Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Wejście do rezerwatu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Wejście do rezerwatu   03.04.16 14:28

First topic message reminder :

Wejście do rezerwatu

Otwarty rezerwat jednorożców należący do rodu Parkinson. Znajduje się on w jednym z największych lasów w Anglii - Forst of Dean. Pracują tam młode, niezamężne kobiety, a odwiedzającym, przy odrobinie szczęścia, być może uda się dostrzec te piękne, magiczne stworzenia. Przez las idzie się wąskimi ścieżkami, ale na tyle oznaczonymi, że nie można się zgubić. Pomimo dostępności dla osób z zewnątrz - poruszanie się odbywa się określonymi ścieżkami, z których zboczenie jest surowo zakazane. Zwiedzanie innymi szlakami może odbywać się tylko i wyłącznie w asyście pracowników rezerwatu lub członków rodu Parkinson. Wytrwałym bywalcom tegoż rezerwatu częściej uda się zobaczyć młode jednorożce, które są bardziej ufne i ciekawskie, oraz z chęcią podchodzą nawet do chłopców, tolerując obecność mężczyzn. Obcowanie z dorosłymi jednorożcami jest niemalże niemożliwe, chyba że wyczują one obecność kobiety nieskazitelnie czystej, której pozwolą na bliższe podejście.
Nie należy zapominać, że są to zwierzęta groźne, oznaczone przez Ministerstwo znakiem XXXX, co oznacza, że wymagają specjalnej wiedzy na ich temat, aby móc się nimi zajmować. Denerwowanie zwierząt, płoszenie lub próba wykorzystania ich na własny użytek może skończyć się źle, nie tyle dla zwierzęcia, ile dla samego czarodzieja. Las jest bowiem pilnie strzeżony, a próba skrzywdzenia zwierząt jest karana.
[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 05.03.17 22:42, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Oli Ogden
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4869-oli-ogden#105453 http://www.morsmordre.net/t4878-nokturnowy-smietnik#105711 http://www.morsmordre.net/t4877-oli-sie-nie-goli#105709 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t4879-oli-ogden
zbir
30
Półkrwi
Kawaler
- Kup mi whiskey.
- Będziesz pił whiskey? Jest 10 rano.
- W takim razie kup whiskey i płatki.
1
3
0
0
0
1
1
37
Półolbrzym

PisanieTemat: Re: Wejście do rezerwatu   07.08.17 14:35

To była kurwa gruba impreza.
Pamiętam tylko, że balowałem od zmierzchu to prawie świtu - prawie. Alkohol wybitnie nie wchodził w łeb, świat wcale nie wirował, a kelnerki nie wydawały się być piękniejsze od redemptora czy jak się nazywa to czarne coś czym straszą dzieci oraz przestępców. Miałem nadzieję się znieczulić przed wejściem w nowy miesiąc, który wymagałby ode mnie kolejnej nieprzerwanej niczym pracy, żeby zarobić na swoje utrzymanie. Nokturn nie jest łatwym miejscem zamieszkania, ale nie narzekam. Prawie nigdy. Znacznie od narzekania wolę działanie, na przykład mordobicie kiedy ktoś zabiera moją własność. Tak też było tamtego wieczoru, pamiętam go przecież. Zamachnąłem się ręką na jednego konusa, ten jednak uskoczył, a moja dłoń napotkała puste powietrze. Zachwiałem się przytrzymując drewnianej lady. Wyprostowałem się, a kiedy zamierzałem podnieść go za fraki, po pomieszczeniu przetoczył się niecodzienny hałas. Uniosłem głowę nasłuchując skąd może się wydobywać - i kiedy wszyscy zdążyli uciec, ja nadal myślałem. Spojrzałem pod nogi szarpane impulsami, kątem oczu widziałem trzęsące się ściany, coś ścisnęło mi żołądek tak mocno, że wyrzygałem whisky na popękane drewno. I nagle kolejne szarpnięcie, ból głowy.
Ciemność.
A światło jakie wdziera się teraz przez lekko uchylone oczy mnie drażni, nawet jeśli bliżej mu do szarugi niż majowego słońca. Ból nieprzyjemnie rozdziera ciało, suchość w ustach oraz gardle jest nie do zniesienia. Charczę marząc o tym, żeby znów się napić, pęka mi łeb.
Nienawidzę kurwa mieć kaca.
Dawno się tak nie sponiewierałem. I nawet tego nie pamiętam. Przed oczami stają mi urywki z ostatniej nocy - jednak przecież byłem całkiem trzeźwy. Odór alkoholu pozostawiony na niezbyt czystych ubraniach przeczy moim myślom, ale nie daję mu wiary. Moim zdaniem to tylko santamorgana czy coś tam takiego. Sięgam szybko do wewnętrznej kieszeni kurtki, dotyk drewna w palcach trochę mnie uspokaja, ale z drugiej strony poradziłbym sobie i bez niego. Nic mi praktycznie nie jest - stwierdzam to kiedy dźwigam się do pozycji siedzącej. Trochę siniaków, zadrapań i obtłuczeń. Wzruszam ramionami dziwiąc się temu gruzowisku. Wstaję oraz otrzepuję ubrania z pyłu. Rozglądam się i kurwa nie widzę nigdzie kelnerek. Nawet budynku nie widzę. Tylko jakiś pieprzony las. W lesie na pewno nie ma alkoholu. Kurwa, przecież dalej mnie suszy.
I wtedy widzę leżącą kobietę. Nie mogę sobie przypomnieć, żebyśmy byli na tej samej imprezie. Biegaliśmy nago między drzewami czy co?
- Hej, paniusiu, żyjesz? - drę się jak opętany, żeby na pewno mnie usłyszała, kopię ją też w nogę, co by ją ocucić. Nie wygląda dobrze z krwią na mordzie. Może właśnie spożywała tego konia co ma jeden róg na czole? To by wiele wyjaśniało. Pytanie tylko czy jest ogólnym krwiopijcą, czy może ma jednak jakieś upodobania, do których nie należę. Wolałbym nie musieć się z nią bić, ale jeśli zajdzie taka potrzeba…

414/514, -10




no one cares

Powrót do góry Go down
Julia Prewett
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4231-julia-prewett http://www.morsmordre.net/t4525-poczta-julki#96302 http://www.morsmordre.net/t4523-julka-zaprasza#96300 http://www.morsmordre.net/t4798-julia-prewett
Weterynarz
25
Szlachetna
Panna
Podczłowiek i nadczłowiek są podobni w tym, że żaden z nich nie jest człowiekiem.
0
4
5
6
20
0
2 (40)
0
Zwierzęcousty
 https://68.media.tumblr.com/f4ac4a87cc99f24b4e90825593c2f7b0/tumblr_oldf5boKP91uhjffgo1_500.gif

PisanieTemat: Re: Wejście do rezerwatu   08.08.17 22:32

Przysnęła w domowej bibliotece. Starała się zająć myśli jak tylko mogła. Czuła się źle. Myślała o odsieczach - o tym, czego zdołała się dowiedzieć od innych Zakonników, o tym że nie wszyscy wrócili. Myślała o tym, że powinna była tam być i pomagać, myślała o tym, że wciąż jest słaba - za słaba, nie ważne ilu zaklęć by się nie nauczyła. Musiała się uczyć. Więcej. Szczególnie Zaklęć i Obrony Przed Czarną Magią. I to właśnie robiła, kiedy nie zajmowała się kliniką, lub nie ślęczała nad językami - zaczynała opracowywać plan podręcznika dotyczącego języka trollińskiego, póki co jednak działo się zbyt wiele, by mogła się na tym skupić i owe plany musiały zaczekać.
Musiała przysnąć. Często budząc się czuła ten charakterystyczny zapach papieru, miała nawyk zasypiania nad książkami, podręcznikami czy pismami popularnonaukowymi, w niezbyt wygodnej pozycji, na siedząco, oparta o biurko czy rozłożona na fotelu.
Tym razem nie miała jednak czasu bardziej się nad tym zastanawiać. Obudził ją trzask. Uniosła się gwałtownie wybita ze snu, odrobinę rozkojarzona, by patrzeć jak szkło z okien które dopiero co popękało, skruszyło się, leci w jej kierunku. Nie mając czasu nawet, by sięgać po różdżkę, zakryła jedynie twarz dłońmi w obronnym geście i zamknęła mocno oczy, by po chwili poczuć silne otarcia, cięcia, uderzenia okruchów o ciało, które niszczyły jej ubranie i szarpały skórę.
Kiedy tylko szkło opadło, złapała mocno za różdżkę, gotowa bronić się przed nieznanym intruzem, ktokolwiek spowodował całe to zamieszanie, nikogo jednak dookoła nie było, a jej zranienia zaczęły krwawić, wręcz tryskać krwią zadziwiająco mocno. Nie bez lęku patrzyła na to, nie mogąc nic zrobić, nie mogąc walczyć z przeciwnikiem, którego nie ma, którym wydaje się być jakaś dziwna energia, jakby sama magia.
Zaraz własna krew chlusnęła jej w twarz.
Oszołomiona i rozedrgana zacisnęła znów oczy, leżała na trawie. Drgnęła lekko, czując kopnięcie i uniosła się nieznacznie, od razu ocierając twarz - a przede wszystkim oczy - z krwi. Wszystko ją bolało. Spojrzała też na człowieka, który się do niej odezwał. Jakkolwiek nie wydawał się szczególnie przyjemny, raczej nie był także agresorem.
- Co tu się dzieje?
Spytała zaraz, podnosząc się powoli. Lewa noga znów się poobijała, przypominając tym samym o kontuzji z czasów szkolnych po której już chyba zawsze będzie słabsza od drugiej. Starała się więc nie stawać na niej zbyt mocno.
Dopiero po chwili dostrzegła także gruzowisko. I... rozglądając się uważnie, zaczęła poznawać to miejsce. Była tu nie raz, głównie w związku z pracą.
- To Gloucestershire?
Uniosła spojrzenie na nieznajomego mężczyznę, niewątpliwie z niemałą domieszką krwi olbrzymów w nadziei, że wie on cokolwiek więcej, choć odsuwając się nieznacznie. Nadal był obcym człowiekiem i, choć na to nie wyglądało, nie mogła mieć pewności, że nie jest zamieszany w to, co się wydarzyło.
Ktoś napadł na posiadłość? Co z pozostałymi?


125/205




She sees the mirror of herself
An image she wants to sell,
To anyone willing to buy.
He steals the image in her kiss,
From her hearts apocalypse.
Powrót do góry Go down
Oli Ogden
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4869-oli-ogden#105453 http://www.morsmordre.net/t4878-nokturnowy-smietnik#105711 http://www.morsmordre.net/t4877-oli-sie-nie-goli#105709 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t4879-oli-ogden
zbir
30
Półkrwi
Kawaler
- Kup mi whiskey.
- Będziesz pił whiskey? Jest 10 rano.
- W takim razie kup whiskey i płatki.
1
3
0
0
0
1
1
37
Półolbrzym

PisanieTemat: Re: Wejście do rezerwatu   23.08.17 13:21

Pić. Cholernie chce mi się pić. I jeszcze na dodatek mam na głowię jakąś kobietę. W ogóle jej nie kojarzę. Co jeśli ubzdurała sobie, że od dzisiaj jestem jej chłopakiem? Zgroza. Szybko żałuję jakże pozbawionej sensu decyzji o cuceniu jej kopnięciem i krzykiem. Mogłem szybko spierdolić i udawać, że nigdy mnie tu nie było. Tylko nie mam pojęcia gdzie tak naprawdę jestem. Dokąd miałbym pobiec? Wszędzie las i las. Teleportacja? Macam się po kurtce w poszukiwaniu różdżki - jest, za pazuchą. Oddycham z ulgą. Może jednak uda się uciec z tego piekła.
Niby spodziewałem się, że kobieta żyje, ale aż się tak wystraszyłem jak zadała pytanie. I spojrzała na mnie tymi swoimi zielonymi oczami. Dziwna sprawa, nie lubię rudych, po kiego grzyba ją podrywałem? Patrzę więc na nią mocno niezadowolony, prawie zapominając o treści tego absurdalnego pytania. Czyli imprezowaliśmy razem i urwał nam się film. Pięknie.
- A bo ja wiem? - odpowiadam wzruszając ramionami. - Chyba popiliśmy za dużo - dodaję, przez chwilę rozglądając się dookoła. Czyżbym słyszał gdzieś niedaleko szelest? Nie, to chyba mój skacowany łeb podsuwa mi jakieś chore wizje. Nie ma się czego bać, wszystko jest w porządalu.
Chowam ręce w kieszeni, nawet nie starając się kobiecie pomóc. Wygląda okropnie i przerażająco. Nie żebym bał się byle chuchra, ale jednak jak zna dobrze magię, to mogę mocno oberwać. Nie lubię obrywać, zwłaszcza od bab. Może powinienem zawczasu ją znokautować? Sam nie wiem.
- Glo co? - pytam bez zrozumienia, już trochę rozdrażniony. - Nie obrażaj mnie paniusiu, bo w ryło dostaniesz! - rzucam ostrzegawczo. Bo ja nie wiem co ona do mnie mówi. Może mnie brzydko nazywa? A ja mam swój honor, nie dam go splamić jakiemuś rudowłosemu konusowi! Ach, gdybym miał lepszą pamięć, bez wątpienia przypomniałby mi się mój dobry przyjaciel z lat młodości FLUWIUSZ.
- Jesteśmy w jakimś lesie. Poznajesz go? - burczę niechętnie, bo może jednak coś jej się przypomni i wrócimy razem na tamtą imprezę, z której nas tu przywiało. Ja tam nie znam się na drzewach. - Zachowałaś trochę bimbru albo whiskacza? Suszy mnie jak cholera - dodaję w nadziei, że wyjmie coś zza pazuchy, chociażby mizerną piersiówkę. Oddałbym życie za alkohol! Chociaż odrobinkę, odrobinieńkę. Kilka kropelek zaledwie. - A w ogóle to jesteś upierdolona od krwi - mówię, bo jestem żętelamenem, więc powinna o tym wiedzieć. Baby lubią jak się je ostrzega przed brudem.




no one cares

Powrót do góry Go down
 

Wejście do rezerwatu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

 Similar topics

-
» Sala Wejściowa
» Wejście do podziemi
» Piwnice (z ukrytymi, starymi zapasami win)
» Brama wejściowa
» Główne wejście do parku

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Wielka Brytania :: Anglia :: Gloucestershire :: Rezerwat jednorożców-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17