Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Czekoladowa Perła

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Czekoladowa Perła   05.03.16 22:11

First topic message reminder :

Czekoladowa Perła

Kawiarnia Czekoladowa Rzeka słynie przede wszystkim ze słodkości - obszerna sala przystrojona jest w marynarskie motywy, a za ladą najczęściej stoi starsza czarownica o potężnej duszy i szerokim uśmiechu, pani Hucklestone, ponoć wdowa po kapitanie jednego z największych czarodziejskich statków, jaki kiedykolwiek pływał po Tamizie. Pani Hucklestone serwuje w swoim przybytku słodkości stylizowane na podwodne stworzenia - najpopularniejsze są czekoladowe rybki, które wrzucone do mleka popisowo w nim nurkują, a następnie rozpuszczają się, dając pyszną pitną czekoladę. Wśród ciekawszych atrakcji można wymienić również śpiewające cukrowe kaszaloty, bułeczki w kształcie ośmiornic, które, jeśli zacznie się je jeść nie od tej strony, od której się powinno, tryskają jagodowym nadzieniem oraz unoszące się w powietrzu delikatne pyzy w kształcie meduz.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Sophia Carter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter http://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii http://www.morsmordre.net/t3643-sophia http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Auror
24
Półkrwi
Panna
...
25
20
0
1
0
0
2
5
Czarownica

PisanieTemat: Re: Czekoladowa Perła   10.06.17 15:13

Sophia także miała w swoim życiu takie miejsca, które w jakiś sposób były dla niej ważne i które na zawsze utkwią w jej pamięci. Cieszyła się też, że było jej dane zobaczyć coś więcej niż Londyn, bo chociaż darzyła sentymentem miejsce, w którym dorastała i spędziła większość życia, dobrze było poznać też inne miejsca, nie ograniczać się tylko do przysłowiowego własnego podwórka. Lata w Hogwarcie z pewnością były cennym czasem, kiedy nauczyła się wielu rzeczy. Nie tylko w kwestii nauki i rzucania czarów, ale też w wielu innych aspektach, które miały wpływ na to, kim stała się później. Cenny był dla niej również pobyt w Stanach; planowany wakacyjny wyjazd do brata zmienił się w dwa lata, ale niczego nie żałowała. Może tylko tego, że jej życie z Jamesem zostało przekreślone zanim na dobre się zaczęło. Potem był powrót do Londynu, do którego na początku trudno było jej się z powrotem przyzwyczaić, ale w końcu się to udało.
- Tak, wyjechałam tam po ukończeniu szkoły w celu odwiedzenia brata, który spędził tam znacznie więcej czasu. Wyjazd trochę się przedłużył, więc poszłam na kurs aurorski dwa lata później niż początkowo planowałam. Ale nie żałuję tego czasu. – Nie wspomniała o Jamesie, ale można było wyczuć, że kryło się za tym coś więcej, że nie została tam na tak długo bez powodu. – Poza tym moja rodzina posiada amerykańskie korzenie, chciałam lepiej poznać kraj, z którego wywodzili się Carterowie – dodała jeszcze; parę pokoleń przed narodzinami Sophii część Carterów przeniosła się do Anglii, choć w Ameryce nadal żyli ich dalecy krewni, którzy nie zdecydowali się na przenosiny. – Rzeczywiście są trochę inni, nie doświadczyli tego samego, co my w Anglii, a wiele ich zwyczajów może nieco zaskakiwać, tak samo, jak ich mogą zaskakiwać niektóre nasze zwyczaje. – Na przykład pewna skostniałość i zamiłowanie do tradycji, którymi cechowali się brytyjscy czarodzieje. – Więc mówisz, że byłaś w Indiach? Jak tam jest? Słyszałam o tym kraju tylko z opowieści, nic poza tym. – Ten kraj kojarzył jej się głównie z nieznośnym gorącem, wszechobecnym brudem i rozwarstwieniem społecznym, ale chętnie posłuchałaby o tym od kogoś, kto naprawdę tam był.
Zdawała sobie sprawę, że Elizabeth pod pewnymi względami miała trudniej, bo musiała spełniać wymagania narzucone przez rodzinę. O ile Sophia cieszyła się swobodą i nikt nie mówił jej, co wypada, a czego nie wypada jej robić, nikt nie próbował decydować za nią o jej życiu, tak Elizabeth zapewne musiała zawalczyć zarówno o swoją pracę, jak i zamieszkanie samej. Carter mogła ją w pewnym sensie za to podziwiać, że nie dawała się tak łatwo wepchnąć w narzucone ramy i poszukiwała własnej drogi.
- To dobrze – powiedziała więc. – Choć dla mnie to i tak pewna abstrakcja, bo takie życie też znam tylko i wyłącznie z opowieści. Nigdy nie musiałam się obawiać reakcji rodziny ani wybierać między ich oczekiwaniami a własnym szczęściem. – Znowu upiła łyk herbaty; cieszyła się, że urodziła się wśród tolerancyjnych Carterów, miała zwyczajne życie i nikt nie trzymał jej w pozłacanej klatce. Była wolna.
Spodobało jej się też, że nawet szlachetnie urodzona Elizabeth nie popierała obecnej mowy nienawiści, powiększania podziałów i dyskryminacji. To dobrze, że nie wszyscy byli zaślepieni i widzieli, że działo się coś bardzo złego. Pokiwała więc głową z aprobatą, a kącik jej ust uniósł się lekko ku górze, ale postanowiła nie rozwijać mocniej tematu poglądów, bo w obecnych czasach nie było bezpiecznym wypowiadanie ich głośno.
- Tak, i w pewnym sensie trochę mnie zainspirował, chociaż już w Hogwarcie zaczęłam myśleć o zostaniu aurorem – powiedziała. Niestety nie dane jej było uczyć się w Hogwarcie w tym samym czasie co jej brat, więc przez sporą część życia widywali się tylko w wakacje lub porozumiewali listownie. Dlatego Raiden był swego rodzaju mityczną postacią w oczach małej Sophii, a i później był dla niej w pewnym sensie wzorem, ale Carterowie byli rodziną, której członkowie często obejmowali posady związane z przestrzeganiem prawa, więc nie dziwił taki wybór zawodu u Sophii.
- Też się nad tym czasami zastanawiam, szczególnie ostatnio – rzekła cicho. To było nieprzyjemne uczucie, uświadomić sobie, że byli ludzie, dla których nie istniały granice, którzy posuwali się do naprawdę odrażających czynów. – Identyfikacja wciąż trwa, podobnie jak poszukiwania sprawców, choć z tego co mi wiadomo, pewne tropy są już sprawdzane. Trzeba także wymyślić stosowne scenariusze wydarzeń, które zostaną przekazane stronie mugolskiej – dodała; nie można było przecież powiedzieć ewentualnym krewnym ofiar, że ich bliscy zginęli wskutek czarnej magii. Sprawy, w których ofiarami byli mugole, były o tyle trudne, że wymagały pewnego kontaktu strony magicznej i mugolskiej, choć ta druga w większości przypadków nie miała pojęcia o wątkach magicznych. Jeśli zabitą przez czarodzieja ofiarę najpierw znajdowali mugole, dorabiali do tego własne teorie, korzystając z wiedzy znanej w ich świecie. W tym przypadku mieli do czynienia z uprowadzeniami niemagicznych w większości z biednych środowisk, zapewne nie posiadających rodziny, która mogłaby zauważyć ich zniknięcie. Sprawcy działali starannie, pragnąc zachować bezkarność, ale ktoś i tak namierzył ich kryjówkę, którą sprawdziła magiczna policja wraz z aurorami i ciała zostały już zabrane do dalszych badań, by ustalić jakich użyto na nich zaklęć.
- A czy ty uczestniczyłaś ostatnio w jakiejś szczególnej sprawie? – zapytała po chwili, rozglądając się; klienci, którzy wcześniej siedzieli kilka stolików dalej, wyszli, i oprócz nich pozostała tylko para staruszków w drugim końcu sali. Mimo to lepiej było wciąż mówić cicho i ostrożnie, i nie poruszać żadnych drażliwych szczegółów.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean the­re isa light shi­ning
so­mewhe­re near by.
Powrót do góry Go down
Elizabeth Fawley
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t745-elizabeth-fawley http://www.morsmordre.net/t773-odyn http://www.morsmordre.net/t772-elka-fawley http://www.morsmordre.net/f155-baker-street-223a http://www.morsmordre.net/t1058-elizabeth-fawley
Auror
26
Szlachetna
Zaręczona
"Gwałtownych uciech i koniec gwałtowny" W. Szekspir.
16
13
0
0
2
0
2
5
Czarownica
Wszechświat się cały czas rozrasta.

PisanieTemat: Re: Czekoladowa Perła   06.08.17 14:38

Ostatnim miejscem, które było dla niej niezwykle ważne było Cumberland. Rodowe ziemie, od wieków złączone z jej nazwiskiem i krwią. Mimo, że dzieciństwo spędziła w Londynie to często odwiedzała te ziemie, czasem nawet na długie tygodnie. Żyli tu jej dziadkowie, żył tam obecnie jej ojciec z siostrą. Czuła się emocjonalnie i sentymentalnie związana z Cumberland, domem już z powodu posiadanego przez nią nazwiska. Została nauczona kochać te ziemie, choć nawet gdyby były jej obce potrafiłaby docenić ich piękno. Była to Kraina Jezior, miejsce artystów i według niej najpiękniejsze tereny Anglii. Fascynująco było odnajdywać krajobrazy utrwalone na płótnie przez najlepszych artystów i na żywo podziwiać ich majestat. Cumberland, pełny bieli i błękitów, był miejscem, który szybko podbijał ludzkie serca. Dlatego tak źle się czasem czuła, gdy spotykała się z ojcem składała mu wizytę (była gościem), a nie wracała do domu (jak na domownika przystało).
- Amerykańskie korzenie? Tego się nie spodziewałam. Ale rozumiem chęć poznania bliżej swojej historii. Ja nie miałam wyboru i od dziecka byłam uczona historii rodu, ale były to bardzo interesujące lekcje. Dobrze jest wiedzieć skąd się pochodzi. - Były to jedne z tych lekcji, które naprawdę lubiła i chciała dowiedzieć się więcej. Lepsze to niż francuski. - Za każdym razem, gdy słyszę o Ameryce to albo zachwyty albo obelgi pod adresem tego kraju. Jak widać albo się ją kocha albo nienawidzi. Co ty wybierasz? - zapytała, choć patrząc jak dużo czasu tam spędziła to odpowiedź była jasna. Mimo, że miała przeczucie, że za zostaniem Sophii  stało coś lub ktoś, ale nie drążyła tematu. Kobieta sama, by jej powiedziała gdyby chciała podzielić się tą informacją. Nie było to przesłuchanie, lecz miła rozmowa. - Indie są piękne, lecz tak zupełnie różne od naszego kraju, że trudno to sobie wyobrazić. Ja też nie poznałam ich "od wewnątrz", jako angielskie dziecko byłam  traktowana inaczej i nie wszędzie mogłam pójść. - zacisnęła usta w wąską kreskę, ale nie powiedziała więcej. Sophia musiała sobie wyobrazić, że jako arystokratka i Angielka miała pewne ograniczenia. Indie poznała głównie przez opowieści miejscowych, którzy pracowali w ich posiadłości. Ale były momenty większej wolności, wtedy razem z rodzeństwem mogli pójść na targ czy zobaczyć obchody jednego z świąt.
-To masz bardzo duże szczęście. Miłość nie zawsze jest łatwa, również ta rodzinna. Trzeba o nią dbać, ale wydaje mi się, że ty to doskonale rozumiesz patrząc na twoje relacje z bratem. - zauważyła nie chcąc więcej rozmawiać o rodzie, zobowiązaniach i przyszłości. Od samego myślenia na ten temat czuła jakby głowa miała ją rozboleć. Nie zazdrościła też Carter tej wolności, którą posiadała. W tym momencie życia, w którym była doceniała swoją historie i drogę jaką przeszła.
- Ja byłam chyba na V roku, gdy wpadłam na ten genialny pomysł. Do tego czasu nie wiedziałam dokładnie co ze sobą zrobić i potem nagle zrozumiałam. To był dobry wybór. - Jej rodzina na pewno nie zgodziłaby się z tym stwierdzeniem, najpewniej by milczeli. Ale Elizabeth była szczęśliwa ze świadomością, że sama doszła do miejsca, w którym się obecnie znajduje.
- Sprawy z mugolami zawsze są skomplikowane, szczególnie z powodu biurokracji. Ja zawsze się do tego obawiam, że napiszę za dużo w raporcie albo za mało i będę musiała poprawiać. - Było to trochę stresujące, nie znała mugoli i spotkania z nimi były dla niej zaskakujące. Nawet gdy tylko oglądała ich z daleka. - A co do sprawy to nadal kontynuujemy śledztwo w sprawie morderstwa prostytutki. Ale żadna rodzina się nie zgłosiła, nie mamy żadnych świadków, prócz sąsiadki, której nie można w pełni ufać, bo to jednak starsza pani, która uwielbia sensacje. - poskarżyła się kończąc swój kubek czekolady i zadowolona westchnęła.


Powrót do góry Go down
Sophia Carter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter http://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii http://www.morsmordre.net/t3643-sophia http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Auror
24
Półkrwi
Panna
...
25
20
0
1
0
0
2
5
Czarownica

PisanieTemat: Re: Czekoladowa Perła   06.08.17 15:53

Zamyśliła się na moment, rozmyślając o tych wszystkich wyjątkowych chwilach i miejscach, które miały wpływ na to, kim była obecnie. Każdy zapewne miał w swoim życiu podobne momenty, które rozpamiętywał nawet po latach, bo w jakiś sposób zaznaczyły się w jego życiu. W przypadku Sophii na pewno było to dzieciństwo w Londynie, Hogwart, ale i ten dwuletni wyjazd, podczas którego posmakowała nie tylko smaku przygody i pewnej niezależności, ale i uczuć. Ten powrót do korzeni był ważny na wielu płaszczyznach, ale później dobiegł końca i znowu wróciła tutaj – bo to tu tak naprawdę był jej prawdziwy dom i najwyraźniej to tu miała coś ważnego do zrobienia, skoro los nakazał jej powrót.
- Cóż, to było dawno i pewnie niewielu ludzi o tym wie. Myślę jednak, że dobrze znać swoje korzenie i swoje miejsce w świecie. – Może to nie było bardzo praktyczne i niezbędne, ale ciekawe, w pewnym sensie pomagające lepiej zrozumieć siebie. Była tego świadoma nawet Sophia, czarownica półkrwi, której nigdy nie wpajano głębokiego zamiłowania do przeszłości i pochodzenia, nie uczono jej chełpienia się znakomitymi przodkami, jak zapewne miało to miejsce w szlacheckich rodach, które wciąż trzymały się swoich tradycji i zwyczajów. Ale nawet nieszlachetni czarodzieje mieli swoją historię, nawet, jeśli nie trwali przy niej z taką skrupulatnością, choć w jakiś sposób starali się pamiętać o wartościach przodków. Ojciec wpoił jej, jak ważna w świecie jest sprawiedliwość, prawość i wierność swoim przekonaniom.
- Cóż... Wydaje mi się, że ten kraj zawsze będzie zajmować jakieś miejsce w moim sercu, w końcu spędziłam tam kawałek swojego życia – odpowiedziała. Były to jej dwa lata życia, miała tam daleką rodzinę, tam urodził się, żył i umarł James Westwood, po którym pozostał jej tylko pierścionek oraz trochę zdjęć i listów. I wspomnienia. Tam poznała siebie z zupełnie innej strony, musiała też przewartościować niektóre swoje priorytety.
- Podejrzewam, że wielu ludzi może czuć podobnie, jeśli spędzi gdzieś pewien wycinek swojego życia, lub jeśli z danym miejscem łączą go... inne wydarzenia lub osoby – dodała nieco lakonicznie, pijąc herbatę; prawie się kończyła.
Wysłuchała słów Elizabeth zarówno o pobycie w Indiach i relacjach z rodziną, które następnie przeszły w sprawy bardziej zawodowe.
- Też nie żałuję swojego wyboru. Nie wiem, czy mogłabym być kimś innym, niż aurorem – przyznała cicho; nawet ten krótki moment zwątpienia, którego doznała w Ameryce, nie miał teraz znaczenia, liczyło się tu i teraz. Spełniła marzenie z młodości, starała się postępować właściwie i być dobrym aurorem. Nawet, jeśli pewne sprawy wydawały się komplikować.
- Rozumiem. Nie jest łatwo, my też mamy pewne problemy. Zostaje tylko mieć nadzieję, że w końcu uda się odkryć coś, co pomoże wpaść na właściwy ślad – powiedziała, dopijając herbatę.
Porozmawiały jeszcze chwilę, nie tylko o pracy, ale i o innych sprawach. W którymś momencie w kawiarni pojawili się nowi klienci, więc należało przerwać zawodowe tematy; nawet jeśli rozmawiały cicho i siedziały w oddaleniu, a także nie rozmawiały o szczególnie drażliwych szczegółach, istniało ryzyko, że ktoś mógłby coś usłyszeć. Mimo to mogła trochę inaczej spojrzeć na Elizabeth Fawley. Mimo różnic w pochodzeniu teraz obie były aurorami, musiały niekiedy współpracować, a do tego potrzebne było pewne zaufanie.
Po rozmowie pożegnały się; wiedziała, że pewnie wkrótce znowu spotkają się w Biurze. I że to spotkanie pewnie nie będzie ostatnim, nawet jeśli większość kolejnych zapewne będzie czysto zawodowa.

| zt. dla Sophii





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean the­re isa light shi­ning
so­mewhe­re near by.
Powrót do góry Go down
Elizabeth Fawley
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t745-elizabeth-fawley http://www.morsmordre.net/t773-odyn http://www.morsmordre.net/t772-elka-fawley http://www.morsmordre.net/f155-baker-street-223a http://www.morsmordre.net/t1058-elizabeth-fawley
Auror
26
Szlachetna
Zaręczona
"Gwałtownych uciech i koniec gwałtowny" W. Szekspir.
16
13
0
0
2
0
2
5
Czarownica
Wszechświat się cały czas rozrasta.

PisanieTemat: Re: Czekoladowa Perła   28.08.17 19:08

Na każdym kroku dostrzegała różnice między nimi. Od urodzenia, po wychowanie czy wiek. Wszystko to jednak nie miało znaczenia, gdyż równie wiele je łączyło. Wspólny zawód, który mimowolnie pełnił najistotniejszą część ich życia, a już na pewno najbardziej pochłaniającą. Nie potrafiła sobie wyobrazić dzieciństwa Sophii, wydawało się jej niemożliwe dorastać bez guwernantek i codziennych lekcji. Ale zarazem była ciekawa, nawet jeśli bardzo szanowała swoją rodzinę i to co od niej uzyskała. Po prostu była ciekawa jak wygląda inne życie.
-Zgadzam się z tobą, w gorszych chwilach dodaje mi to otuchy. Nawet jeśli brzmi to niezrozumiale. - powiedziała oglądać się dookoła na wypełniający się lokal. Uważała, że nawet osoby o innym statusie krwi powinny pamiętać o swoich przodkach i przeszłości. Arystokraci nie wykupili tego na własność, czerpanie siły z historii nie ograniczało się tylko dla dobrze urodzonych. Każda rodzina ma swoje ciemne i jasne strony. Jej ojciec zawsze mówi, że wiele trupów pochowanych jest w ogródkach i spodziewała się, że nie dotyczy to tylko arystokracji.
- Sama będę musiała się pewnego dnia wybrać do Stanów i ocenić. Nie wiem czy powinnam nastawić się pozytywne i dać się zawieść czy negatywnie i dać się zaskoczyć. - stwierdziła lekko się uśmiechając, choć nie wyobrażała sobie szybkiej podróży za ocean. Była w dobrym miejscu w swoim życiu, dosyć nerwowym i szybko zmieniającym się, ale odpowiednim dla niej. Nadal uważała, że nie ma piękniejszego miejsca na Ziemi niż Brytania, a już na pewno Cumberland.
Gdy pomyślała, że mogłaby być kimś innym a nie aurorem przeszedł ją dreszcz po plecach. Czuła się doskonale w szatach aurora, wręcz naturalnie.
- Ja w tym momencie sobie tego nie wyobrażam, nawet nie chce o tym myśleć. Zbyt bardzo kocham ten zawód. - zauważyła, lecz zarazem gdzieś z tyłu głowy miała głosik, który mówił jej, że może nie potrwa to długo. Wiedziała, że kobiety po wyjściu za mąż często rzucały prace i żegnały się z karierą. Była to kolejna myśl blokowana przez nią, wręcz wyrzucana z jej głowy.
- Uważam, że to niesprawiedliwe jak często rozwiązanie danej sprawy zależy od szczęścia. Wykonujemy nasza pracę metodycznie, sprawdzamy wszystkie poszlaki a czasem i tak możemy zawieść. Mam takie sprawy, które do dzisiaj nie dają mi spokoju. - zdradziła nie mówiąc więcej. Każdy auror miał takie przypadki, których nie mógł rozwiązać i które mu ciążyły. Elizabeth powracała czasem do nich z nadzieją na coś nowego, najczęściej odczuwała rozczarowanie. Gdy obie skończyły swoje napoje nie zostało im nic innego jak pożegnać się i zwolnić miejsce dla nowych klientów. Uważała, że było to udane spotkanie i dowiedziała się czegoś nowego o Sophii.

zt dla Elizabeth.


Powrót do góry Go down
 

Czekoladowa Perła

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

 Similar topics

-
» Pokój Marzeń

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dzielnica portowa :: Magiczny port-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17