Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Laboratorium astrologiczne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Laboratorium astrologiczne   12.03.16 1:46

First topic message reminder :

Laboratorium astrologiczne

Pośrodku laboratorium, na posadzce, znajduje się olbrzymi rzeźbiony zegar ozdobiony malunkami gwiazdozbiorów oraz znaków zodiakalnych. Wokół niego rozstawione są szerokie ławy, na których pracują czarodzieje; obstawione księgami, woluminami, papierzyskami oraz buteleczkami z atramentem, nie rzadziej cennymi kamieniami oraz ingrediencjami alchemicznymi pomocnymi w rozwikływaniu najtrudniejszych zagadek świata czarodziejów, takich jak podróże w czasie czy podróże międzyplanetarne. Częstokroć bywają tutaj niewymowni i ponoć tylko oni znają wszystkie tajemnice tego wyjątkowego dla nauki miejsca.



Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Laboratorium astrologiczne   14.01.17 20:10

The member 'Minnie McGonagall' has done the following action : rzut kością


'k100' : 59


Powrót do góry Go down
Cyrus Snape
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
http://www.morsmordre.net/t5269-cyrus-snape http://www.morsmordre.net/t5324-poczta-cyrusa#119174 http://www.morsmordre.net/t5323-cirrostratus#119172 http://www.morsmordre.net/f89-pokatna-10-3 http://www.morsmordre.net/t5325-cyrus-snape#119177
Alchemik
30
Mugolska
Kawaler
I wish
we could take it
back in time,
before we crossed the line,
no now, baby
we see a storm is closing in,
I reach out for your hand.
10
5
20
0
0
0
2
6
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Laboratorium astrologiczne   05.10.17 17:03

12.05?

Świat brnął do przodu, a wraz z nim nauka. Nie tylko życiowa, lecz również stricte powiązana z wiedzą na dany temat. Cyrus pragnął odnaleźć chociażby cząstkę tych elementarnych informacji dotyczących astronomii oraz alchemii - w Ameryce, USA konkretniej. Cały czas wierzył, że postępował dobrze zostawiając za sobą ojczyznę, braci oraz przyjaciół - ta podróż miała stać się wszakże wiekopomnym odkryciem. Wiązać się z odnalezieniem rozwiązań, których nie powstydziłby się żaden człowiek żądny wiedzy, ambitny. Nie próżnował - w wolnych chwilach przeczesując połacie miasta, w którym się znajdował. Obrzeża, miejsca całkowicie nieuczęszczane. I uczył się. Flory, fauny, geologii. Świat był absolutnie fantastyczny, tylko trzeba było wiedzieć jak patrzeć. I gdzie. Poszukiwał odpowiedzi na najtrudniejsze pytania przy okazji dystansując się od duszącego klimatu Wielkiej Brytanii. Narastająca nienawiść do jego rodziny - i jego samego - napawała go podobnym obrzydzeniem. Gardził, chociaż wiedział, że nie powinien, że to domena ludzi słabych oraz bezużytecznych. Odczuł zatem potrzebę nabrania oddechu. W Stanach sytuacja polityczna nie była tak drastyczna, nawet udało mu się porozmawiać z kilkoma czarodziejami zainteresowanymi mugolską techniką. Snape od razu poczuł się swobodniej. Nawet jeśli z tyłu głowy nadal pamiętał o koszmarze domu rodzinnego, nawet jeśli nadal żyły w nim obawy o najbliższych. W spokoju mógł przecież odnaleźć sposób mający na celu ich ochronę. Wiedza była potężnym orężem, znała wiele tajemnic - musiał więc je odkryć, zbratać się z naukami i przede wszystkim spojrzeć na nie zgoła inaczej niż dotychczas. Zmienić perspektywę. Odnaleźć nieodnalezione. Wywrócić wszystkim o sto osiemdziesiąt stopni. Zaprzyjaźnić się z rewolucjonizmem. Odnaleźć ducha czasu, iść z nim ramię w ramię. Ponoć odkrycia są dziełem przypadku. Wystawił w związku z tym swój policzek czekając na jego uderzenie. Otwarty na nowość oraz innowacyjne rozwiązania. Przestał się wreszcie bać sięgając po swoje.
Wszystko wróciło wraz z ponownym postawieniem stopy na brytyjskim lądzie. Znów dławił go - irracjonalny? - strach, powstrzymywane przez cel jaki mu przyświecał. Gdy tylko wrócił do mieszkania, miast wypakowywać się i odpoczywać, sięgnął do alchemii, marnując niemal wszystkie składniki przywiezione ze sobą. Mógł się powstrzymać, lecz nie potrafił - został ukarany przez złośliwość losu. Później napisał do Jayden'a prosząc go o spotkanie w Wieży Astrologów. Ich ulubionym miejscu, zwłaszcza do obserwacji nocnego nieba oraz naukowych dysput. Tym razem nie miało być wcale inaczej. Cyrus przywiózł ze sobą kawałek meteorytu - wyglądał zwyczajnie, lecz nie chodziło już nawet o jego ewentualną unikatowość, a właściwości o jakie podejrzewał go alchemik. Sądził bowiem, że gdyby tak zamiast kamienia księżycowego dodać do Felix Felicis sproszkowaną część meteorytu… kto wie, może wywar nabrał więcej magicznych właściwości? Skutki trwałyby dłużej? A może wyeliminowałby efekty uboczne? Snape kurczowo trzymał się tej myśli i to właśnie dlatego zjawił się wieczorem w tym konkretnym miejscu.
Drzwi skrzypnęły, a mężczyzna w czarnej szacie przekroczył próg laboratorium. Rozejrzał się po mgliście rozświetlonym pomieszczeniu, od razu odnajdując spojrzeniem sylwetkę Vane'a. rozciągnął bladą twarz w umiarkowanym uśmiechu podchodząc bliżej.
- Potrzebuję specjalisty - zaczął od razu przechodząc do sedna. - Spodziewałem się, że przybędziesz pierwszy. Pewnie siedzisz tu już którąś godzinę? - Zmienił nagle temat, stając gdzieś z boku. W dłoni trzymał kawałek kosmicznej skały. - To przeznaczenie - dodał, wyciągając rękę z przedmiotem w kierunku astronoma. Na jego twarzy znów zatańczył uśmieszek, nawiązując oczywiście do początków ich znajomości. Były one równie niezwykłe co ich kariery.





love ain't simple
promise me no promises



Powrót do góry Go down
Jayden Vane
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 http://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 http://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 http://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 http://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#95109
astronom, profesor w Hogwarcie
29
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
14
17
3
0
0
0
2
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Laboratorium astrologiczne   11.10.17 19:47

Największa nawałnica w ostatnich lat już minęła, chociaż jej efekty wciąż udawało się dostrzec. Nawet wspaniała Wieża Astrologów nie została nienaruszona, chociaż obłożono ją silnymi zaklęciami nie tylko tymi chroniącymi ją przed wzrokiem mugoli, ale i również obronnymi, by nikomu nie strzeliło do głowy starać się do niej zakraść i wykraść wiedzę spokojnie leżącą na jej szczycie. Znajdując się tego dnia w jej murach, Jay dostrzegł wyraźne nadszarpnięcie dachu po stronie wschodniej skąd najpewniej najmocniej dęło. Z ziemi ciężko było cokolwiek dojrzeć, ale małe postacie unoszące się w tamtym obszarze na miotłach mogły świadczyć tylko o czarodziejach naprawiających tamtejsze skazy. Najpewniej musiały być poważne skoro już drugi dzień trwały ów naprawy. Nie trzeba było być też ekspertem, by ocenić uszkodzenia. Dookoła w obrębie kilkunastu metrów od wieży walały się szczątki dachówek. Vane gwizdnął, zadzierając wysoko głowę i obserwując przez moment prace, ale zaraz wszedł do środka, by lekkim krokiem zacząć wspinaczkę na samą górę. Pokonywał te schody wiele razy, choć większość czarodziejów i czarownic korzystało z tajnego przejścia za obrazem Kopernika, które prowadziło w szybkim tempie do wybranych komnat, jednak profesor zawsze lubił ruch. Nigdy jednak nie walczył jak dotąd z bezsennością, dlatego będąc na samej górze, poczuł zmęczenie i senność, dlatego skierował swoje kroki od razu do laboratorium astrologicznemu, gdzie miał oczekiwać na pewnego jegomościa. Rozłożył się za jednym ze stołów i zaczęło się. Jayden uderzał czołem w stół co jakiś czas, jednak nie było to robione specjalnie. Brak odpowiedniej ilości snu mógł zwalić z nóg każdego, a czekanie w laboratorium, gdzie panowała jeszcze nieprzenikniona cisza nie pomagała w ocknięciu się. Dlatego nawet gdy opierał się o rękę, raz po raz głowa opadała mu w dół i boleśnie przypominała o niewygodnej pozycji jak i miejscu aktualnego pobytu. A także o osobie, która go tu ściągnęła. Cyrus napisał. Dość niespodziewanie musiał przyznać, ale nie chodziło o sam fakt spotkania. Jaydenowi coraz trudniej było się skupiać na czymkolwiek, chociaż chciał i potrzebował koncentracji. Ten fakt sprawiał, że mała irytacja we wnętrzu profesora wzrastała, co dotąd nie miało nawet miejsca. Pojawienie się nowego uczucia, negatywnego w każdym calu również w pewien sposób niepokoiło Jaya i wszystko zaczynało się od początku. Nie mógł jeszcze wiedzieć, że brak snu miał się poważnie odbić na jego stanie zdrowia. Kogo jednak interesowało to jak się czuł? Na pewno nie samego Vane'a, który miał ważniejsze rzeczy do roboty nad swoją jeszcze mniejszą dawkę snu niż zazwyczaj. Mimo wszystko ponaglanie w liście, który otrzymał kazało stawić mu się bezwarunkowo w tym szczególnym dla tej dwójki miejscu i czekać na wieści od Snape'a. Po jakiejś godzinie czekania, bo Jay oczywiście pojawił się nie wtedy gdy trzeba, zaczął okręcać się na krześle, obserwując znajdujące się dokoła przedmioty. Zapewne niedługo już by wymyślił coś nowego, ale pracownicy wieży nie musieli się obawiać znudzonego profesora. Gdy tylko usłyszał skrzypienie drzwi, natychmiast się wyprostował, zwracając nieco zaspane oczy w stronę, skąd dochodził dźwięk. Chyba się uśmiechnął, ale nie był pewien. Tak samo jak nie zarejestrował początkowych słów swojego dobrego przyjaciela.
Pewnie siedzisz tu już którąś godzinę?
- Nie! Wcale! - rzucił nieco głośniej i bardziej gwałtownie niż normalnie, zupełnie jakby próbował zakamuflować swoje gapiostwo, chociaż efekt był zgoła inny. Poudawał że podziwia ściany, byle tylko nie widzieć miny Cyrusa, ale znowu ten zwrócił jego uwagę, przekazując mu t o - cel ich spotkania. Jayden niemal od razu utworzył z ust małe 'o' i lekko się zapowietrzył, by zacząć badać mały odłamek kosmicznej skały, którą trzymał w dłoniach niczym największy skarb. - Skąd to masz? - spytał, podnosząc spojrzenie na moment na Snape'a, nie mogąc wyjść z zachwytu. Oj, to na pewno było przeznaczenie! Wszak czy nie o podobny się wykłócali w Hogwarcie, gdy meteoryt o mało co nie rozłupał głowy alchemika? Vane musiał wiedzieć wszystko o tym znalezisku!




Shoot for the moon n' if you miss, you'll land
among the stars

Powrót do góry Go down
Cyrus Snape
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
http://www.morsmordre.net/t5269-cyrus-snape http://www.morsmordre.net/t5324-poczta-cyrusa#119174 http://www.morsmordre.net/t5323-cirrostratus#119172 http://www.morsmordre.net/f89-pokatna-10-3 http://www.morsmordre.net/t5325-cyrus-snape#119177
Alchemik
30
Mugolska
Kawaler
I wish
we could take it
back in time,
before we crossed the line,
no now, baby
we see a storm is closing in,
I reach out for your hand.
10
5
20
0
0
0
2
6
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Laboratorium astrologiczne   13.10.17 21:15

Mieszkał na Pokątnej - magicznym miejscu, na pierwszym piętrze, skutki nawałnicy ominęły go, przynajmniej fizycznie. Jego mieszkanie nie ucierpiało pomijając mokre ślady po butach w korytarzu, które zresztą łatwo sprzątnął. Nawet okna oszczędziło - może były niezniszczalne? - chociaż się tego w ogóle nie spodziewał. Wiedział jednakże o zgubnym wpływie gwałtownej pogody, podejrzewał udział magicznych anomalii w jej działaniu. Niestety nie miał zbyt wiele czasu, żeby pochylić się mocniej nad tym zagadnieniem. Pochłonęły go eliksiry, troska o rodzinę oraz odwiedziny w bibliotece, w której swego czasu uwielbiał spędzać wiele godzin studiując różnorodne dziedziny światowej nauki. Zresztą, minęło raptem kilka dni od jego powrotu do kraju, jeszcze nie zdążył się tak naprawdę wypakować - tak do końca. Z ekscytacji spowodowanej potencjalnymi możliwościami odnalezionego kawałka meteorytu zapomniał o większości planów jakie sobie wyznaczył na kolejne dni. Musiał podzielić się swoją teorią z Jay'em już teraz, ponieważ tak wspaniałe odkrycia nie mogły czekać wiecznie. Nie, kiedy miało się naturę dociekliwego dziecka pomimo roztaczania wokół siebie dość ponurej aury, w niczym nieprzypominającej dziecięcą beztroskę. Nie zrażał się, chociaż nie należał do najbardziej odpornych psychicznie ludzi. Przeżył w swoim istnieniu kilka bolesnych tragedii, mniej lub bardziej go podłamujących, lecz ostatnio wyglądał wręcz nienaturalnie dobrze. Silny, zdeterminowany - może wręcz wyzuty z jakichkolwiek oczekiwań? - wyprany z prawdopodobnych, niezdrowych pragnień. Całkowicie, niezaprzeczalnie oddany nauce oraz sprawom Zakonu, spychający wszelkie towarzyskie aspekty na dalszy plan. Na margines, na granicę, której nie chciał za nic w świecie przekraczać, jakby społeczne relacje z innymi były powodem do wzgardy bądź ogromnego wstydu. Odrzucał je z pełną premedytacją, nawet jeśli góra niezałatwionych spraw piętrzyła się bezlitośnie w górę nie pozwalając sobie zejść z zasięgu wzroku Cyrusa.
Dzisiejszej nocy Snape miał ją ignorować całkowicie - przed jego oczami winno rozpościerać się niebo, szalone - nierealne? - plany, tezy oraz przypuszczenia. I do tego nieoceniony umysł przyjaciela, potrafiący pomieścić w sobie wiele informacji. Część z nich z pewnością była dla alchemika niedostępna, a zatem mogła okazać się bardzo przydatna w dalszym rozpoznaniu nurtującego go tematu.
Nie spuszczał wzroku z astronoma, nie kryjąc swojego całkiem niezłego jak na niego humoru. Cieszył się i nasycał swoją naukową wizją niezmąconą jeszcze przez prywatne sprawy.
- Wcale - powtórzył za nim jak echo, chociaż w jego głosie nie dało się wyczuć ani aprobaty, ani wiary w słowa Vane'a. Czyż to nie jest całkowicie pozbawione sensu, spotykać się po przyjacielsku z kuzynem Iris? Szczęśliwie widmo kobiety nie przebiegło przez jego myśli - nie zatruł się pesymizmem wtórnym, mogącym zepsuć każdy patos chwili. - Znalazłem na obrzeżach Nowego Jorku - odparł spokojnie. Meteoryt nie wyróżniał się niczym szczególnym - był niewielki, ciemny, pokryty typowymi regmagliptami. - Wiem, wiem, do Hoby się nie umywa, nawet w jednej tysięcznej procenta, lecz i tak jestem dumny ze swojego znaleziska - kontynuował patrząc na skałę. - Wyobrażasz sobie jaką może mieć magiczną moc? I do czego się przysłużyć? - spytał unosząc spojrzenie na twarz Jay'a. Czy potrafił czytać mu w myślach?





love ain't simple
promise me no promises



Powrót do góry Go down
Jayden Vane
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 http://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 http://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 http://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 http://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#95109
astronom, profesor w Hogwarcie
29
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
14
17
3
0
0
0
2
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Laboratorium astrologiczne   17.10.17 21:59

Mimo że Hogsmeade również należało do jednego z najmagiczniejszych miasteczek w całej Wielkiej Brytanii to i tak jego mieszkańcy odczuli drastyczne zmiany pogody. W końcu spora część z zaklęć ochronnych została nadszarpnięta poprzez majowe anomalie, a luki ciężko było znaleźć i wychwycić. Następnego dnia po nawałnicy ludzie powychodzili z domów i wspólnie zaczęli nakładać bariery na swoje domy i na miasteczko, a przynajmniej bardzo prowizoryczne, ale mające ich ochronić przed następnymi większymi atakami ze strony natury. Kto wie co jeszcze ich czekało? Patrząc na nich wszystkich, Jayden czuł solidarność względem każdego z osobna. Oni również byli ofiarami przypadkowych i bolesnych doświadczeń z początku miesiąca i również widzieli jak Hogwart się wali. A przynajmniej jego część. Nie znajdowali się, aż tak daleko, by nie widzieli wzniesienia, na którym znajdowała się szkoła. Vane nie mógł sobie przypomnieć czy tamtej nocy był w stanie zarejestrować cokolwiek nim przybył patronus od Archiego. Jak zawsze pochłonęły go sprawy uczelniane i astronomiczne. I ta sama dziedzina kazała mu pojawić się również i tego dnia w Wieży Astrologów, by spotkać się z dawno niewidzianym przyjacielem. Ich historia była równie pokręcona co oni sami i jeśli się jej nie znało, nie można było zrozumieć dlaczego ten meteoryt był tak kluczową rzeczą. Praktycznie symbolem przyjaźni tej dwójki. Był ciekawy co takiego przyniesienie za wiadomość Cyrus, a może nie miały to być jedynie słowa? Od kiedy przeczytał list, zastanawiał się gorączkowo, co też to było, że Snape aż tak go poganiał co do znalezienia wolnego terminu. Vane znalazł więc parę chwil praktycznie z dnia na dzień, samemu nie mogąc się doczekać wieści. Co prawda nie mógł powstrzymać notorycznego, męczącego go zmęczenia, którego nie dało się pozbyć, ale zaraz ekscytacja miała wyprzeć ten stan. Chociaż jeszcze nie wiedział jak gwałtownie miało się to zadziać. Sam w przeciwności do przyjaciela nie był tak oderwany od innych spraw. W końcu musiał nieco spuścić z tonu, gdy okazało się, że z Hogwartu zniknęła część uczniów, a przy okazji tego lawina listów od zaniepokojonych rodziców pytających o swoje dzieci. Dla Jaya jego podopieczni byli najważniejsi, dlatego nic dziwnego, że chodził o wiele mocniej przy ziemi, gdy ich życie było zagrożone. O wydarzeniu ze śmiercią jednego z nich, której był świadkiem nie chciał pamiętać, ale wyryło się to tak mocno w jego wspomnieniach, że pozbycie się go było niemożliwe. Do tego jeszcze dochodziło mieszkanie z Pandorą, która wprowadziła się raptem trzy dni temu. Chcąc nie chcąc JD był teraz bliżej ziemi niż nieba, co w jego przypadku było naprawdę dziwne. Być może Cyrus miał to dostrzec, chociaż ekscytacja jego znaleziskiem w pewien sposób zepchnęła to na dalszy plan. Obaj byli poświęceni nauce. Obaj znali się na swoich dziedzinach jak nikt inny. Ich obu połączyła właśnie ta fascynacja, miłość do wiedzy, choć na początku ich znajomość miała wiele z konkurowania o status lepszego ucznia. Później mogli dzielić się odkryciami i spostrzeżeniami, doceniając wagę tych informacji. Mało kto aż tak bardzo potrafił zainteresować się w młodym wieku poważniejszymi tematami. Większość koleżanek i kolegów Jaya wolało skupić się na zaklęciach niż na teoretycznych przedmiotach. Teraz jednak Vane nie żałował, że mniej przykładał się do transmutacji czy zielarstwa, trzymając w dłoniach meteoryt, który najwyraźniej pochodził z innego kontynentu. Spojrzał z zaciekawieniem na Cyrusa, powtarzając za nim nazwę miasta jakby na potwierdzenie i przeszedł do wielkiej lupy, pod którą umieścił kawałek kosmicznej skały.
- Te ostatnie wypadki tak mnie oderwały od astronomii, że zapomniałem o chociażby szukaniu meteorytów - powiedział jakby do siebie, zbliżając okular na meteoryt. - To oczywiście chondryt - stwierdził od razu nim zaczął badać go bliżej. - Łatwo go rozpoznać, bo zawiera chondry. Są to drobne, najczęściej zbudowane promieniście, kuliste skupienia krystaliczne. Ich struktura jest bardzo specyficzna, bo niespotykana w skałach ziemskich. Chondryty powstawały w przestrzeni kosmicznej wskutek osadzania ziaren, ich scementowania i ogrzania lecz bez przetopienia. Sam nie znam się tak dobrze na meteorytach, ale możesz podziękować mojemu dziadkowi, który jest w nich specem. Dlatego też wiem o nich nieco więcej niż inni - urwał na chwilę i nachylił się nad skałą, uważnie badając powierzchnię bardzo charakterystyczną, bo skorupa obtopieniowa miała czarny kolor. Widział już tyle skał z kosmosu, by rozpoznać jedną z nich. - Obserwacje astronomiczne pozwoliły na określenie orbit spadających meteorytów. Dowodzą one, że większość meteorytów pochodzi spośród kolidujących między sobą planetoid, których orbity przecinają się z orbitą Ziemi. Większość znanych planetoid tworzy pas pomiędzy orbitami Marsa i Jowisza, ale dość liczną grupę tworzą także planetoidy bliskie Ziemi. Pochodzenie pozostałych meteorytów jest trudne do określenia. Bardzo nieliczną grupą są meteoryty przybyłe z Marsa i ziemskiego Księżyca. Wiek większości meteorytów szacowany jest na cztery i pół miliarda lat! Jest to wiek powstania naszego Układu Słonecznego! Zdajesz sobie z tego sprawę?! Jednak mamy do czynienia z chondrytem, a one są najprymitywniejsze. Nie podlegały one zmianom składu mineralogicznego od powstania Układu Słonecznego i mogą reprezentować materię, z której utworzyły się planety! - zakończył, przenosząc podekscytowane spojrzenie na Snape'a. Aż cały się trząsł, gdy mówił o tym z czym mieli do czynienia. - Możemy właśnie patrzeć na zalążek nowej planety! - dodał, uśmiechając się szeroko i oddychając ciężko. - Jego zastosowanie i możliwości... - kontynuował, patrząc na skałę i nie mogąc się przez chwilę wysłowić. - Ten chondryt istniał przed magią, Cyrusie. Przed Ziemią. To kawałek początkowego wszechświata... Jego możliwości mogą być... Nieskończone.




Shoot for the moon n' if you miss, you'll land
among the stars

Powrót do góry Go down
Cyrus Snape
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
http://www.morsmordre.net/t5269-cyrus-snape http://www.morsmordre.net/t5324-poczta-cyrusa#119174 http://www.morsmordre.net/t5323-cirrostratus#119172 http://www.morsmordre.net/f89-pokatna-10-3 http://www.morsmordre.net/t5325-cyrus-snape#119177
Alchemik
30
Mugolska
Kawaler
I wish
we could take it
back in time,
before we crossed the line,
no now, baby
we see a storm is closing in,
I reach out for your hand.
10
5
20
0
0
0
2
6
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Laboratorium astrologiczne   28.10.17 23:44

Na pewno ucierpiała sąsiadka spod szóstki - była wyjątkowo upierdliwą kobietą, lecz już ruszyła zbiórka datków na jej zniszczone mieszkanie. Wyrwane okiennice oraz zalane panele. Cyrus nie wiedział jakim cudem sedno anomalii dotarło właśnie do jej mieszkanie, skoro on zajmował lokum piętro niżej, dokładnie pod jej domem, zaś on nie doświadczył żadnych problemów z szaloną magią czy nawałnicą. Być może los postanowił oszczędzić mu więcej życiowych zmartwień, ustanawiając jakiś niecodzienny limit na określoną ilość czasu - przynajmniej ograniczył mu straty fizyczne, związane z rzeczami materialnymi. Dobrze, chociaż szkoda, że nie pozwolił mu na uwarzenie wszystkich eliksirów, które zamierzał przyrządzić po powrocie z USA. Wciąż i wciąż Snape to rozpamiętywał, chociaż już nie powinien. Wszakże na tapecie pojawił się nowy, interesujący temat - meteoryt. Kosmiczna skała, potęga, potencjalne źródło ogromnej, magicznej mocy. Alchemik bardzo zainteresował się możliwościami kawałkiem kamienia, który dotychczas trzymał w ręku, a który złożył ostatecznie na dłoń Jaydena. W smutnych do tej pory oczach mężczyzny pojawiły się ogniki zafascynowania, wręcz podekscytowania, którego nie było widać ani w mimice twarzy, ani w gestach - te pozostawały niezmiennie wyważone, wręcz może flegmatyczne, osowiałe. Potencjalne możliwości - które zdawał się Cyrus dostrzegać - jawiły się jako przełomowe dla nauki. Mogli wspólnie z Vane'm wynaleźć lekarstwa, nieznane mikstury - może nawet Eliksir Życia?! - nowe rodzaje wywarów bojowych. To wszystko istniało na wyciągnięcie ręki, którą on, Snape, byle mugolak, zamierzał wyciągnąć. I zbadać. Wierzył, że z wiedzą swojego przyjaciela oraz zapałem siebie samego - do odkrywczych eksperymentów, oczywiście - mogą osiągnąć wszystko.
Z nieskrywanym zainteresowaniem słuchał wypowiedzi Jay'a, bez względu na to, że wiele tez, które postawił, były Cyrusowi znane. Stał tak podekscytowany, chowając brodę w dłoni oraz delikatnie pocierając jej wierzch palcami; na czole pojawiły się podłużne bruzdy świadczące o intensywnym procesie myślenia oraz analizy zasłyszanych informacji. Jakże cennych.
- Wydaje mi się, że na początek nawet tak zwyczajny chondryt wystarczyłby nam do badań - odparł po krótkiej chwili niezmąconej niczym ciszy. - Jeżeli odkrylibyśmy jego niezwykłe, magiczne właściwości, wyobrażasz sobie co moglibyśmy osiągnąć za pomocą meteorytów z Księżyca lub Marsa? To mogłoby być naprawdę wiekopomne odkrycie - potwierdził swoje przypuszczenia kiwnięciem głowy. - Słuchaj, tylko musimy podejść do tego bardzo ostrożnie. Kto wie ile mocy drzemie w tym niepozornym kawałku? Musimy koniecznie go rozdrobnić i podawać niewielkie dawki do eliksirów, żeby przypadkiem nie wysadzić siebie w powietrze z powodu nagromadzenia się energii potencjalnej na niewielkiej powierzchni kociołka - dodał wyraźnie strapiony. Podrapał się niefrasobliwie po karku, obchodząc przyjaciela na kilka kroków. - Myślisz, że… ten początek ziemi mógłby wpłynąć na życie? Dawać je? Uzdrawiać? Jak to sprawdzić? - Snape zasypał go gradem pytań, nie mogąc się zwyczajnie doczekać burzy mózgów, która mogłaby rozjaśnić całą tę historię. Póki co Jayden mocniej koncentrował się na astronomii, zaś Cyrus poświęcał serce alchemii.





love ain't simple
promise me no promises



Powrót do góry Go down
 

Laboratorium astrologiczne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

 Similar topics

-
» Stare laboratorium Hydry
» Opuszczone laboratorium
» Biuro koronera i laboratorium
» Laboratorium Beta
» Laboratorium [Podziemie]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice :: Wieża astrologów-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17