypadki eksperymentów, które wymykały się spod kontroli lub zwykłe wypadki z magią), ale coś mówiło jej, że to ktoś podpalił chatkę, być może zabijając starca wcześniej. Niestety pozostała po nim jedynie kupka nadpalonych kości, nie mieli kompletnego ciała, którego obrażenia można byłoby szczegółowo przeanalizować, ale zachowane na jednej z kości nacięcie mogło potwierdzać teorię o niezidentyfikowanym sprawcy, który najpierw zabił lub ranił ofiarę, a potem wywołał czarnomagiczne płomienie, które miały ukryć jego postępek.
Nie musiała długo szukać Artis. Aurorka zapewne udała się, żeby coś zjeść. Spotkała ją na korytarzu, zadowolona, że nie musiała szukać jej po całym piętrze.
- Robiłam porządki w naszych zapiskach i przeglądałam to wszystko jeszcze raz – powiedziała. W teczce były notatki ich obu i raporty z miejsca zdarzenia oraz z oględzin szczątków, których dokonał jeden z ministerialnych koronerów. – Ale obawiam się, że bez większych sukcesów. Pożar zatarł większość poszlak, na których mogłybyśmy się oprzeć, ciężko zawęzić poszukiwania, nie mając konkretów.
Rozejrzała się przelotnie, ale znajdowały się na uboczu i aktualnie nikt nie przechodził w pobliżu. Dla pewności jednak skinęła głową na boczny ślepy korytarzyk, gdzie poza kilkoma krzesłami i drzwiami do obecnie nieużywanego pomieszczenia nie było niczego. Tu mogły porozmawiać w miarę swobodnie.
- Co myślisz o teorii, że ta sprawa mogła być powiązana z którymś z innych prowadzonych dochodzeń? – wypaliła nagle, ściszając głos. Od pewnego czasu nad tym myślała, chociaż z oczywistych względów nie znała wielu szczegółów z dochodzeń, w które sama nie była zaangażowana. Ale wiedziała, że incydentów było więcej, chociaż każdy różnił się okolicznościami, miejscem i doborem ofiary. Teoria o powiązaniu przynajmniej części z nich zapewne była dość grubymi nićmi szyta, choć na jej poparcie istniały pewne wzorce, jak to, że zbrodnie wydarzyły się w krótkim odstępie czasu i część zwłok została odnaleziona bez głów. I jeszcze te dziwne sprawy zabitych jednorożców w rezerwatach, chociaż tego wciąż nie wiązała ze sprawami zgonów wśród czarodziejów i mugoli.
Ostatnio sporo nad tym wszystkim rozmyślała i była ciekawa, czy i Artis ma jakieś wnioski na ten temat. Pewne było jednak, że z własnej sprawy wiele już nie wyciągną, i może warto było skonsultować się z kimś innym, licząc, że może szerszy kontekst pozwoli im zauważyć coś, czego teraz nie widziały?


Powrót do góry Go down
Artis Finnleigh
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3347-artis-macmillan#56642 http://www.morsmordre.net/t3359-balou http://www.morsmordre.net/t3360-yer-oot-yer-face-macmillan#57065 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3404-artis-macmillan
Auror
25
Zdrajca
Panna
I'm gonna trust you, babe
I'm gonna look in your eyes
And if you say, "Be alright"
I'll follow you into the light
15
8
0
0
2
0
0
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz   12.01.17 20:35

Zastanawiała się chwilę, w myślach po raz kolejny przeglądając listę tego, co miały. Była boleśnie krótka i mało treściwa. Poza jednym nacięciem na kości, ciało denata nie powiedziało im nic. Jego dom - też niewiele. Stwierdzenie, że ogień pochodził od czarnomagicznego zaklęcia niewiele pomagało. Jakie zaklęcie? Kto je rzucił? Dlaczego? Zero informacji.
- Hm, a co z tym wcięciem na kości? Patolodzy się już odezwali na ten temat? - spytała, lekko marszcząc brwi. Wśród aurorów, nieświadomych tego jak przewróciło się jej życie, wciąż uważana była za chłodną arystokratkę, ale Sophia była jedną z tych, z którymi Artis miała dobry kontakt już wcześniej. Choć wciąż zachowywała się bardziej powściągliwie niż w domu i tak mogła sobie pozwolić na bardziej swobodne zachowanie w jej towarzystwie. Z wyrazem zdziwienia na twarzy pozwoliła się zaciągnąć w ustronne miejsce, gdzie przyjaciółka wyraziła swoje podejrzenia.
- Musiałybyśmy przejrzeć raporty z oględzin z innych dochodzeń. Mogę zdobyć do nich dostęp, ale nie wiem czy coś znajdziemy - chyba pierwszy raz mogła się przydać przeglądając papiery, w czym miała zadziwiające doświadczenie. W głowie od razu zaczęła przeglądać wspomnienia wszystkich dokumentów które przewinęły się przez jej ręce w ciągu ostatniego miesiąca. Kilka spraw mogło może mieć jakieś wspólne znamiona, musiałyby jednak zajrzeć do akt.
- Nie podoba mi się, że ostatnio jest tego tak dużo - wyraziła swój niepokój, który ostatnimi czasy kazał jej częściej zerkać za siebie i raczej omijać ciemne uliczki - Coś się dzieje Soph - mruknęła, ale tak cicho, że przyjaciółka ledwo mogła to usłyszeć. Lepiej nie było rozsiewać ponurych teorii dookoła, szczególnie w Ministerstwie.
Odetchnęła ciężko, ale wzięła od Carterówny teczkę i zajrzała do niej, choć dobrze wiedziała co zawiera.
- Możemy pogadać z kimś kto trafił na podobną sprawę, ale nie wiem czy to pomoże - zaproponowała w końcu. Kończyły się im pomysły.


Powrót do góry Go down
Sophia Carter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter http://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii http://www.morsmordre.net/t3643-sophia http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Auror
24
Półkrwi
Panna
...
20
15
0
5
5
0
2
3
Czarownica

PisanieTemat: Re: Korytarz   12.01.17 21:22

Nie mieli wiele. Ktokolwiek to zrobił, musiał znać się na rzeczy i wiedział, jak pozbyć się dowodów, które mogłyby doprowadzić do schwytania go. Być może był to ktoś, kto zabijał nie pierwszy raz. Może powinny więc zainteresować się nie tylko sprawami z ostatnich tygodni czy miesięcy, ale pokopać głębiej, czy w ostatnich latach nie doszło do podobnego czarnomagicznego pożaru?
- Według raportu nacięcie zostało zadane jakimś ostrym narzędziem, prawdopodobnie nożem. Znajduje się z boku mostka, to umiejscowienie może świadczyć o szybkim, precyzyjnym ciosie prosto w serce ofiary – powiedziała, odnajdując raport z oględzin kości zmarłego. To, zdaniem Sophii, również mogło świadczyć o tym, że mężczyznę zabił ktoś doświadczony w tej materii, ale nie było to nic pewnego. Akurat to nacięcie zachowało się na kości, ale może na ciele były też inne, które spłonęły wraz z nim? – Niestety nie wiadomo, czy na samej ofierze użyto jakichkolwiek zaklęć. Nie wiadomo nawet, czy starzec był martwy, kiedy dom zaczynał płonąć. – Miała nadzieję, że tak, że nie czuł już, jak jego ciało jest trawione przez czarnomagiczne płomienie. – Mamy tylko to, co znajduje się w tej teczce. Nie jest tego dużo, jak sama widzisz.
Jeśli nie chciały, żeby sprawa została wkrótce umorzona, musiały poszukać głębiej. Bo mimo upływu paru tygodni od otrzymania sprawy wiedziały niewiele.
- Tak, musimy zainteresować się innymi sprawami. Także tymi starszymi, bo całkiem możliwe, że nasz tajemniczy sprawca już kiedyś zrobił coś podobnego – zasugerowała po chwili. Obie pracowały w Biurze dość krótko, więc nie znały szczegółów starszych dochodzeń. – Możemy przynajmniej spróbować. Może czegoś się dowiemy.
A jeśli nie, przynajmniej będą mieć świadomość, że dały z siebie wszystko i nie poddały się po paru tygodniach bez konkretnych efektów.
- Mi też się to nie podoba. – Chyba wszyscy mogli to zauważyć: ostatnio spraw było wyjątkowo dużo. I niewykluczone, że przynajmniej niektóre były ze sobą w jakiś sposób powiązane. Także czuła, że coś się działo; do spraw tajemniczych zgonów dochodziła kwestia referendum i zmian w ministerstwie, ale to zdecydowanie nie był temat na rozmowę w tym miejscu, dlatego nie kontynuowała wątku, rzucając Artis znaczące spojrzenie. Porozmawiają o tym w domu.
- Spróbujmy. Nie mamy nic do stracenia. Także porozmawiam z kilkoma osobami, spróbuję się dowiedzieć, czy nie zetknęli się z czymś podobnym – powiedziała po chwili, po czym z westchnieniem zamknęła teczkę.


Powrót do góry Go down
Artis Finnleigh
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3347-artis-macmillan#56642 http://www.morsmordre.net/t3359-balou http://www.morsmordre.net/t3360-yer-oot-yer-face-macmillan#57065 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3404-artis-macmillan
Auror
25
Zdrajca
Panna
I'm gonna trust you, babe
I'm gonna look in your eyes
And if you say, "Be alright"
I'll follow you into the light
15
8
0
0
2
0
0
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz   13.01.17 23:34

- Ty zajmij się rozmowami, ja zajmę się starymi aktami, ostatnio w końcu nie robię nic innego jak uzupełniam raporty i porządkuję papiery - nie tak dawno w końcu została dopuszczona do czynnej służby, a teraz znów wylądowała za biurkiem, tym razem na własne życzenie. Była wdzięczna Rogersowi za załatwienie sprawy delikatnie i niemal niezauważalnie, nie zdradzając nikomu powodów. Tym łatwiej było je ukryć dzięki wzmożonej aktywności czarodziejów o konserwatywnych poglądach. Nikt nie miał zamiaru narzekać, że wylądowała na jedynym słusznym według nich stanowisku. Cisza przed burzą, jaka na pewno miała się rozpętać w ciągu jakiś dwóch, trzech miesięcy.
- Przejrzę wszystkie sprawy dotyczące magicznych pożarów, ale także poszukam tych dotyczących na pozór bezsensownych ofiar. Zdziczali staruszkowie, samotnicy. To również jakiś trop, chociaż mniej wyraźny. Może uda mi się znaleźć też coś z podobnym nacięciem jako jedynym śladem - mówiła szybko, cały czas myśląc i analizując - Gdyby to nie była czarna magia, może zajrzałabym do biblioteki w poszukiwaniu zaklęcia ale nie straciłam jeszcze rozumu - nie zaśmiała się, ostatnimi czasy nie była tego taka pewna.
Spojrzała na przyjaciółkę z delikatnym uśmiechem, mogła sobie na to pozwolić gdy były odosobnione. Nigdy nie podziękowała jej za przyjęcie do ich domu, zaakceptowanie kłopotów jakie Artis ze sobą przyniosła i za to, że Carterówna nie odwróciła się do niej plecami mimo tajemnic jakie miała. Blondynka wyciągnęła rękę i sięgnęła nią po dłoń przyjaciółki, ściskając ją delikatnie. Prawie nigdy sama nie inicjowała kontaktu fizycznego wobec nikogo poza Raidenem, mogło to nieco zdziwić.
- Dziękuję Ci, Soph. Za to, że wciąż tu jesteś - jej oczy mówiły zapewne więcej, ale Ministerstwo nie było miejscem na ckliwe wyzwania - Rozwiążemy to i udowodnimy im, że mamy takie same prawa do odznaki - dodała bardzo chcąc wierzyć w swoje własne słowa.


Powrót do góry Go down
Sophia Carter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter http://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii http://www.morsmordre.net/t3643-sophia http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Auror
24
Półkrwi
Panna
...
20
15
0
5
5
0
2
3
Czarownica

PisanieTemat: Re: Korytarz   14.01.17 1:01

Sophia skinęła głową. Wiedziała o przesunięciu Artis do pracy biurowej. I w odróżnieniu od większości ich współpracowników, wiedziała dlaczego tak się stało. Nie mówiła jednak o tym nikomu, zdając sobie sprawę, że nieślubne ciąże nie były dobrze postrzegane w społeczeństwie, ani w zdominowanym przez mężczyzn Biurze Aurorów. Niejeden z nich wydawał się sądzić, że kobiety nadają się co najwyżej do papierkowej roboty w biurze. Sophia zwykle się z tym nie zgadzała, ale w przypadku Artis uważała, że lepiej, żeby unikała narażania się i ograniczyła się do mniej groźnych zadań. Nosiła w sobie potomstwo jej brata, a tym samym stawała się praktycznie jej rodziną, bez względu na to, jak skomplikowane było dla nich obu przyzwyczajenie się do nowego stanu rzeczy i mieszkania pod jednym dachem.
- Dobrze, więc tak zróbmy. Może akurat uda ci się natrafić na jakiś ślad w aktach – zgodziła się, chociaż miała świadomość, że będzie to bardzo żmudna robota i nie wiadomo, czy przyniesie konkretne efekty. – Może już kiedyś wydarzyło się coś podobnego, chociaż nadal zastanawia mnie, kto i w jakim celu miałby atakować samotnego, nie wadzącego nikomu starca – zamyśliła się. – Chyba, że to jakieś osobiste porachunki? Może ofiara wcale nie była tak niewinna?
W końcu kto by tam wiedział, co mogło kryć się w głowie takich ludzi jak starzec, którego kości znaleźli w zgliszczach spalonej chatki? A osobiste motywy zdarzenia wcale nie były nieprawdopodobne. Chyba niczego nie mogły być już pewne w tej sprawie.
Zamyśliła się na moment, bezwiednie gładząc okładkę teczki. Kiedy jednak Artis znowu się odezwała i wyciągnęła do niej rękę, utkwiła w niej spojrzenie. Po chwili odwzajemniła jej uścisk i uśmiechnęła się. Ich przyjaźń została wystawiona na próbę, ale wciąż trwała.
- Jestem. Nie chciałabym stracić tego, co było między nami – zapewniła ją cicho. Nawet jeśli do tego wszystkiego dochodziła jeszcze kwestia Raidena, poradzą sobie z tym. Na pewno. Tym bardziej, że przecież widziała wyraźnie, jak bardzo jej brat przejmował się Artis. Może nie znali się długo, ale Sophia mogła zauważyć, że bardzo zależało mu na aurorce i troszczył się o nią, starając się, żeby czuła się jak najlepiej wśród Carterów.
- Oczywiście, że tak. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, żeby sprawa znalazła swój finał – powiedziała po chwili. Nawet jeśli nie znajdą sprawcy, może miały szanse pokazać się jako rzeczowe, zaangażowane aurorki nie zniechęcające się porażkami i brakiem konkretnych poszlak.


Powrót do góry Go down
Artis Finnleigh
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3347-artis-macmillan#56642 http://www.morsmordre.net/t3359-balou http://www.morsmordre.net/t3360-yer-oot-yer-face-macmillan#57065 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3404-artis-macmillan
Auror
25
Zdrajca
Panna
I'm gonna trust you, babe
I'm gonna look in your eyes
And if you say, "Be alright"
I'll follow you into the light
15
8
0
0
2
0
0
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz   10.03.17 21:25

Zapewnienie o tym, że wciąż są przyjaciółkami wzmocniło Artis, a ciepłe uczucie ulgi i akceptacji rozlało się w niej, dodając pewności siebie. Sophia była w tym momencie jedną z najbliższych jej osób, w dodatku też jedną z niewielu które znały ją dobrze. Własna rodzina, choć właściwie już była, nie miała zielonego pojęcia o tym jaka naprawdę jest, a Carterówna miała o tym jakieś pojęcie, chociaż też niepełne. Zresztą sama Finnleigh nie miała dokładnego pojęcia o sobie, starała się powoli ułożyć myśli, ale ciągle zmieniające się warunki i jej własne ciało, wcale nie ułatwiały sprawy.
Coś, co wcześniej powiedziała Sophia, przyszło Artis do głowy i odwróciło jej uwagę. Zerknęła znowu w akta i podrapała się po policzku w zamyśleniu. Kolejne możliwości pojawiały się w jej głowie, gotowe zniknąć jak tylko przestanie poświęcać im uwagę.
- Może nawet nabroił coś za młodu. Niektórzy potrafią czekać i pięćdziesiąt lat żeby się odegrać - już zaczynała zapisywać sobie w pamięci które działy musi przejrzeć, gdzie zajrzeć, skąd odgrzebać stare akta i jakie pozwolenia ewentualnie musiałaby zdobyć gdyby dostęp był utrudniony. Uśmiechnęła się do przyjaciółki ale było widać że sprawa ją pochłonęła.
- Wiesz co? Ja lepiej pójdę się tym zająć póki wszystko mam w głowie na świeżo. Zobaczymy się później - mrugnęła bezgłośnie dodając 'w domu', cmoknęła Sophię w policzek i żwawym krokiem ruszyła w stronę archiwum, pod nosem mrucząc pojedyncze słowa. Nie był to na szczęście rzadki widok w biurze, bo wielu aurorów pochłoniętych sprawami mówiło do siebie lub do samonotujących piór. Z jakiegoś powodu praca w służbie prawa naturalnie wiązała się z akceptacją dla odrobiny szaleństwa, zapewne z powodu adrenaliny buzującej w żyłach każdego z nich.
Artis była obecnie na głodzie, śmiertelnie znudzona siedzeniem za biurkiem i z przerażającą wizją kolejnych miesięcy. Wiedziała że to dla dobra dziecka, ale z automatu nie oznaczało to, że będzie zadowolona. Jak na razie wystarczyło jej cierpliwości, a późne powroty Cartera na ogół wiążące się ze stanem naruszonym, dawały jej możliwość podenerwowania się odrobinę, akurat by nie dostała świra z nudów.
Drzwi do archiwum zamknęły się za nią cicho, witając ją znajomym zapachem pergaminów i tuszu. Od razu zabrała się do pracy.


Powrót do góry Go down
Sophia Carter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter http://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii http://www.morsmordre.net/t3643-sophia http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Auror
24
Półkrwi
Panna
...
20
15
0
5
5
0
2
3
Czarownica

PisanieTemat: Re: Korytarz   10.03.17 22:14

Wiele się zmieniło w ich życiu, ale pewne rzeczy pozostawały niezmienne. Jak to, że nadal były sobie bliskie i nawet w tak zagmatwanym czasie powinny podtrzymywać dobre relacje. A może zwłaszcza w takim czasie, kiedy obie potrzebowały wsparcia i zrozumienia.
Zastanowiła się nad sugestią Artis, po chwili wahania kiwając głową. Miała rację, zdarzały się sytuacje, gdy ktoś postanowił ukarać kogoś za jakieś przewinienie sprzed lat. Zgodnie z takim tokiem myślenia starzec mógł narazić się komuś niekoniecznie teraz, a całe lata temu. Sophia wciąż nie wiedziała wiele o jego przeszłości, w ich zapiskach nie było wiele. Nie znalazła wiele w ministerialnych kartotekach, był także problem z odnalezieniem rodziny ofiary. Zapewne istniało niewielu ludzi, którzy wiedzieli o zmarłym i jego przeszłości coś więcej. Może wiedział coś o tym sam sprawca, który mógł zabić go z konkretnego powodu, ale równie dobrze mógł po prostu znaleźć słabą, samotną ofiarę, którą nikt się nie interesował.
- Możliwe – odezwała się więc. – Może wcale nie był tylko niewinnym starcem żyjącym w swojej samotni. Ciągle mam wrażenie, że o czymś ważnym nie wiemy... Ciekawe tylko, co to jest? – Przygryzła wargę, zastanawiając się intensywnie nad swoim ulotnym przeczuciem. Oczywiście mogła się mylić, ale co jeśli nie? – Jeśli znajdziesz cokolwiek na temat jego przeszłości, opowiedz mi o tym. Jeśli będzie tego więcej, możemy wspólnie poprzekopywać się przez akta... – Sophia wątpiła jednak, żeby tak było. Ale może spotka je zaskoczenie i okaże się, że staruszek mógł pochwalić się jakimiś młodzieńczymi dokonaniami, lub niepokojącymi powiązaniami z innymi dawnymi lub mniej dawnymi sprawami?
- Tak, zobaczymy się później. Powodzenia w szukaniu... – powiedziała jeszcze. Pożegnała się z Artis, patrząc, jak ta odchodzi, ale wiedziała, że przecież wkrótce spotkają się w domu. Po chwili wahania także postanowiła udać się do swoich obowiązków; sprawa starca nie była jedyną, w której uczestniczyła, ale bez wątpienia należała do tych bardziej enigmatycznych, a co za tym idzie – niepokojących. Zwłaszcza ze względu na to, że ostatnio takich enigmatycznych, dziwacznych spraw było po prostu za dużo, co zmuszało do zastanowienia nad ewentualnymi wspólnymi mianownikami.

| zt.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean the­re isa light shi­ning
so­mewhe­re near by.
Powrót do góry Go down
Grace Wilkes
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4014-grace-wilkes http://www.morsmordre.net/t4029-poczta-grace http://www.morsmordre.net/t4036-dziewczyna-z-sasiedztwa http://www.morsmordre.net/t4031-grace-wilkes
prowadzi "Przytułek dla magicznych zwierząt"; badaczka i opiekunka magicznych zwierząt
28
Półkrwi
Panna
Keep smiling, because life is a beautiful thing and there's so much to smile about.
11
15
2
6
0
0
7
2
Czarownica

PisanieTemat: Re: Korytarz   12.03.17 20:11

18 IV 1956

W końcu stanęła, rozglądając się dookoła. Na jej twarzy malowało się zrezygnowanie, obrazujące wewnętrzny brak nadziei na znalezienie celu swojej podróży. Zabawne, bo przecież wcześniej niejednokrotnie przychodziła do tego budynku i bez problemu trafiała na miejsce. Dzisiaj jednak było inaczej, a wszystko przez pojawienie się w Ministerstwie w "godzinach szczyt". Dobre chęci okazały się jej największą zgubą, kiedy została otoczona przez tłum czarodziejów, napierających na nią ze wszystkich stron. Popychana przez urzędniczą masę, trafiła do nieznanego jej korytarza. Na początku postanowiła nim pójść, licząc na odnalezienie drogi do odpowiedniego departamentu. Szybko jednak zorientowała się, że to zła droga, a zatem zawróciła. Wszystkie jej kroki, działania usiłujące naprowadzić ją na najmniejszy trop, jedynie coraz bardziej zagłębiały ją w tym ogromnym labiryncie. Wiara w osiągnięciu celu zaczynała stopniowo maleć, by ostatecznie całkowicie zniknąć. Ostatecznie trafiła do tego właśnie miejsca, również jej nieznanego. Postanowiła iść jeszcze kawałek przed siebie, rozglądając się dookoła. W ręku wciąż trzymała teczkę z papierami, które miała przekazać do departamentu związanego z magicznymi stworzeniami. Dokumentami, które prawdopodobnie nigdy tam nie dotrą, a ona zginie gdzieś w Ministerstwie i będzie po nim krążyć jako zagubiony duch...
Gwałtownie potrząsnęła głową na tę myśl, starając się wykrzesać chociażby odrobinę pogody ducha. Uśmiechnęła się nawet, aczkolwiek emocje na twarzy nie były tak żywe, jak zazwyczaj. Poszukiwała miejsc, które wydawały jej się być charakterystyczne. Trudno jednak było o takowe, skoro miała przed sobą nie wyróżniający się niczym korytarz. Nagle mignęły jej w oddali windy, na widok których stała się nieco pogodniejsza. Ruszyła w ich stronę - musiała już tu wcześniej być. Możliwe jednak, iż zaplątana w gąszczu własnych myśli, panicznie starających się odnaleźć właściwą drogę, nie zwróciła na nie wcześniej uwagi. Cóż jednak z nich, skoro wciąż nie wiedziała, gdzie powinna się udać ani, o zgrozo, gdzie sama się znajduje. Myśl ta nie była ani trochę przyjemna, zwłaszcza, że źle o niej świadczyło. W końcu windy zazwyczaj obwieszczają miejsce pobytu, a jej ta informacja gdzieś umknęła...
Nagle usłyszała gdzieś nieopodal kroki. Mocniej ścisnęła plik dokumentów, by ruszyć w stronę tego dźwięku. Szybko dostrzegła postać kobiecą, która mogła być dla niej ratunkiem.
- Przepraszam - powiedziała w kierunku nieznajomej, gdy znalazła się dość blisko niej. Z początku jednak jej głos był znacznie cichszy niż chciała, toteż musiała powtórzyć - tym razem o wiele głośniej.
Chwila wątpliwości i wtem postać zareagowała! Wilkes przybrała o wiele pogodniejszy uśmiech na twarzy.
- Przepraszam, że przeszkadzam, ale zgubiłam się i ... mogłaby mi pani powiedzieć gdzie ja jestem?




Take my hand, let's see where we wake uptomorrow
Powrót do góry Go down
Sophia Carter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter http://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii http://www.morsmordre.net/t3643-sophia http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Auror
24
Półkrwi
Panna
...
20
15
0
5
5
0
2
3
Czarownica

PisanieTemat: Re: Korytarz   14.03.17 10:00

Był to kolejny dzień w pracy, nie różniący się zbytnio od większości poprzednich. Sophia spędziła większość tego dnia w biurze, głównie zmagając się z papierkową robotą lub rozmawiając z aurorami, którym aktualnie pomagała przy jakichś sprawach. A było ich kilka, więc mimo że zasadniczo w każdej pełniła rolę raczej pomocniczą i nie musiała być osobą decyzyjną, obarczoną największą odpowiedzialnością, to i tak często chodziła zmęczona. Mimo że tak zależało jej na tej pracy i traktowała ją poważnie, czasami miała po prostu dość. Przede wszystkim dość tego, że działo się tyle złych rzeczy, że tak wielu czarodziejów zbłądziło na zgubną i destrukcyjną ścieżkę czarnej magii, za jej pomocą czyniąc zło, z którym próbowali walczyć aurorzy. Sophia głęboko gardziła czarną magią i czuła w sobie potrzebę pomagania jej ofiarom, więc tym bardziej bolało ją, gdy docierali gdzieś za późno. Chciałaby kiedyś doczekać świata, w którym aurorzy nie są już potrzebni, ale to była czysta mrzonka, nierealne marzenie, bo zło zawsze było, jest i będzie, i jak długo będzie istnieć czarna magia, tak długo musieli istnieć czarodzieje, którzy próbują z nią walczyć.
W pewnym momencie wyszła na korytarz, ściskając w ramionach kilka teczek. Miała zamiar udać się do archiwum, żeby sprawdzić coś w kartotekach starych spraw. Wtedy jednak, gdy tak szła, pogrążając się w myślach i przywołując w pamięci możliwe lokalizacje interesujących ją zapisków, nagle usłyszała czyjś głos. Pytający ją o drogę.
Odruchowo spojrzała w kierunku kobiety. Podkrążone ze zmęczenia oczy barwy płynnego złota zatrzymały się na jej twarzy, odnotowując, że było w niej coś ulotnie znajomego. W tej chwili nie potrafiła jednoznacznie określić, co spowodowało to wrażenie.
- Oczywiście – powiedziała, po czym pospieszyła z wyjaśnieniami. – Znajdujemy się na drugim piętrze, w Departamencie Przestrzegania Prawa, a konkretnie w okolicy wejścia do Biura Aurorów.
Kobieta najprawdopodobniej nie była pracownicą tego departamentu. Może pracowała w innym dziale, lub, co bardziej prawdopodobne biorąc pod uwagę jej niewiedzę, może nie pracowała tu w ogóle i była tylko interesantką, chcącą załatwić jakąś ważną urzędową sprawę lub coś w tym rodzaju.
- Czy potrzebuje pani pomocy od kogoś z Biura Aurorów lub innych działów Departamentu Przestrzegania Prawa? – zapytała po chwili. Jeśli kobieta szukała aurorów, Sophia mogła jej pomóc. Mogła też skierować ją do poszukiwanego przez nią działu, bo znała rozmieszczenie większości struktur tego departamentu, wiedziała też gdzie znajdują się gabinety urzędników.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean the­re isa light shi­ning
so­mewhe­re near by.
Powrót do góry Go down
Grace Wilkes
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4014-grace-wilkes http://www.morsmordre.net/t4029-poczta-grace http://www.morsmordre.net/t4036-dziewczyna-z-sasiedztwa http://www.morsmordre.net/t4031-grace-wilkes
prowadzi "Przytułek dla magicznych zwierząt"; badaczka i opiekunka magicznych zwierząt
28
Półkrwi
Panna
Keep smiling, because life is a beautiful thing and there's so much to smile about.
11
15
2
6
0
0
7
2
Czarownica

PisanieTemat: Re: Korytarz   18.03.17 21:32

Grace poczuła ogromną ulgę, gdy ta zareagowała na jej prośbę. Zdawała sobie sprawę z istoty świata, było wielu gotowych co najmniej ominąć ją obojętnie, z kpiną w oczach i drwiną na ustach. Była na to gotowa, lecz jakże milej jej było słuchać odpowiedzi na pytanie bez wszystkich tych negatywnych reakcji. Uprzejmie i z wdzięcznością uśmiechała się w stronę nieznajomej, kiwając głową na jej wyjaśnienia. A zatem trafiła do zupełnie innego miejsca, niźli sobie tego życzyła. Gdyby jednak chciała zwalić to na zrządzenie losu, pomyślałaby, iż trafiła w odpowiednie miejsce. Niejednokrotnie sprawy, o których słyszała, z pewnością mogłaby podeprzeć pod pracę osób, znajdujących się w tym departamencie. Nie należała do osób fanatycznych, traktowała jednak zwierzęta na równi z sobą samą - one przecież czuły podobnie jak ona i jeśli ktoś je uderzył, bolało tak samo, jak ją. Dlaczego więc często podchodzono do ich spraw w tak błahy, lekceważący wręcz sposób?
- Próbowałam dostać się do departamentu związanemu z magicznymi stworzeniami - odpowiedziała. - Po raz pierwszy jestem tutaj w godzinach, kiedy Ministerstwo jest najbardziej zatłoczone. Starałam się znaleźć w miarę dogodne miejsce, jednakże nie udało mi się, a wręcz pogorszyłam swoją sytuację...
Zaśmiała się cicho. W prawdzie nie musiała się tłumaczyć nieznajomej, ale wszystkie te słowa same wyszły z jej ust. Była raczej gadatliwą osobą, toteż często mówiła wiele potencjalnie niepotrzebnych rzeczy, stanowiących swoistą przepustkę do rozmowy i nowej znajomości. Niejednokrotnie działała wbrew zdrowemu rozsądkowi, jednakże stojąca przed nią kobieta nie była pijanym nieznajomym w Czarnym Kotle. Tutaj nie musiała stukać się po głowie za lekkomyślność, a jedynie za gadulstwo.
- Grace Wilkes - wyciągnęła po chwili rękę w stronę aurora, bo przecież prawdopodobnie taką funkcję pełniła kobieta. Naturalnie mogła się mylić, lecz nie wiedzieć czemu tamta pasowała jej do tej roli. Było w niej coś znajomego, co przypominało potrzebę walki o sprawiedliwość i dobro.




Take my hand, let's see where we wake uptomorrow
Powrót do góry Go down
Sophia Carter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter http://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii http://www.morsmordre.net/t3643-sophia http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Auror
24
Półkrwi
Panna
...
20
15
0
5
5
0
2
3
Czarownica

PisanieTemat: Re: Korytarz   20.03.17 19:44

Sophia, mimo zmęczenia dużą ilością spraw, które spadały na aurorów w ciągu minionych tygodni, nie miała żadnego powodu, żeby być opryskliwą wobec kobiety, która po prostu zapytała ją o to, gdzie się znajduje. Ktoś, kto nie bywał tu na co dzień, łatwo mógł się zgubić. Nie było więc w czym na siłę doszukiwać się spisków i złych intencji. Na początku swojej pracy sama też potrafiła się pogubić, a kiedyś, będąc niewyspaną, przez pomyłkę opuściła windę na złym piętrze i zastanawiała się, dlaczego nie potrafi znaleźć Biura Aurorów. To było bardzo dawno, tak przynajmniej jej się wydawało, chociaż w rzeczywistości nie minął nawet rok od momentu, gdy skończyła kurs i zdobyła uprawnienia aurora. Po trzech latach wyczerpującego kursu dopięła swego i dołączyła do dzielnych stróżów magicznego prawa, dopiero mając się przekonać, że kurs naprawdę był zaledwie przedsmakiem tego, co miało czekać ją później. Tej pracy daleko było do sielankowej i monotonnej.
- Departament Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami znajduje się na czwartym piętrze – powiedziała. Całkiem możliwe, że w porze, kiedy w ministerstwie znajdowały się tłumy pracowników i interesantów, a ludzie w windach byli ściśnięci jak sardynki w puszce, kobieta po prostu pomyliła piętra, bądź też została mylnie pokierowana na drugie piętro zamiast na czwarte. – Myślę, że tam powinien znajdować się dział, którego pani szuka.
Uśmiechnęła się nieznacznie. Sama rzadko bywała na innych piętrach, chyba że w sytuacjach, gdzie sprawa prowadzona przez aurorów zazębiała się z zakresem działań innego departamentu. Jako pracownik wciąż zbyt niedoświadczony, żeby zajmować się najpoważniejszą częścią śledztw, niekiedy była posyłana, żeby załatwiać tego typu pomniejsze sprawy. Będąc młodą kobietą z nawet nie rocznym stażem nie miała co liczyć na prowadzenie naprawdę dużych spraw; niektórzy sprawiali wrażenie, jakby samo pozwalanie jej na uczestnictwo i pomoc już stanowiło sporą łaskę, ale starała się to ignorować, chcąc czuć się potrzebną i licząc, że pewnego dnia zostanie doceniona bez względu na swoją płeć i pochodzenie.
- Sophia Carter – rzekła odruchowo, gdy kobieta się przedstawiła. Zdała sobie też sprawę, że już gdzieś słyszała nazwisko Wilkes. Zamiast po udzieleniu kobiecie odpowiedzi na pytanie odejść, wciąż stała w miejscu, marszcząc lekko brwi, próbując sobie przypomnieć, kiedy i gdzie miało to miejsce. Przy okazji którejś ze spraw? W Hogwarcie? Czy może w jeszcze innych okolicznościach? Otworzyła usta, jakby chciała o coś zapytać, ale ostatecznie umilkła.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean the­re isa light shi­ning
so­mewhe­re near by.
Powrót do góry Go down
Grace Wilkes
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4014-grace-wilkes http://www.morsmordre.net/t4029-poczta-grace http://www.morsmordre.net/t4036-dziewczyna-z-sasiedztwa http://www.morsmordre.net/t4031-grace-wilkes
prowadzi "Przytułek dla magicznych zwierząt"; badaczka i opiekunka magicznych zwierząt
28
Półkrwi
Panna
Keep smiling, because life is a beautiful thing and there's so much to smile about.
11
15
2
6
0
0
7
2
Czarownica

PisanieTemat: Re: Korytarz   02.04.17 21:39

Kiwnęła głowa, słysząc odpowiedź.
- Dziękuję bardzo, naprawdę. - powiedziała z wyraźną ulgą. - Dobrze jest wiedzieć, gdzie się jest.
A zatem od celu jej podróży dzieliły ją dwa piętra. Jakże milej było znać położenie własne oraz miejsca, do którego chciało się trafić - o wiele łatwiej będzie się jej teraz tam dostać. Naturalnie o ile znowu nie otoczy ją rozszalały tłum urzędników, który zabierze ją wraz ze sobą do jeszcze bardziej oddalonych od celu, departamentów. Miała nadzieję, iż nic podobnego jej już nie spotka, marzył jej się powrót do domu. Jakże jednak zabawnym zbiegiem okoliczności był fakt, iż trafiła do tego właśnie departamentu. Cóż jednak dałoby jej, gdyby postanowiła spróbować tutaj złożyć swoje wszelkie wnioski, skargi i zażalenia. Jeśli nie odesłaliby jej tam, gdzie od razu powinna się zgłosić, z pewnością wyśmialiby ją czy też po prostu zbagatelizowali. Poza tym doskonale wiedziała o tym, że aurorzy mają wiele spraw na głowie i chociaż dla niej było to ważne, to oni nie mieli zapewne zamiaru zajmować się zwierzętami, gdy na włosku wisi życie czarodzieja. Rozumiała, iż ich priorytety nieco różnią się od tych jej. Prawdę mówiąc jednak, Grace nigdy nie zastanawiała się nad tym, co by zrobiła w sytuacji, gdyby miała wybierać pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem. Zarówno jedno jak i drugie było jej drogie w jakiś sposób i chociaż o wiele dłużej łączyły ją więzy z tą drugą grupą, to i tak wiedziała, że wybór nie byłby łatwy. Na szczęście nie musiała takowego podejmować, nie musiała zatem myśleć nad tym. Skupiła się na swojej wybawczyni, niemalże od razu zapominając o poprzednich myślach. Samo imię kobiety nie podziałało na nią tak piorunująco, jak nazwisko. Zaskoczenie, które pojawiło się na jej twarzy, z pewnością nie odwzorowywało tego, które pojawiło się w jej głowie. Dzisiejszy dzień był pełen niespodzianek, a spotkanie siostry Raidena było zdecydowanie największą. Nie spodziewała się jej kiedykolwiek spotkać, a nawet jeśli, to z pewnością nie teraz, kiedy dopiero niedawno napotkała ponownie na swojej drodze jej brata.
- Wybacz - powiedziała nagle, zdając sobie sprawę z tego jak musiała wyglądać. Nie dało się ukryć, że tożsamość kobiety nieco ją poraziła. - Ja po prostu... po prostu nie spodziewałam się kiedykolwiek Ciebie poznać. A przynajmniej nie w takich okolicznościach...
Kiedy była jeszcze w Chicago i spotykała się z jej bratem, podświadomie liczyła iż kiedyś pozna osobę, o której mówił jej Carter. Czuć było w jego wypowiedzi miłość do najbliższej, a sposób w jaki się o niej wypowiadał jeszcze bardziej podsycał nadzieję. Jednakże wraz z wyjazdem z ich miasta, ta zaczęła zanikać, by ostatecznie odejść w niebyt.




Take my hand, let's see where we wake uptomorrow
Powrót do góry Go down
Sophia Carter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter http://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii http://www.morsmordre.net/t3643-sophia http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Auror
24
Półkrwi
Panna
...
20
15
0
5
5
0
2
3
Czarownica

PisanieTemat: Re: Korytarz   03.04.17 18:55

Sophia uśmiechnęła się.
- Nie ma sprawy. Teraz przynajmniej już wiadomo, gdzie szukać kogoś, kto będzie mógł pomóc.
Takie sytuacje zdarzały się, zdarzają i będą zdarzać. Każdy mógł się zgubić, choć zawsze należało mieć baczenie na ludzi kręcących się w okolicy Biura Aurorów czy innych ważnych struktur. W końcu nigdy nie wiadomo, co może chodzić po głowie nieznanym odwiedzającym, zwłaszcza w tych czasach, kiedy nastroje nie należą do najspokojniejszych. Należało stosować ograniczone zaufanie, a aurorzy byli szczególnie silnie na to uczulani. „Stała czujność!”, powtarzano im zawsze na kursie i już po jego zakończeniu. Te słowa dawno już wryły się w umysł Sophii, wyrabiając w niej pewne nawyki i zmuszając do znacznie większego wyczulenia na wszelkie oznaki nie pasujące do normy.
To nie tak, że aurorzy byli zupełnie zobojętniali na losy zwierząt. Z pewnością zainteresowaliby się sprawą, gdzie w grę wchodziłoby praktykowanie czarnej magii wobec stworzeń magicznych lub pozamagicznych. Czarna magia to czarna magia – zawsze jest zła, a jej użyciem należało się poważnie zainteresować, bo jeśli czarodziej nie miał oporów, żeby rzucać tego rodzaju klątwy na zwierzęta, może nie mieć ich też, żeby pewnego dnia użyć ich wobec innego czarodzieja bądź mugola. Innymi, nie powiązanymi z czarną magią przypadkami dotyczącymi stworzeń zajmował się jednak inny departament, tak samo, jak aurorzy nie zajmowali się również wszystkimi przestępstwami dotyczącymi ludzi, bo i od tego były inne wydziały. Do spraw pokroju używania magii w miejscach niedozwolonych czy robienia głupich kawałów oddelegowywane były inne jednostki, bo aurorzy mieli wystarczająco dużo własnych obowiązków, żeby dodatkowo angażować się w bardziej trywialne sprawy. Sophia była więc zdania, że w kwestii zwierząt kobieta najlepszą pomoc otrzyma na czwartym piętrze, bo pracowali tam ludzie, którzy lepiej niż ona znali się na tym temacie.
Obserwowała z pewną ciekawością jej reakcję na swoje nazwisko. Nieco ją to zaskoczyło, więc uniosła lekko brwi, intensywnie się zastanawiając.
- To znaczy? – zapytała, przyglądając się kobiecie. – Jesteś... znajomą mojego brata? Raidena Cartera? – postanowiła się upewnić, bo to było chyba najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie. Sophia nie znała przecież absolutnie każdego znajomego brata, tak samo jak on nie znał wielu jej znajomych, bądź co bądź była między nimi różnica wieku, która sprawiała, że nie dane im było uczyć się w Hogwarcie razem i obracać się w podobnych kręgach. Ale nazwisko Wilkes kiedyś słyszała, więc doszła do wniosku, że zapewne mogła to być jakaś znajoma Raidena, która rozpoznała jej nazwisko. Była na tyle zaciekawiona, że postanowiła jeszcze zostać, by usłyszeć dalszy ciąg wyjaśnień, zamiast po wyjaśnieniu drogi na czwarte piętro po prostu odejść.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean the­re isa light shi­ning
so­mewhe­re near by.
Powrót do góry Go down
Grace Wilkes
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4014-grace-wilkes http://www.morsmordre.net/t4029-poczta-grace http://www.morsmordre.net/t4036-dziewczyna-z-sasiedztwa http://www.morsmordre.net/t4031-grace-wilkes
prowadzi "Przytułek dla magicznych zwierząt"; badaczka i opiekunka magicznych zwierząt
28
Półkrwi
Panna
Keep smiling, because life is a beautiful thing and there's so much to smile about.
11
15
2
6
0
0
7
2
Czarownica

PisanieTemat: Re: Korytarz   05.04.17 21:34

Od spotkania z Raidenem minęło pięć dni - zbyt mało, by móc całkowicie zapomnieć wszystkich emocji, które pojawiły się wraz ze znajomą twarzą. Sam wieczór przebiegł w przyjemny dla niej sposób, podczas którego to między innymi miała okazję wreszcie poznać kuzyna Cartera, o którym ten zwykł opowiadać wiele rzeczy. Te swoją drogą okazały się nie mieć pokrycia w rzeczywistości. Wróciły jednak wspomnienia - wiele z nich było dla niej bardzo przyjemnych, lecz były też i te bolesne. Pierwszym z nich zaś było rozstanie i wszystko to, co się wokół niego obracało. Do tej pory nie potrafiła ocenić tamtego momentu w obiektywny sposób, czy był jednak sens by to robić? Minęło wiele lat i jakkolwiek wtedy było, czuła z okresu "chicagowskich" miłostek nic już ma nie powrócić. Jedyne na co liczyła to przyjaźń.
- Tak, jestem jego znajomą z dawnych czasów - powiedziała, kiwając przy tym powoli głową. Szok ustąpił dawno z jej twarzy, a na tej ponownie pojawił się uśmiech. Nie był on jednak tak promienny jak wcześniej, a nieco bledszy. - Naprawdę cieszę się, że mogę cię w końcu poznać. Wiesz, twój brat mówił o tobie. Z tego co pamiętam wyjechałam z Chicago tuż przed twoim przyjazdem do niego...
Nie była pewna czy mogła sobie pozwolić na podobne wyznania. Grace przez lata stała się osobą otwartą, nie bojącą się mówić tego, co akurat myśli i nie tyczyło się to tylko opinii. Nie mogła jednak być pewna co Raiden opowiedział o nich i niej samej, czy w ogóle coś wyznał siostrze. Przecież równie dobrze mógł milczeć, tym samym czyniąc ich przygody tylko nieistotnymi wspomnieniami. Nie było to jednak podobne do niego, a przynajmniej tak sądziła Wilkes. Nie miała też powodów, bowiem ich ostatnie spotkanie przebiegło w zaskakująco dobry sposób.
Naprawdę cała sytuacja wydawała się być w jakiś sposób zaskakująca - akurat w tym momencie jej życia, dane jej było nie tylko ponownie widzieć przyjazną dla niej twarz, ale i poznać wszystkich, o której ten się wypowiadał. A przynajmniej tych najbliższych. Czyż to jednak nie świadczyło o przekorności, a nawet i śmieszności losu ludzkiego?




Take my hand, let's see where we wake uptomorrow
Powrót do góry Go down
 

Korytarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

 Similar topics

-
» Tajemniczy korytarz
» Korytarz w lochach
» Korytarz na II piętrze
» Korytarz
» Korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of Westminster :: Ministerstwo Magii :: Poziom II: Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17