Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Balkon księżycowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Balkon księżycowy   12.03.16 14:12

Balkon księżycowy

Jeden z balkonów olbrzymiej sękatej wieży wygospodarowany został specjalnie celem śledzenia faz księżyca - monitorowane informacje przekazywane są Ministerstwu głównie pod kątem kontroli wilkołaków. Zaczarowany balkon przesuwa się wokół wieży w taki sposób, by przez cały czas mieć najlepszy widok na księżyc. Znajdują się tutaj dwie długie lunety zamieszczone na wysokich stojakach, to tutaj czarodzieje opracowują kalendarz.


Powrót do góry Go down
Inara Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t1023-inara-carrow http://www.morsmordre.net/t1405-tu-jest-smok-ale-sowa http://www.morsmordre.net/t1100-inara-carrow http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t1598-inara-carrow
Alchemiczka
26
Szlachetna
Zamężna
I might only have one match
but I can make an explosion
10
10
21
0
0
0
10
5
Czarownica

PisanieTemat: Re: Balkon księżycowy   26.06.16 0:45

21 grudnia, pełnia

Była dobrze po północy, gdy alchemiczka pojawiła się w Wieży Astrologów. Wcześniej uprzedziła czarodziei, którzy zajmowali miejsca przy lunetach, by jedna była do jej dyspozycji - i nie było żadnego kłopotu, gdy posiłkowała się potwierdzeniem z Ministerstwa. Potrzebowała informacji, a te - przynajmniej dzisiaj - mogła otrzymać nie tylko z pożółkłych stronic, kolejnych czytanych książek, chociaż - i te, wybrane pozycje pojawiły się z nią na miejscu.
Na księżycowym balkonie - było pusto. Przed wejściem zdążyła zasięgnąć kilku informacji od długowłosego czarodzieja, który zajmował się opracowywaniem kalendarza. I musiała przyznać, że księżyc - sam w sobie stanowił ciekawy materiał do analizy, który - chciała wziąć pod uwagę. Może nie była astronomem, ale podstawowa wiedzę posiadała, uzupełniana przez konsultacje i pozycje piśmiennicze, których ostatnio tak wiele pojawiło się w jej biblioteczce.
Oczywistością było, że to podczas pełni następowała przemiana, ale - już nie tak wiadome były mechanizmy, które do tego doprowadzały i procesy, które podczas zmiany w wilkołaka następowały. Tylko - czemu akurat pełnia?
O tym, że działanie księżyca wpływało nie tylko na wilkołaki - było także wiadome i nie chodziło tylko o fenomen przypływów i odpływów morskich. Nawet mugole - w niektórych przypadkach wykazywali się większa aktywnością i pobudzeniem. Nawet sama Inara, podczas pełni gorzej spała, budząc się wielokrotnie częściej, targana koszmarami, których pochodzenia nie umiała zidentyfikować, chociaż - nie sądziła, by miały związek z wieszczymi przepowiedniami. Źródło - kryło się w pełni.
Usiadła przy jednej z długich lunet, odkładając na bok książkę i kilka częściowo zapisanych już kartek. nachyliła się nad okularem i z uśmiechem stwierdziła, że nie musiała niczego ustawiać, idealnie skierowane na księżyc. Uderzyło ją światło, ale potrzebowała chwili, by oko przyzwyczaiło się do blasku. Nie była pewna, czy sama obserwacja mogła cokolwiek pomóc, ale - nawet teraz czuła mrowienie, przebiegające przez całe ciało. Chodziło więc o aktywację czynników, wprawiających ciało w stan większej czujności. I pierwszym co się nasuwało - była oczywiście adrenalina, ale - przecież nie mogło chodzić tylko o to. Wilkołacka krew musiała posiadać w sobie pierwiastek, niby zapalnik, odpalający przemianę jako...konsekwencja, atakująca nie tylko ciało - ale i umysł. Trzeba więc było - znaleźć biegunowo - przeciwny element, wyciszający moment "wybuchu"...
Sięgnęła po odłożoną książkę. Czy wśród ingrediencji, znalazł by się element o właściwościach odpychających? Albo inaczej, składnik, który docelowo atakował tylko zarażoną lykantropią część? Były wszak trucizny, które niszczyły, bądź zarażały konkretną, wybrany fragment organizmu. Alchemiczka dodała przypis, zapełniając zgrabnym pismem, także i fragment na kartce. Musiała wszystko przeanalizować raz jeszcze. Odsunęła się od lunety, przyglądając się już na własne oczy, bladej, świetlistej i w pewien nieokreślony sposób - fascynującej księżycowej tarczy.

zt.





You with the sad eyes. Don't be discouraged, Oh I realize, It's hard to take courage. I see you real

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Balkon księżycowy   26.06.16 0:45

The member 'Inara Carrow' has done the following action : rzut kością


'k100' : 33


Powrót do góry Go down
Inara Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t1023-inara-carrow http://www.morsmordre.net/t1405-tu-jest-smok-ale-sowa http://www.morsmordre.net/t1100-inara-carrow http://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor http://www.morsmordre.net/t1598-inara-carrow
Alchemiczka
26
Szlachetna
Zamężna
I might only have one match
but I can make an explosion
10
10
21
0
0
0
10
5
Czarownica

PisanieTemat: Re: Balkon księżycowy   26.09.16 15:26

| 21 stycznia

Początkowo przypuszczała, że całe popołudnie i wieczór spędzi w bibliotece. jednak kolejne księgi, nad którymi siedziała, kolejne stronice które wertowała, coraz częściej rozmywały się, a jej umysł sięgał do innego wieczoru i innego miejsca, w którym pracowała. Za odpowiednim przyzwoleniem znalazła się na księżycowym balkonie z kilkoma wybranymi pozycjami, które trzymała pod pachą. Inara wierzyła, że szukanie odpowiedzi dotyczącej samych ingrediencji - nie znajdzie tylko w bibliotece. To co ukryte, często czaiło się w miejscach bardziej...źródłowych. A może skojarzeniowych?
Księżyc znowu oświetlał swoją jasną tarczę, ciskając w Inarę i otwartą na kolanach księgę ziół...trujących. Bo o to tym razem się rozchodziło. Przyroda bywała tak przewrotna, że to co z natury - powinno być dla człowieka zabójcze - właściwie poznane potrafiło zmienić się w lekarstwo. I tego alchemiczka próbowała dociec.
Dotychczasowe informacje i zebrana wiedza wskazywały, że to tojad, zwany też pod nazwą akonitu, bądź...mordownika, z racji jego niezwykle trujących, wręcz morderczych właściwości. Zbieżność określenia nie wydawała się dziwna. czarnowłosa znała już wcześniej ingrediencję, której zastosowanie szeroko chwalono...wśród warzelników trucizn. Tylko alchemiczka nie chciała trucizny. Chciała lekarstwo. To, czego chwyciła się najmocniej to zapiski o tejże roślinie w dziedzinie..polowań. Na wilki. Coś szczególnego musiało być w magicznej roślinie, coś, co przyciągało wilkowate. A to - logicznie prowadziło do stworzeń, których baza sięgała do wilczej natury. Lykantropi.
Mimo, że nie miała w pobliżu swojej pracowni, z torby, którą ze sobą wzięła, wyciągnęła nieduże zawiniątko. ostrożnie odwinęła z materii, odsłaniając delikatna fakturę rośliny, która budziła tak skrajne emocje. To, co w sobie krył tojad nie mogło skończyć się na trruciznowej zależności, albo inaczej - to co stanowiło w niej zabójcze źródło, chciała wykorzystać do zabicia - własnie tego wilczego elementu w istocie, która stanowiła magiczne połączenie człowieka i wilka. Jeśli już od tak dawna stosowano właściwości akonitu do chwytania wilków, czy nie można było go pojmać, także w naturze wilkołaka? Wyciszyć instynkt, który rządził człowiekiem poddanym klątwie lykantropii? To była podstawa. To była istota i do niej trzeba było sięgnąć.
I jeśli się nie myliła, jeśli nikt nie popełnił błędu, to trzymała w dłoniach odpowiedź. Wciąż niejasną, wciąż intuicyjną i nie poznaną. Potrzebowali jeszcze czasu, wiedzy i..testów, które miała nadzieję niedługo dopełnić. Krew z próbek, o które miała postarać się Minnie, powinny podsunąć więcej informacji i wskazówek, które popchną ich do właściwego zrozumienia ich dalszej pracy.





You with the sad eyes. Don't be discouraged, Oh I realize, It's hard to take courage. I see you real

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Balkon księżycowy   26.09.16 15:26

The member 'Inara Carrow' has done the following action : rzut kością


'k100' : 30


Powrót do góry Go down
Jayden Vane
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 http://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 http://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 http://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 http://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#95109
astronom, profesor w Hogwarcie
29
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
14
17
3
0
0
0
2
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Balkon księżycowy   23.03.17 18:54

3 kwietnia
Jayden musiał się udać tym razem do Wieży Astrologów, by sprawdzić jedno ze swoich przypuszczeń dotyczących tematu do powstającej przez niego nowej książki. No, tak... Pisał ją już jakiś czas, nie miał jeszcze żadnych sponsorów, którzy pomogliby mu ją wydać, ale nie było to dla niego takim wielkim problemem. Chciał wpierw mieć ją spisaną. Mieć coś w dłoni, wiedzieć czy to, co obserwował na wielkim nieboskłonie się sprawdzi. Oczywiście że wierzył w to, że jego przewidywania okażą się prawdziwe. Gwiazdy, ciała niebieskie nigdy nie kłamały. W przeciwieństwie do ludzi, którzy byli okrutni i fałszywi. Słyszał o tych wszystkich zaginięciach i morderstwach - przerażały go, ale nie pozwolił by wpływały na jakość i tempo jego pracy. Codzienne jego życie kręciło się tym samym ustalonym już rytmem, który tak dobrze znał. Nie miały znaczenia pory roku, trwające dłużej lub krócej dni. Zawsze czekał na jedno - wyczekiwał zmroku, a zachód słońca był dla niego jak głębokie odetchnięcie po długim wstrzymywaniu oddechu. Uwielbiał noc. Wtedy to właśnie mógł w całej okazałości widzieć niebo, a na nim wyczekiwane gwiazdy, planety... Najbliższym ciałem niebieskim był księżyc, ale Jayden znał go praktycznie na pamięć. Była to pierwsza rzecz, którą pokazał mu dziadek. Pierwsza, najłatwiejsza, przypominająca z daleka ser szwajcarski, ale pod lunetą widać było kratery, góry, doliny...Zupełnie jakby tysiące wielkich kamieni uderzyło w jego powierzchnię, bombardując to, co się na niej znajdowało. Od czasu gdy zaczął pracować jako pełnoprawny astronom w Wieży Astrologów, całe noce upływały mu właśnie na obserwacjach ciał niebieskich. Dnie leciały mu na przysypianiu, obliczeniach astronomicznych, w późniejszych okresach również i prowadzeniem zajęć w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Sprawdzać zadania domowe zdarzało mu się robić podczas przerw w obserwacji. Tak jednak nie było tego wieczoru. W szalonym tempie przybył do wysokiej wieży, by być tu na czas! By nie przegapić ani sekundy. Jeśli coś by mu umknęło, nigdy by sobie tego nie wybaczył. Wysłał tydzień wcześniej list do astrologów, by udostępnili mu na tę noc balkon księżycowy, gdyż będzie go potrzebował oraz sprzętu na nim znajdującego się do badań. Nie mieli przeciwwskazań, co oznaczało, że jako jedyny człowiek na ziemi zauważał narodziny nowej gwiazdy. Albo eksplozję starej i przemianę materii gazowej w zupełnie nową formę. Kosmos był pełen równowagi. Potrafił sprawić, że Vane cieszył się, gdy okazywało się, że nowe ciało niebieskie zamajaczyło na niebie i nic nie mogło oderwać go od tego zachwytu. Podobnie było z definitywną śmiercią gwiazdy - obserwacja wybuchu była smutna, jednak dawała nowy początek kolejnej. I tak w kółko i w kółko. Nigdy jednak nie widział pojawienia się nagle nowej gwiazdy. Tak jak miało się stać tej nocy. Mało kto rozumiał jego pasję, chociaż mało go to interesowało. Gdy tylko mógł pojawić się na balkonie księżycowym, podziękował znajdującym się tam pracownikom, którzy na niego czekali. Większość pamiętała go z czasów, gdy zaczynał swoją pracę w Wieży Astrologów i byli mu przychylni. Bez problemu pozwolili mu korzystać ze swoich dóbr, chociaż nie odpowiedział na ich pytanie o to co będzie badał. Coś niezwykłego, odparł jedynie z szerokim uśmiechem na twarzy i zamknął za sobą wejście. Zaczął zaraz przestawiać według własnego upodobania lunety, które tym razem nie były skierowane prosto na Księżyc, który tym razem świecił niesamowicie intensywnie jakby chciał zagarnąć dla siebie całą uwagę astronoma. Jayden przeniósł urządzenia bardziej na prawo i w tę stronę również skierował obiektywy. Zobaczył jedną gwiazdę, przy której, według jego obliczeń, miała narodzić zupełnie nowa. Wyjął z płaszcza butelkę soku pomarańczowego, który zamierzał wypić w geście triumfu, jeśli ciało niebieskie naprawdę zaświeci w tym miejscu. Zamierzał wnieść nim toast za zdrowie nowej przyjaciółki – nowo narodzonej gwiazdy. Można było to przyrównać do porodu. Nikomu nie mówił o tej nocy, bo i po co? Jeśli się uda - napisze o tym w książce, a świat pozna nowe stworzenie. Zerknął na jedną ze swoich licznych map nieba, by sprawdzić dokładnie położenie, w którym miała się ona pojawić i porównał ją ze swoimi notatkami. Robił to po raz tysięczny, ale musiał być perfekcyjny tej nocy. Nie zamierzał przegapić tych narodzin niemowlęcej części wielkiego kosmosu! Przysiadł na zimnej posadzce znajomego balkonu i włożył sobie za ucho ołówek. Coś mu tutaj nie pasowało... A przecież już to liczył! Vane poczuł pewną presję. I to nie małą, bo w końcu wcale nie tak dużo czasu zostało do tej chwili. Odetchnął, drapiąc się po głowie i przygryzł wargę. Gdzie popełnił błąd? Wyjął laskę Jakuba i podniósł ją w kierunku nieba. Wysokość tamtej gwiazdy przy której miała powstać nowa zgadzała się. Sprawdził drugi raz i też wszystko było w porządku. Oktant wylądował na mapie, którą miał na kolanach, a nieodłączony sekstant czekał na swoją kolej. Dzisiejsza noc miała przynieść narodziny nowego stworzenia! Nie było go stać na błędy! Pomyślał o gwiazdach, które towarzyszyły mu odkąd pamiętał. One w przeciwieństwie do ludzi nie potrafiły skrzywdzić. Potrafiły zrozumieć wszystko. Mógł do nich mówić godzinami - zawsze słuchały, błyszczały w ten swój charakterystyczny dla każdej sposób. Dla ludzi nowa gwiazda była niczym nowym, lecz dla astronoma jednak każda gwiazda miała uczucia. Każda była inna, każda miała swoją historię. Astronom z zamiłowania taki jak Jayden Vane mógł spędzać godziny na obserwacji walki gwiazd na Drodze Mlecznej. Jego notatnik pełen był rysunków jak i odniesień co do godziny lub nawet minuty. Czasem nawet do sekundy! Spisywał dzień w dzień o wyparciu gwiazdy przez inną. Interesowały go zresztą owe odwieczne walki gwiazdy na nieboskłonie niebieskim. Czy ktokolwiek kiedykolwiek zwrócił uwagę na tę walkę o miejsce? O istnienie? Właśnie to przyuważył jakieś dwa lata temu i obliczył, że nowa iskra zapłonie na nieboskłonie, daleko hen w kosmosie, a on to przewidział! Zbliżające się do siebie nieuchronnie dwie gwiazdy miały się zderzyć i dać początek kolejnej. Trzeciej. Dlaczego więc coś mu teraz nie pasowało? Złapał ponownie oktant za pomocą którego zmierzył kąt pionowy i kąty poziome, by określić odległości od mierzonego obiektu, jakim w tej chwili była zaistniała gwiazda. Tuż obok miała się pojawić ta niemowlęca, która niedługo miała krzyknąć po raz pierwszy w dziejach na sali kosmosu. Jayden wyprowadził odpowiedni wzór i nerwowo bił końcem ołówka o kartki obitego w skórę notatnika. Co zrobił źle? Wiedział, że tamto miejsce było właściwym. Dlaczego więc w notatniku, w swoich obliczeniach miał błędny zapis?! Liczył to setki, nie tysiące razy. Co poszło nie tak?! Wstał i odgarnął włosy, oddychając głęboko. Miał jeszcze chwilę, musiał to przemyśleć. Przeszedł się w tę i z powrotem po balkonie księżycowym, czując wzrastające napięcie, którego chciał się czym prędzej pozbyć. Pracując w stresie nie można było osiągnąć, aż takich efektów jak wtedy, gdy było się skupionym na swojej czynności. Doskonale to wiedział i musiał się uspokoić. W pewnym momencie przystanął, gdy do głowy wpadła mu pewna myśl. Zaraz złapał swój nieszczęsny oktant i sprawdził zaznaczone na nim liczby. Wypatrzył rzymską jedynkę, dwójkę, trójkę... Gdy doszedł do czwórki, okazało się, że laseczka była zamazana przez upływ czasu i ciągle brał ten znak za piątkę. Dlatego obliczenia wychodziły mu okropnie pokraczne i nieprecyzyjne. Z bijącym sercem, dopadł swoje notatki i zaczął liczyć od początku. Miał nadzieję, że to był ten błąd. Że to była ta wada, którą ciągle przeskakiwał i nie mógł się pozbyć. Szybko, szybko, ale równocześnie spokojnie. Nie mógł jednak się opanować, gdy w końcu mu się udało. Wstał i spojrzał przez lunetę w wyznaczone miejsce. Tak. Teraz zgadzało się doskonale. Pozostało mu więc czekać. Czekać na narodziny. Czas jednak nie miał tu znaczenia. Jayden uśmiechnął się do siebie, nie odrywając spojrzenia od jednej z wielu lunet. Była i ona. Druga gwiazda na prawo zajaśniała wyraźnie, dając do zrozumienia światu, że właśnie zaistniała.

|zt




Shoot for the moon n' if you miss, you'll land
among the stars

Powrót do góry Go down
 

Balkon księżycowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Balkon księżycowy
» Księgarnia Esy i Floresy
» Księga zaklęć
» Książę Endymion...
» Śnieżna Księżniczka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice :: Wieża astrologów-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17