Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Gabinet Szefa Biura Aurorów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Gabinet Szefa Biura Aurorów   06.03.16 18:53

First topic message reminder :

Gabinet szefa Biura Aurorów

Gabinet Jordana Rogersa. Wizyta wymaga wcześniejszego umówienia terminu.

Gabinet, w porównaniu do kwatery Biura Aurorów, wydaje się niezwykle rozległy; jego ściany zdobią sięgające sufitu biblioteczki. Na środku pomieszczenia znajduje się kilka wyglądających na wygodne foteli, które zostały ustawione naprzeciw zaczarowanego kominka - ogień nigdy w nim nie gaśnie. Żaden żywy czarodziej nie potrafi sobie jednak przypomnieć sytuacji, w której Rogers przyjął interesantów w tym przytulnym zakątku. Zazwyczaj zaprasza ich do swojego biurka, które stoi pod wielkim oknem (za którym zawsze, niezależnie od pory roku i aktualnej pogody, siąpi wiosenny deszcz); przysunięte do niego krzesła są twarde i niewygodne. Mimowolnie przypominają o panującej w Biurze hierarchii.


[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 20.02.17 19:06, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Alasdair Diggory
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4118-alasdair-collen-diggory http://www.morsmordre.net/t4147-brennus#82646 http://www.morsmordre.net/t4148-prawie-alistair#82657 http://www.morsmordre.net/f180-marylebone-lane-78 http://www.morsmordre.net/t4415-a-c-diggory#94395
członek Wiedźmiej Straży
29
Czysta
Kawaler
We can easily forgive a child who is afraid of the dark; the real tragedy of life is when men are afraid of the light.
13
15
0
0
0
0
3
9
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Gabinet Szefa Biura Aurorów   03.03.17 23:35

Nie wiedział, co się dzieje, gdy jednak pracuje się w Wiedźmiej Straży, pewne rzeczy przyjmuje się na wiarę. Czasem bezpieczniej czy szybciej było nie zapoznawać z faktami czy domysłami - może też łatwiej, szczególnie, gdy zadanie było niebezpieczne. Strach bywa niebezpieczny dla misji, ich powodzenia, choć właściwie te fakty zależą od niemalże nieskończonej liczby czynników. Nie oznacza to jednak, że wiedza jest zawsze lepsza, choć łatwiej wtedy przemycić pod płaszczykiem rzeczowości inne idee, moralność, sprawić, że z funkcjonariuszy organów ścigania stają się jedynie marionetkami, które wykonują bezwolnie przykazane im przez przełożonego zadania. Tak, to było powszechne w tym zawodzie. Czasem pytania są po prostu niebezpieczne. Są niepożądane. Ale od Wiedźmiej Straży wymagano również czego innego - że poradzą sobie w trudnej sytuacji. A to wymagało myślenia, improwizacji, doskonałego dostosowania się do sytuacji, którego nie dało się rozegrać bez pewnych istotnych wiadomości, chociażby szczegółów. Tylko czy to była robota, która wymagała finezji? Tak wynikało ze słów Rogersa, który oprócz kwalifikacji wymagał od nich sprawności i kompetencji. I wyraźnie sygnalizował, że można zadawać pytania.
Zerknął na Cartera. Szef Biura Aurorów mógł nie być w nastroju na takie pogawędki, ale sam spytał. I tak nie miał chwilowo na podorędziu nikogo innego do wykonania tego zadania.
- Czego pan od nas wymaga? Mamy ich unieszkodliwić, czy dowiedzieć się, nad czym pracują? Dowiedzieć się, kto? - zadał pytanie. Doświadczenie uczyło, że pewne sprawy są priorytetowe względem innych, a nawet jeśli trzeba będzie wybierać pomiędzy jednym efektem a drugim, wolał osiągnąć właśnie to, co miał na myśli Jordan Rogers. - Zinfiltrować czy rozbić?







The only thing
necessary for the
triumph of evil
is for good men to do
nothing.
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Gabinet Szefa Biura Aurorów   04.03.17 0:19

Jordan Rogers uniósł spojrzenie i skierował je prosto na Raidena.
- Carter, niech będzie - skwitował szybko, z jakiegoś powodu przyglądając się policjantowi jasnymi, przeszywającymi oczami. W końcu zmarszczył brwi, a sposób, w jaki patrzył, znów wskazywał na rodzącą się irytację i zniecierpliwienie. - Nie, oczywiście że nie. Główną osią misji są aurorzy. Aurorzy, których jeszcze tu nie ma - wycedził przez zęby, już całkiem nie kryjąc się ze złością. Znów przyjrzał się dokumentacji, ciężko oddychając. - Mamy dwa tropy, Carter, ale nic ci nie powiedzą nazwy nokturnowych zaułków. Gdybyśmy wiedzieli więcej, zostalibyście o tym poinformowani. - Zaraz po tym przeniósł spojrzenie na Alasdaira, by udzielić odpowiedzi na jego pytania. - Wiedźmi strażnik, tak? - upewnił się, lustrując go wzrokiem. - Najpierw dowiedzieć się jak najwięcej, potem rozbić. I zapobiec rozprzestrzenianiu się tej zarazy. - Wyprostował się, zgarniając wszystkie dokumenty i kierując się w stronę wyjścia z gabinetu. - Kwadrans, Carter - odparł na ostatnie ze stwierdzeń, powtarzając swoje wcześniejsze słowa. - Nie obchodzi mnie, czy wysyłasz wtedy list, czyścisz różdżkę czy łkasz w poduszkę. Za kwadrans masz być gotowy. - A chwilę potem już go nie było; rosły auror, który dotychczas w milczeniu stał obok Aspena, także ruszył z miejsca, by po chwili zniknąć za drzwiami prowadzącymi na korytarz.

| -> sala świstoklików; czas zostaje przedłużony, dopiero za 48h pojawi się tam post mistrza gry


Powrót do góry Go down
Jayden Vane
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 http://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 http://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 http://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 http://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#95109
nie ogarniam biegłości </3
29
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
14
17
3
0
0
0
2
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Gabinet Szefa Biura Aurorów   22.08.17 10:40

|z biura MM

Całkiem zgrabnie poszło im w biurze najważniejszego czarodzieja w całej Wielkiej Brytanii. Byli naprawdę świetnym zespołem i jeszcze trochę i mogliby to robić nie amatorsko, a zawodowo! Gdy skończyli, Jayden stanął na środku pomieszczenia i z uśmiechem obserwował lśniące okna. Co prawda niebezpieczeństwo, że wypadnie przez jedno z nich było praktycznie rzecz biorąc bardziej niż pewne, a przynajmniej tak to wyglądało dla pracowników Ministerstwa Magii, którzy pokazywali go sobie palcami i zakrywali twarze dłońmi. Pomysł Sue, żeby myć do rytmu był całkiem trafiony i uporali się z tym raz dwa. I trzy. Nucili sobie przy tym znaną melodię, pozwalając, by umilić nie tylko sobie ów karę, którą dostali za nieumiejętne zajęcie się odbudową magii, ale również i pilnującemu ich mężczyźnie. Ten wciąż stał z założonymi rękami i łypał na nich niezbyt miło. Nie przeszkadzało im to jednak. Najważniejsze, że dali radę! Gdy skończyli, pracownik popędził ich, by się ruszyli i poszli sobie stąd. Minister Magii wszak mógł przyjść w każdym momencie!
- Szkoda, że nie mogliśmy zostać jeszcze chwili. Może byśmy go spotkali i próbowali przekonać, że te dementory to nie jest za dobry pomysł... - rzucił, wsadzając sobie czystą szmatkę do tylnej kieszeni spodni i idąc ministerialnym korytarzem. Zupełnie nie miał pojęcia, gdzie mieli iść, ale nie miało to znaczenia, bowiem zmierzali tam, gdzie im się bardziej podobało. Takim to sposobem zawędrowali na poziom drugi, gdzie mieścił się Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów. Jay rozglądał się na prawo i lewo, aż zobaczył całkiem ładne drzwi, które uznał za godne uwagi.
- To gabinet nowego szefa Biura Aurorów. Wizyta wymaga wcześniejszego umówienia terminu - oznajmiła im nagle kobieta siedząca przed wejściem przy malutkim stoliczku. Nawet na nich nie patrzyła, będąc zajętą przybijaniem pieczątek, gdy magiczne pióro podpisywało odpowiednie dokumenty.
- Tak tylko, że my... - zaczął, Jayden, tuląc do siebie wiadro.
- Termin. Wcześniejszy termin - powtórzyła tamta, nie podnosząc wzroku.
- Rozumiem, ale...
- Czego pan chce? - warknęła sekretarka, a gdy w końcu spojrzała na dwójkę podejrzanie wyglądających pomywaczy szyb, uniosła brwi ze zdumienia, przejeżdżając spojrzeniem od jednego do drugiego. I Vane i Sue uśmiechali się do niej szeroko i uroczo, co musiało zbić ją z tropu. - Ah. Mycie - mruknęła, po czym przypomniała, żeby się zachowywali, bo ma sporo pracy. Machnęła różdżką, a drzwi gabinetu otworzyły się i miały pozostać otwarte już cały czas. Aż do końca sprzątania. Jayden wmaszerował jako pierwszy, rozglądając się na boki. Gabinet był naprawdę ogromny. Jeszcze większy od tego Ministra. A przynajmniej na taki wyglądał. Wszędzie było widać książki, do których astronom zaraz doskoczył, szukając ciekawych tytułów. Ogień trzaskał w kominku jakby przypominając, że magia wciąż pilnuje tego miejsca. W rogu stał jeszcze gramofon, jednak chwilowo JJ był pochłonięty biblioteczką i o mało nie wypuścił z rąk wiadra.
- Widziałaś te wszystkie cuda? - spytał, nie odwracając się do Sue i nie kontrolując tego co robiła jego towarzyszka.

♩ ♪ ♫ ♬




Shoot for the moon n' if you miss, you'll land
among the stars

Powrót do góry Go down
Susanne Lovegood
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood http://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 http://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350
opiekunka zwierząt, naczelny treser królików
23
Półkrwi
Panna
walking in my sleep
like the naked trees
will they wake up again?
do they sleep, do they dream?
10
0
5
0
20
0
9
0
Czarownica
now take me home, home where I belong

PisanieTemat: Re: Gabinet Szefa Biura Aurorów   23.08.17 16:19

Pięknie uporali się z pierwszą porcją brudnych szyb, zapewniając Ministrowi Magii niebywałą świeżość oraz lśniące powierzchnie płaskie - być może przyłożyli się swoją pracą do czystych osądów, jakie miał wydawać najwyższy urzędnik całego gmachu. Niewątpliwie mogli być z siebie dumni! Westchnęła.
- Prawda. Mogliśmy choć zostawić mu karteczkę na oknie - teraz jednak było już po ptakach, za nic nie uwierzyliby, że trzeba doczyścić jedną plamkę na szybie. Ciężko też, by podali się za inny oddział sprzątający - byli zbyt rozpoznawalni.
Wsłuchiwała się w rozmowę Jaydena z bardzo obowiązkową i zajętą panią, postanawiając nie wtrącać się i pozwolić mężczyźnie na załatwienie wejściówki za te ładne drzwi. Zerknęła na Vane'a uważnie, pierwsze kroki w pomieszczeniu stawiając z prawdziwą ostrożnością, chcąc zapobiec krytyce ze strony pilnującej ich kobiety. Moment później rozglądała się, wyraźnie zaciekawiona, przemykając tanecznie od kąta do kąta i wyszukując dziwności, a nie brakowało ich tu, choć kilka było zamkniętych w gablotach. Przejechała po jednej z nich palcem, z charakterystycznym dźwiękiem, a potem spojrzała na opuszki - ależ zakurzone! Jednak nie potrafili zadbać o porządek w tym Ministerstwie Magii, a niby tacy profesjonalni! Minęła wzrokiem rząd książek, którym przypatrywał się towarzysz niedoli, mimowolnie mijając je, bo w rogu gabinetu stał gramofon, który przyciągał jej spojrzenie bardziej niż Ziemia Księżyc.
- Cuuuudaaaa - powtórzyła cicho, już przebierając winylowe płyty, w poszukiwaniu czegoś ciekawego. Wybrała jedną z nich i podsunęła gramofonowi, by samoistnie zajął się jej uruchamianiem. Muzyka buchnęła na cały głos - wow, aurorzy musieli mieć tu niezłe imprezy! - na co Lovegood zareagowała momentalnie, sycząc do adaptera - ĆŚŚŚŚŚŚŚ - posłuchał i dźwięki złagodniały, stanowiąc przyjemne tło, nie za ciche, nie za głośne. Białowłosa zerknęła na Jaydena, wyszczerzając się do niego konspiracyjnie, zanim wysunęła się na środek pomieszczenia, w pole rażenia ostrego jak brzytwa wzroku urzędniczki. Uniosła rękę, salutując jej na baczność.
- Według najnowszych badań Peruwiańskiego Instytutu Czystości "Wypucuj na Błysk" zwanego powszechnie PIC - na wodę, najlepiej dostosowaną do mycia okien - efektywność sprzątania wzrasta o siedemdziesiąt dwa i trzy czwarte procent, gdy ma w nim udział muzyka, madame! - zapewniła, a gramofon, jak na komendę, czując jej dziarski głos, ponownie ryknął, aż rozniosło się po korytarzu. Susanne posłała mu krytyczne spojrzenie. - ĆŚŚŚŚŚ ĆŚŚ ĆŚ - nakazała. - Będzie wypucowane! - zapewniła poważnie, znikając za ścianą, gdzie krył się Jayden. Odetchnęła z ulgą, zaraz kołysząc się w rytm swingowego utworu. Zastanawiała się nawet, czy nie porwać Vane'a do tańca, ale w tym samym momencie ktoś chrząknął znacząco. Okazało się, że to zniecierpliwione okno.




I'm walking in the air

I'm floating in a moonlit sky; the people
far below, they greet us as we fly


Powrót do góry Go down
Jayden Vane
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 http://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 http://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 http://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 http://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#95109
nie ogarniam biegłości </3
29
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
14
17
3
0
0
0
2
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Gabinet Szefa Biura Aurorów   27.08.17 16:04

Cóż. Gdyby przyszło mu nieco dłużej się rozglądał po całym gabinecie zapewne też w końcu, by dotarł do tego gramofonu, jednak zrobiła to przed nim Sue. Nie słyszał też jak chodziła w jego okolicy, przeglądała płyty, by puścić coś niedozwolonego. Jednak gdyby ktoś ich teraz nakrył mogli się wyłgać faktem, że słuchanie muzyki nie jest przez nikogo zakazane, a dzięki temu lepiej się im pracuje. Muzyka buchnęła tak nagle i głośno, że aż podskoczył o mało nie wypuszczając z rąk wiadra! Natychmiast posłał wymowne spojrzenie swojej towarzyszce i wyłapał jej wzrok, który mówił, że była niewinna całemu złu na świecie. Pokręcił głową i uśmiechnął się do niej, a gdy Sue zajmowała się kobietą przed drzwiami, on gwizdnął na szmatki, które zaraz przywędrowały do jego dłoni. Mieli przed sobą dość spore cztery segmenty jednego okna na wyczyszczenia, a co za tym szło - zdecydowanie więcej pracy niż u Ministra Magii. Mimo wszystko rozpoczęcie pracy nie wydawało się być koszmarnie długie. Z muzyką w tle sprzątało się naprawdę dobrze i gdyby ów PIC naprawdę istniał, popierałby taki sposób sprzątania. Dla Jaya najważniejsze w tym wszystkim jednak było towarzystwo drugiej, bardzo pozytywnej postaci. Mógł śmiało przyznać, że Susanne była znacznie żywsza od niego. Po wydarzeniach z końca kwietnia i początku maja coś w nim pękło i możliwe, że nie był tym samym człowiekiem co wcześniej. Teraz łatwo było zapomnieć o trudach i troskach, jednak wraz z powrotem do Hogwartu musiał się liczyć z życiem pod znakiem zapytania. Chwilowo nie zamierzał zajmować tym Lovegood, szczególnie że ona na pewno miała własne zmartwienia i nie chciałaby słuchać o tym, co go spotkało. Oboje zresztą nie dzielili się swoimi sekretami i bolączkami. Za mało, za krótko się znali, jednak być może ta znajomość miała być początkiem kolejnej, silnej przyjaźni?
Kolejne chrząknięcie i Jay zerknął na szybę, która pukała usilnie, starając się zwrócić jego uwagę. Astronom zaraz też przesunął się do niej, by przejechać szmatką po zdecydowanie zakurzonej biedaczce, a gdy ją oczyścić, czknęła, wypuszczając z wnętrza pełno baniek mydlanych. Vane zaśmiał się, patrząc na Sue. Ona również kończyła swoją pracę i w ten sposób dość gładko uwinęli się z wielkim oknem. W sumie był to idealny moment na opuszczenie tego miejsca, bo czarownica sprzed drzwi oznajmiła im, że szefowa biura aurorów już wraca i lepiej, żeby zastała czystość zamiast nich w środku. Nie był to dla tej dwójki problem, chociaż JJ z wielka chęcią poznałby tak ważną osobistość i przełożoną Evey. Niestety nie miał takiej szansy.

|zt x2




Shoot for the moon n' if you miss, you'll land
among the stars

Powrót do góry Go down
 

Gabinet Szefa Biura Aurorów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Gabinet Szefa Biura Aurorów
» Gabinet Pielęgniarski
» Gabinet Ministra Magii
» Gabinet Śmiechu
» Gabinet Dyrektora

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of Westminster :: Ministerstwo Magii :: Poziom II: Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17