Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Księżycowa aula

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Księżycowa aula   12.03.16 1:38

Księżycowa aula

Do Księżycowej Auli nie prowadzą żadne zawiłe ścieżki - znajduje się ona tuż przy wejściu; na tyle blisko, że w nocy słychać dźwięki fletów, które usypiają starego cerbera. W dzień i przez większość nocy w miesiącu aula pozostaje pusta. Wygląda jak zwykła łąka, z której z jakiegoś powodu zabrano zwierzęta. Sytuacja zmienia się raz w miesiącu, gdy podczas pełni na polanę wychodzą niezwykle nieśmiałe stworzonka - Lunaballe. Zwierzęta przyciągają uwagę swoim wyglądem - dla niektórych zabawnym - posiadają gładkie blado-szare ciało, wyłupiaste okrągłe oczy na czubku głowy i cztery wrzecionowe nogi o wielkich płaskich stopach.
Magiczne zoo posiada cztery sztuki, które co pełnie wykonują tylnymi nogami skomplikowany taniec, przyciągający do ogrodu wielu czarodziejów; często amatorów zielarstwa. Bowiem mówi się, że jeśli zbierze ich srebrzyste odchody przed wschodem słońca i rozsypie na grządkach z magicznymi ziołami i na rabatach z kwiatami, rośliny urosną bardzo szybko i będą niezwykle silne.
Lunaballe w swoim naturalnym środowisku tańcują z najprawdziwszymi wilami, dlatego jeśli wyczują, że twoich żyłach krąży ich krew - najpewniej zaciągną cię do wspólnego tańca.


Powrót do góry Go down
Rowan Yaxley
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley http://www.morsmordre.net/t3601-magnus http://www.morsmordre.net/t3618-rowcia http://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor http://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
29
Szlachetna
Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
5
11
0
5
0
15
9
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Księżycowa aula   22.10.16 16:20

|8 marzec
Nie ma to jak szlajać się po nocy w Ogrodzie magizoologicznym, ale jakby nie patrzeć to było chyba w ich stylu. Zresztą to miejsce jedynie zyskiwało o tej porze. Szczególnie Księżycowa Aula, do której właśnie zmierzali. Dzisiejszej nocy nie było pełni więc zabrakło i Lunaballi, a co za tym idzie gapiów, którzy oglądaliby z zachwytem ich taniec. Tak więc dziś to miejsce było opustoszałe, co tylko działało na korzyść rodzeństwa, które chciało ze sobą porozmawiać sam na sam. Oczywiście, że równie dobrze mogli to zrobić w domu, ale jak to mówią - ściany mają uszy. Obydwoje cenią sobie swoją prywatność. Zresztą jak każdy Burke, dlatego też uznali, że mała wycieczka na łono natury, choćby o tej godzinie nie będzie złym pomysłem.
Na szczęście dzisiejsza noc należała do tych cieplejszych. Zresztą i tak ubrani byli w płaszcze i gdyby zrobiło się chłodniej mogli w każdej chwili rzucić na siebie zaklęcie. Miejsce to o tej porze było niezwykle spokojne. Słychać było jedynie delikatne dźwięki fletu, a całą łąkę oświetlało teraz niezwykle jasne światło księżyca. Doszli na środek łąki gdzie Craig powiększył przy pomocy zaklęcia koc i rozścielił go na ziemi. Położył się na nim, na plecach, a ona w tym czasie zdjęła obcasy i poszła śladem starszego brata.
"Gdyby słońce i księżyc zaczęły wątpić, natychmiast by zgasły." Coś faktycznie było w tych słowach.
Wzięła głęboki wdech, aby zaraz później wypuścić powietrze z płuc. Tego było jej trzeba. Najzwyklejszego w świecie odprężenia się. Bez pracy, bez Yaxleyów, a nawet krótki odpoczynek od synka dobrze jej zrobi. Tylko ona i jej "osobisty Kwiat Maku".
-Cieszę się, że tu przyszliśmy.-uśmiechnęła się lekko z nadal wlepionym w księżyc bacznym spojrzeniem.-Troszkę w końcu odsapniesz od natarczywej rodzinki... a nie jednak nie. Pozostałam jeszcze ja.-Szturchnęła go lekko w ramie i zaśmiała się cicho jakby bała się, że obudzi śpiące, skrywające się w mroku stworzenia.




Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight
Powrót do góry Go down
Craig Burke
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke http://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 http://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 http://www.morsmordre.net/f173-durham-rezydencja-w-tees-valley http://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
32
Szlachetna
Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
3
15
0
0
1
20
9
8
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Księżycowa aula   24.10.16 13:59

- Gdyby matka wiedziała, o jakiej porze się tu wybieraliśmy, nie byłaby zadowolona - uśmiechnął się do niej.
Craig był dość zaintrygowany, kiedy siostra zaproponowała mu nocną przechadzkę po ogrodzie magizoologicznym późną nocą. Fakt, księżyc wyglądał z tego miejsca naprawdę niesamowicie, nawet jeśli nie było pełni. Ale on pewnie nie wpadłby na taki pomysł. Z radością jednak wyrwał się ponownie z domu. Niewiele czasu minęło od jego powrotu a on już musiał zabrać się ponownie do pracy. Spora jej część była na szczęście papierkową robotą, mógł więc wykonywać ją w bardzo komfortowych warunkach. Chętnie się jednak od niej oderwał. Szczególnie, że sam jeszcze nie nacieszył się towarzystwem siostry. Rozumiał więc jej potrzebę by spędzić z nim nieco więcej czasu.
Trawa była miękka niczym posłanie, dlatego Craig z taką ochotą rozłożył się na przygotowanym kocu. Zamknął na chwilę oczy. Słuch doniósł mu o całej masie ciekawych dźwięków, które rozbrzmiewały w okolicy. Delikatny trel fletu płynął leniwie przez powietrze. Rowan obok szeleściła ubraniem. Gdzieś w oddali zagruchał gołąb a wiatr poruszył liśćmi.
- Z całej naszej rodzinki, chyba ty jesteś najbardziej natarczywa - uśmiechnął się, otwierając jedno oko.
Ha! Spójrzmy prawdzie w oczy! Jeśli mówić o najbliższej rodzinie, ich kuzynostwo było nadzwyczaj spokojne i uprzejme. Natarczywą iskierką były dwie kobiety z jego życia - matka oraz siostra. I chociaż Tytania suszyła mu głowę o małżeństwo, to jednak Rowan była bardziej uroczo upierdliwa.
- Czytałaś już swoją nową książkę?




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Rowan Yaxley
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley http://www.morsmordre.net/t3601-magnus http://www.morsmordre.net/t3618-rowcia http://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor http://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
29
Szlachetna
Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
5
11
0
5
0
15
9
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Księżycowa aula   30.10.16 11:38

-Ja?-Spojrzała na niego z nieukrywanym oburzeniem.-Chyba mówisz o sobie braciszku. Przypomnieć ci Hogwart i to jak chodziłeś nieraz za mną między zajęciami? Jakby co najmniej mieli mnie uprowadzić. To było natarczywe, a ja się tylko martwię.-Jej brat był czasem... nadopiekuńczy. Zresztą ona nie była lepsza. Po prostu troszczyli się o siebie i gdyby coś stało się drugiemu z nich byliby gotowi wskoczyć za sobą choćby w ogień. Tym własnie jest rodzina.
-Chyba żartujesz? Jeszcze tego samego dnia. Jest wspaniała, jeszcze raz bardzo ci dziękuję.-Uwielbiała te książki, równie mocno co czarną magię. Każdą z nich czytała po kilka razy.  
-Szkoda jedynie, że nie mam za bardzo okazji by trochę potrenować.-Ubolewała nad tym z całego serca. Może i w swoim rodzinnym domu też musiała ukrywać ten fakt, przed matką, która wyrwałaby sobie chyba włosy z głowy, bądź przed ojcem, który nigdy nie poparłby używania przez damę rodu tego typu zaklęć, ale zawsze gdzieś udało jej się po kryjomu trochę potrenować, a teraz...
-Zdajesz sobie sprawę, że rozmawiasz właśnie z rudą wspieraczką mugoli cuchnącą glonami?-Za nic nie popierała propagandy, jakiejkolwiek formy by ona nie była. Nigdy nie przynosiły one dobrych skutków, a jedynie chaos. Jeszcze dziś w pracy połowa osób mijanych przez nią na korytarzach rzucało jej ukradkowe spojrzenia. Choć to i tak było nic w porównaniu do arystokracji, której większości reprezentantów po dzisiejszym dniu miała ochotę jedynie wydrapać oczy. Zdawała sobie sprawę, że niedługo to wszystko powinno ucichnąć. Ludzie się znudzą i znajdą sobie nowy temat plotek... albo i nie. Miała przynajmniej taką nadzieję, bo jeśli nie zmieni się to w przeciągu najbliższych dni to naprawdę nie wytrzyma i zacznie rzucać klątwy. Przynajmniej będzie miała okazje do wypróbowania kilku nowych zaklęć z prezentu od brata.
W dzieciństwie miała spore kompleksy dotyczące koloru swoich włosów. Potrafiła przejrzeć całe drzewo genealogiczne w poszukiwaniu kogoś o takim samym ich kolorze. Nie znalazła. Ani ona, ani nikt inny nie mógł stwierdzić skąd się on wziął. Na pierwszym roku Hogwartu nie było lepiej. Na początku była porównywana nawet do Weasleyów, ale wystarczyło jedynie zwrócić uwagę na coś więcej niż tylko rudą głowę aby zauważyć, że mało miała z nimi wspólnego. Później stały się one jej atutem i małym znakiem rozpoznawczym. Teraz była z nich dumna. Były jej największą zaletą jeśli chodziło o wygląd i do dbania o nie przykładała dużo uwagi. Nie miała zamiaru dać się ludziom stłamsić tylko z ich powodu. Ich zachowanie było chore i wręcz idiotyczne. Kto w ogóle wierzy w takie rzeczy?


Powrót do góry Go down
Craig Burke
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke http://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 http://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 http://www.morsmordre.net/f173-durham-rezydencja-w-tees-valley http://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
32
Szlachetna
Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
3
15
0
0
1
20
9
8
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Księżycowa aula   05.11.16 1:27

- No wiesz, po tym jak przypadkiem udało ci się podpalić książki dziewczyny siedzącej obok ciebie na przerwie, a której nie podobał się wygląd twojej różdżki, ktoś musiał cię pilnować - pokiwał głową ze śmiertelną powagą. Dopiero potem roześmiał się. Faktem było, że oboje potrafili być natarczywi. A ze swoją troską o drugie to już w ogóle przekraczali czasem wszelkie granice.
Odwrócił głowę w stronę siostry. Skinął z zadowoleniem, przyjmując do wiadomości fakt, że książka jej się podobała. Zawsze był bardzo szczęśliwy, kiedy mógł sprawić komuś z rodziny radość. Swoją drogą, Craig obiecał sobie, że nawet kiedy się ożeni, nadal będzie utrzymywać tak samo bliskie kontakty z siostrą. Nigdy nie wybaczyłby sobie, gdyby inna kobieta sprawiłaby, że Craig będzie mieć mniej czasu dla Rowan i dla swojego chrześniaka.
- Wiesz przecież, że możesz wpadać częściej z wizytą do posiadłości Burke'ów. - powiedział z uśmiechem. Czasem z Tobiasem, czasem i bez niego. Nestor rodu Yaxley chyba przecież zgodzi się na wizytę chłopca w Durham, prawda? W końcu to również była jego rodzina.
Mężczyzna zerknął na Rowan. Z delikatnym uśmieszkiem politowania wyciągnął różdżkę i zaczął kreślić nią leniwie w powietrzu. Jego ruchy zostawiały cienkie, świetliste ślady, które ułożyły się w średnio udany rysuneczek ciała konia. Potem Craig dorysował jeszcze chuderlawy ludzki tors, głowę i ręce.
- Jeśli ty jesteś miłośniczką mugoli i cuchniesz glonami, to ja jestem centaurem - powiedział, chowając różdżkę. Rysuneczek poruszył się, poprzebierał przez chwilę nogami, robiąc wokół nich kółko a potem rozpłynął się w ciemności.
Craig pokręcił głową. Doskonale wiedział że ludzie lubią plotki. W szczególności szlachta. A już najbardziej to szlachcianki. I takie artykuły były jak woda na młyn, napędzająca powstawanie coraz to nowych domysłów i spekulacji. Nawet Craig lubił czasem posłuchać plotek. Musiał być dobrze poinformowany - wymagała od niego tego chociażby funkcja rycerza. Rzadko jednak dawał wiarę temu co słyszał czy wyczytał. I chociaż mężczyzna mógł się nawet nieco zgodzić z artykułem, do którego piła Rowan, w kwestii dobrowolnego spotykania się z mugolami... tak nigdy nie uwierzy, że kolor włosów i zapach mają coś wspólnego z niezdrowymi upodobaniami wśród czystokrwistych.
Z resztą... Rowan nie cuchnęła glonami.
On zawsze lubił jej włosy. Odbijały promienie słońca tak intensywnie, że miał wrażenie, że spogląda na płynną miedź. Sam nie chciałby być rudy, ale uważał, że dla Rowan to idealny kolor. Nie potrafił sobie jej wyobrazić jako brunetki bądź blondynki. Cieszył się więc bardzo, że zamiar poddać się presji otoczenia w dzieciństwie, jego siostra została wierna swojemu kolorowi i teraz była z niego dumna.
- A jak ktoś ci powie twarzą w twarz, że jesteś zdrajcą krwi, rzucę mu jakąś paskudną klątwę między oczy. Zgoda?




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Rowan Yaxley
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley http://www.morsmordre.net/t3601-magnus http://www.morsmordre.net/t3618-rowcia http://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor http://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
29
Szlachetna
Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
5
11
0
5
0
15
9
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Księżycowa aula   06.11.16 18:34

-Wiem i gdybym miała tylko czas właśnie tak bym robiła. Nie mam kogo winić, bo sama nakładam na siebie tyle obowiązków. Wiesz opieka nad Tobiasem trochę zajmuję, praca zresztą też. Niby nie muszę brać nadgodzin, ale...-Zmarszczyła lekko brwi mocniej przypatrując się niebu.-... jakoś nie chcę tam wracać.-Fenland stał się jej domem, jej Azylem. Pokochała to miejsce gdy tylko zjawiła się tam pierwszy raz, ale po śmierci Longinusa czuła jakby to miejsce zamieniło się w jej więzienie.
Uważnie śledziła poczynania brata. Właśnie za takie drobne rzeczy kochała magię. Tworzenie czegoś z niczego.
-Powiem ci, że nawet za bardzo byście się nie różnili.-Zaśmiała się perliście nie przekręcając nawet głowy w stronę jej towarzysza. Wystarczyło jej wyobrażenie jego oburzonej miny.
-Zgoda, ale sama potrafię o siebie zadbać braciszku. Wiesz to zresztą najlepiej.-Na pewno nie wyglądała na taką. Szczupła, u boku mężczyzn, tym bardziej bez szpilek niska i oczywiście będąc kobietą raczej nie wzbudzała respektu w oczach przeciwniku. To jednak nie znaczyło, że należało ją lekceważyć. Tu nawet nie chodziło o same umiejętności magiczne, a o jej postawę. Znała maniery, a samo słowo "ogłada" mogło być wręcz jej drugim imieniem, ale nie bez powodu nosiła również nazwisko Burke. Nieraz nie musiała wyciągać nawet różdżki, czy otwierać ust, aby poradzić sobie z kimkolwiek. Niezaprzeczalny urok tej rodziny sprawiał, że wystarczyło jedno spojrzenie, aby zniechęcić potencjalnego napastnika.
-Ale tak bez żartów co o tym myślisz? W sensie o artykule?-Ciekawiło ją zdanie brata, tym bardziej, że dość mocno ją ta sprawa gryzła.-Sporządźmy rachunek każdej nowo poznanej osoby, czy czasem więcej czasu spędza z mugolami, czy czystokrwistymi czarodziejami? Oskarżmy każdego szaleńca o bycie sprzymierzeńcem mugoli. Każdego rudzielca wtrąćmy do Azkabanu. Rzucajmy wyzwiskami na prawo i lewo, bo to wielce elokwentne. Obwąchujmy każdego mijanego czarodzieja. A niechlujnych ludzi, nie dbających o swoją różdżkę najlepiej od razu zakopmy.-Sama nie wiedziała dlaczego tak bardzo ją to denerwowało. Nie pałała sympatią do mugoli. Ba! Nienawidziła ich. Tak została wychowana i w to wierzyła, ale to... nawet dla niej było za wiele. Ta propaganda nie doprowadzi do niczego dobrego.
[bylobrzydkobedzieladnie]




Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight
Powrót do góry Go down
Craig Burke
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke http://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 http://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 http://www.morsmordre.net/f173-durham-rezydencja-w-tees-valley http://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
32
Szlachetna
Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
3
15
0
0
1
20
9
8
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Księżycowa aula   20.11.16 13:40

Spojrzał na nią z pewną powagą. Nie potrafił sobie wyobrazić tego co czuła - będąc zmuszoną do mieszkania z ludźmi, którzy w pewnym sensie byli dla ciebie obcy i którzy, choć mili i uczynni, byli gotowi odebrać ci syna, jeśli tylko nie spodoba im się twoje zachowanie. Nigdy nie przejmował się tym, co musiały znosić szlachcianki, dopóki nie spotkało to jego siostry. Co prawda w ogólnym rozrachunku nadal niewiele się tym przejmował, jednakże w jej przypadku uważał to za niesprawiedliwe. Najchętniej zabrałby ją do Durham i kazał uczynić jedną z sypialni jej własną... jednak ze względu na Tobiasa wiedział, że wszczynanie takich wojen domowych nie wchodziło w grę. Bo tak, doskonale zdawał sobie sprawę, czym by się to skończyło.
- Po prostu odwiedzaj nas tak często, jak masz na to ochotę - odpowiedział.
Na słowa siostry wcale się tym razem tak nie oburzył. Doskonale wiedział, że wykorzysta tę okazję, do zaczepki więc tylko prychnął rozbawiony.
- Może i wiem, co wcale nie znaczy, że nie mogę się martwić o swoją małą siostrzyczkę.
To prawda, w wielu przypadkach wystarczył dźwięk ich nazwiska, żeby ludzie po prostu tracili zapał do sprzeczek. Do tego właśnie dążyli. Burke nie byli przyjemnym, milusim rodem, do którego czarodzieje lgnęli, pragnąc nawiązać z nimi przyjazne stosunki. O nie, ich reputacja raczej odstraszała a oczywiste powiązania z czarną magią sprawiały, że byli raczej unikani.
Co z resztą bardzo im odpowiadało.
Westchnął cicho, spoglądając w gwiazdy.
- Cieszę się, że jednak jakieś kroki są podejmowane w kwestii antymugolskiej, niemniej ten artykuł jest po prostu śmieszny. - powiedział, zastanawiając się przez chwilę nad doborem słów - Po pierwsze, sympatia dla tych parszywców mogłaby mieć coś wspólnego z genetyką, jednak rudzielców nie ma aż tak wielu a miłośników mugoli na pewno, niestety, jest więcej. Po drugie, mugolaki faktycznie są brudne, ale serio? Zapach glonów? Jak w ogóle pachną glony? Sporządzanie list ze spisami ile razy dany czarodziej spotkał się z innymi czystokrwistymi i szlamami też jest beznadziejnym pomysłem, chociaż jeśli ktoś woli towarzystwo brudu, coś musi być na rzeczy. - zaczął wymieniać. Nie popierał tego artykułu, metody w nim wskazane były co najmniej idiotyczne. Na sam koniec dodał jeszcze, pół żartem pół serio: - A za brudną różdżkę to swoją drogą i tak powinny być kary! Nie po to los obdarzył kogoś magią, żeby później ten ktoś zaniedbywał tak ważny przedmiot. Tak w ogóle, zastanawiam się czy nie dać swojej na przerobienie, mógłbym ją na przykład chować w eleganckiej lasce. Jak prawdziwy lord. Co o tym myślisz?
Starał się ją trochę rozśmieszyć, by nie przejmowała się aż tak tym artykułem. Ludzie o zdrowych zmysłach na pewno nie wezmą go na poważnie.
Ale o tej lasce to w sumie myślał na poważnie.




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Rowan Yaxley
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley http://www.morsmordre.net/t3601-magnus http://www.morsmordre.net/t3618-rowcia http://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor http://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
29
Szlachetna
Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
5
11
0
5
0
15
9
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Księżycowa aula   07.12.16 21:27

-Będziecie mnie musieli jeszcze siłą stamtąd wyrzucać.-Gdyby to było takie łatwe najchętniej zabrałaby ze sobą Tobiasa i jeszcze dziś przeprowadziła się do Durham. Niestety oboje wiedzieli, że było to całkowicie nierealne.
Słuchała go przez dłuższy czas zastanawiając się nad jego słowami. Ostatnio miała pewnego rodzaju... wątpliwości, a ten artykuł jedynie wzmożył w niej przemyślenia na ten temat. Była jaki i jej brat wychowywana w duchu nienawiści do mugoli. Całe życie ona i jej najbliżsi obwiniali ich za niemal wszystko. To czarodzieje musieli zachowywać swoje istnienie w tajemnicy. Choć to właśnie oni byli bardziej potężni. Ale teraz wraz z upływem lat i zdobywaną przez ten czas wiedzą zaczęła zauważać niektóre, niegdyś całkowicie niezrozumiałe dla niej rzeczy. Czarodzieje byli hipokrytami. Nienawidzą mugoli za to, że muszą się przed nimi ukrywać, ale nie zrobią niczego, nie poczynią żadnego kroku w tym aby ich uświadomić, ukazać swoje istnienie. Nienawidzą ich przez to, że ci nie posiadają w sobie tej potęgi co oni, daru, magii. Ale to chyba nie jest przecież ich winą, a jedynie genetyki i decyzji wcześniejszych pokoleń. To tacy sami ludzie jak oni. Mają takie samo ciało, marzenia, plany, które co prawda odbiegają trochę od tych ze świata, które rudowłosa kobieta zna na co dzień, ale wciąż nimi są.
Jej mąż miał trochę inne poglądy aniżeli jego i jej cała rodzina, czy nawet ona sama. Tak głęboko zakorzenionej przez lata nienawiści nie da się ot tak wyplewić. On postrzegał jednak mugoli trochę inaczej. Na pewno nie czuł do nich odrazy, czy wstrętu, wręcz pokusiłaby się o stwierdzenie, że ten ich szanował. Może nie traktował ich od razu jak równych sobie, czy innych czarodziejów, ale wierzył  w to, że nasze światy kiedyś się ze sobą połączą. Kiedyś uznałaby go z tego powodu za wariata, teraz sama nie jest do końca przekonana co powinna myśleć, w co wierzyć...
Słysząc pytanie brata uzmysłowiła sobie, że trochę odpłynęła.-Słucham?-Zapytała głupio się w niego wpatrując, bo dopiero po chwili uzmysłowiła sobie o co Craig się jej pytał.-To znaczy, byłoby to trochę niepraktycznie. taka laska rzuca się też bardzo w oczy i najlepiej byłoby gdybyś rozpuścił jakąś plotkę o uszkodzeniu nogi, bo byłoby to trochę podejrzane gdybyś zaczął ją przy sobie nosić bez powodu.-Ona osobiście była zdania, że podobnie jak swoje słabości tak i atuty najlepiej jest ukryć przed przeciwnikiem. Laska zdecydowanie jak na jej gust byłaby zbyt krzykliwa.
Przygryzła sobie lekko wargę wpatrując się w księżyc. Świat jakiego chciał Longinus jest nierealny do osiągnięcia. Ten artykuł w gazecie tylko ją w tym upewnił.-Czy na pewno postępujemy właściwie Craig? Nienawidząc ich, nienawidząc mugoli?-Jeśli ktoś miał znać odpowiedz na to pytanie to w jej oczach powinien to być właśnie jej brat. Był jej autorytetem, dorastała obserwując to na jakiego on mężczyznę wyrasta i świadomie, bądź nieświadomie w pewien sposób chciała kroczyć jego śladami.




Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight
Powrót do góry Go down
Craig Burke
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke http://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 http://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 http://www.morsmordre.net/f173-durham-rezydencja-w-tees-valley http://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
32
Szlachetna
Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
3
15
0
0
1
20
9
8
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Księżycowa aula   28.12.16 14:18

Uśmiechnął się tylko pod nosem. Wyrzucać Rowan? Nigdy w życiu. Mogła być pyskata, mogła mu co chwila sprzedawać sójki pod bok i rzucać sarkastyczne uwagi, ale gdyby przyszła taka potrzeba, zasłoniłby ją przecież własną piersią. I Tobiasa oczywiście też. Pewnie nestor rodu byłby bardzo niezadowolony, słysząc to (jak to, bezdzietny dorosły Burke miałby zasłaniać dziedzica innej rodziny?), ale Craig akurat miał to gdzieś.
Zamknął oczy, przez kilka chwil rozkoszując się delikatnym powiewem nocnego wiatru. On nie miał podobnych rozterek co Rowan. Dla niego ten artykuł był po prostu śmieszny, przygotowany przez jakichś niekompetentnych i nadgorliwych imbecyli. Działali w dobrej wierze, aczkolwiek w zupełnie nieprzemyślany i pozbawiony logiki sposób. Chociaż może...? Może chociaż kilka osób, które do tej pory zupełnie nie interesowały się tematem, w końcu pochyli się nad tą kwestią? Świat powinien wiedzieć, że czas letargu się skończył. Pora była by zacząć w końcu działać.
- Dlaczego podejrzane? O co miałoby się mnie podejrzewać? Szlachta może nosić eleganckie laski, siostro. Nie tylko po to by się o nie podpierać. A ukrycie w niej różdżki byłoby moim zdaniem nadzwyczaj praktyczne. - mruknął, marszcząc brwi. Machnął jednak ręką. Cóż, jeszcze pomyśli o tej kwestii. Była to wszak jedynie zachcianka, kaprys, który mógł zostać spełniony w każdej chwili.
I tak zapewne mogłaby się dalej toczyć ta rozmowa, to spotkanie. Pogadaliby o jeszcze kilku mniej lub bardziej istotnych sprawach, Rowan ponownie rzuciłaby kilka złośliwych uwag aż w końcu zdecydowaliby się odejść, zostawiając tę polanę w ciszy i spokoju. Jednakże nagle, jeśli wsłuchało się wystarczająco uważnie, dało słyszeć się cichy zgrzyt. Tak cichutki jak upadający kamyk. Upadający gdzieś w najwyższych szczytach, gdzie rozrzedzone powietrze dodatkowo tłumi dźwięki.
Craig spojrzał na siostrę wzrokiem poważnym jak nigdy dotąd. Nigdy nie sądził, że usłyszy podobne pytanie akurat z jej ust.
- A jak myślisz, jakim cudem nasza rodzina od kilkudziesięciu lat utrzymała czystość rodu? Dzięki nienawiści do mugoli właśnie. A zapomniałaś o historii? Przed dekadami brudni mugole mordowali każdego czarodzieja i czarownicę, którego dorwali w swoje ręce. Dziś działoby się to samo. - podniósł z ziemi kamyk i obejrzał go w nikłym świetle księżycowej tarczy. - Dlatego musimy żyć w ukryciu. Ale nadejdzie czas, że to się wszystko zmieni. Już się zmienia - dodał na sam koniec dość cicho i tajemniczo, nie patrząc przy tym na siostrę.
Kamyk poleciał w trawę. To tylko maleńki kamyczek. Ale wysoko w ośnieżonych szczytach, nawet takie poruszenie może wywołać śmiercionośną lawinę.
Craig ponownie zwrócił na siostrę swoje spojrzenie. Było ono już całkiem normalne, bez śladu tej twardej, zimnej stali, obecnej jeszcze przed chwilą.
- Czy nie zgodzisz się ze mną?




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Rowan Yaxley
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley http://www.morsmordre.net/t3601-magnus http://www.morsmordre.net/t3618-rowcia http://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor http://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
29
Szlachetna
Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
5
11
0
5
0
15
9
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Księżycowa aula   28.12.16 22:50

Ten artykuł może i był śmieszny, ale przyniesie dużo więcej konsekwencji niż mogłoby się wydawać. Sytuacja jeszcze przed jego wydaniem była napięta, a on sam tylko tą sytuację wzbogacił. Podburzył ludzi, a to w niczym nie pomoże. 
-Wybacz, ale nie znam się na modzie braciszku. Zrobisz jak będziesz uważał za słuszne. I tak nawet gdybym chciała to nie zmienię twojego postanowienia. - Było to bardziej niż prawdą, bo faktycznie jej brat gdy już się na coś uparł, to bez względu na wszystko parł do celu. Była to dobra cecha, ale miała i swoje złe strony.
Wiedziała, że stąpa teraz po kruchym lodzie i choć dobrze zdawała sobie sprawę, że jej brat nagle nie wstanie i nie zrobi jej awantury, bo ta zadaje głupie pytania, to jednak obawiała się jego reakcji. Zostali wychowani tak, a nie inaczej, więc nie mogła się mu dziwić, że nie potrafił na to wszystko spojrzeć z innego punktu widzenia. Ona od pewnego czasu zaczęła właśnie w ten sposób na to patrzeć i coraz bardziej tego żałuje.
Jej brat miał rację. To przez nich, mugoli jesteśmy zmuszeni żyć w taki sposób. To przez nich wielu czarodziejów utraciło swoją czystość, a jeszcze więcej życie. Powinna być wierna przykazaniom jej rodziny bez względu na wszystko i nie mieć tego typu wątpliwości.
Tak -Powiedziała gładko z wbitym wzrokiem przed siebie aby ponownie przenieść spojrzenie na brata. - Masz rację. - Musiał mieć, prawda? Naprawdę chciałaby bez cienia wątpliwości się z nim zgodzić, ale nawet gdy jej usta bez zawahania wypowiadały te słowa, to wciąż ta cicha myśl z tyłu głowy nie dawała jej spokoju. Nie powinna nawet zastanawiać się nad takimi rzeczami. Miała ważniejsze sprawy na głowie, które były aktualnie jej priorytetem i na pewno wśród nich nie było rozterek na temat słuszności ich postępowania wobec mugoli. Nie zmieniało to jednak faktu, iż choć bardzo by chciała aby te niepokojące ją myśli zniknęły, tak te jak na złość pojawiały się na pierwszym planie. Sama nie wiedziała dlaczego? Dlaczego akurat teraz? Gdy jeszcze Longinus żył dużo o tym rozmawiali, wtedy to było łatwiejsze... wszystko było łatwiejsze.




Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight
Powrót do góry Go down
Craig Burke
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke http://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 http://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 http://www.morsmordre.net/f173-durham-rezydencja-w-tees-valley http://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
32
Szlachetna
Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
3
15
0
0
1
20
9
8
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Księżycowa aula   30.12.16 10:51

Nie mogła spodziewać się od brata innej odpowiedzi. Po pierwsze, że właśnie tego od niego wymagano. Rowan prawdopodobnie zdawała sobie sprawę z tego, że na jego barki nałożono znacznie większy ciężar nić na jej. Rodzina musiała być przecież reprezentowana godnie, a ród Burke od zawsze znany był ze swojej nienawiści do mugoli. I chociaż Craig był świadom tego, że w towarzystwie siostry nie musiał udawać poważnego, twardego szlachcica, który za krzywe spojrzenie w jego kierunku powinien się odwdzięczyć jakąś paskudną klątwą... to jednak w tej jednej kwestii po prostu nie udawał. Mugole wzbudzali w nim czyste obrzydzenie, zarówno ze względu na krwawą historię jak i sam fakt tego, że czarodzieje musieli się przed nimi ukrywać by to się nie powtórzyło. Głęboko wierzył, że jeśli magia zostałaby ujawniona, mugole zareagowaliby strachem i nienawiścią. Ludzie boją się tego, co nieznane. Reagują atakiem, w końcu to najlepsza forma obrony.
A czarodzieje nie byli gotowi by stawić czoła takiej rzeszy. Nawet bezmyślne, nieporadne zwierzę w większej grupie może być niebezpieczne. A poza tym, czarodzieje musieli być zjednoczeni by się ujawnić. A obecnie było to chyba ostatnie słowo, którym można było określić magiczną społeczność.
Pojawiło się jednak naturalnie światełko w tunelu. Gdyby tylko Rowan wiedziała, z czym dokładnie wiązał swoją przyszłość Craig, zostając jednym z Rycerzy Walpurgii... nie mógł jej jednak powiedzieć. Ona miała zbyt wiele swoich kłopotów, by Craig miał jeszcze obarczać ją swoimi.
Odpowiedź siostry usatysfakcjonowała go, posłał jej więc swój typowy, braterski uśmiech. Wstał i ujął ją za rękę. Pomógł podnieść się na nogi i odgarnął jej kosmyk włosów za ucho. Widział tę niepewność w jej oczach i trochę go ona niepokoiła. Ze wszystkich osób, naprawdę nigdy nie spodziewał się, że to akurat Rowan zacznie wątpić.
Nie zamierzał jednak teraz ponownie poruszać tego tematu. Przyszłość powinna przynieść konkretne zmiany. A on wiedział, że jego siostra odzyska wtedy wiarę w słuszność przekonań ich rodu.
- Chodźmy już, robi się coraz chłodniej.

zt x2




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
 

Księżycowa aula

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Księgarnia Esy i Floresy
» Księga zaklęć
» Książę Endymion...
» Śnieżna Księżniczka
» Księgarnia Esy i Floresy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Bexley :: Ogród magizoologiczny-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18