Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Wrak Golden Hind

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Wrak Golden Hind   06.03.16 2:58

Wrak Golden Hind

Nawiedzony wrak, na którym ponoć pływać miał sam Czarnobrody stoi przycumowany przy brzegu i od lat pozostaje nietknięty. Tak przynajmniej głosi legenda podtrzymywana od lat przez zamieszkujące stary statek… duchy. Ukryte w spróchniałych skrzyniach i ciemnych katach czekają tylko, by móc przestraszyć kolejnego śmiałka, który postanowi się zapędzić do środka. Z czasem jednak atrakcja ta stawała się coraz popularniejsza wśród młodych czarodziejów, dlatego duchy porzuciły dawne zajęcie, a przynajmniej częściowo. Dzisiaj bowiem straszą dalej, ale już dla zabawy. Wrak Golden Hind uchodzi za jedną z ciekawszych atrakcji dla czarodziejskiej młodzieży, która zakłada się o to, komu uda się przejść przygotowaną przez duchy ścieżkę strachu. A nie jest to łatwe!
Możliwość gry w wodne wyścigi


Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott http://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 http://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 http://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 http://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Cukiernik
21
Półkrwi
Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
16
15
0
0
0
0
1
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wrak Golden Hind   22.08.16 19:37

|21.02.1956r

Od dawna planował tu przyjść! Słyszał o tym miejscu wiele dobrego i był absolutnie, ale to całkowicie pewien, że jest idealnym miejscem dla niego. A, kiedy pomyślał, że można z tego zrobić randkę, był już w ogóle do granic możliwości pełen entuzjazmu! A potem wpadła mu do głowy jeszcze lepsza myśl i wszystko było bardziej, niż postanowione.
Zgadała się ich czwórka, bo im więcej tym weselej, ale za dużo w takim miejscu to już żaden strach, co nie? A o strach tu chodzi! Umówili się więc na przystani na za piętnaście północ, żeby o równej północy zacząć się bawić. Bo przecież musi być godzina duchów, nie?
Tak, czy inaczej zorganizował cztery osoby: rzecz jasna Polly, bo jej by przecież ominąć nie mógł. Poza tym kuzyna i myślał o pani jakiejś do jego towarzystwa, bo skrycie liczył, że może się w końcu z jakąś ładną panią dogada? No, nie myślał o tym wiele, nie jego sprawa w końcu, ale jak już go naszło to dochodził do wniosku, że wypadałoby w końcu!
A Holly to ładna pani. I fajna do tego. A nawet, jak się nie spikną to zabawa będzie przednia, a o to chodzi jakieś milion razy bardziej, niż o jakiekolwiek sfaty.
Z Holly teleportowali się po prostu z domu jak się umówili i idealnie na czasie czekali tylko na pozostałych.
- Oby było tak fajne, jak mówią. - no, liczył na to! Jak nie strasznie to chociaż śmiesznie. Choć on tam wolałby strasznie!


PS. Kurde, do prawilnego horroru trzaby im dodać jedną osobę i zmienić narodowość na amerykańską :<
PS2. Sorki, że tak niezgrabnie, za wiele na raz chciałam coś ._.





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Nathan Ross
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3579-nathan-ross http://www.morsmordre.net/t3598-drapichrust#64513 http://www.morsmordre.net/t3597-magister-destrukcji-tak-serio-to-nie#64509
Pracownik Wiedźmiej Straży.
26 lat
Półkrwi
Kawaler
Tak długo, jak szarość pozostaje szarością, jest wolna. Jeśli stanie się biała lub czarna, obrała jedną ze ścieżek, odrzucając dobra innej.
8
10
0
0
5
0
0
6
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wrak Golden Hind   22.08.16 20:02

Od kuzyna dostał sowę kilka dni wcześniej. Propozycja przyjścia na nawiedzony wrak lekko nim wstrząsnęła. Dawno się nie widzieli, rzadko się ze sobą komunikowali. Poza tym, Nathan nie przepadał za strasznymi miejscami czy opowieściami. Miał już dosyć stresu w pracy. Mimo to postanowił przyjąć zaproszenie - jak to tak nie wypada, od kuzyna zaproszenia nie przyjąć? Był ciekaw, co u niego. Bertie nie miał szans wiedzieć, że Nathan pracuje dla Wiedźmiej Straży, więc miał nadzieję, że go nie wyśmieje za jego przykrywkę w razie ewentualnego pytania o pracę. Mimo wszystko było mu głupio, ukrywać tajemnicę przed rodziną, nawet dalszą. Ale praca to praca.

Ubrany w białą koszulę, krawat, elegancką kamizelkę i gruby, czarny płaszcz z futrzanym kołnierzem wyszedł z domu. Różdżkę schował za połą płaszcza. Ruszył w kierunku portu. Mimo wszystko rozglądał się czujnie na boki - lubił się czymś zająć podczas drogi. To było standardowe ćwiczenie na spostrzegawczość. Zauważanie ciekawych detali. Na przykład, jedna z pań ubranych w futro miała zwisający guzik, ale ledwo zauważalnie co chwilę go poprawiała, nie chcąc w jakikolwiek sposób źle wypaść przed stojącym naprzeciw niej mężczyzną, najprawdopodobniej partnerem.

W końcu dotarł do magicznego portu, rozglądając się za wrakiem statku. Nie dało się go nie przegapić - podziurawiony statek, przechylający się ku prawej burcie, w barwach brązu i jesiennego złota. Zauważył również stojącego tam kuzyna. Ruszył stanowczym krokiem w jego stronę, dłonie trzymając w kieszeniach, a twarz chowając w kołnierzu płaszcza. Było nieco zimno. Nawet bardzo. Zbliżał się do celu, w kieszeniach pocierając palcami w skórzanych rękawicach. Odczuwał w nich delikatny chłód. Może wkrótce spotkanie z kuzynem go lekko rozgrzeje. W końcu każdemu przyda się nieco rozluźnić.


Powrót do góry Go down
Holly Pinkstone
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3575-holly-vane http://www.morsmordre.net/t3605-poczta-holly http://www.morsmordre.net/t3588-swiety-rozowy-kamien#64434 http://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24
Złodziej, różdżka do wynajęcia
25
Półkrwi
Panna
And I could probably be patient
But we just don't have a hell lot of time
It's getting light and I just want you in the night
5
7
0
0
5
3
0
3
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wrak Golden Hind   22.08.16 20:21

Oczywiście, że pisała się na wyprawę do nawiedzonego statku. Zresztą wszystko, co obiecywało dreszczyk emocji było dla niej świetnym pomysłem. Kiedy teleportowali się na miejsce dreptała w miejscu z podekscytowania. Jej ciemne włosy jak zwykle żyły własnym życiem odmawiając podporządkowania się grawitacji, a piegowata buzia była rozjaśniona szerokim, nieco skrzacim uśmiechem. Zresztą wzrostu też była skrzaciego. Ubrana w grubą, skórzaną kurtkę motocyklową, a pod nią zgrabny sweterek i podkreślające krągłe kształty spodnie cygaretki w pięknym odcieniu butelkowej zieleni, prezentowała się nieco odważnie, ale nie była damą, więc miała to w głębokim poważaniu.
- Na pewno! Zresztą popatrz! - wskazała ręką na widniejący niedaleko cel ich podróży. Okazały, piękny statek kusił żądnych przygody czarodziejów - I jak tu nie kochać twoich pomysłów? - spytała retorycznie, choć ze śmiechem.
Była wyjątkowo żywiołową istotą i zdecydowanie przyciągała uwagę, trochę przez swoją hałaśliwość, trochę przez to, że nie potrafiła ustać w miejscu dłużej niż przez krótką chwilę. Obcasy jej zgrabnych trzewików stukały przy każdym kroku jeszcze podkreślając jej podekscytowanie.
Kiedy zauważyła mężczyznę, który w jakiś sposób był podobny do Bertiego pomachała niekoniecznie przejmując się możliwą pomyłką. Powitała go szerokim uśmiechem i wyciągniętą ręką, choć nie jak większość kobiet, do pocałunku, a do męskiego uścisku. Jej dłoń, zresztą tak jak i druga, pokryta była siateczką drobnych blizn różnego pochodzenia, a niekoniecznie delikatne wnętrze świadczyło, że wie, co to praca fizyczna. I choć nikt nie zdawał sobie sprawy jakim zawodem się para, Bertie dobrze wiedział jak niezdrową miłością darzyła swój motor i jak często w nim grzebała z wyrazem skupienia, który można określić tylko jako zabawny.
- Holly, ty pewnie jesteś Nathan - przedstawiła się i puściła oczko, dając przybyszowi do zrozumienia, że wyciągnęła z Bertiego więcej informacji, niż jego kuzyn by chciał.


Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott http://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 http://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 http://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 http://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Cukiernik
21
Półkrwi
Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
16
15
0
0
0
0
1
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wrak Golden Hind   23.08.16 1:33

- No dobra, wierzę.
Zerkał co chwila w stronę statku i już, już chciał tam być! I wiadomo, że Bottowych pomysłów nie da się nie lubić. To raczej bardziej, niż oczywiste, co nie? W każdym razie nie da się z nimi nudzić, bo sam ich właściciel nie przepada za zbyt długim nic nierobieniem. Szczególnie, kiedy ma pod ręką szaloną kobietę.
I fankę motorów. Idealnie się jeszcze z Mattem pod tym względem dobrali. Choć oczywiście ani jej, ani drogiego kuzyna zabawka nie dorasta jego pięknie latającej, lśniącej Sally do pięt. To raczej oczywiste, prawda? Prawda.
Tak, czy inaczej, Bertie bardzo lubił energię dziewczyny. Lubił otaczać się bardziej żywymi osobami o podobnym do jego temperamencie - które nie marudzą, kiedy człowiek chce coś robić i nie wymyślają wymówek! Tak, tak, ten ich dom niebawem wybuchnie zapewne przynajmniej z połową lokatorów w środku. No... trzema czwartymi - Eileen się uratuje jeśli akurat będzie w Hogwarcie.
Kiedy zobaczył, że Holly do kogoś macha, od razu zerknął w tamtą stronę i uśmiechnął się szeroko.
- No wreszcie! Ileż można czekać. Jeszcze Polly. Niech się lepiej pospieszy. - mróz był niezły. Tym bardziej, że była noc, że luty, że śnieg, że byli nad wodą i wiało mniej więcej jak cholera. Ale na statku nie będzie cieplej, więc niech się duchy postarają ich rozgrzać!
- W razie czego, to ten typ o którym mówiłem, że jeśli będą nas chcieli zabić, wywracamy go i zostawiamy na pożarcie, żeby uciec. - stwierdził wesołym tonem. Noo! Dawno kuzyna nie widział i musiał go pozaczepiać. Nawet bardzo dawno, ale spokojnie, znajdzie się czas na wspominy! Grunt, że zgodził się wpaść. Uścisnął rękę Rossa na przywitanie.
Zerknął na swój zegarek, rozglądając się za spóźnioną już Polly. Nie, żeby uważał, że panna Havisham ich wystawi - kiedy z nią rozmawiał, była równie podekscytowana pomysłem, co on. Tylko ile się spóźni? Kiedy on chce już tam być!
- Waham się, jak się tam dostawać. Czy bawimy się w łódkę, bo ponoć jest tu jakaś, której można używać, czy po prostu teleportujemy. - noo... zawsze był ciekaw, jak się wchodzi z takiej małej łódeczki na wielki statek. Pewnie jest jakaś drabinka czy coś. W każdym razie brzmiało fajnie. Co z tego, że nigdy się wiosłami nie bawił? - Ja jestem za łódką. Mogę nawet powiosłować, to może być śmieszne.


Poleczki nie ma do czwartku, ale dostałam pozwolenie, żeby ją lekko spóźnić, a potem wprowadzić c:





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Nathan Ross
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3579-nathan-ross http://www.morsmordre.net/t3598-drapichrust#64513 http://www.morsmordre.net/t3597-magister-destrukcji-tak-serio-to-nie#64509
Pracownik Wiedźmiej Straży.
26 lat
Półkrwi
Kawaler
Tak długo, jak szarość pozostaje szarością, jest wolna. Jeśli stanie się biała lub czarna, obrała jedną ze ścieżek, odrzucając dobra innej.
8
10
0
0
5
0
0
6
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wrak Golden Hind   23.08.16 16:12

Była z nim kobieta. Młoda. Chyba w jego wieku, chociaż tego nigdy nie wiadomo. I do najbrzydszych nie należała. A więc to zapewne była dziewczyna Bertiego. Chociaż... Kto wie. Może byli tylko przyjaciółmi.
Nathan uśmiechnął się krzywo pod nosem. On sam od kilku lat się z nikim nie związał. Raz czy dwa miał przelotny romans odkąd ukończył Hogwart, ale nigdy nic więcej. Zresztą, mimo że był facetem, to jakoś mu to nie przeszkadzało. Brak wiązania się - brak problemów. Tak to widział. Mniej więcej.

Uścisnął dłoń Holly, nie siląc się na delikatność i jednocześnie wręcz rzucając gromami za pomocą spojrzenia, skierowanego w stronę kuzyna. Mógł się w sumie tego spodziewać. I tak nie ukryłby swojej tożsamości przy kuzynie, bo wtedy zaczęły by padać kłopotliwe pytania. Toteż mężczyzna rozluźnił się. Dziś był dzień bez stresu i taki miał pozostać.
- Miło mi cię poznać, Holly. - powiedział niemalże półszeptem, uśmiechając się z lekka od kobiety. Jakoś takie ciche mówienie weszło mu w nawyk. Ale wciąż można było go wyraźnie usłyszeć. Przynajmniej w pobliżu jego osoby.

- A to nie Ciebie się wtedy przykuwa do ściany, żebyś robił za przynętę? - odpowiedział zaczepnie, ściskając mocno dłoń kuzyna. Dawno się nie widzieli i Nathana rozbawiła możliwość przekomarzania się z młodszym krewnym. Klepnął go po przyjacielsku w plecy, szczerząc się od ucha do ucha.

Racja. Była jeszcze jedna persona, kobieta, której nie było wśród nich. A więc zapewne się spóźniała. Bertie zerknął na zegarek. Oczekiwał jej. To mogło znaczyć, że ta nieznajoma może być dla niego kimś ważnym... lub nie. Nathan przestał myśleć i dedukować. Przyszedł się rozerwać, a nie spinać dupę i bawić w przedstawiciela prawa.

- Łódka jest bezpieczniejszym rozwiązaniem. - rzucił mężczyzna. - Nie rozszczepi nas przypadkiem.
Nie przepadał za teleportowaniem się gdziekolwiek. Nie należało to nigdy do najprzyjemniejszych rzeczy, jakie można było wykonać. Do tego istniało to pieprzone ryzyko rozszczepienia się na kawałki czy coś. Dla niego to była ostateczna ostateczność.
Zadrżał w oczekiwaniu.


Powrót do góry Go down
Polly Havisham
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t1033-polly-havisham#5949 http://www.morsmordre.net/t1038-pan-darcy#6085 http://www.morsmordre.net/t1035-polly#6012 http://www.morsmordre.net/f130-robert-adam-st-28-6 http://www.morsmordre.net/t1128-pola-havisham#7455
piecze ciastka w Słodkiej Próżności
21
Czysta
Panna
I've been smoking dream dust
2
5
5
8
5
0
0
1
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Wrak Golden Hind   24.08.16 23:10

- No to już jestem! - przybiegam wychodząc z ciemności, którą oświetlają kolejno rozpalone latarnie. Mam na sobie śliczną rozkloszowaną spódniczkę w kolorze czerwieni, białą bluzeczkę, którą schowałam do środka i przepasane to jest eleganckim paskiem ze sprzączką w kolorze złota, a na to wszystko zarzuciłam sobie żakiet i na szyji mam kokardę z czerwonej chustki, bo jednak jest zima. No ale nieważne, moda jest najważniejsza, a ja chciałam dzisiaj wyglądać ślicznie, wiadomo chyba dlaczego, a jak nie wiadomo, to się przyznam, że dlatego, że dziś miałam poznać współlokatorkę Bertiego Botta i chciałam mieć pewność, że a) będzie zachwycona tym jak wygladam i z miejsca zostaniemy przyjaciółkami, b) będzie zazdrosna jak wyglądam, więc będziemy miały ciężkie życie, ale ona jst współlokatorką BB, więc będę musiała sobie z nią radzić c)... no jakaś opcja nieprzewidziana przezemnie także istniała, ale nie wiem jaka ona może być. Nie brałam pod uwagę, że może jej się nie spodobać. Po drugie, ubrałam się tak pięknie również dla Bertiego, w końcu to on jest w jakimś tam stopniu (90%) powodem dla którego właśnie moje piękne butki w błocie portowym niszczę i idę oglądać nawiedzony straszny wrak. Kiedy mówił mi, że chce iść go zwiedzić, to się oczywiście zapaliłam i też chciałam, ale później uznałam, że to tylko takie gadanie, bo wcale nie ma takich miejsc. Ale okazało się, że SĄ. A do tego BB mnie tam zabrał na... randkę? Przyznacie, że szczególna miejscówka jak na randkę?
Tak czy siak podbiegłam go ucałować (w policzek) i się odwracam zachwycona do Holly i chłopaka, który pojawił się tutaj chyba w charakterze chłopaka ratującego Holly? No albo ma udawać mojego współlokatora! To mogłam wziąć brata, chociaż ten by dostał zawału, jakby zobaczył że całuje się z Bertim, a zamierzałam to zrobić, w każdym razie w dalszej częsci wieczoru.
- Jesteś Holly? Bertie mi opowiedział chyba o wszystkich twoich ulubionych potrawach - witam się z nią, niwecząc tę aurę tajmniczości swoim gadulstwem. Później poznałam się również z Nathanem, który mam nadzieję nie zmiażdzył mi dłoni, ale mówił cicho i nagle stwierdziłam, że ja też muszę tak mówić, więc szeptem mówię: - A czemu mówimy szeptem? - mam też na uwadze to, że mamy wejść do jakiejś łódki, więc śmiało się do niej kieruję - Ktoś już tu kiedyś był? Słyszałam, że jak raz się to przejdzie, to już nigdy nie chce się o tym mówić - straszę kolegów i koleżanki, a później odwracam się i idę do łódki posłusznie.




    I get down to Beat poetry  ◇ They say I'm too young to love you I don't know what I need They think I don't understand The freedom land of the seventies I think I'm too cool to know ya You say I'm like the ice I freeze I'm churning out novels like Beat poetry on Amphetamines ©endlesslove
Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott http://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 http://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 http://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 http://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Cukiernik
21
Półkrwi
Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
16
15
0
0
0
0
1
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wrak Golden Hind   25.08.16 21:38

Poleczka przyszła spóźniona, za to bardzo ładna. Choć Bertiego aż przeszły dreszcze, kiedy pomyślał jak musi być jej zimno.
- Wyglądasz jak lodowa królewna. - oznajmił, zdejmując zaraz własny szalik i okrywając nim jej ramiona i szyję, bo co to niby ma być ta jej chusteczka? Może i jego zwykły, niebieski szalik nie koniecznie pasuje do całego jej wyglądu, ale w tej chwili zastanawiał się nad jej żakietem, który wcale nie wydawał mu się bardzo ciepły.
- Ja na pewno będę krzyczeć całemu światu. A Nath z reguły tak mówi, nie musisz szeptać. - powiedział i uśmiechając się do pozostałych zszedł do łódki, by z niej podać rękę Poleczce i pomóc jej zgrabnie zejść. Kiedy ona była na miejscu, zerknął na Holly, której pewnie pomógł Nath... jeśli w ogóle potrzebowała pomocy. Po niej akurat Bertie prędzej spodziewałby się, że zeskoczy do łódki sprawniej niż Bott, czy jego kuzyn. Holly była w końcu uroczą panią wielu talentów - a wszystkich przecież jeszcze nie poznał.
- Znacie jakieś żeglarskie piosenki, czy coś? - spytał zaraz, łapiąc za wiosła. - Z góry uprzedzam, że nie mam bladego pojęcia, jak się tego cholerstwa używa. - dodał, żeby nie było, że znowu coś rozwalił, czy że wszyscy są w wodzie z jego winy. Domyślał się jednak, że żadne z jego towarzystwa doświadczenia nie ma, a zwyczajnie miał ochotę się pobawić.
Tak więc chwilkę zajęło im już samo odpłynięcie od przystani. Załapanie, w jaki sposób sprawić, żeby łódka się nie kręciła było już łatwiejsze, jednak dla osoby, która robiła to pierwszy raz, i tak było to zadanie.
- Jak tam dotrzemy i nas nie potopię, będziecie mi wszyscy winni nagrodę. Od Polki chcę buziaka, a nad resztą się zastanowię. - oznajmił, kiedy zaczęli się zbliżać, a łódkę trzeba było przyhamowywać, bo raczej nie powinni uderzyć we wrak. Szkoda by było, żeby go zatopili. Albo sami wylądowali w tej lodowatej wodzie. - Już wiem. Pozostała dwójka stawia wódkę po wszystkim. - zadecydował bardzo ze swojego planu zadowolony.


/pasuje Wam, żeby nie trzymać za mocno kolejki? Nie zostawiajmy nikogo mocno w tyle, ale pisząc we czwórkę chyba wygodniej będzie na zasadzie kto akurat ma czas to pisze Smile





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Holly Pinkstone
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3575-holly-vane http://www.morsmordre.net/t3605-poczta-holly http://www.morsmordre.net/t3588-swiety-rozowy-kamien#64434 http://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24
Złodziej, różdżka do wynajęcia
25
Półkrwi
Panna
And I could probably be patient
But we just don't have a hell lot of time
It's getting light and I just want you in the night
5
7
0
0
5
3
0
3
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wrak Golden Hind   25.08.16 22:54

Ułożyła dłoń w kształt pistoletu i udała, że strzela do Bertiego dając mu znak, że w tym pojedynku przegrał i to on zostanie pożarty. Pokręciła głową rozbawiona, a wtedy przyszła Pola, która najwyraźniej była gorącokrwista, jak Holly. Przedstawiały sobą dość dziwny duet, gdzie jedna była uosobieniem kobiecości, a druga prędzej by komuś przywaliła niż dygnęła zgrabnie.
- Mogłeś nie mówić, że tak dużo jem! - uderzyła Bertiego lekko w ramię, ale wystarczająco by troszkę nim zachwiać. Trochę kusiło ją, by utrzeć mu nosa, szczególnie kiedy szczerzył się jak idiota śledząc Polę zakochanymi oczami. Uznała jednak, że może nie będzie go dręczyć. Tym bardziej, że jego kuzyn pewnie by się dołączył.
Zanim Nathan w ogóle zdążył pomyśleć o użyczeniu jej ramienia, ona już wskoczyła zgrabnie do łodzi usadowiła się wygodnie. Kiedy jednak Bertie sięgnął po wiosło, ona złapała drugie, choć sama też nie należała do doświadczonych. Wiedziała jednak jak to działa, w teorii.
- Piosenek nie, ale mogłam wziąć rum - powiedziała odkładając na chwilę wiosło i grzebiąc w swojej skórzanej torebce. Chwilę to trwało, słychać było kilka dziwnych dźwięków, jakby jakieś przewalające się rzeczy, w końcu pokręciła głową.
- Niestety, ale wykupię się wódką później - roześmiała się, choć uważała że chociaż za tę chwilę pomocy jej dług powinien być zniwelowany. Wiatr rozwiewał jej włosy i wciąż opadały jej na twarz, w końcu wykrzywiła się tak, by nie wpadały jej do ust. Klasnęła w ręce widząc zbliżający się cel, statek wyglądał fenomenalnie, choć niezbyt czysto. Ale to nie był dla niej problem. Kiedy dopłynęli do miejsca cumowania, wyskoczyła i przywiązała ich łódkę mocnym węzłem, by ta nie odpłynęła z własnej woli. Można by pomyśleć, że powinien ktoś ją zaczarować, by pływała po wyznaczonej trasie, ale tak też było w porządku.
- To zaczynamy - wskazała kierunek marszu i czekała, aż guzdrzący się (według niej) towarzysze wejdą na pokład.


Powrót do góry Go down
Polly Havisham
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t1033-polly-havisham#5949 http://www.morsmordre.net/t1038-pan-darcy#6085 http://www.morsmordre.net/t1035-polly#6012 http://www.morsmordre.net/f130-robert-adam-st-28-6 http://www.morsmordre.net/t1128-pola-havisham#7455
piecze ciastka w Słodkiej Próżności
21
Czysta
Panna
I've been smoking dream dust
2
5
5
8
5
0
0
1
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Wrak Golden Hind   26.08.16 22:05

- Czy to komplement? - oczy się Poleczce powiększyły, rozglada się po Nathanie i Holly, żeby któreś z nich jej wytłumaczyło czy per lodowa królewna to dobre określenie, czy na przykład przesadziła jednak z czymś? Jednak nie zastanawia się za długo, bo droga pomiędzy głową Holi i Nathana się szybko skończyła, a panna Havisham już znów spoglada na Bertiego i uśmiecha się rozanielona, bo ładnie pachnący szalik wylądował na jej szyji. - Dziękuję ci, ale jesteś pewny, że nie zachorujesz? Mi jest nawet ciepło? - bo jest gorącokrrwista, rozpalona, albo po prostu rusza się tak dużo, że prawie nigdy nie jest jej zimno. Nie chciałaby jednak widzieć Bertiego z katrkiem, bo pewnie zrobiłby z tego wielką tragedię, włącznie z tym, ze musialaby mu robić rosół i siedzieć przy jego łóżku, jakby umierał conajmniej.
- Wcale nie wyglądasz, jakbyś dużo jadła - Pola uspokaja nową koleżankę - Właściwie to wcale nie uwierzę w to, że umiesz zjeść pokaźny kawał mięsa, jak nie zobaczę - uśmiecha się czarująco, przenosząc teraz całą swoją atencję na chłopaka, który jest chyba szipowany z panną Holly. Przystojny! Oby Pola nie skojarzyła jego twarzy z tym przed którym uciekają jej ziomki z Camden, kiedy handlują czasami. Uśmiecha się do niego, bo w sumie też może mówić szeptem, jej to nie przeszkadza. - Bertie, czasami jak się mówi szeptem, to jest bardziej atrakcyjne niż takie darcie się jak stare prześcieradło - żartuje sobie z BB Polcia, porozumiewawczo kiwając głową na Nathana, że pozwala się śmiać z BB w granicach dobrego smaku. Oby nie przekroczył granicy, bo wtedy Pola ugryzie.
A potem BB zabiera się do wiosłowania, mówi, że będą śpiewali a do tego, że chce buziaka. Pola wybucha śmiechem i gotowa już teraz dać mu buziaka.
- Skoro jesteś słodki, że nas przewiozłeś o własnych muskułach do wraku zamiast użyć zaklęcia, to buziak na pewno ci się należy
Czy tam wódeczka, a skoro o niej mowa to dobrze, że już są obok brzegu.
- Dobrze, to zanim wyruszymy, kto chce na odwagę? - i wyciąga piersióweczkę, chociaż to typowo męskie, ale ona ma starszego brata, który dostaje prezenty, których nigdy nie używa.




    I get down to Beat poetry  ◇ They say I'm too young to love you I don't know what I need They think I don't understand The freedom land of the seventies I think I'm too cool to know ya You say I'm like the ice I freeze I'm churning out novels like Beat poetry on Amphetamines ©endlesslove
Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott http://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 http://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 http://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 http://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Cukiernik
21
Półkrwi
Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
16
15
0
0
0
0
1
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wrak Golden Hind   28.08.16 1:28

- Na pewno, dam sobie radę.
Bertie nie chorował aż tak łatwo, choć wcale pewny nie był, w końcu wiało tu bardzo mocno. A jednak nie zamierzał pozwolić Poleczce chodzić zmarzniętej, więc tylko się uśmiechnął i zanim złapał za wiosło, dał jej ostatniego buziaka. Bo tak.
- Ja jestem atrakcyjny zawsze i nie ważne, czy się wydzieram, czy milczę. - stwierdził tonem, jakby to była rzecz najbardziej oczywista w świecie i przecież Polka (oraz Nathan i Holly rzecz jasna!) powinna o tym wiedzieć. Z umiechem więc siadł przy wiośle, a zaraz miejsce koło niego zajęła Holly - czego się w sumie można było spodziewać. Pewnie chwilę im zajęło zgranie się, za to też zabawy było przy tym trochę więcej i już zaraz byli pod samą łodzią.
- Zaklęcia są dla słabych. - puścił tylko oczko Poleczce, bo przecież musiał się pobawić wiosłami, jak je dorwał, nie? Jak widać, Holly też. Chętnie przyjął od Polly piersiówkę i wziął łyka, choć to bardziej dla rozgrzania. Nie bał się, ale był podekscytowany, to trzeba przyznać!
Zaraz poszedł w ślad za Holly, by stanąć już na pokładzie  i rzecz jasna obejrzał się z niego, czy Poleczka nie potrzebuje pomocy.
Wrak wydawał się całkowicie pusty, choć Bertie domyślał się, że to jedynie chwilowe złudzenie. Kiedy już wszyscy stali na jego deskach, rozejrzał się uważnie. Z miejsca w którym stali było widać pale na maszty, jakieś stare liny. Po chwili jednak do ich uszu dobiegł dźwięk tłuczonego szkła gdzieś z dołu.
- No... chyba trzeba sprawdzić? - stwierdził, ruszając w tamtą stronę. Nie za wolno, bo jeszcze go Holly wyprzedzi, a chciał być pierwszy na dole!





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Charlotte Moore
avatar

Dzieci
Dzieci
http://www.morsmordre.net/t3142-charlotte-moore-budowa http://www.morsmordre.net/t3147-poe#51864 http://www.morsmordre.net/t3146-char#51861 http://www.morsmordre.net/f287-smiertelny-nokturn-13-12 http://www.morsmordre.net/t3187-charlotte-moore#53052
Pracownica sklepu ze zwierzętami
16
Szlachetna
Panna
Altruiści i idioci umierają młodo.
0
0
0
0
0
0
7
0
Charłak

PisanieTemat: Re: Wrak Golden Hind   08.02.17 19:33

|1.04.1956r, późny wieczór


Lotta zawsze lubiła okolice portowe, lubiła patrzeć na statki, przyglądać się tutejszym ludziom. Od dawna też przyglądała się wrakowi Golden Hind, który jest podobno nawiedzony! Marzyło jej się, żeby zobaczyć prawdziwe duchy. Coś ciągnęło ją do wszystkich magicznych miejsc i już od dawna marudziła Neali i Bonnie, że koniecznie chce tam iść. Lubiła ich towarzystwo, przy nich była po prostu dzieciakiem i... no, co tu wyjaśniać?
Dzisiaj... była lekko nieobecna, kiedy opuszczała kawalerkę Bena. Martwiła się o niego, jakoś nie mogła nie myśleć o tym, w jakim stanie go zastała. Z drugiej strony cieszyło ją, że znalazła sobie miejsce. Może na troszkę dłużej. Pewnie nie na stałe, jakoś trudno jej było siąść gdzieś na stałe, ale świadomość, że ma gdzieś miejsce w którym jest mile widziana nawet na dłużej była przyjemna. Szczególnie, że to już trzecie takie miejsce.
Może więc sama wymyśla sobie problem, nie potrafiąc usiedzieć w miejscu?
Były jednak umówione, więc o dwudziestej przyszła pod dom Neali i razem ruszyły w stronę portów. Charlie trochę się przy tym rozluźniła, wspomniała, że znowu się przeniosła - bo póki siedziała u Duncana, czy wujka Bonnie kontakt z koleżankami miała bezproblemowy i chciała, żeby wiedziały, gdzie jej szukać, ale dobrze wiedziała, że na Nokturn panna Weasley za nią nie pójdzie - ale nie skupiała się nadmiernie na tym temacie, chcąc po prostu... poplotkiwać? O czymkolwiek?
Marzec był wystarczająco ponury, a ona już się chyba tym zmęczyła.
- Podobno dawno tam nikogo nie było. - powiedziała, wchodząc w końcu na kładkę, przy której była mała łódka. Czarodzieje zazwyczaj po prostu teleportowali się na wrak, one jednak niestety nie mogły, Neala była zbyt młoda, Lotta niemagiczna. Musiały więc podpłynąć niemagicznym sposobem i wejść po drabince! - Ostatnio jak byłam w sklepie dwóch klientów o tym coś rozmawiało. Podobno jakiś ich kolega tam zniknął i nie wiedzieli, gdzie jest.
Nie wierzyła w to do końca, a przynajmniej lubiła mówić, że nie wierzy, że za stara jest na takie bzdury, a jednak musiała przyznać, że tego typu historie wywoływały w niej dreszczyk. Zeszła dość sprawnie na łódkę.
- Em... myślisz, że zacznie magicznie płynąć w tamtą stronę, jak siądziemy? - spytała bez większej nadziei. Ale złapała jedno z wioseł, może jakoś dadzą radę? Chwilę im to zajmie, ale przecież ten wrak jest całkiem blisko, to nie może być bardzo trudne!




One day
the Grave-Digger had been approached by the stranger, who asked the way to town. He seemed strangely familiar, although they had never met.


Ostatnio zmieniony przez Charlotte Moore dnia 10.02.17 18:52, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Neala Weasley
avatar

Dzieci
Dzieci
http://www.morsmordre.net/t4071-neala-weasley http://www.morsmordre.net/t4260-victoria-sowa-brena-ale-tez-moja#87876 http://www.morsmordre.net/t4086-neala-weasley-prosze-pana#79724 http://www.morsmordre.net/f153-chancery-lane-13-21 http://www.morsmordre.net/t4240-neala-weasley#86909
siostra na pełen etat
prawie 15
Szlachetna
Panna
Jutro jest zawsze czyste, nieskalane żadnym błędem.
6
5
0
2
5
0
4
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wrak Golden Hind   09.02.17 18:22

W sumie to nie nazwałabym siebie jakoś mocno zdyscyplinowanym człowiekiem. Wydawało mi się, że to raczej chaos wiecznie towarzyszy wszystkiemu wokół mnie, ale jednocześnie też, miałam swoje codzienne rytuały, które odprawiałam – no chyba że mi się zapomniało. Bo jak to mówią – ludzka rzecz zapomnieć. Podobno.
Może to fakt, że Brendan był jaki był sprawiała, że i ja byłam taka jak byłam. Właściwie chyba to zdanie normalnie to większego sensu nie ma. Ale nie dla mnie ma. Więc chyba dobrze. W sensie, chodzi mi o to, że poważny był, odważny, dobry i rzetelny. I w sumie to bardzo mi to imponowało. Też chciałam być odważna, dobra i rzetelna ( ładne słowo, prawda? Jak pierwszy raz je usłyszałam, to aż po słownik musiałam sięgnąć. No, ale teraz już wiem. Więc nie ma tego dobrego co by… nie, zaraz, to nie tak. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. O. Lepiej). Może trochę mniej poważna. Bren też mógłby czasem odpoważnieć. Ładnie wyglądał jak się uśmiechał. Tak… szczęśliwie, lekko. Ale coraz rzadziej uśmiech pojawiał mu się na twarzy. Znaczy, taki prawdziwy i niewymuszony. Byłam już na tyle dorosła, by rozróżnić ten który przybiera gdy nie chce mnie zmartwić czymś co mocno jego głowę zajmuje.
Więc po wiekach ( może trwało to trochę mniej, ale wydaje mi się, jakby to wieki było) namawiania przez Lotte, w końcu – po raz pierwszy – zgodziłam się z nią iść na ten statek. Znaczy wrak jego. Po to, żeby odwagę oczywiście poćwiczyć. Chociaż wiedziałam, że w sumie wychodzenie po zmroku to bardzo zły pomysł. Już jak szłyśmy to w kościach czułam, że trochę robię nie tak. Ale zostawiłam kartkę Brendanowi. Znaczy, miałam nadzieję, że wrócę zanim on wróci i że tę kartkę to wezmę i podrę i wyrzucę zanim w ogóle na oczy ją zobaczy. No bo martwienia mu się nie chciałam dokładać. Przecież on to tylko chodził i martwił się o wszystko. Czasem trochę zapominając, żeby i o siebie się pomartwić.
-Nie słuchaj plotek Lotta, nie wiesz, że one rzadko kiedy prawdziwe są? – pytam, ale jednak trochę te słowa sprawiają, że wewnątrz mnie – w żołądku chyba – jakiś supeł się zawiązuje i sama sobie teraz tłumaczyć też muszę, żeby nie słuchać tych plotek powtarzanych z ust do ust. Na faktach trzeba było się opierać im zawierzać, a nie czemuś co drogą szeptaną wędrowało.
-Brendanie sprawiedliwy wybacz mi jeśli kiedyś się o tym dowiesz i nie odsyłaj do cioteczki i wujaszka. – mamroczę jeszcze na pomoście zanim za Lottą do tej łódki wsiadam. W sumie czasem tak robię. Wzywam imię brata, jakby miało ono moc, która ochroni mnie i odwagi doda, bo w sumie kłamać nie będę, że trochę przerażona tym wszystkim jestem. Może nie przerażona, ale atmosfera jest taka straszna dość. Bo ciemno i wiatr tak gwiżdże z przejęciem i no duchy mamy spotkać lada chwila. Spoglądam na przyjaciółkę już w tej łódce, jak to wiosło trzyma. – Zostaw Lotta, spróbuję zaklęcia – oznajmiam jej, sama nie do końca pewna czy pomysł to dobry jest. A co jak nie wyjdzie? A co jak tak je rzucę, że łódkę zatopię i nie tan wrak to tylko z daleka popatrzeć będziemy mogły. Ale zaraz odrzucam w kąt te wszystkie wątpliwości bo pewna jestem że Brendan i kuzyn Garry by się nie wahali, tylko już dawno to zaklęcie rzucili. A je, to w ogóle pokazała mi kuzyneczka Eileen! Przydatne doprawdy. Samemu talerzy nie trzeba ścierką wycierać. I można w kostkę rzeczy kroić gdy łyżka sama ci potrawkę mieszka. No, ale już. Sięgam więc po różdżkę, którą mam oczywiście bo nigdzie się bez niej nie ruszam i celują nią – tą różdżką – w łódkę. – Fa... – zaczynam, ale zaraz przerywam marszcząc czoło i tak patrzę na tę moją różdżkę i tak myślę mocno, a potem nagle olśnienia dostaję. - Na wszystkie sasanki, Lotta, przecież mi nie wolno. - mówię z oczami roztwartymi mocno, bo przecież prawie największą głupotę świata zrobiłam. No tak wziąć i zaklęcia rzucać bez dorosłych. Znaczy, ja już dorosła byłam, ale nie dla dorosłych. Bren to by się nieźle zezłościł, że tak bardzo nierozważnie postąpiłam. Oh, ale bym mu narobiła problemów. No nie mówiąc już o tym, że i sobie bym narobiła. -Toż to nic, same powiosłujemy. - mówię dziarsko, ale jednak mi smutno trochę na samą siebie, że tak głupio się prawie zachowałam. Że życie ułatwić chciałam, a tylko problemów bym namnożyła. Ale staram się minę dobrą do gry złej robić i mieć nadzieję, że Lotta nie zauważy, jak mnie to strapiło.




Anything’s possible if you’ve got
enough nerve.

Powrót do góry Go down
Charlotte Moore
avatar

Dzieci
Dzieci
http://www.morsmordre.net/t3142-charlotte-moore-budowa http://www.morsmordre.net/t3147-poe#51864 http://www.morsmordre.net/t3146-char#51861 http://www.morsmordre.net/f287-smiertelny-nokturn-13-12 http://www.morsmordre.net/t3187-charlotte-moore#53052
Pracownica sklepu ze zwierzętami
16
Szlachetna
Panna
Altruiści i idioci umierają młodo.
0
0
0
0
0
0
7
0
Charłak

PisanieTemat: Re: Wrak Golden Hind   10.02.17 20:46

Pokręciła głową trochę nawet rozbawiona. Bo przecież to jasne, że ona będzie zgrywać tę odważną. Nie od dziś z resztą, często udawała bardziej dorosłą i dojrzałą i odważną, niż była, aż sama czasami w tę pozę zaczynała wierzyć. Nie lubiła przyznawać się do bycia dzieckiem, a przy Neali miała jeszcze tę jedyną, niepowtarzalną sytuację! To ona była starsza. Prawie nie miała młodszych od siebie znajomych, jak już to były kompletne dzieci. Odkąd poznała Bonnie i Nealę... no cóż, nigdy by im tego nie powiedziała, jednak bardzo się cieszyła, że ich losy się splotły. Potrzebowała rówieśników, kogoś kto trochę wyprostowałby jej młodocianą rzeczywistość, z kim mogłaby się bawić w sposób naturalny dla trudnego okresu dojrzewania. Nawet, jeśli zawsze czuła się między nimi trochę inna.
 - Niby tak, ale przecież niczego o tym miejscu właściwie nie wiemy. - stwierdziła, choć wolała nie przesadzać. jeszcze jej Neala się podda i ucieknie, a tego by Charlotte nie chciała, nie po to marudziła koleżankom, żeby zgodziły się pójść z nią. W pojedynkę to żadna zabawa.
I jasne, że trochę się bała. Dlatego tam szła. Dreszcz niewinnych emocji, zabawa, dość znana z resztą, bezpieczna. Nie widziała duchów. Na Nokturnie ich nie było, nigdy na żadnego nie trafiła też na Pokątnej, a jej świat był jednak dość mały, ograniczał się do Londynu, a nawet nie całego. O Prawie Bezgłowym Nicku, Irytku, czy Krwawym Baronie słuchała więc tylko opowieści i próbowała ich sobie wyobrazić. Myśl o tym, że nie żyją, a jednak nadal są między ludźmi wywoływała w niej dreszcze.
- Nie odeśle cię, co ty gadasz. Jesteś najgrzeczniejszą siostrą na świecie, zero z tobą zabawy. - nawet trochę zazdrościła Neali, choć nigdy by tego nie powiedziała. No dobra, ona sama nie była żadnym łobuzem, robiła co chciała i kiedy chciała w granicach własnego rozsądku i woli przeżycia rzecz jasna, jednak nie pociągały ją żadne rozboje. Oczywiste ograniczenia koleżanek czasami ją drażniły, ale jednak wyglądały całkiem miło. - Należy ci się trochę zabawy i na pewno by to zrozumiał w razie czego.
Dodała. Bo i Neala była odważna. Nie była rasową buntowniczką, ale też musiałaby być głupia, żeby buntować się przeciw bratu, który chce jej dobra, opiekuje się nią i w gruncie rzeczy wcale nie trzyma pod kloszem. Fakt, że dała się namówić na nocną (no dobra, późnowieczorną) eskapadę świadczył jednak o tym, że musiała mieć tę potrzebę, żeby choć trochę się wyszaleć.
Albo miała dość marudzenia Lotty na ten temat.
- Co ty kombinujesz, Neala? - dziewczyny nigdy przy niej nie czarowały i to było całkiem oczywiste. Po prostu nie mogły bez nadzoru. Dziewczyna z resztą zaraz sama się zatrzymała i Charlie jedynie poczochrała jej włosy, chcąc ją trochę pocieszyć. - Za dużo emocji chyba, co?
Cóż, złapała po prostu jedno wiosło. Chwilę z resztą im zajęło same odbicie się od molo.
- Damy radę, co nie? - pchnęła mocno wiosło, ale trochę za mocno, bo skręciły, spróbowała więc powiosłować w przeciwnym kierunku. - A jak nie to utoniemy i najwyżej dołączymy do tych duchów, też byłoby fajnie, co myślisz?




One day
the Grave-Digger had been approached by the stranger, who asked the way to town. He seemed strangely familiar, although they had never met.
Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Wrak Golden Hind   25.02.17 3:12

Stara, wysłużona drabinka okalała burtę wraku już teraz bardziej zniechęcając niż zachęcając do korzystania. Jednak pomimo nieprzyjemnej śliskości i mieszaniny morsko-glonowych aromatów uderzających w nozdrza nie traciła na swej sprawności - dzielnie podtrzymała ciężar czarownic nie nastręczając im kłopotu dostania się na pokład - ciemny i względnie cuchy pokład.
Niektóre deski wyły nieprzyjemnie, starczo upominając się o delikatność. Morska bryza przeciskając się przez szczeble ostałych barierek zdawała się grać na dudach przy akompaniamencie łopocących skrawków żagli. Cały wrak względnie stabilnie kołysał się leniwie opierając się napierającym na niego falom. Przechodząc na rufę, mijając wcześniej kilka dziur w pokładzie (będących zbyt małych by można było przez nie spaść, lecz na tyle dużych, że łatwo było się potknąć i złapać twarzą garść drzazg) można było jednak dostrzec piękny widok - tafla bezkresnego morza stykała się z linią gwieździstego nieba. Odbijało się one w tym prymitywnym, nieco wzburzonym wiatrem wielkim, wodnym lustrze w sposób magiczny przyciągając wzrok rządnych przygód czarownic. Niewątpliwie to własnie ten widok mógł je przyciągnąć w chwili w której statek przez dłuższy czas postanowił niczym nie zaskakiwać upewniając je, że jest faktycznie zwykłym wrakiem.
Pozornie.
Dla Neali, na krótką chwilę wszystkie dźwięki nagle zamilkły, sprawiając, że nie mogła nie usłyszeć plusku. Głośnego, wyraźnego, jak gdyby ktoś siedzący obok niej wrzucił spory kamyk do sadzawki. Nikt jednak obok niej nie stał prócz Lotty, która niczego podobnego słyszeć nie mogła i nie słyszała. Po chwili sytuacja się powtórzyła. Dźwięk był jakby nieco...odleglejszy. Jego źródło zdawało się mieć miejsce na lewej burcie, bliżej dziobu. By skierować tam swoje spojrzenie Neala nie musiała robić nawet kroku. Wystarczyło, że wychyliła się nieco od pionu, tak by wyjrzeć zza pleców przybudówki która przysłaniała im teraz widok na przód statku.
Tak, tam, na tej przeklętej burcie, na oczach Neali ktoś skakał z deski w morską toń.

PLUSK!





Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
 

Wrak Golden Hind

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Golden Ticket || Ajra

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dzielnica portowa :: Magiczny port-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17