Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Polana huhapaków

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Polana huhapaków   12.03.16 17:37

First topic message reminder :

Polana huhapaków

Huhapaki to stworzenia przywiezione z Islandii. Ich wygląd może nie powala urodą na kolana, ale usposobienie tych niesamowitych stworzeń ujmie każdego. Są one zwierzętami inteligentnymi, rozumieją ludzką mowę, stąd łatwo można je urazić, same jednak nie opanowały umiejętności wysławiania się, komunikują się więc ze światem seriami pomrukiwań, w których bez trudu da się wyczytać emocje huhapaka. Większość dnia spędzają na zabawie. Ich ulubioną rozrywką jest walka na błotne kule, którymi obrzucają także zwiedzających, decydujących się wkroczyć na ich terytorium. Nie ma w tym jednak złośliwości czy złych intencji. Huhapaki są również wrażliwie na niewieście piękno. Czasami więc zamiast oddawać się tradycyjnej błotnej rozrywce, zrywają kwiaty, wręczając je nieśmiało kobiecie, która najbardziej im się spodobała.
Ich polana w znacznej mierze pokryta jest błotem. Prowadzi przez nie jednak sieć ścieżek porośniętych przez piękne kwiaty i zieloną trawę, co umożliwia przejście na drugą stronę bez brudzenia sobie butów. O ile oczywiście uniknie się błotnych pocisków.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Persia Tonks
avatar

Nieaktywni niemagiczni
Nieaktywni niemagiczni
http://www.morsmordre.net/t4573-persea-tonks http://www.morsmordre.net/t4608-dio http://www.morsmordre.net/t4607-kot-perski-z-tonksem-wymieszany
panna aktoreczka, dorabia w zielarskim
22
Mugolska
Panna
All the awful dreams,
On the bright screens...
0
0
0
0
0
0
1
0
Charłak

PisanieTemat: Re: Polana huhapaków   18.04.17 0:47

20 kwietnia - bardzo pasuje
Gdybym na chwilę zamknęła oczy. Promienie kwietniowego słońca czule otulają poruszające się w jego blasku postacie i mamiąc swym ciepłem, snują obietnice o nadejściu lata. Tylko na moment pozwoliła powiekom powoli opaść. Wiatr wślizguje się między złotawe kosmyki włosów, burząc ich pozorny ład, z jakim zostały ułożone. Gdyby na jedno mgnienie oka długie rzęsy skryły czujność spojrzenia, zaś pamięć usłużnie okryłaby mgłą zapomnienia stare urazy oraz krzywdy. Czy wtedy...
Niemy znak zapytania rozpływa się w myślach, jednak jego gorzki smak pozostaje i niczym osad cienką warstwą pokrywa język. Kąciki ust drgają delikatnie, jednak żaden grymas nie wykrzywia warg muśniętych czerwoną szminką. Tylko paznokcie boleśnie wbijają się w przedramię skryte pod cienkim materiałem płaszcza, zupełnie tak jakby ból mógł rzeczywiście nawołać niesforne zmysły do porządku. I może faktycznie w tym działaniu jest jakiś sens, bowiem niedawny poryw serca zostaje skutecznie stłumiony przez żelazną logikę oraz całkowicie pozbawiony jakiegokolwiek odpowiednika metalu — upór. Nie odzywam się. Płynnie wcielam się w postać obserwatora, będącego jedynie tłem do snucia refleksji osoby poruszającej się obok mnie. Nie usłyszy ode mnie przeciągłych westchnień, sapnięć wyrażających zniecierpliwienie, czy nerwowych gestów — jestem ciszą niosącą ukojenie, pozwalającą utonąć we własnych myślach. Dlatego po prostu patrzę, nie obserwuję i nie doszukuję się drugiego dna. Mój wzrok prześlizguje się po sylwetkach hipogryfów, podziwiam ich kolor piór pyszniący się w świetle słońca, ostrość dziobów oraz mądrość, jaka zapewne wyziera z tak znanego mi czujnego spojrzenia. Mocniej zaciskam dłonie otaczające ramiona, czubkami przednich zębów skubiąc dolną wargę. Tylko szaleńczo trzepocące serce w piersi zdradza prawdziwe emocje kłębiące się w moim wnętrzu na widok stworzeń, tylko silna wola powstrzymuje ciało od gwałtownego opuszczenia towarzystwa nieobecnej siostry w celu bliższego zapoznania się z bestiami. To iście dziecinne podekscytowanie na widok czegoś niezwykłego przez lata nie zdołało się wypalić (' Justine! Justine! Czy ty je widzisz? Widzisz je prawda?! Skończ gapić się na swoje buty i tak są brzydkie no! Paaaatrz jakie one są piękne! Jakie majestatyczne i...i..i w ogóle! Tine, a jakie one mają oczy! I ja też mam oczy! Czy to nie jest cudowne?! Mów do mnie, kiedy potrząsam tobą w swojej wyobraźni!') i na dobre zagnieździło się gdzieś na skraju podświadomości, budząc się (' Juuuustiiiiiineeee, a widziałaś tą żabę? I koniecznie powinniśmy pójść pogłaskać cerbera! I zagadać do gąsienicy, może wtedy powie ci żebyś nie zachowywała się jak burak! I one mają łapy! I ja też mam łapy, chociaż to są ręce...czy to ma w ogóle jakiś sens?! O patrz, patrz a tam są hu..') w najmniej odpowiednim momencie ( jej wewnętrzne 'ja' miotało się szaleńczo, wylewając z siebie potok słów które nigdy nie dotrą do uszu starszej Tonksówny, biegając w te i nazad od zagrody do zagrody niczym podekscytowana czterolatka). Z wyraźnym trudem zbieram na powrót w całość swoją uwagę, z niechęcią przenosząc ją na Justine. Schudła, a może po prostu chciała, aby tak wyglądało? Ciemne sińce pod oczami wskazują na konflikt ze starym dobrym Morfeuszem, a zaciśnięte w cienką linię usta zdradzają zmęczenie. Niewielka zmarszczka, jaka widnieje między brwiami, mówi o troskach więcej, niż sama zainteresowana chciałaby wyjawić. Powinnam czuć satysfakcję...tak przynajmniej mi się wydaje. Powinnam czuć satysfakcje, widząc jak cały świat opada na wąskie barki młodej wiedźmy, a jednak miast niej pojawia się pewnego rodzaju...zażenowanie? Jak wtedy, kiedy chcesz wyciągnąć rękę do odwróconej do ciebie tyłem osoby, jednak w ostatniej chwili się rozmyślasz, a opuszki palców dzieli od pleców jedynie milimetr. I potem jak już cofniesz rękę, doświadczasz jakby poczucia winy połączonego z żalem. Nie jest to pierwszy raz, gdy mam styczność z tym uczuciem więc po prostu chowam się w sobie głębiej, w nadziei, że zniknie równie szybko, jak się pojawiło. Zdobywam się nawet na kilka błahych słów, które pozwolą odgonić napływające emocje niczym natrętne muchy. A kiedy Just wypowiada znamienne 'co?', na język cisną się dwie odpowiedzi: pierwsza odwołuje się do konsekwencji wynikającej z dobrej perystaltyki jelit, druga zaś jest doprawdy słabym żartem zawierającym nieszczęsne huhapaki oraz liczbę sto. Jednak jako dama bez tytułu, ale za to z godnością osobistą — nie odpowiadam od razu. Zamiast tego szczebiotliwie dziękuję pokracznemu stworzonku za przyniesiony kwiatek.
- Twoje włosy są purpurowo-fioletowe, a twój nos... - odzywam się dopiero po tym, jak potworek opuszcza nasze towarzystwo, by zaraz móc wskazać na jej narząd powonienia przybierający dosyć niecodzienny kształt. Uśmiecham się krzywo.




Persea Charlotte Tonks
We stopped looking for monsters under our bed, when we realized that they were inside us
Powrót do góry Go down
Justine Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks http://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 http://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks http://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 http://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
ratowniczka w czarodziejskim pogotowiu ratunkowym
27
Mugolska
Panna
Don't worry mother,
your daughter is a soldier
20
15
0
10
6
0
2
1
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Polana huhapaków   27.04.17 0:29

Zawsze żałowałam. Nie wszystkiego może i nie zawsze. Ale tego jednego naprawdę. Tego, że Persea nie mogła poznać Hogwartu, zobaczyć wspaniałości które zawierały jego sale poznać duchów w nich mieszkających, zdenerwować się na Irytka i z podziwem patrzeć na rzucane przez nauczycieli zaklęcia. Natura obrobiła ją z tego, skazała wręcz na normalne życie. Ale zastanawiam się teraz, czy nie było ono lepszym niż nasze? Pozbawionym magii, jasne, było to minusem. Ale nad mugoskimi głowami nie ciążyło aż tak jawne widmo wojny – nawet nie wiedzieli co się dzieje. Ja ostatnio miałam dość. Tak naprawdę. I tylko sobie w głowie nie wstydziłam się tego powiedzieć. Chciałam położyć się i przespać nadchodzące miesiące mając nadzieję, że gdy znów otworzę oczy będzie lepiej.
Ale wiedziałam, że nie mogę. A nawet nie chcę.
Tak samo jak nie chciałam zaniedbywać swoich relacji z siostrą. Ale i to – jak wiele innych rzeczy – ostatnio zawalałam. Zakon, Ministerstwo, zwykłe prozaiczne życiowe czynności, sprawiały, że dni przelatywały przez palce. Otwierałam oczy, a zaraz chwilę potem zamykałam je mając wrażenie, że dopiero co je otworzyłam. Podziwiałam ją - Persie znaczy się - nie wiem, czy potrafiłabym z takim spokojem i godnością stawiać życiu czoła wiedząc, że na świecie istnieje magia i jednocześnie zdając sobie sprawę, że ta część świata nie była dostępna dla mnie w całości. Podziwiałam ją, bowiem mimo wszystko pozostawała sobą. Ale martwiłam się o nią codziennie. Zwłaszcza teraz, gdy wojna nadciągała z wielu stron, a ja byłam jedną z głównych zamieszanych w całym tym konflikcie. Bałam się, że mogą ucierpieć moi bliscy, a z nich wszystkich tylko Persea i ojciec nie mieli jak obronić się przed magią. I nawet teraz, gdy znalazłam czas, uszczypnęłam kilka godzin dla niej, nawet teraz moją głowę zaprzątały miliony spraw, sprawiając że nie skupiałam całej uwagi na głównej zainteresowanej tego dnia.
Zamrugałam kilka razy gdy zwróciła się do mnie. Potem jeszcze kolejny raz trzepnęła rzęsami, jakby miało mi to pomóc w zrozumieniu sensu jej słów. Zmarszczyłam lekko nos.
-Niemożliwe. - mówię, zaraz jednak unosząc dłoń na kosmyka włosów zezując w jego stronę. Są nadal białe. Przeraźliwe, aż przyprawiając o ból, białe. Prawie nie zmieniają już kolorów, jakby doznanie czyjejś śmierci było najmocniejszy, wyznacznikiem emocji jaki w życiu poznałam. Od tamtego czasu są po prostu białe. Czasem końcówki skrzą się w innym kolorze odpowiednim dla danej emocji. I tylko raz od tego dnia zmieniły się całkiem bez narzuconej przeze mnie odgórnie kontroli. Raz, w momencie gdy cały świat wywrócił się do góry nogami. Raz, gdy poznałam na nowo smak zakazanego owocu. Puszczam kosmyk biorąc lekki wdech, ubierając twarz w nieszczery uśmiech. Proszę Persia, powiedz, że u ciebie wszystko jest w porządku. Że życie jest dobre i niesplamione złem. Że podoba ci się ono i... Po prostu powiedz mi coś dobrego. Otwieram nawet usta zbierając się do powiedzenia czegoś, choć nie wiem czego jeszcze trudno mi się skupić dzisiaj na czymkolwiek. I zanim wypowiadam jakiekolwiek słowa w jej kierunku okropna, brązowa kula błota ląduje na mojej twarzy, spływa po niej, by z cichym pacnięciem uderzyć w bluzkę którą mam na sobie i to na niej podejmując się dalszej wędrówki ku ziemi.




I need a hand but here I stand alone. I hear a cry but I think it’s just my own. How can I see when the darkness blinds my eyes? How can I love when my heart is
broken inside?

Powrót do góry Go down
 

Polana huhapaków

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Polana w środku lasu
» Polana
» Polana
» Polana jednorożców
» Polana

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Bexley :: Ogród magizoologiczny-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18