Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Gąsienica Mądrości

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Gąsienica Mądrości   12.03.16 3:09

First topic message reminder :

Gąsienica Mądrości

Stara jak sam Londyn Gąsienica Mądrości ponoć naprawdę nazywająca się John O'Clock V to niebieskie, grube stworzenie większość czasu spędzające z fajką na kapeluszu nienaturalnie rozrośniętego muchomora. Mówią o niej, że wie wszystko, stąd młodzi ludzie często przychodzą do niej z dylematami, zapytać o radę. A gąsienica - zawsze radzi, ale odpowiada wyłącznie na pytania zadane w formie, która pozwala na odpowiedź twierdzącą lub przeczącą.
Zawsze miała naturę buntownika, dlatego niegdyś objawiła się mugolom i jeśli wierzyć temu, co się mówi, do dziś pozostała przez nich zapamiętana.

Rzut kością k100:

Wynik parzysty: tak
Wynik nieparzysty: nie
Wartość równa 50: nie wiem

Lokacja zawiera kości.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Calanthe Sprout
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2198-calanthe-sprout-buduje#33456 http://www.morsmordre.net/t2371-sivan#36731 http://www.morsmordre.net/t2323-storczyk#35618
pachnę ziołami
23
Czysta
Zaręczona
you’ve always loved the stranger inside
me, ugly, pretty
0
2
19
0
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Gąsienica Mądrości   02.07.16 15:59

- Myślę, że nie musimy się o nią martwić - odpowiadam, zerkając kątem oka na gąsienicę w pełnym spokoju pykającą fajkę. Na pewno opiekunowie ogrodu zapewniali swoim podopiecznym stuprocentową ochronę. Nie każdą magię widać, a czuć ją było w powietrzu w tym miejscu. Jednak bardziej niż o Johna można było się martwić o nieznajomą. Nie sposób było przeoczyć drżenie, w które wprawiał ją, co silniejszy podmuch wiatru. Już wcześniej zauważyłam jej naprawdę piękne okrycie, ale niestety równie niepraktyczne. Może nie była stąd skoro wybrała takie ubranie? Jej delikatna uroda, eteryczne rysy nie pasowały to wiecznie ciosanego strugami deszczu Londynu. Na pewno nie mogła być z północnej części kraju. Tam ze świecą doszukiwać się blondynki, w dodatku piegowatej. Być może kiedyś zazdrościłabym jej tego wyróżniającego się wyglądu, ale przywykłam do swojej aparycji. Nie była przecież ona dla mnie istotna, miałam już jedynie cieszyć swoim widokiem przyszłego męża. - Nie marzniesz przypadkiem mocniej? - Unoszę lekko brew. Nie wiedziałam, czy użyć względem niej jakiejś grzecznościowej formy, więc po prostu ją pominęłam. Póki co jesteśmy tylko dwiema nieznajomymi, nie przedstawiłyśmy się sobie oficjalnie, nie może mieć do mnie pretensji, że jej nie tytułuję, prawda? Nawet lord Rosier taktownie nie wytknął mi tej pomyłki.
- Prędzej czy później się dowiesz - kwituję to wzruszeniem ramionami. Życie w niektórych kwestiach zostawia nas w niewiedzy do końca życia, ale często lubi nas informować o konsekwencjach, dobrych lub złych, naszych wyborów i decyzji. Nie mam pojęcia, co chodzi tej dziewczynie po głowie, mogę więc jedynie przypuszczać. Czuję jednak, że w porównaniu do mnie ma ona większą swobodę w decydowaniu o sobie samej. Mówi mi to chociażby jej ubiór. Nie pytam się mimo to otwarcie, mogłoby to być w złym guście.
Zaskakuje mnie natomiast jej niespodziewane rozważanie. Zwróciła uwagę na coś, co mnie samej nigdy nie spędzało snu z powiek. Muchomor zawsze po prostu był pod tym stworzeniem, a ja nie zastanawiałam się, czemu nic go nie zmienia. Czemu żaden mróz, plucha czy susza nie zmieniają jego idealnego stanu. Może to po prostu kwestia magii użytej przez pracowników ogrodu magizoologicznego albo to wpływ samej magicznej gąsienicy. Opcji było tak naprawdę bardzo wiele, a mnie mimo to bardziej interesowała sama gąsienica. To dziwne, bo przecież ów grzybek równie co sam John O'Clock z uporem łamał wszelkie normy ustanowione przed odwiecznie ustawione przez matkę naturę. Ciekawe, za jaką cenę.
- Nigdy o tym nie myślałam - przyznaję się jej. Znów obracam się w stronę gąsienicy, jak gdyby nagle miała mi zdradzić wszystkie swoje tajemnice. - Albo dlaczego nigdy nie zamieniła się w motyla? Czemu pali fajkę? - Wzdycham, wciągając do płuc rześkie, chłodne powietrze. - Tyle pytań, na które nigdy nie dostaniemy odpowiedzi.




helpless like a dying tree
dried out of hope and tears
Powrót do góry Go down
Thalia Fawley
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2665-thalia-fawley#45581 http://www.morsmordre.net/t3060-poczta-panny-fawley#50248 http://www.morsmordre.net/t3061-thalia-fawley
Urzędniczka w Dep. Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów
25
Szlachetna
Panna
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
6
20
0
0
1
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Gąsienica Mądrości   06.07.16 12:08

Troska nieznajomej dziewczyny wydała się jej się bardzo miłym akcentem dzisiejszego dnia; w obecnych czasach każdy raczej patrzył tylko na siebie i dbał o swoje własne sprawy, niezbyt przejmując się innymi i ich problemami. Thalia była wręcz pewna, że gdyby zemdlała na środku ulicy, dopiero po dłuższej chwili ktoś by się nią zainteresował i to bez względu na jej eleganckie ubrania czy zadbaną twarz. Powszechna znieczulica była tym, co charakteryzowało londyńskie społeczeństwo i co bardzo mocno dotykało przede wszystkich kasty szlacheckiej. Uśmiechnęła się tylko blado, przytakując jedynie nieznajomej jej trafnego spostrzeżenia, ale nie powiedziała nic więcej. Mogła się ubrać cieplej, wychodząc z domu, a za swoje błędy trzeba niestety płacić.
- A twoje pytanie? - powiedziała nagle z nową ciekawością w głosie, wpatrując się w nieznajomą dziewczynę, jakby oczekiwała, że ta zaraz zdradzi jej swój wielki sekret i powie, o co chciała zapytać magiczną gąsienicę. Nie podejrzewała, aby przyszła tu zupełnie przypadkowo, bo w taką pogodę raczej nikt nie wybierał się do ogrodu dla własnej przyjemności i nie kierował swoich kroków od razu do Gąsienicy Mądrości. Musiał być więc jakiś szczególny powód... a może ten powód miał nawet jakieś imię, powiedzmy uroczego młodzieńca? Co prawda stwierdziła wcześniej, że nie będzie ryzykować, ale w takim razie musiała mieć co zaryzykować, czyli że było jakieś pytanie. - To znaczy... mówiłaś, że nie chcesz ryzykować, ale... czy w takim razie masz jakiś sekret, którego nie chcesz zdradzać? - zarumieniła się lekko, a czerwony rumieniec wnet oblał jej policzki, kiedy uświadomiła sobie, że jej ciekawość zaszła już zdecydowanie za daleko. Cóż jednak mogła poradzić na to, że jej romantyczna dusza już tworzyła dziesiątki różnych scenariuszy o spełnionej, niespełnionej, szczęśliwej i nieszczęśliwej miłości?
Próbując zatuszować swoją wścibską wpadkę znów zwróciła się w kierunku gąsienicy. Czy jej się wydawało, czy robal spojrzał na nią z dezaprobatą, jakby próba wyciągnięcia od dziewczyny jej pytania wydała mu się godna potępienia? Mrugnęła kilka razy i złudzenie zniknęło, a gąsienica patrzyła już w zupełnie inną stronę.
- Myślę, że jako motyl nie byłaby już taka niezwykła - powiedziała powoli, starannie dobierając słowa, aby znów nie palnąć jakiegoś głupstwa. - Motyle są piękne, ale w pewnym stopniu pospolite i nie budzą tak wielkiej sensacji jak kilkusetletnia gąsienica. Poza tym wyobrażasz sobie motyla z fajką? - zachichotała nagle, bo ona faktycznie go sobie wyobraziła. Wielki, kolorowy, majestatyczny, z rozłożony skrzydłami we wspaniałe różnorodne wzory... a między dwiema stojącymi czułkami, cienkimi jak pajęcze nogi, brązowa, drewniana fajka. Czy taki motyl mógł budzić podziw albo fascynację?


Powrót do góry Go down
Calanthe Sprout
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2198-calanthe-sprout-buduje#33456 http://www.morsmordre.net/t2371-sivan#36731 http://www.morsmordre.net/t2323-storczyk#35618
pachnę ziołami
23
Czysta
Zaręczona
you’ve always loved the stranger inside
me, ugly, pretty
0
2
19
0
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Gąsienica Mądrości   07.07.16 22:14

Moje pytanie.
Nie myślałam o tym. Nie przyszłam z taką intencją do gąsienicy. Szwendałam się po prostu po ogrodzie korzystając z zapasu powoli kurczących się godzin wolności. Chciałam zaznać smaku samotności z wyboru. Już niedługo zamknął się wokół mnie ściany wspaniałej rezydencji Flintów, w której będę musiała pięknie wyglądać i przyjmować wysokich statusem gości. Spacery zimową porą po miejscach dla małych dzieci nie będę w dobrym guście. A przecież nie będę mogła przynieść wstydu tym, którzy ze swojej łaskawości dają mi swoje nazwisko. Nie mogę się tak odwdzięczać za dane mi dobro. Co jednak, jeśli przez chwilę to wszystko nie będzie istotne. Jeśli oczyszczę umysł i przez chwilę nie będę myśl o tym wszystkim, co działo się na przestrzeni ostatnich dni. O co zapytałabym Gąsienicę Mądrości, gdybym miała uzyskać w stuprocentowo szczerą odpowiedź na swoje pytanie. Twierdzącą lub przeczącą.
Czy on ciągle mnie kocha?
Fala bólu zmieszana z nagłym zimnem wstrząsa mną. Dreszcz rozchodzi się po całym ciele, mrowi mnie w kręgosłup i sunie ku górze, do głowy. Wiem już, że dziś dostanę okropnej migreny. Ledwo słyszę kolejne słowa mojej towarzyszki. Sekret. Sama nie wiem. Kiedyś miałam sekret. Był dla mnie wszystkim, aż w końcu odważyłam się go zdradzić i najbliższa mi osoba wbiła nóż prosto w moje serce patrząc mi przy tym w oczy. Wzdycham cicho.
- Nie mam żadnych sekretów. Pytań zresztą też. - Nie mam w ogóle wolnej woli. Zdobywam się jednak na blady uśmiech w stronę dziewczyny. - Po prostu chyba nie wierzę, że gąsienica mówi nam prawdę. - Wzruszam ramionami próbując odsunąć ten temat od siebie. Nie przepadam nad tym, żeby uwaga skupiała się na mnie. Jestem przyzwyczajona do życia na uboczu, dalej od tego całego blichtru. Boli mnie, że już wkrótce znajdę się na szczycie świecznika i nie będę mogła na to nic poradzić.
Jestem więc bardziej niż wdzięczna, gdy znów zmieniamy temat. Na ciekawszy zresztą od mojej nudnej osoby. Z ciekawością wysłuchuję wysuwnych przez nią argumentów. Każdy ma prawo do swojej opinii. Nie zgadzam się z faktem pospolitości motyli, ale muszę się zgodzić, że ten owad w ostatnim stadium rozwoju wyglądałby dziwnie ćmiąc fajkę. Zdecydowanie gąsienicy pasuje ona o wiele bardziej. Uśmiecham się blado do tej wiedzy. Pomimo wszystkich tych rozmyślań wracamy do punktu wyjścia, nic na temat tego stworzenia się nie wyjaśniło.
- Masz rację, motyl mądrości brzmi głupio - mówię pogodnym tonem. - Chociaż i tak jestem ciekawa jej historii. Dlaczego stanęła akurat w tym punkcie.




helpless like a dying tree
dried out of hope and tears
Powrót do góry Go down
Thalia Fawley
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2665-thalia-fawley#45581 http://www.morsmordre.net/t3060-poczta-panny-fawley#50248 http://www.morsmordre.net/t3061-thalia-fawley
Urzędniczka w Dep. Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów
25
Szlachetna
Panna
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
6
20
0
0
1
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Gąsienica Mądrości   11.07.16 17:53

Bycie taką gąsienicą musiało być łatwe, a na pewno łatwiejsze od bycia człowiekiem ogarniętym całym huraganem uczuć i emocji; przeplatających się wzajemnie, uzupełniających, wykluczających; walczących ze sobą lub ściśle współpracujących, aż człowieka ogarnia niewypowiedziane szaleństwo i już sam nie wie, któremu uczuciu powinien się poddać. Thalii już nie dziwiło, że emocje tak skrajne jak miłość i nienawiść były sobie jednocześnie tak bliskie - w zasadzie przecież nic ich nie dzieliło; istniały w zamknięty kręgu, w zamkniętym kole, które toczyło się własnymi ścieżkami, a my tak naprawdę nie mieliśmy wpływu na to, które z nich w danej chwili naszego życia znajdzie się na górze. Młodej szlachciance póki co udawało się uniknąć zamknięcia w skomplikowanym, zamkniętym kole uczuć, bo uczucia były dla niej czymś zupełnie obcym; zbyt skupiona na sztuce, na muzyce i na swojej pracy nie zwracała uwagi na to, że poza nimi istnieje coś jeszcze. Świat poza wyobrażeniami i marzeniami, świat, w którym chodzenie z głową w chmurach groziło potknięciem się upadkiem, świat arystokratycznych wymogów i konwenansów. We Francji mogła się od tego odciąć, mogła zapomnieć przez chwilę, że życie nie składa się z płócien i arkuszy nutowych. A Anglii musiała uczyć się wszystkiego na nowo i znów stawić czoła wścibskiej, złośliwej macosze, od której jedyną drogą ucieczki wydawało się małżeństwo... tylko z kim, skoro tak naprawdę nikogo tu jeszcze nie znała, poza tymi kilkoma nielicznymi przypadkami?
- W każdym razie sądzę, że nawet jeśli nie mówi prawdy, a jedynie odpowiada wedle własnego kaprysu, to miło czasem zostać tak oszukanym - powiedziała łagodnie, chociaż z lekkim smutkiem w głosie, uznając kłamstwo w wyższych celach za usprawiedliwione. Odrobina nadziei i marzeń nikomu jeszcze nie zrobiła krzywdy, prawda? Och, Thalio, jakże naiwne bywało czasem twoje myślenie! - Kiedyś słyszałam, jak pracownik ogrodu wspominał coś o magii tego miejsca. Ponoć w przeszłości odprawiano tu jakieś potężne czarodziejskie rytuały. - W oddali zabrzmiało bicie zegara, kilka głośnych uderzeń niosących się po Londynie i oznajmiających wybicie kolejnej pełnej godziny. Chyba była już wystarczająco spóźniona, a macocha nie lubiła spóźnień; w przeciwieństwie do Thalii, która pogrążona we własnych myślach bardzo często - zbyt często - zapominała o całym świecie. Ale nawet bura przy stole czy w salonie warta była tych kilku chwil zamyślenia i rejsu w stronę świata fantazji.
- Och, nie, już tak późno? - zapytała bardziej retorycznie, niż w oczekiwaniu na odpowiedź; sama przecież słyszała, która jest już godzina i sama doskonale wiedziała, że co najmniej od piętnastu minut powinna być już w domu. - Proszę mi wybaczyć, ale muszę już iść, zupełnie się zapomniałam - potrząsnęła głową w roztargnieniu, rzucając obcej dziewczynie ostatnie spojrzenie, zanim drobiąc szybko kroki pobiegła niemalże w stronę wyjścia. Brakowało tylko północy, pantofelka i uroczego księcia.

z/t Thalia


Powrót do góry Go down
Calanthe Sprout
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2198-calanthe-sprout-buduje#33456 http://www.morsmordre.net/t2371-sivan#36731 http://www.morsmordre.net/t2323-storczyk#35618
pachnę ziołami
23
Czysta
Zaręczona
you’ve always loved the stranger inside
me, ugly, pretty
0
2
19
0
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Gąsienica Mądrości   13.07.16 22:01

Nigdy się tak naprawdę nie zastanawiałam, co byłoby gdyby wszystko potoczyło się inaczej. Nie jestem niepoprawną marzycielką, która pląsa kilka centymetrów nad ziemią i rozważa wszelkie scenariusze, według których mogłoby potoczyć się jej życie. Początkowo lubiłam ten lekko monotonny, ale stały, pewny tor, jakim toczyło się moje życie. Wszystko szło dobrze do pewnego momentu. Wtedy, zamknięta i oszukana nie czułam się na siłach, aby rozważać, co stałoby się, gdybym podjęła zupełnie inne decyzje. Chyba w ogóle nie myślałam w tamtym momencie, odcięta od rzeczywistości tymi wszystkimi emocjami, które mną targały. A na koniec? Straciłam ochotę na cokolwiek, ale przede wszystkim nie chciałam torturować się tymi wszystkimi pięknymi wizjami dobrego życia, które mnie ominęło. Chociaż nie sądzę, żebym kiedykolwiek chciała zamienić się z gąsienica, która na zawsze jest związana z tym muchomorem i fajką. Chyba jestem dziwna. Kącik ust cieka mi do góry w rozbawieniu z czegoś, czego nikt nie wie. Oby nieznajoma nie uznała mnie za wariatkę.
- Nie jestem tego taka pewna - odpowiadam tylko. Łapię się żelaznej barierki przed nami, jak gdyby miała utrzymać mnie w miejscu. Wygląda na to, że to właśnie robiłam. Bezustannie się oszukiwałam, raczyła miłą wersją rzeczywistości udając, że może kiedyś uda jej się ziścić. Sama zwodziłam się na manowce bojąc się zmierzyć z prawdą. Niestety koniec końców dopadła mnie i sprowadziła na ziemię wyjątkowo brutalnie. Może jednak blondynka wciąż żyje w takiej bańce jak ja kiedyś, a ja nie chcę być tą, która ją przebije.
- Och, nie miałam pojęcia. - Rzucam okiem na dziewczynę, naprawdę interesująca informacja. Może mogłabym kiedyś poszperać o tym w bibliotece. Przecież wszystko wskazuje na to, że wkrótce będę miała pod dostatkiem wolnego czasu. Co prawda teraz też mam go całkiem sporo, jeśli nie liczyć pracy, którą kocham, ale nie mogę uniknąć wrażenia tykającego nade mną zegara, który odmierza uciekające sekundy mojego panieństwa. Jednak moja towarzyszka wydaje się natomiast spóźniona. Nawet nie zarejestrowałabym tego bicia zegara, gdyby nie jej reakcja.
- W porządku, każdy się czasem zapomina - mówię z uśmiechem. - Miłego dnia! - wołam jeszcze, gdy się oddala i dopiero wtedy zauważam, że nie wiem, z kim rozmawiałam. Szkoda. Nie będę jej jednak niepokoić. Zamiast tego pospaceruję jeszcze. Póki mogę.

|zt




helpless like a dying tree
dried out of hope and tears
Powrót do góry Go down
Lucinda Selwyn
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-nott http://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 http://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 http://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 http://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
26
Szlachetna
Panna
i just want to live while i'm alive
12
20
0
0
1
0
9
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Gąsienica Mądrości   27.11.16 21:42

/ 27 marca może być?

- Już to widzę… - zaczęła idąc wolnym krokiem po nierównych ścieżkach ogrodu magizoologicznego. Odkąd wróciła do Londynu odwiedziła to miejsce kilka razy. Jednak nigdy w charakterze czysto towarzyskim. Dzisiejszy dzień jednak był na takie wyjście idealny. W końcu promienie słońca przebiły się przez kłęby ciemnych chmur. Pewnie kiedyś pomyślałaby, że to ładna metafora życia każdego człowieka. Jednak już nie brała udziału w tak naiwnych grach swojego umysłu. Nie czytała między wierszami. Wszystko w jej życiu miało być proste. Nawet czarno białe. Ładna pogoda równała się miłemu spacerowi. Miły spacer dobremu towarzystwu. A co do tego nie miała żadnych wątpliwości. Travisa znała od najmłodszych lat. Zawsze wspomniała, że życie wtedy było o wiele prostsze. Bez poganiania, bez ciągłego wyczekiwania i głośnego tykania zegara nad głową. Pocieszające było to, że nie wszystko w ich życiu się zmieniało. Niektóre rzeczy zostawały. Tak jak i niektórzy ludzie. Ta myśl sprawiła, że na ustach Lynn pojawił się delikatny uśmiech. - Dzisiejszego dnia nasze życie się zmieni, wiesz o tym prawda? Uzyskamy odpowiedzi na wszystkie pytania, a to za sprawą niebieskiej kluchy. - powiedziała i zaraz zakryła ręką buzię. Chyba nie powinna była obrażać starej jak sam Londyn gąsienicy. Potrzebowała tego. Po tych wszystkich atrakcjach. Po ślubie, na który iść nie do końca chciała, po zaklętym sztylecie, który okazał się być o wiele bardziej problematyczny niż podejrzewała, po tych wszystkich ludziach i po listach, które pod pozorną troską kryją tylko ciekawość. Potrzebowała czegoś prostego, całkowicie zaskakującego, a czy jest w Londynie coś równie wpasowującego się w ten opis jak spędzenie całego popołudnia na bombardowaniu niebieskiej gąsienicy masą pytań? - Nie powinnam chyba tak mówić. Teraz pewnie na wszystkie pytania odpowie „nie”. Czeka Cię ciężkie popołudnie, przyjacielu. - dodała, kiedy dochodzili do drewnianej strzałki wskazującej kierunek, w którym powinni się udać jeżeli chcą dojść do Gąsienicy Mądrości. Druga strzałka prowadziła do żabiego tronu i Lynn miała ochotę parsknąć śmiechem. W końcu sama chciała sprawdzić czy żaba zmieni się w pięknego księcia czy pozostanie w swojej żabiej formie na amen. Ku jej wielkiemu smutkowi nic się nie stało, a blondynka może odhaczyć z listy rzeczy do zrobienia przed śmiercią pocałunek z żabim królem. Kiedy dotarli na miejsce, a Lynn zobaczyła siedzącą za szkłem na małym muchomorze niebieską gąsienice drgnęła. Tląca się fajka tylko potwierdziła, że trafili w dobre miejsce. - Czynisz honory? -zapytała szeptem przyjaciela nie wiedząc czy na to pytanie Gąsienica też ma zamiar jej odpowiedzieć.




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Travis Greengrass
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2909-travis-greengrass#47258 http://www.morsmordre.net/t2920-skrzynka-travisa#47503 http://www.morsmordre.net/t2913-smoki-fajne-sa#47416 http://www.morsmordre.net/f272-derbyshire-meadow-lane-2 http://www.morsmordre.net/t3616-travis-greengrass#65234
opiekun i łowca smoków w Peak District
26
Szlachetna
Kawaler
Never laugh at live dragons.
9
16
0
0
0
0
0
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Gąsienica Mądrości   29.11.16 15:12

Lubił towarzystwo Lynn. Zawsze wesoła, pogodna oraz energiczna - stanowiła idealnego kompana do realizowania najbardziej szalonych pomysłów. Niestety każdy medal ma dwie strony. Złą stroną ujrzenia miłej twarzy lady Selwyn była… możliwość dotarcia do wspomnień. Owszem, pięknych, lecz równie ponurych co pięknych. Wywołujących niepożądane ukłucie dyskomfortu. Niemalże namacalny objaw utraty czegoś, lub raczej kogoś. Tak wyszło, że Lucy kojarzyła mu się z ciepłem Hogwartu, wspólnymi eskapadami po szkolnych korytarzach wraz z… Leo. Bratem, którego już nie było w jego życiu, bratem, który zostawił po sobie dziurę, którą to Travis każdego dnia mozolnie zakopuje. Bez ustanku. Nawet jeżeli sprawia wrażenie rozluźnionego, wręcz beztroskiego, zalążek świadomości gdzieś przebija się przez warstwę piachu trafiając na podatny grunt. Nie, nie posunąłby się nigdy do stwierdzenia, że obecność przyjaciółki jest mu nie na rękę. Nie uznałby nigdy, że wolałby się z nią nie widywać. Zbyt mocno ją cenił, a jej powiązanie z przeszłością, cóż. Bez niego nie byłaby taka wyjątkowa. Niewiele ostało się osób z czasów szkolnych, które nie odwróciły się od niego po tym nieszczęsnym zdarzeniu z jego bliźniakiem. Niekiedy patrząc krzywo również na niego, jak gdyby to była nowa choroba genetyczna. U niej tego nie widział. Dzięki temu nie odczuwał żadnego skrępowania lub niezręczności mogących się objawiać w towarzystwie innych osób.
Z ulgą zaproponował spotkanie - byleby nadrobić niezbędne zaległości towarzyskie - mające się odbyć w ogrodzie magizoologicznym. Pogoda im sprzyjała, dzięki czemu mogli ze spokojem zrezygnować z teleportacji, a zamiast tego postawić na spacer piechotą. Widoki koiły zmęczone spojrzenie, a uwagi Selwyn wydawały mu się nadzwyczaj zabawne - czego nie omieszkał kwitować śmiechem.
- Co takiego widzisz? - spytał rozglądając się to na boki, to przed siebie. Mijali kolejne magiczne rośliny, stąpali po kolejnej już dróżce. Znaki jasno informowały ich dokąd winni zmierzać jeśli chcą dotrzeć wprost do wyroczni. Niechybnie wszystko się odmieni.
- Poznamy odpowiedzi na wszystkie tajemnice wszechświata trapiące ludzki umysł? - zadał następne pytanie spoglądając na towarzyszkę. Wydawał się być podekscytowany, wręcz przejęty roztoczoną przed nimi miękkim tonem wizją. Oczywiście to była tylko gra, lecz z pewnością bardzo realistyczna! Prawdopodobnie chciał swą towarzyszkę zarazić entuzjazmem w kierunku niebieskiej kluchy. - Na pewno tak będzie. Obraziłaś uczucia dostojnej gąsienicy - skwitował niby karcąco ją ofukując. Zaraz jednak powietrze przebił dźwięk jego śmiechu, a wtedy oboje zbliżyli się do cudacznego stworzenia.
- Oczywiście - odparł, po czym odchrząknął znacząco w dłoń ściśniętą w pięść. Aż wreszcie założył ręce za plecy zastanawiając się chwilę nad pytaniem. - Czy czarodzieje przejmą władzę nad światem? - spytał mądrej gąsienicy. W myśl tego, o czym rozmawiali.




WHEN OUR WORDS COLLIDE

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Gąsienica Mądrości   29.11.16 15:12

The member 'Travis Greengrass' has done the following action : rzut kością


'k100' : 33


Powrót do góry Go down
Lucinda Selwyn
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-nott http://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 http://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 http://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 http://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
26
Szlachetna
Panna
i just want to live while i'm alive
12
20
0
0
1
0
9
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Gąsienica Mądrości   01.12.16 22:19

Lucinda bardzo dobrze wiedziała jak to jest, kiedy pewne sytuacje w naszym życiu zaczynają nas określać. Najpierw ludzie patrzą na ciebie przez pryzmat całego wydarzenia czekając na twoją reakcję. Następnie nieustannie analizują sytuację, w której do tego doszło. Na końcu zapominają o tym zostawiając przeświadczenie, że liczy się tylko to jedno wydarzenie. Jakby życie przed i po nie miało sensu. Znała Travisa i znała Leo. Niezliczone godziny jakie spędzili razem w Hogwarcie pokazały jej prawdziwą głębię relacji braterskiej. Prawdziwej, szczególnej, takiej której Lynn mogła tylko pozazdrościć. Ze swoim rodzeństwem nigdy nie miała takiego kontaktu i choć czasami zdarzało jej się tęsknić to było to bardziej spowodowane możliwym wyobrażeniem rodzeństwa, a nie tym jacy byli w rzeczywistości. Ludzie widzieli ich przez pryzmat tej jednej sytuacji. Ludzie widzieli Travisa przez pryzmat tego co stało się z jego bratem. Jednak ci wszyscy ludzie nie znali ich razem. Nie mogli sobie nawet wyobrazić jak wielką tragedią to było. Nie fakt, że wszystko potoczyło się w taki a nie inny sposób. Nie fakt, że odbiło się to echem w całym świecie czarodziejów. Fakt, że zostali rozdzieleni. Lynn nigdy by go nie porzuciła i choć wiedziała, że czasem trzeba odpuścić. Pozwolić by wszystko choć na chwile wróciło na swoje swoje miejsce. Dobrze wiedziała, że ich spotkania przynoszą wspomnienia. Dobre wspomnienia, ale na pewno przykre. Dotkliwe. Niemal gorsze niż te złe. Cokolwiek by się jednak nie działo… nawet gdyby nie widywali się latami to ona wiedziała, że zawsze może na niego liczyć. A on liczyć na nią. Uśmiechnęła się szeroko na jego słowa. - Wiesz, że tam jest żaba, która ponoć zmienia się w księcia? - zapytała unoszą brew. - Myślę, że to moje przeznaczenie. - mruknęła wzruszając ramionami. Kto tam wie co żabi królewicz dla niej przygotował. Słyszała wiele opowieści o niebieskiej gąsienicy, która odpowiadała na wszystkie pytania. Lucinda czuła, że ma w sobie pokłady takich pytań, na które ciężko jest znaleźć odpowiedź dlatego chyba nie istniało bardziej idealne na to miejsce. - Dostojnej? - powtórzyła spoglądając na niebieską kluchę z niepewnością wyrysowaną na twarzy. - Tak, tak… dostojnej. - pokiwała szybko głową i zaśmiała się. Słysząc pytanie jakie zadał mężczyzna pokiwała głową. To było ważne pytanie i aż jej wstyd, że ona na takie nie wpadła zważając na całą pulę tych wszystkich szalonych znaków zapytania kłębiących się jej w głowie. Przeczący ruch gąsienicy mądrości sprawił, że Lynn aż podskoczyła. Była niczym niewierny Tomasz. Dopóki nie zobaczyła na własne oczy nie mogła uwierzyć. Jej podekscytowany wzrok mówił: to działa, to działa! Chociaż odpowiedź nie była zadowalająca. - No, no… pocieszające. - powiedziała z uśmiechem spoglądając na przyjaciela. Zamyśliła się nad swoim pytaniem. - Czy zdobędę Order Merlina? - zapytała dumnie spoglądając na gąsienice. No co? Warto spróbować!




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Gąsienica Mądrości   01.12.16 22:19

The member 'Lucinda Selwyn' has done the following action : rzut kością


'k100' : 80


Powrót do góry Go down
Travis Greengrass
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2909-travis-greengrass#47258 http://www.morsmordre.net/t2920-skrzynka-travisa#47503 http://www.morsmordre.net/t2913-smoki-fajne-sa#47416 http://www.morsmordre.net/f272-derbyshire-meadow-lane-2 http://www.morsmordre.net/t3616-travis-greengrass#65234
opiekun i łowca smoków w Peak District
26
Szlachetna
Kawaler
Never laugh at live dragons.
9
16
0
0
0
0
0
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Gąsienica Mądrości   16.12.16 16:12

Podobno bliźnięta na zawsze złączone są niewidzialną nicią więzów, której inni nie dostrzegają nawet nie domyślając się, jak silne jest niniejsze połączenie. Travis wiedział. Doświadczył tego na własnej skórze. Kiedy miał zły dzień - żałował tego najmocniej na świecie. W tym lepszym uważał, że dobrze jest doświadczyć w życiu czegoś tak niezwykłego. Bez względu na rychły koniec czekający podczas życiowej drogi. Greengrass oczywiście wolałby, żeby ta relacja zakończyła się w przypadku śmierci dożywszy później starości, lecz… los nie rozpieszcza. Nie przyjmuje zamówień na konkretne rozwiązania sytuacji, nie spełnia magicznie życzeń. Boleśnie informuje o możliwych konsekwencjach podjętych działań. Pomimo przekonania, że to nie kto inny jak Leo był katem, oprawcą ich wzajemnych powiązań rodzinnych, to nie potrafił zadręczać tym sam siebie. Wiecznie doszukiwał się błędów w swoim postępowaniu, nieustannie szukał we wspomnieniach wskazówek - czy jego brat dawał mu jawne sygnały, których on nie zauważał? - które on wtedy przeoczył. Gdyby tego nie zrobił, dziś nadal żyliby w zgodzie oraz szczęściu. Ujarzmialiby smoki pod czujnym okiem lordów Waltera i Tiberiusa, wiedli cudowny żywot bez poczucia żalu w sercu. Niestety nawet gdybanie bolało. Może to i lepiej, że część dawnych znajomych ucięła kontakt. Prawdopodobnie nie potrafiłby w pełni cieszyć się ich towarzystwem. Kiedy jest ich mniej w zasięgu wzroku, ciężar minionych chwil jest dużo mniejszy. Z kolei uśmiech Lucy był na wagę złota, rozpraszał mroki nietęgich myśli nawet jeśli przed chwilą jej twarz je wywołała. To pozwalało łowcy na utrzymanie dobrego humoru.
Wiał delikatny wiatr, kroki niosły się echem po brukowanej dróżce, aż umilkły przed gąsienicą. Sprawiającą wrażenie znudzonej? Nie wiedział do końca jak odczytywać emocje z… owada. Nawet magicznego. Pragnął dowiedzieć się kilku rzeczy, chociaż nie zamierzał brać odpowiedzi na poważnie. Wcisnął dłonie głębiej w kieszenie.
- Co to za dyskryminacja mężczyzn? Co z żabą zamieniającą się w księżniczkę? - spytał, niemal poważnie. Na dowód ściągnął nawet gniewnie brwi, w kilka sekund na powrót przywołując rozpogodzone oblicze. - Dlaczego to twoje przeznaczenie? To ten twój duch poznania każdej tajemnicy? - Zadał kolejne pytanie, beztrosko świdrując niebieską kluchę, jak zdążyła ją już nazwać Lynn. Słowa dostojnej użył oczywiście w celu złagodzenia jej gniewu pod wpływem inwektywy opuszczającej usta towarzyszki Travisa - z pewnością je dosłyszała i uznała za jawny afront. Co tylko utwierdziło go w swych przypuszczeniach, kiedy pokręciła głową odnośnie opanowania świata przez czarodziei.
- Ha, widzisz! Obraziłaś ją - powiedział, wydymając usteczka niemal jak obrażone dziecię. Nie rozumiał, dlaczego Selwyn uznała to za pocieszające, lecz nie drążył tematu. Zwieńczył go jedynie ciężkim westchnięciem. Wyjął ręce z kieszeni krzyżując je na piersi i oczekiwał w tym momencie pytania blondynki. Widocznie gąsienica się odobraziła, skoro przyznała w przyszłości Lynn order Merlina. Greengrass aż klasnął w dłonie.
- Wspaniale! Wyrosła nam przyszła sława. Nie zapomnisz wtedy o skromnym opiekunie smoków, co? - Sprzedał jej lekkiego kuksańca w bok, zaraz zmieniając jednak zainteresowanie przyjaciółką na gąsienicę. - Czy Lucinda Selwyn otrzyma wymarzonego księcia przeobrażonego z żaby? - Podchwycił poprzedni temat będąc autentycznie ciekawy odpowiedzi na to jakże ważkie pytanie.




WHEN OUR WORDS COLLIDE

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Gąsienica Mądrości   16.12.16 16:12

The member 'Travis Greengrass' has done the following action : rzut kością


'k100' : 52


Powrót do góry Go down
Lucinda Selwyn
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-nott http://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 http://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 http://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 http://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
26
Szlachetna
Panna
i just want to live while i'm alive
12
20
0
0
1
0
9
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Gąsienica Mądrości   18.12.16 18:34

Lucinda nie wiedziała jak to jest być z kimś tak połączonym. Niewiele osób mogło się o tym przekonać. W końcu nie było to tylko połączenie krwi. Rodzeństwo wychowując się razem, przyswajając te same zachowania, wspólnie stawiając czoła przeciwnościom jakie stoją na drodze podpierają się tym, że łączy ich krew. Krew, o którą powinno się dbać. Krew, którą trzeba pielęgnować. Wiedziała, że między bliźniakami jest inaczej. To głównie dzięki nim uwierzyła, że istnieje magia większa niż ta, którą wszyscy znają. Prawdziwa. Nierozerwalna. Duchowa. Ona ze swoim rodzeństwem nie była nawet w jednym procencie tak zżyta jak zżyty z bratem był Travis. Pewnie nie zdawał sobie nawet sprawy jak wiele znaczy dla niej widzieć u niego uśmiech. W końcu nie chodziło o to by na siłę mogli spędzać ze sobą czas, albo udawali, że wszystko jest w porządku. Wiedziała jednak, że dzisiaj daleko im było to smutków, problemów i poważnych rozmów. Dzisiaj chcieli poczuć się tak jak wtedy gdy wymykali się korytarzami Hogwartu by kolejny raz poczuć na skórze dreszcz emocji. Parsknęła śmiechem słysząc jego oburzenie w głosie. - Proszę Cię… chcesz mi powiedzieć, że potrzebujesz księżniczki zamienionej w żabę? - zapytała unosząc brew szczerze zainteresowana. - Czuje, że w Peak co raz mniej smoków, a co raz więcej kobiety wypytujących o lorda Greengrass'a. - uśmiechnęła się szeroko przyglądając mu się. Zawsze bardziej przyjaźniła się z mężczyznami niż z kobietami. W towarzystwie mężczyzn nie musiała nikogo udawać. Jej chęć poznania tajemnic, jej wariacka umiejętność pakowania się w kłopoty nie była przez nich uznawana za coś całkowicie niepoważnego. Nie musiała patrzeć na wzrok tych wszystkich kobiet myślących, że po prostu zwariowała. Tak było łatwiej. - Wiesz, że takie dziwne rzeczy zawsze mi się przytrafiają. Więc jak zobaczysz w następnym numerze Proroka Codziennego, że żabi książę znalazł swoją księżniczkę to bądź pewny, że to o mnie. - powiedziała z uśmiechem. Oczywiście, że jej chęć poznania każdej tajemnicy jest wielkie. Oczywiście, że spróbowała tylko po to by dowiedzieć się czy to prawda czy tylko przekazywana z ust do ust niepoważna plotka. Miała już dwadzieścia sześć lat i nie śpieszyła się by znaleźć tego jedynego. Nie po tym co jej się przytrafiło. Nie po tym jak dwa razy musiała zbierać serce z podłogi. Nie wszystko jest jej pisane. Bo przecież nie można mieć wszystkiego. Spojrzała na niebieską kluchę przypominającą kształtem bardziej gruszkę niż gąsienicę mądrości. Wywróciła oczami. - Myślisz, że taka jest obrażalska? Jakbym powiedziała do Ciebie; Ty moja niebieska kluseczko to raczej byś się nie obraził co? - parsknęła śmiechem wyobrażając sobie sytuację, w której mogłaby tak powiedzieć do przyjaciela. Na pewno palce musiała w tym maczać magia. - Dobra… jeśli teraz powie nie to ją przeproszę. - obiecała, ale kiedy  gąsienica pokiwała twierdząco głową w odpowiedzi na jej pytanie Lucinda spojrzała na mężczyznę z szerokim uśmiechem i pokiwała głową prostując się dumnie. - Zdecydowanie zapomnę. Nie wiesz?  Jestem bardzo złą przyjaciółką, która ceni sobie władzę, bogactwo i sławę. - odpowiedziała ironicznie i też go szturchnęła lekko ramieniem. Dla Lucindy relacje były proste. Kiedy ktoś wchodzi do jej życia to zostaje w nim na zawsze. Nawet jeśli nagle stosunek tych relacji się zmienia. Wtedy i tak nie zmienia się to kim dla niej ta osoba była. Nie mogłaby wyrzucić ze swojego życia przyjaciela. Słysząc pytanie mężczyzny spojrzała podejrzliwie na niebieską kluchę. Lepiej żeby przemyślała swoją odpowiedź. Zaśmiała się widząc jak klucha odpowiada przecząco na zadane pytanie. - Myślę, że robi to specjalnie… jest całkowicie nieobiektywna teraz. - mruknęła. - Sprawdźmy to. - podeszła do niej bliżej i spojrzała na tlącą się fajkę leżącą obok gąsienicy. - Czy to przez Travisa Greengrassa w czwartej klasie na lekcji zielarstwa dostałam karę za obrzucenie Cyrila Rossa błotem? - zapytała i spojrzała na przyjaciela. - Wiem, że tak. - powiedziała z szerokim uśmiechem.




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Gąsienica Mądrości   18.12.16 18:34

The member 'Lucinda Selwyn' has done the following action : rzut kością


'k100' : 83


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Gąsienica Mądrości   01.01.17 20:38

19 kwietnia
- No, dobra.
Raiden stał przed miejscem, gdzie znajdowała się gąsienica mądrości. Ten cholerny robak, który niby miał znać odpowiedzi na każde pytanie. Jednak odpowiadała jedynie Tak lub Nie. Żałosne. Nawet ośmiornica w magicznym porcie miała te swoje piłeczki z większą ilością informacji. Nie zadowalało go, że to robił, ale sam nie wiedział jak to możliwe, że skierował się właśnie w to miejsce. Po prostu... Impuls... Może chciał w końcu obalić te wszystkie wróżby, dowodząc głupoty tych, którzy w to wierzyli. Niepodważalny dowód na błąd. Nie miał pojęcia jak ludzie mogli w to wierzyć, a jednak to robił... Chciał spróbować czy chodziło o coś innego? Gdyby nie wiązało się z tym jednym pytaniem, które miał w głowie, w ogóle by nie przyszedł. Przecież nic na świecie by go do tego nie zmusiło. Nic a jednak tu był. Stał i gapił się na te zjaraną doszczętnie gąsienicę. Jak to brzmiało... Czy świat magii miał coś jeszcze w zanadrzu, czego oczy Raidena jeszcze nie widziały? Ugh, przeszło mu przez myśl i zaraz poczuł odruch wymiotny. Szybko przeniósł uwagę na ponowne rozejrzenie się dookoła. Oddychał głęboko, zupełnie jakby się denerwował. Bo się nie denerwował. Był spokojny, ale może ta dziwna temperatura tak go rozkojarzyła? A może to że nadchodziło spotkanie z Ray? Nie. To na pewno ta temperatura. Dobrze, że wybrali tak wczesną godzinę i w ogrodzie magizoologicznym nie było wielu ludzi. Jeszcze tego by brakowało. Bardzo nie chciał tu nikogo spoktać. Dlatego właśnie zjawił się jeszcze wcześniej, korzystając z tej wolnej chwili. Chwili, która przeciągała się dość... Dość długo, bo stał jak idiota i dalej się gapił na muchomora i otaczającą go chmurę dymu. Powinni zabrać fajkę temu robakowi. Na pewno szkodził dzieciom. Czy on właśnie myślał nad postawieniem zarzutów... Gąsienicy? Chyba stał tu zdecydowanie za długo.
Rozejrzał się szybko, żeby żaden ze znajomych go nie zobaczył. W sumie żeby nikt go nie zobaczył. Raiden nigdy nie wierzył w żadne wróżby czy przepowiednie. I mówił o tym przy każdej okazji. Wróżenie w fusach i innym szajsie uznawał... Nie uznawał tego za coś związanego z magią. Dla niego banda przebierańców chciała zwrócić na siebie uwagę i naciągać porządnych obywateli na swoje świecidełka, sesje czy co tam do cholery jeszcze mieli. Gadżeciki... Odetchnął, czując jak serce zaczyna mu bić szybciej.
- Dziewczynka?

|zt
[bylobrzydkobedzieladnie]




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again



Ostatnio zmieniony przez Raiden Carter dnia 01.01.17 20:39, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
 

Gąsienica Mądrości

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Gąsienica Mądrości
» Świetlisty Pokój

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Bexley :: Ogród magizoologiczny-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18