Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Akwarium z ośmiornicą

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Akwarium z ośmiornicą   05.03.16 22:11

Akwiarum z ośmiornicą

Akwarium z olbrzymią ośmiornicą znajduje się w centralnej części magicznego portu; skryte jest pod okrągłą wiatą, przez którą przechodzi główny skwer. Ośmiornica - jeśli wierzyć tabliczce - jest niesamowicie inteligentna i posiada zdolności jasnowidzenia. Kiedy podchodzisz do akwarium, ośmiornica podnosi jedną z piłeczek (możesz rzucić kością k100), a legenda, którą oznakowane jest akwarium, objaśnia wróżbę:

1-20: czerwona piłeczka - jeśli jesteś tutaj z osobą przeciwnej płci, wkrótce może połączyć was głębokie romantyczne uczucie, w innym przypadku - poróżni was kłótnia.
21-40: zielona piłeczka - wkrótce twój sekret może zostać objawiony, jeśli to coś ważnego - miej się na baczności.
41-60: żółta piłeczka - to twój szczęśliwy dzień, cokolwiek by się nie działo - los będzie ci sprzyjał (+1 do wszystkich rzutów na okres bieżącego miesiąca fabularnego).
61-80: niebieska piłeczka - zbyt długo zbierasz się, by coś zrobić - chcesz komuś o czymś opowiedzieć, wyznać, zrzucić z siebie pewien ciężar, ale nie możesz znaleźć właściwej chwili - właśnie nadeszła.
81-100: biała piłeczka - powinieneś uważać na swoje zdrowie bardziej, niż dotychczas (jeżeli któraś z postaci choruje na jakąkolwiek chorobę, w tym momencie rozpoczyna się jej atak).

Od wewnętrznej strony wiaty znajduje się kaligrafowany regulamin, którzy przestrzega przed dokarmianiem ośmiornicy.
Lokacja zawiera kości.


Powrót do góry Go down
Daniel Krueger
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1164-daniel-krueger http://www.morsmordre.net/t1243-krebs http://www.morsmordre.net/t1216-pan-k http://www.morsmordre.net/f174-long-acre-14-8 http://www.morsmordre.net/t1485-daniel-krueger
Dziennikarz Proroka Codziennego
33
Czysta
Kawaler
po drugiej stronie
na pustej drodze
tańczy mój czas
w strugach deszczu dni toną
10
11
0
0
0
1
0
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Akwarium z ośmiornicą   13.03.16 17:05

Samotność zawsze wydawała się dobrym wyjściem.
Wyjściem - upragnionym, chęcią ucieczki od tłumów, twarzy, niezliczonej ilości głów i obojętnych spojrzeń, których zawsze wystrzegał się - z lękiem i zdenerwowaniem zarazem, nie chcąc naruszać barier wytworzonego przez siebie świata. Świat jego był kreacją wyobrażeń, spokoju - strukturą niezachwianą i niemal niezmienną, która w obliczu zmian otoczenia, niby szkiełek co rusz przekształcających kalejdoskopową wizję, pozostawała swoista i statyczna. Nie zmieniał się; zawsze lgnął do samotności, jednocześnie - wyczuwając b r a k drugiej osoby, przywiązując się, ciesząc się zarazem i cierpiąc. Nie wiedział, jakie konkretnie towarzyszą mu odczucia; przeklinał siebie i mówił z ironią, patrząc, dokąd kierują go własne kroki. Ze znużenia czy to z czystej potrzeby wyjścia z czterech ścian (już nie tak cichych i własnych, odkąd musiał znosić towarzystwo wuja), impuls zagnał go do samej portowej dzielnicy. Rozglądając się wśród ludzi, wokół których tonął - jak zwykle, szukając miejsca, gdzie zagęszczenie nie zapuszczało swych odnóg tak intensywnie, dając mu nieco wypocząć, szedł - zwyczajnie, bez zastanowienia, bez prowadzenia konkretnych rozważań dokąd. Nie widział sensu w niczym, ani nie przeszkadzał mu fakt, że po raz kolejny porusza się bez żadnego towarzystwa - niekiedy ciesząc się, bowiem ciszę pośród obecnych urywek rozmów, które siłą rzeczy wprawiały w drżenie bębenki, cenił sobie bardziej od pozbawionej tematu gadaniny, żeby - wyłącznie - podtrzymać rozmowę i nie zmuszać się do wymiany pustych, wymytych z wszelakich uczuć spojrzeń. Nie myślał, czy kogoś spotka - bo wolałby nie spotkać nikogo, choć wierzył w siebie jako ofiarę ironii losu, osobę zmiennie niezmienną, statycznie niestatyczną; która mimo upływu lat i rosnącego ciężaru doświadczeń, nie przekształcała się ani trochę - wciąż żyjąc w jednym wielkim rozchwianiu, wciąż nie umiejąc często określić towarzyszących mu w danej chwili uczuć.
Nadać wspomnieniom barwy.
Określić, k i m była dla niego dana osoba, czy była ważna, czy zachował się dobrze czy może znów - dawał ponosić się falom targającego go od środka egocentryzmu.
Fakt, że się nie zmieniał, był dla niego faktem wiadomym, choć uświadomienie w reszcie rzeczy sięgało często poza jego pole widzenia. Nie chcąc być dalej przytłoczonym przez dywagacje, skierował się z ciekawością - dziwnego rodzaju, niemniej jednak na tyle motywującą, by nie odwrócić się i nie zmienić toru swojej przechadzki. Uniósł nieznacznie jedną brew, spoglądając na zamknięte w akwarium stworzenie.




I'll hit the bottom

hit the bottom and escape

escape

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Akwarium z ośmiornicą   13.03.16 17:05

The member 'Daniel Krueger' has done the following action : rzut kością


'k100' : 44


Powrót do góry Go down
Magrit Lupin
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t2293-magrit-mcgonagall-budowa http://www.morsmordre.net/t2656-poczta-magrit http://www.morsmordre.net/t2353-po-drugiej-stronie-lustra#36363 http://www.morsmordre.net/f237-abbey-road-13 http://www.morsmordre.net/t2551-magrit-lupin
wytwórca magicznych luster
26
Półkrwi
Zamężna
Rozum jest formą szaleństwa.
6
11
8
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Akwarium z ośmiornicą   13.03.16 21:32

Już jakiś czas temu odzwyczaiłam się od samotności. Tej prawdziwej, gdy krążące po głowie myśli należą naprawdę tylko do ciebie. Są w pełni twoje. Nie ma w nich miejsca na kogoś. Wspólną przyszłość. Na tworzenie w pamięci listy zakupów w oparciu o to, aby ilość włożonych do sklepowego koszyka produktów była wystarczająca na was dwoje. Ciebie i twoją wymarzoną połówkę pomarańczy. Ja swoją znalazłam. Nawet przebywając samotnie w salonie luster, czuję w powietrzu obecność Bobby'ego, dokładnie tak, jakby stał zaraz obok mnie. Możemy znajdować się kilometry od siebie, a i tak nie jesteśmy sami. Może to zasługa dwustronnych lusterek, prawdziwości łączącego nas uczucia, czy naiwności i wiary w to, że nigdy nie zostaniemy rozdzieleni. Jakby nicie naszych umysłów już na zawsze splotły się w gęsty warkocz, który chyba jedynie sławetne Mojry byłyby w stanie przeciąć, wymazując tę drugą osobę z powierzchni pamięci.
Istnieje jednak coś gorszego od samotności - bo tak, ja zwykłam wrzucać podobne stany do worka pełnego pejoratywnych pojęć. Poczucie obcości, nie przynależności, wiecznego stania z boku, przemykania przez marginesy ludzkich społeczeństw, towarzystw. To nigdy nie było dla mnie. Nie pragnęłam stanowić centrum, odgrywać roli pępka świata. Jednak z drugiej strony, nie lubiłam znikać z ludzkiego radaru.
Dzisiaj jednak i ja wybieram dla siebie ową drogę - samotności w tłumie. Nawet ona wydaje mi się czymś lepszym od przerażającej nie-przestrzeni pustki, dziwnych głosów, obijających się o krawędzie umysłu. Chciałabym zapomnieć. O tamtym. Liczę, że zimne powietrze wiejące od strony rzeki, oplecie me ciało, przenikając także do esencji duszy, aby choć na chwilę wymazać gotujący się w trzewiach strach. I tamtą pustkę.
Wiesz, zawsze tak śmiesznie przechylałeś głowę na prawą stronę, gdy w geście ciekawości unosiłeś jedną brew. Nie widzę twojej twarzy, jednak wiem, że nie mogłabym się mylić - to właśnie takowy wyraz z pewnością na niej teraz gości. Waham się, przez głowę przemyka mi myśl, aby się wycofać. Lustruję wzrokiem wysoką sylwetkę, oczami pamięci widzę jak niewinnie zawieszam się u twego ramienia, obdarowując delikatnym całusem nieco zaróżowiony od chłodu policzek.
- Liczyłam na to, że to własnie mi zdradzisz dzisiaj swój najgłębiej skrywany sekret. Przeliczyłam się, szkoda. Chyba masz dzisiaj szczęście?- Wskazuję palcem na żółtą piłeczkę, stając tuż obok ciebie, równocześnie śledząc wzrokiem flegmatyczne ruchy morskiego zwierzęcia. Nie. Dzień dobry. Miło cię znowu widzieć. Tak, jakbyśmy żegnali się zaledwie wczoraj, a nie - jak było naprawdę - gdy rozstawaliśmy się niemal bez słowa.
Och, Danielu. Od naszego ostatniego spotkania minęło tak wiele czasu. A czy ty znalazłeś już kogoś dla siebie? Bratnią duszę, która umiałaby wydobyć na światło dzienne prawdę o tobie? Ja nie potrafiłam. Może dlatego uciekłam. W głębi duszy wiedziałam, że nie jestem tą właściwą osobą.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Akwarium z ośmiornicą   13.03.16 21:32

The member 'Magrit Lupin' has done the following action : rzut kością


'k100' : 94


Powrót do góry Go down
Daniel Krueger
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1164-daniel-krueger http://www.morsmordre.net/t1243-krebs http://www.morsmordre.net/t1216-pan-k http://www.morsmordre.net/f174-long-acre-14-8 http://www.morsmordre.net/t1485-daniel-krueger
Dziennikarz Proroka Codziennego
33
Czysta
Kawaler
po drugiej stronie
na pustej drodze
tańczy mój czas
w strugach deszczu dni toną
10
11
0
0
0
1
0
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Akwarium z ośmiornicą   13.03.16 23:52

Dlaczego.
Przychodzi - właśnie o tej porze, pojawia się - w tym samym miejscu, d l a c z e g o postanawia zbliżyć się, zatrzymać, czyni to - niemal paralelnie. Była echem, utkanym z pyłu przeszłości, która minęła już dawno temu, była - schowana gdzieś w kącie umysłu, przykryta kurzem tego, co nie wróci; i wrócić nie miało zamiaru, wspomnieniem nawet nierozświetlanym, wyłącznie zaistniałym faktem, który nie zwykł przewijać się pośród żadnych myśli.
B y ł a.
Właśnie teraz, wyjęta z ram przeszłości - nie musiał na nią patrzeć, odwracać wzroku, by stwierdzić, że zapewne nie zmieniła się zbyt bardzo, być może ani trochę, w żadnym calu, choć zarazem - zmieniła się drastycznie. Wszystko się zmieniło - tło, sceneria, odczucia przywoływane już na samym początku, kiedy głos przeszył zaburzeniem powietrze, wibrując momentalnie w jego uszach. Przeszywając - całkowicie, na wskroś, jakby był niewidzialnym ostrzem, przedzierającym się z łatwością poprzez miękkie tkanki. I czuł wszystko - jednocześnie nie czując niczego. Pustkę. Żadna z powstałych emocji nie chciała się wyodrębnić w składanym chaosie ciągłych powtórzeń - z każdą sekundą wydającego się nieubłaganym czasu. Żadna, absolutnie żadna; wszystkie widniały zawieszone na sznurach niepewności, chwiejne, ulotne, niemożliwe do prawdziwego odczucia - nienamacalne. Wzrok nadal miał utkwiony w obecnym przed nim punkcie - czujnie taksując ruchy zwierzęcia i podnoszone przez nie, kolorowe piłeczki. Nie ruszył się; wręcz czuł pod skórą prężność wszystkich, zmuszanych do uległości mięśni. Być może drgnął nieznacznie, lecz nie chciał ani odrobinę zmieniać ułożenia (nie mógł?) - o żadne nawet zwrócenie tęczówek, jednak darzona uwaga była czymś wiadomym odgórnie - czymś, zdawałoby się, niezwykle oczywistym. 
- Nie wiem, czy można to nazwać szczęściem - odpowiedział, tonem z emocji wyzbytym, beznamiętnym, wyblakłym - choćby z pozoru, kiedy zdanie, niejako z trudnością przeciskało się przez zesztywniałe okowy gardła. Składając niby zwyczajne oświadczenie; stwierdzenie faktu, w którym próżno było się doszukać czegoś więcej poza zwięźle wypowiedzianym splotem słów, ułożonych zarazem w prosty przekaz. Wtedy dopiero, po tym wszystkim, spojrzenie prześlizgnęło się na legendę - jakby szukając zapewnień co do najbardziej trafnej interpretacji. 
- Bądź ostrożna. - Zwrócił się już całkowicie, w końcu pozwalając sobie na lekkie odchylenie głowy w jej kierunku. Obserwując, bez nachalności lecz zarazem wnikliwie - przypominając? Nie, wszystkie wspomnienia już dawno zdołały odtrzepać się z kurzu, już od dawna były - jasne i konkretne. 
Przypominając o jednej, doskonale znanej prawdzie. 
Lecz nawet, gdyby chciał to znienawidzić - nie umiał.




I'll hit the bottom

hit the bottom and escape

escape

Powrót do góry Go down
Magrit Lupin
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t2293-magrit-mcgonagall-budowa http://www.morsmordre.net/t2656-poczta-magrit http://www.morsmordre.net/t2353-po-drugiej-stronie-lustra#36363 http://www.morsmordre.net/f237-abbey-road-13 http://www.morsmordre.net/t2551-magrit-lupin
wytwórca magicznych luster
26
Półkrwi
Zamężna
Rozum jest formą szaleństwa.
6
11
8
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Akwarium z ośmiornicą   14.03.16 0:49

Jestem e c h e m. Rozbijającym granice umysłu, rozsypującym w drobny mak te najbardziej skrywane zakątki pamięci. Przywołuję obrazy, sprawiam, że ponownie przewijają ci się one przed oczami. Nakładają na siebie. Przypominają – dotkliwie?, na pewno dla mnie – że kiedyś byłam zaraz obok. Kolejne kadry skaczą spazmatycznie, zupełnie jak taśma filmowa wyświetlana na ekranie mugolskiego kina, gdy projektor blokuje się w najbardziej nieodpowiednich momentach. Powidoki zacinają się tak nagle, choć przecież miały być tylko przebłyskiem przeszłości na przestrzeni całego ujęcia. Tworzę ci w głowie niepożądaną stopklatkę.
To Ty byłeś obok. Przy mnie. Trzymaliśmy się za ręce, razem spoglądaliśmy w gwiazdy. Patrzyłam na ciebie, jak na najpiękniejszego napotkanego na łące motyla. Podziwiałam kolorowe skrzydła, maleńkie plamki czerni na ich szorstkawej fakturze, obserwowałam zgrabny lot. Ale przecież nie frunąłeś dla mnie. W końcu byłeś wolny. Piękny, majestatyczny i właśnie to – wolny. Dzisiaj już wiem, że motyle żyją tylko parę tygodni – zapewne właśnie dlatego tak szybko, tak gwałtownie zgasło to, co istniało między nami. Przecież nie mogłam cię zamknąć w małej, szklanej gablotce. Przyszpilić twoich skrzydeł, na zawsze zatrzymać w bezruchu. Odebrałabym ci wtedy nawet ostatni oddech. Nie chciałeś, żebym to ja pofrunęła z tobą w stronę słońca. To nie nam jego promienie miały przypalić skrzydła – pod pewnymi względami piękne zakończenie żywotu motyla, gdy siła ognistej kuli na powrót obraca cielesną formę w pył.
Wstrzymuję oddech, słysząc tembr twego głosu. Jego beznamiętne, pozbawione emocji zabarwienie. Chyba nie cieszysz się na to przypadkowe spotkanie. Łapię spojrzenie brązowych oczu. Kiedyś spłoszona odwróciłabym wzrok. Dzisiaj me piwne tęczówki odważnie wychodzą twoim na spotkanie. Krzyżujące się promienie, między którymi rozgrywa się milczący taniec, gdy każde z nas próbuje ocenić, ile pozostało w nas tego, kim byliśmy kiedyś.
- Szczęście... - Moje usta znów układają się w to słowo, niejako podświadomie, wbrew mnie? - ... że trafiłam właśnie na ciebie... Chyba mogę liczyć na to, że w razie czego nie pozostawisz mnie tutaj na pastwę losu?
Raczej nie stracę oddechu, moim ciałem nie wstrząsną spazmy duszności, nie zblednę, nie upadnę bezwładnie na ziemię. Obce mi są wszelkie cielesne dolegliwości. Ostatnimi czasy tylko niektóre trybiki umysłu zdają się niekoniecznie wskakiwać na właściwe miejsca w głowie.


Powrót do góry Go down
Daniel Krueger
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1164-daniel-krueger http://www.morsmordre.net/t1243-krebs http://www.morsmordre.net/t1216-pan-k http://www.morsmordre.net/f174-long-acre-14-8 http://www.morsmordre.net/t1485-daniel-krueger
Dziennikarz Proroka Codziennego
33
Czysta
Kawaler
po drugiej stronie
na pustej drodze
tańczy mój czas
w strugach deszczu dni toną
10
11
0
0
0
1
0
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Akwarium z ośmiornicą   14.03.16 8:46

A może nienawidził.
Tylko nie umiał przyznać, że spaliłby to doszczętnie, zniszczył (jednak czy było co do niszczenia?), zostawił - odwrócił się, darząc obojętnością; odchodząc, po raz kolejny. Pozwalając odejść. Pośród wszystkich odczuć wyróżniała się nuta irytacji - bezsilnej irytacji, która dławiła od środka w trzewiach, przechodząc rezonującym impulsem, która przyprawiała o chęć - by rozpłynąć się, zniknąć. Przestać nagle istnieć. Pozwolić ogarnąć sylwetkę gęstym tumanom mgły, wcielić się w bezkształtną masę tłumu; tworzyć kolejny z niepasujących do siebie elementów, wszystko dla tej ceny - pozornej ucieczki, niezależności, jaka niczym ptak pragnęła rozpostrzeć swoje skrzydła; wznieść się ponad wyżyny i nieuchronnie przepaść; pozwolić na zatracenie. Zagubić się.
Walczył ze sobą, próbował zapanować nad tą - nawałnicą, nad tym ogniem trawiącym duszę, która jednocześnie rozgrzana do białości i oziębła, została brutalnie wyzbyta równowagi. Pozbawiona jej, ale - przecież nigdy nie była stała. Stanowiła domek z kart, delikatny i łatwy do zniszczenia chybotliwych fundamentów, kołyszący się - wciąż to w jedną, to w drugą stronę, skryty pod mirażem wyrachowania. Nie chciał jej słuchać, lecz nie mógł przestać; ton miękko wbijał się, egzystował momentalnie - zaledwie chwilowo, rozbijając się kilkukrotnym echem wewnątrz sklepienia czaszki. I tak samo jak wtedy; z niewzruszonym wzruszeniem, bez wyrzutów, lecz - pełen zawodu, czy to do siebie czy to do niej samej, doświadczając raz jeden i ostateczny, jednak - składany na wiele innych razów.
Ludzie podświadomie odchodzili. Odsuwali się. Zawsze.
Prędzej czy później.
- Nie potrzebujesz. - Uczynił krótką przerwę, jakby rozważając dobranie następnego zwrotu. Odejdź. To powiedziałby najchętniej, odejdź, jednakże odeszłaś, więc czy było coś, co należało powtórzyć? Stanowiło wyłącznie - marnotrawstwo czasu. - Moich zapewnień.
Nigdy ich nie dawał. Nigdy nie mówił konkretnie - zawsze pojawiał się jak zmienna, ulotna wizja, która lada moment mogła przestać istnieć. Być może tego właśnie potrzebowała - pewności. Pewności, jakiej on nie miał i jakiej najwyraźniej mieć nie było mu dane, niby - na zawsze chcąc pozostać w rozmytych barwach. Ale powinna być p e w n a; było zarazem oczywistym, że nie odejdzie, że pozostanie - przynajmniej teraz. Przynajmniej, kiedy było to możliwe.
- Co tutaj robisz? - zapytał, dokładając wszelkich starań, by nie wpleść w wypowiedź dysonans wyrzutu. Coś w rodzaju - próby nawiązania rozmowy. Kontynuowania jej. Jakiejkolwiek.
Nie było już nic do stracenia.




I'll hit the bottom

hit the bottom and escape

escape

Powrót do góry Go down
Magrit Lupin
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t2293-magrit-mcgonagall-budowa http://www.morsmordre.net/t2656-poczta-magrit http://www.morsmordre.net/t2353-po-drugiej-stronie-lustra#36363 http://www.morsmordre.net/f237-abbey-road-13 http://www.morsmordre.net/t2551-magrit-lupin
wytwórca magicznych luster
26
Półkrwi
Zamężna
Rozum jest formą szaleństwa.
6
11
8
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Akwarium z ośmiornicą   17.03.16 18:55

Dziś już nie żałuję. Nie żałuję, że nie ma mnie zaraz obok ciebie. Czy kiedykolwiek żałowałam? Czy kiedykolwiek byłeś mi tak bliski? Młodzieńcze zapatrzenie potrafi zawrócić w głowie. Pomimo to, zbyt wiele wspomnień pojawia się teraz przed moimi oczami, gdy tak stoję obok, wiedząc, że nie mam prawa wyciągać w twoją stronę ręki. Uchwycić w dłoń twoją dłoń. Jedną z tych, które kiedyś wędrowały po całym moim ciele. Nie mogę sobie pozwolić, aby nasze palce znowu się spotkały, splotły ze sobą w tak charakterystycznym uścisku. W symbolu uczucia, rodzącego się w sercu dwojga, spragnionych obecności drugiego człowieka, osób. Przecież wcale tego nie potrzebuję. Ale to działa na mnie jak zew. Zew przepaści, gdy pragniesz poczuć adrenalinę, stanąć na samej jej krawędzi. Doskonale wiem, że ten wiatr od dawna wieje już jednak w zupełnie inną stronę. Czuję jego muśnięcia na niemal każdej komórce szczelnie okrytego jesiennym płaszczem ciała. Ale to wszakże tylko pozory. Ja również. Nie mogę się zagubić. Nie mogę przekraczać pewnych granic. To przede wszystkim sobie złamałabym serce.
Nie mogłabym nienawidzić. Nie mogłabym ciskać w ciebie piorunami. Pragnąć odebrać ci oddech. Sprawić, abyś na zawsze zniknął z mojego życia. Przecież to ja odeszłam. Zostawiłam cię, wybierając dla siebie inną, dzisiaj wydaje mi się, że o wiele lepszą, ścieżkę. Ale ty nawet nie pytałeś. Dlaczego. Czy na pewno. Nie połechtałeś miło mojej niewieściej dumy. Nie dałeś odczuć, że ta nasza - przelotna? - znajomość miała dla ciebie jakiekolwiek znaczenie. Czy byłam tylko zdobyczą? Jedynie obiektem spojrzenia, na który miło jest popatrzeć, nie nadając mu żadnej autonomicznej funkcji?
Na chwilę tracę oddech. Nie potrzebujesz Odzwyczaiłam się od brzmienia twojego głosu. Stanowczości, pozornego braku uczuć. Jakby liczył się tylko przekaz, a nie wychodzące z ust dźwięki. Wypuszczam ze świstem powietrze, słysząc dalszą część zdania.
Kiedy staliśmy się dla siebie tak obcy?
A jeszcze tak niedawno, próbowałam jedynie widzieć świat twoimi oczami.
- Liczyłam na zbawienne działanie wiatru wiejącego od rzeki - mówię, uśmiechając się pod nosem. Już na dobre odrywam wzrok od na nowo zajętej tylko sobą ośmiornicy - nagle przestaliśmy wydać się jej aż tak ciekawi - zwracam ciało w twoją stronę, aby już bez zbędnych gierek spojrzeć ci w oczy. - Ale trochę zmarzłam. A Ty? Znowu wybrałeś samotność? - Nie ma w mym zdaniu ani odrobiny wyrzutu, tylko coś jakby nutka wspomnień.


Powrót do góry Go down
Daniel Krueger
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1164-daniel-krueger http://www.morsmordre.net/t1243-krebs http://www.morsmordre.net/t1216-pan-k http://www.morsmordre.net/f174-long-acre-14-8 http://www.morsmordre.net/t1485-daniel-krueger
Dziennikarz Proroka Codziennego
33
Czysta
Kawaler
po drugiej stronie
na pustej drodze
tańczy mój czas
w strugach deszczu dni toną
10
11
0
0
0
1
0
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Akwarium z ośmiornicą   18.03.16 19:21

Nie angażował się. Nie zwykł - wdrażać się przesadnie w głębię relacji, choć zarazem - wewnętrznie bardzo ją przeżywał. Wydawał się przez większą część czasu całkowicie wyzuty z uczuć, chłodny, oziębły, niemal niezdolny do odczucia emocji. A jednak - tonął w nich wręcz, gubił się w tym niejednoznacznym labiryncie, wędrował, zatracał - lecz za nic nie umiał odnaleźć i określić. Tkwił więc cały czas w tym stanie dziwnym, stanie, którego nie umiał pojąć i poznać nawet w pojedynczym stopniu. Sam dla siebie - stanowił nie lada zagadkę. Sam dla siebie - był elementem nieokreślonym, wyłącznie - przelotnym, mijającym, elementem, który przewijał się w środowisku świata. I miał czasem wyrzuty, czasem, zadając sobie pytanie - czy mógł postąpić inaczej?
Co wydarzyłoby się, gdyby postąpił inaczej?
Istniała wizja innego wyjścia?
Był bierny. Dla dobra własnej niezależności, dla dobra - bycia człowiekiem, który nie wiązał się stale z niczym. Właśnie dla tego - wydumanego dobra, właśnie przez nie, omijał ludzi i ich tracił. Czy kiedykolwiek czuł ją, czuł tę pustkę, która powinna powstać - kiedy odeszła? Co czuł właściwie?
Co czuł teraz?
Nie wiedział.
Całą uwagę miał już skupioną na niej, podobnie jak ona - wpatrywała się w niego. Barwne tęczówki taksowały się nawzajem, zanurzały w tej powierzchni, powierzchni - zwierciadeł duszy. Nie wiedział, czy zdołała coś dojrzeć. Zauważyć coś - jakąś zmianę, rysę, zupełnie inny układ drobnych wąwozów zmarszczek. Drgnięcie mięśni, choć pojedyncze. Bo on nie umiał się odnaleźć. Nigdy nie umiał. Nie wydawał się być do tego zdolnym.
- Nie - zaprzeczył niemal od razu. Samotność była ukojeniem, lecz czy ukojeniem wybieranym świadomie? C z e m u ludzie zwykli odchodzić, odwracać się, by bezpowrotnie już potem niknąć? Może sam siebie oszukiwał. Może - sam już nie miał pojęcia.
- Już nie - dodał. Nie wybrał teraz samotności. Nie odszedł, stał tutaj, zupełnie obok, choć bliskość dzielącego ich dystansu wydawała się mu niemal zwodnicza. Znajdowali się daleko. Zbyt daleko, by uznać ich losy za choć w jednym miejscu zbieżne. - Choć różne są jej definicje.
Nie-samotny, ponieważ była obok? Nie, przecież tak naprawdę już jej nie było. Nikt nie musiał mu o tym przypominać.
- To nie jest dobre miejsce, aby się ogrzać - zauważył zupełnie spontanicznie. Jakby coś innego sterowało nim, jakby nie był do końca pewny, że to jego słowa właśnie ulatują z gardła. - Możemy iść gdzieś indziej. - Jednak właściwie nie wiedział, czy mogą. Podobnie jak nie wiedział, czy powinien był w ogóle się odezwać.




I'll hit the bottom

hit the bottom and escape

escape

Powrót do góry Go down
Magrit Lupin
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t2293-magrit-mcgonagall-budowa http://www.morsmordre.net/t2656-poczta-magrit http://www.morsmordre.net/t2353-po-drugiej-stronie-lustra#36363 http://www.morsmordre.net/f237-abbey-road-13 http://www.morsmordre.net/t2551-magrit-lupin
wytwórca magicznych luster
26
Półkrwi
Zamężna
Rozum jest formą szaleństwa.
6
11
8
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Akwarium z ośmiornicą   18.03.16 21:24

Byłeś i wciąż pozostajesz zagadką. Czy to kiedykolwiek się zmieni? Czy uda mi się dodać dwa do dwóch? A może na zawsze pozostaniesz dla mnie nierozwiązanym równaniem. Niewiadomą iks, której nigdy nie zdołam umieścić w odpowiednim punkcie życiowego układu współrzędnych. Za każdym razem, gdy nakreślałam na piasku umysłu twoje imię - Daniel, morskie fale przypominały sobie o swojej skłonności do codziennych przypływów, powoli zalewając każdą literę, sprawiając, że i moje wyobrażenie o tobie rozmazywało się coraz bardziej. Już wtedy nie wiedziałam, kim tak właściwie jesteś. W końcu chyba nie miałam już siły czekać na kolejny odpływ.
Nie powinniśmy myśleć o tym, co by było gdyby. To jak pragnienie zawrócenia biegu rzeki, nadaniu lotu strzały zupełnie innego kierunku. Nie igrajmy z czasem, nie igrajmy z losem. Bo co, jeśli jednak uda nam się coś zmienić? Nie pragnę powrotów, zmian? na to, co było wcześniej. Odpowiada mi dzień dzisiejszy, nawet gdy świat, którego czasem zdaję się nie rozumieć, rzuca mi dziwaczne kłody pod nogi. Może nasze spotkanie jest właśnie jedną z nich?
Szukam w twych oczach odbicia tego, jakim wydawałeś mi się w przeszłości. Doskonale zdaję sobie sprawę, że we mnie zapewne łatwo dostrzec, nawet jeśli nie powierzchowne, zmiany. I nie jest to tylko obrączka na palcu serdecznym lewej ręki. Siateczka drobnych piegów pod oczami, nagle każe mi pomyśleć o Robercie. Nigdy nie zrozumiałam, dlaczego tak bardzo ich nie znosi. Przygryzam lekko wargę, jakby dusząc w sobie wyrzuty sumienia - na widok naszej dwójki, razem, na pewno nie okazałby ani odrobiny zrozumienia, nie byłoby w nim ani krzty aprobaty.
- Czasem czujesz się samotnym nawet wtedy, gdy jesteś świadomy, że ktoś przecież znajduje się zaraz obok. To dziwny rodzaj obecności. - Nieobecności? Czy to definicja tego, co pod koniec naszej relacji wyczuwałam między nami? Wciąż wolę myśleć, że nie chciałeś mnie wtedy zranić. Bo ja wiedziałam, co to jest zaangażowanie. Byłam do niego zdolna. Chciałam zanurzyć się w nie tak głęboko, aby kiedyś odbić się od jego dna.
- Masz rację. - Parskam spontanicznym śmiechem. - Chętnie napiłabym gorącej herbaty z dodatkiem soku z malin. - Naprawdę masz ochotę? Zaskoczona unoszę brew, marszczę czoło, jakbym w ten sposób chciała przegonić kiełkujące w mym wnętrzu wątpliwości. Tak. Pójdźmy gdzieś. Usiądźmy. Pozwólmy popłynąć normalnej rozmowie. Bez zbędnej kurtuazji. Nie uciekając się do precyzyjnego dobierania słów, szukania w głowie odpowiednich konstrukcji. Możemy?


Powrót do góry Go down
Daniel Krueger
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1164-daniel-krueger http://www.morsmordre.net/t1243-krebs http://www.morsmordre.net/t1216-pan-k http://www.morsmordre.net/f174-long-acre-14-8 http://www.morsmordre.net/t1485-daniel-krueger
Dziennikarz Proroka Codziennego
33
Czysta
Kawaler
po drugiej stronie
na pustej drodze
tańczy mój czas
w strugach deszczu dni toną
10
11
0
0
0
1
0
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Akwarium z ośmiornicą   20.03.16 10:49

- Jej brak. - Padło niemal zgodnie wypowiedziane zdanie. Samotność przybywała często, zawsze, jak gość niezapowiedziany, gość - towarzyszący nieodzownie, milczący, równie cicho i pospiesznie wychylając swe ramiona. Obejmując w jednej chwili i nie chcąc opuścić, pozostając nawet przy czyjejś obecności. Różnicą była wyłącznie - cisza.
Zawsze wydawało mu się, iż to on był samotny. To j e g o ludzie zostawiali, to on został skrzywdzony przez gotowane już od najmłodszych lat piekło. Ojca, matkę - która odeszła zbyt szybko, stanowczo zbyt szybko zostawiając go bez oparcia. Brata, jakiego nienawidził. Wszystkiego, świata - obojętności wypływającej z niezliczonych, przemierzających ulice sylwetek. I na to wszystko składała się wizja; wizja, w której nie dostrzegał s i e b i e, był tam wyłącznie - widmem, czymś niemal nieistniejącym, postacią skazaną tragicznie bez możliwości podjęcia decyzji. Nie widział, iż czasem sam nie dawał decyzji innym. Nic nie widział. Miał wiele wad - owszem - niemal wadę na wadzie, składał się z tych cech negatywnych, ułożonych jedna obok drugiej. I nie wiedział, co dokładnie robi. Dlaczego nie odchodzi po raz kolejny, dlaczego decyduje się - spróbować (?). Zobaczyć, co wyniknie dalej? Być może była to zwykła ciekawość.
Być może. Ciekawość związana z tym, co dało się odkryć na zgliszczach, pozostałych po zniknięciu ich całej relacji. Nic nie oczekiwał. Równie możliwe - że nie oczekiwał nigdy.
- W takim razie - oznajmił spokojnie - chodźmy.
Byli blisko - lecz daleko. Szli obok siebie, lecz zarazem w zupełnie innym kierunku. Nie było już dłoni, jaką dało się uchwycić. Pozostało tylko - krążenie pośród tłumów równie zobojętniałych co pozornie oni sami. Ale o dziwo musiał przyznać, że nie przeszkadzało mu to, że - nie oczekiwał po tym wszystkim czegoś więcej. Obrączka na dłoni Magrit mówiła sama za siebie; lśniła delikatnie, odbijając padające na nią promienie światła. Wspomnienia mówiły. Mówiło wszystko. Mimo tego chciał porozmawiać. Zwyczajnie, zobaczyć, czy jeszcze jest w stanie - czy potrafi. Przyszłość wciąż wydawała się nieodgadniona, malując się w trudnych do przewidzenia barwach.
- Niedaleko znajduje się kawiarnia. - Spojrzał na nią, przywołując w głowie wszystkie najbliżej usytuowane lokacje. - Ale odległość nie ma dla mnie znaczenia.

| zt x2




I'll hit the bottom

hit the bottom and escape

escape

Powrót do góry Go down
Polly Havisham
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t1033-polly-havisham#5949 http://www.morsmordre.net/t1038-pan-darcy#6085 http://www.morsmordre.net/t1035-polly#6012 http://www.morsmordre.net/f130-robert-adam-st-28-6 http://www.morsmordre.net/t1128-pola-havisham#7455
piecze ciastka w Słodkiej Próżności
21
Czysta
Panna
I've been smoking dream dust
2
5
5
8
5
0
0
1
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Akwarium z ośmiornicą   21.03.16 17:10

Dzisiejszy dzień mogłam już na samym jego początku zaliczyć do tych, które będę wspominać kiedyś z zadowoleniem. Bo kiedy tylko się obudziłam, Wasyl pięknie pachniał (dzień wcześniej go umyłam!) i nie zaślinił mi połowy poduszki, więc moje włosy były wciąż odpowiednio ułożone. Kiedy otworzyłam szafę odrazu wiedziałam co chcę na siebie włożyć.
A później poszłam spotkać się z Mortimerem Bottem, który wierzcie mi bądź nie, ale jest jednym z moich ulubionych pacjentów. Już dawno nie było tak, żeby ktoś tak wspaniale zareagował na moje dodatkowe lekarstwa, które czasami podaję pacjentom, kiedy wyglądają na naprawdę zmartwionych. Totalnie odleciał! Ja zajmowałam się zszywaniem jego flaków, a on w tym czasie opowiadał mi takie zabawne historie, że niejeden wujek mógłby się od niego uczyć. Oczywiście opowieści wujcia Wincenta też mnie śmieszą, przp. red.
Umówiliśmy się w okolicach portu, więc kiedy wpadłam na pomysł, żebyśmy poszli obejrzeć wspaniałą ośmiornicę, nie opierał mi się specjalnie. Zaprowadziłam go w to miejsce, ale jeszcze został trochę z tyłu, bo zapatrzył się na jakieś inne rzeczy. Może muszelki.
- Mortimer, chodź tutaj, patrz znalazłam ją, jaka fajna! - zachwycona wołam do Mortimera, ale nie czekam już na niego. Podchodze do szyby i przyciskam nos wpatrując się w ośmiornicę. Ona nagle się ożywia i wydaje mi się, że jest nieco badziej zainteresowana mną niż wcześniej.




    I get down to Beat poetry  ◇ They say I'm too young to love you I don't know what I need They think I don't understand The freedom land of the seventies I think I'm too cool to know ya You say I'm like the ice I freeze I'm churning out novels like Beat poetry on Amphetamines ©endlesslove
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Akwarium z ośmiornicą   21.03.16 17:10

The member 'Polly Havisham' has done the following action : rzut kością


'k100' : 85


Powrót do góry Go down
Mortimer Bott
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1921-mortimer-bott http://www.morsmordre.net/t1926-elfrik#27119 http://www.morsmordre.net/t1925-mort#27110 http://www.morsmordre.net/t1928-mortimer-bott
bezrobotny
22
Półkrwi
Kawaler
My bones keep breaking
Tearing me away from the quiet
The silence of my soul, of my soul from the quiet
6
8
0
0
4
1
0
3
Wilkołak

PisanieTemat: Re: Akwarium z ośmiornicą   21.03.16 23:03

Po grze z Megarą
Istnieją takie sytuacje, które zbliżają do siebie ludzi. To może być coś błahego jak wpadnięcie na siebie w parku czy jednoczesne złapanie ostatniego egzemplarza książki w księgarni. Równie dobrze to może być spotkanie w szpitalu, kiedy jedna osoba ma poważny uraz brzucha i druga osoba podaje mu środki znieczulające. Przynajmniej środki, które oficjalnie są środkami znieczulającymi. Teoretycznie mogą okazać się środkami odurzającymi i poszkodowany może zacząć zachowywać się jak kretyn i nawet nie zauważyć, że mu jakieś flaki z tego brzucha wypadły. Czy po takim incydencie da się o sobie zapomnieć? Czy w ogóle da się zapomnieć o Polly Havisham? Oczywiście, że nie. Pewnie powinienem na nią naskoczyć, że podała mi takie coś, ale w sumie było zabawnie i nie czułem wypadających jelit/żołądków/wątrób czy czego tam, więc nawet spotkałem się z nią drugi raz i trzeci i teraz też. Dałem jej wolną rękę co do wyboru miejsca i na razie tego nie żałowałem. Zagapiłem się na nieznany mi okaz ryby i zostałem w tyle, bo musiałem przeczytać tabliczkę obok akwarium. - Cooo? - Zapytałem, niechętnie odrywając się od tej jakże pasjonującej lektury i powoli podszedłem do Polly. - Jaka duża - powiedziałem, stukając lekko w szybę. - O, o, patrz! - Dodałem po chwili, prawie przyklejając się nosem do akwarium, bo ośmiornica nagle się ruszyła i zaczęła sięgać po jakąś kulę. - Zakładamy się, którą weźmie? Ja myślę, że... yyy... żółtą - stwierdziłem i czekałem, po którą w końcu sięgnie, ale jej ruchy nie należały do najszybszej miotły świata i chwilę to trwało. - Biała - mruknąłem niezadowolony i przeniosłem wzrok na legendę. - Powinieneś uważać na swoje zdrowie bardziej niż dotychczas - wyrecytowałem i wyprostowałem się, wzruszając ramionami. - Bez sensu - rzuciłem irracjonalnie rozzłoszczony, bo w sumie nie było powodu.


Powrót do góry Go down
 

Akwarium z ośmiornicą

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Akwarium z ośmiornicą

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dzielnica portowa :: Magiczny port-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17