Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Pokój z Fortepianem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Katya Ollivander
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2039-celeste-ellsworth http://www.morsmordre.net/t2291-vesper#34826 http://www.morsmordre.net/t2286-dam-ci-gwiazdke-z-nieba#34654
Zawieszona w prawie wykonywania zawodu
25
Szlachetna
Panna
Mogę się oprzeć wszystkiemu z wyjątkiem pokusy!
8
6
0
0
0
0
0
1
Metamorfomag

PisanieTemat: Pokój z Fortepianem   13.03.16 18:15

First topic message reminder :

Pokój z Fortepianem

Małe sanktuarium, w którym Katya spędza długie godzinny, gdy tylko potrzebuje oddać się w ramiona słodkiego zapomnienia.

[bylobrzydkobedzieladnie]


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Cressida Fawley
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t5557-cressida-fawley http://www.morsmordre.net/t5573-piorko http://www.morsmordre.net/t5571-cressida http://www.morsmordre.net/f117-cumberland-ambleside-dwor-fawleyow http://www.morsmordre.net/t5580-cressida-fawley
Malarka
20
Szlachetna
Zamężna
...
18
12
0
0
5
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Pokój z Fortepianem   28.12.17 1:56

Matki już tak miały, że chętnie dzieliły się z otoczeniem dobrymi wieściami o swoich dzieciach. Może Cressida za kilka, kilkanaście lat będzie taka sama. Teraz póki co troskliwie chroniła wraz z mężem bliźnięta przed zewnętrznym światem, dopuszczając do nich tylko zaufane osoby, ale kiedy te podrosną i zaczną być coraz bardziej samodzielne, pewnie będzie równie mocno o nie drżeć kiedy wpadną w tarapaty oraz radować się z każdego dobrego zdarzenia. Pewnego dnia wyprawi je do szkoły i będzie czekać na listy, a jeszcze później będzie z dumą obserwować ich przyszły debiut, zaręczyny, śluby... Jej macierzyński staż był bardzo krótki, ale zasypiając wieczorami bardzo często zastanawiała się, kim będą jej dzieci. Pragnęła dla nich szczęścia.
- Wiem o tym aż za dobrze. Nawet biorąc pod uwagę fakt, że dzieciństwo wśród Flintów nauczyło mnie, jak chodzić własnymi ścieżkami i dobrze się ukrywać – zauważyła. Czasem na salonach te umiejętności się przydawały, potrafiła nie rzucać się w oczy.
- Tak zrobię, Titusie – zapewniła go. – Będziesz u nas mile widziany, gdy kiedyś postanowisz zajrzeć z wizytą.
Uśmiechnęła się do niego, zadowolona, że znowu go widzi. Miała tylko nadzieję, że coś w jego sytuacji uległo poprawie i nie będzie musiał być pod stałym baczeniem zmartwionego nestora.
- Mnie czasami też, ale niekiedy jest miło, kiedy można porozmawiać z jakimś sympatycznym towarzystwem. Mam nadzieję, że uda mi się spotkać kilka znajomych osób po tym moim ostatnim... wycofaniu się z życia – rzekła. Była nieśmiała, ale potrzebowała towarzystwa. Nawet jeśli na sabacie byli różni ludzie i zdecydowanie nie miała ochoty na towarzystwo każdego z nich ani nie była osobą rozmiłowaną w plotkach. – Z pewnością przyświecają im dobre zamiary, to twoja rodzina. Niestety na każdego musi przyjść pora. Zostałam zaręczona mając osiemnaście lat, choć miałam to szczęście, że oddali mnie mężczyźnie, którego obdarzyłam przyjaźnią, członkowi rodu który, szczęśliwie dla mnie, zajmuje się sztuką. – Rodzice Cressidy jak widać nie kierowali się tylko politycznymi względami, ale też szczęściem córki, która miała naprawdę duży talent malarski i to już w bardzo młodym wieku. – Małżeństwo to pewne obowiązki. I zapewne będą od ciebie wymagać jeszcze więcej, kiedy już dojdzie do zaręczyn, a później ślubu. – Bo choć mężczyźni mogli cieszyć się wolnością dłużej to jednocześnie ciążyła nad nimi większa presja i oczekiwania. – Póki ciesz się tym, co masz.
Jej spojrzenie znów spoczęło na kominku. Choć była w małżeństwie szczęśliwa, czasem tęskniła za czasami panieńskiej beztroski.
- Cieszę się, że spędziłeś ten czas dobrze i produktywnie. Choć pewnie dobrze znaleźć się znowu w domu, prawda? Twoi rodzice i siostra z pewnością bardzo się stęsknili – powiedziała. – Sama też chętnie jeszcze kiedyś zobaczyłabym Francję. Mój małżonek regularnie tam bywa ostatnimi czasy, pomagał przy jakimś wernisażu w paryskiej galerii sztuki. – William, jako członek rodu Fawley, był cenionym autorytetem w kwestii sztuki. A Cressida w dobie szalejących anomalii najchętniej zabrałaby dzieci i też okopałaby się w bezpiecznej Francji. – Też tęskniłam za domem, kiedy wyjeżdżałam do Beauxbatons. Na początku długo czułam się tam bardzo wyobcowana, bo tam nawet obrazy mówią tylko po francusku, i to jeszcze często z dziwnym, starodawnym akcentem. Trochę trwało, zanim udało mi się z nimi porozumieć.
O tak, początki w innej szkole nie były łatwe. I czasem żałowała że jednak jej nie posłali do Hogwartu.
- Tak naprawdę nikt nie wie, co się dzieje i dlaczego. Minęło już tyle czasu... A to się nadal dzieje. Ale poważnie wątpię, by tu chodziło tylko o różdżki, to niemożliwe, by nagle zepsuły się u każdego czarodzieja, prawda? – zastanowiła się. Przyczyna musiała leżeć gdzieś indziej. Tylko gdzie? – Sama nie wiem, Titusie... Ale czekam z niecierpliwością aż to się skończy. – Nie chciała musieć odczuwać tego podskórnego lęku, że stanie się coś złego. Jej matka mocno ucierpiała tamtej nocy na przełomie kwietnia i maja, bo ta moc teleportowała ją z bezpiecznego dworu na jakieś odludzie i poraniła ją. Na szczęście została w porę znaleziona i wyleczona, ale Cressida pamiętała strach tamtych dni, podczas których sporo czasu przepłakała, nie rozumiejąc co się stało z ich światem.
- Chętnie posłucham – powiedziała. Przyda im się chwila wytchnienia od przykrego tematu anomalii. – Pokaż mi, czego cię nauczyli w tej Francji.


Powrót do góry Go down
Titus F. Ollivander
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 http://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 http://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 http://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow http://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
uczy się różdżkarstwa
19
Szlachetna
Kawaler
be sure to wear some flowers in your hair
11
15
3
0
7
0
3
1
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój z Fortepianem   28.12.17 13:14

- Sam też jestem ciekaw kogo tam przywieje. - stwierdził, unosząc na moment spojrzenie na wysoki sufit. Jeśli miał być całkiem szczery, to znacznie milsze było mu towarzystwo innych osób niż tych wszystkich salonowych piesków - wychuchanych i odpicowanych, ale gotowych skoczyć ci do gardła jak tylko krzywo nań spojrzysz. Trochę żałował, że i tym razem ojciec nie zabierze go na jakąś wyprawę po rdzenie zamiast wysyłać na włości Nottów, i właściwie zaczynał się już trochę stresować tym całym wydarzeniem. Tym bardziej, że już w liście matka jasno dała mu do zrozumienia, że żadne wybryki nie będą tolerowane.
- Cóż, czas pokaże czy wyjdzie mi to na dobre. - wzruszył ramionami. Póki co, szczęśliwie dla niego samego, żaden nestor raczej nie spieszył się do oddawania cór swego rodu w ręce kogoś o tak wątpliwej renomie jak młody Ollivander. Zresztą sam Titus mniemał, że jeśli w końcu trafi mu się jakaś dama to z pewnością będzie wadliwa. Pewnie chora na umyśle, albo wyjątkowo brzydka - Wiem, dlatego wolałbym tego uniknąć przynajmniej do czasu aż skończę pobierać nauki. Chciałbym skupić się teraz na różdżkarstwie. - pokiwał głową. To było dla niego naprawdę ważne, a w czasie kiedy w głowie aż huczało od różnych myśli, przynosiło prawdziwe ukojenie. Całkowicie zapominał o zewnętrznym świecie kiedy zamykał się w warsztacie pochylając nad kolejnym kawałkiem drewna i kolejnym rdzeniem. Lubił pomagać w sklepie na Pokątnej, jednak to w pracowni czuł się jak ryba w wodzie.
- Ja też się za nimi stęskniłem. - przyznał, zgodnie zresztą z prawdą. Oczywistym było, że brakowało mu matki oraz siostry, stęsknił się także za srogim spojrzeniem ojca, za kuzynostwem i chyba nawet trochę za starym Waylon, pomimo tego, że w ostatnich miesiącach raczej nie żyli ze sobą w zgodzie - A wiec wybierzmy się tam kiedyś na urlop. Wuj z pewnością bardzo chętnie zapewni nam komnaty w swoim dworze w Avignon. - uśmiechnął się. Mimo tego, że przez cały pobyt we Francji jego serce rwało się do Anglii, będzie trochę tęsknił za południowym słońcem, nauką muzyki z kuzynem Laurentem i języka z panną Chantal. Naprawdę zdążył ich polubić. Tak samo zresztą jak wujostwo, nawet jeśli ciotka przykłada się czasem za bardzo do przypomnienia mu czym jest szlachecka etykieta.
- Możemy czasem porozmawiać po francusku? Nie chciałbym zapomnieć tego co już umiem, a i chętnie poznałbym kilka nowych słówek. - ponownie skinął czerepem. Języki obce z pewnością przydadzą mu się w życiu, więc warto było szkolić się w tej dziedzinie.
- Niemożliwe. Zresztą nasze różdżki nie psują się od tak, jeśli któraś wymaga naprawy, to zwykle winien tego jest jej czarodziej, a nie sama różdżka. - wzruszył ramionami. Żaden Ollivander nie wypuściłby różdżki z warsztatu, gdyby nie był stuprocentowo pewny co do jej stanu - spod palców lordów Lancashire wychodziły tylko perfekcyjnie wykonane egzemplarze, te zaś, którym można było coś zarzucić zwykle lądowały w pudle opatrzonym karteczką niewypały.
- Ja też. - westchnął, na moment tracąc humor, który jednak odzyskał gdy wyraziła chęci posłuchania. Uśmiechnął się szeroko powstając ze swojego miejsca i zmierzając do fortepianu, gdzie usadził swoje lordowskie cztery litery.
- Co by tutaj... - mruknął sam do siebie, uprzednio rozgrzewając palce i nadgarstki. W końcu jednak te opadły na jasne klawisze i zaczęły na nich swój spokojny taniec, a powietrze wokół wypełniła znana każdemu melodia. Für Elise. Utwór typowy dla początkujących, ale jakże piękny! Kiedy muzyka ucichła Titus odwrócił się w kierunku Cressidy.
- To tak na rozgrzewkę... Chcesz pograć na cztery ręce?




Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,

why not us?

Powrót do góry Go down
Cressida Fawley
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t5557-cressida-fawley http://www.morsmordre.net/t5573-piorko http://www.morsmordre.net/t5571-cressida http://www.morsmordre.net/f117-cumberland-ambleside-dwor-fawleyow http://www.morsmordre.net/t5580-cressida-fawley
Malarka
20
Szlachetna
Zamężna
...
18
12
0
0
5
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Pokój z Fortepianem   28.12.17 14:04

Cressida zawsze tkwiła na pograniczu. Wzorce wpojone przez wycofanych Flintów nadal były w niej widoczne, nigdy nie ciągnęło jej do centrum uwagi, wolała stać z boku. Jej rodzina nigdy nie przodowała na salonach i nie była typowymi salonowymi pieskami, ale zarazem zawsze bardzo dbali o tradycje i o swoją szlachetną krew. Nigdy nie kusiły jej odstępstwa, nie nawiązywała bliskich znajomości które można by uznać za zakazane. Nawet w szkole rzadko nawiązywała interakcje z kimś spoza szlacheckiego i czystokrwistego grona. Nie wiedziała też, w co dokładnie uwikłał się Titus.
- Miejmy nadzieję, że mimo wszystko będzie miło – powiedziała. Sama miała zamiar unikać nieprzyjemnych sytuacji, choć na tyle dawno nie była na żadnym sabacie, że trochę nie wiedziała, czego spodziewać się na tym. Z poprzednich docierały do niej tylko nikłe pogłoski, nic więcej.
- Wobec tego musisz im pokazać, że jesteś bardzo pilnym adeptem różdżkarstwa i że nauka rodowego dziedzictwa absorbuje cię niezwykle mocno. Może to trochę złagodzi nastroje i odciągnie w czasie widmo zaręczyn? – podsunęła; podejrzewała, że jego krewni powinni się cieszyć, widząc że Titus pilnie się uczy, by być w przyszłości dobrym wytwórcą różdżek. Mimo swoich występków nadal mógł wrócić na dobrą drogę i godnie kontynuować tradycje swojego rodu. Cressida mimo ślubu z Fawleyem nadal nosiła w sercu wartości Flintów, takie jak szacunek do natury oraz umiejętności w zakresie zielarstwa, ale starała się też dobrze przystosować do nowej rzeczywistości. Jej talent był dla Fawleyów czymś niezwykle cennym.
- Czasami też tęsknię za swoją rodziną, ale możemy się odwiedzać. To już nie jest tak jak w szkole, kiedy widywałam ich tylko w wakacje i podczas przerwy świątecznej, a w ciągu roku miałam obok tylko siostrę, a gdy ona skończyła szkołę to zostałam sama – rzekła. – Porozmawiam o tym z Williamem, może sam też skusi się na mały urlop? Albo moja siostra? – W końcu mężatce nie wypadało podróżować tak daleko bez męża lub kogoś z najbliższej rodziny, z nieżonatym kuzynem.
- Oczywiście, że możemy – odpowiedziała płynnie po francusku; po ośmiu latach w Beauxbatons mówiła w tym języku biegle, więc mogła trochę pouczyć Titusa. – Może kiedy następny raz tam pojedziesz zaskoczysz wszystkich tym, że wciąż pamiętasz ich mowę? – dodała nieco żartobliwie.
Po chwili jednak wróciła do angielskiego, niepewna, jak zaawansowana była znajomość słownictwa jej kuzyna.
- Też mi się tak wydaje, choć nigdy nie odebrałam nauk różdżkarstwa. To znaczy... słyszałam kiedyś o przypadkach, kiedy ktoś uszkodził sobie różdżkę i ona zaczynała źle działać. Jako córka kobiety z rodu Ollivander zdaję sobie sprawę, że nigdy nie dopuścilibyście do sprzedaży wadliwych różdżek, a już na pewno nie takiej ich ilości... – zamyśliła się, domyślając się, że to nie działało zbyt dobrze na interesy rodu Ollivander, chociaż na Wyspach to oni wiedli zdecydowany prym w wytwórstwie różdżek i to od wielu wieków.
Kiedy Titus zaczął grać, patrzyła na niego, słuchając melodii, która wychodziła spod jego palców. Może nie była to mistrzowska gra, ale jej kuzyn zdecydowanie zrobił postępy.
- Bardzo ładnie, Titusie – pochwaliła go. – I chętnie z tobą zagram – zgodziła się; sama też nie była bardzo utalentowana, ale znała podstawy gry i potrafiła wykonywać znane melodie. Często grała na fortepianie kołysanki dla swoich dzieci, które przy łagodnych dźwiękach instrumentu natychmiast się uspokajały, a i jej samej przynosiło to ukojenie.
Usiadła obok, starając się dopasować tempem do jego tempa i po chwili melodia popłynęła znowu, tym razem grana przez ich oboje. W przeszłości czasami grała tak ze swoją siostrą, a po ślubie parę razy zdarzyło jej się to z Williamem, który grał całkiem nieźle. W końcu od najwcześniejszych lat jego życia jego rodzina kładła największy nacisk właśnie na rozmaite umiejętności artystyczne.
- I jak ci się podoba? – zapytała go, mimo wszystko dumna, że tak dobrze wziął się za naukę szlacheckich umiejętności, także tych, z którymi do tej pory był na bakier.


Powrót do góry Go down
Titus F. Ollivander
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 http://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 http://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 http://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow http://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
uczy się różdżkarstwa
19
Szlachetna
Kawaler
be sure to wear some flowers in your hair
11
15
3
0
7
0
3
1
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój z Fortepianem   29.12.17 16:06

- Może... - kto to wie? Chociaż Titus zaczynał już wątpić - ostatecznie cały kwiecień przepracował dla Ollivanderów, czy to w sklepie, warsztacie, czy odwiedzając lokalne hodowle, kiedy okazało się, że sprowadzanie materiałów zza granicy niebawem może już nie przebiegać tak gładko jak do tej pory, a w maju i tak został oddelegowany do odległego kraju.
- Byłoby cudownie! - pokiwała energicznie głową. Nie miałby nic przeciwko towarzystwu starszej siostry Cressidy oraz jej męża. Oczywiście z młodą panią Fawley dogadywał się najlepiej, ze względu na niewielką różnicę wieku, ale darzył szczerą sympatią także pozostała dwójkę.
Przekrzywił głowę na jedną stronę - czasem, gdy ktoś mówił za szybko gubił niektóre słówka, ale w gruncie rzeczy całkiem sporo już rozumiał i równie dużo potrafił powiedzieć, nawet jeśli niekiedy mylił niektóre zwroty.
- Będą w szoku. - przyznał z uśmiechem, delikatnie kiwając łepetyną. Co prawda kuzynka Chantal twierdziła, że jest całkiem pojętnym uczniem, ale jednocześnie bywało, że niezwykle się denerwowała kiedy nie mógł pojąć w jaki dziwny sposób Francuzi rozpisują liczby.
- Niektórzy nie potrafią dbać o swoje różdżki, a później mają pretensje do nas. - wywrócił oczami. Ileż to klientów przychodziło do sklepu narzekając na swoją różdżkę, a później okazywało się, że wystarczyło ją po prostu porządnie wyczyścić i może troszkę wypastować. Niektórzy byli naprawdę leniwi.
Przesunął się nieco, tym samym robiąc jej miejsce obok siebie i ponownie ułożył dłonie na klawiszach, tym razem pozwalając im na zabawę w berka z palcami Cressidy. To była świetna zabawa! W przeszłości siadał czasem do fortepianu ze swoją matką, ale nie miał wtedy pojęcia o prawdziwej grze i zwykle po prostu walił dziecięcymi piąstkami w przypadkowe klawisze. Niemniej i wtedy była to świetna rozrywka.
Roześmiał się radośnie kiedy ostatnie dźwięki uleciały w eter.
- Fantastycznie! Muszę częściej grać z kimś, chyba poduczę Kyrę, z pewnością jej się spodoba. - kiwnął łbem - Świetnie sobie radzisz przy fortepianie, mam nadzieję, że mi też poszło całkiem nieźle? - muzyka interesowała go od zawsze - klasyczna i współczesna - wcześniej głównie w teorii, aktualnie próbował swoich sił nie tylko w grze na klawiszach, ale także śpiewie i chyba radził sobie całkiem dobrze. Posiadał zresztą miły dla ucha głos - ciepły i serdeczny. i choć osobiście wolałby śpiewać rock'n'rolla to póki co musiał zadowolić się starymi, rodowymi pieśniami.




Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,

why not us?

Powrót do góry Go down
Cressida Fawley
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t5557-cressida-fawley http://www.morsmordre.net/t5573-piorko http://www.morsmordre.net/t5571-cressida http://www.morsmordre.net/f117-cumberland-ambleside-dwor-fawleyow http://www.morsmordre.net/t5580-cressida-fawley
Malarka
20
Szlachetna
Zamężna
...
18
12
0
0
5
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Pokój z Fortepianem   29.12.17 16:40

Gdyby Cressida wiedziała o wszystkich występkach Titusa z pewnością byłaby przerażona jego lekkomyślną odwagą oraz ciągotkami do zakazanych znajomości, które nie miały przyszłości. Nie w ich świecie, kiedy przyszłość dzieci była starannie planowana przez rodzinę, a wybranek musiał spełnić szereg wymagań. Cressida wierzyła w ideę aranżowanych małżeństw i czasami trudno było jej sobie wyobrazić że nie wszędzie tak jest, że inni ludzie sami decydują, kim chcą być i u czyjego boku chcą spędzić życie. Nie była osobą ziejącą niechęcią i nietolerancją na każdym kroku, była spokojna i unikała wszelkich konfliktów, ale wiedziała też, że niektóre znajomości po prostu nie uchodzą. I już w szkole trzymała dystans od dzieci mugoli, woląc trzymać się w gronie innych szlachetnie urodzonych oraz czystokrwistych. Była to po prostu kwestia wychowania i wpojonego od najmłodszych lat dystansu od tego, co obce. A wyrosła w hermetycznym, odizolowanym otoczeniu i dopiero w szkole zetknęła się z dziećmi z innych środowisk.
- Na pewno będzie cudownie – zapewniła, chociaż nie wiadomo, kiedy będzie im dane skusić się na taki wyjazd. – Francja z pewnością ma wiele do zaoferowania. Także w kwestii sztuki; wciąż robi na mnie wrażenie to, jak ważny w Beauxbatons był rozwój artystyczny. Uczono nas sztuki tak, jak innych przedmiotów, a w zależności od zainteresowań i predyspozycji mogliśmy wybrać, czy chcemy skupić się na malowaniu, muzyce, tańcu czy może pisaniu.
Portia Flint z pewnością wyświadczyła córkom przysługę, wysyłając je do francuskiej szkoły. Nawet jeśli na początku Cressidzie tak trudno było się do niej przyzwyczaić.
Westchnęła cicho, kwitując jego kolejne słowa. Niestety nie mogli nic poradzić na to, że może czarodzieje nie potrafili się niekiedy z różdżkami obchodzić. Tak jak nie mogli nic poradzić na anomalie.
Ale nie chciała rozmawiać o przygnębiających tematach, które tylko mogłyby popsuć im obojgu humor. Zamiast tego wolała po prostu z nim zagrać. Chociaż jej ulubioną sztuką zawsze było, jest i miało pozostać malarstwo, to miała też pewien sentyment do fortepianu. Sama w dzieciństwie też łatwiej zasypiała przy jego dźwiękach, kiedy to jej babcia lub matka siadały do instrumentu i grały spokojne melodie.
Zapewniła go, że oczywiście poszło mu całkiem nieźle i powinien dużo grać, żeby jego nowo nabyte umiejętności nie zardzewiały.
- To dobry pomysł. Kyra to młoda, dobrze wychowana panienka, myślę że to powinno jej się spodobać. Podejrzewam zresztą, że wasza matka dba o to, by przed znalezieniem się w szkole poznała sztukę i odkryła własne talenty? – Sama była ciekawa, na kogo wyrośnie Kyra i czy będzie podobna do swojego brata, który pod wieloma względami wyłamywał się z typowego wyobrażenia Ollivandera. – Tak poza tym... jak się czuje Kyra? Czy doszła do siebie? – zapytała go; matka wspominała jej kiedyś, że Kyra bardzo źle zniosła wybuch anomalii i początek maja.


Powrót do góry Go down
Titus F. Ollivander
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 http://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 http://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 http://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow http://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
uczy się różdżkarstwa
19
Szlachetna
Kawaler
be sure to wear some flowers in your hair
11
15
3
0
7
0
3
1
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój z Fortepianem   30.12.17 1:55

I młodego Ollivandera wychowywano w szacunku do tradycji, wpajano mu te same zasady oraz zachowania i jako dziecko naprawdę w to wierzył, ale później poszedł do Hogwartu, gdzie wbrew rodzinnym tradycjom został wychowankiem domu Godryka. Poznał dzieci o nieczystej krwi i nagle dotarło do niego, że wszystko czego do tej pory go uczono jest kompletną bzdurą, a potomkowie mugoli wcale nie czarują gorzej niż ci, w których żyłach płynie błękitna krew. Ba! Niektórzy radzili sobie lepiej niż niejeden szlachcic, byli pracowici i zafascynowani nieznanym do tej pory światem, w czasie kiedy niejeden arystokrata widział tylko to co sięgało czubka jego nosa. Nagle cały ten hermetyczny świat przestał być taki piękny, a dworskie życie, pełne przekłamania oraz intryg, wydało mu się zwyczajnie puste. Nagle zdał sobie sprawę, że to żadne szlacheckie wychowanie tylko zwyczajne pranie mózgu, na które godzą się kolejne pokolenia. Bzdurne zasady, za którymi ślepo podążały całe rzesze młodych czarodziejów. Świat się zmieniał, c odzień gnał do przodu, a oni zatrzymali się gdzieś w dwunastym wieku. Brakowało jeszcze tego, by zaczęto palić ich na stosach. Gdyby kiedyś doszło do rewolucji, Titus bez mrugnięcia okiem wrzuciłby Skorowidz czystości krwi w płomienie.
- Cóż, Francja to kolebka sztuki nowoczesnej. Monet, Renoir, Degas, Cezanne i Manet! Och, Cressido, mam nadzieję, że zawiśniesz kiedyś na ścianie wraz z nimi, to byłoby chyba największe wyróżnienie dla każdego artysty naszych czasów. - pokiwał energicznie głową. Gdyby to on trudził się malarstwem chciałby, aby jego obrazy pałętały się gdzieś pomiędzy malunkami impresjonistów. Chciałby czerpać inspiracje z nowo powstałych nurtów - kubizmu, surrealizmu, ekspresjonizmu oraz całej palety innych izmów, tak sławnych na początku dwudziestego wieku.
Złożył dłonie na kolanach i uśmiechnął się szeroko.
- Taaaak, mama robi wszystko by zainteresować Kyrę typowo kobiecymi rozrywkami, ale ona woli różdżki. Ojciec z jednej strony jest dumny, że wykazuje zainteresowanie rodowym dziedzictwem, a z drugiej nie do końca wie co właściwie z tym zrobić. Kobiety, nawet z rodu Ollivander, raczej nie trudnią się różdżkarstwem, ale ja jestem pewien, że moja mała siostrzyczka i tak zrobi co jej serce podpowie. Już teraz wykazuje ogromny talent w tej dziedzinie i gdyby tylko pozwolono jej pobierać nauki jestem pewien, że w moim wieku byłaby już pełnoprawnym różdżkmistrzem. - pokiwał głową z niejaką dumą. Kyra była dokładnie taka sama jak on - psotna i zawzięta. Nie sądził by komukolwiek teraz i w przyszłości udało się odciągnąć ją od tego do czego rwało się jej dziecięce serduszko, a sam Titus bardzo chętnie dzielił się z nią swoją wiedzą - Dziękuję, że pytasz, Kyra ma się znacznie lepiej niż kiedy opuszczałem zamek Lancaster. Wciąż jest słaba i powinna dużo odpoczywać, ale odzyskuje rumieńce. - przyznał, a za moment nieznacznie zmarszczył brwi, przez chwilę nad czymś dumając - Hm, tak sobie pomyślałem... A może ty byś spróbowała zaszczepić w niej miłość do malarstwa? Wiesz, moja mama jako młódka pobierała nauki w tej dziedzinie, ale zdecydowanie lepiej radzi sobie z układaniem kwiatów i dobieraniem zasłon niż malowaniem obrazów. Jeśli mam być szczery... - zniżył głos do szeptu - zdecydowanie brakuje jej do tego talentu. - roześmiał się, powracając do normalnego tonu - Za to ty jesteś znaną artystką, mogłabyś dać jej kilka wskazówek, opowiedzieć trochę o tym i owym. Może i ja przy okazji dowiedziałbym się czegoś ciekawego i również mógłbym spróbować swoich sił? Moi rodzice z pewnością byliby ci bardzo wdzięczni.




Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,

why not us?

Powrót do góry Go down
Cressida Fawley
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t5557-cressida-fawley http://www.morsmordre.net/t5573-piorko http://www.morsmordre.net/t5571-cressida http://www.morsmordre.net/f117-cumberland-ambleside-dwor-fawleyow http://www.morsmordre.net/t5580-cressida-fawley
Malarka
20
Szlachetna
Zamężna
...
18
12
0
0
5
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Pokój z Fortepianem   30.12.17 12:30

Może i podziały były sztuczne i nie mówiły nic o zdolnościach magicznych, ale Cressida zawsze była dumna z tego, że jej nazwisko widnieje w skorowidzu. Mogła poczuć się wyjątkowa, bo miała szlachetną krew, odebrała dobre wychowanie, niczego jej nie brakowało, a jej rodzina posiadała tradycje, czym nie mogły się poszczycić rodziny zwyczajnych ludzi. Może nie należała do najbardziej próżnych szlachcianek, ale była dumna z tego, kim jest i nigdy nie pragnęła innego życia. W tym świecie pragnęła wychować swoje dzieci – miały być godnymi spadkobiercami szlacheckich tradycji i wartości, którym nigdy niczego nie zabraknie i które wyrosną na wartościowych członków ich hermetycznej społeczności. Pewnego dnia to ona będzie uczestniczyć w aranżowaniu ich małżeństw, tak jak jej rodzice zadecydowali o jej życiu, ale to nie musiało wykluczać szczęścia. Sama była z Williamem szczęśliwa, bo był naprawdę dobrym i troskliwym mężem. I choć może nie wszystkie aspekty szlacheckiego życia były takie piękne i przyjemne, to wiele tradycji zdecydowanie było wartych kontynuowania.
Ale czuła że Titus nie podzieliłby jej przekonań. Choć do Hogwartu nie chodziła, od brata, rodziców i innych krewnych wiedziała o tej szkole sporo. Wiedziała też, że Titus na przekór rodzinnej tradycji lądowania w Ravenclawie należał do domu o niezbyt dobrej reputacji, gdzie mógł zetknąć się z zupełnie innymi wzorcami i wartościami. I choć sama nigdy nie odczuwała do mugoli i mugolaków nienawiści, wolała trzymać od nich zdrowy, bezpieczny dystans.
Uśmiechnęła się jednak do Titusa, zdecydowanie woląc rozmowy o sztuce niż o poglądach. Poglądy były grząską sprawą i Cressida nigdy nie lubiła tego typu tematów.
- Pewnego dnia będę znaną artystką – zapewniła go, a pod jej piegami pojawiły się leciutkie rumieńce. Pewność siebie nie była jej najmocniejszą stroną, ale była świadoma że ma talent. Tyle że w świecie sztuki nie wszystko zależało tylko od talentu ale też od wielu innych czynników i nie każdy artysta zostawał zapamiętany.
Domyślała się też, dlaczego kobiety z rodu Ollivander nie mogły kontynuować rodowego dziedzictwa – Ollivanderowie nie chcieli, żeby ich wiedza dostała się w ręce innych rodów, w które były wżeniane kobiety. Matka Cressidy z chwilą ślubu przeszła pod pieczę Flintów i nie mogłaby zajmować się różdżkarstwem, choć z wychowania Ollivanderów wyniosła dużą znajomość drzew oraz umiejętność przepięknego rzeźbienia.
- Niestety rzeczywistość jest jaka jest, pewne rzeczy trudno przeskoczyć. Wszystko zależy od waszej rodziny i tego, co pewnego dnia postanowi wasz ojciec. Kyra jest wciąż dzieckiem, jeszcze przed nią wiele pięknych chwil, zanim ktoś zacznie szczegółowo planować jej przyszłość – powiedziała, wiedząc, że przed siostrą Titusa jeszcze co najmniej dziesięć lat spokoju, kiedy będzie mogła się rozwijać i poznawać świat. – To dobrze, że już jest lepiej. Naprawdę się o nią martwiłam, kiedy o tym usłyszałam.
Wiedziała, że dla Ollivanderów to był trudny czas, i dla Titusa pewnie też, kiedy nawet nie mógł być przy siostrze.
- Mogę spróbować udzielić jej kilku lekcji, jeśli tylko zechce. Może akurat odkryje w sobie talent i pasję do malarstwa lub rysunku? – zgodziła się; bardzo chętnie pouczyłaby Kyrę malarstwa. – Ciebie też mogę spróbować czegoś nauczyć – dodała z uśmiechem, choć nie była pewna, czy Titus okaże się podatny na jej nauki, ale skoro we Francji nauczyli go podstaw języka i gry na fortepianie, to może mógł się nauczyć i malowania.


Powrót do góry Go down
Titus F. Ollivander
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 http://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 http://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 http://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow http://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
uczy się różdżkarstwa
19
Szlachetna
Kawaler
be sure to wear some flowers in your hair
11
15
3
0
7
0
3
1
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój z Fortepianem   03.01.18 0:39

Uśmiechnął się - wiedział, że miała rację, nawet jeśli ton jej głosu pozostał nieśmiały jak zawsze. Oczami wyobraźni widział wystawne wernisaże towarzyszące kolejnym, coraz bardziej znanym wystawom pani Fawley, widział jej piegowatą twarz na okładce Czarownicy, w końcu na kartach podręczników do historii sztuki. Widział także dzieła Cressidy zdobiące ściany zamku Lancaster oraz innych posiadłości należących do najbogatszych czarodziejów Wysp Brytyjskich. Miała niezaprzeczalny talent i tylko kwestią czasu pozostało to, kiedy dokładnie usłyszy o niej cały świat. Miała także wspaniałego męża, który mógł otworzyć przed nią drogę na sam szczyt i tego Titus życzył jej z całego serca.
- Chciałbym, żeby na zawsze pozostała dzieckiem, uniknęłaby wielu przykrości. - westchnął. Dorosłość była przereklamowana - Titus miał dopiero dziewiętnaście lat i już tęsknił za czasami, kiedy ojciec mniej srogim okiem patrzył na kolejną dziurę w szacie czy zdarty łokieć. Bywało, że ganił go za nadmierną frywolność, ale później uśmiechał się i pozwalał mu biec dalej - Ja też. Każdy list z domu otwierałem z sercem na ramieniu. - pokiwał głową. Choć jego lico przybrało poważny wyraz, była to jednak jeno chwilowa maska, bo już za moment męskie usta wygięły się w kolejnym, ciepłym uśmiechu.
- Fantastycznie! Myślę, że Kyra będzie zachwycona. Nawet jeśli nie zapała miłością do malarstwa, będzie to dobra okazja by się trochę pobrudzić i nie ponieść żadnych konsekwencji. - mrugnął do Cressidy jednym okiem - A ja z pewnością skorzystam i kto wie, może kiedyś oczaruję jakąś damę proponując jej jakiś portret, albo chwaląc się wiedzą z zakresu historii sztuki? - panny chyba to lubiły. Nie mógł z żadną porozmawiać o różdżkarstwie, a i miał wrażenie, że zdecydowanie wolą malarstwo od chociażby rzeźbiarstwa. To drugie ostatecznie wymagało czasem sporych pokładów siły, groziło drzazgami oraz otarciami i wreszcie niszczyło dłonie prawie tak samo jak ciężka, siłowa praca. Rzeźbiarze nie mieli łatwego życia.
- Ale może pomyślmy o tym jak w końcu przyjdzie lipiec, a wraz z nim, miejmy nadzieję, prawdziwe lato. - myśl o rychłym końcu miesiąca przypomniała mu o czymś jeszcze, co zresztą odbiło się błyskiem w błękitnych, titusowych ślepiach - Już niedługo dwudziesty czwarty czerwca. Mam nadzieję, że moi rodzice trochę zluzują w ten dzień i pozwolą mi spędzić urodziny tak jak chcę. - wiedział, że nigdy nie spędzi ich tak jak chce naprawdę, ale spokojny wieczór w rodzinnym gronie brzmiał równie zachęcająco. Dawno już nie grał z ojcem w szachy, chociaż swego czasu robili to przynajmniej trzy razy w tygodniu - Ty byś pozwoliła, na miejscu mojej mamy? - jeśli pani Ollivander da mu wolną rękę to ojcem nie musiał się martwić. Nikt tak nie potrafił wpłynąć na głowę rodziny jak jego urocza małżonka. Ach, kobiety! Jak tu im nie ulegać, kiedy są takie czarujące!




Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,

why not us?

Powrót do góry Go down
Cressida Fawley
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t5557-cressida-fawley http://www.morsmordre.net/t5573-piorko http://www.morsmordre.net/t5571-cressida http://www.morsmordre.net/f117-cumberland-ambleside-dwor-fawleyow http://www.morsmordre.net/t5580-cressida-fawley
Malarka
20
Szlachetna
Zamężna
...
18
12
0
0
5
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Pokój z Fortepianem   03.01.18 13:04

Cressida kochała malarstwo od dziecka. Ale że była to pasja bardzo odpowiednia dla panienki, nikt nigdy nie zabraniał jej malowania ani rysowania i nie próbowano jej zniechęcić, tym bardziej, że nie uchylała się od swoich obowiązków ani nauki i nie można jej było niczego zarzucić. Natomiast dla Fawleyów jej talent to było coś, i Cressida mogła czuć się przyjemnie doceniona tym, jak William i jego rodzina interesowali się tym, co tworzyła.
- Dzieciństwo było fantastycznym okresem, niestety dość krótkim. Prawdę mówiąc, sama czasem tęsknię za swoim... – westchnęła, wspominając z nostalgią piękne lata w magicznych lasach Charnwood, w odludnym dworze Flintów oplecionym bluszczem. Jej dzieciństwo było piękne i niemal bajkowe, jedyne co rzucało na tamte czasy leciutki cień to kompleksy jakie niekiedy czuła wobec swojego starszego rodzeństwa.
- Najważniejsze, że już tu jesteś. Może Kyrze też będzie lepiej i raźniej, kiedy brat jest obok? – Gdyby chodziło o jej rodzeństwo, też bałaby się złych wieści. Zwłaszcza teraz, kiedy już nie mieszkali razem i nie widywali się codziennie. Kiedy William wyjeżdżał, też się o niego bała, i dostając listy od niego zawsze prosiła swoją sowę o dodatkowe sprawozdanie. – Gdy tylko będzie chciała pouczyć się malarstwa, chętnie złożę wam wizytę. Możemy zacząć od czegoś prostego, od absolutnych podstaw, które pozwolą jej się oswoić z pędzlami i farbą. To samo w twoim przypadku – powiedziała, choć zapewne oboje mieli świadomość, że skoro Titus jak dotąd nie odkrył w sobie pasji i talentu, to wybitnym malarzem nie zostanie, ale ciężką pracą mógł posiąść podstawowe umiejętności. Cressida posiadała do malowania wrodzony talent, ale i on byłby niczym bez lat ciężkiej pracy i naprawdę wielu godzin spędzonych nad płótnami. Malowanie takich obrazów nie było czymś, czego można było się nauczyć w kilka tygodni. – A jeśli chodzi o wiedzę o historii sztuki, to wciąż wielu rzeczy się uczę, chociaż dzięki Williamowi zrobiłam duże postępy.
Wciąż była pod niezmiennym wrażeniem tego, ile wiedział jej małżonek. Uzupełniali się dobrze: ona była lepsza w umiejętnościach praktycznych, on w teorii.
- Też liczę na prawdziwe lato w lipcu. Bez śniegu i anomalii – westchnęła. Śnieg w czerwcu, kto to widział! O tej porze roku ogrody powinny tonąć w zieleni i kwiatach, a nie pod białym puchem, który wymroził rośliny i pomieszał szyki magicznym (i nie tylko) stworzeniom. – Och! – uniosła lekko brwi, zdając sobie sprawę, że dzieliło ich tylko kilka dni od urodzin Titusa. – Cóż... zależy, jak chcesz je spędzić? Masz już konkretny pomysł? – zapytała go. Miała dziwne wrażenie, że wcale nie planował spokojnego przyjęcia dla rodziny i szlachetnie urodzonych znajomych, dlatego nie odpowiedziała bez zastanowienia, zamiast tego spoglądając na niego bacznie. To nie to, że była sztywna i pozbawiona luzu; po prostu martwiła się, by Titus nie zrobił niczego głupiego tuż po powrocie z zesłania, bo jeszcze rodzina byłaby gotowa znowu wysłać go za granicę na jeszcze dłużej lub uziemić w dworze. – Jeśli nie planujesz niczego co może zdenerwować twojego nestora i rodziców, to powinni ci pozwolić przeżyć twoje urodziny jak najlepiej.
Zamyśliła się, wciąż nie odrywając od niego spojrzenia. Zastanawiała się, czy naprawdę się zmienił w tej Francji poza tym, że nauczył się trochę języka i gry na fortepianie.
- I pomyśleć, że za kilkanaście lat mogę mieć podobne dylematy, tylko od tej drugiej strony... – westchnęła. Bycie matką napawało ją nie tylko szczęściem, ale też mnóstwem obaw dotyczących przyszłości, i tej bliższej i tej dalszej.







Powrót do góry Go down
Titus F. Ollivander
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 http://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 http://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 http://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow http://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
uczy się różdżkarstwa
19
Szlachetna
Kawaler
be sure to wear some flowers in your hair
11
15
3
0
7
0
3
1
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój z Fortepianem   04.01.18 0:23

- Ja również, chciałbym jeszcze czasem pobiegać z kuzynem Constantinem po lasach Lancashire i pojedynkować się na drewniane miecze. - roześmiał się. Niejednej blizny się przez to nabawił, ale powstałe właśnie wtedy, były chyba jego ulubionymi, bo przywoływały naprawdę dobre wspomnienia pełne dziecięcej beztroski i nieznanej jeszcze magii. Cieszył się, że ma Kyrę, bo dzięki niej mógł czasem powrócić do tych czasów grając z nią w chowanego czy zbijaka, bądź prowadzając na długie wędrówki po włościach Ollivanderów.
- Oooo, to na pewno. - skinął głową. Widział w oczach swojej siostry, że i ona za nim tęskniła. Zresztą on również nie mógł doczekać się aż będzie mógł ją uściskać. Mimo różnicy wieku byli dla siebie prawdziwym oparciem, a sam Titus łapał się czasem na tym, że rozmyślał o przyszłości, o tym jak to będzie kiedy Kyra przestanie być dzieckiem, wchodząc w okres dojrzewania, a później dorosłości. Chciałby wiecznie trzymać ją pod kloszem, żeby uniknęła wszelkich nieprzyjemności, ale jednocześnie wiedział, że człowiek najwięcej uczył się na własnych błędach. Wiedział, że to rodzice będą traktować ją jak porcelanową laleczkę, dopóki nie wyjdzie za mąż. A on? On miał być tym, który wyrwie ją czasem na szaloną potańcówkę na deskach, niegodnych pantofelków jakiejkolwiek lady; on miał zdradzić jej wszystkie tajemne przejścia jakie udało mu się poznać w Hogwarcie; on miał pokazać jej czym jest wolność i że warto zaznać jej choćby na chwilę, choćby kiedy nikt nie patrzy.
- W takim razie już nie mogę się doczekać! - rzucił z entuzjazmem. Wiedział, że jego obrazy będzie zapewne można nazwać co najwyżej bohomazami, ale wiedział też, że gdzieś za oceanem, w odległej Ameryce, niejaki Jackson Pollock już kilka lat wstecz zrobił karierę będąc prekursorem pewnego niezwykle ekspresyjnego nurtu. Jeśli to Titus miałby kiedykolwiek na poważnie myśleć o malarstwie, to z pewnością skłaniał by się ku malarstwu gestu.
- Ja też dowiedziałem się wiele nowych rzeczy od naszych francuskich krewnych. - pochwalił się. Do tej pory wiedzę o sztuce czerpał jeno z książek, nie miał pojęcia jak przyjemnie jest słuchać melodyjnego, dziewczęcego głosu z zapartym tchem opowiadającego o artystach współczesnych oraz tych, którzy już dawno przeminęli, zostawiając po sobie tylko myśl, ideę, filozofię. Nakarmił także oczy, odwiedzając największe muzea na terenach Francji.
Zamyślił się nad jej pytaniem, zaś na jego lico wpełzł delikatny uśmiech, który nigdy nie zwiastował niczego dobrego - w ten sposób uśmiechał się zwykle kiedy mówił coś w stylu - co? ja nie dam rady? trzymaj mój płaszcz.
- Z początku myślałem o jakiejś szalonej prywatce w stylu Dzika Afryka, no wiesz, wszyscy latają w spódniczkach z liści z wymalowanymi twarzami i tańczą wokół ogniska polewając się whiskey. - rzucił z poważną miną - Ale później uznałem, że chyba jednak wolałbym po prostu usiąść w spokoju z najbliższą rodziną i wypić popołudniową herbatkę, a później może pograć z ojcem w szachy. - pokiwał głową. Jasne, chciałby spędzić ten dzień z przyjaciółmi, ale wiedział, że jedyną bliską mu osobą, którą faktycznie może zaprosić do Lancaster była siedząca obok niego Cressida. I Marcel.
- Ah! - oparł zaraz dłoń na sercu, drugą sięgając do dziewczęcego ramienia - Jak bliźniaki już podrosną to obiecuję podzielić się z nimi wszystkimi pięćdziesięcioma trzema zastosowaniami fajerwerków doktora Filibustera, zobaczysz, zrobią furorę w Hogwarcie! - roześmiał się, po czym pokręcił delikatnie głową - Żartowałem, zobaczysz, że obydwoje wyrosną na godnych dziedziców rodu Fawley. - mrugnął doń jednym okiem.




Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,

why not us?

Powrót do góry Go down
Cressida Fawley
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t5557-cressida-fawley http://www.morsmordre.net/t5573-piorko http://www.morsmordre.net/t5571-cressida http://www.morsmordre.net/f117-cumberland-ambleside-dwor-fawleyow http://www.morsmordre.net/t5580-cressida-fawley
Malarka
20
Szlachetna
Zamężna
...
18
12
0
0
5
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Pokój z Fortepianem   04.01.18 12:28

- Szkoda, że teraz wielu rzeczy po prostu nie wypada nam robić. – Cressida westchnęła z nostalgią, wspominając czasy, gdy jako dziecko lubiła biegać po lesie lub czasem się tam ukrywać. I oczywiście uczyła się tam znajomości roślin i magicznych stworzeń, rozmawiała z ptasimi przyjaciółmi, czy uczyła się jeździć konno. W przeciwieństwie do polowań bardzo polubiła mknięcie wśród drzew na grzbiecie konia; niestety jej ukochana klacz pozostała w dworze Flintów, ale i u Fawleyów czasem dosiadała wierzchowca swego małżonka. Cressida była osóbką bardzo wrażliwą, zwłaszcza wobec zwierząt. Nic dziwnego, biorąc pod uwagę że była zwierzęcousta i trudno było jej pozostawać obojętną, kiedy słyszała i doskonale rozumiała krzyki przerażonych ptaków.
Wiedziała też, że chłopcy mimo wszystko mieli więcej luzu i więcej im było wolno; choć u Flintów i dziewczęta nie musiały tylko leżeć na miękkich poduszkach i rozczesywać włosów. Ojciec zabierał córki do lasu i niekiedy nawet na polowania, choć zabierania Cressidy szybko zaprzestał. Ale teraz nie była już dziewczynką ani nastolatką. Od ponad roku była mężatką, więc musiała odpowiednio się zachowywać, szczególnie w towarzystwie. Jutro podczas sabatu musiała lśnić u boku męża, pokazując, że jest gotowa na powrót do świata wyższych sfer oraz sztuki.
- Gdy będziecie mieć ochotę na pierwszą lekcję daj znać – powiedziała do niego, przygładzając materiał sukienki. – Dobrze to słyszeć, Titusie.
Wiedziała, że jak chciał to potrafił być zdolnym i przykładnym członkiem swojego rodu. I że pewnego dnia jego rodzice mogli być z niego dumni, nawet jeśli teraz czasem spędzał im sen z powiek.
Słysząc jego słowa uniosła brwi i oblała się rumieńcem, całkowicie pewna, że gdyby zrobił coś takiego, to nestor jak nic by go wydziedziczył. Lub przynajmniej wysłał na długo do Francji, lub znalazł mu wyjątkowo brzydką i odpychającą pannę.
- Och, Titusie, oboje dobrze wiemy, że w naszym świecie coś takiego nie zostałoby zaakceptowane – powiedziała, posyłając mu lekki uśmiech, o wiele bardziej ukontentowana częścią dalszą jego odpowiedzi, choć to zarazem brzmiało bardzo spokojnie jak na Titusa i była pewna, że o wiele bardziej wolałby biegać po ogrodzie w spódnicy z liści i z pomalowaną twarzą niż siedzieć grzecznie przy herbatce. Ale o ile gdy był chłopcem coś takiego uszłoby mu pewnie na sucho, teraz musiał bardzo uważać na nestora i nie drażnić go zaledwie kilka dni po powrocie.
- Ale czuję, że to nie tego tak naprawdę pragniesz, mam rację? – zapytała. – Herbata z rodziną to dobre urodziny w naszych sferach, ale znam cię na tyle by wiedzieć, że to cię nudzi. Powiedziałeś to pewnie dlatego, żeby mnie uspokoić i zapewnić, że potrafisz wpasować się w rodzinne schematy mimo że twoje serce wyrywa się do dziecięcej beztroski i... łamania narzuconych zasad? – ściszyła głos, bo choć w tym pomieszczeniu nikogo innego nie było, w szlacheckich dworach nawet ściany miały niekiedy uszy.
Cressida swoje poprzednie urodziny spędziła z mężem we Francji, gdzie William zabrał ją do tamtejszej Galerii oraz w kilka innych pięknych miejsc. Tegoroczne zapewne spędzi w dworku w Ambleside, kołysząc w ramionach dzieci, chyba że William postanowi znowu ją czymś zaskoczyć. Te w wieku nastoletnim spędzała natomiast w dworku Flintów z rodzicami i rodzeństwem; obchodziła je pod koniec letnich wakacji.
- Nie wiem, czy moje dzieci będą chodziły do Hogwartu – powiedziała; na ten moment było za wcześnie by móc to określić, to była zbyt daleka przyszłość. Rodzice Cressidy decyzję o wysłaniu córek do Beauxbatons podjęli znacznie później; ich brat zdążył już pójść do Hogwartu, ale potem doszło tam do śmierci uczennicy, i obie Flintówny zostały przezornie wysłane za granicę. Tak czy inaczej, obojętnie gdzie miały trafić bliźnięta, Cressida pragnęła wychować je według szlacheckich zasad i zakładała że raczej nie pójdą w ślady krnąbrnego wujka Titusa.
Ale to przypomniało jej, że chyba powinna niedługo wracać do domu. Chciała zobaczyć dzieci, porozmawiać z Williamem i przygotować się do jutrzejszego sabatu.
- Wiesz, Titusie, chyba będę się powoli zbierać – powiedziała. – Jutro sabat, a ja jeszcze nawet nie przygotowałam sukni. Liczę jednak, że uda nam się zobaczyć gdzieś w posiadłości lady Nott?







Powrót do góry Go down
Titus F. Ollivander
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 http://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 http://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 http://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow http://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
uczy się różdżkarstwa
19
Szlachetna
Kawaler
be sure to wear some flowers in your hair
11
15
3
0
7
0
3
1
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój z Fortepianem   06.01.18 1:37

- A szkoda, założę się, że po takim przyjęciu zająłbym miejsce lady Nott i to ja zostałbym naczelnym gospodarzem Sabatów. - rzucił z powagą. Ta trwała jednak tylko kilka krótkich sekund, a już za moment powietrze wypełnił radosny śmiech młodego Ollivandera - Przychodziłabyś na moje Sabaty, hm? - mrugnął do kuzynki jednym okiem. To było takie niesamowite! Byli od siebie kompletnie różni, jak chaotyczne języki ognia i spokojnie płynąca wstęga rzeki, jak nieuchwytne powietrze i stała ziemia. A jednak bez problemu potrafili znaleźć wspólny język i miło spędzać czas w swoim towarzystwie.
Na jej kolejne słowa wzruszył jedynie ramionami - obydwoje doskonale wiedzieli, że miała całkowitą rację. Herbatkę to on sobie na spokojnie będzie pił za pięćdziesiąt lat, teraz wolałby szaleć, tańczyć, śpiewać, upijać się i nie ponosić żadnych konsekwencji. Niestety - to było tak nierealne jak to, że faktycznie mógłby kiedyś zostać gospodarzem Sabatów.
- Hogwart, nie-Hogwart, wszędzie uwielbiają fajerwerki. - machnął ręką, chociaż dla niego samego placówka mieszcząca się na terenach Szkocji była tą najlepszą na świecie, ale zapewne wynikało to głównie z faktu, że inne znał tylko z opowieści. Niemniej to właśnie tam spędził połowę swojego krótkiego życia i wspominał te czasy z łezką w oku, czasem tęskniąc za łóżkiem z kolumienkami w wieży Gryffindoru. Cudowne, beztroskie siedem lat z dala od sztywnych zasad zamku Lancaster.
- Z pewnością! Skoro już muszę tam być, to przynajmniej chcę spędzić ten wieczór w miłym towarzystwie. - pokiwał głową. Jak tylko sobie pomyślał jakie interesujące rozmowy czekają go na salonach Nottów, to już mu się chciało spać.
- Nie zatrzymuję cię, małżonek pewnie zdążył już się stęsknić, a wybór odpowiedniej sukni to nie lada wyzwanie! Wiem, bo moja mama wybiera mi szatę już od miesiąca i nadal nie jest pewna w czym będę się prezentował najlepiej. Jak tylko wróciłem to od razu mi pokazała ze trzy, a dzisiaj rano było ich już pięć. - cieszył się, że sam nie musi sobie tym zaprzątać głowy. Niespecjalnie przejmował się tym jak wygląda, zaś moda była dla niego pojęciem kompletnie abstrakcyjnym. Jakby mu ktoś powiedział, że noszenie skarpet na dłoniach i rękawiczek na stopach jest teraz na topie to by pewnie uwierzył.
- Odprowadzę cię. - zaproponował, z wolna zbierając się z siedziska, by odprowadzić Cressidę do wyjścia i uprzejmie ją pożegnać.

/zt




Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,

why not us?

Powrót do góry Go down
Cressida Fawley
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t5557-cressida-fawley http://www.morsmordre.net/t5573-piorko http://www.morsmordre.net/t5571-cressida http://www.morsmordre.net/f117-cumberland-ambleside-dwor-fawleyow http://www.morsmordre.net/t5580-cressida-fawley
Malarka
20
Szlachetna
Zamężna
...
18
12
0
0
5
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Pokój z Fortepianem   06.01.18 14:52

Cressida mimowolnie się uśmiechnęła.
- Obawiam się, że świat nie jest na to gotowy – powiedziała, wiedząc, że tak jest w istocie. Szlachecki świat był skostniały i konserwatywny, nie lubił nowoczesności i postępu. Nawet rody o nieco bardziej liberalnych poglądach, jak Fawleyowie czy Ollivanderowie, trzymały się tradycji i musiały przestrzegać pewnych zasad. Cressida także ich przestrzegała, i tak jak ją nauczono była godną damą, która nie uchylała się od swoich obowiązków. Jako że była osobą spokojną i raczej pokorną, to zapewne przyszło jej to dużo łatwiej niż energicznemu Titusowi którego młodzieńcze serce rwało się do psot i figli.
Byli zupełnie różni, jak ogień i woda. On narwany i beztroski, ona spokojna, łagodna i wrażliwa. Sama czasem się zastanawiała, po kim Titus taki jest, skoro Ollivanderowie na ogół też nie należeli do szczególnie energicznych i narwanych ludzi, skupieni na subtelnej sztuce różdżkarstwa i zgłębianiu wiedzy. Mimo wszystko go lubiła.
Może i tak, ale godni przedstawiciele swoich rodów nawet w szkole mieli baczenie na swoje zachowanie i nie robili niczego, co mogłoby przysporzyć ich nazwisku ujmy. No, może z pewnymi wyjątkami, jak Titus, który zapewne miał na koncie całą listę szkolnych psot, które spędzały sen z powiek jego nauczycielom, a także rodzicom. Cressida nie wiedziała, jakie będą jej dzieci, potomkowie rodów Fawley i Flint, ale w rodzinnym domu na pewno nikt nie wpoi im krnąbrności i braku szacunku do obyczajów.
Uśmiechnęła się tylko do swoich szkolnych wspomnień, które sama przeżyła jako niewyróżniające się dziewczę żyjące w zgodzie z przyjętymi normami.
- I spędzisz – zapewniła go; była pewna, że wśród wyższych sfer były nie tylko nudne, nadęte osoby, ale i ciekawi towarzysze rozmów. Sama wybierała się z Williamem, liczyła też na spotkanie kilku innych znajomych osób, których od dawna nie widziała. – Nie skreślaj tego wyjścia. Kto wie, może jednak będziesz się dobrze bawił? I może poznasz jakąś miłą pannę? Ten sabat to czas debiutów, na pewno pojawią się nowe osoby, na których możesz jeszcze wywrzeć dobre wrażenie – dodała; tegoroczni absolwenci magicznych szkół właśnie na tym sabacie zadebiutują, a więc Titus miał szansę poznać teraz jakąś młodą pannę, potencjalną kandydatkę na przyszłą narzeczoną. Ona na swoim debiucie mimo stresu spędziła bardzo miły czas z przyszłym narzeczonym, a potem mężem.
Wstała, przygładzając suknię.
- Mama z pewnością chce dla ciebie jak najlepiej – rzuciła z uśmiechem, gdy Titus opowiedział, jak jego matka próbowała mu wybrać szatę. Opuścili pokój z fortepianem, kierując się w stronę wyjścia z dworu. – Jutro zobaczymy efekt jej starań. – Pozwoliła, by Titus odprowadził ją do wyjścia, i dopiero tam się pożegnali. – Do zobaczenie, Titusie – rzuciła jeszcze, zanim poza dworem teleportowała się z powrotem do Ambleside.

| zt.







Powrót do góry Go down
Titus F. Ollivander
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 http://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 http://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 http://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow http://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
uczy się różdżkarstwa
19
Szlachetna
Kawaler
be sure to wear some flowers in your hair
11
15
3
0
7
0
3
1
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój z Fortepianem   06.01.18 20:34

/20 czerwca

Dni w czerwcu były długie, widne wieczory ciągnęły się w nieskończoność, nawet jeśli ciemne, śniegowe chmury już od jakiegoś czasu wisiały nad Londynem. To było nawet całkiem zabawne, zważając na fakt, że jutrzejszego dnia winni świętować letnie przesilenie, a tymczasem pogoda wskazywała na coś całkiem przeciwnego.
- Tylko się nie zalej, mama nie będzie zadowolona jak znowu pobrudzisz sobie sukienkę. - kiwnął głową, zerkając kątem oka na siostrę - sam szedł ze swoim kubkiem bardzo ostrożnie, uważając by nawet najmniejsza kropla gorącej czekolady nie znaczyła ścieżki przebytej z kuchni do pokoju, gdzie przy wysokich oknach stał dostojny, elegancki instrument. Tego samego dnia spędził tutaj popołudnie wraz z kuzynką Cressidą, zajmując czas miłą pogawędką, teraz miała mu towarzyszyć nieco mniejsza istotka. Jeszcze kilka godzin temu mówił pani Fawley o swoich planach uczenia siostry gry na klawiszach, teraz miały dojść do skutku. Otworzył przed małą lady drzwi, wpuszczając ją do środka jako pierwszą. Kiedy i on przekroczył próg, spił łyk ciemnej cieczy o woni tak miłej jego sercu, po czym odłożył naczynie na kominek, w którym tańczyły ogniste wstęgi. Słychać było trzask palonego drewna i to właściwie wszystko - wokół panowała kompletna cisza i spokój. Wszelki gwar zostawili za sobą, w odległej części zamku, gdzie pani Ollivander dostawała spazmów na samą myśl, że jutrzejszego dnia ma odbyć się Sabat. Jej małżonek z kolei, podobnie jak dzieci, krył się w ustronnych miejscach, odliczając godziny do końca tej całej farsy o nazwie przyjęcie w Hampton Court.
- Zaczynamy? - zapytał, odwracając się w kierunku Kyry i nieznacznie unosząc brwi w niemym wyrazie pytania - Krótka rozgrzewka przed? - splótł palce obu dłoni, głośno nimi strzelając, rozgrzał nadgarstki, energicznie nimi wymachując, łokcie, ramiona, w końcu zaczął robić skłony, przysiady i pajacyki. Nie było to potrzebne - gra na fortepianie była raczej statecznym sportem, ale wydało mu się całkiem zabawne, a odrobina ruchu jeszcze nikomu nie zaszkodziła.




Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,

why not us?

Powrót do góry Go down
Kyra Ollivander
avatar

Dzieci
Dzieci
http://www.morsmordre.net/t4133-kyra-ollivander http://www.morsmordre.net/t5612-kubus#131323 http://www.morsmordre.net/t4150-ciocie-i-wujkowie-malej-roszpunki#82853 http://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow http://www.morsmordre.net/t4161-kyra-ollivander#83229
Zawracacz głowy i siostra na pełen etat
8
Szlachetna
Panna
Titooo! Chodź ze mną na ciastkaaa!
0
0
0
0
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój z Fortepianem   11.01.18 1:15

Kyra wyraźnie została w tyle. Ściskana w rękach filiżanka na spodeczku kołysała się delikatnie z prawa na lewo, niebezpiecznie grożąc wylaniem smakowitej zawartości poza naczynie - jeśli nie na samą Kyrę to z pewnością na podłogę. Dziewczynka skupiała się ze wszystkich sił, zezując niemal na białą porcelanę z czekoladowym napojem w środku. Raz niemal potknęła się o dywan... na szczęście udało jej się w miarę szybko wyprostować.
- Za dużo mi wlałeś - zamarudziła, przesadnie wysoko unosząc nogi, kiedy przekraczała próg do pokoju muzycznego. Czekolada wypełniała filiżankę niemal po same brzegi! Nic dziwnego, że ryzyko wylania jej było tak duże! Jakoś jednak udało jej się doczłapać do pokoju muzycznego, swoje naczynie zaś odstawiła na parapet - jako że do kominka nie sięgała.
Nie bardzo rozumiała, dlaczego wszyscy nagle tak bardzo nie chcą używać magii - nawet jeśli mama powiedziała jej, że teraz na świecie występuje coś takiego jak anomalie. Nie miała pojęcia co to jest, ale w dziecięcym umyśle brzmiało to jak określenie dla jakiś wyjątkowo paskudnych zwierząt. Wyobraźnia Kyry już podsunęła jej kilka pomysłów, jakie takie kreatury mogłyby wyglądać. Na pewno były oślizgłe i miały mackowate ręce! I to przy użyciu tych mackowatych rąk kradły magię, więc ona nie działała, tak jak powinna. Bo przecież gdyby nie było anomalii, Titus nie przestrzegałby siostry przed zabrudzeniem sukienki. Po prostu wyczyściłby ją zaklęciem, gdyby się pobrudziła, prwada?
- Zaczynamy! - zawołała, próbując nieco niezgrabnie naśladować ruchy Titusa. Po pewnym momencie zaczęła się śmiać. Lekcję gdy na fortepianie miała do tej pory tylko jedną - i to dawno, bo później był ten atak choroby i Kyry nie wypuszczano z łóżka niemal trzy tygodnie z rzędu. Nie miała więc pojęcia, że tak różnorodna rozgrzewka ruchowa wcale nie jest potrzebna. Niemniej, jednak ją to lekko zastanowiło.
- Naprawdę trzeba się tak bardzo rozgrzewać przed graniem na fortepianie? Przecież podczas gry tylko się siedzi! - zawołała, wykonując kolejny przysiad.


Powrót do góry Go down
 

Pokój z Fortepianem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu
» Pokój Zakochanych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Pozostałe miejsca :: Lancashire, Lancaster Castle-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18